Dodaj do ulubionych

Najbezpieczniejszy samochod - maluch :o)

19.09.02, 19:22
Maluch moze byc bez porownania bezpieczniejszym samochodem niz volvo!
Przyklad:
Jesli przed kierowca malucha w odleglosci 30 metrow wyloni sie nagle
przeszkoda np. ciezarowka (noca, za zakretem, lub podczas mgly) to kierowca
tego malucha powinien wyjsc z tego bez szwanku (nawet bez rysy na zderzaku)!
Kierowca volvo bedzie natomiast bez szans: najprawdopodobniej zginie na
miejscu. Dlaczego?

Wystarczy tylko, zeby kierowca malucha w momencie dostrzezenia przeszkody
jechal 50 km/h a nie 100 km/h - jak (przykladowo) kierowca volvo. Maluch ma
szanse bez problemu zatrzymac sie i to kilka metrow przed ciezarowka podczas,
gdy kierowcy volvo zabraknie czasu nawet na reakcje - uderzy w nia z
szybkoscia 100 km/h.
Uwzglednilem nawet znacznie gorsze hamulce w maluchu, co wcale przeciez nie
musi byc regula :o)

Gdyby kierowca volvo jechal wolniej... powiedzmy 80 km/h pewnie by przezyl
aczkolwiek nie obylo by sie bez obrazen. Samochod nadawalby sie tylko do
kasacji.

Obserwuj wątek
    • mindo Re: Najbezpieczniejszy samochod - maluch :o) 20.09.02, 08:07
      Najbezpieczniejsze auto to zepsute auto.

      "Dobry murzyn to martwy murzyn"
      • lxlxl Re: Najbezpieczniejszy samochod - maluch :o) 20.09.02, 11:44
        mindo napisał:

        > Najbezpieczniejsze auto to zepsute auto.

        Ma tylko jedna, powazna wade: nigdzie nie mozna nim zajechac, maluchem tak :o)
        • Gość: greg Re: Najbezpieczniejszy samochod - maluch :o) IP: *.dip.t-dialin.net 20.09.02, 23:25
          jak mialem malucha to faktycznie z Wroclawia zamiast nad morze dojechalem nad
          jezioro 200 km blizej z powodu awarii.
          • lxlxl Re: Najbezpieczniejszy samochod - maluch :o) 21.09.02, 16:43
            Gość portalu: greg napisał(a):

            > jak mialem malucha to faktycznie z Wroclawia zamiast nad morze dojechalem nad
            > jezioro 200 km blizej z powodu awarii.

            Piszesz z Niemiec to pewnie bedziesz wiedzial jakie problemy mialo swego czasu
            volvo V70 z pozarami silnikow, czesto kilkadziesiat kilkoterow po odbiorze
            nowego auta...
            • Gość: waldek No tak, IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.09.02, 01:43
              wszystkie inne samochody są faktycznie słabe, maluch to potęga. Chyba, że to w
              niego wjadą kiedy np. stoi lub bez jego winy. Wtedy jest nieco inaczej.
              Szerokiej drogi, ale gruntowej - asfaltówek unikaj.
        • Gość: sandwich Re: Najbezpieczniejszy samochod - maluch :o) IP: *.centrala.kbsa / 10.67.193.* 02.10.02, 11:11
          Maluszek zajechał ze mną i z żoną bez żadnej awarii:
          1. Grossglockner Hochalpen Strasse.
          2.Chamonix
          3.Carcasson
          4.Marsylia
          5.Genua
          6.Florencja
          7.Dolomity i do domu
          Inna eskapada
          Przez Węgry, Rumunie do Bułgarii(4osoby)
          Z tamtąd Stambuł, Izmit, Bursa, Troja i do domu przez Rumuńskie Karpaty.

          PZDRW
    • kilroy_was_here Kiepski żart czy przebłyskotliwy sofizmat? (nt) 20.09.02, 12:20
      • lxlxl Re: I znow nie zrozumiales... :o) 20.09.02, 12:49
        Powinno dziwic ale jakos nie dziwi :o)
    • Gość: Krecik Re: Najbezpieczniejszy samochod - maluch :o) IP: *.pse.pl / 10.5.1.* 23.09.02, 10:37
      A słyszałes ze maluch spełnia te same normy
      bezpieczeństwa co jedne z najnowszych modeli mercedesów ???

      Strefa zgniotu przy zderzeniu czołowym, kończy się tuż
      przed silnikiem....

      A i tak kochamy maluszki, bo pewnie większość z nas od
      nich zaczynała:-)
    • kuba_wr Re: Najbezpieczniejszy samochod - maluch :o) 24.09.02, 09:10
      A gdyby tak kierowca volvo i malucha uderzyli równocześnie w przeszkode z
      prędkością, powiedzmy, 30 km/h (w momencie uderzenia). Energia kinetyczna to
      E=mv^2, a więc 3 razy cięższe volvo wydzieli 3 razy wiecej energii.
      • Gość: cWIEQ Re: Najbezpieczniejszy samochod - maluch :o) IP: PLWAWSRV* / 195.94.201.* 30.09.02, 14:29
        Właśnie sprzedałem kaszlaczka i przesiadłem się do Volvo (240). Po przeczytaniu
        tego wątku powinienem być zrozpaczony. Ale nie jestem :-)))))) Ciekawe
        dlaczego.... :-)
    • Gość: lombard Zapytajcie znajomego chirurga ortopede ! IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 04.10.02, 23:05
      Ci, co opowiadaja bzdury na temat bezpieczenstwa w maluchu powinni sie
      natychmiast udac do najblizszego szpitala i porozmawiac z pierwszym
      napotkanym tam chirurgiem ortopeda. On Wam powie jak sprawuje sie
      maluch i co pan chirurg ma do zrobienia po kazdym wypadku malucha.

      Moze wtedy przestalibyscie majaczyc.

    • Gość: eco Smutne IP: *.dip.t-dialin.net 06.10.02, 14:45
      Tak prosta intencja autora tego watku i nikt jej nie zrozumial.
      • Gość: lupo Maluch a ludzie chodzacy o kulach. IP: 141.39.41.* 07.10.02, 10:27
        Gość portalu: eco napisał(a):

        > Tak prosta intencja autora tego watku i nikt jej nie zrozumial.

        Moje zdanie ponizej.

        Ubezpieczenia maja cala dokumentacje wypadkow z maluchami. Wystarczyloby,
        aby jakis dziennikarz poprosil o te materialy ( chyba nie sa tajne ) i
        przeanalizowal losy poszkodowanych. Po przeczytaniu tych postow pytalem mojego
        kolege ortopede wlasnie i to, co on mowi, potwierdza sugestie "lombarda".
        Maluch zmotoryzowal Polske, ale tez spowodowal tysiace przypadkow inwalidztwa
        narzadow ruchu, co jest znanym tematem wsrod lekarzy ortopedow. I temu nie da
        sie zaprzeczyc. Zreszta niech kazdy wlasciciel malucha dobrze sobie go obejrzy
        po tym katem, wyciagajac z tego wnnioski dla siebie.

        Panowie dziennikarze - podsuwamy Wam temat, co z nim zrobicie , zalezy od Was.

        PZDR,
        lupo


        • lllllllllllllll Racja! Małe, tanie samochody to mordercy! 07.10.02, 12:55
          Całkowicie popieram! Masz absolutnie rację. Trudno lepiej to ująć.
          To właśnie maluchy i inne małe, tanie samochody są POWODEM tysięcy wypadków i
          przypadków inwalidztwa i nawet śmierci. Żeby ograniczyć ilość ofiar na naszych
          drogach powinno się ich zabronić.
          Duże, nowoczesne samochody z pełnym wypozażeniem (np. 6 poduszek, klimatyzacja,
          komputer, sztywna karoseria, strefy zgniotu) wykluczają praktycznie ryzyko
          wypadku i inwalidztwa i śmierci. I to nawet przy znacznie większych
          szybkościach!

          P.S. Na zachodzie ponoć najwięcej ofiar śmiertelnych i ciężko rannych na 1000
          dopuszczonych samochodów przypisuje się Jaguarowi, Porsche i BMW. Zupełnie tego
          nie rozumiem. Coś im się chyba pomieszało.
          • Gość: lupo Niekoniecznie IP: 141.39.41.* 07.10.02, 13:37
            Piszac o maluchu i ryzyku chce, aby widziec problem we wlasciwej skali.

            Nie chodzi mi o reklame dla wozow , o ktorych wspomniales.
            Nie wszystkich stac na takie wlasnie samochody.

            Najwazniejsze przeslanie, jakie mialem na mysli jest ponizej:

            "Wiedz w czym sie poruszasz i dostosuj swe zachowanie do mozliwosci
            tego urzadzenia".

            To, ze kierowcy innych "super" wozow sa tak procentowo obecni wsrod
            ofiar wypadkow wynika z lekkiego odmozdzenia bogactwem oraz wzrostem
            poziomu adrenaliny we krwi spowodowanym czynnikami psychologicznymi.
            Nimi tez najpierw zajmuja sie ortopedzi, a dopiero w dalszej kolejnosci
            policja, sady, psychologowie. Bo zeby jezdzdzic bezpiecznie trzeba
            o tym myslec, a z tym wielu ma dzisiaj trudnosci.

            PZDR
            lupo



            • lxlxl Re: Maluch a ludzie chodzacy o kulach 08.10.02, 08:58
              Gość portalu: lupo napisał(a):

              > Maluch (...) spowodowal tysiace przypadkow inwalidztwa narzadow ruchu, co
              > jest znanym tematem wsrod lekarzy ortopedow.

              Juz od dawna to podejrzewalem: to nie kierowcy powoduja wypadki tylko ich
              samochody - zwlaszcza te male i powolne.
              • Gość: lupo Re maluch spowodowal, a lxlxl zauwazyl... IP: 141.39.41.* 08.10.02, 09:54
                lxlxl napisała:

                > Gość portalu: lupo napisał(a):
                >
                > > Maluch (...) spowodowal tysiace przypadkow inwalidztwa narzadow ruchu, co
                > > jest znanym tematem wsrod lekarzy ortopedow.
                >
                > Juz od dawna to podejrzewalem: to nie kierowcy powoduja wypadki tylko ich
                > samochody - zwlaszcza te male i powolne.

                Gdybys choc troche uwazniej czytal tresc wszystkich powyzszych postow ( Np.
                watek "Niekoniecznie" ) , nie czepialbys sie tak niemadrze i tak naiwnie. Tak,
                to konstrukcja malucha wyprodukowala tych inwalidow z ich wlasnym udzialem,
                czesto niezawinionym, gdy byli ofiarami innych. Jestes chyba wystarczajaco
                inteligentny, aby zrozumiec prosty skrot myslowy. Twoj post niczego nowego tu
                nie wnosi. Pomysl nad czyms bardziej odkrywczym, jesli Cie na to stac.

                To tylko takie czepianie sie dla samego czepiania.
                Charakter po prostu.

                PZDR,
                lupo
                • lxlxl konstrukcja morduje kierowcow.... 08.10.02, 10:31
                  Gość portalu: lupo napisał(a):

                  > Gdybys choc troche uwazniej czytal tresc wszystkich powyzszych postow ( Np.
                  > watek "Niekoniecznie" ) , nie czepialbys sie tak niemadrze i tak naiwnie.

                  A czy ty w ogole przeczytales moj pierwszy list nie mowiac o probie zrozumienia
                  go chocby po czesci? Sproboj moze jeszcze raz i zwroc przy tym uwage na
                  slowo "moze", ktore odnosi sie jak wiadomo nie do samochodu, bo ten wolnej woli
                  nie posiada - nawet wbrew temu co piszesz.

                  > Tak, to konstrukcja malucha wyprodukowala tych inwalidow z ich wlasnym
                  > udzialem, czesto niezawinionym, gdy byli ofiarami innych.

                  Ach, konstrukcja tym razem... A co jest winne w przypadku Jaguara czy BMW,
                  ktorych wlasciciele gina znacznie czesciej (prawdopodobnie) niz kierowcy
                  maluchow?

                  I jeszcze jedno: podalem konkretny jak mi sie wydaje bardzo realistyczny
                  przyklad, zajscie jakie w obu wypadkach moze lub rozgrywa sie dzien w dzien na
                  drogach. Kierowcy malucha (z tak mordercza konstrukcja) jednak nic sie nie
                  stalo podczas gdy kierowca volvo prawdopodobnie zginalby na miejscu.
                  Gdzie tkwi blad? Dlaczego maluch nie zabil swojego kierowcy a volvo nie dal
                  szynsy nawet na reakcje? Zastanow sie.
                  • Gość: lupo Z pewnoscia zostaniesz konsultantem Volvo . PZDR IP: 141.39.41.* 08.10.02, 10:49
                    Wiesz, jak sie do tego zabrac. Gratulacje z wyrazami podziwu.
                    Werbownicy Volvo, gdzie jestescie, odezwijcie sie !!!

                    • _ovidius Re: Z pewnoscia zostaniesz konsultantem Volvo . P 08.10.02, 11:08
                      Lupo,
                      daj mu spokój, gość ma klapki na oczach. Nie trzeba otwierać jego postów, żeby
                      wiedzieć o czym pisze. Wszystkim nieszczęściom na drodze winna jest zbyt szybka
                      jazda i koniec. Przepisy łamią tylko piraci drogowi (za wyjątkiem tych
                      dotyczących ograniczenia prędkości - te łamią tylko mordercy).
                      Pozdrawiam
                      • lxlxl :o) 08.10.02, 11:19
                        ..mocne kontrargumenty :o)
                        • _ovidius Re: :o) 08.10.02, 11:29
                          Kontrargumenty? Do czego? Ja nie dyskutuję z wymyślonym przez Ciebie przykładem
                          bo nie ma z czym (choć można podać inny: np. obaj jechali 60 km/h wyjechał z
                          boku drugi maluch - kierowca "naszego" malucha zamienia się w krwawą miazgę a
                          kierowca Volvo ma szansę przeżyć - ale takie przykłady do niczego nie
                          prowadzą). Ja się po prostu nie zgadzam z Twoją cudowną receptą na
                          bezpieczeństwo na drodze. I tyle, nic więcej.
                          Pozdrawiam
                          • lxlxl Re: :o) 08.10.02, 11:41
                            _ovidius napisał:

                            > Kontrargumenty? Do czego? Ja nie dyskutuję z wymyślonym przez Ciebie
                            > przykładem bo nie ma z czym

                            Jest z czym dyskutowac ale trzeba byc w stanie. Moj przyklad byl bardzo
                            konkretny i realny a kontrargumentow nie jestes w stanie zaprezentowac poza...
                            wymysleniem zupelnie innego przykladu nie majacego z tym nic wspolnego.

                            To dowod kapitulacji i to zalosny.
                            • _ovidius Re: :o) 08.10.02, 11:49
                              Chciałem Ci uzmysłowić, że takie przykłady można mnożyć i do niczego to nie
                              prowadzi. To wszystko.
                              Pozdrawiam,

                              P.S.
                              Ale coś wspólnego jednak było... zgadzały się samochody ;-)
                              • lxlxl Re: :o) 08.10.02, 12:02
                                _ovidius napisał:

                                > Chciałem Ci uzmysłowić, że takie przykłady można mnożyć i do niczego to nie
                                > prowadzi. To wszystko.

                                Tak, mnozenie przykladow do niczego nie prowadzi. I zrobiles to po to, zeby mi
                                to uzmyslowic. No fajnie...

                                > P.S.
                                > Ale coś wspólnego jednak było... zgadzały się samochody ;-)

                                I tylko wlasnie ta powierzchownosc w twoim powierzchownym przykladzie.
                                Podpowiem ci, ze podstawowa roznica polegala na tym, ze w moim przykladzie obaj
                                kierowcy mieli aktywny wplyw na swoje bezpieczenstwo podczas gdy w twoim byli
                                tylko pasywnymi ofiarami. To troche tak, jakby stawiac na rowni wetkniecie
                                palca do miksera z dostaniem dachowka w glowe na ruchliwym chodniku. Prawde
                                powiedziawszy watpie czy zrozumiesz na czym polega roznica.
                                • _ovidius Re: :o) 08.10.02, 13:25
                                  Przykład był powierzchowny i sam już zauważyłeś w jakim celu. A swoją drogą
                                  bierną ofiarą wolałbym jednak być w Volvo niż w maluchu.
                                  Jeżeli zasadniczym przesłaniem, które głosisz jest, że niezależnie od
                                  wszystkich okoliczności najważniejsza dla bezpieczeństwa na drodze jest
                                  wyłącznie prędkość i popierasz to dość szczególnymi przykładami, to mnie do
                                  swoich racji nie przekonasz. Ale jak rozumiem na tym ci raczej nie zależy.
                                  Pozdrawiam
                                  • lxlxl Re: :o) 08.10.02, 15:31
                                    _ovidius napisał:

                                    > Jeżeli zasadniczym przesłaniem, które głosisz jest, że niezależnie od
                                    > wszystkich okoliczności najważniejsza dla bezpieczeństwa na drodze jest
                                    > wyłącznie prędkość

                                    Moglbys wskazac miejsce, w ktorym cos takiego napisalem?

                                    > i popierasz to dość szczególnymi przykładami,

                                    Moglbys mi zdradzic, dlaczego - Twoim zdaniem - opis sytuacji na drodze z
                                    przeszkoda widoczna z odleglosci 30 m jest "dosc szczegolnym przykladem"?

                                    • _ovidius Re: :o) 08.10.02, 17:30
                                      Napisałeś:
                                      "Blad. Jak napisala juz przedmowczyni, przyczyna zdecydowanej wiekszosci
                                      wypadkow (wszedzie) jest zbyt wysoka szybkosc czyli wlasnie szybkosc powyzej
                                      szybkosci dopuszczalnej na danym odcinku drogi." 23-07 11:40

                                      "Rosnie i to ciagle ilosc samochodow i ich sredni
                                      przebieg, co za tym idzie nasycenie ruchem. Oczywistym wynikiem tego tredu jest
                                      spadek sredniej predkosci i co za tym idzie ilosci wypadkow." 26-07 12:42

                                      "No to juz cos. A wiec zbyt wysoka szybkosc to przyczyna Nr. 1. wypadkow.
                                      zgadzamy sie?" 26-07 19:15

                                      "Mozna sie spierac, czy kwestia ograniczen predkosci jest “podstawowa” czy
                                      tylko “istotna”. Moim zdaniem nalezy do decydujacych." 29-07 10:04

                                      Tyle znalazałem na szybko. Nigdzie natomiast nie widziałem abyś zajął się
                                      takimi zagadnieniami jak jazda pod wpływem alkoholu, stan techniczny pojazdów,
                                      stan dróg i ich oznakowanie, zachowanie pieszych i rowerzystów czy też wyczyny
                                      niektórych kierowców naruszających inne przepisy KD (np. wyprzedzanie na
                                      przejściach, pod górę, na zakrętach itp.). Moim zdaniem patrzych na zagadnienie
                                      bezpieczeństwa na polskich drogach dość jednotorowo.

