sum_tzw_olimpijczyk
26.08.07, 10:36
To co wczoraj widziałem przeszło ludzkie pojęcie... Opiszę, może ktoś widział
to zdarzenie i wie jak się skończyło.
Około godziny 20 jadę sobie ulicą Grójecką w Warszawie (3 pasy w każdą stronę,
światła, przejścia dla pieszych - taka mała arteria) w stronę Okęcia. Jadę
środkowym pasem, na prawym telepie się PKS. Z lewej strony niewiele szybciej
ode mnie jedzie (bodajże) Opel Kadet z przyczepką i motocyklem na niej. Za
kierownicą pani, obok jej mężczyzna popijający browarka, z tyłu dzieci w
fotelikach. Mijają mnie, po czym babka robi gwałtowny slalom przed moim nosem,
pakując się cała na mój pas i wracając na lewy. Ostro hamuję, trąbię, jakoś
udało się nie trafić tych idiotów. Zatrzymują się jako pierwsi na światłach,
ja jestem drugi na środkowym pasie i widzę że się nieźle bawią i śmieją, to
chyba efekt owych wygłupów na drodze. Zapala się zielone, gość obok nich rusza
szybciej więc babka dodaje gazu, mija go i robi to samo co mi kilkaset metrów
wcześniej. Przyczepką zarzuca, przez moment jedzie na jednym kole, gość za
nimi ostro hamuje... Zwolniłem, żeby nie być w "polu rażenia" i żeby mi
zniknęli z oczu. I tak sobie jechałem spokojnie, aż kilka km dalej, już bliżej
Okęcia znowu ich dogoniłem. Cały czas telepali się lewym pasem, przede mną na
środku jechała ciężarówka, na prawym snuł się Focus z Murzynem w środku (ważne
dla dalszej części relacji). Gość zobaczył Murzyna, otworzył okno i zaczął się
do niego drzeć, po czym kierowcowa robi manewr na prawo przez dwa pasy i
zajeżdża drogę Focusowi, ten ostro hamuje. Bawią się z nim tak przez kilkaset
metrów, przyspieszanie i ostre hamowanie, po czym wracają na "swój" lewy pas.
Focus ucieka do przodu prawym pasem. Dojeżdżamy do świateł przy Realu na
Okęciu, Focus zatrzymuje się na prawym, ja na środkowym, Kadet na lewym.
Otwierają się okna, Murzyn pyta się o co chodzi, tamten wyzywa go od
czarnuchów itp. I co? Wychodzi do Murzyna, wyszarpuje mu drzwi, próbuje go
uderzyć, wali po oknach, kopie samochód, kobieta próbuje uspokoić swojego
(chyba) męża, ale on nadal próbuje wleźć do Focusa... I na to wszystko patrzy
dwoje dzieci z ich samochodu, cały czas przypięte fotelikami... Nie wiem jak
to się skończyło, wszyscy (tzn środkowy pas) ruszyli na zielonym świetle.
Jak mocno trzeba mieć nasrane we łbie, żeby uskuteczniać takie zabawy, w
dodatku z własnymi dziećmi z tyłu? Jak pusto trzeba mieć we łbie, żeby kilka
piw marki Volt powodowało aż taką agresję?
Przeraziłem się...