Dodaj do ulubionych

Roboty drogowe po polsku

11.05.08, 11:07
Cieplej się zrobiło, więc czas wyciągnąć z lamusa sprzęt i wziąć się
za łatanie dziur. Robi się to metodą klasyczną, czyli "po łebkach":
w rowie stawia się znak A-28 "sypki żwir" oraz sakramentalne 40 a do
dziur wsypuje się grys, polewając go z grubsza smolistą mazią oraz
mniej więcej ubijając. Nadmiar żwiru pozostawia się, gdyż przecież
jest ciepło, przez co maź długo zachowuje konsystencję odpowiednią,
by najdalej po paru tygodniach pojazdy wszystko ładnie wprasowały w
nawierzchnię. Robota powoli, kilometrami posuwa się naprzód. Otóż,
wczoraj na takim odcinku pewnej wojewódzkiej, dość uczęszczanej
drogi spod kół busa, z którym się mijałem wyleciała prawdziwa lawina
mniejszych i większych kamyków uszkadzając moją maskę i
pozostawiając 2 piękne "gwiazdki" na przedniej szybie. Była sobota,
dziś jest niedziela + święto, czyli wszystko jest zamknięte.
Jeśli "gwiazdki" pozostaną w stanie niezmienionym do jutra, być może
gdzieś będę mógł gdzieś to podkleić. Jeśli nie - znów, jak 2 lata
temu czeka mnie wymiana szyby, więc zaczynają mnie brać diabli. O
bezpieczeństwie takiego partactwa nie wspomnę, choć na czymś takim
czasem można wpaść w poślizg jak na rozsypanych kulkach...
Czy ktoś wie, jak w takiej sytuacji można się zachować, od kogo i
jak domagać się odszkodowania itd.?
Obserwuj wątek
    • mejson.e Roboty drogowe po norwesku 11.05.08, 11:28
      kozak-na-koniu napisał:

      "Nadmiar żwiru pozostawia się, gdyż przecież jest ciepło, przez co maź długo
      zachowuje konsystencję odpowiednią, by najdalej po paru tygodniach pojazdy
      wszystko ładnie wprasowały w nawierzchnię. Robota powoli, kilometrami posuwa się
      naprzód. Otóż, wczoraj na takim odcinku pewnej wojewódzkiej, dość uczęszczanej
      drogi spod kół busa, z którym się mijałem wyleciała prawdziwa lawina mniejszych
      i większych kamyków uszkadzając moją maskę i pozostawiając 2 piękne "gwiazdki"
      na przedniej szybie."

      Wbrew pozorom, to nie jest tylko polska metoda na poprawę nawierzchni.
      Luźny żwir spotykałem też w Norwegii, gdzie wzmacniano w ten sposób mocno
      nachylone górskie drogi.
      Tylko była pewna różnica - na remontowanych odcinkach było ograniczenie
      prędkości, którego WSZYSCY przestrzegali!

      Gdyby tam ktoś przeleciał setką przez taki odcinek i uszkodził komuś samochód
      kamieniami wydartymi spod kół, to mógłby być pewnym skutecznego roszczenia przez
      poszkodowanego.

      A u nas - tyle bezsensownych ograniczeń, więc i te sensowne Polak olewa. Bo jest
      bezkarny...

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • kozak-na-koniu Re: Roboty drogowe po norwesku 11.05.08, 11:54
        Prawdę mówiąc, mało mnie obchodzi Norwegia bo chwilowo się tam nie
        wybieram. Poza tym, nie wydaje mi się, by w Norwegii oznakowanie
        takich miejsc polegało na postawieniu w rowie na kiju od szczotki
        znaku, z którego w praktyce ma wynikać że na każdym z kilku-
        kilkunastu następujących kilometrów i za każdym zakrętem można się
        spodziewać w zasadzie wszystkiego. Co innego jakieś tam wzmacnianie
        nachylenia drogi, co innego pozostawienie na asfalcie luźno
        rozsypanego grysu, po którym wcale nie trzeba jeździć setką (nb. nie
        da się, bo można się zabić) - wystarczy np. ciężarówka
        i "regulaminowe" 40... Następnym razem będę walczył.
        • tomek854 Re: Roboty drogowe po norwesku 11.05.08, 22:02
          Nie wiem jak w Norwegii, ale w UK na przykład nie używa się kijów od szczotki a
          takich metalowych stelaży obciążonych workami z piaskiem.

          Poza tym raczej idea jest ta sama co w PL
    • inguszetia_2006 Re: Roboty drogowe po polsku 11.05.08, 12:01
      Witam,
      Oj tak;-) Na tych kamyczkach to można nieźle odlecieć;-) Kiedyś
      wpuściłam samochód z podporządkowanej, a kierowca był z tych
      szybkich i zrywnych, więc "zatańczył" na kamyczkach.
      To jeszcze nic;-) Lepsze kamyczki niż wielka dziura.Codziennie
      wyjeżdżam z podporządkowanej i Ci, którzy mnie wpuszczaja dziwią
      się, czemu nie śmigam. A ja najpierw muszę rozbujać trochę samochód,
      bo i przednie i tylne koła siedzą w dziurach;-)Podsypali trochę
      żwirkiem te dziury, ale kierowcy rozjeździli to w dwa dni. Sumienie
      więc władza ma czyste, a mój samochód ledwo dycha;-)
      Pzdr.
      Inguszetia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka