Dodaj do ulubionych

Kaskadowy pomiar prędkości

27.11.12, 10:38
Zaraz pewnie posypią się gromy na pomysłodawców tej metody.
A ja mam proste pytanie. Ile czasu można zaoszczędzić jadąc ze znacznym przekraczaniem prędkości, w stosunku do jazdy zgodnej z przepisami, na dystansie powiedzmy 15 kilometrów w mieście? Założę się, że nie więcej niż ok. minutę. Ja to wyeksperymentowałem u siebie. Na 20 km jazdy w 80% terenie zabudowanym i ok 20% poza, różnica czasu przejazdu była 1.5 minuty. Raz jadąc po wariacku, drugi raz zgodnie z przepisami.
Problem mają ci, faceci co auto uważają za przedłużenie fiuta. I ciekawe. W tych pomstowaniach na egzekucję ograniczeń prędkości nie widać głosów pań.
Jestem za bezwzględnym tępieniem "kierowców-rajdowców" z naszych dróg. Eliminowaniu debili, którzy np po brawurowym wyprzedzeniu zjeżdżają np na parking. Tych wszystkich palantów narażających innych, dla pokazania siebie jako "debeściaka".
M.

Obserwuj wątek
    • edek40 Re: Kaskadowy pomiar prędkości 27.11.12, 11:06
      Upraszczasz.

      Moja ulubiona bezpieczna osemka (DK8) w drodze z Warszawy do Wroclawia ma pewne kuriozum - obszar glowie ledwo zabudowany o dlugosci nieomal 10% CALEGO dystansu dzielacego wspomniane miasta. Ciagnie sie nieomal nieprzerwanie 30 km!!! Do tego dochodza takie krotkie obszary zabudowane, jak np. Belchatow i wychodzi, ze na krotkim dystansie 320 km ciagle musimy jechac z predkoscia raczego konia. Rozumiem, ze taka jest ta (i inne) nasze szosy. Ot, prowadza od siola do siola, jak w XIX wieku. Ale mamy XXI wiek i do tego, pomimo oporu urzedostanu, probujemy gonic Europe. Policz ile mozna tych minut "urwac" tylko wtedy, gdy na wspomnianych 30 km/h luznej zabudowy, wzorem pewnej wsi pod Brema (Niemcy) limit podniesie sie do 70 km/h? Policz ile mozna zaoszczedzic tego czasu, gdy podobny zabieg dotknalby wszystkch luznozabudowanych polskich ulicowek?

      Przypominam, ze polscy kierowcy sa przekorni. Gdy w Warszawie na Trasie Lazienkowskiej ustanowiono calkowicie absurdalne 50 km/h policja donosila, ze srednia predkosc oscyluje w okolicach 100 km/h. Gdy ow limit urealniono (glownie do 80 km/h) policja doniosla, ze srednia mierzona predkosc wyniosla... 80 km/h. Jaki z tego moral? No, pewnie taki, ze zabrali policji miejsce do "poprawiania" bezpieczenstwa, poniewaz po podniesieniou limitu, kierowcy zwolnili...
      • mariner4 Warszawa ma pewien problem 27.11.12, 11:23
        Przez wiele lat nikt tam nie zwracał uwagi na prędkość. Jechałem kiedyś Wisłostradą około 80 km/h, a policjant ręką machał, abym przyspieszył! Czyli złamał przepisy.
        Urodziłem się i wychowałem w Warszawie, i mam ciągle sentyment do miasta, choć już lata mieszkam poza Warszawa. Bywam tam bardzo często, ze względów rodzinnych. Mam więc już pewien dystans w spojrzeniu.
        W Warszawie jeździ się brutalnie, po chamsku i niebezpiecznie. Kierowcy są nietolerancyjni dla obcych, którzy mogą mieć zwyczajne problemy z topografią miasta.
        Ja u siebie zawsze staram się ułatwić sprawy kierowcom, jak widzę obcą rejestrację. W Warszawie ludzie zaraz na mnie trąbią, wygrażają i ubliżają. Tylko czasem widzę życzliwość. Dlatego uważam, ze w Warszawie te wszystkie kaskady są potrzebne. Trzeba to chamstwo ukrócić.
        Zupełnie inną sprawą jest zasadność ograniczeń i oznakowania w różnych miejscach. Fakt, ze jesteśmy przeregulowani.

        • edek40 Re: Warszawa ma pewien problem 27.11.12, 11:32
          > Przez wiele lat nikt tam nie zwracał uwagi na prędkość. Jechałem kiedyś Wisłost
          > radą około 80 km/h, a policjant ręką machał, abym przyspieszył! Czyli złamał pr
          > zepisy.

          On machal, abys sie zatrzymal, bo do niedawna stalo tu 50 km/h. Ty po prostu uciekles...

          > W Warszawie jeździ się brutalnie, po chamsku i niebezpiecznie. Kierowcy są niet
          > olerancyjni dla obcych, którzy mogą mieć zwyczajne problemy z topografią miasta

          Gdybys bywal tu codziennie, mialbys biegunowo inne obserwacje. Fakt, przyjezdni nie moga pojac, ze gdy chca zmienic pas, musza zrobic to w ruchu, bo w takim tloku nie da sie zrobic miejsca na 10 dlugosci auta, bo natychmiast zostanie zajete. Badania (dziennikarskie) donosza, ze warszawscy kierowcy sa najbardziej "puszczalscy" w Polsce. Kilka tygodni temu pisali o tym. Dotyczy to zarowno pieszych, jak i samochodow, ktore chca wyjechac z podporzadkowanej czy zmienic pas. W wypadku pieszych daleko nam do Europy mniej wiecej tak, jak reszcie Polski do Warszawy. W wypadku samochodow jest juz OK.

          > Ja u siebie zawsze staram się ułatwić sprawy kierowcom, jak widzę obcą rejestra
          > cję. W Warszawie ludzie zaraz na mnie trąbią, wygrażają i ubliżają.

          Zamontuj kamere i zamiesc na YouTube, bo w takie brednie nie moge uwierzyc. Chyba, ze jezdzic niebezpiecznie, niezdecydowanie i sam nie wiesz czego chcesz. Wtedy rzeczywiscie ktos moze sie wkurzyc.

          > m widzę życzliwość. Dlatego uważam, ze w Warszawie te wszystkie kaskady są potr
          > zebne. Trzeba to chamstwo ukrócić.

          Nastepny, ktory pomiarem predkosci chce walczyc ze zmiana pasa bez kierunkowskazu czy nieprawidlowym parkowanem.
          • mariner4 Ja znam miasto 27.11.12, 11:39
            bo się tam wychowałem. I wiem jak się jeździ. Pasy ruchu zmieniam prawidłowo. Zresztą nie wiem czy sobie to wyobrazisz, ale w innych miastach też są pasy ruchu. Uwierzysz w to??? A jednak tak jest.
            Macie w Polsce fatalną opinię. I to jest prawda.
            M.
            • edek40 Re: Ja znam miasto 27.11.12, 11:44
              > Macie w Polsce fatalną opinię. I to jest prawda.

              Mam to w nosie. To nie jest merytoryczne stwierdzenie. Jezdze tu nieomal codziennie, po roznych drogach i wypadki chamstwa widuje naprawde rzadko. Co wiecej, o wiele czesciej zdarza sie to np. bogatym wlascicielom aut z rejestracja PO czy KR. Ale jest to tolerowane. Niech sobie jada...

              Nie zaprzeczam, ze wielu warszawiakow, zaprawionych w bojach w zakorkowanym miescie, probuje jezdzic na grubosc lakieru w miejscach, gdzie szczyt komunikacyjny zajmuje 12 minut na dobe i taka jazda nie jest znana. Ale glupki zadufane w sobie sa wszedzie. Rowniez w Warszawie, gdzie jak wiesc gminna niesie, warszawiakow ubywa, czego jestes koronnym przykladem. Ja rowniez, choc codziennie tu bywam...
              • mariner4 Drogi publiczne są dla przeciętnych 27.11.12, 12:25
                kierowców i raczej dla tych poniżej przeciętnych niż mistrzów kierownicy. Dla tych ostatnich są trasy rajdowe i tory wyścigowe. To oni muszą się dostosować do przeciętnego poziomu, a nie odwrotnie. Nie można mieć pretensji do kierowcy, że ma słabszy od Twojego refleks, albo zgoła mniej umie od Ciebie.
                Ja u siebie zauważyłem zjawisko. Im jestem starszy, tym mam droższe i mocniejsze samochody, a jeżdżę spokojniej i mniej agresywnie. Gdybym miał takie auto jak dzisiaj np 25 lat temu, to ho, ho!
                M.
                • edek40 Re: Drogi publiczne są dla przeciętnych 27.11.12, 12:43
                  > kierowców i raczej dla tych poniżej przeciętnych niż mistrzów kierownicy. Dla t
                  > ych ostatnich są trasy rajdowe i tory wyścigowe. To oni muszą się dostosować do
                  > przeciętnego poziomu, a nie odwrotnie.

                  Czy to zdanie sugeruje, ze tysiace warszawiakow zasiadajacych codziennie za kierownica to mistrzowie jakich malo??? Polemizowalbym. Sa po prostu przystosowani.

                  > Nie można mieć pretensji do kierowcy,
                  > że ma słabszy od Twojego refleks, albo zgoła mniej umie od Ciebie.

                  Alez nie mam. I jesli nie zagraza mojemu bezpiecznestwu, staram sie pomoc. A bywa i tak, ze trabne, bo chce mnie zabic, a potem i tak puszcze, gdy zobacze, ze sie pogubil. W zamian zycze sobie, aby on nie mial pretensji do mnie, ze ma gorszy refleks i umie mniej ode mnie.

                  > Ja u siebie zauważyłem zjawisko. Im jestem starszy, tym mam droższe i mocniejsz
                  > e samochody, a jeżdżę spokojniej i mniej agresywnie. Gdybym miał takie auto jak
                  > dzisiaj np 25 lat temu, to ho, ho!

                  To truizm. Wiekszosc kierowcow tak ma. Ja rowniez, choc pod maska tkwi ponad 200 KM.

                  W odroznieniu od Ciebie jednak, z pewna rezygnacja zauwazam, ze na drogach sa rowniez tacy, ktozy nie maja auta od 25 lat. Staram sie po prostu dostosowac nie probujac ich obrazac czy zyczyc mozliwie czestych "poborow" oplat, ktore z zarzucanego chamstwa czy cwaniactwa i tak nie wylecza.
            • emes-nju Re: Ja znam miasto 27.11.12, 11:45
              mariner4 napisał:

              > Macie w Polsce fatalną opinię. I to jest prawda.

              Prawdą jest, że mamy złą opinię, ale nieprawdą (czyli tischnerowską GÓWNO prawdą) jest, że zasłużoną.

              Miłego popołudnia życzy Radio Erewań :P
        • emes-nju Re: Warszawa ma pewien problem 27.11.12, 11:35
          mariner4 napisał:

          > W Warszawie jeździ się brutalnie, po chamsku

          Jako warszawiak z urodzenia i zamieszkania, spieszę donieść, że nie brutalnie i po chamsku, a po prostu zdecydowanie. Brutalność i chamstwo zaczęło ustępować miejsca zdecydowanej, ale coraz bardziej kulturalnej jeździe jakieś 15 lat temu. Teraz, z wyjątkiem masakrycznych korków, nie różnimy się zbytnio od średniej europejskiej. Np. tam, gdzie przejście dla pieszych ma coś wspólnego z europejskimi standardami bezpieczeństwa, warszawscy kierowcy puszczają pieszych. Czasem tak ochoczo, że tworzy się z tego wielokilometrowy korek - np. w osi Al. Solidarności w stronę Wisły

          > i niebezpiecznie.

          Statystyki temu przeczą...

          > Ja u siebie zawsze staram się ułatwić sprawy kierowcom, jak widzę obcą
          > rejestrację. W Warszawie ludzie zaraz na mnie trąbią, wygrażają i ubliżają.

          A wiesz, że od 5 lat jeżdżę z niewarszawską rejestracją...?

          I wiesz...? Nie mam ŻADNYCH problemów. Więcej - w Warszawie zamęt i chamstwo, to ostatnimi czasy niestety raczej "działka" przyjezdnych, którzy dzięki odpowiedniej propagandzie (takiej jak Twoja!) uznali, że tylko w ten sposób przeżyją podróż życia do paszczy warszawskiego smoka :D

          > Dlatego uważam, ze w Warszawie te wszystkie kaskady
          > są potrzebne. Trzeba to chamstwo ukrócić.

          A raczej, jeżeli przyjmiemy za prawdziwa tezę o chamstwie, sprawić, żeby rzeczone chamstwo odbywało się z nieco mniejszą prędkością :P
          • bimota Re: Warszawa ma pewien problem 27.11.12, 12:25
            > > i niebezpiecznie.
            >
            > Statystyki temu przeczą...

            A to nie ty niedawno, w dyskusji o jezdzie rowerem po jezdni, opowiadales ile to stluczek... ? :P No ale, oczywiscie, wszystkiemu winni rowerzysci i uparli sie akurat na jedna ulice... ;)
            • emes-nju Re: Warszawa ma pewien problem 27.11.12, 12:35
              bimota napisał:

              > A to nie ty niedawno, w dyskusji o jezdzie rowerem po jezdni, opowiadales
              > ile to stluczek... ?

              Dużo samochodów = dużo stłuczek. Najwięcej ich jest na parkingach w sytuacji gdy jedno auto ledwie jedzie, a drugie stoi.

              Pomiar kaskadowy na pewno więc rozwiąże problem stłuczek w Warszawie. Mitycznego chamstwa oczywiście też :P
              • bimota Re: Warszawa ma pewien problem 27.11.12, 12:46
                > Dużo samochodów = dużo stłuczek

                Tu znow statystyki zdaja sie mowic co innego.. :P

                Stluczki parkingowe to tez glupota... Np. podjezdzanie pod sam zadek... Spodziewaljac sie manewrow rozumny osobnik staje zostawiajac miejsce...
        • klemens1 Re: Warszawa ma pewien problem 27.11.12, 12:12
          > W Warszawie jeździ się brutalnie, po chamsku i niebezpiecznie. Kierowcy są niet
          > olerancyjni dla obcych, którzy mogą mieć zwyczajne problemy z topografią miasta
          > .

          Zupełnie się nie zgadzam. Kiedyś jeździłem po W-wie z rejestracją wyraźnie niewarszawską i nie odczułem aby mnie traktowano inaczej, a jeżeli już - o wiele łatwiej było mi np. zjechać z lewoskrętu z powrotem na pas do jazdy prosto gdy się zorientowałem że za wcześnie skręcam.
          W Trójmieście dla przykładu trudniej jest zmienić pas niż w W-wie.
          Rok temu przy okazji skręcania w lewo do zoo musiałem trzykrotnie zmienić pas, bo za późno się zorientowałem, co nie spodobało się lokalnemu mistrzowi kierownicy (musiał zdjąć nogę z gazu), który postanowił nauczyć mnie dobrych manier. Wjechał przede mnie i się zatrzymał. Tyle tylko, że to był pas do skrętu w lewo z osobnym sygnalizatorem S-3 i facet po prostu ustawił się w kolejce przede mną. Postał z 5 sekund, po czym zjechał na pas do jazdy prosto i odjechał, a ja podjechałem te 4 metry do przodu i czekałem na zielone za innymi samochodami.
        • czwarty.wymiar Bzdura 30.11.12, 08:09
          mariner4 napisał:

          > Urodziłem się i wychowałem w Warszawie, i mam ciągle sentyment do miasta, choć
          > już lata mieszkam poza Warszawa. Bywam tam bardzo często, ze względów rodzinnyc
          > h. Mam więc już pewien dystans w spojrzeniu.
          > W Warszawie jeździ się brutalnie, po chamsku i niebezpiecznie.

          Bzdura. Nie mieszkam w Warszawie, jeżdżę po niej od czasu do czasu, więc według Twoich słów powinienem być zszokowany ruchem w stolicy. A prawda jest taka, że po Wawie się jeździ dynamicznie, wykorzystuje się maksymalnie możliwość płynnego wykonywania manewrów. I taki styl jazdy się w stolicy sprawdza - inaczej by to miasto całkiem stanęło. Tylko słabi kierowcym mogą to kojarzyć brutalnością itp.
          • realgniot Re: Bzdura 02.12.12, 00:15
            Dynamicznie to znaczy jak? Z moich doświadczeń to jest rozpędzać się 10 minut spod świateł i tak grubo powyżej normy, za chwilę hamowanie i stanie na czerwonym.
            Dynamicznie jeździ garstka, co najgorsze wariatów, bo rzadko spotyka się kierowców jeżdżących dynamicznie, trzymających się w miarę możliwości przepisów.
        • qwakacz_zabanowany Re: Warszawa ma pewien problem 05.12.12, 22:55
          Kaskadowa kontrola nie ma nic wspólnego z bezpieczeństwem. Dziwię się, że tego nie dostrzegasz. Jeżeli przyjąć za prawdziwe uzasadnienie, że prowadzone są na szczególnie niebezpiecznych odcinkach dróg , ulic to jak pogodzić to z faktem że policjant widzi szaleńca ale nie reaguje tylko pozwala mu pędzić dalej i to w miejscu szcególnie niebepiecznym ?
          To może takie kontrole kaskadowe ustawić na ulicach jednokierunkowych i gdy kierowca wjedzie to policjant także niech nie reaguje bo pól kilometra dalej stoi jeszcze jego kolega ?
          Może pójdźmy dalej - gdy policjant widzi jak łobuz szarpie sie ze staruszką to także niech nie reaguje - byc może następny patrol dorwie już łobu za zabójstwo ?
          Kolejny przykład - policjant widzi jadącego wężykiem - niech także się powstrzyma. Możliwe że na przejściu dla pieszych pijany kierowca zwinie jakiegoś przechodnia w wtedy to juz pewnie wyrokiem w zawiasach się nie wykręci.
          Ludzie - ta demokracja wam w głowach pomieszała. Czy wy jeszcze pamietacie do czego zostali powolani stróże prawa? Do zarabiania pieniędzy dla budżetu czy interwencji w sytuacjach zagrożenia bezpieczeństwa ?
    • emes-nju Re: Kaskadowy pomiar prędkości 27.11.12, 11:16
      mariner4 napisał:

      > Zaraz pewnie posypią się gromy na pomysłodawców tej metody.
      > A ja mam proste pytanie. Ile czasu można zaoszczędzić jadąc ze znacznym
      > przekraczaniem prędkości, w stosunku do jazdy zgodnej z przepisami, na
      > dystansie powiedzmy 15 kilometrów w mieście? Założę się, że nie więcej niż ok. minutę.

      W Warszawie nawet i z 15 minut. Sprawdzone. I to wcale nie trzeba znacznie przekraczać prędkości. Wystarczy poza godzinami szczytu jechać z prędkością nieco wyższą niż 50 km/h. Jazda przepisowa jest w Warszawie karana postojem na nieomal każdym skrzyżowaniu. Z doświadczenia wiem, że 60-70 km/h jest akurat. I większość warszawiaków tak właśnie po dwu-trzypasmówkach jeździ. Co ciekawe, mimo żałośnie małej liczby fotoradarów, liczba zabitych w stolicy "zielonej wyspy" spada :P
      • mariner4 Re: Kaskadowy pomiar prędkości 27.11.12, 11:33
        G.... prawda. Jadąc 15 km z Vśr = 100 km/h potrzeba 9 minut. Przy 50 km/h 18 minut. Jadąc 150 km/h - 6 minut. Gdzie chcesz zaoszczędzić 15 minut? Co miałeś z rachunków w szkole?
        Zwiększenie prędkości średniej o 50 km/h w mieście jest niemożliwe! Przejedź taki odcinek z prędkością średnią o 10 km/h, a będzie to wyczyn. Światła, ruch itp.
        Właśnie dlatego tak się jeździ, jak jeździ, bo ludzie bez wyobraźni sądzą, że zaoszczędzą nie wiadomo ile czasu.
        M.
        • emes-nju Re: Kaskadowy pomiar prędkości 27.11.12, 11:42
          Zapomniałeś w swoim błyskotliwym wyliczeniu, że na znanej trasie da się uniknąć sporej liczby postojów na światłach. A w dużym mieście, na dużych skrzyżowaniach fazy są długie. Żeby zyskać 15 minut wystarczy nie odstać pełnego cyklu na kilku światłach.

          To oczywiście loteria i pisząc o 15 minutach napisałem o wypadku skrajnym, który udało mi się uzyskać (późnym wieczorem). Natomiast na 15 km trasie POZA SZCZYTEM da się spokojnie zyskać 5 minut tylko jadąc wspomniane 60-70 km/h. Bo jakoś tak magicznie jest w Warszawie, że jak ruszysz spod jednych świateł i ustabilizujesz prędkość na 50 km/h, to żółte na kolejnym skrzyżowaniu nad zwyczaj często zapala się akurat wtedy, gdy się do nie go zbliżasz.
    • bimota Re: Kaskadowy pomiar prędkości 27.11.12, 12:30
      Zalezy gdzie... JAdac znana trasa uczymy sie gdzie warto przycisnac, na pewno nie nalezy wyciagac wnioskow z 2 przejazdow... Sa, oczywiscie, idioci chamsko wyprzedzajacy po to by stanac przed nami (albo obok) w kolejce na swiatlach, ale to inny problem i nie rozwiaze sie go polskimi metodami radarowymi.

      A zasadnosc ograniczen to nie jest oddzielna sprawa, od tego powinno sie zaczac...
      • mariner4 Łatwo można zaobserwować u Niemców 27.11.12, 12:53
        Remont autostrady. Jedna nitka wyłączona. Na tej, na której est ruch 2 stronny ograniczenie do 80. W Polsce stoi 30 w takiej samej sytuacji.
        To wiem. Ale mnie się wydaje, ze u nas w znaczniej części kierowcy są "pierwszej generacji". To znaczy ich rodzice auta nie mieli. Może to jest przyczyną? Samochód jako przedmiot kultu?
        M,
        • edek40 Re: Łatwo można zaobserwować u Niemców 27.11.12, 13:07
          > Remont autostrady. Jedna nitka wyłączona. Na tej, na której est ruch 2 stronny
          > ograniczenie do 80. W Polsce stoi 30 w takiej samej sytuacji.

          Oficjalna wypowiedz miszcza od znakow brzmi (slyszalem w TV): "chodzi o to, aby kierowcy choc troche zwolnili". I mnie ona ani ciut nie smieszy, poniewaz drogi sa oznakowywane w ten sposob systemowo, co nakreca spirale zlosci na znakologow i olewania znakow.

          > To wiem. Ale mnie się wydaje, ze u nas w znaczniej części kierowcy są "pierwsze
          > j generacji". To znaczy ich rodzice auta nie mieli. Może to jest przyczyną? Sam
          > ochód jako przedmiot kultu?

