Gość: muppet
IP: *.lodz-wschod1.sdi.tpnet.pl
28.07.03, 18:04
Mój samochód zjechał z drogi, przeskoczył przez rów i wylądował w polu.
Wszystko zakończyło się dość szczęśliwie. Samochód lądował jednak na kołach
lewej strony auta. Z opon uciekło powietrze, ale pozostały na felgach. Potem
samochód był ściągany z pola, wciągany na lawetę, w końcu zjechał z lawety i
wjechał ok. 5 m do garażu. To wszystko na tzw. kapciach.
Czy te opony (m-ki Fulda, przebieg ok. 5 tys. km) po tych wszystkich
przejściach nadają się do użytku? Po podniesieniu auta jakieś 3 dni od
wypadku udało się je napompować i trzymają powietrze. Ja nie mam do nich
zaufania. Czy słusznie? Opony wyglądają dobrze, trzymają kształt. Nie widać
uszkodzeń zewnętrznych.
Rzeczoznawca mojej firmy ubezpieczeniowej nie chciał zakwalifikować ich do
wymiany. Czy mam mu zaufać?
Może powinienem zrobić ekspertyzę w jakimś autoryzowanym zakładzie
oponiarskim. Gdzie robią takie badania?
Z góry dzięki za opinie. :-)