Gość: rekrut1
IP: *.chello.pl
01.02.08, 20:47
Zauważyłem że na tym forum jest kilku a może i
więcej "zmotoryzowanych rowerzystów".
Dość agresywnie lansują swoje prawa(i bardzo dobrze) ale może by z
takim samym zapałem "bronili swoich obowiązków"?
Wszak bezpieczeństwo kierowcy w zderzeniu z jednośladem jest
nieporównywalnie większe. Dlatego cedowanie obowiązku dbania o nie
(bezpieczeństwo) na kierowcę samochodu jest dosyć ryzykowne a często
tak wynika z wypowiedzi. Ja sam jak pisałem bardzo lubiłem jeździć
na rowerze(przez krótki okres bawiłem się w to wyczynowo)ale odkąd
ruch na drogach stał się taki jaki jest a ścieżek było mało dałem
sobie spokój.
Nie zrezygnowałem ze spacerów i jazdy samochodem dlatego mogę
wytknąć parę błędów rowerzystom. Po pierwsze ścieżek rowerowych jest
coraz więcej a rowerzystów po nich jeżdżących coraz mniej. Wzdłuż
Wisły jest długa ścieżka prawie pusta za to tam gdzie piesi.......
A teraz o bezpieczeństwie na drodze.
Początek trasy AK(przy Rondzie Zesłańców)zaczyna się tunelem, bardzo
ładna ścieżka dla rowerów prowadzi dwa metry powyżej jezdni, jest
bezpieczna i co z tego skoro sporo Panów na bicyklach jedzie
jezdnią. Jest takie zjawisko jak akomodacja oka, u różnych
delikwentów jest ona różna, pierwszą sekundę(zwłaszcza w słoneczny
dzień)lub dwie widoczność jest do pewnego stopnia ograniczona i za
cholerę tego Pana na rowerze nie widać(piszę o pierwszych 5-10m po
zjeździe w cień tunelu). To właśnie miałem na myśli pisząc o
składaniu swojego bezpieczeństwa w ręce kierowcy.
Oczekując na grad gromów na moją głowę...
Pozdr.
Pazdzioch