Dodaj do ulubionych

Blokowanie skrzyżowań

07.11.08, 11:12
Wiem, że temat był tu już wałkowany, ale ostatnio coraz częściej
odnoszę wrażenie, że to już nie jest głupota na zasadzie: "Bo ja nie
wiedziałem, że nie zjadę", a celowe blokowanie na zasadzie: "Ja nie
pojadę to wy też nie, a co!"
Obserwuj wątek
    • emes-nju Re: Blokowanie skrzyżowań 07.11.08, 12:03
      Tez to zauwazylem, ale jako, ze jestem dosc pokojowo nastawiony, to rozumiem to inaczej :-)

      Ja to widze tak - stalem kilka cykli bo na poprzcznym kierunku ciagle ktos "nie zdarzal", to jak znajde luke, to pojade chocby sie walilo i palilo. Czasem sie nie dziwie...
      • wichura Re: Blokowanie skrzyżowań 09.11.08, 11:48
        "Ja to widze tak - stalem kilka cykli bo na poprzcznym kierunku
        ciagle ktos "niezdarzal", to jak znajde luke, to pojade chocby sie
        walilo i palilo. Czasem sie nie dziwie..."
        Dokładnie tak to czasem wygląda. Niestety, to mechanizm
        samonapędzający się i niedługo miasto całkiem stanie... A przecież
        przepis to regulujący istnieje "od zawsze"! Wystarczyłby jeden
        miesiąc (a potem tylko czasem, tak 2-3 dni dla przypomnienia) takiej
        nagonki jak na prędkość czy alkohol. Tylko półgłówkowi w mundurze
        łatwiej jest pokazać na wyświetlacz urządzenia czy odtworzyć wideo,
        niż tłumaczyć lub użerać się z chamem drogowym...
    • kozak-na-koniu Re: Blokowanie skrzyżowań 07.11.08, 12:15
      W "innych krajach" też tak się robi - na prykład jest to normą we
      Francji.;) Mnie natomiast często irytują goście, którzy w tłoku
      muszą mieć przed maską 5 metrów wolnego miejsca. Czy taki nie
      pomyśli, że przez niego, być może ktoś inny blokuje pas albo co
      innego?
      • inguszetia_2006 Re: Blokowanie skrzyżowań 07.11.08, 12:21
        Witam,
        Jakie 5 metrów? Czy Ty wiesz, ilu cwaniaków zmieści się na tych 5
        metrach?;-)Byłabym szalona, gdybym zostawiała takie odstępy. Tego
        nikt normalny nie robi. Jak komuś taki odstęp uda się długo
        utrzymać, to chylę czoła. To musi być czarodziej;D
        Pzdr.
        Inguszetia
        • emes-nju Re: Blokowanie skrzyżowań 07.11.08, 12:42
          inguszetia_2006 napisała:

          > Witam,
          > Jakie 5 metrów? Czy Ty wiesz, ilu cwaniaków zmieści się na tych 5
          > metrach?;-)Byłabym szalona, gdybym zostawiała takie odstępy. Tego
          > nikt normalny nie robi.

          No to teraz, to mnie przerazilas!

          Wyglada na to, ze jak wloke sie w pelznacym korku, to dookola mam samych nienormalnych ;-)
          • inguszetia_2006 Re: Blokowanie skrzyżowań 07.11.08, 12:50
            emes-nju napisał:

            > inguszetia_2006 napisała:
            >
            > > Witam,
            > > Jakie 5 metrów? Czy Ty wiesz, ilu cwaniaków zmieści się na tych
            5
            > > metrach?;-)Byłabym szalona, gdybym zostawiała takie odstępy.
            Tego
            > > nikt normalny nie robi.
            >
            > No to teraz, to mnie przerazilas!
            >
            > Wyglada na to, ze jak wloke sie w pelznacym korku, to dookola mam
            samych nienor
            > malnych ;-)
            >
            Witam,
            Jak tam się wlokę z mniejszym odstępem, niekoniecznie 5 metrowym.
            Wystarczy dwumetrowy.
            5-metrowy jest bardzo kuszący;-)
            A okazja czyni złodzieja;P
            Taki odstęp to znak dla pieszych, że mogą przelecieć ci przed
            samochodem, bo jest miejsce. I sygnał dla cwaniaczków, że trzeba się
            wciskać, bo odstęp wzywa;-)
            Pzdr.
            Inguszetia
        • vladcs Re: Blokowanie skrzyżowań 07.11.08, 13:02
          No i właśnie.

          A teraz skonfrontujmy to z nowym mandatem który
          pokarze Cię jeżeli będziesz mieć niefart wjechać w tym korku w
          tunel, zostawisz 5 m odstępu i za chwilę widzisz przed sobą matoła...

          I co z tego, że on też dostanie mandat?*




          * pod warunkiem zainstalowania kamer w tunelach albo ustawienia się
          tam policajów (co kompletnie zakorkuje przejazd, ale co tam).
        • mejson.e Luka luce nierówna... 07.11.08, 13:13
          inguszetia_2006 napisała:

          > Jakie 5 metrów? Czy Ty wiesz, ilu cwaniaków zmieści się na tych 5
          > metrach?;-)

          Ciekawe, ilu z tych cwaniaczków potrafi sprawnie zaparkować w pięciometrowej
          luce na chodniku...

          Pięć metrów odstępu przy normalnej prędkości to zabójczo za mało, ale przy
          pełzającym korku wystarczy 2-3 metry.

          Pozdrawiam,
          Mejson
          --
          Automobil
          Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
    • jaki71 Re: Blokowanie skrzyżowań 08.11.08, 08:51
      Jak się zatrzymam na zielonym przed pasami, bo do połowy skrzyżowanie jest
      zajęte to z sąsiedniego pasa się goście przede mnie ustawiają - efekt jest taki
      że ja zostałem a skrzyżowanie i tak zapchane dla tych poprzecznych...
      Korki rządzą sie swoimi prawami nie do zrozumienia dla prostego kierowcy :)
      • tymon99 Re: Blokowanie skrzyżowań 08.11.08, 10:29
        to samo zrobią, jeśli zatrzymasz się przed pasami na czerwonym. przynajmniej w
        stolicy.
      • habudzik Re: Blokowanie skrzyżowań 08.11.08, 10:31
        A Tiges dalej bedzie swoje pisał .
        • rekrut1 Re: Blokowanie skrzyżowań 08.11.08, 19:35
          A nie przyszło Wam do głowy że to najzwyklejsze chamstwo i arogancja?
          Nie ten co ma pierwszeństwo, kto pierwszy ten lepszy. Po prostu
          ogólnie panujące chamstwo przenosi się z chodnika na jezdnię.
          Mam wielu znajomych w Europie i nie tylko. Tak arogancko jeżdżących
          kierowców jak w Polsce nie widzieli w swoich krajach(a przynajmniej
          rzadko się to zdarza). Naprawdę jestem patriotą i bardzo mnie to
          boli co piszę ale to prawda. W sklepie, urzędzie, na ulicy pierwszy
          kontakt z nieznajomym sprawia wrażenie wrogości, dlaczego pytają.
          Spróbujcie złożyć w sklepie reklamacje na jakikolwiek towar,
          pierwsza reakcja jest zawsze agresywna. W innych państwach też mogą
          jej nie uznać ale zrobią to w zupełnie innym stylu. Dlaczego uważać
          że ta ekspedienta, urzędnik czy mechanik gdy wsiądzie do samochodu
          staje się uprzejmy, wyrozumiały, grzeczny? Sądzę że taka "przywara"
          jest sporym zagrożeniem i przyczyną wielu "niepotrzebnych"
          wypadków.
          Pozdr.
          Pazdzioch
          • staszek585 Re: Blokowanie skrzyżowań 08.11.08, 20:02
            Całkowicie się zgadzam z poprzednikiem.
            To zwykłe, w dodatku bezrozumne chamstwo. Z wypowiedzi widać, że powszechne i
            akceptowane. Ale co się dziwić: chamstwo króluje. W telewizji, w gazetach im
            większe chamstwo tym bardziej oglądalne, czy czytane. Postawa "mi się należy"
            powszechna. Ktoś stosujący zasady, przepisy uważany na nieudacznika.
            Na drodze robimy to samo co na co dzień. Tym bardziej, ze mamy poczucie
            anonimowości i bezkarności.
            Nawet Pan Poseł ostatnio dał popis co mu wolno.
            P.S.
            Podobno za kilka pokoleń będzie lepiej. Więcej optymizmu.
          • habudzik Re: Blokowanie skrzyżowań 08.11.08, 20:46
            rekrut1 napisał:

            > A nie przyszło Wam do głowy że to najzwyklejsze chamstwo i arogancja?
            > Nie ten co ma pierwszeństwo, kto pierwszy ten lepszy. Po prostu
            > ogólnie panujące chamstwo przenosi się z chodnika na jezdnię.
            > Mam wielu znajomych w Europie i nie tylko. Tak arogancko jeżdżących
            > kierowców jak w Polsce nie widzieli w swoich krajach(a przynajmniej
            > rzadko się to zdarza). Naprawdę jestem patriotą i bardzo mnie to
            > boli co piszę ale to prawda. W sklepie, urzędzie, na ulicy pierwszy
            > kontakt z nieznajomym sprawia wrażenie wrogości,

            Całkowicie się z Tobą Rekrucie zgadzam . Gdyby nie to , że w mojej sygnaturce
            jest najgłupsze zdanie z wybełkotanych przez Kozę to Twój text tam bym wkleił by
            wszyscy go widzieli bo prawdę , najprawdziwszą mówi .
            • tymon99 Re: Blokowanie skrzyżowań 08.11.08, 23:45
              no niestety.. w chamstwie polacy są dobrzy.
              przykład z piątku - warszawa, ulica grójecka, korek roku. jedzie karetka, więc
              trzeba się usunąć. paniusia w fabii usuwa się na trawnik oddzielający jezdnię od
              torowiska i doznaje oświecenia: jak pojadę 300 m trawniczkiem, będę o 60
              wyprzedzonych frajerów do przodu!
          • emes-nju Re: Blokowanie skrzyżowań 13.11.08, 10:56
            rekrut1 napisał:

            > A nie przyszło Wam do głowy że to najzwyklejsze chamstwo i
            > arogancja? Nie ten co ma pierwszeństwo, kto pierwszy ten lepszy.

            A stroze prawa i PORZADKU (!!!) w krzaczkach ZA zakorkowanym skrzyzowaniem lapia tych, ktorzy po odstaniu swojego, nadganiaja.

            I nikomu nawet do glowy nie przyjdzie, ze policja ma sluzyc nie tylko prawu (kontrola predkosci), ale rowniez i porzadkowi (np. na skrzyzowaniu)... Ha! Sa nawet kraje, gdzie policja ma, uwaga, bo w bolszwickim raju moze to wywolac chwilowy bezdech, SLUZYC (!) obywatelom. Np. pomagajac rozladowac korek... I nawet nie koniecznie karzac blokujacych skrzyzowanie, bo nie kazde zablokowanie jest wynikiem zamierzonego dzialania.

            A co do nieeuropejskich standardow zachowan. No coz - mamy to w spadku po slusznie minionym okresie. I nikomu to nie przeszkadza, a prym wiedzie w tym niestety waaadza poprzez swoja armie urzednikow. Przyklad idzie z gory...
            • rekrut1 Re: Blokowanie skrzyżowań 14.11.08, 00:20
              emes-nju napisał: bo w bolszwickim raju moze to wywolac chwilowy
              bezdech, SLUZYC (!) obywatelom. Np. pomagajac rozladowac korek..

              Ty tak nie szarżuj z tą pomocą policji(bo jeszcze weźmie sobie do
              serca i......), w wawie jest takie skrzyżowanie, Żelazna-Grzybowska.
              Policja upodobała sobie ćwiczyć na nim młodych adeptów trudnej
              sztuki "aerobiku". Gdy to czyni wyłącza światła i całkiem
              przejezdne skrzyżowanie zamienia w jeden wielki korek.
              Pozdr.
              Pazdzioch
              • emes-nju Re: Blokowanie skrzyżowań 14.11.08, 11:18
                rekrut1 napisał:

                > w wawie jest takie skrzyżowanie, Żelazna-Grzybowska.
                > Policja upodobała sobie ćwiczyć na nim młodych adeptów trudnej
                > sztuki "aerobiku". Gdy to czyni wyłącza światła i całkiem
                > przejezdne skrzyżowanie zamienia w jeden wielki korek.

                Tam gdzie cwicza, faktycznie robi sie nieciekawie. Natomiast tam, gdzie juz stoi zasuplany korek, z cala pewnoscia policjant lepiej sobie poradzi z jego rozsuplaniem niz kierowcy.
        • tiges_wiz Re: Blokowanie skrzyżowań 12.11.08, 15:16
          nie lapie?
          czy ja pisalem ze w korku zostawiam 10 m miejca? ruszam zazwyczaj wczesniej niz
          kolo przede mna, jak jestem pierwszy to czesto jestem juz na srodku
          skrzyzowania, a kolo z boku wlasnie szuka 1 biegu .. a ze jade sobie te 50 km/h
          pozniej na prawym pasie? zanim mnie dogonia to sa nasteone swiatla.
          • atrakcyjny.kazimierz.online Re: Blokowanie skrzyżowań 15.11.08, 16:03
            tiges_wiz napisał:
            ruszam zazwyczaj wczesniej niz
            > kolo przede mna,
            dobre, ile razy w tygodniu kupujesz nowy przedni zderzak?
    • otreb Re: Blokowanie skrzyżowań 09.11.08, 21:35
      Jest w Gdańsku takie skrzyżowanie: Grunwaldzka/Dmowskiego. Wzdłuż Grunwaldzkiej
      biegną tory tramwajowe, a w poprzek przejeżdżają autobusy, nierzadko przegubowe.
      I wszystko byłoby ładnie-pięknie, ale przejazd przez tory jest tak pofałdowany,
      że autobus, aby nie rzucać pasażerami jak workami ziemniaków, przejeżdża z
      minimalną prędkością. Ponieważ Grunwaldzka stanowi "oś" miasta, zielone na
      poprzecznej jest skrócone do absolutnego minimum i często zdarza się
      (szczególnie jeśli autobus wjedzie na skrzyżowani jako drugi), że blokuje go już
      zielone dla pieszych za skrzyżowaniem. No stoi to 18 metrów, wystaje i blokuje
      wszystkie 3 pasy. Miejscy drogowcy nie widzą jednak problemu, a naprawa
      nawierzchni nie dość że zapobiegłaby takim sytuacjom, to drastycznie
      zwiększyłaby przepustowość skrzyżowania, bo na dojeździe do niego na poprzecznej
      ulicy tworzą się często takie korki, że przejechanie 300 metrów zajmuje 10 minut.

      Skrzyżowanie na Google Maps: tiny.pl/s2w5
    • rapid130 Re: Blokowanie skrzyżowań 10.11.08, 16:44
      simon921 napisał:

      > "Bo ja nie wiedziałem, że nie zjadę",
      > "Ja nie pojadę to wy też nie, a co!"

      Dodam jeszcze wersję:
      - "Ja jestem taka sprytna, że myk-myk i jakoś przejadę".

      (Przepraszam żeńską część forum za użyty w tym zdaniu rodzaj, ale to
      jest akurat dosłowny cytat z kobiety). ;)))))
      • tymoteusz.a Re: Blokowanie skrzyżowań 10.11.08, 19:56
        Byłem swego czasu (latem) w W-wie. Jadę Powązkowską (od Armii Krajowej do JPII) jest znak, że będzie zwężenie jezdni - remont wiaduktu nad torami. Zjechałem dość wcześnie za znakiem informującym o takiej sytuacji na lewy pas. A cwaniacy prawym jadą do końca i na siłę wciskają się przed samym wiaduktem. Ponieważ mam wiekowe już autko i mocno się utlenia, nie mam problemów z obawą o jego zniszczenie. Z prawej przed samym wiaduktem jakiś SUV z agencji ochrony z żółtymi kogutami (nie włączonymi) chciał wymusić wciśnięcie się. Gdyby mógł, to by mnie rozjechał. Ale się nie dałem. Choć wcześniej wpuściłem przed siebie wielu kierowców. Wcześniej też ktoś zrobił mi miejsce przed sobą. Ale nie czekałem do końca prawego, znikającego pasa.
        • edgar22 Re: Blokowanie skrzyżowań 12.11.08, 14:38
          tymoteusz.a napisał:
          > A cwaniacy prawym jadą do końca...

          Gdzie się da piszą i mówią o jeździe "na zamek".
          Jak widać powyżej - wciąż zbyt mało.
          Nadal mamy "cwaniaków" i "obrońców swojego pasa do krwi ostatniej".
          • jane14 Re: Blokowanie skrzyżowań 13.11.08, 08:05
            edgar22 napisał:

            > Gdzie się da piszą i mówią o jeździe "na zamek".
            > Jak widać powyżej - wciąż zbyt mało.

            Wiecej nie ma sensu skoro i tak zarówno piszacy jak i czytajacy nie
            wiedza o co chodzi.
            Jazda na zamek polega przedewszystkim na
            A) Zrównaniu predkości na obu pasach.
            B)Zmianie pasa na zasadzie co drugi .
            C) zmianie pasa płynnie w czasie jazdy gdy zwalniajace samochody
            wygeneruja luke miedzy soba.
            Nie ma tu mowy o jeździe swoim pasem do samego końca a juz tym
            bardziej wyprzedzaniu tych którzy juz pas zmienili. Jesli pan X
            przedwcześnie zminieł pas to ja sie i owszem moge toczyc prawym do
            końca (choc wcale nie muszę), ale mam wjechać ZA POJAZD który pana X
            wpuscił a nie wyprzedzic wszystkich i wciskać sie na siłę
            zatrzymujac ruch.
            Jeśli sie tak robi to jest to tylko kolejna odmiana chamstwa a nie
            jazda na zamek.
            • edgar22 A Ty wiesz, o co chodzi? 13.11.08, 08:41
              jane14 napisał:
              > Wiecej nie ma sensu skoro i tak zarówno piszacy jak i czytajacy
              > nie wiedza o co chodzi.

              Absolutnie się z Tobą nie zgodzę.

              Gdyby stosować się do tego, co napisałeś, to będziemy mieli to co zawsze - jeden pas zapchany, drugi pusty i kierowców dzielących się na broniacych swojego pasa "kulturalnych" i jadących zanikającym "cwaniaków".

              Powiem więcej - nie tylko kompletnie wypaczasz ideę "zamka", ale pisząc:

              > Jesli pan X przedwcześnie zminieł pas to ja sie i owszem moge
              > toczyc prawym do końca (choc wcale nie muszę), ale mam wjechać ZA
              > POJAZD który pana X wpuscił a nie wyprzedzic wszystkich i wciskać
              > sie na siłę zatrzymujac ruch.

              popierasz działania tzw. szeryfów, którzy nie tylko sami nie jadą mimo wolnej drogi przed sobą, ale jeszcze pilnują, by nikt inny nie pojechał.
              • jane14 Re: A Ty wiesz, o co chodzi? 13.11.08, 09:20
                edgar22 napisał:

                > popierasz działania tzw. szeryfów, którzy nie tylko sami nie jadą
                mimo wolnej drogi przed sobą, ale jeszcze pilnują, by nikt inny nie
                pojechał.

                Dokładnie, bo po pierwsze jesli jest zanikajacy pas to nie może byc
                mowy ze ktoś ma przed soba wolna droge a nie jedzie. Dostrzegasz
                sprzecznosc swej wypowiedzi ? Szeryf jeśli juz to pilnuje kolejności
                przejeżdzania przez zwężenie a droge blokuje samo zwężenie.
                Po drugie wielokrotnie i zapewne nie tylko ja zauwazyłem że taki
                szeryf potrafi znakomicie upłynnić ruch na zwężeniu.
                I po trzecie powtarzam jedź swoim pasem tak daleko jak możesz
                ale ... nie wyprzedzaj!
                Jeśli masz problem ze zrozumieniem czemu spójrz na ... rozporek i
                zastanów się czy ten zamek tam byłby w stanie działać gdyby ogniwka
                zaczeły wzajemnie sie wyprzedzać który pierwszy ? Dlaczego wiec
                sądzisz ze na drodze bedzie działać?
                • edgar22 Re: A Ty wiesz, o co chodzi? 13.11.08, 09:37
                  W mojej wypowiedzi nie ma sprzeczności. Szeryf ma wolną drogę aż do końca zanikającego pasa.

                  A jeśli chodzi o rozporek... Analogia jest, ale nie taka, jaką widzisz.
                  I w rozporku i na drodze jest tylko jedno miejsce, w którym "ogniwka" zachodzą na siebie. W rozporku jest to suwak, na drodze - miejsce, w którym kończy się zanikajacy pas. Czyli - jedziemy do końca (do suwaka) i tam płynnie łączymy "ogniwka". A nie - jeden wcześniej, drugi później. Suwak w rozporku nie jeździ raz w górę raz w dół, żeby zbierać to tu to tam "ogniwka".

                  Jane, nie kontynuujmy tej dyskusji, bo ani to nie jest tematem wątku, ani nikt nikogo nie przekona do swojej wersji.

                  Bardzo często się zgadzam, z tym, co tu piszesz, ale gdy dyskusja schodzi na temat "światła a znaki regulujące pierwszeństwo przejazdu", czy - jak widzę teraz - również "jazda na zamek", masz zdanie kompletnie odmienne od przygniatającej większości kierowców i widać, że nie zamierzasz go nawet o milimetr zmieniać.
                  • jane14 Re: A Ty wiesz, o co chodzi? 13.11.08, 10:20
                    Dobrze nie kontynuujmy ale jescze tylko mały komentarz
                    " Szeryf ma wolną drogę aż do końca zanikającego pasa."
                    I zniej korzysta tylko z predkością równą jak pas sąsiedni. Tu
                    właśnie szeryf jest tym suwakiem. Fakt najlepiej by było by suwak
                    był zawsze na końcu (a raczej możliwie najbliżej końca by nie
                    dochodziło do zatrzymania ruchu) ale gdy nie jest, to szeryf
                    przywraca stan idealny czyli równa predkośc.
                    W zamku bowiem najważniejsze jest równa predkość i "zazebienie sie"
                    ruchu, położenie suwaka to sprawa drugorzedna.
                    • tbernard Re: A Ty wiesz, o co chodzi? 18.11.08, 12:41
                      Wystarczy, że żadna sierota nie będzie próbować zbyt wcześnie zmieniać pasa i
                      wtedy nie będzie potrzeba szeryfów ani nie będzie cwaniaków. Po co ci jadący
                      pasem "kulturalnym" wpuszczają sierotę wcześniej niż przy zwężeniu (i na dodatek
                      zanim ci co są przed nim jeszcze nie zdążyli pasa zmienić, bo chcą to zrobić
                      zgodnie z zasadami zamka)? Gdy jadę za takim sierotą, to mam wtedy dylemat: czy
                      jechać powoli (stając się szeryfem a bardzo nie chcę się w takiej roli stawiać)
                      i blokować wolną przestrzeń, czy też jechać normalnie do końca przeskakując
                      sierotę (to z kolei może być odebrane za cwaniakowanie). Za to czasem zdarza
                      się, że sierota za mną zmienia wcześniej pas i już mnie nie przepuszcza, bo ja
                      specjalnie nie sygnalizowałem wcześniej zamiaru zanim ci przede mną nie wykonają
                      manewru. Najlepiej gdyby było to jasno uregulowane przepisem i znakiem a nie
                      jakieś zaloty i uprzejmości obarczone niedomówieniami.
                    • niknejm Re: A Ty wiesz, o co chodzi?-do Jane 18.11.08, 15:03
                      Jeżdżąc tak, jak jeździsz, niepotrzebnie przedłużasz korek. Gdybys
                      pojechała z normalną prędkością do końca, a potem płynnie wjechała
                      na suwak, przestrzeń PRZED Tobą wcześniej pojawiłaby się ZA Tobą. Co
                      za tym idzie, odblokowałaś wcześniejsze skrzyzowania.
                      'Suwak' to nic nowego. Jest od lat stosowany w krajach
                      cywilizowanych i dobrze się sprawdza, rozładowując skrzyżoania przez
                      skracanie korka. Wszyscy jadą równo i płynnie aż do zwężenia, ruch
                      jest taki sam na obu pasach (powolny korek to jest to jeden z
                      przykładów, kiedy 'lewopasmowość' nie jest problemem). Po co
                      wymyślać jakieś skomplikowane i niepotrzebne reguły? W PL coraz
                      więcej ludzi jeździ jak trzeba - do końca zwężenia a potem suwak.
                      Tak jeżdżę i ja (raz jako wpuszczany, raz jako wpuszczający).
                      Zdarzają się i tacy co nikogo i nigdy nie wpuszczą, bo jadą 'swoim
                      pasem' (na takich mówię sobie prywatnie, że chyba strasznie im się
                      chce siku i dlatego mają takie ciśnienie :-)). Ale generalnie -
                      poprawia się, bo ludzie podróżują po świecie i przenoszą na nasze
                      drogi poprawne nawyki.

                      Pzdr
                      Niknejm
                      • jane14 Re: A Ty wiesz, o co chodzi?-do Jane 19.11.08, 08:31
                        niknejm napisał:

                        > Jeżdżąc tak, jak jeździsz, niepotrzebnie przedłużasz korek. Gdybys
                        > pojechała z normalną prędkością do końca...
                        A jak to jest ta normalan predkość? Bo ja smiem twierdzić i konia z
                        rzedem temu co udowodni że jest inaczej że normalna predkość do
                        jazdy na zamek, to predkość równa dla obu pasów !!!

                        > .....przestrzeń PRZED Tobą wcześniej pojawiłaby się ZA Tobą. Co
                        > za tym idzie, odblokowałaś wcześniejsze skrzyzowania.

                        Jeśli pojawia sie sytuacja patologiczna ze pas lewy jest "bardziej
                        lubiany" niz prawy właśnie szeryf ta patologie likwiduje i
                        przyblokowujac pas zanikajacy uwalnia ten nadmiernie obciążony
                        skracajac korek. Cudów nie ma. Na jednym pasie zmieści sie tylko
                        połowa aut jadących dwoma pasami. A wiec jeśli np. lewy pas
                        nadmiernie sie wydłużył trzeba go przyspieszyć przytrzymujac prawy,
                        a nie pchac sie prawym i wstrzymywać i tak juz wydłużony i blokujacy
                        np. poprzednie skrzyzowanie lewy.
                        • niknejm Re: A Ty wiesz, o co chodzi?-do Jane 19.11.08, 10:39
                          jane14 napisał:


                          > A jak to jest ta normalan predkość? Bo ja smiem twierdzić i konia
                          > z rzedem temu co udowodni że jest inaczej że normalna predkość do
                          > jazdy na zamek, to predkość równa dla obu pasów !!!

                          Nie. Taka, która wynika z KD i ew. z warunków (np. ślisko). To co
                          piszesz oznacza, że NIGDY nie wolno byłoby wyprzedzać. :-)
                          Jedziesz do końca z tą normalną prędkością, a potem płynnie
                          zmieniasz pas.

                          > > .....przestrzeń PRZED Tobą wcześniej pojawiłaby się ZA Tobą. Co
                          > > za tym idzie, odblokowałaś wcześniejsze skrzyzowania.
                          >
                          > Jeśli pojawia sie sytuacja patologiczna ze pas lewy jest "bardziej
                          > lubiany" niz prawy właśnie szeryf ta patologie likwiduje i
                          > przyblokowujac pas zanikajacy uwalnia ten nadmiernie obciążony
                          > skracajac korek. Cudów nie ma.

                          Cudów nie ma. Jak pas jest luźniejszy i posuwa się szybciej, w
                          naturalny sposób się zapełnia. W efekcie prędkość obu pasów się w
                          końcu zrównuje, ALE z efektywnym wykorzystaniem przestrzeni i
                          skróceniem korka.

                          > Na jednym pasie zmieści sie tylko
                          > połowa aut jadących dwoma pasami. A wiec jeśli np. lewy pas
                          > nadmiernie sie wydłużył trzeba go przyspieszyć przytrzymujac
                          > prawy,

                          Wniosek jest prosty: drogi wielopasmowe w miastach są zbędne. Ba,
                          powinno się (dla uporządkowania) zerwać nawierzchnię i zaorać inne
                          pasy niż jeden. :-)
                          A poważnie mówiąc - ruch w mieście (w tym hipotetyczny korek)
                          poprzedzielany jest światłami, a do tego jest ograniczenie
                          prędkości. Jeśli korek się wydłuży, więcej skrzyżowań będzie
                          zakorkowanych. Podawałem przykłady na to w swojej poprzedniej
                          wypowiedzi. Przeczytaj dokładnie - jeszcze raz.
                          Mianując się samozwańczym szeryfem, powodujesz po prostu korki.
                          Często widzę zatory bez sensu, powodowane właśnie przez 'nie-
                          cwaniaków'. I przykłady tego podałem.
                          A w ogóle, jeśli nikt nie będzie zbytnio kombinował i wymyślał
                          swoich reguł, zaś przyjął po prostu reguły obowiązujące od lat w
                          cywilizowanym świecie (w sytuacji korka jazda do zwężenia a potem na
                          suwak DOPIERO przy zwężeniu) ruch będzie płynny i uporządkowany. Nie
                          będzie szarpaniny, samozwańczych szeryfów, nerwów, przyspieszania i
                          hamowania. Jest korek przed zwężeniem? Jedziemy dowolnym pasem, a
                          potem reguła jest prosta - prawy/lewy/prawy. I już. Korek jest
                          krótszy, mniej skrzyżowań jest zablokowanych, ruch płynnie przepływa
                          między cyklami świateł.
                          Chyba, że bycie samozwańczym szeryfem łechce Twoje ego ;-) W takim
                          przypadku znajdź sobie inne pole do samorealizacji.

                          Pzdr
                          Niknejm

    • naprawdetrzezwy To zachowanie wyniesione z domu. 10.11.08, 20:15
      Czyli gardzenie innymi. Po prostu mają w sempiternie i zasady, i
      innych uczestników ruchu.


      (wg hierachów katolickich w jakichś 90% to katolicy...)
    • kos52 owczy pęd 15.11.08, 17:09
      Jazda w korku to ciągłe pilnowanie zachowania poprzednika i odstępu
      do niego.
      Niewprawiony w tym kierujący w takim poruszaniu często niezauważa
      przejścia, przejazdu rowerowego, skrzyżowania, torów pojazdu
      szynowego...
      Ten owczy pęd do przodu byle trochę miejsca powoduje też
      nieustępowanie pierwszeństwa np przy skręcie w lewo. Optycznie
      związany z poprzednikiem nie zauważa pojazdu jadącego z przeciwka na
      wprost!
      Zjawisko szczególnie niebezpieczne przy poruszaniu się za pojazdami
      ograniczającymi pole widzenia (ciężarowymi, furgonami).
      Jeśli do tego dodamy szybki wzrost zmęczenia i agresji taką
      sytuacją - powstają sytuacje niebezpieczne. Dobrze,że na małej
      prędkości.
      Myślę,że poznawanie tych zjawisk pozwoli wszystkim na większą
      wyrozumiałość i wzajemną życzliwość, która zawsze będzie procentować
      pozytywami.
      pozdr
      • alexis_corner ręce i nogi opadają 16.11.08, 01:21
        jane "wymyśliła":

        " Szeryf ma wolną drogę aż do końca zanikającego pasa."
        I zniej korzysta tylko z predkością równą jak pas sąsiedni. Tu
        właśnie szeryf jest tym suwakiem. Fakt najlepiej by było by suwak
        był zawsze na końcu (a raczej możliwie najbliżej końca by nie
        dochodziło do zatrzymania ruchu) ale gdy nie jest, to szeryf
        przywraca stan idealny czyli równa predkośc.

        -i w ten sposób idea zamka idzie się "spólkować" w najbliższe krzaczory :-D
        Bo "równa prędkość", moja pani to jest, moja pani, podstawa!! i co mi tam , że szeryf ma przed sobą 100 metrów wolnej drogi!
        ma być równo i sprawiedliwie! nawet dla gamoni, którzy zjechali na "właściwy pas" 300 metrów przed zwężeniem...
        "szeryf" tego dopilnuje!

        - wredna alexis
        • tbernard Re: ręce i nogi opadają 18.11.08, 13:38
          Nie żebym bronił szeryfów samozwańczych ale gdy przez chwilę będzie jechał z
          prędkością jak na sąsiednim pasie i dojedzie do końca, to chyba zacznie znowu
          funkcjonować zamek. Dla mnie bardziej na potępienie zasługują sieroty które
          jeszcze na długo przed zwężeniem błagają migaczem oraz te litościwe dusze co ich
          wpuszczają w takim miejscu.
          • jaki71 Re: ręce i nogi opadają 18.11.08, 13:58
            tbernard napisał:

            > Nie żebym bronił szeryfów samozwańczych ale gdy przez chwilę będzie jechał z
            > prędkością jak na sąsiednim pasie i dojedzie do końca, to chyba zacznie znowu
            > funkcjonować zamek.
            Nie będzie, bo oprócz szeryfów sa jeszcze na drodze niedojdy, które w połowie
            korka stwierdzą że tu wcisnąć się jeszcze wypada a potem to już jest cwaniactwo
            i zablokują oba pasy na dłuższą chwilę w efekcie czego miejsce do popisu będzie
            miał kolejny szeryf :(

            Dla mnie bardziej na potępienie zasługują sieroty które
            > jeszcze na długo przed zwężeniem błagają migaczem oraz te litościwe dusze co ic
            > h
            > wpuszczają w takim miejscu.
            Jak jest litościwa dusza to jeszcze pół biedy, gorzej ka sierota stanie i
            biernie czeka na cud :(
            • tbernard Re: ręce i nogi opadają 19.11.08, 11:06
              > Jak jest litościwa dusza to jeszcze pół biedy, gorzej ka sierota stanie i
              > biernie czeka na cud :(

              Trudno powiedzieć, czy pół biedy, bo gdy sierota zostanie wpuszczona, to dostaje
              napadu uprzejmości i bardzo chętnie następną sierotę (która ją przeskoczyła)
              wpuszcza. Efekt jest taki, że ta litościwa (i intelektualnie ograniczona) dusza
              co wpuściła pierwszą sierotę oraz ci za nią częściej stoją niż jadą.
          • edgar22 Re: ręce i nogi opadają 18.11.08, 13:59
            > Nie żebym bronił szeryfów samozwańczych ale gdy przez chwilę
            > będzie jechał z prędkością jak na sąsiednim pasie i dojedzie do
            > końca, to chyba zacznie znowu funkcjonować zamek

            Jeśli "przez chwilę", to tak, ale przy stojącym korku to dojechanie może potrwać dość długo.
            I niepotrzebnie powoduje wzrost ciśnienia u tych, którzy blokowani sa przez szeryfa.

            Ja to w ogóle uważam, że największa zaleta zamka to likwidacja "cwaniaków" i "kulturalnych" i ogólne obniżenie napięcia. Wkurzasz się ewentualnie tylko na korek, a nie na tych, którzy w nim stoją.
            • tbernard Re: ręce i nogi opadają 19.11.08, 11:58
              > Jeśli "przez chwilę", to tak, ale przy stojącym korku to dojechanie może potrwa
              > ć dość długo.
              > I niepotrzebnie powoduje wzrost ciśnienia u tych, którzy blokowani sa przez sze
              > ryfa.

              Lecz wtedy korek zwinniej się porusza i częściej jedzie niż stoi gdy szeryf
              przyblokuje przez chwilę dopływ, tym samym zbyt długo to przyblokowanie nie
              powinno trwać ;) Oczywiście nie popieram takich praktyk.

              > Ja to w ogóle uważam, że największa zaleta zamka to likwidacja "cwaniaków" i "k
              > ulturalnych" i ogólne obniżenie napięcia. Wkurzasz się ewentualnie tylko na kor
              > ek, a nie na tych, którzy w nim stoją.

              Ja dokładnie też mam takie zdanie. Raczej nie upatruję w nim cudownej recepty na
              korki.
          • niknejm Re: ręce i nogi opadają 18.11.08, 15:24
            tbernard napisał:

            > Dla mnie bardziej na potępienie zasługują sieroty które
            > jeszcze na długo przed zwężeniem błagają migaczem oraz te
            > litościwe dusze co ich wpuszczają w takim miejscu.

            Dokładnie. Znam na przykład kilka skrzyżowań, gdzie przed światłami
            są 2 pasy, a za skrzyżowaniem (około 100m dalej) jeden pas zanika.
            Wpieniające są ofiary losu, które (będąc na pasie dalej zanikającym)
            zaraz po przejechaniu skrzyżowania włączają kierunkowskaz i stają
            dęba, blokując w ten sposób te 100m. pasa zanikającego. W efekcie
            przez skrzyżowanie przejeżdża 40% aut mniej niż mogłoby. Światła są
            ustawione tak, że korek bez problemu 'rozchodziłby' się po
            przejechaniu feralnego skrzyżowania, będącego wąskim gardłem.
            Niestety, przez indolencję 'nie-cwaniaków' mamy zupełnie bezsensowny
            korek, który przdłuża się i blokuje wczęśniejsze skrzyżowania. A
            potem to już na zasadzie domina - korkują się ulice poprzeczne :-(
            Wszystko przez wyżej wspomniany ofiary losu...

            Pzdr
            Niknejm
    • simon921 "Zamek" - pytanie do przeciwników 19.11.08, 14:25
      Załóżmy sytuację - stoją oba pasy po równo obłożone autami, więc o
      tym waszym "cwaniactwie" nie ma mowy. Ale - dużo szybciej porusza
      się pas zanikający, ponieważ część wjeżdża przed zwężeniem, część
      100m wcześniej, a jeszcze inni 500m wcześniej. No i Ci co zjeżdżają
      wcześniej jeszcze innych z zanikającego wpuszczają. I co nadal
      przeciwni "zamkowi".
      • rekrut1 Re: Do wszystkich 19.11.08, 15:36
        Skrzyżowanie: Powstańców Śląskich - Połczyńska - Dźwigowa.
        Duże, dobrze oznakowane, dobrze ustawione światła. Rano Panom
        Kierowcom udało się je zablokować całkowicie we wszystkich
        kierunkach na dwie zmiany świateł. W pobliżu są dwie dobrze
        zaopatrzone stacje benzynowe, przyjedźcie pomiędzy 8,00 a 9,30 na to
        skrzyżowanie(dowolnego dnia), na stacji kawa, ciasteczko i
        popatrzcie na kaskaderskie wyczyny oszołomów(ja tak zrobiłem bo mi
        się znudziło stać w aucie). Korki są tam praktycznie bez przerwy.
        Wiele tu było światłych teorii i uwag.
        Pozdr.
        Pazdzioch

        PS. jak będziecie wyrzucać swoje światłe teorie i wywody to proszę
        nie na ziemię, tam są kosze.
        • inguszetia_2006 Re: Do wszystkich 19.11.08, 15:57
          Witam,
          Czy to nie tam dali radiestetów i różdżkarzy, by dowiedli, że tam są
          żyły wodne i znaleźli sposób na ich neutralizację?;-)
          Pzdr.
          Inguszetia
          • nazimno Mowisz powaznie? 19.11.08, 18:31
            Najlepszym sposobem na neutralizacje zyl wodnych jest
            okadzenie skrzyzowania ziolami zebranymi o polnocy
            na Lysej Gorze. Moze to zrobic tylko koncesjonowany
            okadzacz, ktory opanowal naukowo to rzemioslo
            i ktory ma odpowiednie uprawnienia potwierdzone w magistracie.

            Potem na terenie wezla nalezy zakopac rowniez o polnocy
            specjalny demagnetyzer wraz z odpromiennikiem pasma alpha/beta.

            Dodatkowo na klombie powinien zrobic siusiu czarny
            baran, nie moze to byc owca, bo wszystko pojdzie na marne.

            A z baranami jak wiadomo nie ma problemow.
            Zawsze sie jakis znajdzie.
    • iberia.pl Re: Blokowanie skrzyżowań 21.11.08, 14:05
      to istna plaga we Wro :(.
      • rekrut1 Re: Blokowanie skrzyżowań 21.11.08, 15:42
        Podobno pomagają na to egzorcyści.
    • edek40 Re: Blokowanie skrzyżowań 21.11.08, 16:27
      Jestem bardzo przeczulony w tej kwestii. Za wszelka cene staram sie nie wjezdzac
      na skrzyzowanie, gdy wiem ze nie zjade. Niech sobie trabia. Mam to w powazaniu.
      Czasem jednak zdarza mi sie stanac. Otoz z reguly jezdze vanem lub pick-upem. Ze
      wzgledu na to, ze widze dzieki temu dalej, latwiej mi ocenic ile samochodow
      zmiesci sie na cyklu. Aby wiec nie stac jak jelopa przed skrzyzowaniem, widzac
      ruszajaca kolumne za nim, po prostu ruszam i zaczynam toczyc sie. W 99,999%
      przypadow nie tarasuje skrzyzowania. Czasem jednak zdarza sie, ze moje
      wyliczenia sa o kant d..py potluc. Bywa, ze jakis samochod nie rusza sie, choc
      ma miejsce lub robi to tak powoli, ze sila rzeczy zostaje na skrzyzowaniu, choc
      za skrzyzowaniem jest dosc miejca. Rzadko mam mordercze uczucia, ale takie
      "powiekszanie" odstepu w korku doprowadza mnie do pasji, poniewaz niewatpliwie
      przyczynia sie do rozrastania sie korka na kolejne kwartaly. Wpisuje sie jednak
      w ogolna tendencje naszych kierowcow, ktory zainteresowani sa wylacznie tym, co
      maja przed soba.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka