oxo
08.07.09, 16:32
Jakiś czas temu jako pasażerka jechałam z pracownikiem jednej ze służb na co
dzień egzekwujących przestrzeganie prawa o ruchu drogowym. Jakkolwiek naiwnie
to nie zabrzmi, przy wyjeździe z parkingu supermarketowego ze zdziwienia
odjęło mi mowę. Otóż ten "zuch" żeby skrócić sobie drogę zmienił kierunek
jazdy korzystając z szerokiego przejścia dla pieszych.
Reakcją na mój protest były dwa stwierdzenia:
1. przecież nikt tamtędy nie szedł
2. żebym to ja widziała jak jego koledzy jeżdżą! oho! on, to w porównaniu z
nimi aniołek!
rany...
Już więcej nie wsiądę z nim do auta. Ale właściwie uczciwość wymagałaby, żeby
poinformować przełożonych "zucha" o jego poczynaniach.