                                      A co szczególności przypadku, to jest dla mnie czymś szczególnym kierowca
                                      jadący 100 km/h we mgle lub po krętej drodze. Założenie, że z jednej strony
                                      masz debila w Volvo a z drugiej normalnego człowieka w maluchu z góry przesądza
                                      wynik doświadczenia i popiera twoją tezę o szkodliwości nadmiernej szybkości.
                                      Pozdrawiam
                                      • lxlxl Re: :o) 08.10.02, 18:44
                                        _ovidius napisał:

                                        > Napisałeś:
                                        > "Blad. Jak napisala juz przedmowczyni, przyczyna zdecydowanej wiekszosci
                                        > wypadkow (wszedzie) jest zbyt wysoka szybkosc czyli wlasnie szybkosc powyzej
                                        > szybkosci dopuszczalnej na danym odcinku drogi." 23-07 11:40
                                        >
                                        > "Rosnie i to ciagle ilosc samochodow i ich sredni
                                        > przebieg, co za tym idzie nasycenie ruchem. Oczywistym wynikiem tego tredu
                                        jest
                                        >
                                        > spadek sredniej predkosci i co za tym idzie ilosci wypadkow." 26-07 12:42
                                        >
                                        > "No to juz cos. A wiec zbyt wysoka szybkosc to przyczyna Nr. 1. wypadkow.
                                        > zgadzamy sie?" 26-07 19:15
                                        >
                                        > "Mozna sie spierac, czy kwestia ograniczen predkosci jest “podstawowaR
                                        > 21; czy
                                        > tylko “istotna”. Moim zdaniem nalezy do decydujacych." 29-07 10:04

                                        Hmmmm... tak wiec powszechnie znane, empirycznie udowodnione stwierdzenie
                                        ze "ZBYT wysoka szybkosc to przyczyna Nr. 1. wypadkow" jest dla ciebie
                                        rownoznaczne z "gloszeniem" "przeslania" jakoby "niezależnie od wszystkich
                                        okoliczności najważniejsza dla bezpieczeństwa na drodze jest wyłącznie
                                        prędkość".......

                                        Czy nie wydaje ci sie to mocno przesdzone? Interpretujac tak listy innych mozna
                                        kazda dyskusje doprowadzic do absurdu. Ponownie pytam: gdzie napisalem,
                                        ze "niezaleznie od wszystkich okolicznosci" i "wylacznie"? Nie szukaj bo tego
                                        nie znajdziesz.

                                        > Tyle znalazałem na szybko. Nigdzie natomiast nie widziałem abyś zajął się
                                        > takimi zagadnieniami jak jazda pod wpływem alkoholu, stan techniczny
                                        > pojazdów,
                                        > stan dróg i ich oznakowanie, zachowanie pieszych i rowerzystów czy też
                                        > wyczyny niektórych kierowców naruszających inne przepisy KD (np. wyprzedzanie
                                        > na przejściach, pod górę, na zakrętach itp.).

                                        Bo piszac na tym forum staram sie raczej pisac na temat. A temat watku
                                        brzmial: "Przekraczanie dozwolonej PREDKOSCI"

                                        > A co szczególności przypadku, to jest dla mnie czymś szczególnym kierowca
                                        > jadący 100 km/h we mgle lub po krętej drodze. Założenie, że z jednej strony
                                        > masz debila w Volvo a z drugiej normalnego człowieka w maluchu

                                        Nie mozna bylo tak od poczatku? Tak proste "przeslanie" a tyle niepotrzebnego
                                        bicia piany. To prosty przyklad ukazujacy tylko tyle, ze "debilowi" czasami nie
                                        pomoze nawet volvo i to przy stosunkowo niskiej szybkosci a normalny czlowiek
                                        jadac maluchem, odpowiednio reagujac MOZE (jesli tylko uzyje mozgu)
                                        wygospodarowac kolosalne rezerwy bezpieczenstwa.... i to za pomoca tak prostego
                                        i taniego (jednego z wielu) srodka.

                                        Inaczej mowiac: sztywna konstrukcja, ABS, EPS, ASR, nowoczesne zawieszenie,
                                        poduchy i co tam jeszcze oczywiscie jest wazne ale decydujacy i to (powtorze
                                        sie) w kolosalnym stopniu mial, ma i bedzie mial nadal czlowiek.

                                        Poza tym pozostanie nam porownywanie skutkow wypadkow. A najlepsze wypadki to
                                        te, do ktorych w ogole nie dochodzi. Ale o tym czesto wielu na codzien zapomina
                                        i to co gorsza pod wplywem upojenia, ktore roztaczaja ABS, ASR, ESP,
                                        6 poduszek i nie tylko....

                                        • _ovidius Re: :o) 09.10.02, 10:25
                                          Nie, samo przytaczanie statystyk i ich komentowanie nie jest jeszcze w mojej
                                          opinii głoszeniem takowego przesłania - ja z faktami staram się nie dyskutować,
                                          a są one jakie są (np. tabele w dzisiejszym "Vademecum Rzeczpospolitej").
                                          To prawda NIGDZIE NIE NAPISAŁAŚ, tego co Ci przypisywałem. Wprost. Ale...
                                          Zachęcasz innych do wyciągania wniosków z tego co czytają. Zatem pozwoliłem
                                          sobie na wiadome stwierdzenie odnośnie Twoich poglądów z następujących powodów.
                                          Po pierwsze, piszesz na forum od ok. 8 m-cy, w tym na samochodowym od ok. pół
                                          roku. W tym czasie zamieściłaś ok. 300 postów i na pierwszy rzut oka
                                          uaktywniałaś się głównie tam gdzie można było podnieść temat nadmiernej
                                          prędkości.
                                          Po drugie, niestety, nie zawsze trzymasz się wyłacznie tematu, np. w
                                          wątku "Foteliki" przywołując kwestię przepisów powołałaś się na ograniczenie
                                          prędkości, podobnie w wątku "Przede wszystkim spokój...", gdzie mówiąc o
                                          łamaniu przepisów znów mówisz o przekraczaniu dozwolonej prędkości. Wreszcie, w
                                          obecnym wątku prędkość jest również głównym czynnikiem w Twoim przykładzie. A o
                                          innych przewinieniach nawet w takich kontekstach nie dyskutujesz.
                                          A co do samego przykładu, to jeżeli obydwoje zgadzamy się z opinią, że
                                          uczestniczący w Twoim wirtualnym ekperymencie kierowca prowadzący Volvo był
                                          kretynem i zginął, to znaczy, że należy go nominować do Nagrody Darwina, a nie
                                          używać efektu jego przygody jako argumentu w dyskusji o szkodliwości nadmiernej
                                          prędkości. W tym znaczeniu Twój przykład prowadzi do nikąd.
                                          Mnie natomiast chodzi o coś innego a mianowicie, że jazda z prędkością wyższą o
                                          dobre 50 km/h od dopuszczalnej nie zawsze stwarza zagrożenie czy też jest
                                          dowodem na debilizm kierowcy i jego niską kulturę jazdy (np. godz. 2.00 na nowo
                                          oddanej Trasie Siekierkowskiej przy dobrej pogodzie - tam obowiązuje 70 km/h).
                                          To moim zdaniem nie jest piractwo drogowe. A skoro tak to granica jednak może
                                          być płynna i warto dyskutować, czy przepisów trzymać się ściśle i w każdej
                                          sytuacji czy można je traktować elastycznie. Jeżeli się ze mną zgodzisz to
                                          zakończymy dyskusję, a jeżeli nie to dalej będę przekonywał do swoich poglądów
                                          Ciebie i innych.
                                          Pozdrawiam

                                          P.S.
                                          Przepraszam, dopiero przy opcji cytatu Twojej wypowiedzi zauważyłem pomyłkę w
                                          końcówkach rodzajowych.
                                          Pozdrawiam
                                          • lxlxl Re: :o) 09.10.02, 13:13
                                            Widze, ze z duza uwaga sledziles to, co pisalem na tym forum ale niestety nie
                                            zawsze wyciagnales wlasciwe wnioski. Przykladem moze byc chocby ten watek.
                                            Malucha przeciez w zadnym wypadku nie mozna uwazac za samochod bezpieczniejszy
                                            od nawet najmniejszego volvo. Ten watek - przyznaje - mial byc mala prowokacja
                                            majaca zachecic do releksji wzglednosci niektorych wyobrazen dotyczacych
                                            kwestii bezpieczenstwa i tego, ze decydujacym czynnikiem ksztaltujacym poziom
                                            bezpieczenstwa jest i pozostanie czlowiek. To ludzie powoduja wypadki a nie
                                            samochody, drzewa czy drogi.

                                            Nie chce mi sie walkowac tematu predkosci od poczatku, dlatego postaram sie raz
                                            jeszcze krotko przedstawic moj punkt widzenia.
                                            Predkosc to niewatpliwie przyczyna nr. 1 wypadkow. I w tym jestesmy chyba
                                            zgodni. Nie podejmuje sie innych aspektow, poniewaz nie poczuwam sie do
                                            dyskutowania o wszystkim.

                                            Problem nadmiernej szybkosci jest szczegolnie jaskrawym problemem naszego
                                            kraju. Nigdzie chyba w Europie nie panuje tak prymitywny i dziecinny kult
                                            popisywania sie nadmierna szybkoscia jak w Polsce, bedacy skutkiem
                                            wieloletniego zacofania w dziedzinie motoryzacji i sprawnie funkcjonujacych
                                            mechanizmow kulturotworczych. Nigdzie przepisy nie sa tak masowo i nagminnie
                                            lamane pod tym wzgledem jak u nas. Polska ma jeden z najwyzszych wskaznikow
                                            zabitych na na drogach, kilkakrotnie przewyzszajacy niektore kraje europejskie.
                                            Przyczyn tego stanu jest wiele. WEDLUG MNIE jedna z czolowych przyczyna tak
                                            zatrwazajacego stanu jest wlasnie ten ow infantylny kult szybkosci i
                                            lekcewazacego podejscia do przepisow i norm zachowania.

                                            Zyjemy w kraju, w ktorym kazdy narzeka na brud, niedbalosc, korupcje,
                                            przestepczosc, brak uczciwosci, brak poszanowania innych, chamstwo. Dlaczego
                                            tak jest? Dlaczego w innych krajach moze byc inaczej? Mysle, ze dlatego, ze tam
                                            ta tzw. szara wiekszosc w o wiele wiekszym stopniu akceptuje i respektuje
                                            ogolnie przyjete normy, do ktorych zaliczaja sie tez przepisy.

                                            Te przepisy i normy nakladaja szereg ograniczen na jednostki ale PORZADKUJA i
                                            normalizuja zachowania i stosunki miedzyludzkie. To np. ze w Danii czy
                                            Szwajcarii miasta sa tak czyste, zadbane a ludzie tak zasobni, zadowoleni i
                                            zyczliwi wobec siebie jest nierozerwalnie zwiazane z obrazkiem poruszajacych
                                            sie sie tam samochodow z szybkoscia 50 czy 80 km/h po pustej, prostej drodze,
                                            ktora niejednokrotnie bez problemu mozna by poruszac sie "z prędkością wyższą o
                                            dobre 50 km/h od dopuszczalnej" nie stwarzajac przy tym "zagrozenia".

                                            Dlaczego wiekszosc kierowcow tam tego nie robi? Bo byloby to wlasnie
                                            przejawem "debilizmu", braku kultury i zwyklej glupoty.
                                            I nie chodzi tu tylko o zupelnie zbyteczne minimalizowanie rezerw
                                            bezpieczenstwa, kosztem watpliwych efektow ale tez o RESPEKT i poszanowanie
                                            tych regul, obowiazujacych wszystkich jednakowo i porzedkujacych wspolzycie na
                                            drodze. Jesli te ogolnie przyjete rezerwy zaczna "nie zawsze" byc przestrzegane
                                            bo.... przeciez tu czy tam nie stwarza sie "zagrozenia" i "mozna"... to caly
                                            ten system wali sie. Zaczyna sie balagan i bezholowie tak dobrze nam znane z
                                            naszych drog z wiadomymi skutkami. Bo przeciez skoro "mozna" no to nic nie stoi
                                            na przeszkodzie, zeby okradac firme, przekupywac policje, przyjmowac lapowki,
                                            pozbywac sie smieci na drodze, oszukiwac itd. itd.....

                                            Dochodzi pozniej do paradoksalnych sytuacji, gdy ludzie nagminnie powaznie
                                            lamiacy przepisy wsciekaja sie na innych, ktorzy robia to jeszcze bardziej
                                            beszczelnie ale... nie tak jak oni, przekupujacy policje psiocza na jej
                                            korupcje itd...

                                            Wszystko to tylko czesc jednego i tego samego dziadowskiego systemu, ktory tacy
                                            milosnicy wolnej intepretacji przepisow i norm zachowania utrzymuja przy zyciu.
                                            Czy pomyslales kiedykolwiek jakie moga byc skutki Twojej nawez krotkotrwalej
                                            jazdy z szybkoscia 100 km/h na odcinku gdzie wolno jechac nie predzej niz 50
                                            km/h? Wobec samochodow poruszajacych sie przepisowo poruszasz sie z szybkoscia
                                            50 km/h! Co, jesli widzi to mlody chlopak zaczynajacy dopiero jezdzic. Czy
                                            myslisz, ze w mig pojmie twoje "wlasciwe" intencje, ze tutaj to wlasciwie wolno
                                            ale gdzie indziej to juz nie? Nie, on tak nie pomysli ale branie wzgledu na cos
                                            takiego laczy sie z pojeciem "odpowidzialnosc" i "dojrzalosc".

                                            P.S. I dlaczego kierowca volvo jadacy 100 km/h droga z widocznoscia nie
                                            przekraczajaca 30 m lub droga z ograniczeniem do 50 km/h nie moze sluzyc jako
                                            przykladu o szkodliwosci nadmiernej szybkosci. Przyznaje, ze nie rozumiem.

                                            • _ovidius Re: :o) 10.10.02, 12:51
                                              ) To ludzie powoduja wypadki a nie samochody, drzewa czy drogi.

                                              W niemal każdym przypadku racja.
                                              )
                                              ) Predkosc to niewatpliwie przyczyna nr. 1 wypadkow. I w tym jestesmy chyba
                                              ) zgodni.

                                              Tak. Choć wolę sformułowanie "niedostosowanie prędkosci do warunków ruchu". To
                                              mi nie zamknie drogi do polemik na podobne tematy w przyszłości.

                                              ) Problem nadmiernej szybkosci jest szczegolnie jaskrawym problemem naszego
                                              ) kraju. Nigdzie chyba w Europie nie panuje tak prymitywny i dziecinny kult
                                              ) popisywania sie nadmierna szybkoscia jak w Polsce, bedacy skutkiem
                                              ) wieloletniego zacofania w dziedzinie motoryzacji i sprawnie funkcjonujacych
                                              ) mechanizmow kulturotworczych.

                                              Nie ujmowałbym tego w ten sposób. Owszem, jest grupa kierowców jeżdżących
                                              bardzo niebezpiecznie, ale ich przewinienia nie ograniczają się do
                                              przekraczania dozwolonej czy dostosowanej do warunków prędkości. Niemal zawsze
                                              jest to połączone z szeroko rozumianym wyprzedzaniem w miejscach
                                              niedozwolonych, nieudzielaniem lub wymuszaniem pierwszeństwa przejazdu itp. Co
                                              do nich mamy podobne zdanie. Ja jednak mówię tylko i wyłącznie o przekraczaniu
                                              w pewnych okolicznosciach dozwolonej przepisami prędkości.

                                              ) Nigdzie przepisy nie sa tak masowo i nagminnie
                                              ) lamane pod tym wzgledem jak u nas. Polska ma jeden z najwyzszych wskaznikow
                                              ) zabitych na na drogach, kilkakrotnie przewyzszajacy niektore kraje
                                              europejskie.

                                              Będę szczery - nie wiem bo nigdy danych szczegółowych nie poszukiwałem, znam
                                              tylko ogólnie powtarzane przekonanie. Ale na swoją obronę podam następujący
                                              argument. W dzisiejszym "Vademecum Rzeczpospolitej" jest podana uproszczona
                                              formuła, dotycząca zależności matematycznej dotyczącej prognozowanej liczby
                                              zabitych w zależności od liczby ludności i ilości zarejestrowanych samochodów w
                                              danym kraju. Wiem, że to brzmi cynicznie, ale ja tylko opisuję co czytałem.
                                              Otóż autorami formuły są uczeni brytyjscy co sugeruje, że problem ten nie
                                              dotyczy tylko i wyłącznie Polski (redakcja podstawiła dane polskie i z grubsza
                                              się zgodziło).
                                              )
                                              ) Przyczyn tego stanu jest wiele. WEDLUG MNIE jedna z czolowych przyczyna tak
                                              ) zatrwazajacego stanu jest wlasnie ten ow infantylny kult szybkosci i
                                              ) lekcewazacego podejscia do przepisow i norm zachowania.
                                              )
                                              ) Zyjemy w kraju, w ktorym kazdy narzeka na brud, niedbalosc, korupcje,
                                              ) przestepczosc, brak uczciwosci, brak poszanowania innych, chamstwo. Dlaczego
                                              ) tak jest? Dlaczego w innych krajach moze byc inaczej? Mysle, ze dlatego, ze
                                              tam
                                              )
                                              ) ta tzw. szara wiekszosc w o wiele wiekszym stopniu akceptuje i respektuje
                                              ) ogolnie przyjete normy, do ktorych zaliczaja sie tez przepisy.

                                              Na tym etapie jeszcze się zgadzam, choć nie do końca. Wymienione przez Ciebie
                                              przypadłości nie stanowią wyłącznie problemu Polski, zresztą to jest temat na
                                              oddzielną dyskusję pt. "norma a przepis".

                                              )
                                              ) Te przepisy i normy nakladaja szereg ograniczen na jednostki ale PORZADKUJA i
                                              ) normalizuja zachowania i stosunki miedzyludzkie. To np. ze w Danii czy
                                              ) Szwajcarii miasta sa tak czyste, zadbane a ludzie tak zasobni, zadowoleni i
                                              ) zyczliwi wobec siebie jest nierozerwalnie zwiazane z obrazkiem poruszajacych
                                              ) sie sie tam samochodow z szybkoscia 50 czy 80 km/h po pustej, prostej drodze,
                                              ) ktora niejednokrotnie bez problemu mozna by poruszac sie "z prędkością wyższą
                                              o
                                              )
                                              ) dobre 50 km/h od dopuszczalnej" nie stwarzajac przy tym "zagrozenia".
                                              )

                                              Wydaje mi się, że mocno idealizujesz. Życie w Europie Zach. nie jest aż taką
                                              sielanką, a uśmiech i życzliwość przychodzą dużo łatwiej przy wyższym statusie
                                              materialnym. A i pedał gazu potrafią też przycisnąć... Choć muszę zaznaczyć, że
                                              moje obserwacje dotyczą tylko Francji, Włoch i Holandii.

                                              ) Dlaczego wiekszosc kierowcow tam tego nie robi? Bo byloby to wlasnie
                                              ) przejawem "debilizmu", braku kultury i zwyklej glupoty.
                                              ) I nie chodzi tu tylko o zupelnie zbyteczne minimalizowanie rezerw
                                              ) bezpieczenstwa, kosztem watpliwych efektow ale tez o RESPEKT i poszanowanie
                                              ) tych regul, obowiazujacych wszystkich jednakowo i porzedkujacych wspolzycie
                                              na
                                              ) drodze.

                                              A może po prostu jadą sobie spokojnie, bo nie mają problemu z wyprzedzaniem
                                              jadących po osi jezdni wolniejszych kierowców, bo nie wyprzedzają po 10 razy
                                              poza zabudowanym tego samego pajaca, który potem wyprzedzi ich w miasteczku,
                                              wiosce czy na ciągłej, by za chwilę znów zablokować, nie muszą się zastanawiać
                                              czy w wyprzedzanym kierowcy nie odezwie się na odcinku 500 m. fantazja
                                              kawaleryjska itd. Przykłady można mnożyć. To wszystko wynika z ogólnej kultury
                                              jazdy, a nie tylko i wyłącznie z będącą jedną z jej składowych prędkości jazdy.

                                              ) Jesli te ogolnie przyjete rezerwy zaczna "nie zawsze" byc przestrzegane
                                              ) bo.... przeciez tu czy tam nie stwarza sie "zagrozenia" i "mozna"... to caly
                                              ) ten system wali sie. Zaczyna sie balagan i bezholowie tak dobrze nam znane z
                                              ) naszych drog z wiadomymi skutkami. Bo przeciez skoro "mozna" no to nic nie
                                              stoi
                                              )
                                              ) na przeszkodzie, zeby okradac firme, przekupywac policje, przyjmowac lapowki,
                                              ) pozbywac sie smieci na drodze, oszukiwac itd. itd.....
                                              )
                                              Z tym trudno mi dyskutować, bo moim zdaniem wyciągasz zbyt daleko idące
                                              wnioski. Ja łamię ten jeden jedyny przepis i wierz mi jestem wyjątkowo daleki
                                              od okradania firmy, śmiecenia na ulicy, brania łapówek itd. itd.... To bardzo
                                              ortodoksyjne podejście, a świat nie jest czarno-biały, są również odcienie
                                              szarości.

                                              ) Dochodzi pozniej do paradoksalnych sytuacji, gdy ludzie nagminnie powaznie
                                              ) lamiacy przepisy wsciekaja sie na innych, ktorzy robia to jeszcze bardziej
                                              ) beszczelnie ale... nie tak jak oni, przekupujacy policje psiocza na jej
                                              ) korupcje itd...
                                              )
                                              ) Wszystko to tylko czesc jednego i tego samego dziadowskiego systemu, ktory
                                              tacy
                                              )
                                              ) milosnicy wolnej intepretacji przepisow i norm zachowania utrzymuja przy
                                              zyciu.
                                              )
                                              I znów bardzo daleko idące wnioski. O ile dobrze rozumiem, proponujesz nam
                                              zatem coś w rodzaju programu "zero tolerancji" na wzrór R. Giulianiego, z ta
                                              poprawką, że zaczynasz od przestrzegania ograniczenia prędkości? Znów ponawiam
                                              swoje pytanie, dlaczego akurat od tego? Twoje powyższe rozważania są
                                              prawidłowe, ale pozostałyby prawidłowymi również wtedy, gdy nieprzestrzeganie
                                              ograniczenia prędkości zastąpisz innymi patologiami (np. oszustwami
                                              podatkowymi, pracą na czarno czy przemocą w rodzinie).

                                              ) Czy pomyslales kiedykolwiek jakie moga byc skutki Twojej nawez krotkotrwalej
                                              ) jazdy z szybkoscia 100 km/h na odcinku gdzie wolno jechac nie predzej niz 50
                                              ) km/h? Wobec samochodow poruszajacych sie przepisowo poruszasz sie z
                                              szybkoscia
                                              ) 50 km/h! Co, jesli widzi to mlody chlopak zaczynajacy dopiero jezdzic. Czy
                                              ) myslisz, ze w mig pojmie twoje "wlasciwe" intencje, ze tutaj to wlasciwie
                                              wolno
                                              )
                                              ) ale gdzie indziej to juz nie? Nie, on tak nie pomysli ale branie wzgledu na
                                              cos
                                              )
                                              ) takiego laczy sie z pojeciem "odpowidzialnosc" i "dojrzalosc".

                                              Nie mam złudzeń co do swojego wpływu na tzw. młode pokolenie. Nie jestem żadnym
                                              autorytetem dla młodego kierowcy ani jadąc 50 ani 100 km/h. On autorytetów
                                              szuka zupełnie gdzie indziej. To jest tak jak z teoriami o pornografii i
                                              gwałtach czy filmami zawierającymi przemoc i liczbą morderstw. Na jednych to
                                              działa a na innych nie, a o przyczynach tego stanu rzeczy możemy porozmawiać w
                                              odpowiedniejszym niż forum "bezpieczeństwo na drodze" miejscu.

                                              )
                                              ) P.S. I dlaczego kierowca volvo jadacy 100 km/h droga z widocznoscia nie
                                              ) przekraczajaca 30 m lub droga z ograniczeniem do 50 km/h nie moze sluzyc jako
                                              ) przykladu o szkodliwosci nadmiernej szybkosci. Przyznaje, ze nie rozumiem.
                                              )
                                              Dlatego, że droga hamowania 1,5 tonowego Volvo ze 100 do 0 km/h wynosi ok. 40 m
                                              (+/- 5 m - zaleznie od egzemplarza). Przy założeniu 30 m widoczności bohater
                                              twojego przykładu jest kretynem. Mógłbyś równie dobrze kazać mu skoczyć z 10
                                              m "na główkę" do nieznanej rzeki
                                              • lxlxl Re: :o) 11.10.02, 17:17
                                                _ovidius napisał:

                                                > Będę szczery - nie wiem bo nigdy danych szczegółowych nie poszukiwałem, znam
                                                > tylko ogólnie powtarzane przekonanie.

                                                A ja znam te liczby. Byly juz tu przytaczane wielokrotnie. To nie przekonanie
                                                tylko fakty.

                                                > W dzisiejszym "Vademecum Rzeczpospolitej" jest podana uproszczona
                                                > formuła, dotycząca zależności matematycznej dotyczącej prognozowanej liczby
                                                > zabitych w zależności od liczby ludności i ilości zarejestrowanych samochodów
                                                > w danym kraju.

                                                Czyli znow czynnikiem determinujacym ilosc ofiar ma byc liczba samochodow w
                                                odniesiebniu do liczby ludnosci? Nie kierowcy.... Moglbys podac link?
                                                W Warszawie, w ktorej stosunek dopuszczonych samochodow do ilosci mieszkancow
                                                nie rozni sie bardzo od analogicznych proporcji Berlina ginie mimo to 5 razy
                                                wiecej ludzi. Na kazdego zabitego Berlinczyka przypada pieciu zabitych
                                                Warszawiakow. Ale juz po 10 minutach pobytu w obu miastach widac holym okiem
                                                roznice w kulturze zachowanoiu kierowcow. Nie pocieszaj sie i nie zrzucaj winy
                                                na "stosunki" ilosci samochodow do ilosci ludnosci. To ludzie powoduja wypadki
                                                a nie stosunki liczb.

                                                > Na tym etapie jeszcze się zgadzam, choć nie do końca. Wymienione przez Ciebie
                                                > przypadłości nie stanowią wyłącznie problemu Polski.

                                                Oczywiscie, ze nie ale chodzi o SKALE problemu. I w Szwecji znajdziesz zebrakow
                                                a w Ugandzie milionerow ale nikomu nie przyszloby do glowy nazwac Szwecji
                                                krajem biednym a Ugandy bogatym.

                                                > A może po prostu jadą sobie spokojnie, bo nie mają problemu z wyprzedzaniem
                                                > jadących po osi jezdni wolniejszych kierowców,

                                                Znow sie pocieszasz i oszukujesz sam siebie. Znow winni sa ci inni.
                                                Przeciez napisalem, pusta, szeroka droga przy ograniczeniu do 50 80 km/h.
                                                Jak dlugo w Polsce nikt nie wyprzedzalby cie na pustej, szerokiej, prostej
                                                dobrej drodze gdybys jechal przepisowe 50 lub 80 km/h? To prawie nierealne.

                                                > czy w wyprzedzanym kierowcy nie odezwie się na odcinku 500 m. fantazja
                                                > kawaleryjska itd. Przykłady można mnożyć. To wszystko wynika z ogólnej
                                                > kultury jazdy, a nie tylko i wyłącznie z będącą jedną z jej składowych
                                                > prędkości jazdy.

                                                Wlasnie, ta "kultura jazdy", jest tak rozna u nas i na Zachodzie. I ciagle ta
                                                dwoistosc. "Pajacowi", w ktorym budzi sie "fantazja kawaleryjska" podczas
                                                wyprzedzania zarzucasz brak kultury. Sam natomiast nie masz problemu z
                                                jaskrawym lamaniem przepisow. Jakie mozesz miec prawo do krytykowania "pajaca",
                                                skoro on nie robi niczego innego? Lamie ogolnie przyjete przepisy, normy.

                                                > Ja łamię ten jeden jedyny przepis i wierz mi jestem wyjątkowo daleki
                                                > od okradania firmy, śmiecenia na ulicy, brania łapówek itd. itd....

                                                Byc moze nie ale zachowanie jakie reprezentujesz ty i tysiace tobie podobnych
                                                dzien w dzien jest niczym innym jak ustawicznym deptaniem norm i przepisow,
                                                kpina z nich i z ludzi, ktorzy ich przestrzegaja.
                                                Ta swoista "kultura" olewania, lekcewazenia przepisow, norm jest codziennoscia
                                                a ty jestes jedna jej czastka. W takim otocczeniu, srodowisku o wiele latwiej
                                                innym krasc, niszczyc, smiecic, nie dbac o rzeczy i ludzi... Ludzie chcacy
                                                respektowac jakies normy nie maja praktycznie szans, zostana rozjechani
                                                przez "pajacow". Dlatego jestesmy i dlugo jeszcze zostaniemy brudnym
                                                nieciekawym krajem o bardzo prymitywnej i malo wyrafinowanej kulturze.

                                                > I znów bardzo daleko idące wnioski. O ile dobrze rozumiem, proponujesz nam
                                                > zatem coś w rodzaju programu "zero tolerancji" na wzrór R. Giulianiego.

                                                Niczego nie proponuje. Opisuje tylko sytuacje jaka panuje w naszym kraju.
                                                Uswiadomienie sobie istoty problemu to polowa sukcesu ale w Polsce malo kto
                                                jest tego swiadom i dlatego ciagle mozna tu przeczytac, ze ktos jezdzi "szybko
                                                ale bezpiecznie", lub, ze "niemieccy kierowcy sa slabi" - zdania, ktore gdzie
                                                indziej wzbudzilyby brak zrozumienia a potem usmiech poliotowania.

                                                > Nie mam złudzeń co do swojego wpływu na tzw. młode pokolenie. Nie jestem
                                                > żadnym autorytetem dla młodego kierowcy ani jadąc 50 ani 100 km/h.

                                                Oczywiscie, ze ty sam nie ale przykladowo miliony niemieckich, szwajcarskich,
                                                szwedzkich kierowcow tak. Czlowiek przekraczajacy tam dozwolona szybkosc o 50
                                                km/h bylby tam bardzo osamotnionym "kretynem". Mlodzi ludzie zaczynajac jezdzic
                                                poruszaja sie w takim wlasnie otoczeniu. Ale taki stan to nie wynik jakiejs
                                                odgornej akcji, to forma samoorganizacji spoleczenstwa, tworzenia i pielegnacji
                                                tej kultury (tak, tak) malymi kroczkami od lat, zaczynajac OD SAMEGO SIEBIE,
                                                wynik pewnej formy inteligencji zbiorowej. Dlaczego my tego nie potrafimy?
                                                Dlaczego obraz zachowan na drogach polskich musi cechowac tyle prymitywnej,
                                                bezsensownej agresji?

                                                > Dlatego, że droga hamowania 1,5 tonowego Volvo ze 100 do 0 km/h wynosi ok. 40
                                                > m(+/- 5 m - zaleznie od egzemplarza).

                                                Tak, ale tylko w optymalnych warunkach laboratoryjnych przy nowym, absolutnie
                                                sprawnym samochodzie, malsymalnej sile hamowania, suchej, dobrej jakosci
                                                nawierzchni. Droga hamowania sprawnego technicznie malucha w takich warunkach
                                                jest niemal identyczna.
                                                Tyle ze: takich warunkow w naturze nie ma. W praktyce droga hamowania takiego
                                                samochodu na suchej dobrej nawierzchni, przy bezblednym zachowaniu kierowcy
                                                wynosilaby ponad 50 m. Doliczajac do tego czas potrzebny na reakcje mamy
                                                lacznie co najmniej okolo 80 m.

                                                > Przy założeniu 30 m widoczności bohater twojego przykładu jest kretynem.

                                                Oczywiscie, ze jest kretynem. Przeciez nawet tak go okreslilem. Ale wlasnie
                                                nagminnym problemem na naszych drogach sa tacy kretyni mordujacy siebie i
                                                innych w tak zastaszajacych ilosciach. I nie jest to kwestia samej widocznosci.
                                                Przeciez kretyni mijajacy z taka szybkoscia pieszych na poboczach w terenie
                                                zabudowanym czy skrzyzowania, z ktorych zawsze moze wyjechac inny kretyn lub...
                                                dziecko na rowerze jest na peczki.... no bo przeciez "mozna" - mowia sobie.

                                                > Mógłbyś równie dobrze kazać mu skoczyć z 10 m "na główkę" do nieznanej rzeki

                                                Ja mu niczego nie "kazalem". Ja opisalem bardzo realna, czesto spotykana
                                                sytuacje na naszych drogach bedaca wynikiem.. no wlasnie czego?
                                                • _ovidius Re: :o) 18.10.02, 13:23
                                                  lxlxl napisała:
                                                  > A ja znam te liczby. Byly juz tu przytaczane wielokrotnie. To nie przekonanie
                                                  > tylko fakty.
                                                  >
                                                  > Czyli znow czynnikiem determinujacym ilosc ofiar ma byc liczba samochodow w
                                                  > odniesiebniu do liczby ludnosci? Nie kierowcy.... Moglbys podac link?
                                                  > W Warszawie, w ktorej stosunek dopuszczonych samochodow do ilosci mieszkancow
                                                  > nie rozni sie bardzo od analogicznych proporcji Berlina ginie mimo to 5 razy
                                                  > wiecej ludzi. Na kazdego zabitego Berlinczyka przypada pieciu zabitych
                                                  > Warszawiakow. Ale juz po 10 minutach pobytu w obu miastach widac holym okiem
                                                  > roznice w kulturze zachowanoiu kierowcow. Nie pocieszaj sie i nie zrzucaj
                                                  winy
                                                  > na "stosunki" ilosci samochodow do ilosci ludnosci. To ludzie powoduja
                                                  wypadki
                                                  > a nie stosunki liczb.

                                                  Ja tych liczb nie kwestionuję i nie zrzucam na nie odpowiedzialności. Po prostu
                                                  znalazłem artykuł, w którym przytoczono ten wzór i próbowałem sobie
                                                  wytłumaczyć, dlaczego jego autorzy dopuszczają takie uogólnienie, niezależnie
                                                  od kraju.

                                                  > Znow sie pocieszasz i oszukujesz sam siebie. Znow winni sa ci inni.
                                                  > Przeciez napisalem, pusta, szeroka droga przy ograniczeniu do 50 80 km/h.
                                                  > Jak dlugo w Polsce nikt nie wyprzedzalby cie na pustej, szerokiej, prostej
                                                  > dobrej drodze gdybys jechal przepisowe 50 lub 80 km/h? To prawie nierealne.

                                                  Byłem wyprzedzany przez "tambylców" jadąc z prędkością przekraczającą
                                                  przepisową. Przekraczanie przepisów to nie jest tylko nasza specjalność i "tam"
                                                  też jest często spootykane. Wydaje mi się, że widziałem gdzieś w Twoich postach
                                                  opis sytuacji w Austrii, gdzie była mowa o nakazaniu na pewnym odcinku drogi
                                                  jazdy 30 km/h po to by kierowcy jeździli 50 km/h.

                                                  > Wlasnie, ta "kultura jazdy", jest tak rozna u nas i na Zachodzie. I ciagle ta
                                                  > dwoistosc. "Pajacowi", w ktorym budzi sie "fantazja kawaleryjska" podczas
                                                  > wyprzedzania zarzucasz brak kultury. Sam natomiast nie masz problemu z
                                                  > jaskrawym lamaniem przepisow. Jakie mozesz miec prawo do
                                                  krytykowania "pajaca",
                                                  >
                                                  > skoro on nie robi niczego innego? Lamie ogolnie przyjete przepisy, normy.

                                                  Wyprzedzanie na "zakopiance" gdzie popadnie (np. na zakręcie po ciągłej) jak i
                                                  jazda 120 km/h nocą po Trasie Siekierkowskiej. Jedno i drugie jest poważnym
                                                  naruszniem przepisów. Ale dla mnie jest jednak pewna różnica...

                                                  >
                                                  > > Ja łamię ten jeden jedyny przepis i wierz mi jestem wyjątkowo daleki
                                                  > > od okradania firmy, śmiecenia na ulicy, brania łapówek itd. itd....
                                                  >
                                                  > Byc moze nie ale zachowanie jakie reprezentujesz ty i tysiace tobie podobnych
                                                  > dzien w dzien jest niczym innym jak ustawicznym deptaniem norm i przepisow,
                                                  > kpina z nich i z ludzi, ktorzy ich przestrzegaja.
                                                  > Ta swoista "kultura" olewania, lekcewazenia przepisow, norm jest
                                                  codziennoscia
                                                  > a ty jestes jedna jej czastka. W takim otocczeniu, srodowisku o wiele latwiej
                                                  > innym krasc, niszczyc, smiecic, nie dbac o rzeczy i ludzi... Ludzie chcacy
                                                  > respektowac jakies normy nie maja praktycznie szans, zostana rozjechani
                                                  > przez "pajacow". Dlatego jestesmy i dlugo jeszcze zostaniemy brudnym
                                                  > nieciekawym krajem o bardzo prymitywnej i malo wyrafinowanej kulturze.
                                                  >
                                                  Zgadzam się, jest fatalnie, ale dlaczego rozpoczynać walkę od tych, którzy
                                                  czasem szybciej sobie pojadą, jeżeli można znaleźć inne, w mojej opinii
                                                  groźniejsze objawy braku kultury na drodze (i nie tylko)?


                                                  > > I znów bardzo daleko idące wnioski. O ile dobrze rozumiem, proponujesz nam
                                                  >
                                                  > > zatem coś w rodzaju programu "zero tolerancji" na wzrór R. Giulianiego.
                                                  >
                                                  > Niczego nie proponuje. Opisuje tylko sytuacje jaka panuje w naszym kraju.
                                                  > Uswiadomienie sobie istoty problemu to polowa sukcesu ale w Polsce malo kto
                                                  > jest tego swiadom i dlatego ciagle mozna tu przeczytac, ze ktos
                                                  jezdzi "szybko
                                                  > ale bezpiecznie", lub, ze "niemieccy kierowcy sa slabi" - zdania, ktore gdzie
                                                  > indziej wzbudzilyby brak zrozumienia a potem usmiech poliotowania.

                                                  Nigdy i nigdzie nie twierdziłem, że ktoś kto jeździ powoli jest słabym
                                                  kierowcą. Prędkość ma z tym niewiele wspólnego. Można jeździć powoli, ale być
                                                  uprzejmym dla innych, jadących szybciej.
                                                  >
                                                  > Oczywiscie, ze ty sam nie ale przykladowo miliony niemieckich, szwajcarskich,
                                                  > szwedzkich kierowcow tak. Czlowiek przekraczajacy tam dozwolona szybkosc o 50
                                                  > km/h bylby tam bardzo osamotnionym "kretynem". Mlodzi ludzie zaczynajac
                                                  jezdzic
                                                  >
                                                  > poruszaja sie w takim wlasnie otoczeniu. Ale taki stan to nie wynik jakiejs
                                                  > odgornej akcji, to forma samoorganizacji spoleczenstwa, tworzenia i
                                                  pielegnacji
                                                  >
                                                  > tej kultury (tak, tak) malymi kroczkami od lat, zaczynajac OD SAMEGO SIEBIE,
                                                  > wynik pewnej formy inteligencji zbiorowej. Dlaczego my tego nie potrafimy?
                                                  > Dlaczego obraz zachowan na drogach polskich musi cechowac tyle prymitywnej,
                                                  > bezsensownej agresji?
                                                  >
                                                  Myślę, że agresja na drodze jest wtórna a nie pierwotna.

                                                  > > Dlatego, że droga hamowania 1,5 tonowego Volvo ze 100 do 0 km/h wynosi ok.
                                                  > 40
                                                  > > m(+/- 5 m - zaleznie od egzemplarza).
                                                  >
                                                  > Tak, ale tylko w optymalnych warunkach laboratoryjnych przy nowym, absolutnie
                                                  > sprawnym samochodzie, malsymalnej sile hamowania, suchej, dobrej jakosci
                                                  > nawierzchni. Droga hamowania sprawnego technicznie malucha w takich warunkach
                                                  > jest niemal identyczna.
                                                  > Tyle ze: takich warunkow w naturze nie ma. W praktyce droga hamowania takiego
                                                  > samochodu na suchej dobrej nawierzchni, przy bezblednym zachowaniu kierowcy
                                                  > wynosilaby ponad 50 m. Doliczajac do tego czas potrzebny na reakcje mamy
                                                  > lacznie co najmniej okolo 80 m.
                                                  >
                                                  Tak. Do tego dążyłem. Chodziło mi o fakt, że przy tych warunkach (prędkość i
                                                  widoczność) on OD POCZĄTKU JEST BEZ SZANS. W tym wypadku zabija głupota. Bo nie
                                                  każdy kretyn jeździ szybko i nie każdy jeżdzący szybko jest kretynem.

                                                  > Oczywiscie, ze jest kretynem. Przeciez nawet tak go okreslilem. Ale wlasnie
                                                  > nagminnym problemem na naszych drogach sa tacy kretyni mordujacy siebie i
                                                  > innych w tak zastaszajacych ilosciach. I nie jest to kwestia samej
                                                  widocznosci.
                                                  >
                                                  > Przeciez kretyni mijajacy z taka szybkoscia pieszych na poboczach w terenie
                                                  > zabudowanym czy skrzyzowania, z ktorych zawsze moze wyjechac inny kretyn
                                                  lub...
                                                  >
                                                  > dziecko na rowerze jest na peczki.... no bo przeciez "mozna" - mowia sobie.
                                                  >
                                                  > > Mógłbyś równie dobrze kazać mu skoczyć z 10 m "na główkę" do nieznanej rz
                                                  > eki
                                                  >
                                                  > Ja mu niczego nie "kazalem". Ja opisalem bardzo realna, czesto spotykana
                                                  > sytuacje na naszych drogach bedaca wynikiem.. no wlasnie czego?

                                                  Właśnie tego, o czym napisałem powyżej: braku wyobraźni, odpowiedzialności i
                                                  rozsądku - w skrócie głupoty. Ale proszę nie utożsamiajmy tego z szybką jazdą.

                                                  Pozdrawiam.

                                                  P.S. Co do agresji na drodze to mam swoją teorię. Ci "szybcy" denerwują się
                                                  na "wolnych", że im nie ustępują, "wolni" denerwują się na "szybkich", że im
                                                  błyskają światłami i na złość jeżdżą przy lewej, "szybcy" z kolei chcą się
                                                  odegrać wjeżdzając przed "wolnych" i gwałtownie hamując... Taka spirala, nikt
                                                  już nie pamięta, kto zaczął. Mam wrażenie czytając Twoje wcześniejsze posty, że
                                                  też trochę się zradykalizowałeś w trakcie bytności na tym forum.

                                                  Pozdrawiam

                                                • _ovidius Re: :o) 18.10.02, 13:25
                                                  Przepraszam, zapomniałem zamieścić link, o który prosiłeś. Oto on:

                                                  www.rzeczpospolita.pl/prawo/doc/Kdrogowy/drogowe1.html#1

                                                  Pozdrawiam
                      • lllllllllllllll Re: Z pewnoscia zostaniesz konsultantem Volvo . P 08.10.02, 11:30
                        _ovidius napisał:

                        > Lupo,
                        > daj mu spokój, gość ma klapki na oczach. Nie trzeba otwierać jego postów,
                        żeby
                        > wiedzieć o czym pisze. Wszystkim nieszczęściom na drodze winna jest zbyt
                        szybka
                        >
                        > jazda i koniec. Przepisy łamią tylko piraci drogowi (za wyjątkiem tych
                        > dotyczących ograniczenia prędkości - te łamią tylko mordercy).
                        > Pozdrawiam

                        Szybkosc nie ma praktycznie wplywu na bezpieczenstwo jesli dysponuje sie
                        odpowiednim refleksem i bezpiecznym, nowoczesnym samochodem. Sprawdzilem to juz
                        wielokrotnie.
                        • _ovidius Re: Z pewnoscia zostaniesz konsultantem Volvo . P 08.10.02, 11:42
                          Uparłeś się, żeby sprowadzać rzecz do absurdu? Z takim podejściem trudno
                          wymieniać poglądy.
                          Pozdrawiam
                          • lllllllllllllll Re: Z pewnoscia zostaniesz konsultantem Volvo . P 08.10.02, 11:51
                            _ovidius napisał:

                            > Uparłeś się, żeby sprowadzać rzecz do absurdu? Z takim podejściem trudno
                            > wymieniać poglądy.
                            > Pozdrawiam

                            Jaki absurd? Co napisalem zle? Nieraz wychodzilem z bardzo krytycznych sytuacji
                            obronna reka bo mam niezly refleks i dobry samochod na ktorym moge polegac w
                            kazdej sytuacji. Wiem o czym pisze.
                            • _ovidius Re: Z pewnoscia zostaniesz konsultantem Volvo . P 08.10.02, 12:06
                              To życzę Ci nadal tyle szczęścia i szerokiej drogi.
                              Pozdrawiam

                              P.S.
                              Niezłe prowokacje tutaj i w wątku o pasach. Kilku dyskutantów rzeczywiście się
                              zniechęciło. "W tym szaleństwie jest metoda".
                              Pozdrawiam
                              • lllllllllllllll bla bla bla 08.10.02, 12:38
                                _ovidius napisał:

                                > To życzę Ci nadal tyle szczęścia i szerokiej drogi.
                                > Pozdrawiam
                                >
                                > P.S.
                                > Niezłe prowokacje tutaj i w wątku o pasach. Kilku dyskutantów rzeczywiście
                                > się zniechęciło. "W tym szaleństwie jest metoda".
                                > Pozdrawiam

                                ... a wszystkiemu sa i tak winni Zydzi i cyklisci jedzacy maluchami co?
                                Jak nie mam racji to mnie przekonaj a nie ublizaj mi.
                                • _ovidius Re: bla bla bla 08.10.02, 13:51
                                  Zapomniałeś o masonach...

                                  Ale:
                                  Po pierwsze nie sądzę bym Ci ubliżył, bo chyba sam przyznałeś, że Twoje
                                  prawdziwe poglądy są jednak mocno odmienne od tych głoszonych na forum.
                                  Po drugie, to raczej ty próbujesz mnie obrazić wmawiając mi uprzedzenia do
                                  kierowców maluchów. Spieszę Cię poinformować - nie mam uprzedzeń do kierowców
                                  ze względu na markę ich samochodu, bo nie mam po temu żadnych powodów.
                                  Denerwuje mnie natomiast to co robisz Ty, czyli przedstawianie każdego kierowcy
                                  samochodu nieco lepszego niż przeciętnie spotykany na polskich drogach jako
                                  nadętego bubka, mającego za nic wszystkich jeżdżących samochodami
                                  tańszymi/wolniejszymi/starszymi niż jego własny. Powiesz mi, po co to robisz?
                                  Pozdrawiam
                                  • Gość: Bubu Re: bla bla bla IP: 212.33.68.* 08.10.02, 14:23
                                    _ovidius napisał:


                                    >
                                    > Ale:
                                    > Po pierwsze nie sądzę bym Ci ubliżył, bo chyba sam przyznałeś, że Twoje
                                    > prawdziwe poglądy są jednak mocno odmienne od tych głoszonych na forum.
                                    > Po drugie, to raczej ty próbujesz mnie obrazić wmawiając mi uprzedzenia do
                                    > kierowców maluchów. Spieszę Cię poinformować - nie mam uprzedzeń do kierowców
                                    > ze względu na markę ich samochodu, bo nie mam po temu żadnych powodów.
                                    > Denerwuje mnie natomiast to co robisz Ty, czyli przedstawianie każdego
                                    kierowcy
                                    >
                                    > samochodu nieco lepszego niż przeciętnie spotykany na polskich drogach jako
                                    > nadętego bubka, mającego za nic wszystkich jeżdżących samochodami
                                    > tańszymi/wolniejszymi/starszymi niż jego własny. Powiesz mi, po co to robisz?
                                    > Pozdrawiam

                                    Wydaje mi się, że przeceniasz swego dyskutanta. Początkowo też myślałem, że to
                                    prowokacja. Jednak im więcej czytałem postów tego pana/pani tym szerzej
                                    otwierałem oczy ze zdumienia. W chwili obecniej jestem skłonny twierdzić, iż
                                    wierzy we wszystkie nonsesny, które wypisuje.
                                    Może się mylę ale tu powienien wypowiedzieć się główny zainteresowany. Jeżeli
                                    to prowokacja to gratuluję przewrotnego humoru.

                                    • _ovidius Re: bla bla bla 08.10.02, 17:35
                                      Nie sądzę, żeby to były jego prawdziwe poglądy. Spójrz jak się obruszył
                                      twierdząc, że mu ubliżam i robiąc ze mnie prześladowcę mniejszości narodowych.
                                      Pozdrawiam
            • lllllllllllllll Re: Niekoniecznie 08.10.02, 11:28
              Gość portalu: lupo napisał(a):

              > To, ze kierowcy innych "super" wozow sa tak procentowo obecni wsrod
              > ofiar wypadkow wynika z lekkiego odmozdzenia bogactwem oraz wzrostem
              > poziomu adrenaliny we krwi spowodowanym czynnikami psychologicznymi.
              > Nimi tez najpierw zajmuja sie ortopedzi,

              Ja tez mam super woz, moge smialo powiedziec a nic mi jeszcze nie odmozdzylo!!!
              Jezdze jak jedze - ofensywnie ale bezpiecznie. Nie wrzucaj wszystkich do
              jednego worka. Najwiekszym zagrozeniem na drogach sa maluchy i te male, tanie
              pudelka!
              • Gość: lupo Koncze wypowiedzi w tym watku, IP: 141.39.41.* 08.10.02, 12:00


                Teraz rozumiem w 100%, skad w Polsce jest tyle wypadkow. Ich autorami sa ci
                swiecie przekonani, ze sa najlepszymi okazami gatunku zwanego "kierowca"
                oraz ,ze im sie nic nie przydazy, bo nie i juz. A jak sie juz przydazy, to sa
                oni z definicji niewinni, bo np. drzewo niepotrzebnie tam stalo, albo
                gdy oni wyprzedzali na trzeciego, ten co jechal z naprzeciwka za wczesnie
                sie tam znalazl itd. A w ogole ich cenne cialo jest chronione przez rownie
                cenna , a moze nawet cenniejsza fure. Rece opadaja.

                PZDR,
                lupo



              • Gość: Bubu Re: Niekoniecznie IP: 212.33.68.* 08.10.02, 12:26
                lllllllllllllll napisał:

                >
                > Ja tez mam super woz, moge smialo powiedziec a nic mi jeszcze nie
                odmozdzylo!!!
                > Jezdze jak jedze - ofensywnie ale bezpiecznie. Nie wrzucaj wszystkich do
                > jednego worka. Najwiekszym zagrozeniem na drogach sa maluchy i te male, tanie
                > pudelka!


                Tak, tak masz super wóz i 6 poduszek (pasy chyba wymontowałeś bo w innych
                postach zastanawiasz się po co są one w ogóle potrzebne). Wsadź se 7 poduszkę w
                tylek i wtedy będziasz miał super komfort i super bezpieczeństwo (pod
                prysznicem).

                • lllllllllllllll Re: Niekoniecznie 08.10.02, 12:42

                  > Tak, tak masz super wóz i 6 poduszek (pasy chyba wymontowałeś bo w innych
                  > postach zastanawiasz się po co są one w ogóle potrzebne). Wsadź se 7 poduszkę
                  > w tylek i wtedy będziasz miał super komfort i super bezpieczeństwo (pod
                  > prysznicem).

                  Na prysznic mi poki co nie starczylo ale jak sie odkuje to sobie w przyszlym
                  roku zabuduje.









                  hehehe maly zarcik.




                  hehehe.. maly dowcip.
                  • Gość: czyzunia Re: Niekoniecznie IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 08.10.02, 17:47
                    ktorys z "madrych" dyskuntatow napiosa."jezdze ofensywnie ale bezpiecznie".
                    stary nie zartuj. posluchaj co ci powie doswiadczony kierowca. przez ostatnie
                    dwadziescia lat przejechalem ok.1000000km. tak tak mlilion.tez lubil3em
                    jezdzic"ofensywnie ale bezpiecznie" kiedys wrosniesz z tego tak jak ja wyroslem.
                    prez ten czas mialem jeden powazny wypadek. pijak wbiegl mi pod kola. mial
                    ponad dwa prom alk. chwalisz sie swoim refleksem, ale to nie tylko od twojego
                    refleksu zalezy ale rowniez od refleksu tego pacjenta z przeciwakka.obecnie
                    jezdze 126 p.no komfort zaden, ale przez ostatni rok przejecvhalem ok.60 tys.
                    km.bez wypadku.nie wyobrazaj sobie ze tyle km mozna przejechac jezdzac
                    50km/h.jezdze srednio 80-90 na godz.bez wypadku.
                    a tak poza nawiasem mowisz ze te duze solidne auta są nabezpieczniejsze. to
                    odpowiedz mi tylko na jednio pyrtanie. skad tyle ofiar[bo sopoporo] wsrod
                    kierowcow tirow. odpowiesz- przekonasz mmnie. pa,pa
                    • lllllllllllllll Re: Niekoniecznie 09.10.02, 20:28
                      Gość portalu: czyzunia napisał(a):

                      > km.bez wypadku.nie wyobrazaj sobie ze tyle km mozna przejechac jezdzac
                      > 50km/h.jezdze srednio 80-90 na godz.bez wypadku.

                      Coool... czyli jezdzisz maluchem tak jak ten gosc volvo!? COOOL!!

                      A na moim refleksie moge polegac bez zastrzezen. Nie przejechalem jeszcze tyle
                      co ty ale nie raz juz moj refleks i swietne wlasnosci jezdne mojego samochodu
                      wyratowaly mnie z niemal beznadziejnych sytuacji. A to trzeba potrafic!
                      • Gość: czyzunia Re: Niekoniecznie IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 09.10.02, 21:03
                        stary, wzruszylem, sa jeszcze ludzie z refleksem na swiecie.99 proc kieropwcow
                        ma wysmienity refleks. do czasu. ale kesli jestes przekonany o swoim refleksie,
                        to wole cie nie spotkac na mojej drodze. pa
                      • Gość: czyzunia Re: Niekoniecznie IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 09.10.02, 21:04
                        a kto to jest ten coool.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka