Gość: gość
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
17.04.08, 09:17
Wczoraj na pewnym niewielkim skrzyżowaniu równorzędnym zderzyły się dwa samochody, jeden po prostu nie ustąpił pierszeństwa drugiemu. Nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby nie pewien drobiazg, który najwyraźniej umknął policji w całym tym zdarzeniu.
Wina kierowcy jest oczywista - nie ustąpił pierwszeństwa.
Jednak w tym miejscu trudno jest jechać szybko, a samochody były bardzo zniszczone. Założę się, że gdyby to malutkie skrzyżowanie nie było w całości obłożone parkującymi w każdym możliwym miejscu samochodami, to kierowcy mieliby szansę zauważyć się wcześniej
i skończyłoby się co najwyżej na drobnej stłuczce, a może i byłaby szansa uniknięcia zderzenia.
ps. Twierdzę, że drobiazg umknął policji, gdyż pół godziny po zdarzeniu samochody parkujące dookoła wciąż tam stały i nie widziałem żadnych mandatów za wycieraczkami...
DLACZEGO?