Dodaj do ulubionych

kraksa z lisem

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.06, 01:24

Wlasnie wrocilem z dlugiej podrozy. Chcac sobie skrocic trase wybralem szose
niestety w otoczeniu lasów. I miałem ostre hamowanie (sam.osobowy) i o mały
włos zaliczyłbym drzewko, bo nie chciałem uderzyć w lisa.. ale skonczylo sie
bez kraksy. Ale mam pytanie, czy ktos mial taka krakse? Pytam na przyszlosc,
bo raczej nieuniknione, ze napotkam zwierzyne, bo ostanio jezdze non-stop i
glownie noca. Jak sie wtedy zachowac? Mimo ze samochod caly w miare jedziecie
dalej czy moze wzywacie policje?
Obserwuj wątek
    • stefan4 Re: kraksa z lisem 20.03.06, 18:22
      lis:
      > Wlasnie wrocilem z dlugiej podrozy. Chcac sobie skrocic trase wybralem szose
      > niestety w otoczeniu lasów. I miałem ostre hamowanie (sam.osobowy) i o mały
      > włos zaliczyłbym drzewko, bo nie chciałem uderzyć w lisa.. ale skonczylo sie
      > bez kraksy. Ale mam pytanie, czy ktos mial taka krakse?

      Znajomi (małżeństwo) stracili cały wierzch nadwozia w wyniku kolicji z łosiem.
      Cudem nie stracili głów.

      Nie skracaj sobie drogi przez lasy, one nie są dla spaliniaków. Jeśli musisz
      już się tam wtranżolić ze swoim smrodziuchem, to jedź wolno. Tak wolno, żeby
      lis miał szansę uciec sam, bez Twojej pomocy. I pamiętaj, że nie zawsze
      ucieknie: w nocy niektóre zwierzęta zachowują się w świetle reflektorów jak
      zahipnotyzowane. Zatrzymaj się wtedy, zgaś światła (włącz awaryjne) i odczekaj.
      A najlepiej trzymaj się głównych dróg, ich już i tak nic nie uratuje.

      lis:
      > Mimo ze samochod caly w miare jedziecie dalej czy moze wzywacie policje?

      Po co policja? Żeby aresztowała lisa?

      - Stefan

      www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
      • kozak-na-koniu Re: kraksa z lisem 20.03.06, 19:03
        Bzdury! Takie sytuacje są niestety nieuniknione. Kiedyś pies niewiele większy
        od ratlerka wybiegł mi prosto pod koła zza zaparkowanej na poboczu przyczepy od
        traktora. Jechałem wtedy z prędkością około 40-50 km/godz (był to środek wsi) i
        nie miałem żadnych szans na hamowanie ani na ominięcie. Połamałem zderzak.
        Innym razem, w podobnych okolicznościach (wyjeżdżałem z terenu zabudowanego,
        mijałem właśnie ostatnie zabudowania, prędkość - podobnie) wpadłem w stado
        saren, które nagle wyskoczyły z rowu - jakoś je wymanewrowałem, tylko ostatnia
        uderzyła w bok samochodu (pozostawiając niewielkie wgniecenie) i uciekła.
        Miałem szczęście: mój kolega kiedyś w bardzo podobnej sytuacji rozwalił cały
        przód (sarna zginęła na miejscu). Jeszcze innym razem... Po prostu - są
        sytuacje, których przewidzieć i uniknąć się nie da a wszelkie próby mogą się
        źle skończyć. Myślę więc, że najlepiej jest wyrobić sobie odpowiednie odruchy,
        typu: człowiek - trudno, albo ja albo on; zwierzę lub przedmiot martwy - czort
        z nim, oby tylko skończyło się na stratach materialnych (niekontrolowany
        poślizg lub czołowe zderzenie z nadjeżfdżającym z przeciwka może się skończyć
        dużo gorzej)...
        • stefan4 Re: kraksa z lisem 20.03.06, 20:37
          kozak-na-koniu:
          > Kiedyś pies niewiele większy od ratlerka wybiegł mi prosto pod koła zza
          > zaparkowanej na poboczu przyczepy od traktora. Jechałem wtedy z prędkością
          > około 40-50 km/godz (był to środek wsi) i nie miałem żadnych szans na
          > hamowanie ani na ominięcie. Połamałem zderzak.

          Gdybyś zabił psa a sam wyszedł bez połamanego zderzaka, to by znaczyło, że nie
          ma sprawiedliwości na świecie.

          Nie można się ustrzec takich wypadków na 100%; również nie można zagwarantować
          sobie, że nigdy się nie zabije człowieka. Ale można maksymalnie zmniejszyć
          prawdopodobieństwo takiego zdarzenia. Na przykład w ten sposób, żeby nie
          jeździć bez potrzeby tam, gdzie spaliniak jest wyłącznie niemile widzianym
          intruzem.

          - Stefan

          www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
          • kozak-na-koniu Re: kraksa z lisem 21.03.06, 09:18
            Pewnego razu jechałem z Kielc do Kraśnika. Była noc, droga choć krajowa była
            raczej wąska. W pewnym momencie, w okolicach Ożarowa mijałem się z ciężarówką.
            Każdy, kto choć trochę jeździ wie, że nie należy to do przyjemności: ciężarówki
            mają reflektory umieszczone wyżej, poza tym od kiedy wszyscy używają żarówek
            halogenowych lub podobnych - bardzo jaskrawych, przez chwilę jest się
            kompletnie oślepionym, po czym następuje "skok w mrok" z zerową widzialnością.
            Wiedząc o tym, zwolniłem uprzednio do ooło 40-50 km/godz - trudno w końcu
            zarzymywać się za każdym razem, znajdując się w takiej sytuacji, szczególnie
            jeśli samochód jest narzędziem pracy, która w dużej części polega
            na "nawijaniu" na licznik 6-8 tysięcy kilkometrów miesięcznie. Nagle, w
            odległości kilku metrów przed maską zobaczyłem czarną masę: gość jechał sobie
            na rowerze, bez jakiegokolwiek oświetlenia, nawet odblaskowego, "wężykiem", w
            odległości około metra od krawędzi jezdni. Sytuacja klasyczna, jedna z bardzo
            wielu, prawda? Jakimś cudem nie zabiłem drania i nie zderzyłem się czołowo z
            ciężarówką, próbując go ominąć (to musiały być centymetry, jeśli nie
            milimetry). Dziś żałuję tylko jednego - że się wtedy nie zatrzymałem, by "skuć"
            sukinsynowi mordę.
            PS. Tobie, gościu chyba się pomyliły fora - tu jest forum o pojazdach
            silnikowych, nie o zaletach i wyższości rowerków nad wozami drabiniastymi...
            • stefan4 Re: kraksa z lisem 21.03.06, 16:52
              kozak-na-koniu:
              > Tobie, gościu chyba się pomyliły fora

              Czemu ,,gosciu''? Ja tu się przedstawiam moim prawdziwym imieniem. Numerek
              jest tylko dlatego, że ksywa bez numerka była już zajęta. A Ty jak masz na
              imię, Kozacze?

              kozak-na-koniu:
              > tu jest forum o pojazdach silnikowych

              Tak pisze na Twoim ekranie? Bo wiesz, na moim stoi jak byk: ,,Bezpieczeństwo na
              drodze''. Nic o pojazdach, nic o silnikach, nic o rurach wydechowych, którymi
              smrodzą.

              kozak-na-koniu:
              > nie o zaletach i wyższości rowerków

              O tym nie warto dyskutować, bo ile można psuć ślinę na sprawy oczywiste?

              - Stefan

              www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
      • janu5 Stefan nawołuje do gaszenia świateł -brawo 21.03.06, 10:04
        Bravo Stefan już pisałem ,że mam cię za najmądrzejszego z moich adwersarzy i
        proszę odnotowuję u ciebie rewolucyjne przemiany. Zacząłeś nawoływac do
        gaszenia zbędnych szkodliwych świateł, nie mogę uwierzyć ,a jednak.
        > ucieknie: w nocy niektóre zwierzęta zachowują się w świetle reflektorów jak
        > zahipnotyzowane. Zatrzymaj się wtedy, zgaś światła (włącz awaryjne) i odczekaj

        Mam nadzieję ,że jako myslący dostrzegasz ,że twoje spostrzeżenie mozna
        rozciągnąc na inne przypadki. Ludzie i lisy to ssaki. Budowę oka i wog ole
        schemat podstawy dzialania organizmu mają dość podobny. Podobno nawet jeden lis
        prowadzi program w TV. Mozna więc wnioskowac ,że światla np światła mijania
        zapalone w samochodzie mogą na ułamek sekundy zahipnotyzować , (odwrócić uwagę)
        innego kierowcy od dajmy na to pieszego spokojnie idącego poboczem , kt ory
        jest instynktownie przekonany, że skoro on wszystko dobrze widzi to i jego
        widzą ,a tu bum zahipnotyzowany na ułamek sekundy kierowca lekko skręca na
        pobocze i bum w pieszego.
        Czujesz to Stefan ?
        • Gość: tom Re: Stefan nawołuje do gaszenia świateł -brawo IP: *.mimuw.edu.pl 21.03.06, 10:33
          sorry. jesteś poje..y. przykro mi, moje kondolencje.
          • janu5 Ty jesteś zwolennikiem jazdy na światłach w dzień 22.03.06, 10:24
            Po sposobie argumentacji cie poznałem
        • stefan4 Re: Stefan nawołuje do gaszenia świateł -brawo 21.03.06, 16:54
          janu5:
          > Czujesz to Stefan ?

          Chyba Cię pogięło... Ale to juz wszyscy wiedzą, nie mówię niczego nowego.

          - Stefan

          www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
          • janu5 Re: Stefan nawołuje do gaszenia świateł -brawo 22.03.06, 10:26
            > Chyba Cię pogięło... Ale
            No aż w lustrze sprawdzałem. Nie nie jestem pogiety ze mną wszystko w
            porządku . Z moimi argumentami też , ale coraz bardziej jest widoczne ,że moim
            adwersarzom pozostaly już tylko epitety.
    • patent5 Re: kraksa z lisem 20.03.06, 19:35

      e-prawnik.pl/dc/forum.php/dj0yMjMmY2lkPTExNjYmdGlkPTY0NjA
    • jagrys_bdg Re: kraksa z lisem 22.03.06, 10:28
      Ja zmieliłem lisa (chyba) przy sporej prędkości - uszkodzony zderzak, spojler,
      halogen i chłodnica - nie polecam
      • jagrys_bdg Re: kraksa z lisem 22.03.06, 10:29
        a najgorszą karą był brak zasięgu w telefonie !

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka