Dodaj do ulubionych

Nie pamięta wół jak cielęciem był, niestety.

IP: *.jtb.pl / 195.150.178.* 28.08.05, 23:31
Mam prawo jazdy od przeszło 5 lat, jeżdżę dopiero od 2 miesięcy. Nie jestem
ryzykantką, więc najpierw wzięłam kilka lekcji doszkalających i dopiero gdy
poczułam się w miarę pewnie, wyjechałam na drogę samodzielnie (ale na razie
zawsze z mężem obok). Dla pewności z tyłu samochodu klonowy listek. Robię
postępy, powoli wjeżdżam w trudniejsze miejsca. No i dzisiaj jestem na
drodze, na której dozwolona (nie obowiązkowa przecież!) prędkość wynosi
90km/h. Ja jadę z prędkością 70-80 km/h, prawym pasem, blisko prawej linii,
na wypadek gdyby ktoś chciał mnie wyprzedzić. Do tej prędkości czuję, że
panuję nad pojazdem, chyba o to chodzi. OCZYWISCIE trąbią na mnie. Nawet
wtedy, gdy jest ograniczenie prędkości do 70 km/h. I tak myślę, czy to przez
tę prędkość czy może klonowy listek? Czy rzeczywiście przy takiej prędkości
nie powinnam wyjeżdzać na drogę? To gdzie powinnam się uczyć?! Trochę to
przykre i jakoś tak... osłabia mój zapał:(
Pozdrawiam gorąco wszystkich wyrozumiałych i cierpliwych kierowców!
Obserwuj wątek
    • Gość: StiopaStiopanowicz Re: Nie pamięta wół jak cielęciem był, niestety. IP: *.chello.pl 29.08.05, 08:39
      Wczoraj miałem to samo. Samochód w nienajlepszym stanie ostatnio, VW Passat z
      1987r. Jadę sobie Al. Prysasa Tysiąclecia 80km/h (tam jest do 80) i co? Pewien
      pan w Fabii Kombi siedział mi na tyłku, że nie widziałem jego reflektorów w
      lusterku. Prewencyjnie spryskałem sobie szyby, to i koleś musiał włączyć
      wycieraczki:/ Siedział tak i siedział, aż w końcu wziął się za wyprzedzanie.
      Jechał może z 5km/h szybciej ode mnie. Widziałem, jak za nim tworzy się sznur
      aut i że wyprzedzanie mu kiepsko idzie, to docisnąłem pedał, minąłem go, a
      ludzie zaczęli nas mijać prawą stroną :D
    • Gość: . Re: Nie pamięta wół jak cielęciem był, niestety. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.05, 09:02
      ogólnie powiem tak - nie przejumuj sie i oleć komentarze tudzież klaksony tych
      zakompleksiałych...
      Pisałaś,` No i dzisiaj jestem na
      > drodze, na której dozwolona (nie obowiązkowa przecież!) prędkość wynosi
      > 90km/h` -otóż zbyt wolna jazda może być również zagrozeniem dla Ciebie i dla
      kogoś, może nie 70km/h ale np 50 wystarczy... Wyobraź sobie,że wjezdzasz na
      jakąś górke, jedziesz powoli, za tobą auto (przecież on nic nie widzi !)
      wjezdzac z predkoscią 100, jesli ma dobry refleks wyhamuje, jesli to siedzi na
      kims innym... No i trzeba dodać,że 90 to rzadko kto jeździ, zdarzają sie tacy
      co i 160 jadą... ;/
      • yagres Re: Nie pamięta wół jak cielęciem był, niestety. 29.08.05, 09:28
        Powiem tak: droga jest miejscem publicznym z którego korzysta wielu ludzi. I
        chociaż ruch na drogach publicznych jest regulowany przepisami kodeksu
        drogowego to istnieje jeszcze coś innego. Istnieje nieopisany nigdzie obowiązek
        nieprzeszkadzania innym użytkownikom. Kierowca ma tak się poruszać po drodze
        aby nie utrudniać ruchu innym pojazdom. Jest to zdaje się podstawowa cecha nie
        tylko przydatna w ruchu ale wogóle w całym życiu. Masz tak żyć aby nie
        przeszkadzać i nie utrudniać życia innym.

