rapid130
25.03.14, 10:48
Hipotetycznie zastanawiam się na kogo spadnie odpowiedzialność za kolizję na tym skrzyżowaniu.
FILM
Zakładamy, że samochód sprawcy jedzie tak jak samochód z kamerą i na skrzyżowaniu wymusza pierwszeństwo przejazdu. Pośrednio dlatego, że jego kierowca nie mógł widzieć znaku "Ustąp pierwszeństwa" (zasłoniętego przez trzeci z rzędu autobus szkolny - biała Setra - legalnie parkujący w wyznaczonej zatoczce!).
Zakładamy, że kierowca byłby kumaty i odmówił przyjęcia mandatu - co ja bym pewnie uczynił na jego miejscu - i sprawa zostałaby skierowana do sądu. Myślę, że byłaby do wygrania. Załóżmy dla ułatwienia, że bezpośrednim sprawcą kolizji byłby prawnik. ;)
Taki scenariusz nie jest wydumany. Przy głównej ulicy kilkaset metrów dalej znajduje się firma operująca na skalę całego kraju, więc dość często - właśnie tędy - jeżdżą do niej goście nie znający tej pułapki.
Sprężcie umysły. :D
Można tu wiele dobrego ugrać.
Chodzi o pociągnięcie za uszy Radę Miasta i Gminy do działania, żeby:
1) sfinansowała budowę wyniesionego przejścia dla pieszych (widocznego w 1:08), jest to tańszy i skuteczniejszy element zmuszający do zwolnienia niż "pawie oczko",
2) skłonić zarząd dróg powiatowych (podlega mu ulica z pierwszeństwem) do zdublowania znaku "Ustąp pierwszeństwa".
Wczoraj na sesji pan przewodniczący komisji ds. bezpieczeństwa przy RMiG ze złością i zniecierpliwieniem w głosie odpowiedział radnemu, który uparcie podbija temat, że komisja nie widzi tam żadnych problemów.
A cytat z wcześniejszego posiedzenia komisji brzmi: "Przecież tam jeszcze nie było żadnego wypadku". :X No rzeczywiście, nie było...
Wczoraj podkur**li mnie, rękawica została podjęta. Przyspieszyły przygotowania do artykułu, opartego m.in. na efektach pracy kamery ukrytej w zaparkowanym samochodzie i obserwującej rzeczone skrzyżowanie i przejście. :P