emes-nju 15.02.12, 10:59 No wlasnie. Ja mam swoj typ, ale ciekaw jestem kogo typujecie Wy. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
emes-nju Re: Kibice pilkarscy jadacy na mecz? 15.02.12, 11:08 Kibice w Warszawie skazani sa raczej na piesze wycieczki Odpowiedz Link Zgłoś
inguszetia_2006 Re: Najagresywniejsi warszawscy kierowcy. 15.02.12, 18:44 Witam, W sumie to nie wiem. Kiedyś bym powiedziała,że taksowkarze. Pomyślałam przez chwilę o kierowcach pod banderą DHL, ale w sumie jakoś nam się układa od dłuższego czasu i nie wjeżdżamy sobie w drogę. Nie umiem sie określić;-D Wszyscy ostatnio są jacyś taki mili, uprzejmi i kulturalni;-P Odpukuję! Pzdr. Inguszetia Odpowiedz Link Zgłoś
agios_pneumatos Re: Najagresywniejsi warszawscy kierowcy. 15.02.12, 19:31 emes-nju napisał: > No wlasnie. Ja mam swoj typ, ale ciekaw jestem kogo typujecie Wy. > Każdy, który ma tablice zaczynające się na W. Kiedy rozwiązanie zagadki i rozdanie nagród? Odpowiedz Link Zgłoś
piotr33k2 Re: Najagresywniejsi warszawscy kierowcy. 15.02.12, 23:41 cwaniaczki o małej kulturze za kierownicą .tak jest w wiekszosci w polsce opinia o zmotoryzowanych warszawiakach i jest w tym sporo sporo prawdy . Odpowiedz Link Zgłoś
qqbek Mój typ? 16.02.12, 00:11 Wszyscy "Warszawiacy po leasingu" w samochodach za sporo ponad 100k. I wszyscy "Warszawiacy po tablicach siedziby firmy" (zwani także przedstawicielami handlowymi, lub, w skrócie, pechowcami) w samochodach za sporo poniżej 50k. Do nawyków prawdziwie warszawskich kierowców większych zastrzeżeń mieć nie mogę. Odpowiedz Link Zgłoś
rrc84 Re: Mój typ? 16.02.12, 13:02 Inaczej rzecz ujmując - wszystkie "Słoiki" na warszawskich blachach. Odpowiedz Link Zgłoś
qqbek Re: Mój typ? 16.02.12, 13:33 rrc84 napisał: > Inaczej rzecz ujmując - wszystkie "Słoiki" na warszawskich blachach. Nie- "słoik" się w rok-dwa nauczy jeździć po mieście. Chodzi mi o tych, którzy jeżdżą na warszawskich blachach, bo takie im przykręcono (auto wzięte w leasing w Warszawie lub też Warszawa jest siedzibą ich firmy), wcale w Warszawie nie mieszkając. A "słoiki" to osobna historia. Każde większe miasto ma swoich "słoików" (jestem z Lublina, gdzie: nie dość, że poziom "kierowników" lokalnych uważam za b. niski, to jeszcze 100.000 studentów mamy, z których spora część jest ze wsi i przez rodziców została już zmotoryzowana + naszych lokalnych "słoików" zarobkowych - te dwie ostatnie kategorie jeżdżą jeszcze gorzej, niż większość tych z "LU")... takie życie :( Żeby nie było - sam mam "LU" na obydwu autach... ale lepiej jeździ mi się po Warszawie, niż u mnie na wsi. Warszawiacy potrafią ruszyć, reagują dynamicznie a nie ospale... no i korzystają z lusterek (często) i kierunkowskazów (czasami)... przyjedź do Lublina (albo pojedź jeszcze dalej na wschód, do Chełma na przykład) to zobaczysz "kulturę jazdy na Dzikim Wschodzie" :( Odpowiedz Link Zgłoś
jureek Re: Mój typ? 16.02.12, 14:57 Gdy tak czytam o tych "słoikach", czy podmiejskich rejestracjach rzekomo najgorzej jeżdżących nasuwa mi się taka refleksja, jak uniwersalna i międzynarodowa jest potrzeba dowartościowania się. W Wiesbaden też mówi się, że najgorzej jeżdżą ci z blachami RÜD, we Frankfurcie z rejestracjami zaczynającymi się na OF i DA, wymyślane są nawet różne rozwinięcia tych literek (np. DA = dämlicher Anfänger - głupi początkujący), jedyna różnica jest chyba taka, że w Niemczech studenckie "słoiki" mniej jeżdżą samochodami, a więcej rowerami i KM. Jura Odpowiedz Link Zgłoś
agios_pneumatos To może taki wierszyk 16.02.12, 19:01 Przeniósł się szczur do miasta, rozejrzał się z wolna, Patrzy - a za nim drepcze mała myszka polna. Wtedy szczur oburzony rozdarł na nią pyska: - To straszne, jak ta wiocha do miasta się wciska! Odpowiedz Link Zgłoś
qqbek Pocieszne... 16.02.12, 19:14 agios_pneumatos napisał: > Przeniósł się szczur do miasta, rozejrzał się z wolna, > Patrzy - a za nim drepcze mała myszka polna. > Wtedy szczur oburzony rozdarł na nią pyska: > - To straszne, jak ta wiocha do miasta się wciska! ...ale ja twierdzę, że "słoiki" się w końcu wyrabiają, potrzebują jedynie trochę czasu... a nie odwrotnie. Gorzej z wsiowymi studentami, którzy jeżdżą raz na tydzień, po wałówę do domu - ci nie mają okazji się wyrobić. I zaskoczę - pierwszym, który w Lublinie się osiedlił (po Powstaniu Styczniowym i konfiskacie majątku) był mój prapradziadek... tak więc słomy do butów mi proszę nie wkładaj :) Odpowiedz Link Zgłoś
agios_pneumatos Re: Pocieszne... 16.02.12, 19:29 qqbek napisał: > agios_pneumatos napisał: > > > Przeniósł się szczur do miasta, rozejrzał się z wolna, > > Patrzy - a za nim drepcze mała myszka polna. > > Wtedy szczur oburzony rozdarł na nią pyska: > > - To straszne, jak ta wiocha do miasta się wciska! > > ...ale ja twierdzę, że "słoiki" się w końcu wyrabiają, potrzebują jedynie troch > ę czasu... a nie odwrotnie. Gorzej z wsiowymi studentami, którzy jeżdżą raz na > tydzień, po wałówę do domu - ci nie mają okazji się wyrobić. > I zaskoczę - pierwszym, który w Lublinie się osiedlił (po Powstaniu Styczniowym > i konfiskacie majątku) był mój prapradziadek... tak więc słomy do butów mi pro > szę nie wkładaj :) Naprawdę muszę łopatologicznie podpowiadać komu wiersz ten jest dedykowany, czyli pod jakim genialnym wpisem teraz dyskutujemy? :[ Odpowiedz Link Zgłoś
0rwell Re: Najagresywniejsi warszawscy kierowcy. 16.02.12, 03:56 Stare BMW, HONDA, ciemne szyby, brak wydechu i umcyk umcyk. Odpowiedz Link Zgłoś
rysiekk111 oni tylko czynią to, na co system pozwala 16.02.12, 09:57 Piętnowanie drogowych insektów, aczkolwiek niekiedy potrzebne i przyjemne, ogólnie jest stratą czasu. Ich istnienie było jest i będzie faktem (dotyczy wszelkich aspektów zycia społecznego ). Sens maja tylko oparte na powyższym rozwazania nad stworzeniem naprawdę skutecznego systemu który ich pod but weźnie i o tym warto rozmawiać i trzeba rozmawiać. Odpowiedz Link Zgłoś
mejson.e Re: Najagresywniejsi warszawscy kierowcy. 16.02.12, 18:34 Stawiam na "Przewóz Osób"... Odpowiedz Link Zgłoś
simr1979 Re: Najagresywniejsi warszawscy kierowcy. 17.02.12, 13:11 Tak jak wszędzie: Lewopasmowcy po solidnym obtrąbieniu... :) Na drugim miejscu tigesowe "byznesłymin" - yes! Odpowiedz Link Zgłoś
emes-nju Rozwiazanie. 19.02.12, 16:03 Mejson byl stosunkowo blisko. Chodzi o przewoz osob. W AUTOBUSACH. To co robia na ulicach powozacy tymi gigantami przewozacymi ponad setke ludzi powoduje u mnie marszczenie sie skory na zadku. Szczegolnie na buspasach. Gnaja jak szaleni, gwaltownie zmieniaja kierunek, rozpedzaja "drobiazg" usilujacy jakos wlaczyc sie do stojacego obok korka itd. Ostatnio jechalem autobusem, ktorego kierowca mial chyba zdolnosc przewidywania odpowiedni dla rozwielitki. Na buspasie stoi zator z samochodow usilujacych wlaczyc sie w stojacy po lewej korek. Kierowca MZA stale dodaje gazu... Jedzie. Pedzi! W ostatniej chwili depcze po hamulcach i... rozpedzajac pryskajacy wpanice drobiazg wjezdza na srodkowy pas gdzie staje deba. To odosobniony przypadek, ale STANDARD w wykonaniu kierowcow MZA jest makabryczny. Nawet ja, forumowy pirat i glupek, jadac sam nie pozwalam sobie nawet na zblizenie sie do "technik jazdy" stosowanych przez kierowcow autobusow. Jadacy autobusami ludzie wypadaja z siedzen! Wymuszenie pierwszenstwa, zajezdzanie drogi, blokowanie skrzyzowean, to standard. Bo jak kierowcy nie utrzymaja sie w rozkladzie, to kara. (Jak kierowca jest spozniony, to potrafi otworzyc drzwi i zaczac je zamykac zanim pojazd opuszcza wysiadajacy - odbywaja sie wtedy malownicze przepychaniki z drzwiami). O to ilu pasazerow przy okazji uszkodza nikt nie pyta... To jest ta oslawiona warszawska komunikacja. I w sumie nie moze byc inaczej w miescie o tej rozleglosci, za to bez metra... Dopoki jezdzilem autem czy rowerem jakos tego nie zauwazalem - bylem przyzwyczajony do wynikajacej z przewagi masy arogancji kierowcow autobusow. Dopiero jak spojrzalem na to z punktu widzenia pasazera... A tak na marginesie. Co jakis czas odzywaja sie ludzie, ktorzy chca wprowadzenie badan psychomotorycznych dla wszystkich kierowcow. Zeby bylo slicznie i bezpiecznie. Hm... Kierowcy autobusow przechodza takie badania... Tylko, ze potem wsiadaja do autobusu w sparalizowanym miescie i musza jakos sie wyrobic... I po raz kolejny mamy przyklad jak to warunki kreuja zachowania. Odpowiedz Link Zgłoś
inguszetia_2006 Re: Rozwiazanie. 19.02.12, 18:09 Witam, To, co opisujesz to nic. Miałam X lat temu stłuczkę z autobusem. Sytuacja bardzo typowa, bo autobus odjechał,kierowca nic nie widział, a ja zostałam kłamczuchą i naciągaczką. Ale ściągnęli go, choć było z tym trochę zachodu. I już zostałam uznana winną, ale trochę oprzytomniałam intelektualnie w międzyczasie, i poprosiłam panów z nadzoru ruchu(policja kazała ich wzywać) o balonik. I kierowca nie chciał dmuchać;-P I nagle okazało się, że faktycznie nie włączył migacza, że nie widział mnie w lusterkach, bo martwe pole i że jednak mnie przyrysował i że sorry, bardzo sorry. Jeszcze się uczepili jak tonący brzytwy, że samochód stał na ulicy prostopadłej (nie chciałam ruchu tamować, więc przeciągnęłam swojego złoma, który nie chciał jechać, na boczek), wobec czego konfabuluję, bo ten samochód nie miał prawa tak daleko ujechać przy takich zniszczeniach. A jednak. Przeciągnęłam go na bok, mimo że koło mi odpadało, mimo że kierownica nie odpowiadała. Miałam też świadka, ale nie był potrzebny po akcji z balonem. Co chciałam napisać? Aaaa... Kierowcy autobusów to ludzie tacy jak my. Wiem, że truizm. Przypisywanie im nadzwyczajnych cech charakteru,psychiki (wożą ludzi i powinni charakteryzowac się tym i owym) to zwykła głupota. Za mało zarabiają, by była ostra selekcja. Poza tym działają pod presją czasu, a to jest fatalne w skutkach na drodze, zawsze. Jak się śpieszysz to popełniasz błędy. Widzę po sobie, czasami wolę się spóźnić, niż nakręcać, że minuty lecą, bo zaczynam popełniać kardynalne błędy z nieuwagi i stresu. Infrastruktura też swoje robi, ale chyba nie w tym rzecz, tak naprawdę. To są sprawy charakterologiczne, bo jak mnie ktoś wpienia w pracy i mi stawia warunki nie do spełnienia,to go wysyłam na drzewo i liczę się z wymówieniem, trudno, ale mówię - nie. Ci biedni kierowcy mają związki zawodowe, a g... z tego wynika. Ja bym się wściekła jak cholera. Pzdr. Inguszetia Odpowiedz Link Zgłoś
rysiekk111 ale gdzie to "rozwiazanie" ? 19.02.12, 18:13 widzę tylko opis zewnętrznych objawów (bo przecież nie jest rozwiązaniem metro i zaostrzenie badań kierowców) Odpowiedz Link Zgłoś
emes-nju Re: ale gdzie to "rozwiazanie" ? 20.02.12, 10:38 rysiekk111 napisał: > widzę tylko opis zewnętrznych objawów O tym wlasnie jest ten watek > (bo przecież nie jest rozwiązaniem metro i zaostrzenie badań kierowców) Nic nie pisalem o badaniach i ich zaostrzaniu. Pisalem tylko o tym, ze karykaturalne warunki generuja karykaturalne zachowania. Odpowiedz Link Zgłoś
mejson.e Pięćdziesiąt dusz 19.02.12, 18:28 emes-nju napisał: > Dopoki jezdzilem autem czy rowerem jakos tego nie zauwazalem - bylem przyzwycza > jony do wynikajacej z przewagi masy arogancji kierowcow autobusow. Dopiero jak > spojrzalem na to z punktu widzenia pasazera... Ja chyba z tego samego powodu nie zauważyłem problemu. Bo nie jeżdżę autobusami. Od dawna udzielam im wszelkiej możliwej pomocy, nawet nie wymaganej przepisami, bo wychodzę z założenia, że kilkadziesiąt dusz w jednym pojeździe ma więcej praw niż jedna... Dlatego wiele im wybaczam i dawno mnie nie wkurzyli. Ale gdybym pojeździł jako pasażer i był świadkiem takiego cyrku, jak opisujesz, to nie sądzę bym się z Tobą nie zgodził. Odpowiedz Link Zgłoś
rekrut1 Re: Kopmy się !!! 19.02.12, 22:34 Panie kopią Panów,Panowie się nawzajem,Ci z Polski tych z Warszawy,Warszawiacy komu się da !!!!! Kopmy się a będzie nam milej i bezpiecznej w tym naszym grajdole. PS. A może tak ten najbardziej "sprawiedliwy" uderzy się w piersi ? Lepiej nie bo kraju rozniesie się łomot :))) Odpowiedz Link Zgłoś
rysiekk111 nie kopmy tylko kontrolujmy 19.02.12, 23:25 obywatele niech kontrolują aparat, aparat obywateli (w jasno zdefiniowanych granicach ) a obywatele się nawzajem. To jedyny sposób by powstało społeczeństwo naprawdę świadome i obywatelskie . Odpowiedz Link Zgłoś
tbernard Re: nie kopmy tylko kontrolujmy 20.02.12, 08:45 i jeszcze nauczmy się języka niemieckiego i ten język uczyńmy urzędowym ;) Odpowiedz Link Zgłoś
edek40 Re: Pięćdziesiąt dusz 20.02.12, 11:08 > Od dawna udzielam im wszelkiej możliwej pomocy, Ja rowniez. I co z tego? Udzielam tam, gdzie moge. A gdzie nie moge, to nie udzielam. Nie moge to oczywiscie nie moje widzimisie, a tzw. organizatorow ruchu. Znaczy tych, ktorzy odpowiadaja za to, ze zaledwie 25% obywateli w swoich samochodach generuje jedne z najwiekszych korkow w Europie. Ta wlasnie nieprawomyslnie myslaca garstka egoistow powoduje, ze komunikacja (w tym tramwaje) tkwia w korkach po horyzont. Jesli zatem stoimy w takim zasluzonym korku na nic nasza kultura i zrozumienie. Stomy wszyscy. Niestety rozklady jazdy sa jak bat i kierowcy nadrabiaja, gdy sie z nich wyrwa. Motorniczowie nowych tramwajow rowniez korzystaja z mocy nowych zabawek. To wprawdzie kwestia rzucania pasazerami na boki jest minimalna, to przyspieszenia i hamowania bywaja dotkliwe. Odpowiedz Link Zgłoś
emes-nju Re: Pięćdziesiąt dusz 20.02.12, 11:10 mejson.e napisał: > Od dawna udzielam im wszelkiej możliwej pomocy, nawet nie wymaganej przepisami Ja tez. I miazdzaca wiekszosc kierowcow tak robi! Z dobrej woli lub ze strachu przed konsekwencjami zetkniecia sie z potezna i coraz bardziej rozpedzona masa (nowe autobusy maja niesamowitego kopa). Ale kierowcom autobusow karanym za kazde opoznienie, to malo - jak cos stoi na drodze, to jada do ostatniej chwili liczac... Nie wiem na co. Wiem za to jakie sa tego konsekwencje dla pasazerow... Dzis specjalnie stanalem przy kierowcy. No coz... Gdyby jakikolwiek "prywatny" jezdzil tak, jak kierowcy MZA, to by zbankrutowal! Na paliwo, hamulce i ubezpieczenie - bo przed osobowka prowadzona przez swira nikt nie bedzie pryskal tak, jak przed autobusem z takim samym swirem za kolkiem i taka jazda konczylaby sie ciagle kolizjami. Kierowcy autobusow jezdza w trzech stanach - potezne przyspieszenie/utrzymanie duzej predkosci/ostre hamowanie (jak nie uda sie dobrze wyliczyc miejsca zatrzymania z obowiazkowym szarpnieciem, to naciskaja na gaz, podjezdzaja i znowu ostro hamuja - czas, czas, czas...). > bo wychodzę z założenia, że kilkadziesiąt dusz w jednym pojeździe ma więcej > praw niż jedna... Nie uwazam tak. Wszyscy maja rowne prawa - szczegolnie do przezycia. Pasazerowie i tak sa w uprzywilejowanej pozycji. Dla sprawnosci komunikacji sparalizowano Warszawe (przy czym naprawde dobrze wyszlo tylko paralizowanie - komunikacja zachowala urok jazdy w wagonach bydlecych, do ktorych zeby sie dostac, trzeba stoczyc prawdziwy boj; przesiadac sie za to trzeba czesciej niz w czasie podrozy bydletowozem, bo na krotszych trasach latwiej trzymac sie rozkladu, a kto by sie tam przejmowal komfortem podroznych). Komunikacja dojezdzam teraz do pracy, bo juz jedzie sie szybciej niz stojacy w korku samochod. (Choc wolniej niz rower...). No i musze powiedziec, że jak sie jest jeszcze mlodym i sprawnym, to ma to swoj urok - przez kilkanascie lat nie wysiadania z auta ani razu nie mialem okazji pobaletowac w srodku tygodnia i nastepnego dnia niewyspany i na kacu przyjsc do roboty ;) Zartuje oczywiscie, choc brak samochodu w miescie ma swoje plusiki. I musi byc spelniony jeden warunek - zero dzieci. Nie wyobrazam sobie podrozowania z dziecmi (i zakupami na rodzine) przy pomocy tego, co nazywane jest komunikacja publiczna. Pomijajac to, ze jest to strasznie meczace, to zbyt duze ryzyko dla najmlodszych... Odpowiedz Link Zgłoś