          Od dawna wskazuje na ten problem. Jak rowniez na to, ze jedyne co ma do powiedzenia tym ludziom nasza wladza to "noga z gazu panie kierowcow". To nie wyczerpuje tematu, poniewaz do tragedii dochodzi nawet przy minimalnych predkosciach.
          • mariner4 Nadmierna prżedkość to nie jedyna przyczyna 27.11.12, 13:30
            wypadków. Jednak nie da się ukryć, że to podstawowa przyczyna najtragiczniejszych wypadków.
            Ja się tylko nie godzę na pewne relatywizowanie prędkości przez tych co lubią poszaleć.
            M.
            • edek40 Re: Nadmierna prżedkość to nie jedyna przyczyna 27.11.12, 13:36
              > wypadków. Jednak nie da się ukryć, że to podstawowa przyczyna najtragiczniejszy
              > ch wypadków.

              Podstawowa przyczyna jest nieprawidlowe wyprzedzanie i nieustapienie pierwszenstwa. W obu wypadkach predkosc ma wplyw na skutek, ale nie jest przyczyna. Co wiecej, powstaje pytanie jaka predkosc ma utrzymywac np. TIR, aby nie zabic absolutnie wszystkich w starym golfie, gdy ci postanowia wyjechac kontaktowo pod niego, albo takoz zderzyc sie z nim czolowo.

              > Ja się tylko nie godzę na pewne relatywizowanie prędkości przez tych co lubią p
              > oszaleć.

              Relatywizuja i beda to robic tak dlugo, jak wielokrotne proby "sprawdzenia" o ile wiecej niz na znakach da sie pojechac, zagrozone beda glownie mandatem.
              • mariner4 Jednak kiedy już dochodzi do wypadku, to 27.11.12, 14:09
                inne są skutki tego wypadku w zależności do prędkości. Nie dam sobie wmówić, że to nie ma znaczenia.
                Jesteś przedstawicielem "rajdowców" na drogach publicznych, a je chcę tylko bezpiecznie dojechać do domu. I nie obchodzi mnie czyjaś przyjemność z szybkiej jazdy.
                Przez 2 tygodnie mojego pobytu w Danii woziłem i odwoziłem szwagierkę z jakiegoś kursu. 25 km. Przez ten cały czas tylko 2 razy ktoś mnie wyprzedził na drodze. W normalnych warunkach drogowych. W Polsce to 2 razy ale na kwadrans.
                Po prostu zbyt dużo debili dostało kierownicę do ręki.
                M.
                • edek40 Re: Jednak kiedy już dochodzi do wypadku, to 27.11.12, 14:23
                  > inne są skutki tego wypadku w zależności do prędkości. Nie dam sobie wmówić, że
                  > to nie ma znaczenia.

                  Moja sasiadka zginela tuz pod domem, zanim rozwinela jakas godna uwagi predkosc. Ot, nie zapiela pasow i zaryla w skarpe przy drodze. Auto ucierpialo nieznacznie, ale odpalily poduszki, a pani nie miala pasow. Kark tego nie wytrzymal.

                  Mojego serdecznego kumpla i jego zone zabila ciezarowka. Oni stali, a ciezarowka pedzac cos kolo 40-50 km/h doslownie obrala auto z nadwozia, wciagajac kolege pod swoje kola, a jego malzonke integrujac z deska rozdzielcza.

                  > Jesteś przedstawicielem "rajdowców" na drogach publicznych, a je chcę tylko bez
                  > piecznie dojechać do domu. I nie obchodzi mnie czyjaś przyjemność z szybkiej ja
                  > zdy.

                  Jaki kraj, tacy rajdowcy. Moje sredne na dlugich dystansach to okolo 50 km/h (poza autostradami). I to tylko dlatego, ze zdarza mi sie na dlugich prostych osiagnac 100-110 km/h, a w obszarach ledwie zabudowanych okolo 70 km/h.

                  > Przez 2 tygodnie mojego pobytu w Danii woziłem i odwoziłem szwagierkę z jakiego
                  > ś kursu. 25 km. Przez ten cały czas tylko 2 razy ktoś mnie wyprzedził na drodze
                  > . W normalnych warunkach drogowych.

                  Porownujesz nieporownywalne. Przypadkiem rowniez jezdzilem po Danii. Oni maja autostrady, wiec na dojazdach do nich spieszyc sie nie maja po co. Bo, jak dowodzisz, zysk czasu za maly. A na autostradach jada dostatecznie szybko.

                  > Po prostu zbyt dużo debili dostało kierownicę do ręki.

                  Czy ta teza ma swiadczyc o tym, ze Polacy sa wyraznie glupsi jako narod od np. Dunczykow? Bo moim zdaniem stan rzeczy w Polsce swiadczy glownie o tym, ze wladza nie ma zadnych pomyslow na zmiane tego stanu rzeczy.
                  • mariner4 Re: Jednak kiedy już dochodzi do wypadku, to 27.11.12, 14:46

                    >
                    > Moja sasiadka zginela tuz pod domem, zanim rozwinela jakas godna uwagi predkosc
                    > . Ot, nie zapiela pasow i zaryla w skarpe przy drodze. Auto ucierpialo nieznacz
                    > nie, ale odpalily poduszki, a pani nie miala pasow. Kark tego nie wytrzymal.
                    >
                    > Mojego serdecznego kumpla i jego zone zabila ciezarowka. Oni stali, a ciezarowk
                    > a pedzac cos kolo 40-50 km/h doslownie obrala auto z nadwozia, wciagajac kolege
                    > pod swoje kola, a jego malzonke integrujac z deska rozdzielcza.

                    To nie są argumenty.
                    To tak jakby powiedzieć, że znałem faceta, który całe życie pił, palił i zabawiał się z dziewczynami i żył 85 lat, podczas gdy drugi nie pił nie palił i umarł jak miał 3 miesiące.
                    I uzasadniać tym, że nałogi są nieszkodliwe.

                    Nieszczęśliwe wypadki są i będą. Jednak prędkość maksymalizuje ich skutki
                    M.
                    • klemens1 Re: Jednak kiedy już dochodzi do wypadku, to 27.11.12, 15:11
                      > Nieszczęśliwe wypadki są i będą. Jednak prędkość maksymalizuje ich skutki

                      Tylko że ta prędkość jest kontrolowana w miejscach gdzie nie maksymalizuje skutków, a nie jest kontrolowana tam gdzie maksymalizuje. Stąd takie a nie inne skutki.
                      Wszystko co piszesz jest jak najbardziej słuszne z jednym zastrzeżeniem - ograniczenia prędkości w znaczącym procencie przypadków nie mają się nijak do bezpieczeństwa. Jeżeli ten mankament zostanie usunięty, jestem za fotoradarami co 100m. Nawet jeżeli będę musiał jechać z Kołobrzegu do Ustrzyk bez autostrad.
                      Podałem jednak warunek nie do spełnienia przy mentalności polskich urzędników i policji.
                      • nazimno huhuhu... 27.11.12, 15:14
                        Cytat: "Nawet jeżeli będę musiał jechać z Kołobrzegu do Ustrzyk bez autostrad. "

                        To - akurat - masz zagwarantowane na dlugie lata.
                        • klemens1 Re: huhuhu... 27.11.12, 15:48
                          nazimno napisał:

                          > Cytat: "Nawet jeżeli będę musiał jechać z Kołobrzegu do Ustrzyk bez autostrad.
                          > "
                          >
                          > To - akurat - masz zagwarantowane na dlugie lata.

                          Obszary ledwiealboiwcalenie zabudowane też.
                      • tbernard Re: Jednak kiedy już dochodzi do wypadku, to 30.11.12, 10:15
                        > Podałem jednak warunek nie do spełnienia przy mentalności polskich urzędników i
                        > policji.

                        Zaborów już dawno nie ma. Okupacji oraz przyjaźni wasalnej jak w komunie też. Polscy urzędnicy to Polacy tak jak wybierani Polacy sprawujący władzę. Krytyka mentalności władzy i urzędasów, to w zasadzie to samo jak stwierdzenie, że Polacy są po prostu głupi. Gdyby byli bowiem mądrzy, to wybrali by do rządzenia mądrzejszych spośród siebie.
                        • mariner4 I to jest sedno sprawy! 30.11.12, 10:22
                          Mówiąc w skrócie, policjant to taki sam mądrala jak i kierowca.
                          M.
                        • hannl Re: Jednak kiedy już dochodzi do wypadku, to 03.12.12, 12:30
                          tbernard napisał:

                          > > Podałem jednak warunek nie do spełnienia przy mentalności polskich urzędn
                          > ików i
                          > > policji.
                          >
                          > Zaborów już dawno nie ma. Okupacji oraz przyjaźni wasalnej jak w komunie też. P
                          > olscy urzędnicy to Polacy tak jak wybierani Polacy sprawujący władzę. Krytyka m
                          > entalności władzy i urzędasów, to w zasadzie to samo jak stwierdzenie, że Polac
                          > y są po prostu głupi. Gdyby byli bowiem mądrzy, to wybrali by do rządzenia mądr
                          > zejszych spośród siebie.

                          W innym watku mentalnosc ta nawet zostala smialo zdiagnozowana jako mentalnosc "wschodnia".
                          Moje pytanie, gdzie owi urzednicy i policjanci sie rodza, ucza i na jakich wzorcach wychowuja i socjalizuja wywolalo konsternacje i szereg unikow z powodu.... nieznajomosci "socjologii".
                    • edek40 Re: Jednak kiedy już dochodzi do wypadku, to 28.11.12, 10:46
                      > Nieszczęśliwe wypadki są i będą. Jednak prędkość maksymalizuje ich skutki

                      To truizm nie posuwajacy kwestii bezpieczenstwa do przodu. Niestety jest to oficjalna wykladnia naczelnych wladz partyjnych i panstwowych, ktore uczepily sie tego, bo choc "walka" nie przynosi radykalnej poprawy, to jest choc dochodowa i elementarnie prosta w poborze.

                      Przyklady wypadkow smiertelnych z minimalna predkoscia podalem jako antyteze "gloryfikowania" predkosci. Moje obserwacje bowiem, czynione od 25 lat i na naprawde duzym dystansie, swiadcza o tym, ze jezdzimy coraz wolniej i kulturalniej. Niestety, ani o krok bardziej madrze - zabijamy sie jak barany, ale wolniej. Ale o tym sie nie mowi w publikatorach, bo wyrobienie madrosci, ktorej brakuje rowniez z uwagi na to, co sam podnosiles - motoryzacji w pierwszym pokoleniu, wymaga wielkich nakladow i... madrosci wsrod tych, ktorzy madrosc maja krzewic.
                      • mariner4 Ty walczysz o prawo do przekraczanie prędkości 28.11.12, 11:23
                        A liczby mówią same za siebie. Niemal codziennie widuję debili na drogach.
                        Mnie radary nie przeszkadzają. Ostatni mandat zapłaciłem 15 lat temu. Nie wypatruję fotoradarów, tylko znaki drogowe.
                        Nikt nie ma prawa łamać przepisów, bo uważa je za złe.
                        M.
                        • emes-nju Re: Ty walczysz o prawo do przekraczanie prędkośc 28.11.12, 11:35
                          mariner4 napisał:

                          > Nie wypatruję fotoradarów, tylko znaki drogowe.

                          W sytuacji, w której znaku nie ma albo "tylko" jest precyzyjnie zasłonięty (na DK12 znalazłem ograniczenie zasłonięte znakiem o kontroli radarowej - nie wiem jak zauważyłem znak), ta taktyka prędzej czy później doprowadzi do słusznego ukarania Marinera, szczególnie na nieznanej Marinerowi drodze :P
                          • mariner4 To się zdarza, ale to efekt 28.11.12, 11:46
                            polskich standardów pracy, a nie złośliwość policji.
                            Ja nie rozumiem tej histerii z niesłusznie zapłaconymi mandatami. Chyba, że jeżdżę po jakiejś innej Polsce.
                            M.
                            • emes-nju Re: To się zdarza, ale to efekt 28.11.12, 11:53
                              mariner4 napisał:

                              > polskich standardów pracy, a nie złośliwość policji.

                              Nie. To efekt zabudżetowanej łapanki na obywateli. Policja realizuje założenia budżetowe zgodnie z prawem czając się w miejscach łownych. Bo inaczej mogłoby się nie udać...
                              • jureek Re: To się zdarza, ale to efekt 28.11.12, 12:16
                                emes-nju napisał:

                                > Nie. To efekt zabudżetowanej łapanki na obywateli. Policja realizuje założenia
                                > budżetowe zgodnie z prawem czając się w miejscach łownych.

                                Tylko te miejsca łowne jak je nazywasz są prawie wszędzie, poza odcinkami wiecznie zakorkowanymi. A skoro takie miejsca są wszędzie, to policja nie ma innej możliwości, jak tylko w takich miejscach łapać.
                                Jura
                                • emes-nju Re: To się zdarza, ale to efekt 28.11.12, 12:20
                                  jureek napisał:

                                  > Tylko te miejsca łowne jak je nazywasz są prawie wszędzie, poza odcinkami wiecz
                                  > nie zakorkowanymi.

                                  Nie. Miejsca łowne to np. zabudowany lasem dwujezdniowy wyjazd z Warszawy w stronę Lublina i Terespola. Zagrożenie spowodowane jazdą 100 km/h jest mniejsze niż w innych lasach, bo las z jednej strony jest ogrodzony. A jechać trzeba 50 km/h i DLATEGO stoi tam fotoradar.
                                  • jureek Re: To się zdarza, ale to efekt 28.11.12, 12:28
                                    emes-nju napisał:

                                    > Nie. Miejsca łowne to np. zabudowany lasem dwujezdniowy wyjazd z Warszawy w str
                                    > onę Lublina i Terespola. Zagrożenie spowodowane jazdą 100 km/h jest mniejsze ni
                                    > ż w innych lasach, bo las z jednej strony jest ogrodzony. A jechać trzeba 50 km
                                    > /h i DLATEGO stoi tam fotoradar.

                                    No to różnimy się w definicji miejsca łownego. Dla mnie naturalną definicją jest taka, że miejsce łowne to takie, gdzie można praktycznie na okrągło łapać przekraczających prędkość. Czyli miejsca te są praktycznie wszędzie, oprócz odcinków, na których korki i tak nie pozwalają na rozwinięcie większej prędkości. Chciałbyś, żeby policja kontrolowała prędkość w takich miejscach, w których i tak nie da się jechać szybciej?
                                    Jura
                                    • emes-nju Re: To się zdarza, ale to efekt 28.11.12, 13:03
                                      jureek napisał:

                                      > Chciałbyś, żeby policja kontrolowała prędkość w takich miejscach, w
                                      > których i tak nie da się jechać szybciej?

                                      Chciałbym, żeby kontrolowała tam, gdzie da się jechać szybciej niż ograniczenie i jest to niebezpieczne.

                                      Przykład zabudowanego lasem wyjazdu z Warszawy nie spełnia tego kryterium - tam spokojnie, jak na setkach kilometrów innych dwujezdniówek w lesie! można jechać znacznie szybciej niż ograniczenie i NIE jest to niebezpieczne. Tam, czemu towarzyszy fotoradar, ograniczenie nijak nie ma się do rzeczywistości. Chyba że potrafisz mi jakoś wyjaśnić zasadność określania jako teren zabudowany kilku kilometrów lasu po obu stronach dwujezdniówki :P
                  • tbernard Re: Jednak kiedy już dochodzi do wypadku, to 30.11.12, 10:10
                    > Czy ta teza ma swiadczyc o tym, ze Polacy sa wyraznie glupsi jako narod od np.
                    > Dunczykow? Bo moim zdaniem stan rzeczy w Polsce swiadczy glownie o tym, ze wlad
                    > za nie ma zadnych pomyslow na zmiane tego stanu rzeczy.

                    Od dłuższego czasu żaden zaborca ani "przyjaciel" nie narzuca nam swoich namiestników na stołki do sprawowania władzy. Sami ich wybieramy, oni z naszych genów się wywodzą a nie Marsjańskich.
                • bimota Re: Jednak kiedy już dochodzi do wypadku, to 27.11.12, 15:46
                  > Przez 2 tygodnie mojego pobytu w Danii woziłem i odwoziłem szwagierkę z jakiego
                  > ś kursu. 25 km. Przez ten cały czas tylko 2 razy ktoś mnie wyprzedził na drodze
                  > . W normalnych warunkach drogowych. W Polsce to 2 razy ale na kwadrans.
                  > Po prostu zbyt dużo debili dostało kierownicę do ręki.


                  Znaczy w Polsce odwoziles w Danii ? No ale faktycznie - wyprzedzanie to niesamowity debilizm... Otrzasnales sie juz z tej traumy, czy mamy sie skladac na psychologa ? :P
                  • mariner4 Nie o to chodzi. 27.11.12, 16:55
                    Po prostu po co się spieszyć niepotrzebnie. Czy 2 minuty kogoś ratują? Czy nie można wyjechać odrobinę wcześniej?
                    Widocznie samochody podobnie jak smoking, pasują dopiero w 4 pokoleniu....
                    Ja ostatni mandat zapłaciłem 15 lat temu za złe parkowanie. I prawdę mówiąc wisi mi wysokość mandatów. Wielokrotnie widziałem sytuacje w których wlepiłbym kilka tysięcy PLN debilowi za kierownicą.
                    M.
            • emes-nju Re: Nadmierna prżedkość to nie jedyna przyczyna 27.11.12, 13:46
              mariner4 napisał:

              > wypadków. Jednak nie da się ukryć, że to podstawowa przyczyna
              > najtragiczniejszych wypadków.

              Bliższe rzeczywistości by było, gdybyś napisał, że duża prędkość jest przyczyną zgonów w wypadkach.

              Bo nawet w świetle polskich, mocno zafałszowanych danych, prędkość "odpowiada" tylko za ok. 1/3 wypadków. W tej statystyce są głównie kwiatki z gatunku "nadmierna prędkość i nieprawidłowe wyprzedzanie", "nadmierna prędkość i nieustąpienie pierwszeństwa". Itp. A prędkość może być według mnie uznana za przyczynę wypadku tylko wtedy, gdy jej wartość miała decydujący wpływ na fakt zaistnienia wypadku. To że ktoś w chwili wyprzedzania miał przekroczoną prędkość nie ma CHYBA wpływu na to, że trafił w jadącego z przeciwka nieszczęśnika, którego nie zauważył...
        • emes-nju Re: Łatwo można zaobserwować u Niemców 27.11.12, 13:16
          mariner4 napisał:

          > Remont autostrady. Jedna nitka wyłączona. Na tej, na której est ruch 2 stronny
          > ograniczenie do 80. W Polsce stoi 30 w takiej samej sytuacji.

          I to wzbudza w Niemcach niechęć do przestrzegania ograniczeń, a Polaków wręcz zachęca, bo nic tak nie cieszy jak całkowicie uzasadniona powolna jazda :P Na szczęście mamy pacaneum na takie problemy.

          30-tka na takim remoncie w Polsce jest bez wątpienia więcej niż uzasadniona (no bo ktoś nadzwyczaj fachowy i uprawniony ją zasadził!), a więc kaskadą po niej! I bezpieczeństwo będzie bliskie ideałowi. I to nic, że idealne bezpieczeństwo przy takim podejściu uzyskamy dopiero po uzyskaniu ideału kontroli, czyli sytuacji, w której wyjeżdżając spod jednej skrzynki, wjeżdżamy w pole rażenia kolejnej jak Polska długa i szeroka :P

          > To wiem. Ale mnie się wydaje, ze u nas w znaczniej części kierowcy są "pierwsze
          > j generacji". To znaczy ich rodzice auta nie mieli. Może to jest przyczyną?

          Bez wątpienia! Z motoryzacją na taka skalę ma w Polsce do czynienia w zasadzie dopiero drugie pokolenie. I, co najgorsze, KAŻDE z pokoleń nauczyło się jak waaadza gra z kierowcami w jakąś dziwną przepisologiczno-znakologiczną grę.

          > Samochód jako przedmiot kultu?

          Po pierwsze, JUŻ nie.

          A po drugie ja widzę jakąś sprzeczność w tym rozumowaniu. No bo jeżeli samochód ma być przedmiotem kultu, to spodziewałbym się dbania o niego, a nie szalenia z ryzykiem unicestwienia...
      • tbernard Re: Kaskadowy pomiar prędkości 30.11.12, 09:57
        > ie nalezy wyciagac wnioskow z 2 przejazdow... Sa, oczywiscie, idioci chamsko wy
        > przedzajacy po to by stanac przed nami (albo obok) w kolejce na swiatlach, ale
        > to inny problem i nie rozwiaze sie go polskimi metodami radarowymi.

        Chyba chciałeś powiedzieć, że tylko nieliczni nimi nie są. Właśnie dla wytresowania tych szczurów jestem za tym aby radarować na potęgę.
        • emes-nju Re: Kaskadowy pomiar prędkości 30.11.12, 12:02
          tbernard napisał:

          > Chyba chciałeś powiedzieć, że tylko nieliczni nimi nie są.
          > Właśnie dla wytresowania tych szczurów jestem za tym aby
          > radarować na potęgę.

          Tak, żeby swoje chamstwo zaczęli ćwiczyć przy nieco mniejszych prędkościach? O to chodzi, prawa?
          • jureek Re: Kaskadowy pomiar prędkości 30.11.12, 12:09
            emes-nju napisał:

            > Tak, żeby swoje chamstwo zaczęli ćwiczyć przy nieco mniejszych prędkościach? O
            > to chodzi, prawa?

            Chodzi o więcej, o całkowite wyeliminowanie chamów z ruchu, ale i to to już byłby jakiś połowiczny sukces. Chamstwo przy mniejszej prędkości jest mniej niebezpieczne niż przy większej.
            Jura
            • emes-nju Re: Kaskadowy pomiar prędkości 30.11.12, 12:11
              jureek napisał:

              > Chodzi o więcej, o całkowite wyeliminowanie chamów z ruchu

              Kaskadowym pomiarem prędkości? Naprawdę uważasz, że jakiekolwiek AUTOMATYCZNE kontrole będą miały jakikolwiek wpływ na chamstwo na drogach?
              • jureek Re: Kaskadowy pomiar prędkości 30.11.12, 12:23
                emes-nju napisał:

                > Kaskadowym pomiarem prędkości? Naprawdę uważasz, że jakiekolwiek AUTOMATYCZNE k
                > ontrole będą miały jakikolwiek wpływ na chamstwo na drogach?

                Oczywiście, że jakiś tam wpływ mają.
                Jura
                • emes-nju Re: Kaskadowy pomiar prędkości 30.11.12, 12:25
                  jureek napisał:

                  > Oczywiście, że jakiś tam wpływ mają.

                  Potrafisz mi to wyjaśnić?
                  • jureek Re: Kaskadowy pomiar prędkości 30.11.12, 12:35
                    emes-nju napisał:

                    > jureek napisał:
                    >
                    > > Oczywiście, że jakiś tam wpływ mają.
                    >
                    > Potrafisz mi to wyjaśnić?

                    Automatyczna kontrola potrafi wyłapać na przykład takiego, kto przekraczając prędkość chce się chamsko wepchnąć przed tych, którzy prędkości nie przekraczają.
                    Takie rzeczy trzeba Ci wyjaśniać?
                    Jura
                    • emes-nju Re: Kaskadowy pomiar prędkości 30.11.12, 12:37
                      jureek napisał:

                      > Automatyczna kontrola potrafi wyłapać na przykład takiego, kto
                      > przekraczając prędkość chce się chamsko wepchnąć przed tych,
                      > którzy prędkości nie przekraczają.
                      > Takie rzeczy trzeba Ci wyjaśniać?

                      Oj tak!

                      Wyjaśnij mi jak W GĘSTYM RUCHU można przekraczając prędkość po chamsku wciskać się pod kogoś, kto jedzie prawidłowo w malej odległości za innym jadącym prawidłowo.
                      • jureek Re: Kaskadowy pomiar prędkości 30.11.12, 12:48
                        emes-nju napisał:

                        > Oj tak!
                        >
                        > Wyjaśnij mi jak W GĘSTYM RUCHU można przekraczając prędkość po chamsku wciskać
                        > się pod kogoś, kto jedzie prawidłowo w malej odległości za innym jadącym prawid
                        > łowo.

                        Jak jedzie w małej odległości, to nie jedzie prawidłowo. Chamy wciskają się właśnie przed takich, którzy zachowują bezpieczną odległość.
                        Ja nie twierdzę, że automatyczne pomiary pomogą stuprocentowo pomogą w walce z chamstwem. Ale nie zgadzam się też z Twoją tezą, że w żaden sposób nie mają wpływu.
                        Jura
                        • emes-nju Re: Kaskadowy pomiar prędkości 30.11.12, 13:53
                          jureek napisał:

                          > Jak jedzie w małej odległości, to nie jedzie prawidłowo.

                          Jak się jedzie powoli, to nie trzeba utrzymywać dystansów autostradowych. Przy 50-tce wystarczy dystans niewystarczający do tego, żeby wciskacz mógł wyhamować już z prędkości rzędu 70-80. Czyli proceder wciskania w gęstym ruchu (tylko wtedy dochodzi do wciskania - jak ruch jest luźniejszy mamy do czynienia raczej ze zmiana pasa :P ) możliwy jest przy niewielkich różnicach prędkości. Jeżeli więc kolumna, w która cham po chamsku chce się wcisnąć jedzie dokładnie z przepisowa prędkością, to wciskacz ma duże szanse nie załapać się na zdjęcie. Przynajmniej w Polsce, gdzie fotoradary "darują" 10 km/h, a do tego zwykle ustawione są z większym marginesem niż 10 km/h
                          • jureek Re: Kaskadowy pomiar prędkości 30.11.12, 14:37
                            emes-nju napisał:

                            > jureek napisał:
                            >
                            > > Jak jedzie w małej odległości, to nie jedzie prawidłowo.
                            >
                            > Jak się jedzie powoli, to nie trzeba utrzymywać dystansów autostradowych.

                            To chyba jasne, że odległość zależy od prędkości.
                            Ale nawet przy pięćdziesiątce powinno to być wg niemieckich przepisów 25 metrów, no niech będzie chociaż 15, a to jest odległość, w którą wyprzedzający spokojnie się wepchnie. Piszesz, że do wepchnięcia się potrzebuje taki zwolnić, więc fotoradar go nie złapie. Czyli chamstwo jest tylko wtedy, gdy wepchnie się bezpośrednio przed Ciebie, a jak minie jeszcze kilku jadąc grubo ponad dozwoloną i wepchnie się dopiero parę samochodów przed Tobą, to to już nie jest chamstwo?
                            Jura
                            • emes-nju Re: Kaskadowy pomiar prędkości 30.11.12, 14:59
                              jureek napisał:

                              > niech będzie chociaż 15, a to jest odległość, w którą wyprzedzający
                              > spokojnie się wepchnie.

                              Ale NIE jadąc 20-30 kmh szybciej niż kolumna, a dopiero od takich wartości przekroczenia prędkości można się spodziewać szczau z fotoradaru.
                              • jureek Re: Kaskadowy pomiar prędkości 30.11.12, 15:11
                                emes-nju napisał:

                                > Ale NIE jadąc 20-30 kmh szybciej niż kolumna, a dopiero od takich wartości prze
                                > kroczenia prędkości można się spodziewać szczau z fotoradaru.

                                Przeczytałeś, co napisałem dalej? Radar nie musi go strzelić akurat wtedy, jak się wciska wcześniej zwolniwszy. Radar może go strzelić wcześniej, gdy wyprzedza ze znacznie większą prędkością, żeby później się wcisnąć.
                                Nie odpowiedziałeś na pytanie, czy jego chamstwo jest mniejsze przez to, że wciśnie się nie bezpośrednio przed Ciebie, tylko kilka lub kilkanaście samochodów przed Tobą?
                                Jura
                                • emes-nju Re: Kaskadowy pomiar prędkości 30.11.12, 15:48
                                  jureek napisał:

                                  > Przeczytałeś, co napisałem dalej? Radar nie musi go strzelić akurat wtedy, jak
                                  > się wciska wcześniej zwolniwszy. Radar może go strzelić wcześniej, gdy
                                  > wyprzedza ze znacznie większą prędkością, żeby później się wcisnąć.

                                  Nie sądzę, żeby wciskacz zauważył koincydencję :)

                                  > Nie odpowiedziałeś na pytanie, czy jego chamstwo jest mniejsze przez to, że
                                  > wciśnie się nie bezpośrednio przed Ciebie, tylko kilka lub kilkanaście
                                  > samochodów przed Tobą?

                                  Nie odpowiedziałem, bo mam w głębokim poważaniu gdzie się wciśnie. jeżeli będzie umiał wcisnąć się pode mnie tak, że nie będę musiał potem zbirać gałek ocznych z szyby, to niech se wjeżdża. Świata nie zmienię. Fotoradary raczej też nie.
    • jureek Re: Kaskadowy pomiar prędkości 27.11.12, 12:51
      mariner4 napisał:

      > Zaraz pewnie posypią się gromy na pomysłodawców tej metody.

      Nie będę sypał gromów, bo podoba mi się ta metoda. Trzeba oduczyć kierowców takich zachowań, że mija się fotoradar i rura.
      Obawiam się tylko, że zaraz nasi szanowni posłowie, którzy też lubią sobie przydepnąć (a immunitet nie jest wieczny), uchwalą nakaz specjalnego oznaczania takich kaskadowych pomiarów i całą ideę, żeby wreszcie zacząć zwracać uwagę na znaki, a nie fotoradary, szlag trafi.
      Jura
      • emes-nju Re: Kaskadowy pomiar prędkości 27.11.12, 13:02
        Każdy poprzedzony informacją pomiar prędkości ma jedna wadę. Kierowca więcej uwagi poświęca zegarowi niż drodze.

        A najgorsze jest to, co na szczęście znika z dróg - znak informujący i zamaskowany fotoradar. Mimo że jeżdżę raczej przepisowo, łapię się na próbach wypatrzenia szarej skrzynki. Raczej nie wpływa to korzystnie na bezpieczeństwo.

        Wielokrotnie pisałem, że żeby kontrola prędkości miała jakiś (poza fiskalnym) sens, musi być całkowicie niewidoczna dla kierowcy. Nie znasz dnia, ani godziny. Tylko, że jest pewien haczyk i nie polega on na obawie parlamentarzystów o gasnący immunitet. Problem tkwi w jakości oznakowania i jego racjonalności. Jeżeli kierowcy zaczną być łojeni z zaskoczenia i w różnych miejscach, wkrótce, z powodu odebrania PJ, zabraknie "chętnych" do zasypywania dziury budżetowej... No bo nie trzeba być malkontentem, żeby spodziewać się, że np. na odcinku działającego pomiaru kaskadowego ktoś zajumie dość istotne ograniczenie. Albo ograniczenie jest, ale skrzyżowanie, które bez spojrzenia w dokumentację i dokonania badań nawierzchni oraz pomiarów WYGLĄDA na odwołujące, w istocie jest tylko dwujezdniowym dojazdem do zakładu przemysłowego za lasem i ograniczenia nie odwołuje... :P
      • edek40 Re: Kaskadowy pomiar prędkości 27.11.12, 13:02
        > Nie będę sypał gromów, bo podoba mi się ta metoda. Trzeba oduczyć kierowców tak
        > ich zachowań, że mija się fotoradar i rura.

        Znak bedzie mial napis "Odcinkowa kontrola predkosci". Luzik.

        Najprostsza metoda wymuszenia jazdy zgodnie z przepisami moglo byc wydanie 15 mln na realizacje zintegrowanego systemu kierowania ruchem. Otoz utrzymywanie wskazanej na znaku predkosci, bylaby premiowane przed sygnalizatorem, na ktorym paliloby sie zielone. W tej chwili to loteria.

        > Obawiam się tylko, że zaraz nasi szanowni posłowie, którzy też lubią sobie przy
        > depnąć (a immunitet nie jest wieczny), uchwalą nakaz specjalnego oznaczania tak
        > ich kaskadowych pomiarów i całą ideę, żeby wreszcie zacząć zwracać uwagę na zna
        > ki, a nie fotoradary, szlag trafi.

        Czy aby nie myli Ci sie idea spowolnienia kierowcow (chocby tylko na odcinku wskazanym na znaku) z idea zapelnienia budzetu?
      • klemens1 Re: Kaskadowy pomiar prędkości 27.11.12, 13:04
        > całą ideę, żeby wreszcie zacząć zwracać uwagę na znaki, a nie fotoradary, szlag trafi

        Jak liczba znaków się zmniejszy (a już są przymiarki do tego) i będą ustanawiane przez fachowców, a nie przez prl-owskich urzędników z takąż mentalnością (to tego niestety nie ma przymiarek), to wtedy ta idea będzie miała sens.
        • babaqba Re: Kaskadowy pomiar prędkości 27.11.12, 14:40
          Jeżdziłem po PRLu, nie było tak głupio ani trochę... nie wiem skąd są ci urzędnicy i jakie seminaria pokończyli, ale z pewnością nie są "prlowscy".
          • klemens1 Re: Kaskadowy pomiar prędkości 27.11.12, 15:13
            Kiedyś na południowym odcinku Puławskiej (W-wa) było 80, teraz jest lepsza nawierzchnia i 50.
            Zgadzam się - to porównanie było z rozpędu i obraziło niesłusznie prl-owskich urzędników. Idealni nie byli, ale takich numerów jak teraz nie odwalali.
    • nazimno I dalsze udoskonalenia: 27.11.12, 16:14

      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/12,114927,12933666,Nowy_pomysl_warszawskiej_strazy_miejskiej__3_fotoradary.html
      PS
      Pomyslowy Dobromir pewnie doardzal.
      • emes-nju Re: I dalsze udoskonalenia: 27.11.12, 16:28
        No i git. Przez jakiś czas łapać się będzie sporo kierowców. Potem coraz mniej, bo po zaobserwowaniu jednej skrzynki, większość kierowców, z pożytkiem dla bezpieczeństwa! będzie wypatrywać kolejnych. Po trzeciej da buta. Potem będą 4, 5, 10 szt. aż do zasiania na poboczach radarów co 100 m. Ale to nie za naszego życia :P
        • nazimno Mali chlopcy maja male zabawki. 27.11.12, 16:39
          Duzi tez maja swoje, adekwatne do ambicji.

          Zamowienia na radary to jest to, co misie lubia najbardziej.
          Na duzo radarow, bardzo duzo.

          To zaczyna byc podobne do przedsiewziec takich jak ekrany akustyczne, koniecznosci posiadania gasnic w samochodach, obowiazku jazdy na swiatlach w dzien,
          wymiany zarowek tradycyjnych na CFL (fluorescencjne), zakazu uzywania
          termometrow rteciowych w lecznictwie i jeszcze paru innych, ktorych
          juz mi sie nie chce przytaczac.

          "Doce vita" - to wlasnie jest to.
        • mariner4 A nie lepiej jeździć zgodnie z przepisami, 27.11.12, 16:51
          zamiast wypatrywać skrzynek?
          Ale wtedy nie jest się "debeściakiem", no nie?
          No i fiut wydaje się wtedy jakoś krótszy....
          M.
          • nazimno Malo znasz realia. 27.11.12, 16:54
            Przyklady niejasnego oznakowania miejsc-pulapek sa dostepne na peczki.

            Moze Ci sie nawet wydawac, ze jedziesz "zgodnie".
            Potem sie przekonasz, ze Ci sie na 100% tylko wydawalo.
            • mariner4 Jeżeli kilkadziesiąt lat za kółkiem to 27.11.12, 17:01
              mala znajomość realiów, "debeściaku".
              O oznakowaniu wiem. Ale jak nie można apelami, to wymusiłbym przestrzeganie przepisów drakońskimi karami. Zero pobłażania. Mój dobry kolega zginął przez takiego 20 letniego "debesciaka". Byłem na rozprawie w sadzie. Ja bym tego gó...arza skasował, gdybym był bratem mojego kolegi. Tylko apelowałem do niego o spokój. Ten śmierdzący kawałek g.... dostał wyrok w zawiasach.....

              M.
              • nazimno Widzisz, drogi interlokutorze, ... 27.11.12, 17:08
                Nadymac sie duma nie ma co. Podobnie - chwalic swojego ogonka tez nie ma co.

                Realia znam na wylot - i co z tego?

                W przeciwienstwie do Szan. Pana nie mam zamiaru wykonywac samosadow.

                To, ze "dostal wyrok w zawiasach" jest skutkiem sparszywialego orzecznictwa,
                a takze tresci skodyfikowanych w tzw. "prawie".

                I radary tu nic nie pomoga, ani nieczego nie zmienia

                Wlasnie dales na to przyklad.






                • mariner4 Nie w tym rzecz. Ten sprawca wypadku 27.11.12, 17:16
                  pewnie też dowodził nonsensowności ograniczeń prędkości.
                  Wyobraźnia to nie jest domena "debeściaków".
                  Zresztą z takim zdaniem spotykam się nie tylko na forum. W rozmowach też.
                  Ale jak się już coś stanie, to jest płacz.
                  Jak przepisy są złe, to należy je zmieniać, a nie łamać.
                  Sądzisz, że tylko autorzy przepisów są głupi? To jest przeciętny poziom Polaków. Od tego trzeba zacząć.
                  M
                  • nazimno Cos pomieszales. 27.11.12, 17:26
                    A gdzie ja napisalem cos, z czego moglbys wnioskowac, za ja jezdze
                    niezgodnie z ograniczeniami?

                    Noooo, pokaz to miejsce.


                    Ja jedynie zwracam uwage na dyskusyjnosc rozwiazan.

                    Polecam tee informacje, wprawdzie z innego kraju, ale jakze odmienna
                    we wnioskach:

                    camerafraud.wordpress.com/2010/02/10/avondale-police-chief-no-correlation-between-cameras-and-accident-reduction-program-canceled/
                    PS
                    Wniosek jest taki, ze lepiej jest

                    wprowadzic rozwiazania techniczne i organizacyjne,
                    zmierzajace do rzeczywistej poprawy bezpieczenstwa,


                    niz

                    wprowadzac penalizacyjne formy wymuszania zachowan kierowcow.

                    I o te roznice w mentalnosci szlo.






                    • nazimno I stosowne tlumaczenie fragmentu: 27.11.12, 17:36

                      “Looking at the states, there’s no significant correlation between the number of accidents and the impact photo enforcement has been having on those wrecks,” he said. “It’s down all over the city. It’s down all over the state.“

                      Komendant policji, Kevin Kotsur oswiadczyl, ze...
                      nie ma istotnej korelacji pomiedzy liczba wypadkow, a wplywem akcji policyjnej z uzyciem kamer.
                      Program (akcje policyjna) ten zakoczono w miescie i w calym stanie.

                    • mariner4 A czy ja TOBIE czynię z tego zarzuty? 27.11.12, 17:37
                      M.
                      • nazimno Wspominales cos o "debeściaku". 27.11.12, 17:43
                        Wiec mozna bylo sadzic, iz jest to sugestia, za ja sie solidaryzuje z tymi wlasnie
                        osobnikami. A tak nie jest, na pewno nie jest.

                        I tyle.


                        • mariner4 Nie było moją intencją Cię urazić 27.11.12, 19:03
                          M.
                  • klemens1 Re: Nie w tym rzecz. Ten sprawca wypadku 27.11.12, 17:45
                    > pewnie też dowodził nonsensowności ograniczeń prędkości.

                    Typowa logika z gatunku "jeżeli na ograniczeniu do 70 koleś się rozbił jadąc 180, to ustawmy ograniczenie do 50".
                    I kto dowiedzie że 50 jest bezsensowne?
              • emes-nju Re: Jeżeli kilkadziesiąt lat za kółkiem to 27.11.12, 17:46
                mariner4 napisał:

                > Zero pobłażania.

                W polskich warunkach owo zero pobłażania oznacza, że emes niedawno zapłacił mandat za wjazd pod niewidoczny zakaz ruchu, przy czym niepobłażający pan milicjant absolutnie zgadzał się z tym, że znaku nie widać. Wczoraj widziałem jak karali kierowcę, który przekroczył całkowicie niewidoczna ciągłą linię.

                Sorry, ale dopóki na drogach będzie odbywać się będzie budżetołatająca łapanka na kierowców, a nie będzie ŻADNEJ kontroli nad jakością i bezpieczeństwem dróg (Kontrola NIK wykazała, że zarządcy w ogóle nie kontrolują podległych im dróg!), KAŻDY będzie musiał co jakiś czas zapłacić.

                A najbardziej boli jak płaci się za CZYJEŚ olewanie roboty :/ Wiem to z autopsji - dostałem już dwa mandaty. Jeden za nie moje przekroczenie prędkości i policjanci doskonale o tym wiedzieli, ale zatrzymali przecież jadącego prawym pasem, a nie tego, który go ze świstem wyprzedzał. Ich odwaga ma swoje granice, a skoro na radarze jest wynik pomiaru i sportowy samochód na prawym pasie, to po co rzucać się do zatrzymania pędzącego lewym?. Drugi za wjazd pod niewidoczny znak. Mam poczucie, że dwa razy złapałem po pysku. Mój legalizm został mocno naruszony - po tych akcjach zacząłem mniej pilnie zwracać uwagę na znaki i ograniczenia. Po co? Nawet jak to robisz, to się załapiesz.

                Jestem pewien, że takich załapujących się co najmniej wątpliwie są tysiące - suma olawactwa policji (idącej na łatwiznę w celu wyrobienia planu) i zarządców dróg z dziura budżetową do załatania, robią swoje. Zero, k... mac, tolerancji! :/

                I to wszystko oczywiście dla bezpieczeństwa!

                Naprawdę w to wierzysz?
            • jureek Re: Malo znasz realia. 27.11.12, 18:35
              nazimno napisał:

              > Przyklady niejasnego oznakowania miejsc-pulapek sa dostepne na peczki.
              >
              > Moze Ci sie nawet wydawac, ze jedziesz "zgodnie".
              > Potem sie przekonasz, ze Ci sie na 100% tylko wydawalo.

              Straszycie mnie już od lat, że kiedyś przekonam się, że trzymanie się ograniczeń wcale nie uchroni przed mandatem z fotoradaru, no i jakoś do tej pory nic takiego mnie nie spotkało. Nie przeczę, że jest trochę ograniczeń od czapy, ale po pierwsze nie na tyle, żeby w istotny sposób wpływały one na czas przejazdu, a po drugie nie widziałem jeszcze, żeby w takich miejscach z ograniczeniami od czapy stały fotoradary.
              Tak więc jak na razie sprawdza się przyjęta przeze mnie taktyka zwracania uwagi na znaki zamiast wypatrywania fotoradarów.
              Jura

              • bimota Re: Malo znasz realia. 27.11.12, 21:13
                Zalezy jaka kto ma czape..
              • misiek4111 Re: Malo znasz realia. 27.11.12, 22:20
                Kurde, też mam pecha, ok 3 tys. km/mies i nic. Nie mam CB, nie wypatruję fotoradarów, nigdy nie zostałem namierzony ani przez policję, ani przez "wredną" straż miejską. Na Słowacji byłem ok. 100 razy i pomimo "polowań na Polaków" też nic. Zacząłem właśnie 34 rok jazdy, nigdy żadnej stłuczki. I wcale nie uważam się za mistrza, po prostu przestrzegam procedur na drodze czyli przepisów. Mandaty miałem 4, 2 za parkowanie, 1 za zapomnienie dow. rej. i 1 za prędkość w 88r. w YU. No ale wtedy jeszcze byłem na etapie, że to nie prędkość zabija.
                W Polsce powinno być 5x więcej FR, mandaty powinny być takie jak na Słowacji czy w Czechach czyli też ok. 5x wyższe, pomysł z oznakowaniem wszystkich FR to pomyłka. No i policja nie powinna działać jakby była sponsorowana przez producentów i dystrybutorów CB.
                Raczej dobrze znam realia i Polsce i w innych krajach.
                • mariner4 Podpisuję sie pod tym. 28.11.12, 10:46
                  Debile nawołujący do łamania przepisów, to potencjalni mordercy.
                  M.
                • emes-nju Re: Malo znasz realia. 28.11.12, 13:52
                  misiek4111 napisał:

                  > Kurde, też mam pecha, ok 3 tys. km/mies i nic.

                  Masz fart. Najprawdopodobniej jak na razie, czego oczywiście nie życzę (nic tak nie upadla jak otrzymanie niesłusznej kary).

                  Ja, mimo że od jakiegoś czasu jeżdżę autem znacznie mniej niż kiedyś, mam już dwa całkiem niesłuszne mandaty na koncie.

                  Też nie mam CB i raczej, ze świadomością, że jadę za szybko, nie wypatruje fotoradarów. I właśnie dlatego, zważywszy na jakość oznakowania, prędzej czy później mandat zapłacę. Bo znaku nie będzie albo będzie tylko zasłonięty przez inny, "ważniejszy" znak (w tym również przydrożny baner informujący o urokach świeżonki :P ), a ja będę jechał tyle, ile według mnie powinienem :/ Zapłacę na pewno. Bo od przyszłego roku maszynek będzie kilkakrotnie więcej niż teraz, a poprawy oznakowania raczej bym się nie spodziewał.
                • edek40 Re: Malo znasz realia. 28.11.12, 19:52
                  > Kurde, też mam pecha, ok 3 tys. km/mies i nic. Nie mam CB, nie wypatruję fotora
                  > darów, nigdy nie zostałem namierzony ani przez policję, ani przez "wredną" stra
                  > ż miejską. Na Słowacji byłem ok. 100 razy i pomimo "polowań na Polaków" też nic
                  > . Zacząłem właśnie 34 rok jazdy, nigdy żadnej stłuczki. I wcale nie uważam się
                  > za mistrza, po prostu przestrzegam procedur na drodze czyli przepisów. Mandaty
                  > miałem 4, 2 za parkowanie, 1 za zapomnienie dow. rej. i 1 za prędkość w 88r. w
                  > YU. No ale wtedy jeszcze byłem na etapie, że to nie prędkość zabija.
                  > W Polsce powinno być 5x więcej FR, mandaty powinny być takie jak na Słowacji cz
                  > y w Czechach czyli też ok. 5x wyższe, pomysł z oznakowaniem wszystkich FR to po
                  > myłka. No i policja nie powinna działać jakby była sponsorowana przez producent
                  > ów i dystrybutorów CB.
                  > Raczej dobrze znam realia i Polsce i w innych krajach.

                  Nie kazdy ryckajacy sie bez zabezpieczen dostanie syfa. Jednak intensyfikacja prob w roku 2013 nie daje gwarancji, ze wciaz sie uchowa. Ba, nawet jak zaopatrzy sie w prezerwatywe, przy dostatecznej ilosci prob w koncu trafi i na zarazonego partnera i dziurawa gumke. Ale dzis moze sie przechwalac...
              • klemens1 Re: Malo znasz realia. 28.11.12, 08:48
                > nie widziałem jeszcze, żeby w takich miejscach z ograniczeniami od czapy stały fotoradary.

                Ja dwa razy widziałem fotoradar na ograniczeniu nie od czapy.
                Zobacz gdzie są poustawiane nowe superfotoradary w W-wie - ciekawe czy twoja statystyka odczapowości ustawiania fotoradarów się zaburzy.
              • emes-nju Re: Malo znasz realia. 28.11.12, 10:47
                jureek napisał:

                > Straszycie mnie już od lat, że kiedyś przekonam się, że trzymanie się
                > ograniczeń wcale nie uchroni przed mandatem z fotoradaru, no
                > i jakoś do tej pory nic takiego mnie nie spotkało

                Bo fotoradarów (i mobilnych punktów pobory reketu) wciąż jest mało.

                A jak będzie tyle, żeby minister Rostowski się cieszył z wpływów do budżetu, KAŻDY prędzej czy później się załapie. Nie ma mocnych. Wskazują na to zresztą statystyki pokazujące, że w baaaardzo niezdyscyplinowanej Polsce odsetek kierowców ukaranych mandatem jest wielokrotnie niższy niż w bardzo zdyscyplinowanej Szwajcarii. A wieść gminna niesie, że drogi w Szwajcarii są deczko lepiej oznakowane i zorganizowane niż w Polsce...
          • emes-nju Re: A nie lepiej jeździć zgodnie z przepisami, 27.11.12, 16:57
            mariner4 napisał:

            > zamiast wypatrywać skrzynek?

            Szczególnie ta 30-tką, o której coś powyżej pisałeś?
            • mariner4 Obaj wiemy o co chodzi, więc nie wydziwiaj. 27.11.12, 17:02
              M.
              • emes-nju Re: Obaj wiemy o co chodzi, więc nie wydziwiaj. 27.11.12, 17:30
                Nie wydziwiam. Policja i straszacy najchętniej "dbają o bezpieczeństwo" tam, gdzie najłatwiej. Zabudowana lasem dwujezdniówka, "stałe" ograniczenie z powodu ciągnącego się remontu. A także miejsca, które z jakichś powodów powodują niejasności - z odwoływaniem (lub nie) ograniczeń przez skrzyżowanie na czele. Pominę kontrole w miejscach, w których ktoś zajumał znak, bo na szczęście, z wyjątkiem dróg lokalnych, statystycznie nie jest to problem. (Choć rzadko obecny tu teraz Mejson został na DK zatrzymany za jazdę 90-tką w terenie zabudowanym, w który nie wjechał. Na szczęście pamiętał, że nie było znaku i policjantom to pokazał. Gdyby dostał mandat z magicznej skrzynki, to musiałby go zapłacić).

                Niestety jakość (merytoryczna i techniczna) oznakowania jest taka, że KAŻDY prędzej czy później coś całkiem bez winy złapie. I wbrew pozorom jeżdżący przepisowo maja dużą szanse. Piraci na widok skrzynek bardzo często (pokazują to wyniki badań) hamują do ok. 50 km/h, a potem dają buta (jak kaskady wejdą do stałego repertuaru, buta dawać będą po minięciu trzeciej :P ). Jeżdżący we własnym mniemaniu przepisowo, jak nie widzą powodu, nie hamują. A co jakiś czas powinni... Bo np. znaku nie było, albo był "tylko" precyzyjnie zasłonięty przez... znak informujący o kontroli radarowej (zaobserwowane na DK12) :P
                • jureek Re: Obaj wiemy o co chodzi, więc nie wydziwiaj. 27.11.12, 18:41
                  emes-nju napisał:

                  > Niestety jakość (merytoryczna i techniczna) oznakowania jest taka, że KAŻDY prę
                  > dzej czy później coś całkiem bez winy złapie. I wbrew pozorom jeżdżący przepiso
                  > wo maja dużą szanse. Piraci na widok skrzynek bardzo często (pokazują to wyniki
                  > badań) hamują do ok. 50 km/h, a potem dają buta (jak kaskady wejdą do stałego
                  > repertuaru, buta dawać będą po minięciu trzeciej :P ). Jeżdżący we własnym mnie
                  > maniu przepisowo, jak nie widzą powodu, nie hamują. A co jakiś czas powinni...
                  > Bo np. znaku nie było, albo był "tylko" precyzyjnie zasłonięty przez... znak in
                  > formujący o kontroli radarowej (zaobserwowane na DK12) :P

                  Jakoś to Twoje krakanie się nie sprawdza.
                  Jura
                • mariner4 Ale nie ma innego wyjścia jak przestrzeganie 27.11.12, 19:09
                  przepisów. Inaczej każdy będzie je interpretował jak chce.
                  Podam przykład.
                  Mieszkam przy prostym i płaski odcinku drogi w górach. Jak tą drogę wyremontowali, to zaczął się problem ze "ścigantami". Zrobił się wręcz horror. Napisałem pismo o fotoradar. Przyjeżdżali, sprawdzali i przysyłali pisma. Sprawę dobrze udokumentowałem fotograficznie i filmowo. Dzisiaj fotoradar stoi i jest spokój. Trochę to trwało.
                  Pewnie nazwiecie mnie "Kapusiem".
                  M.
                  • bimota Re: Ale nie ma innego wyjścia jak przestrzeganie 27.11.12, 21:15
                    Akurat kazdy interpretuje jak chce, lacznie za "specjalistami". To jak mam przestrzegac ?
    • jureek Re: Kaskadowy pomiar prędkości 27.11.12, 19:17
      Gdy czytałem ten wątek, nasunęła mi się tak refleksja. Prawidłowością na tym forum jest to, że gdy tylko pojawi ktoś, komu nie przeszkadzają fotoradary, to zaraz jest on przekonywany, że nie warto starać się jeździć zgodnie z przepisami, bo i tak każdy prędzej czy później dostanie mandat za niewinność. Tak się zastanawiam, jaki cel ma to przekonywanie?
      Jura
      • mariner4 Nie rozumiem tego, bo mnie fotoradary zupełnie 27.11.12, 19:36
        nie przeszkadzają. I wcale nie mam złych czasów przejazdu.
        Pozdrowienia
        M.
        • jureek Re: Nie rozumiem tego, bo mnie fotoradary zupełni 27.11.12, 19:49
          mariner4 napisał:

          > nie przeszkadzają. I wcale nie mam złych czasów przejazdu.

          Też kiedyś jeździłem z "vatem", czyli 10-20 kmh ponad prędkość dozwoloną. Teraz nawet tego "vatu" nie dokładam i też na czasy przejazdu nie narzekam. Za to jazda bez wypatrywania skrzynek jest o wiele mniej stresująca.
          Jura
          • edek40 Re: Nie rozumiem tego, bo mnie fotoradary zupełni 28.11.12, 11:03
            > Też kiedyś jeździłem z "vatem", czyli 10-20 kmh ponad prędkość dozwoloną. Teraz
            > nawet tego "vatu" nie dokładam i też na czasy przejazdu nie narzekam. Za to ja
            > zda bez wypatrywania skrzynek jest o wiele mniej stresująca.

            O ludzka naiwnosci. Pisalem Ci juz, ze i na Ciebie czeka jakis pomiar za znakiem, ktorego nie ma, albo jest niewidoczny. A wtedy, kolego, Twoj stres wzrosnie powyzej tego, czego doswiadczales, gdy jezdziles o VAT szybciej. Bo ja +VAT to jezdze juz tylko glownie w obszarach ledwo zabudowanych z widocznoscia tak rozlegla, ze zauwaze i fotoradar i patrol. A zlapali mnie za niewidzenie znaku. W tym wypadku niefortunnie postawionym, w miejscu w ktorym trudno w ogole oczekiwac ograniczenia.

            I przyjmijmy, ze zlapia Cie 500 km od domu. Nie dostaniesz nawet zdjecia. Pojedziesz, pewny swego, do sadu, a ten wykaze, ze jestes w bledzie. Zaprotestujesz, ze znaku nie bylo, bo Ty zawsze nawet mniej niz na znakach. Sad wyznaczy drugi termin, a rzeczoznawca obejrzy miejsce zbrodni. Pojedziesz ponownie i wiesz co? Na bank znak juz bedzie. Myslisz, ze mam zbyt bujna wyobraznie? Ona jest niczym w porownaniu z wyobraznia tych, ktorzy tak wysoko postawili poprzeczke dla sluzb, ktore teraz beda sie dwoic i troic, aby wplywy z mandatow wzrosly 100 razy w stosunku do tegorocznego "urobku"!!!

            Chyba ze uznasz, ze wszystko jest OK i Ty dokladasz sie do slusznej sprawy.
        • edek40 Re: Nie rozumiem tego, bo mnie fotoradary zupełni 28.11.12, 10:51
          > nie przeszkadzają. I wcale nie mam złych czasów przejazdu.

          Gdyby tylko mialy one jakis radykalny wplyw na bezpiecznenstwo.

          Bo, jak rozumiem, przyjmujesz do wiadomosci, ze wzrost liczby kontroli przy calkowitym olaniu kwestii oznakowania drog (co podnosi NIK w swoim raporcie) oznacza, ze prawdopodobienstwo zalapania sie na niesluszny mandat rosnie. Ja juz swoje "dziewictwo" w tej materii, za 200 zl, stracilem. Nie mam zludzen, ze kto jezdzi duzo, bedzie placil za bledy lub luki w oznakowaniu. Dla "sprawy" bowiem fakt czy znak fizycznie istnieje albo jest widoczny, jest drobiazgiem. Najwazniejsze jest to, czy jest na mapie. Ja zalapalem sie na oznakowanie, ktore jest stale zaslaniane wielkim ruchem, ograniczajace predkosc na dwujezdniowce w lesie. Jechalem stowka i na widok policji nie hamowalem. A, po tylu latach doswiadczen, powinienem. Oni bowiem nigdy nie stoja na "ustawowych", a ja po prostu za bardzo zaufalem temu, ze naprawde uwaznie obserwuje pobocza. Co oczywiscie nie znaczy, ze zawsze sie stosuje. Ale jesli sie nie stosuje z rozmyslem, to i zlapac sie nie daje, bo wiem ile mam jechac.
          • mariner4 Jeżdżę ok 30 Kkm rocznie i jakoś tego 28.11.12, 11:29
            nie widzę.
            Wiem o o oznakowaniu, o bzdurnych przepisach. To wszystko prawda, ale prawdą jest też fakt, że mandaty najbardziej lubią głupich.
            Gdyby to ode mnie zależało, to odebrałbym fotoradary straży miejskiej, czy gminnej. To jest "agro policja", robiąca więcej zła niż dobra. Dofinansował drogówkę.
            M.
            • edek40 Re: Jeżdżę ok 30 Kkm rocznie i jakoś tego 28.11.12, 12:23
              > Wiem o o oznakowaniu, o bzdurnych przepisach. To wszystko prawda, ale prawdą je
              > st też fakt, że mandaty najbardziej lubią głupich.

              Ja nawet nie probuje Cie obrazac.
              • mariner4 To po co bierzesz to do siebie? 28.11.12, 16:17
                Miałem na myśli, że większość mandatów otrzymuje określona kategoria kierowców. Tych co im się spieszy. Zawsze. Oglądając w TVN Turbo tłumaczących się głupio debili, dochodzę do wnioski, że mandaty są zna niskie. Trzeba wyeliminować z dróg idiotów.
                M.
                • edek40 Re: To po co bierzesz to do siebie? 28.11.12, 17:48
                  > Miałem na myśli, że większość mandatów otrzymuje określona kategoria kierowców.
                  > Tych co im się spieszy. Zawsze. Oglądając w TVN Turbo tłumaczących się głupio
                  > debili, dochodzę do wnioski, że mandaty są zna niskie. Trzeba wyeliminować z dr
                  > óg idiotów.

                  Moj mandat, czy to do czego przyznaje sie emes, to mandat dla glupka, ktory dal sie wmanewrowac w takowy. Mnie dorwali 300 km od domu. Grzecznie zaproponowali 200 zl i zgodzili sie ze mna, ze znaki istotnie sa zle widoczne, a w mojej jezdzie dalo sie zauwazyc to, ze jade dokladnie tak, jakbym znakow nie widzial. Mandat oczywiscie przyjalem, bo znaki sa zgodne i zatwierdzone, ale nie widoczne, a policji ich ustawienie wyraznie "pomaga" w ich ciezkiej i znojnej pracy.

                  Dlatego biore to do siebie.

                  W przyszlym roku zalozenia budzetowe naloza srednio na kazdy zarejestrowany pojazd okolo 70 zl mandatu. Ile z nich bedzie nalozone na glupkow takich jak ja?

                  Przy mnie te Twoje glupki, ktore zaledwie glupio sie tlumacza z wykroczenia popelnionego to drobiazg.
                  • mariner4 Nie da się obronić teza, że z powodu kiepskiej 28.11.12, 18:58
                    policji i przepisów wolno łamać ograniczenia.
                    Inaczej dojdziemy do absurdu, ze każdy ma prawo dowolnie interpretować i stosować prawo.
                    M.
                    • edek40 Re: Nie da się obronić teza, że z powodu kiepskie 28.11.12, 19:24
                      > policji i przepisów wolno łamać ograniczenia.

                      Czy ja pisze, ze wolno?

                      Ty wyrazasz zadowolenie z kolejnych pomyslow wladz. Ja twierdze, ze robia sobie lapanki, ktore z poprawa bezpieczenstwa maja niewiele wspolnego, a napiety budzet bedzie sklanial do jeszcze wiekszego chodzenia na latwizne.

                      Obywatelom w kieszeniach ubedzie, a bezpiecznestwo... Nie wierze w to, ze same pomiary predkosci moga miec istotny wplyw na jego poprawe. Zmienic trzeba tu wszystko. Od mentalnosci samych kierowcow (ale nie tresowanych pomiarami na dlugich prostych z mozliwie absurdalnym ograniczeniem), podejscia policji do pracy po robienie drog bezpiecznych.
                      • mariner4 Jest wiele innych chamskich zachowań na drogach 28.11.12, 19:41
                        Moje "ulubione" to: Jadę za kimś w kolumnie i trzymam odległość bezpieczną i wtedy ktoś mnie wyprzedza i wciska mi się pomiędzy samochód poprzedzający mnie, na wcisk. Byle tylko o jedną pozycję w kolumnie się przesunąć. Mam coraz większa ochotę zamknąć tą przestrzeń.....
                        Gdyby taki palant się zabił, to nawet bym się nie zatrzymał, ale co winien jest kierowca jadący z przeciwka.
                        M.
                        • edek40 Re: Jest wiele innych chamskich zachowań na droga 28.11.12, 20:00
                          > Moje "ulubione" to: Jadę za kimś w kolumnie i trzymam odległość bezpieczną i w
                          > tedy ktoś mnie wyprzedza i wciska mi się pomiędzy samochód poprzedzający mnie,
                          > na wcisk. Byle tylko o jedną pozycję w kolumnie się przesunąć. Mam coraz więks
                          > za ochotę zamknąć tą przestrzeń.....
                          > Gdyby taki palant się zabił, to nawet bym się nie zatrzymał, ale co winien jest
                          > kierowca jadący z przeciwka.

                          A ja, kolego, rozwine Twoja mysl tylko o to, ze w tej kolumnie jedziemy ponizej dozwolonej, wiec Twoj ukochany fotoradar o kant d... potluc.

                          A ze takie zachowanie jest niebezpieczne? Sciganie go wymaga ruszenia majestatu z krzakow. A to nierentowne, bo wymaga, aby radiowozy byly w ruchu. Stawiamy wiec fotoradar, bo to jednorazowy wydatek, a potem same profity...
                          • mariner4 Nie przypisuj mi miłości do fotoradaru 29.11.12, 10:06
                            To jest raczej wrogość do szaleńców narażających innych na drogach.
                            Co do jakości pracy [policji to zgoda, ale jest to taki sam przeciętny poziom wykonywania obowiązków, jak średnia krajowa innych zawodów.
                            M.
                            • emes-nju Re: Nie przypisuj mi miłości do fotoradaru 29.11.12, 11:33
                              mariner4 napisał:

                              > To jest raczej wrogość do szaleńców narażających innych na drogach.

                              Fotoradary bez policji na drogach szaleńców nie wyeliminują!!!

                              > Co do jakości pracy [policji to zgoda, ale jest to taki sam przeciętny poziom
                              > wykonywania obowiązków, jak średnia krajowa innych zawodów.

                              Widzę, że masz duża praktykę :P

                              Wszystko zależy od tego, co zwierzchnictwo uznaje za dobrze wykonana pracę. Ja, jako pracodawca, systemem kar i premii nie zmuszam pracowników do wyłudzania pieniędzy od klientów dzięki byle jakiemu wykonywaniu pracy lekko łatwo i przyjemnie, za to najniższym kosztem, bez oglądania się na konsekwencje. Upadłbym po pół roku. A zwierzchnictwo policji zmusza policjantów do wyrabiania "biznesplanu" BRD sp. z o.o. najmniejszym nakładem sił i środków, bez oglądania się na konsekwencje. Konsekwencje wyrażane rosnącymi wpływami do budżetu czemu NIE towarzyszy poprawa bezpieczeństwa.

                              Przyjmijmy więc, że policjanci pracują jak średnia z innych instytucji państwowych. To jest bliskie prawdy i pokazuje stosunek państwa do obywateli - dać z siebie jak najmniej (jak już nie ma innego wyjścia), wydoić do cna, a jak obywatel upadnie, to zepchnąć z drogi i szukać następnego do dojenia. Oczywiście dotyczy to tylko szaraczków, bo jest ich najwięcej.
                            • klemens1 Re: Nie przypisuj mi miłości do fotoradaru 29.11.12, 12:13
                              > To jest raczej wrogość do szaleńców narażających innych na drogach.

                              Dlaczego więc popierasz fotoradary, które nie są nastawione na eliminację szaleńców, tylko na łupienie zwykłych kierowców?
                      • jureek Re: Nie da się obronić teza, że z powodu kiepskie 28.11.12, 19:46
                        edek40 napisał:

                        > Ty wyrazasz zadowolenie z kolejnych pomyslow wladz. Ja twierdze, ze robia sobie
                        > lapanki, ktore z poprawa bezpieczenstwa maja niewiele wspolnego,

                        Edek, a przypomnieć Ci, jak narzekałeś, że fotoradary mają taki skutek, że po ich minięciu naciska się na gaz? Teraz robi się coś, żeby takich zachowań oduczyć, ale to Ci też nie pasuje. I jak tu nie odnieść wrażenia, że najbardziej by Ci pasowało, gdyby w ogóle nie kontrolować przekraczania prędkości, no chyba że tylko w takich miejscach, gdzie ze względu na korki i tak przekroczyć się jej nie da.
                        Jura
                        • emes-nju Re: Nie da się obronić teza, że z powodu kiepskie 28.11.12, 19:58
                          jureek napisał:

                          > Edek, a przypomnieć Ci, jak narzekałeś, że fotoradary mają taki skutek, że
                          > po ich minięciu naciska się na gaz? Teraz robi się coś, żeby takich zachowań
                          > oduczyć

                          Eeee tam oduczyć! Co najwyżej nauczyć, że po jednej skrzynce trzeba szukać kolejnej :P

                          Fakt. Z obawy przed pomiarem kaskadowym, nawet jedna skrzynka będzie działała na większym dystansie. Ale to wszystko.
                        • edek40 Re: Nie da się obronić teza, że z powodu kiepskie 28.11.12, 20:03
                          > Edek, a przypomnieć Ci, jak narzekałeś, że fotoradary mają taki skutek, że po i
                          > ch minięciu naciska się na gaz? Teraz robi się coś, żeby takich zachowań oduczy
                          > ć, ale to Ci też nie pasuje.

                          Nie pasuje mi zawsze to samo - olanie ruchu drogowego jako takiego i koncentracja tylko na sciganiu predkosci.

                          Jednak co stoi na przeszkodzie, nacisniecie na gaz po minieciu OZNAKOWANEGO obszaru pomiaru?
      • bimota Re: Kaskadowy pomiar prędkości 27.11.12, 21:18
        Taki, by bylo jak najmniej ciamajd blokujacych drogi :P
      • emes-nju Re: Kaskadowy pomiar prędkości 28.11.12, 11:07
        jureek napisał:

        > Prawidłowością na tym forum jest to, że gdy tylko pojawi ktoś, komu
        > nie przeszkadzają fotoradary, to zaraz jest on przekonywany, że nie warto
        > starać się jeździć zgodnie z przepisami, bo i tak każdy prędzej czy
        > później dostanie mandat za niewinność

        Po pierwsze ja osobiście próbowałem, oczywiście bezskutecznie, przekonać Marinera, że pomiar kaskadowy nie wytępi chamstwa z Polskich (a przede wszystkim warszawskich, bo jakoś tak się zgadało o mitycznych warszawskich chamach trąbiących na przyjezdnych) dróg.

        A po drugie. Wybacz. Jeżdżę stale od ćwierćwiecza. W tym czasie, bo jestem piratem i mordercą, otrzymałem dwa mandaty. I obydwa niesłuszne. I obydwa po tym, jak udowodniłem ich niesłuszność, jakoś magicznie się obniżały, żeby rachunek ekonomiczny skłonił mnie do przyjęcia mandatu, a nie posyłania sprawy do sądu.

        Sorry. Z mojego doświadczenia (zagorzałego, k..., legalisty) wynika, że KAŻDY może załapać się na niesłuszny mandat. A im więcej punktów poboru reketu, tym szansa większa. I napisze więcej - cały system, całkiem świadomie, skonstruowany jest tak, żeby wpływy były jak największe, a więc, żeby płaciło jak najwięcej kierowców. A więc płacić mają tzw. zwykli kierowcy. Bo piraci bardzo uważają - według badań serwisu Yanosik jadący znacznie za szybko przed radarem zwalnia na jego widok do ok. 50 km/h czy jest ograniczenie, czy nie. I to jest słuszna metoda! Bo ograniczenia może nie być, może być zasłonięte, może "zniknąć" w gąszczu innych znaków - tak wyglądają polskie drogi. Tak więc w realu najbardziej na mandat z fotoradaru narażeni są ci, którym z racji różnych racji tylko się wydaje, że jada przepisowo. Ja, Ty, zagrożony do niedawna utratą PJ Mejson, Edek za jazdę 100 km/h na dwujezdniówce w lesie (chyba na fotoradarówce), który był tak groźny, że wymagał ograniczenia do 70 km/h, którego Edek z jakiś powodów nie zauważył. Itp. Itd. Tak ma działać ten system. 1,6 mld. wpływów z mandatów nie zapewni garstka najgroźniejszych piratów! Ale 200 zł od emesa za wjazd pod niewidoczny zakaz ruchu razy kilka milionów takich wychlastanych po legalistycznym pysku emesów w skali kraju...
        • mariner4 Sparawa jakości oznakowania jest znana 28.11.12, 11:43
          Jednak nie mogę oprzeć się wrażeniu, że niesłuszne mandaty to margines.
          Jeżeli ktoś jedzie szybko, znacznie ponad dozwoloną i hamuje dopiero jak zobaczy ostrzeżenie, to się nie dziwię, że wpada w końcu.
          Jeżdżę z Naviekspertem i jestem ostrzegany na tyle ile tej nawigacji można wierzyć. Postępuję jednak zgodnie z zasadą ograniczonego zaufania.
          Z reguły nie przekraczam prędkości, a jeżeli tak, to nieznacznie, bo nie gapię się na wskaźnik non stop
          Korzystam z funkcji CB tego systemu, ale nie wtedy, gdy chodzi o ostrzeżenie przed kontrolą drogową. Kiedyś błyskałem światłami. Teraz już nie. Za dużo morderców na drogach.
          Mówiąc o stanie dróg, to znacznie wzrosła liczba kraks na nowych autostradach i ekspresówkach. Kto jakiemuś idiocie każe jechać mi na zderzaku?
          Powtarzam, dla większości zwolenników ułańskiej jazdy, auto jest po prostu przedłużeniem fiuta.
          Inne zagadnienie to dosyć powszechnie przekonanie, że przepisy obowiązuje tym mniej, im droższe auto się posiada.
          M.
          • bimota Re: Sparawa jakości oznakowania jest znana 28.11.12, 12:03
            ZALEZY CO NAZYWAMY "NIESLUSZNYM"... ALE I TAK MAM NA SWYM KONCIE CONAJMNIEJ 2 ROZPRAWY, NA KTORYCH POLICJANCI KLAMALI JK Z NUT, A WCALE TAK WIELE TYCH MANDATOW NIE DOSTALEM...
            • mariner4 Dawno temu moja żona miała kolizję w Nowej Soli 28.11.12, 16:13
              Sprawcy wypadku byli kumplami policjantów. Postawiono tam znak zakazu wyprzedzania już po wypadku i moją żonę uczynioną winna. jakiś czas potem ten znak zdjęto.
              Ale to nie zmienia faktu, że przepisy trzeba przestrzegać.
              M.
              • edek40 Re: Dawno temu moja żona miała kolizję w Nowej So 28.11.12, 17:56
                > Ale to nie zmienia faktu, że przepisy trzeba przestrzegać.

                Nie zmienia.

                Ale nie zabrania rowniez wyrazac swojej calkowicie niepochlebnej opinii dla takiej "walki" z piractwem. I dziwic sie, ze majac takie doswiadczenia wciaz masz jakiekolwiek zludzenia, ze ta walka to tak na prawde, a nie dla latwej kasy. Bo ja zludzen juz nie mam. A to powoduje, ze z wielka rezygnacja przyjmuje do wiadomosci, ze wycinki na naszych drogach jeszcze dluga beda faktem, skutecznie maskowanym "akcjami", zapowiedziami podwyzszenia czy zerowej tolerancji.

                Ja tego nie kupuje. To maszyna do robienia pieniedzy, z bezpieczenstwem majaca niewiele wspolnego. Samym bowiem radarami niebezpiecznych i chamskich zachowan nie wyeliminujesz. Ilosc zabitych w koncu sie ustabilizuje na wciaz wysokim poziomie i stanie. Bez nowych (i dostepnych dla wszystkich) drog, bez poprawy oznakowania drog, bez scigania wszystkich wykroczen, bez szeroko pojetej edukacji mowimy wylacznie o dochodowej czesci, ktora juz dawno nazwalem Bezpieczenstwem ruch drogowego sp. z o.o.
                • czwarty.wymiar edek40, masz 100% racji 30.11.12, 08:26
                  Masz rację. Niestety zawsze znajdą się naiwni, czy wręcz tzw. etatowi pożyteczni idioci, którzy podobnym akcjom przyklasną, łykając, że chodzi o jakiś szczytny cel, a nie o ordynarne łupienie kasy.
          • emes-nju Re: Sparawa jakości oznakowania jest znana 28.11.12, 12:09
            mariner4 napisał:

            > Jednak nie mogę oprzeć się wrażeniu, że niesłuszne mandaty to margines.

            U mnie 100%. W ciągu ćwierćwiecza zdarzyły mi się dwa mandaty, w tym dwa niesłuszne.

            Poza tym wielbiona przez Ciebie zasada "zero tolerancji" (skądinąd w słusznych warunkach bardzo słuszna) w polskich warunkach oznacza brak pouczeń, upomnień czy innych tego typu instrumentów za np. wjazd pod niewidoczny zakaz ruchu. Nie. Teraz za takie wykroczenie należy się pińcet i 5 pkt. I nie ma znaczenia, że znak niewidoczny! ZERO TOLERANCJI, Mać...
        • bimota Re: Kaskadowy pomiar prędkości 28.11.12, 11:59
          CHWILA... ZA CO TE MANDATY I Z JAKIEJ KWOTY DO ILU CI OBNIZYLI ?
          • emes-nju Re: Kaskadowy pomiar prędkości 28.11.12, 12:18
            bimota napisał:

            > CHWILA... ZA CO TE MANDATY I Z JAKIEJ KWOTY DO ILU CI OBNIZYLI ?

            Jechałem ok. 80 km/h (mgła była) jak pojawiła się 70-tka. Zacząłem zwalniać (nie hamować, bo blisko za mną coś jechało) i w tym momencie wyprzedziło mnie coś dużego. Chwile potem zobaczyłem miecz jedi i odczyt radaru - 112 km/h. Przez cała podróż nie przekroczyłem setki... Panowie zaproponowali mi pińcet. Ja oświadczyłem, że mam na pokładzie dwójkę świadków, że nie jechałem szybciej niż 80 km/h. Mandat za 112/70 spadł do 200 zł... Bo było to 100 km od miejsca zamieszkania więc policjanci wiedzieli, że nie będę jeździł.

            Wjechałem pod niewidoczny zakaz ruchu. Zatrzymali mnie. Zaproponowali pińcet. Oświadczyłem, że znak jest niewidoczny. Pan po... sorry, milicjant zgodził się ze mną! Miałem świadka, a więc mandat zmalał do 200 zł. Tu, wobec tego, że znak był, a jego niewidoczność nie ma znaczenia skoro jest zatwierdzony i zgodny, stwierdziłem, że 200 zł przyjmę. Milicjant psycholog wyczuł chyba, że za pińcet bym się kłócił.

            No i teraz jak jeszcze ze dwa-trzy razy zdarzy mi się poważne niezastosowanie do niewidocznego/nieistniejącego oznakowania (przejechanie przez niewidoczną ciągłą linie jest teraz w Warszawie na topie - od wczoraj widziałem kilka tego typu interwencji), stracę PJ. Bo jestem pirat. A może dlatego, że budżet w potrzebie...?
            • bimota Re: Kaskadowy pomiar prędkości 28.11.12, 13:19
              ALE OD ILU NIE NAPISALES...

              NIE MA ZA TE PRZEWINIENIA KARY 500 ZL, ZA 42 JEST MINIMUM 300, ZA ZAKAZ WJAZDU 250, WIEC DO 200 TEZ NIE MOGLI ZEJSC...
              • emes-nju Re: Kaskadowy pomiar prędkości 28.11.12, 14:00
                bimota napisał:

                > ALE OD ILU NIE NAPISALES...
                >
                > NIE MA ZA TE PRZEWINIENIA KARY 500 ZL, ZA 42 JEST MINIMUM 300, ZA ZAKAZ WJAZDU
                > 250, WIEC DO 200 TEZ NIE MOGLI ZEJSC...

                Jakoś dali radę... Ja nawet wiem jak!

                Przecież do mandatu za prędkość nie jest załączany zrzut z ekranu radaru, a do mandatu za wjazd pod zakaz nie jest dołączane zdjęcie z miejsca zdarzenia. Na mandacie są paragrafy, których nie rozumiem. I już
                • bimota Re: Kaskadowy pomiar prędkości 28.11.12, 14:06
                  SCIEMNIASZ I TYLE... :p
                  • emes-nju Re: Kaskadowy pomiar prędkości 28.11.12, 14:29
                    Wiem swoje. Bo swoje wybecelowałem.
            • misiek4111 Re: Kaskadowy pomiar prędkości 28.11.12, 23:12
              Miałeś 2 świadków i poddałeś sprawę bez walki? A w drugim przypadku wystarczyło zrobić zdjęcie i zaufać sądowi, świadka też miałeś. Jeśli nie ściemniasz, miałeś duże szanse, 100 km to nie argument. Na forum nie odpuszczasz nigdy, a tutaj...
              Ściemniasz.
              Za "zakaz wjazdu" jest 300 zł + 6pkt. Za 112/70 też nie "pińcet"
              • edek40 Re: Kaskadowy pomiar prędkości 29.11.12, 09:37
                > Miałeś 2 świadków i poddałeś sprawę bez walki? A w drugim przypadku wystarczyło
                > zrobić zdjęcie i zaufać sądowi, świadka też miałeś. Jeśli nie ściemniasz, miał
                > eś duże szanse, 100 km to nie argument. Na forum nie odpuszczasz nigdy, a tutaj

                Czasem bywa tak, ze te 200 zl wyludzenia jest mniejszym kosztem niz udowodnienie swoich racji w sadzie. W Polsce z reszta znak moze byc niewidoczny. Wystarczy, ze jest zgodny i zatwierdzony. Stawia bowiem jakis polmozg znak na mapie tuz przy skrecie i on go swietnie widzi na tej mapie. To, ze kierowca nie moze go zauwazyc bez wysiadania z auta nie ma dla sprawy wiekszego znaczenia. Skoro bowiem wladza godzi sie, ze znaki mozna zaslaniac reklamami...
              • emes-nju Re: Kaskadowy pomiar prędkości 29.11.12, 11:18
                misiek4111 napisał:

                > Miałeś 2 świadków i poddałeś sprawę bez walki? A w drugim przypadku
                > wystarczyło zrobić zdjęcie i zaufać sądowi, świadka też miałeś. Jeśli nie
                > ściemniasz, miałeś duże szanse, 100 km to nie argument.

                No i co z tego, że miałem duże szanse skoro koszt podróży do sądu i z powrotem, nie mówiąc od co najmniej jednym dniu wolnym, dość znacznie przekraczał wartość mandatu?

                > Ściemniasz.
                > Za "zakaz wjazdu" jest 300 zł + 6pkt. Za 112/70 też nie "pińcet"

                Masz w pamięci taryfikator? Ja nie. Pewnie dlatego, że jeżdżę tak, żeby nie musieć kalkulować :P

                Pan milicjant "zaproponował" pińcet, a potem, jak zacząłem mu wyjaśniać, że znak jest niewidoczny/nie ja przekroczyłem prędkość, okazał łaskę o zszedł do 200. Bo 200 zł jest właśnie taka barierą, poza którą ZE WZGLĘDÓW EKONOMICZNYCH nie bardzo opłaca się bić w sądzie. Chyba, że dla kogoś jest to punktowe być albo nie być. Nie mam tego problemu. Na razie. Już niedługo każdy będzie miał, bo takie są założenia budżetowe, którym sprzyja policyjne zero tolerancji i łapanki w miejscach łownych (vide "mój" niewidoczny zakaz ruchu, przy którym patrol stoi nad zwyczaj często).
                • jureek Re: Kaskadowy pomiar prędkości 29.11.12, 11:21
                  emes-nju napisał:

                  > Nie mam tego problemu. Na razie. Już niedługo każdy będzie miał, bo tak
                  > ie są założenia budżetowe,

                  Znowu prorokujesz, a u mnie nadal noc :P
                  Mam zacząć grać w toto lotka?
                  Jura
                  • emes-nju Re: Kaskadowy pomiar prędkości 29.11.12, 11:48
                    jureek napisał:

                    > emes-nju napisał:
                    >
                    > > Nie mam tego problemu. Na razie. Już niedługo każdy będzie miał,
                    > > bo takie są założenia budżetowe,
                    >
                    > Znowu prorokujesz, a u mnie nadal noc :P

                    Nie prorokuję.

                    Rachunek prawdopodobieństwa nie pozostawia złudzeń. Jeżeli teraz zdarzają się przypadki co najmniej wątpliwe w pracy "organów", to po zwiększeniu liczby miejsc kontroli, bez żadnej poprawy infrastruktury (głównie oznakowania - jego zasadności, jakości, widoczności... istnienia) KAŻDY prędzej czy później się załapie.

                    Widać to po Europie - niby wszyscy grzeczni i prawie świeci, a jak się okazuje przeciętny zachodni kierowca ma na koncie kilkakrotnie więcej mandatów niż polski. I to w krajach, w których na ogół oznakowanie nie budzi większych wątpliwości (o sprzeciwie nie wspominając). A w Polsce w ostatnim opublikowanym raporcie o stanie dróg wyszło, że na każde 2 km drogi jest jedna poważna, zagrażająca bezpieczeństwu wada - w tym w oznakowaniu. Nie wspominając o moich ulubionych "odwołujących" skrzyżowaniach. Takich jak takie:

                    https://img593.imageshack.us/img593/2469/wysepka.jpg

                    Jak W NOCY stwierdzisz, że to coś, co zdecydowanie wygląda na skrzyżowanie ze wszystkimi szykanami (teraz sa tam już wysepki), nie jest skrzyżowaniem w myśl PoRD? Jak obronisz się przed mandatem jeżeli przed tym czymś ktoś zasadził ograniczenie (no bo skoro są wysepki, wydzielony pas do skrętu w lewo, to jest to poważne, ruchliwe skrzyżowanie i ograniczenie musi być)?
                    • bimota Re: Kaskadowy pomiar prędkości 29.11.12, 11:57
                      W mysl zasady - nie widzisz, nie ma skrzyzowania. Wiekszosc chyba jest oznaczona znakiem pionowym...
                      • emes-nju Re: Kaskadowy pomiar prędkości 29.11.12, 12:00
                        bimota napisał:

                        > W mysl zasady - nie widzisz, nie ma skrzyzowania. Wiekszosc chyba jest
                        > oznaczona znakiem pionowym...

                        Tak. Również niektóre drogi nieutwardzone, które zgodnie z moją wiedza na ten temat ograniczeń nie odwołują.
                        • bimota Re: Kaskadowy pomiar prędkości 29.11.12, 14:36
                          OZNACZAJA JAKO SKRZYZOWANIE COS CO BY NIE BYLO SKRZYZOWANIEM ?? TO MOZE JEDNAK ODWOLUJA...
                          • emes-nju Re: Kaskadowy pomiar prędkości 29.11.12, 15:10
                            Znak informuje o skrzyżowaniu. O tym czy skrzyżowanie odwołuje czy nie, informują odpowiednie zapisy w PoRD.
                            • bimota Re: Kaskadowy pomiar prędkości 29.11.12, 15:27
                              PREDKOSC ODWOLUJE
                              • emes-nju Re: Kaskadowy pomiar prędkości 29.11.12, 15:31
                                bimota napisał:

                                > PREDKOSC ODWOLUJE

                                Polna droga też?
                                • bimota Re: Kaskadowy pomiar prędkości 29.11.12, 15:36
                                  Z POLNA TO NIE SKRZYZOWANIE.
                                  • emes-nju Re: Kaskadowy pomiar prędkości 29.11.12, 15:46
                                    A kuku? Kto tam?
                • bimota Re: Kaskadowy pomiar prędkości 29.11.12, 11:53
                  Ciekawe, ze mi zawsze proponowali dolna stawke z taryfikatora, choc patrze na nich "wilkiem", a ty sie pewnie podlizujesz, a proponuja powyzej taryfikatora, by potem zejsc ponizej...
                  • emes-nju Re: Kaskadowy pomiar prędkości 29.11.12, 11:57
                    bimota napisał:

                    > Ciekawe, ze mi zawsze proponowali dolna stawke z taryfikatora, choc
                    > patrze na nich "wilkiem"

                    Umiejętność patrzenia wilkiem na policjanta zatrzymującego cie z powodu jakiegoś powodu wymaga nabrania praktyki. Niestety jej nie mam - być może płaciłbym niższe mandaty, a i stres (oraz wrażenie upodlenia) byłby mniejszy :P
                    • bimota Re: Kaskadowy pomiar prędkości 29.11.12, 12:11
                      U mnie to naturalny odruch na widok pacana...
        • jureek Re: Kaskadowy pomiar prędkości 28.11.12, 12:23
          emes-nju napisał:

          > Po pierwsze ja osobiście próbowałem, oczywiście bezskutecznie (...)

          Dużo się napisałeś, ale zadane pytanie o cel przekonywania czytelników, że nie opłaca się przestrzegać ograniczeń, bo i tak dostaną niesłuszny mandat, nie odpowiedziałeś.
          Bimota przynajmniej zrozumiał pytanie i bez owijania w bawełnę odpowiedział.
          Jura
          • edek40 Re: Kaskadowy pomiar prędkości 28.11.12, 12:29
            > Dużo się napisałeś, ale zadane pytanie o cel przekonywania czytelników, że nie
            > opłaca się przestrzegać ograniczeń, bo i tak dostaną niesłuszny mandat, nie odp
            > owiedziałeś.

            Raczej chodzi o to, ze samo przekonanie o nie przekraczaniu predkosci nie wystarcza.
            • jureek Re: Kaskadowy pomiar prędkości 28.11.12, 12:49
              edek40 napisał:

              > Raczej chodzi o to, ze samo przekonanie o nie przekraczaniu predkosci ni
              > e wystarcza.

              Cel, Edku, cel. Jaki jest cel przekonywania mnie, że nawet jak będę przestrzegał znaków, to i tak załapię się na mandat? Co osiągniesz, gdy dam się przekonać i zacznę zwracać większą uwagę na fotoradary niż na znaki?
              Jura
              • edek40 Re: Kaskadowy pomiar prędkości 28.11.12, 13:03
                > Cel, Edku, cel. Jaki jest cel przekonywania mnie, że nawet jak będę przestrzega
                > ł znaków, to i tak załapię się na mandat? Co osiągniesz, gdy dam się przekonać
                > i zacznę zwracać większą uwagę na fotoradary niż na znaki?

                Im wiecej ludzi widzi, ze dzialania wladz sa pozorowane oraz skierowane na maksymalne wydojenie, tym wieksza szansa, ze w koncu cos sie uda zmienic. Ja nie mam w sobie tyle "mocy", aby zostac drugim Walesa. Ale kto wie, czy w Twoim towarzystwie nie przebywa taki, a Ty podzielisz sie swoimi obserwacjami.

                Przypominam, ze w calym tym balaganie i dyskusjach bezpieczenstwo schodzi na bardzo daleki plan. A to, o czym pisze, bardzo wielu ludzi traktuje jak usprawiedliwienie swoich wystepkow. Swiadomosc rosnacego niedowladu wladz, ktora jest calkowicie bezsilna wobec osobnikow naprawde groznych i koncentruje sie glownie na zalozeniach budzetowych, mojego humoru jakos nie poprawia. Zabawa w udawanego nie zmieni niczego na naszych drogach. Kierowcy bowiem, ktorzy jak swiatobliwy mariner, uzywaja, w odroznieniu od edka, nawigacji czy CB, fotoradary maja w d..pie, choc skutecznie udaja, ze sa grzeczni. A wladza patrzy na to spokojnie, podwyzsza zalozenia budzetowe i inwestuje w kolejne maszynki. I koniec. A, jeszcze kilka nieoznakowanych radiowozow, ktore smigaja tam gdzie zawsze.
                • emes-nju Re: Kaskadowy pomiar prędkości 28.11.12, 13:16
                  edek40 napisał:

                  > kilka nieoznakowanych radiowozow, ktore smigaja tam gdzie zawsze.

                  Np. na ekspresowym odcinku pomiędzy Warszawą, a Radomiem. Tam rzeczywiście PIRAT jadący 150 km/h jest groźniejszy od jadącego z tą sama prędkością niepirata (bo nikt go nie ściga) parę kilometrów dalej - tam, gdzie nie ma już ekspresówki.
                • jureek Re: Kaskadowy pomiar prędkości 28.11.12, 13:43
                  Forum potrafi czasem nieźle rozbawić. Tym razem rozbawiłeś mnie Twoimi podejrzeniami w stosunku do Marinera, że on tylko udaje grzecznego. Trafiłeś jak kulą w płot, bo tak się składa, że znam Marinera z realu :)
                  Jura
                  • edek40 Re: Kaskadowy pomiar prędkości 28.11.12, 14:24
                    > Forum potrafi czasem nieźle rozbawić. Tym razem rozbawiłeś mnie Twoimi podejrze
                    > niami w stosunku do Marinera, że on tylko udaje grzecznego. Trafiłeś jak kulą w
                    > płot, bo tak się składa, że znam Marinera z realu :)

                    Jakimi podejrzeniami? Ja tylko napisalem, ze on korzysta z nawigacji i CB, wzorujac sie na tych, ktorych tak strasznie odsadza od czci i wiary. Ja, choc uznaje mnie za pirata pelna geba oraz glupka, co to daje sie lapac, ich nie uzywam. Stosuje (wciaz) jasne metody i nie moge sobie zarzucic nawet pokusy posuwania sie do informowania sie "koledzy jak tam drozka do Gdanska". Moze wlasnie dlatego mam o wiele wiecej do zarzucenia naszym wladzom niz mariner?
                    • jureek Re: Kaskadowy pomiar prędkości 28.11.12, 14:57
                      edek40 napisał:

                      > Jakimi podejrzeniami?

                      No a kto pisał o udawaniu grzecznego?

                      > Ja tylko napisalem, ze on korzysta z nawigacji i CB, wzor
                      > ujac sie na tych, ktorych tak strasznie odsadza od czci i wiary.


                      Mariner gdzieś pisał, że używa CB? I co z tego, że nawigacji używają piraci? To normalny kierowca już nawigacji używać nie może, żeby Edek nie napisał, że upodabnia go to do piratów drogowych?
                      Jura
                      • edek40 Re: Kaskadowy pomiar prędkości 28.11.12, 15:05
                        > No a kto pisał o udawaniu grzecznego?

                        Pisalem o tym, ze mariner posiada. A o udawaniu grzecznym pisalem ogolnie. Nie znam bowiem marinera, ale wiem do czego m.in. sluzy CB.

                        > Mariner gdzieś pisał, że używa CB?

                        Ma, ale nie uzywa?

                        > I co z tego, że nawigacji używają piraci?

                        W odniesieniu do skomplikowanego, ukradzinego lub tylko zaslonietego oznakowania, ktore calkiem go nie zwilza.

                        > To normalny kierowca już nawigacji używać nie może, żeby Edek nie napisał, że upo
                        > dabnia go to do piratów drogowych?

                        Alez moze. A tacy co nie uzywaja, jak edek, sa glupkami, ktorych slusznie karze policja za niewidzenie znaku. Bo sa piratami, wlaczacymi o predkosci maksymalne. A jak sie ma nawigacje i CB, ktorych jak rozumiem nie uzywa bedac madrym, wpadek nie zalicza.
          • emes-nju Re: Kaskadowy pomiar prędkości 28.11.12, 12:50
            jureek napisał:

            > Dużo się napisałeś, ale zadane pytanie o cel przekonywania czytelników, że nie
            > opłaca się przestrzegać ograniczeń, bo i tak dostaną niesłuszny mandat, nie
            > odpowiedziałeś.

            Bo nie na to odpowiadałem.

            Ale teraz odpowiem. Po dwóch policzkach wymierzonych mi przez czujną waaadze w budżetowej potrzebie, ja, LEGALISTA, coraz śmielej zaczynam przyjmować do wiadomości, że kurczowe trzymanie się ograniczeń prowadzi tylko do irytacji i znacznego spowolnienia podróży. A skoro nawet kurczowo trzymając się przepisów nie ma szans na uniknięcie mandatu w sprzyjających waaadzy okolicznościach (nie będę po raz kolejny opisywał dwóch moich przypadków), to po co się napinać...

            Napisał to były legalista. Zostałem wychowany na świadomego obywatela! Myślę, że właśnie taki jest cel odbywających się SYSTEMATYCZNIE polowań na kierowców w miejscach, gdzie:

            - znaków nie widać (przy zakazie, pod który wjechałem radiowóz stoi bardzo często - moje pismo do ZDMu w sprawie tego znaku jak na razie pozostaje bez odpowiedzi, zapewne dlatego, że znak jest zgodny i zatwierdzony więc co się będzie ukarany mandatem pirat wymundżał; ostatnimi dniami w Warszawie widziałem kilka interwencji za przejazd przez całkowicie niewidoczną ciągłą linię);
            - zastosowanie się do znakologiczno-przepisologicznych łamigłówek wymaga habilitacji i czasu na badanie pisma świętego (vide np. nowe znaczenie S-3 - jak robili łapanki, to dziennikarze do doprecyzowania przepisów zatrudnili prawników i policjantów, bo nikt nie potrafił podać "spójnych" zasad!; I to nic, że zgodnie z Konwencją Wiedeńską zakaz zawracania powinien być wyrażany zakazem, a nie, jak u nas, strzałką kierunkową - ważne, że udało się na tym upodlić tysiące kierowców, którzy nie mieli dyplomów prawniczych i nie rozumieli, że znak pozwalający na skręt w lewo, z powodu takich, a nie innych przepisów zakazuje zawracania);
            - ograniczenie ma się jakoś wyłącznie do rzeczywistości administracyjnej (vide zabudowane zaroślami wyjazdy w Warszawy w kilku kierunkach - najbardziej spektakularny i okraszony fotoradarem, to wyjazd na Lublin i Terespol), a nijak do rzeczywistości obiektywnej;
            - Itd. Każdy może sobie coś przypomnieć

            Całemu temu "zeru tolerancji" dla kierowców towarzyszy całkowity brak odpowiedzialności organów odpowiedzialnych za drogi. Nie wymyśliłem tego - NIK wykazał to w swoim raporcie. A skoro, zgodnie z twierdzeniem karzącego mnie za wjazd pod zakaz policjanta, policja nie ma prawa wnioskować o zmianę, poprawę czy naprawę oznakowania...
            • rekrut1 Re: Kaskadowy pomiar prędkości 28.11.12, 13:58
              Nowy pomysł warszawskiej straży miejskiej: 3 fotoradary na odcinku 1 kilometra
              Fajnie,no więc jadę sobie przez miasto 102/h,trafiam na "kaskaderów" i co? Otrzymam trzy mandaty po 500 zł każdy + punktowy "bonus" ?
              • nazimno Sprobuj, to sie przekonasz... 28.11.12, 14:17
                Tylko eksperyment moze potwierdzic te smiala hipoteze naukowa.

                Jak w prawdziwej nauce, bez eksperymentu - ani rusz.

                Pamietaj, ze podrozujac z bardzo wysokimi predkosciami, (najlepiej tzw. podswietlnymi) przedluzasz sobie zycie, zgodnie zreszta z szczegolna teoria wzglednosci.

                Wtedy czas plynie inaczej dla Ciebie, a inaczej dla obserwatora skrytego za radarem.

                Dodatkowo:

                Dla V >= 300 km/h wiekszosc typowych radarow i laserow glupieje








                • rekrut1 Re: Sprobuj, to sie przekonasz... 28.11.12, 14:52
                  Dla V >= 300 km/h wiekszosc typowych radarow i laserow glupieje
                  Cenna uwaga tylko skąd wziąść jeszcze 70/h ? (tyle mi brakuje). A może są jakieś dopalacze?
                  Tyle się ostatnio o tym mówi. :D
                  • nazimno A mnie brakuje juz tylko 50 km/h. 28.11.12, 15:40
                    Zamiast "dopalacza" mozna zdjac blokade.
                    Ale to jest mrzonka w praktyce.

                    To ma powazne konsekwencje, gdy dochodzi do wypadku i gdy ubezpieczenie sie o tym dowiaduje. Ma sie calkowicie przechlapane, gdy chodzi o odszkodowania.

                    Podobnie - zdjecie tej blokady w czasie waznosci gwarancji, to finansowe samobojstwo,
                    poniewaz traci sie te gwarancje definitywnie i bezpowrotnie.

                    A po cholere mi wiecej?


                    • rekrut1 Re: A mnie brakuje juz tylko 50 km/h. 28.11.12, 16:02
                      A mnie brakuje juz tylko 50 km/h.
                      No proszę jak to technika idzie do przodu. :D
                      A po cholere mi wiecej?
                      No co pożowac nie nada?
                      • nazimno Jechalem sobie... 28.11.12, 16:23
                        (Gorny Slask) na ograniczenieu 70 km/h, nie uwierzysz, tez 70 km/h.

                        Jechalem sobie calkowicie odprezony, muzyka gra, ladny krajobraz, pogoda dopisuje.

                        Az tu nagle za mna warkot z grubej rury w 20 letnim golfie, zakloca mi muzyke,
                        a nastepnie wyprzedza mnie dumnie !!!

                        A ja jade sobie dalej spokojnie.
                        Lyknal mnie jak malucha.



                        • rekrut1 Re: Jechalem sobie... 28.11.12, 22:05
                          Zachowałeś się jak Panisko! :)
                          A tak~16 listopada ruszam sobie spod świateł(stałem ostatni) wolno jak trzeba,dobijam do 50-ki i nagle coś mnie wyprzedza a przez prawe okno sterczy lizak.Grzecznie staje podchodzi policjant i współczującym tonem zagaja - kaca mamy panie kierowco? Proszę dmuchnąć w tę dziurkę,zobaczymy ;) Wyszło zero.Śpij spokojnie, policja czuwa.
                          A tak swoją drogą,zmyślne mają teraz te urządzenia,zmyślne,nie to co kiedyś.
                          • nazimno Wiem, dlaczego Ci skontrolowali. To proste. 29.11.12, 10:16
                            Ktos, kto bryczka mogaca posunac 230 km/h rusza tak ospale spod swiatel,
                            a nastepnie utrzymuje (bezczelnie i demonstracyjnie) 50-ke tam, gdzie ta 50-ka jest,

                            nie moze byc trzezwy.

                            Dlatego w rurke dmuchales, a oni byli wyjatkowo zdziwieni, ze
                            "pewna na 100% hipoteza" legla im w gruzach, a rurke, sztuk 1., zmarnowali bezpowrotnie.

                            Wyobraz sobie, ze mnie spotkalo cos podobnego rok temu !!!

                            Czyli to nie jest przypadek.
                            Metoda rozumowania moralicji obywatelskiej jest charakterystyczna i sprawdzalna
                            eksperymentalnie.



                            • rekrut1 Re: Wiem, dlaczego Ci skontrolowali. To proste. 29.11.12, 11:18
                              a rurke, sztuk 1., zmarnowali bezpowrotnie.
                              To nie była rurka tylko takie żółte cacko z dziurką w którą dmuchałem.Co do reszty Masz rację :D
                              • nazimno Unowoczesnia sie wiec moralicja... 29.11.12, 11:21
                                Na marginesie, Twoje okreslenie, cytuje: "takie żółte cacko z dziurką w którą dmuchałem"
                                moze byc usuniete przez cenzure obyczajowa.

                                Ale, miejmy nadzieje, ze tiges_wiz, nie zalapie tego tak szybko.


                          • mariner4 Mnie sprawdzili alkomatem tylko raz 29.11.12, 10:57
                            w życiu. Mam na myśli zatrzymanie i kontrolę tylko po to, aby sprawdzić czy nie piłem. Nie mówię o kontrolach przy okazji.
                            W zeszłym roku. W Szczecinie i to na bocznej uliczce zrobiono akcję. Spytałem policjanta, dlaczego tutaj? Odpowiedział całkiem logicznie, że po kielichu na ogół nikt nie jeździ głównymi ulicami. Alkomat nowej generacji bezdotykowy. Pierwszy raz widziałem.
                            Statystyczne prawdopodobieństwo kontroli jest więc znikome.
                            M.
                            • nazimno Ta cholerna statystyka. 29.11.12, 11:12
                              Jakkolwiek opiera sie ona na pojeciu prawdopodobienstwa (czegos, co nie jest pewne), to jednak jest to dziedzina matematyki wyjatkowo dobrze sprawdzona w praktyce.

                              Dlatego irytuja mnie wyniki oglaszane przez rozmaite instancje badania opinii w Polsce.

                              Wyniki te bowiem okazuja sie byc wyjatkowo nietrafne w rzeczywistym ukladzie faktow.

                              Wyciagnac mozna wniosek, ze odbiorcy tych wynikow traktowani sa jak tlum
                              pozbawiony inteligencji, a wiec taki, ktory nie zauwaza tej niespojnosci.







                            • edek40 Czyli i pijak ze mnie 29.11.12, 13:13
                              Bo tylko w tym roku juz dwa razy.

                              > Statystyczne prawdopodobieństwo kontroli jest więc znikome.

                              Fotoradary nie kontroluja.
    • is200 z zasady eunuchom nie odpowiadam... 29.11.12, 10:41
      ...bo dla nich wszystko jest przedłużeniem fiuta: grasz w piłkę, przedłużenie fiuta; grasz w tenisa przedłużenie futa; idziesz po ziemniaki przedłużenie fiuta; jazda samochodem przedłużenie fiuta.... wiadomo eunuch;

      a ja wręcz przeciwnie, jestem za gloryfikowaniem rajdowców na drogach i wszędzie gdzie się da! choć sam tak nie jeżdżę bo nie mam takiej potrzeby;

      a teraz do rzeczy eunuchu!
      jeśli najbliższym razem, nie na odcinku 15km, ale na odcinku 9km w Warszawie jadąc legalnie będę jechał dłużej niż minutę niż jadąc powiedzmy mniej legalnie zastrzelisz się albo nigdy więcej o samochodach i jeździe wypowiadać się nie będziesz!

      EJMEN!
      • mariner4 Masz nawet niedaleko... 29.11.12, 10:50
        tworki.eu/index.php?option=com_content&task=view&id=90&Itemid=131
        Przyda Ci się.
        M.
      • nazimno Musisz sie pilnowac, aby... 29.11.12, 10:52
        ... nie odpowiedziec sobie samemu...
    • bimota Re: Kaskadowy pomiar prędkości 29.11.12, 12:10
      Suma sumarum...

      NAlezy rozrozniac jazde zgodna z przepisami od jazdy bezpiecznej. Mozna jechac bezpiecznie 300 km/h, mozna niebezpiecznie 60 km/h, mozna bezpiecznie na czerwonym i niebezpiecznie na zielonym...
      • jureek Re: Kaskadowy pomiar prędkości 29.11.12, 12:31
        bimota napisał:

        > NAlezy rozrozniac jazde zgodna z przepisami od jazdy bezpiecznej.

        Czyli słynny banał "jeżdżę szybko, ale bezpiecznie"
        Jura
        • nazimno Czy wszystkie przepisy sa "bezpieczne" ? 29.11.12, 12:35
          ?

          PS
          Dawano tutaj niejednokrotnie przyklady, ze tak nie jest...
          • jureek Re: Czy wszystkie przepisy sa "bezpieczne" ? 29.11.12, 13:05
            nazimno napisał:

            > Dawano tutaj niejednokrotnie przyklady, ze tak nie jest...

            Rozumiesz różnicę między warunkiem koniecznym, a wystarczającym?
            Przestrzeganie ograniczeń jest warunkiem koniecznym bezpiecznej jazdy, ale nie jest to warunek wystarczający. Można więc jeździć wolno i niebezpiecznie, ale szybko i bezpiecznie, to sprzeczność.
            Jura
            • emes-nju Re: Czy wszystkie przepisy sa "bezpieczne" ? 29.11.12, 13:07
              jureek napisał:

              > Można więc jeździć wolno i niebezpiecznie, ale szybko i bezpiecznie, to sprzeczność.

              Nie. To nie jest sprzeczność. ZA szybko (i nie chodzi o ograniczenia prędkości) i bezpiecznie się nie da. Szybko i bezpiecznie sie da. Czego przykładem autostrady
              • jureek Re: Czy wszystkie przepisy sa "bezpieczne" ? 29.11.12, 13:28
                emes-nju napisał:

                > Nie. To nie jest sprzeczność. ZA szybko (i nie chodzi o ograniczenia prędkości)
                > i bezpiecznie się nie da. Szybko i bezpiecznie sie da. Czego przykładem autost
                > rady

                Słyszałeś o czymś takim, jak skrót myślowy? "Szybko" w tym powiedzeniu rozumiem właśnie jako "zbyt szybko". A zbyt szybko, to nie tylko tak szybko, że wylatuje się na zakręcie, to także nie pozostawienie sobie marginesu czasu reakcji, gdyby stało się coś nieprzewidzianego. Na autostradzie ten margines może być mniejszy, bo i prawdopodobieństwo wystąpienia kolizyjnej sytuacji jest mniejsze.
                Jura
                Jura
                • bimota Re: Czy wszystkie przepisy sa "bezpieczne" ? 29.11.12, 14:26
                  DALEKI SKROT...
            • klemens1 Re: Czy wszystkie przepisy sa "bezpieczne" ? 29.11.12, 13:08
              > Przestrzeganie ograniczeń jest warunkiem koniecznym bezpiecznej jazdy

              No popatrz, to przy miejscu gdzie wyrównali nieistniejącą już "hopkę Zientarskiego" nikt nie jeździ bezpiecznie (chyba że jest korek), a wypadków jakoś nie ma.
            • nazimno Rozrozniam, matematyku, rozrozniam... 29.11.12, 13:34
              Osmielam sie jednak zwrocic uwage na to, ze i w przepisach tkwia
              "warunki" (rozne), ktore doprowadzic moga do wypadkow.

              Jednym z taki warunkow jest niejasna zarowno tresc jak i interpretacja tychze przepisow.
              Czy teraz jest jasniej?
        • bimota Re: Kaskadowy pomiar prędkości 29.11.12, 12:48
          SLynniejszym jest "predkosc zabija"...
          • jureek Re: Kaskadowy pomiar prędkości 29.11.12, 13:03
            bimota napisał:

            > SLynniejszym jest "predkosc zabija"...

            Nie będę się licytował, który słynniejszy. Oba są głupie.
            Jura
            • bimota Re: Kaskadowy pomiar prędkości 29.11.12, 14:25
              NIE

              I SPECJALNIE DLA CIEBIE PODALEM 2 PRZYKLADY, A CZEPILES SIE JEDNEGO...

              "Bo tym razem nie uzylem slowa predkosc lub fotoradar, na ktorym jestes dokladnie tak skoncentrowany jak nasza wladza - przeslania Ci wszystko inne."
      • mariner4 Nie da się jechać bezpiecznie 300! 29.11.12, 13:21
        Masz gwarancję, że na przykład coś w samochodzie nie zawiedzie? Albo inny użytkownik drogi nie zrobi czegoś nieprzewidywalnego?
        Jazda bezpieczna ZAWSZE przewiduje manewr awaryjny. Wielkie prędkości tego nas pozbawiają.
        Ponadto istnieje zasada ograniczonego zaufania, bardzo często u nas lekceważona.
        Poza tym inne są skutki wypadków w zależności od prędkości.
        M.
        • edek40 A ile jest bezpiecznie? 29.11.12, 14:11
          Bo skoro nie moge 300 km/h?

          > Jazda bezpieczna ZAWSZE przewiduje manewr awaryjny.

          Ja na szosie, na prostym odcinku, potracilem pieszego. Policja (nie pirat edek) twierdzi, ze jechalem nie wiecej niz 70 km/h, a hamowac zaczalem juz po uderzeniu. Wypatrzyli rowniez krzaczek przy szosie, zza ktorego wyskoczyl czlowiek i zaskoczyl mnie do tego stopnia, ze nie zdarzylem nacisnac na hamulec.

          Nadal, pomimo pewnie ponad miliona kilometrow i 25 lat lat praktyki nie znalazlem skutecznej metody unikania tego typu kraks.

          Jakies sugestie?

          >Wielkie prędkości tego nas pozbawiają.

          Twoj prosty obraz swiata wyklucza przemieszczanie sie po szosie z predkoscia 70 km/h (patrz wyzej). Moj pieszy przezyl zapewne dlatego, ze byl pijany, co, podobno, ma wplyw na zachowanie sie ciala i na poniesione obrazenia.

          A gdyby to byl na przyklad samochod z przeciwka, jadacy rowniez 70 km/h za np. ciezarowka. Gosc sie wychyla prosciutko pod pedzacego 70 km/h edka (zdaniem amerykanskich naukowcow to najczestszy schemat czolowki, dlatego podwazyli europejskie normy zderzeniowe, ktore zakladaja wiekksze pokrycie). Myslisz, ze nie byloby ofiar?

          Przypominam, ze polski model walki z tego typu wypadkami opiera sie o minimalne naklady na drogi (dostepne dla mas), na ktorych z zalozenia takich kraks nie moze dochodzic oraz na fotoradarach, ktore maja zapobiegac wszystkiemu.

          Co proponujesz?

          Jakie predkosci sa bezpieczne, zwazywszy ze zasadnicza wiekszosc ruchu odbywa sie po szosach calkowicie do tego nie przystosowanych, z milionem skrzyzowan (w tym z polnymi drogami, na ktorych jednakowoz moze czaic sie jakis samobojca), zyliardem przejsc dla pieszych (wszak prawdziwych przejscie nie da sie na szosach stawiac co chalupa, wiec logiczne jest, ze ludziska chodza gdzie im wygodniej)?
          • bimota Re: A ile jest bezpiecznie? 29.11.12, 14:35
            Moj pieszy przezyl zapewne dlatego, ze byl pijany, co, pod
            > obno, ma wplyw na zachowanie sie ciala i na poniesione obrazenia.

            HA HA... ALKOHOL TWORZY PODUSZKE... ALKOHOLOWA. :)
        • bimota Re: Nie da się jechać bezpiecznie 300! 29.11.12, 14:31
          > Masz gwarancję, że na przykład coś w samochodzie nie zawiedzie?

          A CO MOZE ZAWIESC ? W ZYCI NIC MI NIE ZAWIODLO CO BY ZAGRAZALO BEZPIECZENSTWU...

          Albo inny użytk
          > ownik drogi nie zrobi czegoś nieprzewidywalnego?

          TAK. NP. WTEDY GDY GO NIE MA.

          A JAKA MASZ GWARANCJE, ZE IDAC NIE TRAFI CIE PIORUN ? "NIE DA SIE ISC BEZPIECZNIE"...
    • czwarty.wymiar Kaskadowy... 30.11.12, 08:00
      mariner4 napisał:
      > A ja mam proste pytanie. Ile czasu można zaoszczędzić jadąc ze znacznym przekra
      > czaniem prędkości, w stosunku do jazdy zgodnej z przepisami, na dystansie powie
      > dzmy 15 kilometrów w mieście? Założę się, że nie więcej niż ok. minutę.

      A ja się założę, że mógłbyś ten zakład przegrać.

      > Problem mają ci, faceci co auto uważają za przedłużenie fiuta. I ciekawe. W tyc
      > h pomstowaniach na egzekucję ograniczeń prędkości nie widać głosów pań.

      Śmieszy mnie takie stawianie sprawy, kojarzenie wszystkiego z fiutem i kompleksami. Problem mają głównie ci, którzy muszą dużo jeździć po tym kraju. No i reszta kierowców, która nie lubi absurdalnych ograniczeń prędkości, która przekłada się na (nie)płynność i nieekonomiczność jazdy, bo na trasie co chwilę jakieś ograniczenia do 70 czy nawet 50 km/h, ustawione w dziwnych miejscach.

      > Jestem za bezwzględnym tępieniem "kierowców-rajdowców" z naszych dróg. Eliminow
      > aniu debili, którzy np po brawurowym wyprzedzeniu zjeżdżają np na parking. Tych
      > wszystkich palantów narażających innych, dla pokazania siebie jako "debeściaka

      Takich można eliminować patrolami lotnymi połączonymi z bezpośrednimi interwenicjami, a nie fotoradarami. No ale łatwiej posuszyć. I kasa większa, łatwiejsza. O nią tu chodzi, nie o bezpieczeństwo.
    • is200 ..do pozostałych, którzy chcą się z tym "Panem"... 30.11.12, 09:31
      wykłócać;

      szkoda waszego czasu dla kogoś kto nie dość, że jest skretyniałym legalistą, to wręcz jeszcze ręczy łbem za każdą decyzję organów państwa i nigdy jej nie skrytykuje; on ręczy łbem, że ich nie skrytykuje i będzie je święcie wykonywał! - więc żadne argumenty do niego nie trafią, to raz..

      dwa, o jakiej wielkości przekraczania prędkości my tu mówimy? tu nie chodzi o jechanie 120, 160, 300!...na jednym z portali pytali straż o ile średnio była przekraczana prędkość na tych ostatnich odczytach na fotoradarach; no i podali, że ok 30km/h; no to skoro mówimy, że kierowcy jechali powiedzmy te 80km/h, to o jakim do k... nędzy piractwie tu mówimy? owszem są miejsca obok szkół itp miejsc, że powinno sie jechać 40-50km/h, ale do k.. nędzy na trasie trzy pasmowej, bez kolizynej ustawiać odcinkowy pomiar radarowy? skoro w wawie np na sobieskiego są z jednej strony ogródki działkowe, z drugiej pusta przestrzeń, owszem krótki odcinek, to jakimż to wielkim przestępstwem jest tam jechać 70-80km/h? robienie tam kaskadowych pomiarów jest po prostu oczywistym sk... tyle w temacie
      • tbernard Re: ..do pozostałych, którzy chcą się z tym "Pane 30.11.12, 10:30
        Może po to aby kierowcy nie stosowali tasowania głupiego jak w wyścigu szczurów. Często na wielopasmówkach, które gdzieś się kończą i powstaje wąskie gardło szczury koniecznie chcą się jak najszybciej w kolejce ustawić. Nie jadą szybciej, bo są warunki aby kontynuować taką jazdę, tylko aby frajerów jak najwięcej przeskoczyć przed dojazdem do kolejki w której muszą już się powoli człapać. Owszem daje to czasem zysk, że frajer statystycznie więcej cykli odstoi od szczura. Ale trzeba jasno powiedzieć, że szczur nie zyskuje jakoś szczególnie przez szybką jazdę ale dlatego że iluś frajerów zepchnął do tyłu w kolejce.
        I dlatego jestem za tępieniem szczurów.
        • nazimno Sa dwie metody: 30.11.12, 10:35
          a. tepic
          b. szkolic/uswiadamiac/wychowywac

          To wszystko zalezy od stopnia zaawansowania patologii.
          • jureek Re: Sa dwie metody: 30.11.12, 11:03
            nazimno napisał:

            > a. tepic
            > b. szkolic/uswiadamiac/wychowywac
            >
            > To wszystko zalezy od stopnia zaawansowania patologii.

            Jedna metoda nie wyklucza drugiej.
            Jura
        • edek40 Re: ..do pozostałych, którzy chcą się z tym "Pane 30.11.12, 12:02
          > I dlatego jestem za tępieniem szczurów.

          Ale chyba nie fotoradarem, Mocium Panie?
          • jureek Re: ..do pozostałych, którzy chcą się z tym "Pane 30.11.12, 12:03
            edek40 napisał:

            > Ale chyba nie fotoradarem, Mocium Panie?

            A dlaczego nie miedzy innymi fotoradarem? Jakieś tabu?
            Jura
            • edek40 Re: ..do pozostałych, którzy chcą się z tym "Pane 30.11.12, 12:13
              > A dlaczego nie miedzy innymi fotoradarem? Jakieś tabu?

              Chodzi Jurku wlasnie o to "miedzy innymi". Nie o same fotoradary, co wiele razy podkreslalem, tylko o praktyczny brak innej aktywnosci sluzb.
          • mariner4 Zastrzelenie jst chyba karane? 30.11.12, 12:05
            M.
            • edek40 Czy ty cierpisz na rodzaj "mentalnego daltonizmu"? 30.11.12, 12:17
              Poza czarnym i bialym mamy tyle pieknych kolorow.

              Watek jest o kaskadowym pomiarze predkosci. Czy to nowy pomysl na chamstwo i cwaniactwo?

              Nie zadziala.
              • mariner4 Mama uczyła mnie od dziecka. Wystrzegaj się ludzi 30.11.12, 12:20
                bez poczucia humoru. Ale jak się wystrzegać???
                Sądzisz że o tym zastrzeleniu to serio?
                M.
                • edek40 Re: Mama uczyła mnie od dziecka. Wystrzegaj się l 30.11.12, 12:41
                  > Sądzisz że o tym zastrzeleniu to serio?

                  Nie.

                  Ale pozostaje i tak na stanowisku, ze masz klopoty z rozroznianiem barw.
      • jureek Re: ..do pozostałych, którzy chcą się z tym "Pane 30.11.12, 11:17
        is200 napisała:

        > dwa, o jakiej wielkości przekraczania prędkości my tu mówimy? tu nie chodzi o
        > jechanie 120, 160, 300!...na jednym z portali pytali straż o ile średnio była p
        > rzekraczana prędkość na tych ostatnich odczytach na fotoradarach; no i podali,
        > że ok 30km/h; no to skoro mówimy, że kierowcy jechali powiedzmy te 80km/h, to o
        > jakim do k... nędzy piractwie tu mówimy?

        Uważasz, że przekroczenie prędkości o aż 30 km/h to nic takiego? W Niemczech za takie przekroczenie tracisz z miejsca prawo jazdy na okres co najmniej miesiąca, a jeśli kilka razy zostałabyś przyłapana na tak dużych przekroczeniach, to czeka Cię tzw. idiotentest, czyli badania medyczno-psychologiczne dla kierowców, co do których istnieją wątpliwości, czy z medyczno-psychologicznego punktu widzenia nadają się do prowadzenia pojazdów.
        Jura
        • is200 Re: ..do pozostałych, którzy chcą się z tym "Pane 30.11.12, 11:45
          > Uważasz, że przekroczenie prędkości o aż 30 km/h to nic takiego?

          tak uważam.
          a to co robią dalej mnie mało interesuje i robi wrażenie

          uważam, że 80km/h to prędkość ŻADNA, powtarzam ŻADNA!
          to jest prędkość, że widać, że samochód jedzie W MIARĘ, powtarzam W MIARĘ płynnie; skolei jeśli mam jechać 50, to można zrezygnowac z samochodu, bo autobus jedzie szybciej; 50 to jest jak jazda furmanką na wsi; ale owszem, jak powiedziałem wcześniej, przy np szkołach czy specyficznych miejscach należy jechać wolnej;

          jeśli mam jechac 50km/h na drodze trzypasmowej, bez kolizyjnej przedzielonej 10 metrowym pasmem trawy od przeciwnego pasa ruchu, w okolicy nie zamieszkanej, to jest to irytujące; bo powtarzam 80kmh to nie jest szybka jazda! ktoś kto twierdzi, że 70-80 to dużo nigdy samochodem nie jeździł!
          to jest średnio szybko i tyle; jeśliby jechał od 100 w górę to zgadzam się, że można byłoby dyskutować, ale na pewno nie przy 80!

          • jureek Re: ..do pozostałych, którzy chcą się z tym "Pane 30.11.12, 12:02
            is200 napisała:

            > > Uważasz, że przekroczenie prędkości o aż 30 km/h to nic takiego?
            >
            > tak uważam.

            W takim razie w Niemczech nie miałbyś szans na zaliczenie idiotentestu sprawdzającego nadawanie się do prowadzenia pojazdów na drogach publicznych. No ale w Polsce nie musisz się obawiać - przepisy sprzyjają piratom. Musisz tylko liczyć się z wydatkami, ale jak masz kasę, to możesz sobie wykupić licencję na szybką jazdę bez liczenia się z nikim i z niczym.
            Potrafisz chociaż wyliczyć, o ile wydłuży Ci się droga hamowania, gdy zamiast 50 pojedziesz 80?
            Jura

            P.S. Zdecyduj się na jakąś płeć. Piszesz w rodzaju męskim, ale w ustawieniach konta podajesz, że jesteś kobietą. W efekcie nie wiadomo, jak się do Ciebie zwracać.
            • mariner4 Jurek, on już z tych co nie mieli matematyki na 30.11.12, 12:04
              maturze.
              M.
              • edek40 Mieli 30.11.12, 12:18
                Testowa.

                To taki szkolny odpowiednik nauki jazdy samochodem na parkingu i dookola WORDu.
              • bimota Re: Jurek, on już z tych co nie mieli matematyki 30.11.12, 12:51
                To raczej na polskim ucza, ze interpretowac mozna dowolnie, byle zgodnie...
                • jureek Re: Jurek, on już z tych co nie mieli matematyki 30.11.12, 12:58
                  bimota napisał:

                  > To raczej na polskim ucza, ze interpretowac mozna dowolnie, byle zgodnie...

                  Wyliczenie drogi hamowania w zależności od prędkości to nie są żadne interpretacje.
                  Jura
                  • bimota Re: Jurek, on już z tych co nie mieli matematyki 30.11.12, 14:23
                    Ale okreslenie czy 80 to predkosc bezpieczna juz tak.
                    • mariner4 Nie istnieje definicja prędkości bezpiecznej 30.11.12, 14:39
                      Istnieje szereg czynników ją określającą.
                      Na przykład w nocy zależy od zasięgu świateł. Trzeba móc zatrzymać auto kiedy się zauważy przeszkodę. Zwykle na szosie, kiedy włączymy światła mijania, aby nie oślepiać przeciwnika, mamy często szybkość, która nie jest całkiem bezpieczna.
                      Prędkość bezpieczna zależy od wielu czynników. Umiejętności, droga hamowania, stan techniczny, warunki pogodowe, widzialność itp. Ograniczenie prędkości np do 50 moim zdaniem poza zakazem jej przekraczania powinna oznaczać, że prędkość bezpieczna jest nie większa niż 50 km/h, biorąc pod uwagę przeciętne umiejętności kierowców. Dla dobrych może więc to wyglądać nonsensownie. Fakt szkodliwości nadużywania ograniczeń jest niezaprzeczalny. Gdyby nie było tych nadużyć, to by pewnie tej dyskusji nie było. Z drugiej strony nie nadużywano by zakazów, gdyby nie niezdyscyplinowani kierowcy. I tak kółko się zamyka.
                      M.

                      • bimota Re: Nie istnieje definicja prędkości bezpiecznej 30.11.12, 14:51
                        Istnieje. Ustala sie "prog smiertelnosci", czyli dopuszalna ilosc trupow w roku przy ograniczonej predkosci. Jak sie ustali taki, ze nikomu nic sie nie moze stac, to kazda predkosc bedzie niebezpieczna.

                        Z drugiej strony nie nadużywano by zakazów, gdy
                        > by nie niezdyscyplinowani kierowcy.

                        Albo gdyby znakolodzy mysleli...
                        • mariner4 Nie istnieje. To są tylko szacunki 30.11.12, 15:10
                          W moim zawodzie też to pojęcie istnieje i zapisano całe tomy interpretacji.
                          Precyzyjnej definicji nie ma.
                          M.
                          • bimota Re: Nie istnieje. To są tylko szacunki 30.11.12, 15:38
                            Zdefiniowalem ci precyzyjnie.
                            • mariner4 To nie jest definicja. 30.11.12, 16:05
                              To są przyjęte jakieś założenia, na podstawie których można coś przyjąć.
                              Definicja prędkości bezpiecznej pozwoliłaby precyzyjnie określić co trzeba zrobić, aby wypadków w ogóle nie było. A skoro przyjmujemy jakąś ilość ofiar, to można mówić jedynie o prędkości w miarę bezpiecznej przy zachowaniu zwykłej ostrożności.
                              To też jest ciekawostka. jest takie określenie "zasada zwykłej ostrożności". Jest to rodzaj kompromisu pomiędzy wymogami bezpieczeństwa, a względami praktycznymi.
                              Ta zasada też powinna być brana pod uwagę przy stosowaniu ograniczeń. Na przykład, gdyby zmniejszyć dozwoloną szybkość ( i oczywiście to wyegzekwować) do np 30 km/h w całej Polsce, to moglibyśmy nie mieć ofiar śmiertelnych wcale. ale wszystko by stanęło. Ale byłyby to nadzwyczajne środki ostrożności.
                              M.
                              M.

                              • bimota Re: To nie jest definicja. 30.11.12, 16:16
                                Podalem przyklad precyzyjnego zdefiniowania. Co zrobic by nie bylo wypadkow tez napisalem. Wylatujesz z matematyka, a nawet nie rozumiesz takich podstaw...
                              • emes-nju Re: To nie jest definicja. 30.11.12, 16:16
                                mariner4 napisał:

                                > Definicja prędkości bezpiecznej pozwoliłaby precyzyjnie określić co trzeba
                                > zrobić, aby wypadków w ogóle nie było.

                                Jest taka prędkość! Wynosi 0 km/h. Słownie ZERO. Przy każdej niezerowej prędkości pojazdu może dojść do śmiertelnego wypadku.

                                > Na przykład, gdyby zmniejszyć dozwoloną szybkość ( i oczywiście to wyegzekwować)
                                > do np 30 km/h w całej Polsce, to moglibyśmy nie mieć ofiar śmiertelnych wcale.
                                > ale wszystko by stanęło.

                                Jedyna metoda na wyegzekwowanie takiego ograniczenia, byłoby montowanie ogranicznika prędkości. Elektronicznego z powiadomieniem waaadzy przy każdej próbie ingerencji. Ingerencja byłaby zagrożona groźba zatłuczenia harmonią najbliższego członka rodziny osoby ingerującej w ogranicznik.

                                Innej możliwości, z fotoradarami co kilometr włącznie, nie widzę.

                                A jeżeli prowadzi się takie kretyńskie ograniczenie i go nie wyegzekwuje, to na drogach zapanuje anarchia, której przedsmak ćwiczymy codziennie z powodu całego znakologicznego burdelu, jaki panuje na naszych drogach.
                    • jureek Re: Jurek, on już z tych co nie mieli matematyki 30.11.12, 14:44
                      bimota napisał:

                      > Ale okreslenie czy 80 to predkosc bezpieczna juz tak.

                      To chyba oczywiste, że jednych okolicznościach może to być prędkość bezpieczna, a w innych nie. Nikt mu nie mówi mu, że 80 na autostradzie to jest piractwo. Ale osiemdziesiąt w terenie zabudowanym, to stanowczo za wiele. O tyle za wiele, że niemiecki ustawodawca odbiera za to prawo jazdy, a w przypadku recydywy wysyła na badania psychologiczne.
                      Jura
                      • bimota Re: Jurek, on już z tych co nie mieli matematyki 30.11.12, 14:57
                        To wg ciebie, a wg mnie np. na dwupasmowce nie jest za wiele. I nie zabiera za 80, tylko za przekroczenie o 30, jesli juz...

                        A swoja droga mozesz pokazac jak obliczasz droge hamowania... Pozwole ci nawet wyjsc poza matematyke... :)
                        • hannl Re: Jurek, on już z tych co nie mieli matematyki 03.12.12, 11:41
                          bimota napisał:

                          > To wg ciebie, a wg mnie np. na dwupasmowce nie jest za wiele.

                          I dlatego tacy wlasnie jak ty robia z polskich drog przyslowiowy chlew kulminujacy az kilkakrotnie wyzsza iloscia ofiar w porownaniu z tzw. cywilizowanymi krajami.
                          Przekroczenie o 30 km/h dozwolonego limitu zawsze i wszedzie jest i bedzie robieniem chlewu na drodze. Ograniczenie predkosci ma nie tylko sens z punktu widzenia kinematyki poszczegolnych pojazdow. To przede wszystkim wartosc umowna regulujaca relacje miedzy uczestnikami drogi i porzadkujaca ruch. Jesli jedni trzymaja sie tej wartosci a inni masowo ja olewaja to ruch przestaje byc uporzadkowany co musi prowadzic do wiekszej liczby bledow, co w polaczeniu ze znacznie wyzszymi energiami musi prowadzic do wiekszej liczby ofiar.
                          I - jak widac - prowadzi.

                          > A swoja droga mozesz pokazac jak obliczasz droge hamowania...

                          Kup sobie ksiazke do fizyki z podstawowki i zajrzyj do niej.
          • mariner4 A twoje auto ma pewnie rozszerzenie JPG? 30.11.12, 12:03
            Powinni ci prawo jazdy zabrać i leczyć, leczyć i leczyć.
            M.
            • jureek Re: A twoje auto ma pewnie rozszerzenie JPG? 30.11.12, 12:06
              mariner4 napisał:

              > Powinni ci prawo jazdy zabrać i leczyć, leczyć i leczyć.

              Zgadzam się, ale niestety nasz system jest nastawiony nie na eliminowanie takich z ruchu, tylko na ściąganie od nich jak największej kasy.
              Jeśli zapłacisz odpowiednio więcej możesz wymigać się od punktów. Gminy z pazerności wręcz zachęcają do tego.
              Jura
              • edek40 Re: A twoje auto ma pewnie rozszerzenie JPG? 30.11.12, 12:40
                > Zgadzam się, ale niestety nasz system jest nastawiony nie na eliminowanie takic
                > h z ruchu, tylko na ściąganie od nich jak największej kasy.
                > Jeśli zapłacisz odpowiednio więcej możesz wymigać się od punktów. Gminy z pazer
                > ności wręcz zachęcają do tego.

                To raz.

                Dwa to to, ze jesli sie jest nastawionym na naprawde piracka jazde, to w sumie nie grozi to realnym ryzykiem mandatu. Wystarczy byc pokornym w znanych miejscach "poboru" oplat.

                I nie nalezy tego wiazac z faktem obowiazku oznakowywania fotoradarow. One "sie oznakuja" same w urzadzenach nawigacyjnych. Lotne kontrole zas istnieja na CB.

                Nie ma z reszta na swiecie tylu fotoradarow, aby unikniecie sfotografowania bylo jakos szalenie trudne. A taki patrol policji nie musi sie czasochlonnie rozkladac. Wystarczy, ze jezdzi i jest wszedzie i nigdzie. Ale to niedochodowe. Ba, wrecz kosztowne.
          • edek40 Re: ..do pozostałych, którzy chcą się z tym "Pane 30.11.12, 12:10
            >
            > uważam, że 80km/h to prędkość ŻADNA, powtarzam ŻADNA!

            Widze, kolego, ze nauczyli Cie perfekcyjnie parkowac i wypatrywac zaslonietych znakow dookola WORDu, a potem dowiedziales o CB i w droge!

            Informuje zatem, ze predkosc 80 km/h jest predkoscia na tyle duza, ze nalezy podchodzic do niej z wielka rozwaga. I teraz uwazaj: ja dosc czesto przekraczam dozwolone predkosci. Zdarza mi sie na 50 km/h jechac 80 km/h, rzadko, bo rzadko, ale.... Ale nie traktuje tej predkosci jako "zadnej". Rownie czesto zdarzami sie na 50 km/h jechac o wiele wolniej i to nie z powodu korka.

            Jestem przeciwnikiem twierdzenia, ze predkosc zabija. Sklaniam sie zawsze ku temu, ze glupota zabija...
            • bimota Re: ..do pozostałych, którzy chcą się z tym "Pane 30.11.12, 12:58
              Fakt, ze koles ma problemy z artykulowaniem mysli, ale uwazasz, ze 80 to zabojcza predkosc ? Czytaj do konca...

              "Zdarza mi sie na 50 km/h jechac 80 km/h"

              No wlasnie...
              • edek40 Re: ..do pozostałych, którzy chcą się z tym "Pane 30.11.12, 13:17
                > Fakt, ze koles ma problemy z artykulowaniem mysli, ale uwazasz, ze 80 to zabojc
                > za predkosc ? Czytaj do konca...

                Artykuluje calkowicie bezwarunkowo. A predkosc 80 km/h, rowniez bezwarunkowo, wymaga odrobiny odpowiedzialnosci.
                • bimota Re: ..do pozostałych, którzy chcą się z tym "Pane 30.11.12, 13:24
                  Nie do konca, bo dalej pisal, ze sa miejsca, gdzie nalezy zwolnic ponizej 50.
                  • jureek Re: ..do pozostałych, którzy chcą się z tym "Pane 30.11.12, 13:46
                    bimota napisał:

                    > Nie do konca, bo dalej pisal, ze sa miejsca, gdzie nalezy zwolnic ponizej 50.

                    Cóż za poświęcenie i samoograniczenie. Ba. Sądzę, że on zgodziłby się też z tym, że są takie miejsca, gdzie nawet do zera trzeba zwolnić. Z tego wynika, że on na pewno nie mysli tak, że 80 to żadna prędkość.
                    Jura
                    • bimota Re: ..do pozostałych, którzy chcą się z tym "Pane 30.11.12, 14:59
                      A co znaczy "zadna predkosc" ? I skad to wiesz...
                      • jureek Re: ..do pozostałych, którzy chcą się z tym "Pane 30.11.12, 15:08
                        bimota napisał:

                        > A co znaczy "zadna predkosc" ? I skad to wiesz...

                        Stąd wiem:
                        forum.gazeta.pl/forum/w,510,140751307,140826451,Re_do_pozostalych_ktorzy_chca_sie_z_tym_Pane.html
                        Jeszcze podkreślał wielkimi literami, że 80 to żadna prędkość.
                        Jura
                        • bimota Re: ..do pozostałych, którzy chcą się z tym "Pane 30.11.12, 15:43
                          Nie widze zadnej def., ale moglem przeoczyc, bo pokazuje mi sie 100 wypowiedzi....
                          • jureek Re: ..do pozostałych, którzy chcą się z tym "Pane 30.11.12, 15:55
                            bimota napisał:

                            > Nie widze zadnej def., ale moglem przeoczyc, bo pokazuje mi sie 100 wypowiedzi.

                            Ja dałem linka do jednej konkretnej wypowiedzi, nie moja wina, że masz tak ustawiony interfejs, że pokazuje Ci się wtedy 100 wypowiedzi.
                            W takim razie muszę zacytować, co pisał kolega is200:
                            "uważam, że 80km/h to prędkość ŻADNA, powtarzam ŻADNA!"
                            Jura
                            • bimota Re: ..do pozostałych, którzy chcą się z tym "Pane 30.11.12, 16:11
                              Czyli daltego ze "zadna" oznacza dla niego 80 taka afera ?? A jak by ja nazwal np "drewniana", to by cos zmienilo, czy tez dyskwalifikowalo w niemieckich testach i kwalifikowalo na psychiatryka ?

                              Znalazlem tez, ze nazwal ja predkoscia srednio szybka... JEsli na autostradzie dopuszczono 140, a 80 jest troszke wiecej niz polowa z tego, to mysle ze okreslenie takie jest bardzo trafne. A jesli wezmiemy wspomniana 3-pasmowke, to mozna taka predkosc okreslic nawet jako wolna.
                              • jureek Re: ..do pozostałych, którzy chcą się z tym "Pane 30.11.12, 17:09
                                bimota napisał:

                                > Czyli daltego ze "zadna" oznacza dla niego 80 taka afera ?? A jak by ja nazwal
                                > np "drewniana", to by cos zmienilo, czy tez dyskwalifikowalo w niemieckich test
                                > ach i kwalifikowalo na psychiatryka ?

                                Z drzewka wynika, że że chodziło mu o 80 tam, gdzie jest dozwolone 50. I jeżeli ktoś twierdzi, że jazda w takich miejscach osiemdziesiątką jest czymś absolutnie normalnym, to nie przeszedłby przez niemieckie testy psychologiczne badające, czy delikwent nadaje się osobowościowo do prowadzenia pojazdów po drogach publicznych.
                                Natomiast o kwalifikowaniu do psychiatryka niczego nie pisałem.
                                Jura

                                > Znalazlem tez, ze nazwal ja predkoscia srednio szybka... JEsli na autostradzie
                                > dopuszczono 140, a 80 jest troszke wiecej niz polowa z tego, to mysle ze okresl
                                > enie takie jest bardzo trafne. A jesli wezmiemy wspomniana 3-pasmowke, to mozna
                                > taka predkosc okreslic nawet jako wolna.
                                • klemens1 Re: ..do pozostałych, którzy chcą się z tym "Pane 30.11.12, 17:26
                                  > jest dozwolone 50. I jeżeli
                                  > ktoś twierdzi, że jazda w takich miejscach osiemdziesiątką jest czymś absolutn
                                  > ie normalnym, to nie przeszedłby przez niemieckie testy psychologiczne badające
                                  > , czy delikwent nadaje się osobowościowo do prowadzenia pojazdów po drogach pub
                                  > licznych.

                                  Gdyby były testy psychologiczne na znakologa, to polscy fachowcy od oznakowania też by go nie zdali.
                                  • edek40 Re: ..do pozostałych, którzy chcą się z tym "Pane 03.12.12, 10:37
                                    > Gdyby były testy psychologiczne na znakologa, to polscy fachowcy od oznakowania
                                    > też by go nie zdali.

                                    I tu sie mylisz. Na pewno by zdali, bo sitwy trzymaja sie mocno. Kazdy urzedostan tak sie okopal, ze chyba tylko rewolucja moze ich zmiesc z ich cieplych i leniwych synekur.
                                  • hannl Re: ..do pozostałych, którzy chcą się z tym "Pane 03.12.12, 11:20
                                    klemens1 napisał:

                                    > Gdyby były testy psychologiczne na znakologa, to polscy fachowcy od oznakowania
                                    > też by go nie zdali.

                                    I to pisze akurat ten, ktory od ponad roku nie jest w stanie napisac, jak powinny byc oznakowane dwa nastepujace po sobie odcinki drogi z roznymi ograniczeniami predkosci.
                                    • klemens1 Re: ..do pozostałych, którzy chcą się z tym "Pane 03.12.12, 21:40
                                      > > Gdyby były testy psychologiczne na znakologa, to polscy fachowcy od oznak
                                      > owania
                                      > > też by go nie zdali.
                                      >
                                      > I to pisze akurat ten, ktory od ponad roku nie jest w stanie napisac, jak powin
                                      > ny byc oznakowane dwa nastepujace po sobie odcinki drogi z roznymi ograniczenia
                                      > mi predkosci.

                                      A to pisze akurat ten, kto nie odróżnia na jaki temat jest dyskusja.
                                      • hannl Re: ..do pozostałych, którzy chcą się z tym "Pane 05.12.12, 21:54
                                        klemens1 napisał:

                                        > > > Gdyby były testy psychologiczne na znakologa, to polscy fachowcy od
                                        > oznak
                                        > > owania
                                        > > > też by go nie zdali.
                                        > >
                                        > > I to pisze akurat ten, ktory od ponad roku nie jest w stanie napisac, jak
                                        > powin
                                        > > ny byc oznakowane dwa nastepujace po sobie odcinki drogi z roznymi ograni
                                        > czenia
                                        > > mi predkosci.
                                        >
                                        > A to pisze akurat ten, kto nie odróżnia na jaki temat jest dyskusja.

                                        Ale riposta! :)
                                • bimota Re: ..do pozostałych, którzy chcą się z tym "Pane 01.12.12, 01:17
                                  EDEK CO CHWILE OPOWIADA JAK TO NAGLE PODWYZSZYLI OGRANICZENIE...
                                  • edek40 Re: ..do pozostałych, którzy chcą się z tym "Pane 03.12.12, 11:40
                                    > EDEK CO CHWILE OPOWIADA JAK TO NAGLE PODWYZSZYLI OGRANICZENIE...

                                    Zmien klawiature.

                                    Opowiadam jak to podniesli limit na dwoch krotkich odcinkach w mojej okolicy. Nie znaczy to, ze zjawisko ma charakter powszechny, choc powinno.
      • hannl "srednio o 30 km/h" czyli winne sa drogi. 03.12.12, 11:27
        is200 napisała:

        > ...na jednym z portali pytali straż o ile średnio była przekraczana prędkość na tych ostatnich
        > odczytach na fotoradarach; no i podali, że ok 30km/h; no to skoro mówimy, że kierowcy
        > jechali powiedzmy te 80km/h, to o jakim do k... nędzy piractwie tu mówimy?

        W Niemczech taka "srednia" jest nie do pomyslenia.
        Ale jak wiadomo - miedzy czterokrotnie wieksza smiertelnoscia na drogach w Polsce i takimi "srednimi" zwiazku nie ma. "Winne sa drogi" i znakolodzy.
        • edek40 Re: "srednio o 30 km/h" czyli winne sa drogi. 03.12.12, 11:44
          > Ale jak wiadomo - miedzy czterokrotnie wieksza smiertelnoscia na drogach w Pols
          > ce i takimi "srednimi" zwiazku nie ma. "Winne sa drogi" i znakolodzy.

          > Ale jak wiadomo - miedzy czterokrotnie wieksza smiertelnoscia na drogach w Pols > ce i takimi "srednimi" zwiazku nie ma. "Winne sa drogi" i znakolodzy.

          Edek rowniez, bo zniesiono obowiazujaca od lat czterdziestke, ofiarnie kontrolowane przez policje i ustanowiono... 90 km/h.

          W obu tych wypadkach znakologow nie bylo. Ot, wypadly slupki ze znakami. I jak tu czlowiek ze wschodu ma odroznic czterdziestke z waznego powodu od takiej, ktora kiedys tam usuna i dozwola 90 km/h?
          • edek40 Cos mi sie nie udaklo z linkowaniem 03.12.12, 11:52
            Emes napisal TU jak to z tymi znakami, policjantami i Polakami jest.
          • hannl Re: "srednio o 30 km/h" czyli winne sa drogi. 03.12.12, 12:14
            edek40 napisał:

            > Edek rowniez, bo zniesiono obowiazujaca od lat czterdziestke, ofiarnie kontrolo
            > wane przez policje i ustanowiono... 90 km/h.

            I co? Na wszystkich 40-tkach mozna tera jezdzic 90-tka?
            • edek40 Re: "srednio o 30 km/h" czyli winne sa drogi. 03.12.12, 15:56
              > I co? Na wszystkich 40-tkach mozna tera jezdzic 90-tka?

              A na ktorych trzeba jezdzic 40 km/h? Jak je rozpoznac?
              • hannl Re: "srednio o 30 km/h" czyli winne sa drogi. 03.12.12, 16:01
                edek40 napisał:

                > A na ktorych trzeba jezdzic 40 km/h? Jak je rozpoznac?

                Po okraglaglym znaku z czerwona obwodka i liczba "40" w srodku.
                • edek40 Re: "srednio o 30 km/h" czyli winne sa drogi. 03.12.12, 16:12
                  > Po okraglaglym znaku z czerwona obwodka i liczba "40" w srodku.

                  Tak wiem. Taka zasada obowiazuje w krajach, gdzie znaki stawiaja odpowiedzialni ludzie.

                  JUZ WIEM!!!! W najblizszej okolicy kazdy zna miejsca z duzym ograniczeniem, ktorego brak zasadnosci potwierdza czesta obecnosc policji z radarem. Na zasadnych ich nie ma, bo kierowcy za bardzo zwalniaja i sie nie oplaca...

                  Nie wiem jednak co z nieznanymi okolicami. Jakos trzeba sobie radzic. Pewnie jednak zwalniac, bo moze sie zdarzyc tak, ze dzis dostane 500 zl, a jutro ograniczenie zlikwiduja i bedzie strasznie przykro...
                  • hannl Re: "srednio o 30 km/h" czyli winne sa drogi. 03.12.12, 17:08
                    edek40 napisał:

                    > Nie wiem jednak co z nieznanymi okolicami. Jakos trzeba sobie radzic. Pewnie je
                    > dnak zwalniac,

                    Ja tak wlasnie robie, nawet w okolicach, ktore znam i o dziwo ciagle zyje.

                    > bo moze sie zdarzyc tak, ze dzis dostane 500 zl, a jutro ogranic
                    > zenie zlikwiduja i bedzie strasznie przykro...

                    No widzisz, same korzysci ze zwalniania.
                    • edek40 Re: "srednio o 30 km/h" czyli winne sa drogi. 03.12.12, 17:35
                      > No widzisz, same korzysci ze zwalniania.

                      Jak sprzedasz samochod:

                      1. na pewno w nim nie zginiesz

                      2. zaoszczedzisz na ubezpieczeniu

                      3. zaoszczedzisz na paliwie i eksploatacji.

                      Same korzysci z nieposuadania auta.

                      Ja jednak je mam i mam zamiar miec. I do tego jezdzic, a nie snuc sie, bo ktos zasadzil znak, choc nigdy tu nie byl.
                      • hannl Re: "srednio o 30 km/h" czyli winne sa drogi. 03.12.12, 17:38
                        edek40 napisał:

                        > Ja jednak je mam i mam zamiar miec.

                        To dokladnie tak, jak ja.

                        > I do tego jezdzic, a nie snuc sie, bo ktos zasadzil znak, choc nigdy tu nie byl.

                        Czyli "jedziesz" tam (znacznie szybciej) tylko dlatego, zeby temu komus (kto "zasadzil znak) zrobic na zlosc? Co z tego masz?
                        • edek40 Re: "srednio o 30 km/h" czyli winne sa drogi. 03.12.12, 17:53
                          > Czyli "jedziesz" tam (znacznie szybciej) tylko dlatego, zeby temu komus (kto "z
                          > asadzil znak) zrobic na zlosc? Co z tego masz?

                          Ekologie i ekonomike. Auto, ktore calkowice bez powodu musi zwalniac i przyspieszac, pali wiecej, zatruwajac srodowisko i napychajac portfel Putina. Uwaga, gdyby szosowe zwolnienie wynosilo powiedzmy 70 km/h moznaby rozwazac utrzymywanie takiej. Jesli to 40 km/h to nie ma sensu. Za zakretem bowiem moze byc 30 km/h. A tak powioli po szosie nawet Szwajcarzy nie jezdza.
                          • hannl Re: "srednio o 30 km/h" czyli winne sa drogi. 03.12.12, 21:16
                            edek40 napisał:

                            > Ekologie i ekonomike. Auto, ktore calkowice bez powodu musi zwalniac i przyspie
                            > szac, pali wiecej, zatruwajac srodowisko.

                            Dobrze, ze przynajmniej te, ktore zwalniaja i przespieszaja z powodem nie pala wiecej i nie zaruwaja srodowiska.

                            Co robisz, gdy nie wiesz jaki jest "powod"?
                            I co robisz na widok kogos takiego jak ja, jadacego rzeczywiscie 40-tka?
                            • edek40 Re: "srednio o 30 km/h" czyli winne sa drogi. 04.12.12, 09:55
                              > Dobrze, ze przynajmniej te, ktore zwalniaja i przespieszaja z powodem nie pala
                              > wiecej i nie zaruwaja srodowiska.

                              Odnosilem sie juz do lekow i zrobie to ponownie - stosowane bez powodu i w nadmiarze czesto przynosza efekt odwrotny od zamierzonego; stosowane z przepisu lekarza, ktory uzywa glowy (i, w odroznieniu od znakologow, bada pacjenta), nawet gdy maja skutki uboczne, z reguly jednak prowadza do wlasciwego celu.

                              > Co robisz, gdy nie wiesz jaki jest "powod"?

                              Wypatruje policji. To najpierw. Jesli mam jak wypatrywac, znaczy ze ewentualne "niebezpieczenstwo" dostrzege na czas. I jesli zadnego, rowniez policji, nie dostrzegam, zwalniam tak, aby ewentualny mandat byl mozliwie jak najnizszy. Ograniczenia szosowe do 70 km/h traktuje z reguly na tyle powaznie, ze zwalniam w przedziale 70-80 km/h. Roznia sie one bowiem znaczaco od takich samych, bez powodu, ale do np. 40 km/h.

                              > I co robisz na widok kogos takiego jak ja, jadacego rzeczywiscie 40-tka?

                              W Szwajcarii bylem tylko "przelotem".
                              • hannl Re: "srednio o 30 km/h" czyli winne sa drogi. 05.12.12, 21:59
                                edek40 napisał:

                                > Odnosilem sie juz do lekow i zrobie to ponownie - stosowane bez powodu i w nadm
                                > iarze czesto przynosza efekt odwrotny od zamierzonego; stosowane z przepisu lek
                                > arza, ktory uzywa glowy (i, w odroznieniu od znakologow, bada pacjenta),
                                > nawet gdy maja skutki uboczne, z reguly jednak prowadza do wlasciwego celu.

                                Dobrze, ze 4-krotnie wyzsza smiertelnosc nie ma zadnego zwiazku z tym "odstawianiem lekow" przez pacjentow, ktorzy sie lepiej znaja niz lekarze.


                                > > I co robisz na widok kogos takiego jak ja, jadacego rzeczywiscie 40-tka?
                                >
                                > W Szwajcarii bylem tylko "przelotem".

                                Bywa, ze i w Polsce jezdze 40-tka na 40-tce.
                                No wiec co zrobisz jak mnie zobaczysz?
                                • edek40 Re: "srednio o 30 km/h" czyli winne sa drogi. 06.12.12, 10:02
                                  > Dobrze, ze 4-krotnie wyzsza smiertelnosc nie ma zadnego zwiazku z tym "odstawia
                                  > niem lekow" przez pacjentow, ktorzy sie lepiej znaja niz lekarze.

                                  Wystarczy dostrzec, ze nasi pacjenci musza zyc w warunkach o wiele gorszych niz ci "lepsi", a lekarze, bez badania, przepisuja im leki jak leci, co w wielu wypadkach moze oznacac smiertelne przedawkowanie lub kontrakcje zbyt wielu lekow. Co wiecej, nasi pacjenci zostali obszernie poinformowani, ze maja codziennie myc zabki, wiec calkowicie ignoruja niepokojace objawy od strony serca.

                                  Niektorzy pacjenci w nadmiarze recept w koncu uznaja, ze ktos ich robi w konia i zaczynaja sie leczyc sami. Co w tym dziwnego?

                                  > Bywa, ze i w Polsce jezdze 40-tka na 40-tce.

                                  Mi zdarza sie jezdzic 30 km/h na 50 km/h i to nie z powodu korka.

                                  > No wiec co zrobisz jak mnie zobaczysz?

                                  Gdy bede jechal 30 km/h Ty mnie wyprzedzisz i zdziwisz sie, ze na osiedlowej drozynie ze szkola jakis debil jedzie wolniej niz dozwolono. Bo przeciez w Polsce wszyscy jezdza za szybko.

                                  Tak po medycznemu, aby moze latwiej pojal na czym polegaja fundamentalne roznice.
                                  • qwakacz_zabanowany Re: "srednio o 30 km/h" czyli winne sa drogi. 06.12.12, 15:57
                                    > Mi zdarza sie jezdzic 30 km/h na 50 km/h i to nie z powodu korka.
                                    > > No wiec co zrobisz jak mnie zobaczysz?

                                    Niestety ale takich zawalidróg kręci się po miastach wielu. Najlepiej czują si jadąc lewym pasem obok furmanki , sami nie wyprzedzą , nie pozwolą wyprzedzić siebie. I każdy z nich myśli sobie : I co mi zrobisz ? Ja najchetniej wjechalbym takiemu w d..... .
                                    A niestety powszechnością stało się wśród kierowców skręcanie w prawo bezpośrednio na lewy pas lub jazda lewym pasem chociaż prawy wolny , a najbliższy skret jaki wykona taki pseudorajdowiec jest za kilka kilometrów.
                                    Czasem powodem takiego ślimaczenia się jest telefon przy uchu i skupienie uwagi na tym aby sie nie zgubić w usprawiedliwianiu spóxnienia na obiad. Na kierowców przyłapanych z telefonem przy uchu proponuję karę - mandat i obowiązkowe poddanie się psychotestom polegającym na badaniu szybkości reakcji w trakcie prowadzenia ankiety lub testu z dodawania. Po oblaniu takiego testu wzrost skladki OC o 50% .


                                    ==============================================================
                                    "Skoro legislacja ma stanowić rzeczywiste prawa, to muszą one wyrażać nie wolę prawodawców, lecz wynik racjonalnej dyskusji(...)Im bardziej rząd jest demokratyczny, tym bardziej zabiega o rzeczywistą zgodę na swoją politykę, a zabiegając o nią - powstrzymuje się od manipulacji propagandowych."

                                    JOHN H. HALLOWELL "Moralne podstawy demokracji"
                  • jureek Re: "srednio o 30 km/h" czyli winne sa drogi. 03.12.12, 19:07
                    edek40 napisał:

                    > JUZ WIEM!!!! W najblizszej okolicy kazdy zna miejsca z duzym ograniczeniem, kto
                    > rego brak zasadnosci potwierdza czesta obecnosc policji z radarem. Na za
                    > sadnych ich nie ma, bo kierowcy za bardzo zwalniaja i sie nie oplaca...

                    Strasznie tam macie w tej Polsce centralnej. U nas co prawda też czasem się zdarzą ograniczenia niezasadne, ale nie widziałem jeszcze, żeby na tych niezasadnych kontrolowano prędkość, więc ta Twoja reguła u nas by się nie sprawdziła.
                    Jura
                    • edek40 Re: "srednio o 30 km/h" czyli winne sa drogi. 03.12.12, 19:40
                      > Strasznie tam macie w tej Polsce centralnej. U nas co prawda też czasem się zda
                      > rzą ograniczenia niezasadne, ale nie widziałem jeszcze, żeby na tych niezasadny
                      > ch kontrolowano prędkość, więc ta Twoja reguła u nas by się nie sprawdziła.

                      Tak mi przykro.

                      Ale jednak u nas jest lepiej, bo policja "wskazuje" absurdy. Skoro wiec gdzies policji nie ma (co wiemy z licznych doswiadczen), znaczy ze przypadkiem ograniczenie moze miec cos w okolicach sensu. I tu nie nalezy szukac poborcow oplat, tylko bezwarunkowo zwolnic. Hm... Znaczy sie, ze dojaca w miejscach od czapy policja przyczynia sie do zwalniania, tam gdzie ich nie ma. Chyba zaczynam lapac sens ich ciezkiej pracy.

                      Pokretne troche, ale logiczne. Na ile oczywiscie logiczne jest utrzymywanie na urzedach darmozjadow, ktorzy swoja robote maja za nic.
    • qwakacz_zabanowany Taki pomiar prędkości to łamanie prawa ! 05.12.12, 22:36
      Do podstawowych obowiązków policjanta i strażnika miejskiego należy natychmiastowa reakcja w przypadku ujawnienia łamania prawa.
      Co powinien zrobić policjant który stwierdza przekroczenie prędkości na niebezpiecznym odcinku drogi ?
      Powinien natychmiast zatrzymać kierowcę i wlepić mu mandat ! Co się proponuje ? Policjant ma siedzieć w radiowozie i dłubać sobie w nosie bo jego koledzy stojący pół kilometra dalej muszą jeszcze podpić stawkę mandatu.
      A co w sytuacji gdy pomiędzy pierwszym a drugim radiowozem pod pędzący samochód wpadnie dzieciak i zginie bo kierowca jechał za szybko a policja dłubała w nosie ?
      Mogę wam napisać . Radiowóz który stał jako pierwszy z piskiem opon zwieje do bazy, a ekipa techników zajmie się zacieraniem nagrań i dowodów na to, że radiowóz był , nagrał pirata a poolicjant nawet nie ruszył d... z siedzenia.

      Druga sprawa to kwestia mandatu za ilość fotek . Radiowóz z radarem to nie zakład fotograficzny który robi fotki za kasę . Radiowóz dokumentuje popełnienie wykroczenia. A wykroczeniem nie jest jazda z prędkością 120 km/h tylko nie dostosowanie się do znaku ograniczjącego prędkość lub przepisu z którego wynika prędkość na danej ulicy. Przepis jest jeden i za złamanie jednego przepisu nie można nałożyć dwoch mandatów.

      Skoro policja chce prowadzić kontrole kaskadowe to proszę ale zasady muszą być zupełnie inne. Znak ograniczenia prędkości - radar - powtórzenie znaku - radar - kolejny znak i znowu radar. Wtedy jeżeli trzy radary zarejestrują przekroczenie to wystąpi niedostosowanie prędkości do trzech znaków.
      Podobnie gdy stoi radiowóz -jest przekroczenie ? następuje zatrzymanie i mandat z pouczeniem. Pół kilometra dalej może wtedy stać drugi radiowóz i w zgodzie z prawem kwitować ponownie. Jeżeli trafi sie nawet jakiś szaleniec i zdarzy się wypadek to i policjant z wcześniejszego radiowozu nie ma sobie nic do zarzucenia.
      Funkcjonariusz który wymyślił obecny system kontroli i wydał rozkaz do takiego jej prowadzenia zmusza podwładnych do łamania prawa. Zapewne sam nigdy nie chciałby znaleźć się w sytuacji gdy zaisniał wypadek a on był w tym pierwszym radiowozie . A szkoda bo miałby niezłą nauczkę.
      ==============================================================
      "Skoro legislacja ma stanowić rzeczywiste prawa, to muszą one wyrażać nie wolę prawodawców, lecz wynik racjonalnej dyskusji(...)Im bardziej rząd jest demokratyczny, tym bardziej zabiega o rzeczywistą zgodę na swoją politykę, a zabiegając o nią - powstrzymuje się od manipulacji propagandowych."

      JOHN H. HALLOWELL "Moralne podstawy demokracji"
      • dorotaelzbieta13 Re: Taki pomiar prędkości to łamanie prawa ! 29.06.13, 19:06
        Lepiej zasiąść za kółkiem swojego auta i wyszaleć się do woli na prawdziwym torze wyścigowym niż testować prędkość na polskich drogach. Wystarczy zobaczyć ofertę na www.devil-cars.pl

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka