Gość: o-l-o
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
01.07.06, 14:36
Wyszedłem wczoraj na wieczorny spacer z pieskiem i spostrzegłem rowerzystę
nisącego rower na ramieniu. Jako, żem rowerowiec, zapytałem co się stało.
Postaram się możliwie przystępnie wyjaśnić. Rowerzysta jechał tzw. główną,
nioznakowaną pierwszeństwami, drogą osiedlową, auto wyjeżdżało z jego prawej
strony. ROwerzysta widząc, że auto nie ma zamiaru hamować nacisnął manetki
swoich hamulców. Zrobiło się BUM. Rowerzysta przeleciał przez maskę, autu nic
się nie stało, rower do kasacji. Kierowca zatroskany stratą składek OC
próbował negocjować z rowerzystą wyskość odszkodowania. Gdybym ja był
kierowcą, dałbym rowerzyście w trąbę, zawołał policję i po sprawie. Dlaczego?
Czy tylko dlatego, że dynamo było na tylnym kole?