mejson.e5
19.11.03, 23:49
Jak to jest, że w kraju, gdzie każdy kierowca, poza motocyklistami i promilem
kabrioletów, ma samochód z dachem, z którego nie cieknie za kołnierz, w
czasie deszczu w mieście staje się bezradny, jak jąkała na publicznym
występie?
Wystarczy, że spadnie deszcz, nawet mżawka, nie żadna ulewa, a ulice stolicy
korkują się na maksa. I nie tylko w nocy, na światłach, ale w pełni dnia
ulice zamieniają się w parkingi dla paralityków.
Każdy manewr zmiany pasa jest wydłużany w nieskończoność, zamiast normalnego
zwolnienia, całkowite zatrzymanie, utrata orientacji na skrzyżowaniu kto-tu-
kurde-ma-pierwszeństwo!
Deszcz wypłukał z nas całą wiedzę i doświadczenie? Nie wiemy, jak się jeździ
po tych samych, jak co dzień, ulicach?
Nie.
Winna jest Zaćma!
Sprawia ona, że świat widziany dotąd przez wszystkie szyby, skurczył się i
zwinął w kłębek.
Szyby zaparowane od środka, wycierane ręką lub starą gąbką, nabierają nowych
cudownych smug i kręgów, z zewnątrz pokryte są kroplami wody. Na tych
szybach, gdzie są wycieraczki, jest trochę lepiej, mimo mażących piórek. Ale
boczne szyby i lusterka są jak kurtyna.
A wieczorem i w nocy to już zupełny horror – światła innych samochodów,
reklam świetlnych i latarni ulicznych mnożą się w tysiącach kropelek i
matowieją na zaparowanych szybach. Widać tylko wąski tunel z przodu, o
bocznych oknach i lusterkach nie ma mowy.
Królowe i królowe warszawskich szos, w czasie dobrej pogody bez stresu gnają
setką przez miasto, skaczą z pasa na pas, przepychają się, byle dalej i
szybciej, do przodu.
Ta sama arystokracja w deszczu zamienia się w stado owiec wiedzionych
resztkami sił na rzeź.
I co z tego, że mam czyste i suche szyby, sprawne wycieraczki, płyn w
spryskiwaczu, dmuchawę i ogrzewanie tylnej szyby? I że to samo ma większość
kierowców na ulicach?
Skoro garstka gamoni, debili, krów i cieląt skutecznie blokuje wszystkie
możliwe drogi ucieczki z tego piekła?
Na Deszczową Zaćmę nie jest potrzebny okulista. Nawet najlepszy nie poradzi.
Tu trzeba dodać bio-oleju.
Nie do paliwa.
Do łepetyn Arystokracji Warszawskich Ulic.
Dużo oleju.
Mejson