Wczesne czarwone

12.02.09, 10:02
Jak widać kolizje drogowe są nie tylko nieuchronne a wręcz stanowią
jakby "folklor" naszej rzeczywistości drogowej. Jak może być inaczej
skoro do kolizji dochodzi nawet w tak zdawałoby się "niekolizyjnym"
obszarze jak przestrzeń około ziemska. Ale ja nie o tym.
Katalizatorem tego tematu stał się pewien kierowca(~50ki) który
wczoraj pod światłami wysiadł ze swojego wehikułu i zwrócił mi uwagę
że żółte światło nie stanowi podstawy do zatrzymania się przed
sygnalizatorem.
Nie jestem zwolennikiem "dotaczania" się do skrzyżowania(jazda eko),
lubię zdecydowaną jazdę. W momencie kiedy stawałem światło żółte
zmieniało się na czerwone(zrobiłem to dwa razy) i zgodnie z
przepisami..........
Tu nawet nie chodzi o brak elementarnych podstaw znajomości KD.
Zjawisko przeskakiwania skrzyżowań na "wczesnym czerwonym" stało się
na tyle powszechne że "prawie niewidoczne".
Zaobserwujcie swoje zachowanie po zmianie świateł, pierwszą reakcją
jest odczekanie kilku sekund, tu nie chodzi o zgodne z kodeksem
zachowanie szczególnej ostrożności, to dokładne sprawdzenie czy
wszyscy "wcześniacy" już przejechali. Przecież to jest chore!
Wiele stłuczek przy lewoskrętcie(ostatnio pokazywanych przez TV)
nastąpiło nie z powodu braku zachowania szcz....... a właśnie z
powodu "wcześniaków". To nasilające się zjawisko będzie przyczyną
coraz większej liczby takich wypadków. Biorąc pod uwagę ograniczenia
w budżetach policyjnych oraz ich "inne priorytety" nie prędko
nastąpi poprawa. Stąd mój apel - Uważajcie!!!
Pozdr.
Pazdzioch.
    • nazimno Masz racje. 12.02.09, 10:15
      Populacja "roztropnych inaczej" rosnie.
      Z tego powodu zasady przyjete przez normalnych ludzi zaczynaja
      stawac pod znakiem zapytania.

      Spodziewam sie wkrotce przejscia w Polsce na inna konwencje
      sygnalizacji swietlnej:

      -przy zoltym robta co chceta
      -przy czerwonym robta ca chceta
      -przy zielonym robta co chceta
      -w ogole robta co chceta

      Ekologicznie bedzie oszczedniej wylaczyc cala sygnalizacje swietlna w kraju nad
      Wisla.

      I tak nie jest praktycznie potrzebna.
    • emes-nju Re: Wczesne czarwone 12.02.09, 10:19
      Z czyms takim, jak opisales jeszcze sie nie spotkalem.

      Natomiast rozciagaczy faz swiatel ci u nas dostatek. I nadal tak
      bedzie, dopoki policja bedzie scigac wylacznie za predkosc, a
      skrzyzowania beda lezaly odlogiem. A ze policja bedzie scigala tylko
      za predkosc, to jeszcze dluuuugo pewnik - przekraczajacych predkosc
      jest zdecydowanie wiecej niz przejezdzajacych na czerwonym. I coz z
      tego, ze przekroczenie predkosci (w rozsadnych granicach - nie pisze
      o przekroczeniach x2 czy x3) wcale nie musi byc grozne (szczegolnie
      jak wezmie sie pod uwage skandaliczna nadregulacje drog), a przejazd
      na czerwonym niebezpieczny jest zawsze? Kasa sie liczy...

      Na walce o poprawe bezpieczenstwa trzeba wyjsc na plus :-/
      • sokolasty Re: Wczesne czarwone 12.02.09, 12:38
        W jakimś mieście juz są automatycznie monitorowane skrzyżowania: jak czujnik
        wykryje ruch pojazdu na czerwonym, aparat robi fotę.
        • habudzik Re: Wczesne czarwone 13.02.09, 10:58
          sokolasty napisał:

          > W jakimś mieście juz są automatycznie monitorowane skrzyżowania: jak czujnik
          > wykryje ruch pojazdu na czerwonym, aparat robi fotę.

          Jak ze trzy lata temu pisałem o fototrapach to mnie Emciak wyśmiał .
      • jane14 Re: Wczesne czarwone 12.02.09, 13:14
        emes-nju napisał:

        > ...rozciagaczy faz swiatel ci u nas dostatek. I nadal tak
        > bedzie, dopoki policja bedzie scigac wylacznie za predkosc, a
        > skrzyzowania beda lezaly odlogiem.


        Ocho ... znowu zaniki pamieci ?
        A kogo to ostatnio policja ścigała za przejazd po zgasnieciu
        zielonej strzałki ???
        Twoja monotematycznosc może byc nawet zabawna w zestawieniu z
        faktami.
        A swoja droga ciekawe jak wyglada statystyka udzielanych mandatów.
        Mysle ze po odliczeniu mandatów z fotoradarów to zapewne pierwsze w
        kolejności beda światła.
        Mam zupełnie odmienne obserwacje niż ty. W tej chwili praktycznie
        rzadkością jest suszarka. W miescie patrole "zarabiaja" głownie na
        swiatłach i pasach dla autobusów. Tak to przynajmniej widac w
        Krakowie...
        Poza miastem i owszem kontrole radarowe są czeste, ale w drugiej
        kolejności wyprzedzania na ciągłej, zwłaszcza na krajówkach gdzie
        jak nie same radary to skrzynki stoją co pare km ...
        • emes-nju Re: Wczesne czarwone 12.02.09, 13:19
          jane14 napisał:

          > A kogo to ostatnio policja ścigała za przejazd po zgasnieciu
          > zielonej strzałki ???

          Po pierwsze jak powiedzialem, ze nie przyjmuje mandatu,
          zrezygnowali. Wiedzieli, ze w sadzie nie maja szans :-P

          A po drugie to byla AKCJA, a nie systematyczne pilnowanie skrzyzowan
          przy pomocy kamer.
    • inguszetia_2006 Re: Wczesne czarwone 12.02.09, 10:40
      Witam,
      Ja wogóle nie rozumiem czegoś takiego, że ktoś wysiada z samochodu i
      idzie do Ciebie, bo chce cię pouczyć. Obcym nie otwieram drzwi, ani
      okna. Na co liczą takie dziwolągi?
      Nie ma koleś racji, gada głupoty i Ty masz tego kurtazyjnie
      wysłuchać? FUCK.
      Poza tym mógł mieć np. gaz, albo inne narzędzie zbrodni.
      I to nie jest żart.
      Pzdr.
      Inguszetia
      • nazimno jezeli juz fuck, to lepiej zadziala fuck-off 12.02.09, 10:47
        Pozdrowienia.
        • w357 Re: jezeli juz fuck, to lepiej zadziala fuck-off 12.02.09, 20:00
          .....a może --> WHAT THE FUCK ? ..... i dalej po Polsku
          --> Spieprzaj Dziadu :-)


          ps.
          Przez jakiś czas jeździłem samochodem siostry...
          Na tylnej szybie był "Zielony Listek"...
          Gdy na jednym ze skrzyżowań nie ruszyłem z piskiem opon,
          a "pacjęęęt" z tyłu zaczął na Mnie TRĄBIĆ.....
          "Zaciągnąłłłem" "ręczny" , włączyłem "awaryjne" i wysiadłem z
          pojazdu,
          aby zapytać PACJĘTA czy przypadkiem nie potrzebuje POMOCY lub
          (być może) paluszek Mu się przykleił do przycisku "Klaksonu"......
          Niestety "pacjęęęt" jakoś dziwnie szybko
          włączył "wsteczny" i UCIEKŁ !!!

          No i do dzisiajszego dnia nie wiem o co Mu chodziło ? :-)



          BURAKÓW i innych ZWIERZĄT za kierownicą można napotkaaaać
          w wieeeeelu miejscach...

          Niektórzy mają szczęście, że ze Mnie Niespotykanie
          Spokojny Człowiek :-)

          (ale jak się .......)
      • rekrut1 Re: Wczesne czarwone 12.02.09, 10:48
        Jesteś kobietą więc rozumiem twoje obawy. Do ułomków nie należę więc
        czuję się trochę bezpieczniej(pewnie kiedyś się oszukam ale puki
        co...).
        Tu nie chodziło mi o bezpieczeństwo ale o "porażające" zjawisko i
        mentalność.
        (przepraszam za brzydki wyraz)
        Pozdr.
        Pazdzioch
    • edek40 Re: Wczesne czarwone 12.02.09, 11:04
      Tego nie sciga ani radar, ani fotoradar. Tyle w temacie.
      • jureek Re: Wczesne czarwone 12.02.09, 13:51
        edek40 napisał:

        > Tego nie sciga ani radar, ani fotoradar.

        A mógłby i powinien. Technicznie to żaden problem, żeby takie wykroczenia ścigać
        automatyczne. Obawiam się tylko, że znowu będą płacze, dlaczego to właściciel
        samochodu ma się tłumaczyć, kto tym samochodem przejeżdżał na czerwonym.
        Jura

        P.S. W Niemczech za przejechanie na czerwonym (od 1 sekundy od momentu zapalenia
        się czerwonego) traci się prawko. I radzę uważać, bo na wielu skrzyżowaniach są
        skrzyneczki robiące zdjęcia.
        • edek40 Re: Wczesne czarwone 12.02.09, 14:23
          > A mógłby i powinien. Technicznie to żaden problem, żeby takie wykroczenia ścigać
          > automatyczne. Obawiam się tylko, że znowu będą płacze, dlaczego to właściciel
          > samochodu ma się tłumaczyć, kto tym samochodem przejeżdżał na czerwonym.

          Jak zwykle jestem szyderczy.

          Moim bowiem zdaniem isnieja wykroczenia potencjalnie duzo niebezpieczniejsze od
          przekraczania predkosci, szczegolnie ze pojecie przekraczania predkosci jest w
          Polsce strasznie naduzywane, a temat fotoradarow swietnie wyglada tak w
          mediach, jak i w kasie.

          Dlaczego pisze o przekraczaniu pojecia "przekraczanie predkosci". Wez np.
          nieostrozna i niesygnalizowana zmiane pasa. Gosc dryfuje pod jadacy za szybko
          samochod. Mozna dyskutowac czy powodem wypadku byla predkosc, sa bowiem takie
          wzajemne usytuowania aut, ze niezaleznie od predkosc dojdzie do kolizji. Tak
          samo bylo z tym nieszczesnym wypadkiem, o ktorym niedawno dyskutowalismy. Tu,
          podobnie jak w podanym i wymyslonym wypadku, przyczyna wypadku nie byla
          predkosc. Ona powiekszyla zakres szkod, ona uniemozliwila proby ratowania.
          Jednak bezposrednia przyczyna bylo bandyckie wyprzedzanie przed skrzyzowaniem.
          Gdyby bowiem gosc szarzowal caly czas na lewym, to widzialby samochod szykujacy
          sie do skretu i mozna zalozyc, ze do wypadku w ogole by nie doszlo.

          Wracajac do poznoczerwonego. Fakt notorycznego przekraczania skrzyzowania na
          czerwonym (ja wprawdzie patrze w lusterko, ale na widok zoltego z reguly hamuje)
          wyrobil we mnie odruch patrzenia w lewo, gdy jako pierwszy ruszam na zielonym.
          To dobrze, bo jest szansa na dluzsze zycie. Gdy jednak do Polski przyjedze ktos,
          kto na zielonym przyzwyczail sie ruszac? Albo jeszcze nie nabyl doswiadczenia i
          na zielone reaguje "kodeksowo". Tu zlamanie przepisu jest duzo bardziej
          niebezpieczne, szczegolnie ze najczesciej dochodzi do uderzen bocznych. Mysle,
          ze liczac procentowo w stosunku do ilosci wykroczen, wjazd na czerwonym zbiera
          wieksze zniwo. Jadac za szybko w zasadniczej wieksozsci wypadkow dojezdza sie
          calo do domu, wjazd na czerwone raczej czesto konczy sie kolizja.
          • rekrut1 Re: Wczesne czarwone 12.02.09, 14:42
            Sokolasty napisał:
            W jakimś mieście juz są automatycznie monitorowane skrzyżowania: jak
            czujnik wykryje ruch pojazdu na czerwonym, aparat robi fotę.

            Myślę że najwyższy czas żeby nasze władze poważnie o tym pomyślały.
            Z "demoralizacją" (a taka jest bezkarność przy tego typu
            wykroczeniach)bardzo trudno walczyć, prewencja jest prostsza.
            Pozdr.
            Pazdzioch
            • nazimno Tu w (D) jest w miastach sporo takich 12.02.09, 14:50
              fotoradarow, ktore blyskaja delikwenta na czerwonym wlasnie.


              • jureek Re: Tu w (D) jest w miastach sporo takich 12.02.09, 16:11
                nazimno napisał:

                > fotoradarow, ktore blyskaja delikwenta na czerwonym wlasnie.

                Dodam, że taki błysk może kosztować utratę prawka na okres od miesiąca do
                trzech, w zaleynođci od tego ile czasu minęło od zapalenia się czerwonego. I
                słusznie, moim zdaniem.
                Jura
                • edek40 Re: Tu w (D) jest w miastach sporo takich 12.02.09, 16:13
                  > Dodam, że taki błysk może kosztować utratę prawka na okres od miesiąca do
                  > trzech, w zaleynođci od te

                  Nawet gdy jedzie z przepisowa predkoscia?! W Polsce nie do pomyslenia ;)
                  • nazimno Predkosci nikt w tym przypadku nie mierzy. 12.02.09, 16:45
                    "Czerwone" ma swoja cene!
                  • jureek Re: Tu w (D) jest w miastach sporo takich 12.02.09, 17:15
                    edek40 napisał:

                    > Nawet gdy jedzie z przepisowa predkoscia?! W Polsce nie do pomyslenia ;)

                    Przecież w Polsce za prędkość też się prawka nie traci. A szkoda.
                    W Niemczech tracisz prawko na okres od miesiąca do trzech (bez względu na
                    zgromadzone punkty) i za prędkość i za czerwone.
                    Moim zdaniem lepsze to niż wysokie mandaty.
                    Jura
                    • sokolasty Re: Tu w (D) jest w miastach sporo takich 12.02.09, 18:39
                      Trudno mi sobie wyobrazić np. przedstawiciela handlowego bez prawka :) Choć, z
                      drugiej strony znam jednego byłego, który miał kierowcę :)

                      IMO jeden miesiąc bez prawka jest bardziej uciążliwe niż 500 PLN grzywny.
                      • emes-nju Re: Tu w (D) jest w miastach sporo takich 12.02.09, 18:55
                        sokolasty napisał:

                        > IMO jeden miesiąc bez prawka jest bardziej uciążliwe niż 500 PLN
                        > grzywny.

                        Czy ja wiem...?

                        Ostatni raz rutynowa kontrole mialem jakos tak w polowie lat 90.
                        Wydale mi sie, ze ryzyko jazdy bez PJ jest w Polsce zadne.
                        • jureek Re: Tu w (D) jest w miastach sporo takich 12.02.09, 20:07
                          emes-nju napisał:

                          > Ostatni raz rutynowa kontrole mialem jakos tak w polowie lat 90.
                          > Wydale mi sie, ze ryzyko jazdy bez PJ jest w Polsce zadne.

                          I ryzyko złapania niewielkie, i kary też śmieszne. W Niemczech za jazdę bez
                          prawka sędzia może orzec karę bezwzględnego więzienia. Za kratkami taki na pewno
                          nie pojeździ, chyna że na symulatorze.
                          Jura
                          • 0rwell Re: Tu w (D) jest w miastach sporo takich 12.02.09, 22:42
                            jureek napisał:

                            > I ryzyko złapania niewielkie, i kary też śmieszne.

                            Ostatnio chodzi mi ten temat po głowie i muszę powiedziec że gdy
                            czytałem twoje kolejne wypowiedzi, to miałem ochotę zapytać jakie są
                            kary w Niemczech za jazdę bez uprawnień.

                            Jakie tak na prawdę sankcje grożą w Polsce dziecku zatrzymanemu
                            podczas prowadzenia samochodu i osobie która straciła prawko po
                            przekroczeniu limitu punktów (bez sądowego zakazu prowadzenia
                            pojazdów)lub nigdy go nie miała? O ile się nie mylę to jest to 500-
                            złotowy mandat i ewentualne odholowanie samochodu. Nie wiesz jak to
                            jest?

                            Czytałem o pewnym wypadku, o którym było głośno w mediach.
                            Chłopaczek wariował, spowodował jeden wypadek (bez ofiar
                            śmiertelnych, ale poszkodowani leczą sie do dziś), po jakimś czasie
                            stracił prawko za piracenie, potem kilka razy policja zatrzymywała
                            go i karała wspomnianym mandatem. W koncu, pewnego mglistego dnia
                            chłopak zderzył się czołowo - wyprzedzał w gęstej mgle, teren
                            zabudowany. Zgineły 2 osoby jadące drugim pojazdem a jemu nic się
                            nie stało.Dopiero po tym sprawa w sądzie.

                            Odnoszę wrażenie, że gdy u nas ktos jest maniakiem, który bez
                            samochodu nie potrafi żyć a takich nie brakuje, to nie ma takiej
                            siły która by go powstrzymała przed jazdą. Prawo sprzyja piratom
                            drogowym. Każda nowelizacja ustawy łagodzi sankcje. Kiedyś
                            funkcjonowały kolegia do spraw wykroczen - dzisiaj jest 500 zł
                            mandatu i może pan jechać tylko tak żebyśmy (drogówka) nie widzieli.
                            Limit punktów karnych ma zostać zwiększony do 48 a przy wykroczeniu
                            zarejestrowanym przez fotoradar mają nie być naliczane. Śmierdząca
                            sprawa...
                            • nazimno Wysokie, kary pieniezne i do 1 roku pierdla 13.02.09, 09:30
                              Jezeli sie powtorzy, sad podwyzszy.
                              Jezeli jeszcze nie mial prawa jazdy, moze miec powazne problemy w przyszlosci z
                              jego uzyskaniem.

                              www.verkehrsportal.de/stvg/stvg_21.php
                            • jureek Re: Tu w (D) jest w miastach sporo takich 13.02.09, 10:44
                              0rwell napisał:

                              > Limit punktów karnych ma zostać zwiększony do 48 a przy wykroczeniu
                              > zarejestrowanym przez fotoradar mają nie być naliczane. Śmierdząca
                              > sprawa...

                              Nóż się w kieszeni otwiera, gdy czytam projekty tych nowych uregulowań. Widać,
                              że nie chodzi o bezpieczeństwo, tylko o dojenie kasy. Jak się ma odpowiednie
                              pieniądze, to można kupić sobie licencję na piracenie. I te durne tłumaczenia,
                              że nie można dawać punktów za przekroczenie prędkości, bo nie można w 100%
                              ustalić, kto kierował. Mandat można nałożyć nie mając 100% pewności, a punktów
                              dać nie można. Po cholerę w ogóle obowiązek tablic rejestracyjnych, skoro i tak
                              właściciel samochodu do niczego nie jest zobowiązany.
                              Jura
                              • tiges_wiz Re: Tu w (D) jest w miastach sporo takich 13.02.09, 10:48
                                brin tez jest rejestrowana i tez wlasciciel z automatu nie bedzie winny.

                                problem polega na tym, że po 2-3 dniach bylbym w stanie wskazac kto kierowal,
                                ale nasz wymiar sprawiedliwosci (hehe), zgasza sie po kilku miesiacach
                                • jureek Re: Tu w (D) jest w miastach sporo takich 13.02.09, 11:55
                                  tiges_wiz napisał:

                                  > brin tez jest rejestrowana i tez wlasciciel z automatu nie bedzie winny.

                                  Jednak jeśli z tej broni ktoś zostanie zastrzelony, to lepiej, żeby właściciel
                                  wiedział, kto broni używał.

                                  > problem polega na tym, że po 2-3 dniach bylbym w stanie wskazac kto kierowal,
                                  > ale nasz wymiar sprawiedliwosci (hehe), zgasza sie po kilku miesiacach

                                  Zgoda. Po kilku miesiącach masz prawo nie pamiętać. Nie rozumiem tylko, dlaczego
                                  w dobie komputerów tak długo musi to trwać.
                                  Sfotografowany powinien najpóźniej w tydzień po zrobieniu zdjęcia mieć mandat w
                                  skrzynce.
                                  Jura
                                  • tiges_wiz Re: Tu w (D) jest w miastach sporo takich 13.02.09, 14:29
                                    przypomina sie mi sie hostoria pana bedacego w Niemczech, ktory auto zostawil w
                                    kraju i rodzina tym jezdzila (zona i ze dwoch doslych synow). Przyszla
                                    niewyrazna fotka, ze zdarzeniem sprzed pol roku i stwierdzili ze musza mu dac
                                    mandat (mimo ze udowodnil, ze go nie bylo). Bronil sie jednak zle, bo odmowil
                                    podania kto jechal i zostal ukarany, bo jako swiadek nie moze odmowic. Powinien
                                    moim zdaniem podac kto jezdzil, a policja niech sama szuka winnego.

                                    W przypadku broni bym powiedzial, ze pol roku temu u mnie w domu byl Grucha,
                                    Siwy i Krzywulec i oni mogli ja zabrac .. ale nie wiem ktory ;)

                                    CO ciekawe wychodzi na to ze bandyci maja wiecej praw niz kierowcy. Ba, czasem
                                    wychodza na wolnosc jak dowody sa marne.
                              • edek40 Re: Tu w (D) jest w miastach sporo takich 13.02.09, 11:16
                                > Nóż się w kieszeni otwiera, gdy czytam projekty tych nowych uregulowań. Widać,
                                > że nie chodzi o bezpieczeństwo, tylko o dojenie kasy.

                                Zawsze twierdzilem, ze masz chlopie glowe na karku ;) Wprawdzie do pewnych
                                wnioskow dochodzisz innymi drogami, ale zawsze to cos. Mi bowiem wystarczalo do
                                tego wylacznie polaczenie dwoch faktow: nachalnego zaradarowania bez zadnych
                                powaznych pomyslow jak naprawde poprawic bezpieczenstwo do czasu, gdy wreszcie
                                da sie autostrada przejechac przez cala Polsce od granicy do granicy tak
                                wertykalnie, jak i horyzontalnie. Znaczy sie mam na mysli takie poprawianie
                                bezpieczenstwa, aby to dawalo efekty, a nie tepe ograniczanie predkosci, ktorego
                                i tak niewielu przestrzega, bo czasem po prostu sie nie da.
                                • nazimno Nic nowego nie wymyslili. 13.02.09, 11:32
                                  Od niepamietnych czasow na szlakach komunikacyjnych pojawiali
                                  sie albo lokalni watazkowie albo lokalni zbojcy i lupili
                                  kupcow do golej skory.

                                  Role zbojcow przejma teraz przedsiebiorstwa eksploatacji
                                  skrzynek radarowych. W koncu tzw. "emerytowana kadra z powiazaniami"
                                  musi gdzies znalezc zatrudnienie, a bezrobocie ogolne bedzie jak cholera...

                                  Spokojna praca przy komputerach, a dochod gwarantowany.


                                  • nazimno ...juz Adam Mickiewicz o tym pisal: 13.02.09, 11:35

                                    www.oss.wroc.pl/mickiewicz/mj/autor001/text0056.htm
                                    • rekrut1 Re: ...juz Adam Mickiewicz o tym pisal: 13.02.09, 11:40
                                      Ooooo i na literaturze się znasz! :-)))))
                                      Pozdr.
                                      Pazdzioch
                                      • nazimno Staaaaareeee czasy, jeszcze mi troche zostalo... 13.02.09, 11:53
                                        (we lbie. Polonistka byla piekna, mloda, zaraz po studiach, i wszyscy
                                        sie w niej po cichu kochali, nikt jej nie chcial podpasc, kazdy
                                        sie staral).

                                        A i tak wybralem "scisle".

                                        Nasz narodowy Wieszcz przewidzial wszystko. Tylko sie wczytac.
                                        To o tym "tacie" pasuje do PH (przedstawiciel handlowy).

                                  • emes-nju Re: Nic nowego nie wymyslili. 13.02.09, 11:39
                                    nazimno napisał:

                                    > Od niepamietnych czasow na szlakach komunikacyjnych pojawiali
                                    > sie albo lokalni watazkowie albo lokalni zbojcy i lupili
                                    > kupcow do golej skory.

                                    To co dzieje sie na naszych drogach raczej REKET mi przypomina.

                                    Najpierw robi sie wszystko, zeby bylo niebezpiecznie, a potem
                                    pobiera oplaty za zapewnienie bezpieczenstwa :-/
                                    • nazimno "Jaka demokracja, taki reket..." 13.02.09, 11:48
                                      (ze sobie strawestuje powiedzonko pewnego wysokiego reprezentanta
                                      ludu pracujacego miast i wsi)

                                      Interesujacy komentarz:

                                      rk3745.salon24.pl/24073.html

                                  • jureek Re: Nic nowego nie wymyslili. 13.02.09, 12:11
                                    nazimno napisał:

                                    > Od niepamietnych czasow na szlakach komunikacyjnych pojawiali
                                    > sie albo lokalni watazkowie albo lokalni zbojcy i lupili
                                    > kupcow do golej skory.
                                    >
                                    > Role zbojcow przejma teraz przedsiebiorstwa eksploatacji
                                    > skrzynek radarowych. W koncu tzw. "emerytowana kadra z powiazaniami"
                                    > musi gdzies znalezc zatrudnienie, a bezrobocie ogolne bedzie jak cholera...
                                    >
                                    > Spokojna praca przy komputerach, a dochod gwarantowany.

                                    Bzdura. Ja naprzykład bojkotuję radary i nikt ze mnie nie łupi. W przypadku
                                    średniowiecznego zbója też mógłbym w tak prosty sposób uniknąć złupienia?
                                    Jura
                                    • rekrut1 Re: Nic nowego nie wymyslili. 13.02.09, 12:32
                                      jureek napisał:"Bzdura. Ja naprzykład bojkotuję radary i nikt ze
                                      mnie nie łupi."
                                      -A ileż Ty robisz kilometrów rocznie?
                                      -Dla udowodnienia swoich racji stawiasz znak równości pomiędzy
                                      przekroczeniem prędkości np. przed szkołą i 50-ką w terenie
                                      niezabudowanym(bo skrzyżowanie z dróżką asfaltową, czasem nie
                                      zaznaczoną nawet na mapie).
                                      -Znajomy stracił prawko za punkty(jest szefem firmy). Witam Pirata,
                                      zażartowałem. A ile ty zrobiłeś w zeszłym roku kilometrów po naszych
                                      pięknych drogach bo ja ponad 180tyś. Przestałem się uśmiechać,
                                      zdałem sobie sprawę że gdyby trzymał kurczowo naszych
                                      najwspanialszych przepisów zamiast gadać ze mną pewnie by jeszcze
                                      jechał, jechał, jechał.
                                      Dla jasności - nikogo nie usprawiedliwiam.
                                      Pozdr.
                                      Pazdzioch
                                    • nazimno Bojkot? Przestaniesz jezdzic, co? 13.02.09, 13:13
                                      Tu nie chodzi o Ciebie, czy mnie. My sie glownie poruszamy po
                                      A4 (ja np. do Gliwic).

                                      Tu chodzi o "zwierzyne lowna", ktora nalezy zlupic ZANIM zbuduje
                                      sie porzadniejszy system komunikacyjny.

                                      I w tym cale sedno, poniewaz to "ZANIM" potrwa ladnych pare lat...

                                      PS
                                      Przyjemna praca przy komputerach + gwarantowany zysk.
                                      W czasie kryzysu najlepszy model biznesu dla pieszczochow.
                                      • jureek Re: a nie da się jeździć zgodnie z przepisami? 13.02.09, 14:46
                                        Nie trzeba przestawać jeździć. Zgodnie z przepisami też da się jeździć. I to nie
                                        tylko na A4. Czasami jadę przez Pragę, wtedy nie mam tyle autostrady, więc wiem,
                                        że nie jest tak tragicznie, jak to się tutaj pisze. W ogóle nie rozumiem
                                        przywoływania braku autostrad w tym kontekście. Czy zanim wybuduje się
                                        autostrady należy zawiesić egzekwowanie przepisów? Czy należy po gorszych
                                        drogach pozwolić jeździć szybciej niż po porównywalnych drogach w innych krajach
                                        tylko lepiej wykonanych?
                                        Jura
                                        • emes-nju Re: a nie da się jeździć zgodnie z przepisami? 13.02.09, 15:01
                                          jureek napisał:

                                          > Czy zanim wybuduje się autostrady należy zawiesić egzekwowanie
                                          > przepisów?

                                          Nie.

                                          Nalezy odpuscic dosc karkolomne proby osiagania "autostradowych"
                                          (niemieckich?) statystyk zabitych poprzez regulowanie naszych drog
                                          miedzynarodowych tak, jak reguluje sie na Zachodzie drogi lokalne.

                                          To nic nie daje (swiadcza o tym statystyki!), z wyjatkiem, o czym
                                          juz pisalem w odniesieniu do siebie, pogarszania konkurencyjnosci
                                          poskiej gospodarki. I wtedy jest mniej kasy rowniez na drogi...
                                          • jureek Re: a nie da się jeździć zgodnie z przepisami? 13.02.09, 16:58
                                            emes-nju napisał:

                                            > Nalezy odpuscic dosc karkolomne proby osiagania "autostradowych"
                                            > (niemieckich?) statystyk zabitych poprzez regulowanie naszych drog
                                            > miedzynarodowych tak, jak reguluje sie na Zachodzie drogi lokalne.

                                            Nasze drogi międzynarodowe mają nieraz gorszą nawierzchnię, są gorzej
                                            wyprofilowane niż niejedna zachodnia droga lokalna. Ale Ty chciałbyś na nich
                                            pozwolić jeździć szybciej, niż na tamtej lepszej jakościowo lokalnej tylko
                                            dlatego, że jest to droga międzynarodowa? Regulacje powinny uwzględniać
                                            faktyczną jakość drogi, a nie to, z ilu cyferek składa się jej numer. Czy to nie
                                            jest myślenie magiczne, że ilość cyferek sprawi, że droga będzie bezpieczniejsza
                                            i można będzie po niej ostrzej grzać?
                                            Jura

                                            > To nic nie daje (swiadcza o tym statystyki!), z wyjatkiem, o czym
                                            > juz pisalem w odniesieniu do siebie, pogarszania konkurencyjnosci
                                            > poskiej gospodarki. I wtedy jest mniej kasy rowniez na drogi...
                                            >
                                            • emes-nju Re: a nie da się jeździć zgodnie z przepisami? 15.02.09, 22:01
                                              Byc moze tego nie zauwazyles, ale kazdy remont konczy sie obnizeniem
                                              standardu drogi. Faktycznym pogorszeniem - coraz wiecej szykan,
                                              coraz wiecej ograniczen (czesto w miejscach, w ktorych przed
                                              remontem prawie nie bylo drogi, ale nie bylo tez ograniczen), coraz
                                              mniej miejsc, w ktorych mozna bezpiecznie wyprzedzac (rowniez rowery
                                              i ciagniki!) itd.

                                              A ofiar nie chce byc mniej... W zasadzie jedynym efektem tych
                                              zakrojonych na szeroka skale dzialan jest to, ze i tak zenujaco
                                              niski komfort podrozowania po polskich duktach robi sie jeszcze
                                              nizszy.

                                              Tu nie chodzi o grzanie. Tu chodzi rowniez o to, ze po przejechaniu
                                              200 km nowomodnie zDEZorganizowana droga nr 2 (Terespol-Warszawa)
                                              bylem po prostu bardzo zmeczony. A jechalem dzis (niedziela) rano. W
                                              bardzo malym ruchu i znosnej pogodzie - meczy to, ze droga, dzieki
                                              szykanom wymaga ciaglej napietej uwagi (nawet drogowcy, ktory
                                              to "produkuja" zdaja sobie z tego sprawe, bo przed kazda szykana
                                              jest znak z wykrzyknikiem - jak czesto w Niemczech z premedytacja
                                              tworzy sie na drodze cos, co wymaga oznakowania znakiem informujacym
                                              o niebezpieczenstwie?).

                                              Czy wiesz co dzieki tym drogowym koromyslom dzieje sie na tej drodze
                                              jak ruch jest duzy? To jest katownia (probowalem w zeszlym roku). A
                                              zmeczony kierowca CHYBA jest bardziej sklonny do popelniania bledow
                                              (rowniez tych "ostatecznych") niz niezmeczony...

                                              Jakos nie potrafie sie zgodzic z tym, ze tworzy sie na drogach cos,
                                              co wymaga oznaczania znakiem informujacym, ze to cos powstale dla
                                              naszego bezpieczenstwa, jest niebezpieczne!!! Wydaje mi sie, ze jest
                                              to sprzeczne z elementarna logika...
                                              • habudzik Re: a nie da się jeździć zgodnie z przepisami? 16.02.09, 09:07
                                                emes-nju napisał:


                                                > Tu nie chodzi o grzanie. Tu chodzi rowniez o to, ze po
                                                przejechaniu
                                                > 200 km nowomodnie zDEZorganizowana droga nr 2 (Terespol-Warszawa)
                                                > bylem po prostu bardzo zmeczony. A jechalem dzis (niedziela) rano.
                                                W
                                                > bardzo malym ruchu i znosnej pogodzie - meczy to, ze droga, dzieki
                                                > szykanom wymaga ciaglej napietej uwagi

                                                No tak , masz racje . Gdyby nie szykany to swobodnie mógłbys sie na
                                                chwilkę zdrzemnąć i odpocząć sobie przed przybyciem na miejsce .
                                              • jureek Re: a nie da się jeździć zgodnie z przepisami? 16.02.09, 09:46
                                                emes-nju napisał:

                                                > Byc moze tego nie zauwazyles, ale kazdy remont konczy sie obnizeniem
                                                > standardu drogi.

                                                Rzeczywiście nie zauważyłem. Standart wyremontowanych odcinków DK4 między
                                                Bolesławcem a Zgorzelcem jest wyższy niż przed remontem, podobnie obwodnice
                                                Otmuchowa i Paczkowa oraz poszerzenie do 3 pasów (2+1) odcinka przed Kudową
                                                wyraźnie poprawiły komfort jazdy na trasie z Nysy do Kudowy. Drogą 45 Opole -
                                                Kluczbork też jeździ się lepiej. To tylko wybrane przykłady, a ogólnie po
                                                remontach zawsze malowane są linie boczne, czy to nie poprawia komfortu jazdy?
                                                Jura
                                                • emes-nju Re: a nie da się jeździć zgodnie z przepisami? 16.02.09, 10:13
                                                  Sa drogi, ktore po remoncie sa lepsze niz przed.

                                                  To te, na ktorych nikt sie nie wyzyl - po prostu wylano nowa mase
                                                  asfaltopodobna na stara i namalowano przyzwoite kreski. Na
                                                  niektorych mniej waznych drogach dorobiono nawet pasy do skretu w
                                                  lewo!!! (Wynika z tego, ze gierkowka jest droga lokalna, bo na niej
                                                  pasow do skretu nie zrobiono :-P ).

                                                  Natomiast praktycznie wszystkie najwazniejsze dla Polski drogi
                                                  ("jednocyfrowe") remontowane sa w mysl zasady, ze tylko bezruch
                                                  tworzy prawdziwe bezpieczenstwo (w niedziele rano! jechalem za kims,
                                                  kto uwazal, ze 30-50 km/h na szosie jest ok., ale miejsc do
                                                  wyprzedzania nawet tak powoli jadacego bylo tak malo, ze wytworzyla
                                                  sie potezna kolumna, ktorej nie udalo mi sie PRZEPISOWO lyknac na
                                                  odcinku kilkanastu km - miejsc bezpiecznych bylo duzo, bo to prosta
                                                  droga, ale DEZorganizator ruchu uznal, ze nie wolno wyprzedzac nawet
                                                  ciagnikow; czy wiesz co sie tam dzieje jak ruch jest duzy...?).

                                                  Niestety, bardzo nad tym ubolewam, skonczyla mi sie karta w aparacie
                                                  i nie porobilem zdjec (choc lepszy bylby film) - przede wszystkim
                                                  znakow informujacych o niebezpieczenstwie (A-30) w miejscach
                                                  zmodernizowanych w celu poprawy bezpieczenstwa (i nic dziwnego, ze
                                                  stoi tam ten znak - rozwiazania znane z europejskich drog LOKALNYCH
                                                  sa niebezpieczne na ruchliwych, jednojezdniowych drogach
                                                  MIEDZYNARODOWYCH...). I obawiam sie, ze dluuugo tego nie nadrobie -
                                                  w okolice, z ktorych wracalem lepiej jezdzic drogami, ktorych
                                                  nieomal nie ma na mapie... Jak na razie... Jak spierd... juz
                                                  wszystkie "jednocyfrowki", zabiora sie na reszte. Az do wstrzymania
                                                  ruchu i stworzenia skansenu :-/

                                                  Na razie tylko na wschodniej rubierzy, ale poczekajmy...
          • jane14 Re: Wczesne czarwone 13.02.09, 10:46
            edek40 napisał:

            "...pojecie przekraczania predkosci jest w Polsce strasznie
            naduzywane..."

            Niestety nie tylko w Polsce. Jak zapewne obiło ci sie o uszy fakt
            zabijania w Polsce co roku > 5000 ludzi zwrócił uwagę Europy na nasz
            piekny kraj. I w wielu opiniach na temat przyczyn tego stanu rzeczy
            temat przekraczania predkosci jest wskazywany jako podstawowa
            przyczyna tego naszego wyrózniania sie na tle innych nacji..
            Wystarczy zresztą nieco pomysleć aby zrozumiec o co chodzi a nie
            trzymac sie sztywno wymówek w imie własnego dogmatu "jadę szybko ale
            bezpiecznie".

            Np ten "nieostrozna i niesygnalizowana zmiana pasa".

            A) predkośc ~ 50/40 (pierwsza cyfra to tego wyprzedzajacego 2
            wyprzedzanego). Klakson i ten dryfujacy wraca na swój pas w
            ostatecznosci wyprzedzajacy lekko hamuje i wpuszcza dryfujacego
            przed siebie. Skutku brak.

            B) predkosc 70/40 może jak poprzednio jesli auta sa jeszcze dośc
            dalejko od siebie, ale duże szanse ze sie nie uda i dojdzie do
            kolizji. Po krótkiej i miejmy nadzieje kulturalnej rozmowie na
            poboczu Panowie sie rozjada a reszte załatwia ich ubezpieczyciele.
            Skutek 2-3 tyś. PLN ?

            C) 100/40 no to juz duze szanse że wyprzedzany wpada po uderzeniu na
            przeciwległy kierunek a wyprzedzany na pobocze czy prawy pas gdzie
            też moze zostać pobijany. Skutek kilku rannych może i zabitych
            jakieś auta do kasacji no i to co lubią szybcy, niewymierne
            straty "Kibiców" z tytułu spóźnienia sie do celu, bo zakorkowana
            droga...
            Pewnie "dogmatowiec" uzna że winna jest niesygnalizowana zmiana
            pasa, OK ale winna czego A, B czy C.
            O drobnym fakcie jak to że przy 100/40 nawet poprawna sygnalizacja i
            dobra wola wyprzedzanego może nie wystarczyć nie wspomnę.

            Inny przykład "wyprzedzanie na skrzyzowaniu" domyslam się że masz na
            myśli te "latajaca" Toyote.

            "Jednak bezposrednia przyczyna bylo bandyckie wyprzedzanie przed
            skrzyzowaniem.
            Gdyby bowiem gosc szarzowal caly czas na lewym, to widzialby
            samochod szykujacy sie do skretu i mozna zalozyc, ze do wypadku w
            ogole by nie doszlo."

            A) Z czym ci sie kojarzy "bandyckie wyprzedzanie"? z wyprzedzaniem z
            predkością 70/h ? Mnie raczej nie jeśli ja jade wolniej a ktoś sobie
            jedzie z max dopuszczalna 70/h to raczej "bandyckie wyprzedzanie" to
            nie jest...

            B) O ile dobrze pamietam Toyota wyleciała z drogi, a corsa nie stała
            na jej pasie, przynajmniej taka była ostatnia wersja ...

            C) Gdyby gosc szarżował cały czas lewym tez było by to wyprzedzanie!
            Zgodnie z moja wiedza na ten temat jest to przejeżdzanie obok
            pojazdu jadącego w tym samym kierunku, fakt czy jest poprzedzone czy
            nie zmiana pasa nie ma znaczenia.

            "Wracajac do poznoczerwonego. Fakt notorycznego przekraczania
            skrzyzowania na czerwonym (ja wprawdzie patrze w lusterko, ale na
            widok zoltego z reguly hamuje)..."

            Po co patrzysz w lusterko ? Czy aby nie w obawie o to że ktoś jedzie
            za szybko i niezdaży sie zatrzymac ? Zupełnie słusznie, jak tu kilka
            tygodni/miesiecy temu Emes udowadniał nie jest sie w stanie
            zatrzymać z predkości 70/h bedac 60m od skrzyzowania. No wiec
            ponieważ spora grupa jest w stanie a ci co nie to poprostu jadą
            wolniej, a przy tym wszyscy powinni to robić zgodnie z PORD, wiec
            szanse że tacy jak Emes moga zaparkowac tobie/komus w bagaźniku są
            spore.
            No a co dopiero jak bedzie ten z tyłu miał 70 + vat
            A wiec co wybierzesz wjazd w twój bagaźnik czy ryzyko przejechania
            na pomarańczowym ?
            No i jeśli dojdzie do kolizji na skrzyzowaniu to co bedzie przyczyną
            twoje słabe nerwy czy predkosć tego z tyłu ?
            A przyczyną nasilania się tego "zjawiska" jest powszechny daltonizm,
            zamiłowanie do ryzyka, czy powszechne przekraczanie dozwolonej
            predkości ?

            "...Jadac za szybko w zasadniczej wieksozsci wypadkow dojezdza sie
            calo do domu, wjazd na czerwone raczej czesto konczy sie kolizja..."

            Tak, tylko pytanie na ilu skrzyzowaniach nie zdązysz zatrzymać sie
            przed zmiana swiateł jadąc za szybko?
            Na ilu skrzyzowaniach jadac za szybko nie zauwazysz na czas że ten z
            poprzecznej też jechał za szybko by zdazyc sie zatrzymać...?

            Predkosć sama w sobie nie jest przyczyna wszelkich kolizji, ale czy
            nie jest przyczyną całej masy mniej lub bardziej tragicznych błedów ?
            A czy nadmierna predkośc nie jest też czesto barierą
            uniemozliwiajaca unikniecie konsekwencji cudzych błedów ?

            Mysle, że warto to przemysleć jeśli naprawde chce się dojechac do
            domu.
            Ale najpierw trzeba odrzucic fałszywy dogmat szybko=bezpiecznie.
            • rekrut1 Re: Wczesne czarwone 13.02.09, 11:24
              jane14 napisał:.......
              To że jeździmy szybko, o wiele za szybko jak na warunki panujące na
              naszych drogach to fakt nie do zaprzeczenia. Reszta Twojej
              wypowiedzi to słowa, słowa, słowa.
              "100/40 no to juz duze szanse że wyprzedzany wpada po uderzeniu na
              przeciwległy kierunek"
              Co to ma wspólnego z prędkością? Czy to znaczy że przy takiej
              różnicy prędkości nie należy wyprzedzać? A może to wina dryfującego
              jak raczyłeś go nazwać?
              Reszta Twojej wypowiedzi jest uwarunkowana powyższym.

              To nie wysokość mandatów, nie ilość punktów karnych czy inne
              zaklęcia zmniejszą ilość ofiar na naszych drogach!
              Gdyby tak było w krótkim czasie moglibyśmy stać się krajem
              bez "krzyży przy drogach".
              Co do prawdziwych przyczyn tak dużej liczby wypadków na naszych
              drogach napisano na tym forum wiele. Nie dajmy się tumanić różnej
              maści rzekomym specom od transportu, ruchu drogowego czy Panom
              redaktorom zarabiającym na "wierszówkach".
              Pozdr.
              Pazdzioch

              • jane14 Re: Wczesne czarwone 13.02.09, 13:39
                rekrut1 napisał:

                > Co to ma wspólnego z prędkością? Czy to znaczy że przy takiej
                różnicy prędkości nie należy wyprzedzać?

                Nawet nie chodzi o róznice tylko predkosć generalnie. Oczywiście
                róznica też jest istotna dla np. dostrzeżenia tego "dryfu", wyboru
                manewru (hamulec, wyprzedzanie mimo dryfu, czy ucieczka na prawy pas)
                I mam nadzieje że choćby instynktownie kazdy bedac kierowca to czuje!
                Jeśli nie to wiele by sie wyjaśniłao dlaczego ktos uważa że predkosć
                jest bez znaczenia.
                Założmy że do kolizji dochodzi.
                Auto jadace 100/h przebywa w sekundzie ~27 metrów zgadza się ?
                Jadace 50 "tylko" 14.
                A wiec "wytracenie z toru jazdy przy 100/h i 50 /h przy założmy
                takiej samej sile uderzenia (ona bedzie zalezna od szybkosci dryfu)
                zakładajac super czas reakcji 0,5 sek (kontra wyprzedzajacego) w
                pierwszym wypadku oznacza nielontrolowany ruch pojazdu przez 14 m w
                drugim tylko przez 7.
                Jest róznica ?
                Drugi problem to problem ewntualnego poslizgu. Jak zapewne wiesz
                siła potrzebna do przeprowadzenia tego manewru powrotu na poprzedni
                tor jazdy, bedzie czterokrotnie wieksza.

                Reasumujac zwiekszajac predkośc dwukrotnie musisz mieć dwa razy
                wiecej wolnego miejsca i cztery razy lepsza przyczepnosc, by
                przywrócić kontrolę nad pojazdem

                To dotyczy kazdego manewru nie tylko hamowania !!!
            • emes-nju Re: Wczesne czarwone 13.02.09, 11:29
              jane14 napisał:

              > edek40 napisał:
              >
              > "...pojecie przekraczania predkosci jest w Polsce strasznie
              > naduzywane..."
              >
              > Niestety nie tylko w Polsce. Jak zapewne obiło ci sie o uszy fakt
              > zabijania w Polsce co roku > 5000 ludzi zwrócił uwagę Europy na
              > nasz piekny kraj.

              To prawda. Ginie nas w 100 wypadkach kilka razy wiecej niz np.
              Niemcow.

              Prawda (choc raczej rzadko pokazywana, bo niewygodna) jest tez to,
              ze powodujemy zdecydowanie mniej wypadkow niz, jezdzacy znacznie od
              nas szybciej (!), Niemcy.

              Czekam na objawiona prawde dlaczego tak sie dzieje :-P

              > Np ten "nieostrozna i niesygnalizowana zmiana pasa".

              ZUCH!!!

              Dlatego, ze ktos MOZE nieostroznie i bez sygnalizacji zmieniac pas,
              mam powstrzymac sie od wyprzedzania albo robic to z minimalna
              roznica predkosci. Czyli dlugo...

              Czy wiesz, ze dlugie wyprzedzanie na jednojezdniowce jest "troche"
              bardziej niebezpieczne niz krotkie...?

              Czy wiesz, ze wyprzedzajac z mala roznica predkosci bez dluzszy czas
              jestem w zasiegu razenia kogos, kto MOZE nieostroznie i bez
              sygnalizacji zmieniac pas, a kto moze nas wysadzic z jezdni, co BYC
              MOZE nie jest szczegolnie niebezpieczne przy predkosciach rzedu 30
              km/h? (A jak na poboczu, na ktore wjedziemy w drodze w krajobraz
              bedzie "matka wasza"?)

              A rozumiem! Mozna wyprzedac traktory i rowerzystow. Reszty nie :-P

              Reszta postu swiadczy o CALKOWITYM niezrozumieniu tego, co ktos
              kidys napisal.
              • tiges_wiz Re: Wczesne czarwone 13.02.09, 11:47
                moze to, ze jezdzimy jednak w miare dobrze i umiejestosci mamy lepsze (mnie
                wypadkow), ale za to po prostu za szybko i wtedy nie ma taryfy ulgowej (wiecej
                zabitych)
                • emes-nju Re: Wczesne czarwone 13.02.09, 11:59
                  Z tym "za szybko", to sytuacje nalepiej pokazuje watek
                  o "przemalowaniu" gierkowki.

                  Domalowanie pasow do skretu i rozbiegowek REALNIE zwiekszy
                  bezpieczenstwo - nawet bez wprowadzania dodatkowego ograniczenia
                  predkosci. Waaaadza jednak nic nie przebudowuje/przemalowuje (w
                  czasie remontu drogi) i w zamian stawia ograniczenie i fotoradar.

                  I nie sposob zgodzic sie z twierdzeniem, ze na nieprzebudowanym
                  skrzyzowaniu trzeba jechac wolno (co wcale nie zapewnia
                  bezpieczenstwa, a tylko zmniejsza skutki nieuniknionych kolizji).
                  Szkoda tylko, ze nikomu nie wpda do lba jak zrobic i szybko i
                  bezpiecznie.

                  Cala Polska stoi szykanami w miejscach, w ktorych czasem tylko pan z
                  pedzlem MOGLBY poprawic bezpieczenstwo bez zmuszania kierowcow do
                  jazdy z predkoscia bryczki... Tylko po co? Lepiej, zeby bylo
                  niebezpiecznie, bo wtedy jest wieksze przyzwolenie do akcji lupienia
                  kierowcow :-/

                  Wiem, ze to spiskowa teoria, ale po tym jak NIE ZOBACZYLEM pasow do
                  skretu na gierkowce, a ZOBACZYLEM fotoradary, nie mam watpliwosci,
                  ze tak jest...
              • jane14 Re: Wczesne czarwone 13.02.09, 13:43
                emes-nju napisał:

                > Prawda (choc raczej rzadko pokazywana, bo niewygodna) jest tez to,
                ze powodujemy zdecydowanie mniej wypadkow niz, jezdzacy znacznie od
                nas szybciej (!), Niemcy.

                Nie badź nudny wiem, że cie duma rozpiera ale to już było i
                wytłumaczono ci skad takie kuriozalne dane przytoczył ten
                dziennikarz.

                > Dlatego, ze ktos MOZE nieostroznie i bez sygnalizacji zmieniac
                pas,
                mam powstrzymac sie od wyprzedzania albo robic to z minimalna
                roznica predkosci. Czyli dlugo...

                Nie dlatego tylko dlatego bys przeżył i nie zabił nikogo gdy w
                wyniku kolizji czy gwałtownego manewry stracisz panowanie nad
                autem...

                > Czy wiesz, ze wyprzedzajac z mala roznica predkosci bez dluzszy
                czas jestem w zasiegu razenia kogos, kto MOZE nieostroznie i bez
                sygnalizacji zmieniac pas, a kto moze nas wysadzic z jezdni, co BYC
                MOZE nie jest szczegolnie niebezpieczne przy predkosciach rzedu 30
                km/h?...

                Przy predkosci 30/h nie wysadzi cie z jezdni chyba ze ty jedziesz
                rowerkiem...Twoja argumentacja wymaga dopracowania, proponuje
                przejechac sie autem i go POCZUĆ


                > Reszta postu swiadczy o CALKOWITYM niezrozumieniu tego, co ktos
                kidys napisal.

                No i wice wersa. Twierdzenie, że predkośc jest bez znaczenia a nawet
                wiecej ze im wyższa tym lepiej, wskazuje nie tylko na brak
                zrozumienia tego co piszą niektórzy na tym forum ale i brak
                zrozumienia dla tego co uczą w szkołach...(a moze już nie ucza?)
                • emes-nju Re: Wczesne czarwone 13.02.09, 14:15
                  jane14 napisał:

                  > emes-nju napisał:
                  >
                  > > Prawda (choc raczej rzadko pokazywana, bo niewygodna) jest tez
                  > > to, ze powodujemy zdecydowanie mniej wypadkow niz, jezdzacy
                  > > znacznie od nas szybciej (!), Niemcy.
                  >
                  > wytłumaczono ci skad takie kuriozalne dane przytoczył ten
                  > dziennikarz.

                  Jakos do mnie to nie dotarlo. Przytoczysz?

                  > Twierdzenie, że predkośc jest bez znaczenia a nawet
                  > wiecej ze im wyższa tym lepiej, wskazuje nie tylko na brak
                  > zrozumienia tego co piszą niektórzy na tym forum ale i brak
                  > zrozumienia dla tego co uczą w szkołach..

                  Postaraj sie znalesc jakis cytat, w ktorym napisalem, ze "predkosc
                  jest bez znaczenia".

                  Postaraj sie jednak nie znalesc takich, w ktorych pisze, ze predkosc
                  nie ma wplywu na fakt powstania konkretnego wypadku, a pogarszyla
                  tylko jego skutki.
            • edek40 Re: Wczesne czarwone 13.02.09, 11:57
              > Niestety nie tylko w Polsce. Jak zapewne obiło ci sie o uszy fakt
              > zabijania w Polsce co roku > 5000 ludzi zwrócił uwagę Europy na nasz
              > piekny kraj. I w wielu opiniach na temat przyczyn tego stanu rzeczy
              > temat przekraczania predkosci jest wskazywany jako podstawowa
              > przyczyna tego naszego wyrózniania sie na tle innych nacji..
              > Wystarczy zresztą nieco pomysleć aby zrozumiec o co chodzi a nie
              > trzymac sie sztywno wymówek w imie własnego dogmatu "jadę szybko ale
              > bezpiecznie".

              Europie wisi co sie dzieje w Polsce. Wystarczy spojrzec na kwestie emisji CO2.
              Nikogo w Europie nie obchodzi to, ze poziom emisji w Polsce zmierzono w czasie
              najwiekszej recesji na poczatku lat 90 tych. Teraz mamy sie rozwijac, ale
              emitowac mniej niz wtedy, gdy sie zwijalismy. Tak wiec takie Niemcy czy Francja
              moga sobie truc, a u nas ma pachniec kwiatkami. Tak samo jest z ich troska o
              nasze zabojcze drogi. Siedzi sobie taki Niemiec, Francuz czy Angol we wzglednie
              nowym aucie (wiesz - poduszki, ABSy, nadwozie w jednym, nowoczesnym kawalku),
              jedzie sobie wlasnie jednojezdniowa szosa, na ktora wjechal z autostrady. Ma
              jeszcze 20 km takiej jazdy, nie czuje sie jednak szczegolnie zmeczony 600 km
              odcinkiem autostrady, ktory pokonal. Szczesliwie TIRy tedy jezdza sporadycznie,
              poniewaz tranzyt odbywa sie po drogach do tego przystosowanych. I tak sobie
              mysli: o rany iloz to dobrych Polakow ginie rocznie na drogach. Jak to mozliwe,
              ze ci wariaci tak czesto zderzaja sie czolowo, tak czesto dochodzi do uderzen
              bocznych, tak czesto dochodzi do potracen pieszych i rowerzystow. Przeciez
              wszedzie wiekszosc ruchu odbywa sie po drogach, gdzie czolowe jest wykluczone,
              uderzenie boczne rowniez, o potraceniu pieszego czy rowerzysty nie wspominajac.
              To znaczy, ze Polacy jezdza za szybko. No bo czytali, ze w wyniku zderzenia
              samochod rozpadl sie na kawalki. Tak, to musialo byc jakies 300 km/h. A jak
              mozna nie zauwazyc pieszego. Przeciez taki pieszy nie idzie jezdnia, ma jakies
              elementy odblaskowe, rowerzysta jest oswietlony i widoczny. Tak, to musi byc
              predkosc. Przeciez zaodblaskowanego pieszego widac z naprawde daleka. Trzeba
              jechac jakies 150km/h, aby nie zdarzyc zareagowac na pieszego na poboczu. Z
              reszta to w ogole jest zabojstwo, poniewaz idacy pieszy widzi nadjezdzajacy
              samochod, poniewaz porusza sie tak, ze go widzi. Skoro wiec nie zdaza uskoczyc
              to predkosc musi byc straszliwa.

              > A) predkośc ~ 50/40
              > B) predkosc 70/40
              > C) 100/40

              Dlaczego na czterdziestce? To nie jest normalna predkosc ruchu.

              > A) Z czym ci sie kojarzy "bandyckie wyprzedzanie"? z wyprzedzaniem z
              > predkością 70/h ? Mnie raczej nie jeśli ja jade wolniej a ktoś sobie
              > jedzie z max dopuszczalna 70/h to raczej "bandyckie wyprzedzanie" to
              > nie jest...

              Zawsze z tym samym. Z bandyckim wyprzedzaniem. Predkosc nie ma tu absolutnie nic
              do rzeczy.

              > Po co patrzysz w lusterko ? Czy aby nie w obawie o to że ktoś jedzie
              > za szybko i niezdaży sie zatrzymac ?

              Owszem. Nie jest bowiem dla mnie zadna satysfakcja byc wepchnietym na
              skrzyzowanie w poczuciu spelnienia obywatyelskiego obowiazku zatrzymania sie.
              Jednak nie o to chodzi. Chodzi wlasnie o to, ze przeskakiwanie na czerwonym jest
              szalenie niebezpieczne. Dlaczego wiec praktycznie sie tego nie kontroluje?

              > Tak, tylko pytanie na ilu skrzyzowaniach nie zdązysz zatrzymać sie
              > przed zmiana swiateł jadąc za szybko?
              > Na ilu skrzyzowaniach jadac za szybko nie zauwazysz na czas że ten z
              > poprzecznej też jechał za szybko by zdazyc sie zatrzymać...?

              Zupelnie nie wyobrazam sobie tlumaczenia, ze nie zatrzymalem sie, bo jechalem za
              szybko. Jezeli ktos jedzie za szybko i nie zdarza zareagowac jest podwojnym
              piratem. Kiedy ostatni raz widziales fotoradar na skrzyzowaniu w duzym miescie?
              Tu ruch poprzeczny jest wielokrotnie wiekszy niz na np. Gierkowce. Jednak to na
              Gierkowce mamy wykwit fotoradarow. W miastach jakos nie, choc prawdopodobienstwa
              wyhaczenia biedaka z poprzecznej jest o niebo wieksza.

              > Mysle, że warto to przemysleć jeśli naprawde chce się dojechac do
              > domu.
              > Ale najpierw trzeba odrzucic fałszywy dogmat szybko=bezpiecznie.

              Stale powtarzasz ten frazes, ktory w Twoim mniemaniu daje Ci patent na
              wszechwiedz. Dzieki temu tracisz poczucie rzeczywistosci do tego stopnia, ze nie
              widzisz totalnej dysproporcji w karaniu za przewinienia oraz paranoi do ktorej
              to prowadzi. Czy bedzie dla Ciebie satysfakcjonujece to, ze kierowcy beda
              ignorowali czerwone jadac z przepisowa predkoscia. Dla mnie nie.
              • jane14 Re: Wczesne czarwone 13.02.09, 13:54
                edek40 napisał:

                > Europie wisi co sie dzieje w Polsce ...

                Może i zapewne dlatego jest bardziej obiektywna niż my ...
                Także w innych sprawach. Myślisz że nie powinniśmy cos z ta naszą
                energetyka zrobić ?

                > Dlaczego na czterdziestce? To nie jest normalna predkosc ruchu.

                Bo przy wiekszych predkościach np 50 juz nie ma mowy o wyprzedzaniu
                przynajmniej w przypadku A. No i poza tym "dryf" mnie sie kojarzy
                raczej z niekontrolowanym ale wolnym ruchem.

                > Zupelnie nie wyobrazam sobie tlumaczenia, ze nie zatrzymalem sie,
                bo jechalem za szybko...

                No fakt, niektórzy tłumaczą to, że on jechał wolno ale swiatło
                zapala sie za szybko (np Emes)...

                > Kiedy ostatni raz widziales fotoradar na skrzyzowaniu w duzym
                miescie?
                Jeżeli Kraków to duże miasto no to dziś.
                W miastach wiekszośc fotoradarów jest przed przejsciami dla pieszych
                i przed skrzyzowaniami. W szczerym polu (nawet gdyby było takowe)
                NIE WIDZIAŁEM.
                W zasadzie wiec tak samo jak na gierkówce na innych krajówkach ...

                >Stale powtarzasz ten frazes,...Czy bedzie dla Ciebie
                satysfakcjonujece to, ze kierowcy beda ignorowali czerwone jadac z
                przepisowa predkoscia. Dla mnie nie.

                Tylko ty też powtarzasz frazes, róznica polega na tym, że ja
                wskazuje głowna przyczyne dlaczego wiekszośc ignoruje, a ty ?
                No wiec zapytam ponownie:
                A: Daltonizm ?
                B: Zamiłowanie do hazardu ?
                C: Przekraczanie predkości ?

                Wsakaż odpowiedź albo znajdź inną a nie krytykuj mnie (bo smiem
                obala równanie Szybko= bezpiecznie); policji, bo wybrała odpowiedź C
                i sporadycznie ściga daltonistów ani hazardzistów ?

                I kto jest w końcu winien, że zjawisko sie nasila, ja , policja czy
                kierowcy?
                A może EUROPA !!!
                • emes-nju Re: Wczesne czarwone 13.02.09, 14:17
                  jane14 napisał:

                  > No fakt, niektórzy tłumaczą to, że on jechał wolno ale swiatło
                  > zapala sie za szybko (np Emes)...

                  Jak zawsze nie zrozumiales...

                  Emes pisal (i przy okazji powtorzy), ze zolte trwajace trzy sekundy
                  na drodze o dopuszczalnej predkosci 70 km/h, to za krotko.
                  • jane14 Re: Wczesne czarwone 13.02.09, 14:32
                    emes-nju napisał:

                    > Emes pisal (i przy okazji powtorzy), ze zolte trwajace trzy
                    sekundy na drodze o dopuszczalnej predkosci 70 km/h, to za krotko.

                    Czyli czerwone zapala sie za szybko, no to dobrze zrozumiałem, czy
                    nie ?
                    No i co w takim razie tam gdzie jest 50 a jedzie sie 50 +vat = 72 bo
                    ruch nie wielki pieszych nie ma, rowerzyści też gdzieś indziej
                    jezdzą ...
                    A wiec ta predkosć najazdu na skrzyzowanie, ma znaczenie dla tego
                    czy sie zdazy przed czerwonym, czy nie ?

                    No i jeszcze co tak doświadczony kierowca jak Ty Emes ma zrobic
                    wiedzac to co napisał i widzac z oddali sygnalizację świetlna (lub
                    odpowiedni znak ostrzegawczy) ?

                    A: Olać i jechać max dozwolone 70 bo w razie czego na waadze sie
                    zwali.
                    B: Zwolnić i dostosować predkość (no niech bedzie 50) tak by w razie
                    zmiany swiateł nie hamować gwałtownie, czy przejeżdzać na czerwonym.



                    • emes-nju Re: Wczesne czarwone 13.02.09, 14:39
                      Misiaczku puszysty!

                      Zamiast konfabulowac, odnies sie rzetelnie do tego, co napisalem. A
                      napialem o tym ze trzysekundowe zolte na drogach o DOPUSZCZALNEJ
                      PREDKOSCI 70 km/h, to za malo.

                      Nie zauwazam w powyzszym zdaniu nic o ograniczeniu + VAT! A juz z
                      cala pewnosci nic o tym z jaka predkoscia jezdze i jak czesto
                      przejezdzam na czerwonym!
                      • jane14 Re: Wczesne czarwone 13.02.09, 21:07
                        emes-nju napisał:

                        > Misiaczku puszysty!
                        >
                        > Zamiast konfabulowac, odnies sie rzetelnie do tego, co napisalem...

                        No właśnie odnieś się.
                        Wiec co w końcu zrobisz dojeżdżając do skrzyżowania i wiedząc że przy 70/h nie
                        zdążysz się zatrzymać ?
                        Udajesz Misiaczka Puszystego ?
                • edek40 Re: Wczesne czarwone 13.02.09, 16:01
                  > Może i zapewne dlatego jest bardziej obiektywna niż my ...
                  > Także w innych sprawach. Myślisz że nie powinniśmy cos z ta naszą
                  > energetyka zrobić ?

                  Taaa. Powinnismy cos z ta energetyka zrobic. Wystarczyloby na poczatek
                  uwzglednic produkcje i emisje z np. 2000 roku, a nie z czasow zapasci. Fakt,
                  mogli obiektywnie oszacowac emisje z konca XVII wieku i kazac ja stopniowo
                  zmniejszac...

                  > Bo przy wiekszych predkościach np 50 juz nie ma mowy o wyprzedzaniu
                  > przynajmniej w przypadku A. No i poza tym "dryf" mnie sie kojarzy
                  > raczej z niekontrolowanym ale wolnym ruchem.

                  Ze, przepraszam, co takiego? Przy piecdziesiatce sie juz nie wyprzedza? Dryf,
                  kolego, moze byc rowniez szybki, np balwan jadacy Twoje 40 km/h, jezdzacy na
                  codzien za kierownica przymocowana do biurka w domu.

                  > Tylko ty też powtarzasz frazes, róznica polega na tym, że ja
                  > wskazuje głowna przyczyne dlaczego wiekszośc ignoruje, a ty ?
                  > No wiec zapytam ponownie:
                  > A: Daltonizm ?
                  > B: Zamiłowanie do hazardu ?
                  > C: Przekraczanie predkości ?

                  A. nie zwiazane
                  B. glupie
                  C. co ma predkosc do wjezdzania na czerwonym?

                  MOja odpowiedz brzmi:

                  D. totalna bezkarnosc - w Polsce mamy nagonke na predkosc i juz. Pojmanie za
                  inne wykroczenia jest nieomal rownie prawdopodobne, jak uderzenie meteoryt, co
                  faktycznie sie zdarza - tylko rzadko.

                  > I kto jest w końcu winien, że zjawisko sie nasila, ja , policja czy
                  > kierowcy?
                  > A może EUROPA !!!

                  Spiesze z odpowiedzia, bo tu nie trzeba byc geniuszem. Bezposrednia wina
                  najlatwiej obarczyc kierowcow, poniewaz faktycznie to oni powoduja wypadki. Ja
                  zas zadam inne pytanie: kogo obarczyc wina za to, ze Polska nalezy do absolutnie
                  scislej czolowki w smiertelnosci zwiazanej z wszelkiej masci nowotworami?
                  Najprosciej oczywiscie wina obarczyc obywateli, ktorzy o siebie nie dbaja, pala
                  i pija i do tego rzadko chodza do lekarza. Znaczy sie winni nie? No coz, z
                  europejskiej perspektywy zapewne tak to wyglada. Oni zapewne nie wiedza, ze aby
                  dostac sie do wielu specjalistow nalezy wstac o 2 rano, zjesc sniadanko i pojsc
                  do kolejki. Do innych mozna w cywilizowany sposob zapisac sie telefonicznie. Na
                  za dwa lata. A ja, z racji posiadania kolegow-onkologow wiem, ze glowna
                  przyczyna tego stanu rzeczy jest katastrofalny brak wczesnej diagnostyki, ktora
                  jest duuuuuzo wazniejsza niz najlepsze nawet metody leczenia zaawansowanych
                  nowotworow.

                  Widzisz moze jakies analogie? Pewnie nie. Wyjasnie wiec - za katastrofalny
                  poziom smiertelnosci na drogach odpowiadaja wszystkie (moze poza ostatnim) rzady
                  po 1989 roku. Nie budowali bowiem drog.
                  • jane14 Re: Wczesne czarwone 13.02.09, 21:29
                    edek40 napisał:

                    > Taaa. Powinnismy cos z ta energetyka zrobic. Wystarczyloby na poczatek
                    > uwzglednic produkcje i emisje z np. 2000 roku, a nie z czasow zapasci. Fakt,
                    > mogli obiektywnie oszacowac emisje z konca XVII wieku i kazac ja stopniowo
                    > zmniejszac...

                    A moze wreszcie wybudować pare elektrowni bez emisyjnych są takie no nie ...

                    > Ze, przepraszam, co takiego? Przy piecdziesiatce sie juz nie wyprzedza?

                    No jak jeden i drugi jedzie 50 to raczej trudno...

                    > Dryf,
                    > kolego, moze byc rowniez szybki, np balwan jadacy Twoje 40 km/h, jezdzacy na
                    > codzien za kierownica przymocowana do biurka w domu.

                    No nie bardzo rozumie to zdanie, czy chodzi ci o szybki dryf który ja określam
                    "skokiem" z pasa na pas (rzecz raczej niespotykana u jeżdzacych 40 czy 50. Czy
                    chodzi ci że mam kierownice na biurku ? Ale i tu raczej jak już dryfujemy to ze
                    sterem .

                    > C. co ma predkosc do wjezdzania na czerwonym?

                    Spytaj Emesa moze on ci wytłumaczy lepiej. Skoro mu się nie udaje na 70 a na 50
                    już tak to znaczy ze chyba ma ....

                    > MOja odpowiedz brzmi:

                    > D. totalna bezkarnosc - w Polsce mamy nagonke na predkosc i juz.

                    Totalna bezkarność jak na razie dotyczy też prędkości. Jak na razie wiele się
                    mówi o nagonce ale bardzo mało sie robi.


                    > Spiesze z odpowiedzia, bo tu nie trzeba byc geniuszem. Bezposrednia wina
                    > najlatwiej obarczyc kierowcow, poniewaz faktycznie to oni powoduja wypadki.

                    Ale ja nie pytam kogo najprościej tylko kto jest winny.
                    I mieszanie wszystkiego w jednym kotle jest niepoważne.
                    Co Polska Winkelriedem narodów walczących o wolność dla predkości.

                    Jak będziemy dyskutować o służbie zdrowia, szkolnictwie, bezrobociu, itd w
                    kontekście przejazdu na czerwonym to rzeczywiście będzie pouczające ...

                    > ... - za katastrofalny
                    > poziom śmiertelności na drogach odpowiadają wszystkie (możne poza ostatnim) rząd
                    > y
                    > po 1989 roku. Nie budowali bowiem dróg.

                    A to ciekawe a ten buduje ? Gdzie ?
                    Może jak i elektrownie atomowe na Litwie !
                    • edek40 Re: Wczesne czarwone 16.02.09, 10:30
                      > A moze wreszcie wybudować pare elektrowni bez emisyjnych są takie no nie ...

                      No wiesz co? To juz nic nie rozumiem. Gdy pisze, ze za brak drog calkiem sporo
                      osob powinno pojsc siedziec, to dowiaduje sie, ze drog nie da sie tak zaraz
                      wybudowac. Znaczy 20 lat jest za malo. A Ty tu z elektrowniami nuklearnymi. Do
                      drog wiekszosci ludzi nie trzeba naklaniac. A silownie nuklearne budza wsrod
                      ludu strach. Najpierw trzeba wiec ludzi przeknac, uswiadomic, a potem zabrac sie
                      za budowe, ktora nawet optymistycznie biorac zajmie z 10 lat. W 10 lat, gdyby to
                      robic chociaz w tempie chorwacki, mielibysmy juz polaczana choc siec autostrad
                      na glownych kierunkach tranzytowych.

                      > No jak jeden i drugi jedzie 50 to raczej trudno...

                      50 km/h to nie jest normalna predkosc ruchu. Ja z reguly jezdze sporo szybciej.
                      No chyba, ze teren jest zabudowany.

                      > No nie bardzo rozumie to zdanie, czy chodzi ci o szybki dryf który ja określam
                      > "skokiem" z pasa na pas (rzecz raczej niespotykana u jeżdzacych 40 czy 50. Czy
                      > chodzi ci że mam kierownice na biurku ? Ale i tu raczej jak już dryfujemy to ze
                      > sterem .

                      Zapewniam Cie, ze jadac 40-50 km/h jezdza bardziej nieprzewidywalnie niz ci od
                      wiekszych predkosci. Przy 100 km/h szarpniecie kierownica moze skonczyc sie
                      poslizgiem. Przy 50 km/h gwaltownym manewrem. Naturalnie nieukaranym, bo odbywa
                      sie przy 50 km/h...

                      > Totalna bezkarność jak na razie dotyczy też prędkości. Jak na razie wiele się
                      > mówi o nagonce ale bardzo mało sie robi.

                      Chyba za malo jezdzisz, albo nie masz materialu porownawczego. Cale lata
                      dziewiecdziesiate to byly prawdziwe wycinki. Teraz ludzie jezdza duuuuuzo
                      wolniej. To z reszta widac w statystykach - samochodow przybywa lawinowo, drog
                      praktycznie nie przybywa, a ilosc zejsc smiertelnych jest wysoka, ale mniej
                      wiecej stala. I nizsza niz pod koniec wieku, gdzie zblizyla sie do 7000 osob. To
                      znaczy, ze malo sie robi, ale to dziala. Co wiec z pozostalymi, czesto duzo
                      bardziej smiercionoscnymi, wykroczeniami?

                      > Ale ja nie pytam kogo najprościej tylko kto jest winny.
                      > I mieszanie wszystkiego w jednym kotle jest niepoważne.

                      Z wyjatmiem rzadow Mazowieckiego (oni mieli rzeczywiscie inne problemy),
                      wszystkie rzady, ze szczegolnym uwzglednieniem drugiej kadencji SLD i PiS.
                      Pierwsi za calkowite niewykorzystanie srodkow oraz totalne skorumpowanie
                      wszysktiego. Drudzy za deklaracje zmiany prawa, ktorego nie zmienili, za to tak
                      zaswinili procesy legislacyjne, ze dopiero teraz moga ruszych "ich" projekty.
                      Wez taka Rospude, czy Most Polnocny w Warszawie, ktory juz mial stac, a jeszcze
                      nie wbito lopaty. A ludzie wciaz gina i beda gina niezaleznie od ilosci radarow.

                      > A to ciekawe a ten buduje ? Gdzie ?

                      Pare drog widzialem. W odroznieniu od wszystkich poprzednikow, ci chociaz maja
                      jakies konkretne projekty, a nie ilosc kilometrow drog gdziekolwiek.
          • habudzik Re: Wczesne czarwone 13.02.09, 11:02
            edek40 napisał:

            > > A mógłby i powinien. Technicznie to żaden problem, żeby takie wykroczenia
            > ścigać
            > > automatyczne. Obawiam się tylko, że znowu będą płacze, dlaczego to właści
            > ciel
            > > samochodu ma się tłumaczyć, kto tym samochodem przejeżdżał na czerwonym.
            >
            > Jak zwykle jestem szyderczy.
            >
            > Moim bowiem zdaniem isnieja wykroczenia potencjalnie duzo niebezpieczniejsze od
            > przekraczania predkosci, szczegolnie ze pojecie przekraczania predkosci jest w
            > Polsce strasznie naduzywane,

            Co to znaczy nadużywane ? Masz na myśli użycie "przekroczył prędkość" w sytuacji
            gdy jej nie przekroczył ?
          • tbernard Re: Wczesne czarwone 13.02.09, 11:58
            edek40 napisał:
            ...
            > niebezpieczne, szczegolnie ze najczesciej dochodzi do uderzen bocznych. Mysle,
            > ze liczac procentowo w stosunku do ilosci wykroczen, wjazd na czerwonym zbiera
            > wieksze zniwo. Jadac za szybko w zasadniczej wieksozsci wypadkow dojezdza sie
            > calo do domu, wjazd na czerwone raczej czesto konczy sie kolizja.

            A ja podejrzewam i niemal mam stuprocentową pewność, że ci
            późnożółci/wczesnoczerwoni to niemal nigdy tego nie robią jadąc z prędkością
            przepisową gdy jadą na wprost.
            • rekrut1 Re: Wczesne czarwone 13.02.09, 12:15
              tbernard napisał:"A ja podejrzewam i niemal mam stuprocentową
              pewność, że ci późnożółci/wczesnoczerwoni to niemal nigdy tego nie
              robią jadąc z prędkością przepisową gdy jadą na wprost."
              Pewnie Masz rację tylko o czym to ma świadczyć?
              Pozdr.
              Pazdzioch

              • jureek Re: Wczesne czarwone 13.02.09, 12:27
                rekrut1 napisał:

                > Pewnie Masz rację tylko o czym to ma świadczyć?

                pewnie o tym, że bez sensu jest przeciwstawianie wykroczeń rzekomo niegroźnych
                (prędkość) wykroczeniom groźnym, które należy ścigać z całą bezwzględnością
                (czerwone światło), bo w większości przypadków jedno wiąże się z drugim.
                Jura
            • emes-nju Re: Wczesne czarwone 13.02.09, 12:44
              tbernard napisał:

              > A ja podejrzewam i niemal mam stuprocentową pewność, że ci
              > późnożółci/wczesnoczerwoni to niemal nigdy tego nie robią jadąc z
              > prędkością przepisową gdy jadą na wprost.

              Zapewne.

              Ale postaraj sie mi odpowiedziec jakie zachowanie jest
              niebezpieczniejsze.

              1. Za szybka jazda na prostej i nie spowodowanie kolizji;
              2. Spowodowanie kolizji z powodu przeskakiwania na czerwonym
              (predkosc ma wplyw na skutki, a nie na fakt).

              Ja wiem co jest niebezpieczniejsze.

              Waaadza tez. Tylko inaczej... Dlatego nie stawia kamer pilnujacych
              przestrzegania sygnalizacji na skrzyzowaniach (a nawet fotoradarow)
              w miastach, a stawia fotoradary na prostych (czasem ozdobionch
              skrzyzowaniem ze strategiczna polna droga o ruchu 3 pojazdy na dobe)
              poza miastem.
              • habudzik Re: Wczesne czarwone 13.02.09, 17:39
                emes-nju napisał:

                > Ale postaraj sie mi odpowiedziec jakie zachowanie jest
                > niebezpieczniejsze.
                >
                > 1. Za szybka jazda na prostej i nie spowodowanie kolizji;
                > 2. Spowodowanie kolizji z powodu przeskakiwania na czerwonym
                > (predkosc ma wplyw na skutki, a nie na fakt).

                Błedne rozumaowanie a właściwie bezrozum . Powinieneś zapytać
                Co jest bardziej niebezpieczne ? :
                1) Za szybka jazda i wypadek
                2) Jazda na czerwonym i wypadek

                Jeśli któreśz nich potrafi ktoś z całą pewnością wskazać jako bardziej
                niebezpieczne to podnieśmy na ten model bezmyślności kary i egzekucje .

                > Ja wiem co jest niebezpieczniejsze.

                NIe wiesz . Inaczej nie zadawałbyś głupich pytań .
              • tbernard Re: Wczesne czarwone 15.02.09, 17:52
                > 2. Spowodowanie kolizji z powodu przeskakiwania na czerwonym
                > (predkosc ma wplyw na skutki, a nie na fakt).

                To w nawiasie to oczywista bzdura.
                • emes-nju Re: Wczesne czarwone 15.02.09, 22:05
                  tbernard napisał:

                  > > 2. Spowodowanie kolizji z powodu przeskakiwania na czerwonym
                  > > (predkosc ma wplyw na skutki, a nie na fakt).
                  >
                  > To w nawiasie to oczywista bzdura.

                  Poprzyj to czyms wiecej niz jednym zdaniem.

                  Przekonaj mnie np., ze predkosc jadacego glowna droga ma wplyw na
                  wyjazd na glowna kogos jadacego podporzadkowana. Plizzzzzzzzzzz :-P
                  • habudzik Re: Wczesne czarwone 15.02.09, 22:44
                    emes-nju napisał:

                    > tbernard napisał:
                    >
                    > > > 2. Spowodowanie kolizji z powodu przeskakiwania na czerwonym
                    > > > (predkosc ma wplyw na skutki, a nie na fakt).
                    > >
                    > > To w nawiasie to oczywista bzdura.
                    >
                    > Poprzyj to czyms wiecej niz jednym zdaniem.
                    >
                    > Przekonaj mnie np., ze predkosc jadacego glowna droga ma wplyw na
                    > wyjazd na glowna kogos jadacego podporzadkowana. Plizzzzzzzzzzz :-P
                    >

                    Bardzo proszę . Z podporządkowanej gość wyjeżdża spokojnie i powoli . Nie ma
                    nikogo kto mu zagraża lecz gdy manewr kończy pojawia się na głównej wariat i gdy
                    ma juz w zasięgu wzroku tego z podporządkowanej jest za późno na cokolwiek
                    rozsądnego .
                  • tbernard Re: Wczesne czarwone 16.02.09, 01:44
                    Pomimo, że staram się przepisowo jeździć, to jednak święty nie jestem i czasem
                    zdarzy mi się, że jadę szybciej niż jest dozwolone. Zauważyłem, że wtedy przy
                    zmianie świateł na żółte pojawia się dylemat: zatrzymać/jechać i im szybciej
                    jadę, tym częściej zdarza się przeskakiwać na późnych żółtych. Za to praktycznie
                    wcale takiego problemu z prawidłową decyzją nie mam przy prędkości przepisowej.
                    Podejrzewam, że ta zależność, to nie tylko moja przypadłość, ale kto wie, może w
                    błędzie jestem.
                    • emes-nju Re: Wczesne czarwone 16.02.09, 10:29
                      To teraz napisz mi jaki wplyw ma predkosc jadacego glowna na decyzje
                      jadacego podporzadkowana o wyjezdzie na glowna.

                      Pisze oczywiscie o "standardowych" przekroczeniach predkosci -
                      ogranicznie + VAT, a nawet + PIT. Z punktu widzenia wyjezdzajacego,
                      nie wyposazonego w radar kierowcy (!), takie przekroczenie jest
                      niezauwazalne! A jednak jezeli glowna jechal ktos za szybko, to
                      pierwsza przyczyna wypadku bedzie predkosc. Dopiero potem wyjazd z
                      podporzadkowanej. I stad w statystykach za 30% wypadkow odpowiada
                      predkosc. Predkosc bywa tez w policyjnych raportach (a na pewno w
                      pismackich rewelacjach) przyczyna czolowego zderzenia w czasie
                      wyprzedzania (gdyby ktos wypadl z zakretu i wjechal komus pod maske,
                      to ok., predkosc jest przyczyna wypadku).

                      PS O tym, ze jak ktos jedzie za szybko, to ma wieksza tendencje do
                      przeskakiwania na poznym zoltym, wiem (z tym, ze istnieje cos
                      takiego jak separator - nawet wjazd na wczesnym czerwonym nie musi
                      skonczyc sie wypadkiem). Ale wciaz nie predkosc jest PIERWSZA,
                      UJMOWANA W STATYSTYKACH przyczyna wypadku spowodowanego wjazdem na
                      czerwonym, a fakt wjechania na czerwonym!
    • rapid130 Re: Wczesne czarwone 12.02.09, 17:14
      To nie jest tylko polski problem. :/
      www.youtube.com/watch?v=gVo9gWZDBLI
      Tym niemniej, coś spowodowało, że mam odruch rozglądania się przed i
      w trakcie ruszania zanim solidnie wystartuję spod świeżo zapalonego
      zielonego. Ten odruch realnie ocalił mi blachy (a może i coś
      więcej). Kilka razy w ciągu minionych 12 miesięcy. :(
      • edek40 Re: Wczesne czarwone 13.02.09, 08:09
        > zielonego. Ten odruch realnie ocalił mi blachy (a może i coś
        > więcej). Kilka razy w ciągu minionych 12 miesięcy. :(

        Otoz to. Przejezdzajacy na wczesno-, srednio, czy calkiem czerwonym chca zamordowac mnie lub kogos innego w zasadzie za kazdym razem, gdy to robia. W kazdym razie robia absolutnie wszystko, co w ich mocy. A tego nie mozna powiedziec o za szybko jadacych swoim pasem.
        • habudzik Re: Wczesne czarwone 13.02.09, 11:08
          edek40 napisał:


          > Otoz to. Przejezdzajacy na wczesno-, srednio, czy calkiem czerwonym chca zamord
          > owac mnie lub kogos innego w zasadzie za kazdym razem, gdy to robia. W kazdym r
          > azie robia absolutnie wszystko, co w ich mocy. A tego nie mozna powiedziec o za
          > szybko jadacych swoim pasem.

          Jak to ? To szybko jadący kolo przejścia do przedszkola nie chce zabić dzieci?
          Robi to z taka samą premedytacją jak wjeżdżający na skrzyżowanie gdy już nie
          powinien .
        • polish_lancer jedno może wynikać z drugiego 13.02.09, 12:17
          > [...]A tego nie mozna powiedziec o za
          > szybko jadacych swoim pasem.


          Niedawno byłem świadkiem, jak ktoś "za szybko jadący swoim pasem"
          trafił na czerwone, które zapaliło się, kiedy był jakieś 20 metrów
          od skrzyżowania. Dziękowałem opatrzności, że droga miała trzy pasy i
          on akurat nie jechał za mną (ja zatrzymałem się na "późnym
          żółtym" ;) ). Delikwent wcisnął hamulce, wpadł w poślizg i na tym
          poślizgu przejechał przez całe skrzyżowanie...
        • tbernard Re: Wczesne czarwone 16.02.09, 02:09
          Ciekaw jestem tylko jaki jest odsetek tych jadących swoim pasem na późnym żółtym
          lub wczesnym czerwonym i przekraczających przepisowe prędkości. Podejrzewam, że
          wskaźnik ten jest znacznie bliżej 100% niż 99%.
          Oczywiście nie wszyscy jadący za szybko przejeżdżają w taki sposób. Sporo to
          kwestia szczęścia, jeśli zapali się żółte i ktoś jest daleko, to można wyhamować
          z prędkości nieprzepisowej bez stresu. Jednak zawsze może się zmiana przytrafić
          w sytuacji, gdy jest na tyle daleko, że decyzja o kontynuacji siłą rzeczy
          pociąga wjazd na skrzyżowanie na późnym żółtym lub wczesnym czerwonym natomiast
          zatrzymanie z nadmiernej prędkości wymagało by ryzykownego gwałtownego
          hamowania. Nie pojmuję, że niektórzy nie widzą związku z jazdą szybką i
          skłonnością do wjazdu na późnych żółtych lub wczesnych czerwonych.
    • habudzik Re: Wczesne czarwone 13.02.09, 10:56
      rekrut1 napisał:
      >Przecież to jest chore!
      > Wiele stłuczek przy lewoskrętcie(ostatnio pokazywanych przez TV)
      > nastąpiło nie z powodu braku zachowania szcz....... a właśnie z
      > powodu "wcześniaków".

      Nie tylko zresztą przy lewoskręcie . Dowodzi to tylko jednego : nie pomogą
      nadzwyczajne skrzyżowania bezkolizyjne , nie pomoże ruch kaskadowy jeśli polski
      kierowca ma w doooożym poważaniu podstawowe zasady .
      • rekrut1 Re: Wczesne czerwone 17.02.09, 15:03
        Właśnie dziś rano dwaj Panowie Kierowcy mieli "jednocześnie zielone"
        na skrzyżowaniu w kształcie litery "T"(niby najprostsze a dwa auta
        prawie doszczętnie rozbite - na szczęście tylko auta).
        Pozdr.
        Pazdzioch
Inne wątki na temat:
Pełna wersja