        Np kino. Służy ono ludziom do oglądania filmów na dużym ekranie. Jest ciasno,
        każdy ma obok siebie sąsiada. Jednak nigdzie nie jest zapisane, że nie wolno
        jeść śledzi albo popcornu podczas oglądania filmu. Owszem, wolno jeść ile się
        chce ale co na to powiedzą inni co akurat koło ciebie siedzą?

        Jeśli korzysta się z drogi to trzeba dostosować się do sposobu, stylu i
        prędkości jazdy większości kierujących np. korek, jazda w zatoczonym mieście.
        Motłoch nie cierpi indywidualistów. Jazda z predkością mniejszą niż pozostali
        (choć niewątpliwie przepisową) jest UTRUDNIANIEM ruchu innym. Jesteś jednak
        młodą adeptką sztuki kierowania i można ci to wybaczyć, byle nie za długo.
        Życzę szerokiej drogi!
        • Gość: Ewa Re: Nie pamięta wół jak cielęciem był, niestety. IP: *.jtb.pl / 195.150.178.* 29.08.05, 09:43
          Yagres, więc uważasz, że powinnam przekraczać dozwoloną prędkość, dlatego że
          wszyscy tak robią? Rozumiem, jeśli jadę z mniejszą prędkością niż dozwolona,
          można uznać, ze komuś przeszkadzam, ale poza tym? Nie czuję się jeszcze pewnie
          jadąc szybciej, zwłaszcza, że jeżdżę z dzieckiem. A jeździć muszę, chcę, podoba
          mi się to. Nawet jeśli jeździć już będę doskonale, nie będę przekraczać
          dozwolonej prędkości. Tak już jestem przepisowa. No, może o 10km/h, nie więcej.
          Na mandaty mnie nie stać, szanuję ludzkie życie.
          Dziękuję jednak, za nutkę zrozumienia na końcu:) Pozdrawiam!
        • vatseq Re: Nie pamięta wół jak cielęciem był, niestety. 29.08.05, 10:48
          yagres napisał:

          > Powiem tak: droga jest miejscem publicznym z którego korzysta wielu ludzi. I
          > chociaż ruch na drogach publicznych jest regulowany przepisami kodeksu
          > drogowego to istnieje jeszcze coś innego. Istnieje nieopisany nigdzie obowiązek
          >
          > nieprzeszkadzania innym użytkownikom. Kierowca ma tak się poruszać po drodze
          > aby nie utrudniać ruchu innym pojazdom.

          Czy oznacza to na przykład, że jadąc krajową ósemką lub jedynką (Katowice -
          W-wa), gdy wyprzedzam sznur ciężarówek, jadąc przepisowo 100 km/h (to max na tej
          drodze wg KD) mam natychmiast ustąpić idiocie tnącemu 160 km/h w imię
          "nieprzeszkadzania" innym???

          > Np kino. Służy ono ludziom do oglądania filmów na dużym ekranie. Jest ciasno,
          > każdy ma obok siebie sąsiada. Jednak nigdzie nie jest zapisane, że nie wolno
          > jeść śledzi albo popcornu podczas oglądania filmu. Owszem, wolno jeść ile się
          > chce ale co na to powiedzą inni co akurat koło ciebie siedzą?

          Mało tego, że jedzenie jest obecnie w kinie wszechobecne, ale również gadanie
          przez telefon komórkowy!!!


          > Jeśli korzysta się z drogi to trzeba dostosować się do sposobu, stylu i
          > prędkości jazdy większości kierujących np. korek, jazda w zatoczonym mieście.
          > Motłoch nie cierpi indywidualistów. Jazda z predkością mniejszą niż pozostali
          > (choć niewątpliwie przepisową) jest UTRUDNIANIEM ruchu innym.

          Tak, oczywiście. Nawet z tego powodu na autostradach istnieje minimalna prędkość
          - 60 km/h, ale dostosowywanie się do innych ma jedną granicę - KD i zdrowy rozsądek!


          vatseq
      • Gość: Ewa Re: Nie pamięta wół jak cielęciem był, niestety. IP: *.jtb.pl / 195.150.178.* 29.08.05, 09:30
        Jak tu się nie przejmować? Już wyobrażam sobie te przekleństwa pod moim adresem
        w jego samochodzie. Rzeczywiście masz rację pisząc o zagrożeniu bezpieczeństwa
        przy zbyt wolnej jeździe. Dlatego kiedy zaczynałam dwa miesiące temu i
        jeździłam 40 km/h, nie wyjeżdżalam w ogóle na ruchliwe drogi, a jedynie te,
        gdzie spotkanie kogoś bylo rzadkością. Wydawało mi się, że moja obecna prędkość
        (jak na razie oszałamiająca dla mnie:)) do 80 km/h nie jest już tragicznie
        niską i mogę pokusić się o większy ruch. Ech.. Niemniej gorąco dziękuję Wam za
        pokrzepiające posty:) Uodpornić się i nie zwracać uwagi! Pozdrawiam mocno!
    • emes-nju Re: Nie pamięta wół jak cielęciem był, niestety. 29.08.05, 10:31
      Hm... Nie wiem co powiedziec. Dosc czesto zdarza mi sie jechac wolniej od wyprzedzajacych mnie scigantow. Mimo, ze dzieje sie to w tej strasznej Warszawie, nikt na mnie nie trabi...
    • Gość: kleo Re: Nie pamięta wół jak cielęciem był, niestety. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.05, 10:54
      Czesc Ewo, ja tez jestem swiezym kierowca (prawo jazdy mam od 24.05 :-) I
      powiem Ci tak, na poczatku tez balam sie jezdzic szybciej niz 50-tka, bo tak
      uczyli mnie na kursie. Po paru przejazdzkach i obtrabieniach mnie zaczelam
      jezdzic 70 w miescie :-) Ostatnio nawet zdarzylo mi sie jechac 130, ale poza
      miastem -byly dobre warunki -droga przez las i powiem Ci, ze ja najszybciej nie
      jechalam. Coz, ja pzyjelam zasade, ze w miescie nie bede jezdzic szybciej niz
      70, chyba, ze warunki na to pozawalaja np. na moscie siekierkowskim, gdzie
      wszyscy jada grubo ponad 100. Mysle, ze kwestia szybkiej jazdy przyjdzie z
      czasem :-) Sama sie czasami lapie na tym, ze jak jestem zmeczona i chce szybko
      byc juz w domu, to sie na kogos wkurzam, kto sie przede mna wlecze :-) I powiem
      Ci jeszcze jedna rzecz jaka zauwazylam na drogach m.in. meski styl jazdy.
      Jezdza szybko po miescie. Gazuja jak wariacji tylko po to, zeby za chwile
      hamowac na swiatlach :-) Zupelnie nie uzywaja hamowania silnikiem ... a po
      co ?? lepiej przygazowac i po hamulcah :-) Pozdrawiam i nie martw sie. Trening
      czyni mistrza :-)
      • mejson.e Zdradliwe porady 29.08.05, 11:47
        Gość portalu: kleo napisał(a):

        "Czesc Ewo, ja tez jestem swiezym kierowca (prawo jazdy mam od 24.05 :-) I
        powiem Ci tak, na poczatku tez balam sie jezdzic szybciej niz 50-tka, bo tak
        uczyli mnie na kursie. Po paru przejazdzkach i obtrabieniach mnie zaczelam
        jezdzic 70 w miescie :-)"
        (...)
        "Coz, ja pzyjelam zasade, ze w miescie nie bede jezdzic szybciej niz
        70, chyba, ze warunki na to pozawalaja np. na moscie siekierkowskim, gdzie
        wszyscy jada grubo ponad 100."

        Tak - trzymiesięczny staż to już wystarczający okres do przekraczania prędkości
        w mieście.
        Instynkt stadny - "wszyscy" jadą szybko, to i ja razem z nimi jadę "bezpiecznie".

        Refleksja może przyjść za późno, gdy niedoświadczony kierowca otumaniony stadną
        jazdą nagle stanie przed sytuacją wymagającą natychmiastowej reakcji - ominięcia
        wjeżdżającego, lub chociażby wysuniętego nazbyt z bocznej ulicy samochodu,
        roweru wjeżdżajacego z dużą prędkością na przejście, czy upadkiem źle
        zamocowanego ładunku.
        Wtedy wszystko będzie zależeć od odruchu i czasu, jaki będzie się miało na
        podjęcie decyzji.

        A w ogóle to już się robi nudne - zwroty typu "wszyscy jadą szybciej" czy "nikt
        nie przestrzega ograniczeń".
        Jakoś umyka takim mistrzom jak kleo całkiem spora grupa kierowców jeżdżących z
        przepisową prędkością.

        "Ostatnio nawet zdarzylo mi sie jechac 130, ale poza miastem -byly dobre warunki
        -droga przez las i powiem Ci, ze ja najszybciej nie jechalam."

        Jeśli droga przez las to dobre warunki do rozwijania 130/h (domyślam sie że to
        nie była autostrada), to lepiej weź te swoje dobre rady, zwiń je w rulonik i
        rozważ znaczenie słowa czopek.

        Przepraszam, ale się zjeżyłem...

        "Mysle, ze kwestia szybkiej jazdy przyjdzie z czasem :-) Sama sie czasami lapie
        na tym, ze jak jestem zmeczona i chce szybko byc juz w domu, to sie na kogos
        wkurzam, kto sie przede mna wlecze :-)"
        (...)
        "Trening czyni mistrza :-)"

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • Gość: kleo Re: Zdradliwe porady IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.05, 12:33
          Drogi Mejsonie, zacznijmy od tego, ze za mistrza kierownicy sie ne uwazam i
          wcale nie napisalam nic takiego :-)Powiem wiecej, wiem, ze mi duzoooo brakuje
          do dobrej jazdy :-)

          > Tak - trzymiesięczny staż to już wystarczający okres do przekraczania
          prędkości
          > w mieście.
          > Instynkt stadny - "wszyscy" jadą szybko, to i ja razem z nimi
          jadę "bezpiecznie

          Ja zawsze dopasowuje predkosc do warunkow na drodze, a rekleks mam dobry :-) Co
          powiesz na taka scenke, jadac 50-tka "mily pan" mnie najpierw obtrabil, a
          pozniej wyprzedzil i pare razy nagle przede mna zahamowal ?? -to miala byc
          lekcja czego przepraszam ??

          Na moscie siekierkowskim jezdzilam na poczatku dozwolona 70-tka, po zauwazeniu,
          ze nie ma tam przejsc dla pieszych, a rowerzysci maja oddzielne swoje sciezki
          rowerowe, zaczelam jezdzic troche szybciej. Ale tez dlugo sie nie pojezie
          szybko, bo jest tam zwezenie z uwagi na roboty drogowe :-)Poza tym staram sie
          nie jezdzic za samochodami ciezarowymi, a jesli juz to z duza odlegloscia od
          nich, bo i widocznosc kiepska.
          Droga przez las byla asfaltowa :-) Tak wiec, nawet poczatkujacy kierowca czyli
          ja, jesli mysli na nad tym co robi na drodze, nie musi sie stricte trzymac 50-
          tki. A poza tym, w Wawie nie da sie jezdzic ze zbyt duza predkoscia np. na
          Pulawskiej co chwila swiatla, ale widuje tez i to codziennie takich "mistrzow"
          co na czerwonych przelatuja - i co Ty na to ??

          Nie wiem czemu sie zjezyles ?? wybraz sobie, ze nie jestem glupia malolata,
          ktora dopiero co zrobila prawo jazdy i teraz szpanuje. Po prostu lubie jezdzic,
          dobrze sie czuje za kierownica i jestem bardzo ostrozna. Ja nie jestesm z typu
          osob: "zdalam i boje sie jezdzic". Wrecz przeciwnie: nie moglam doczekac sie az
          zdam i w koncu bede mogla samodzielnie jezdzic. Jesli ktos woli jechac 50-tka -
          jego prawo i nawet jest wskazane, jesli nie czuje sie jeszcze dobrze za
          kolkiem.

          A tak na zakonczenie odnosnie obtrabiania: to na terenie zabudowanym nie uzywa
          sie klaksonu.
          • mejson.e Jeż(dż)enie 29.08.05, 13:35
            Gość portalu: kleo napisał(a):

            "Ja zawsze dopasowuje predkosc do warunkow na drodze, a rekleks mam dobry :-)"

            Problem w tym, że wrażenie "dopasowania" może być złudne - mieszczenie się w
            zakrętach bez pisku opon to nie wszystko.

            "Co powiesz na taka scenke, jadac 50-tka "mily pan" mnie najpierw obtrabil, a
            pozniej wyprzedzil i pare razy nagle przede mna zahamowal ?? -to miala byc
            lekcja czego przepraszam ?? "

            On jechał 50?
            Chyba nie. ;-)
            Jeżeli jechałaś prawym pasem na odcinku z ograniczeniem do 50/h, to nie widzę
            innego wytłumaczenia, niż że trafiłaś na sfrustrowanego kretyna.

            "Na moscie siekierkowskim jezdzilam na poczatku dozwolona 70-tka, po zauwazeniu,
            ze nie ma tam przejsc dla pieszych, a rowerzysci maja oddzielne swoje sciezki
            rowerowe, zaczelam jezdzic troche szybciej."

            Przejścia i rowerzyści to nie wszystko. Przy trzech pasach pełnych akrobatów
            przeskakujacych z jednych na drugie, 100/h może okazać się zbyt dużą prędkością
            na jakiś zaskakujący manewr, szczególnie mniej widocznego a dużo szybszego
            motocyklisty.
            Dodam nieprawidłowe oznakowanie, jakie było tam zaraz po otwarciu trasy, i
            nieszczeście gotowe.
            Przypomnę wypadek, że rozpędzona pani nie mogła prawidłowo odczytać durnego
            oznakowania, nie wiedziała, czy zjechać w prawo, czy w lewo i w efekcie
            przygrzmociła w barierkę rozdzielającą pasy i zginęła na miejscu.

            Przyznam, ze ograniczenie na Trasie Siekierkowskiej do 70/h wydaje się
            przesadne, ale 80/h byłoby już przyzwoite - jest takie na Trasie Toruńskiej i
            nie przeszkadza.
            Ale nie oznacza to, że można pędzić tam z trzycyfrową prędkością.

            Urządzane tam nocne wyścigi zahaczają czasem o 300/h...

            "Ale tez dlugo sie nie pojezie szybko, bo jest tam zwezenie z uwagi na roboty
            drogowe :-)"

            No to po co jechać szybciej?

            "Poza tym staram sie nie jezdzic za samochodami ciezarowymi, a jesli juz to z
            duza odlegloscia od nich, bo i widocznosc kiepska. "

            Jazda za ciężarówkami ma czasami swoje zalety - np. płynność jazdy. Nie hamują
            niepotrzebnie i nie wciskają się w każdą lukę. Docenisz to np. w czasie jazdy po
            oblodzonych drogach.
            Ale prawdą jest, że utrudniają widoczność i często potwornie dymią.

            "Droga przez las byla asfaltowa :-)"

            Jakby była szutrowa, to nie jechałabyś 130 ;-)
            Problem jest nie w jakości nawierzchni ale w groźbie wtargnięcia na jezdnię
            dzikich zwierząt.
            Nawet duży ptak potrafi poharatać samochód, a sarna czy łoś...?
            Kolega miał skasowany samochód po uderzeniu w dzika.
            A dziki z reguły podążają stadami...

            "Tak wiec, nawet poczatkujacy kierowca czyli ja, jesli mysli na nad tym co robi
            na drodze, nie musi sie stricte trzymac 50-tki."

            A powinien.
            Zapomina się o tym, że większa prędkość to nie tylko dłuższa droga hamowania ale
            także większa prędkość uderzenia w pieszego.

            Oblicz sobie z jaką prędkością uderzysz w pieszego, jeśli wtargnie Ci na drogę
            15 metrów przed maską a jedziesz 70/h?
            Z 50/h zatrzymasz się po 12-15 metrach.


            "A poza tym, w Wawie nie da sie jezdzic ze zbyt duza predkoscia np. na
            Pulawskiej co chwila swiatla, ale widuje tez i to codziennie takich "mistrzow"
            co na czerwonych przelatuja - i co Ty na to ?? "

            A ja na to, że Puławska to dobry przykład zastosowania tzw. "zielonej fali" -
            jadący 50-60/h z reguły natrafia na zielone, niestety - musi hamować, by
            poczekać aż po czerwonym ruszą mistrzowie, którzy wyprzedzili jadąc więcej niż
            50-60.

            "Nie wiem czemu sie zjezyles ??"

            Teraz już wiesz?

            "Po prostu lubie jezdzic, dobrze sie czuje za kierownica i jestem bardzo ostrozna."
            (...)
            "Jesli ktos woli jechac 50-tka -jego prawo i nawet jest wskazane, jesli nie
            czuje sie jeszcze dobrze za kolkiem. "

            To obowiązek i nie tylko tych, którzy "nie czują sie dobrze za kółkiem".

            "A tak na zakonczenie odnosnie obtrabiania: to na terenie zabudowanym nie uzywa
            sie klaksonu."

            Używa się - do ostrzeżeń. Dla fasonu i z frustracji nie można nawet poza
            zabudowanym...
            ;-)

            Pozdrawiam,
            Mejson
            --
            Automobil
            Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
            • Gość: kleo Re: Jeż(dż)enie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.05, 15:34
              1/ przed ostrymi zakretami zawsze troche przyhamowuje
              2/ co do motocyklisty masz racje :-)
              3/ przypadek pani, ktora zginela na moscie pamietam, choc jeszcze nie maialma
              wtedy prawa jazdy :-)
              4/ ja naprawde mysle nad tym co robie i jak nie znam trasy, to zawsze jade
              wolniej, poniewaz nie wiem gdzie i kiedy bede skrecac albo zmieniac pas
              5/ co do dzikich zwierzat masz racje :-)
              6/ co do pieszych -to tak jak juz pisalam - jezdze szybciej tam, gdzie nie ma
              przejsc dla pieszych - poza tym zdaje sobie sprawe z odpowiedzialnosci :-)
              7/ no juz wiem czemu sie zjezyles :-)
              8/ o obowiazku 50-tki powiedz tej rzeszy kierowcow, ktorzy po wawie jezdza 90-
              tka :-)
              Pozdrawiam,
              kleo.


              • mejson.e Punktowanie 29.08.05, 16:07
                Gość portalu: kleo napisał(a):

                > 1/ przed ostrymi zakretami zawsze troche przyhamowuje
                > 2/ co do motocyklisty masz racje :-)
                > 3/ przypadek pani, ktora zginela na moscie pamietam, choc jeszcze nie maialma
                > wtedy prawa jazdy :-)
                > 4/ ja naprawde mysle nad tym co robie i jak nie znam trasy, to zawsze jade
                > wolniej, poniewaz nie wiem gdzie i kiedy bede skrecac albo zmieniac pas
                > 5/ co do dzikich zwierzat masz racje :-)
                > 6/ co do pieszych -to tak jak juz pisalam - jezdze szybciej tam, gdzie nie ma
                > przejsc dla pieszych - poza tym zdaje sobie sprawe z odpowiedzialnosci :-)
                > 7/ no juz wiem czemu sie zjezyles :-)
                > 8/ o obowiazku 50-tki powiedz tej rzeszy kierowcow, ktorzy po wawie jezdza 90-
                > tka :-)
                > Pozdrawiam,
                > kleo.

                Ale z Ciebie konkretna baba ! ;-)
                Wypunktowałaś mnie aż miło.

                Nie liczę, że przekonam Cię do wszystkiego, ale nawet jeśli tylko spojrzysz na
                pewne rzeczy z innej strony, może się to przydać.

                Pozdrawiam,
                Mejson
                --
                Automobil
                Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
                • Gość: kleo Re: Punktowanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.05, 16:13
                  za babe powinnam sie obrazic - jestem KOBIETA - i to podobno niczego sobie :-)
                  • mejson.e Baby 29.08.05, 16:40
                    Gość portalu: kleo napisał(a):

                    "za babe powinnam sie obrazic - jestem KOBIETA - i to podobno niczego sobie :-)"

                    Pociesz sie, że "baby" to czasami brzmi czule.
                    Chociaż w innym języku...
                    ;-)

                    Pozdrawiam,
                    Mejson
                    --
                    Automobil
                    Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
                    • tiges_wiz Re: Baby 29.08.05, 17:11
                      Hamowanie z 50 i 70 nie robi takieo wrazenia jak hamowanie ze 100 i 140 ;)
                      kiedys motocklisie wyliczylem, ze przy opoznieniu hamowania 1,08 (oj niezle
                      sportowe gumy ;) ) i reakcji 0.5, to ten co jedzie 100 km/h zatrzyma sie po 50m,
                      a ten drugi po 50 m wywali w przeszkode z predkoscia 123 km/h.

                      funkcja wykladnicza ;)
    • mejson.e Re: Nie pamięta wół jak cielęciem był, niestety. 29.08.05, 12:09
      Gość portalu: Ewa napisał(a):

      "Mam prawo jazdy od przeszło 5 lat, jeżdżę dopiero od 2 miesięcy. Nie jestem
      ryzykantką, więc najpierw wzięłam kilka lekcji doszkalających i dopiero gdy
      poczułam się w miarę pewnie, wyjechałam na drogę samodzielnie (ale na razie
      zawsze z mężem obok). Dla pewności z tyłu samochodu klonowy listek. Robię
      postępy, powoli wjeżdżam w trudniejsze miejsca. No i dzisiaj jestem na
      drodze, na której dozwolona (nie obowiązkowa przecież!) prędkość wynosi
      90km/h. Ja jadę z prędkością 70-80 km/h, prawym pasem, blisko prawej linii,
      na wypadek gdyby ktoś chciał mnie wyprzedzić. Do tej prędkości czuję, że
      panuję nad pojazdem, chyba o to chodzi. OCZYWISCIE trąbią na mnie. Nawet
      wtedy, gdy jest ograniczenie prędkości do 70 km/h. I tak myślę, czy to przez
      tę prędkość czy może klonowy listek?"

      Nie mam pojęcia, dlaczego ktoś miałby na Ciebie trąbić za jazdę "z prędkością
      70-80 km/h, prawym pasem, blisko prawej linii".
      Jeśli nie jest to autostrada, czy droga ekspresowa, to nie ma żadnego powodu, by
      zmuszać się do szybszej jazdy.
      Ja po "normalnych" drogach jeżdżę 90-100/h i nie widzę żadnego utrudnienia dla
      innych.

      "Czy rzeczywiście przy takiej prędkości nie powinnam wyjeżdzać na drogę? To
      gdzie powinnam się uczyć?!"

      To pytania retoryczne - wyjeżdżaj i ucz się!

      "Trochę to przykre i jakoś tak... osłabia mój zapał:( "

      Przykre, pewnie.

      "Pozdrawiam gorąco wszystkich wyrozumiałych i cierpliwych kierowców!"

      Pozdrawiam i ja,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • yagres Re: Nie pamięta wół jak cielęciem był, niestety. 29.08.05, 13:23
        Gość portalu: kleo napisał(a):

        > Droga przez las byla asfaltowa :-) Tak wiec, nawet poczatkujacy kierowca czyl
        > ja, jesli mysli na nad tym co robi na drodze,

        Widzisz, ty dalej nic nie rozumiesz. Tu nie chodzi o to jak była ta droga w
        lesie czy prosta, czy kręta, za szeroka czy wąska ale o to, że być może
        zapomniałaś że w lasach żyja różne zwierzęta i to nie tylko myszy, zające i
        kuny. Wiesz co to jest łoś, sarna, dzik?
        Widocznie dowiesz się dopiero jak się z nimi spotkasz przy 100 km/h w lesie.
        • Gość: kleo Re: Nie pamięta wół jak cielęciem był, niestety. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.05, 13:50
          rozumiem :-) wlasnie pare dni temu kolega mi opowiadal, jak w zeszlym roku mial
          zderzenie z sarna przy 140.... ja jechalam 130 tylko raz, ktos mi mowil, ze moj
          samochod najlepiej sie zachowuje przy takiej predkosci, wiec chcialam
          sprawdzic. Sprawdzilam i juz wiem :-)
      • tiges_wiz Re: Nie pamięta wół jak cielęciem był, niestety. 29.08.05, 14:15
        Jak ktos sobie jedzie wolniej to niech jedzie. Co mi przeszkadza. Bedzie miejsce
        to wyprzedze. Nie bedzie miejsca? To strace kilka sekund. Mniej nerwow, wiecej
        myslenia.
        • dupekzoledny Re: Nie pamięta wół jak cielęciem był, niestety. 29.08.05, 18:45
          nie przejmuj sie.jak ci wsiądą barany na ogon trąć lekko w hamulec ale tylko
          tak żeby świtła stop błysnęły. natychmiastowy odskok klienta do
          tyłu,wymachiwanie grabiami i takie różne wesołe gesty.wtedy pokiwaj mu lekko
          paluszkami/kobitki to potrafią/.
    • Gość: Ewa :) IP: *.jtb.pl / 195.150.178.* 29.08.05, 20:22
      Dziękuję wszystkim za naprawdę pokrzepiające słowa. Tego własnie potrzebowałam:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka