Dodaj do ulubionych

Po raz kolejny - jaka predkosc bezpieczna?

03.08.09, 12:35
Godzine temu ruszylem z miejsca przy krawezniku. Przede mna stala
mala ciezarowka jakiejs firmy kurierskiej. Jak zrownalem sie z jej
tylem (stalismy przodami do siebie), wyjechal zza niej jakis facet.
Na paleciaku... Potraktowal go jako hulajnoge i, korzystajac ze
spadku chodnika oraz braku kraweznika, zjechal na jezdnie. A ze
pooonioooosloooo, to dojechal do jej srodka.

Do wypadku nie doszlo wylacznie dlatego, ze w zasadzie jeszcze nie
jechalem, a dopiero ruszylem.

Jestem piratem drogowym. Osmielilem sie ruszyc, bo "nie
przewidzalem", a tym samym "nie dostosowalem". Na swoje
usprawiedliwienie napisze jednak, ze gdybym jednak jechal, to
potracilbym nie swietego pieszego, a uzytkownika pojazdu
mechanicznego :-P

PS Jaka predkosc jest bezpieczna na drodze, na ktorej, zgodnie z
europejsko pojmowanym bezpieczenstwem, musze spodziewac sie
takich ludzi jak "moj" pan z paleciaka/hulajnogi i
odpowiednio "dostosowywac"?
Obserwuj wątek
    • staszek585 Re: Po raz kolejny - jaka predkosc bezpieczna? 03.08.09, 12:40
      Skoro do wypadku nie doszło to widać , że doskonale wiesz, jaka jest predkość bezpieczna. Mimo, że tytułujesz się "Pirat drogowy".
      Pozdrawiam.
      • emes-nju Re: Po raz kolejny - jaka predkosc bezpieczna? 03.08.09, 13:13
        >staszek585 napisał:

        > Skoro do wypadku nie doszło to widać , że doskonale wiesz, jaka
        > jest predkość bezpieczna.

        Nie wiem, bo w zasadzie nie jechalem - wytoczylem auto zza
        ciezarowki i zanim nacisnalem na gaz, musialem stanac deba. Gdybym
        jechal ta droga, a nie dopiero ruszal, to raczej nie uniknalbym
        wypadku.

        > Mimo, że tytułujesz się "Pirat drogowy".

        Jakos to do mnie przylgnelo, bo osmielam sie wyrazac watpliwosci w
        stosunku do komunalow i "cudownych recept".
        • staszek585 Re: Po raz kolejny - jaka predkosc bezpieczna? 03.08.09, 13:19
          To tylko mmuszę się z Tobą zgodzić. Cudownej recepty dotąd nie znalazłem, uczeni twierdzą, że panaceum nie istnieje.
          Jazda uczy mnie pokory. Na razie mam to szczęście, że uczy mnie nie bardzo boleśnie. I oby tak dalej.
          A ktoś tam dawno wymyślił, że skoro można zrobić coś głupiego to na pewno znajdzie się taki co właśnie tak zrobi :-)
          Pozdrawiam.
          • emes-nju Re: Po raz kolejny - jaka predkosc bezpieczna? 03.08.09, 13:28
            staszek585 napisał:

            > Jazda uczy mnie pokory.

            Mnie nauczyla juz dawno.

            Dlatego NIE OSMIELAM sie podawac "cudownych recept" i prawienia
            komunalow. Nie sa odpowiednio uniwerslane, a powoduja szkodliwy
            blogostan - jade powoli, jak waaadza i kolegi z forum kazali, a wiec
            nic nie moze sie stac.

            • rekrut1 Re: Po raz kolejny - jaka predkosc bezpieczna? 03.08.09, 14:04
              Jaka jest prędkość bezpieczna?
              Na tak postawione pytanie moja odpowiedź jest taka:
              Prędkość bezpieczna jest to prędkość przy której kierowca nie ma
              najmniejszych wątpliwości że bezstresowo panuje nad pojazdem
              i jest w stanie nim manewrować.
              Każda inna prędkość niezależnie czy jest zgodna z przepisami czy nie
              jest prędkością niebezpiecznąi jest inna dla każdego
              kierowcy. Amen.
              Pozdr.
              Pazdzioch
              • emes-nju Re: Po raz kolejny - jaka predkosc bezpieczna? 03.08.09, 14:06
                A jaka jest bezpieczna jezeli, po jewropjejsku, za pewnik
                przyjac takich kolesi jak pan na paleciaku?
              • mejson.e Inni 04.08.09, 12:08
                rekrut1 napisał:

                > Prędkość bezpieczna jest to prędkość przy której kierowca nie ma
                > najmniejszych wątpliwości że bezstresowo panuje nad pojazdem
                > i jest w stanie nim manewrować.

                Panowanie nad pojazdem i utrzymanie go na swoim pasie ruchu nie oznacza jeszcze poruszania sie z prędkością bezpieczną.
                Trzeba jeszcze być zdolnym do reagowania na manewry innych użytkowników drogi.

                Nie jesteśmy sami na drodze.

                Pozdrawiam,
                Mejson
                • rekrut1 Re: Inni 04.08.09, 12:58
                  mejson.e napisał:........
                  Panowanie nad pojazdem to nie tylko "utrzymywanie go swoim pasie
                  ruchu"(celowo upraszczasz?).
                  Pisząc "bezstresowo" miałem na myśli takie i tym podobne sytuacje:
                  - Jadę dość szybko, zbliżam się do innego auta, zamierzam(nie
                  wyprzedzam) wyprzedzać. Ten przede mną zaczyna przyspieszać(ponieważ
                  wcześniej jechałem o wiele szybciej)robię to i ja. Przy pewnej
                  prędkości poprzedzające auto zaczyna "myszkować" po drodze, wyraźnie
                  widzę że jeszcze trochę a będzie.......ale nie zwalnia(bo nie chce
                  dać się wyprzedzić?). W zasadzie dla bezpieczeństwa poprzednika
                  robię to ja, zwalniam znacznie, z oddali widzę że i on to zwolnił.
                  Ten kierowca przekrocz bezpieczną prędkość(dla siebie).
                  - Kręta górska droga, doganiam jakieś auto jego kierowca lekko
                  przyspiesza, widząc że jadę za nim(w bezpiecznej odległości)dalej
                  przyspiesza. Na niektórych zakrętach ledwo daje sobie radę. I ten
                  kierowca znacznie przekroczył swoją "bezpieczną prędkość".
                  To miałem na myśli pisząc o bezstresowym panowaniu nad pojazdem.
                  Inaczej tylko kwestią czasu jest całkowita utrata kontroli nad
                  pojazdem, choć jeszcze tą razą się udało.
                  Takie kłopoty można mieć i przy 160 i przy 60u, wszystko zależy od
                  drogi i umiejętności kierowcy.
                  Pozdr.
                  Pazdzioch
                  • rekrut1 Re: Tak trzymać 04.08.09, 13:04
                    Ale warto zrobić wszystko, by oprócz czystego konta zachować ...
                    czyste sumienie. ;-)
    • habudzik Re: Po raz kolejny - jaka predkosc bezpieczna? 03.08.09, 14:59
      Nikt nie pisał że wypadki to tylko niedostosowana predkość . To także
      bezmyślność kierowców .
    • mejson.e Re: Po raz kolejny - jaka predkosc bezpieczna? 04.08.09, 12:13
      emes-nju napisał:

      > Do wypadku nie doszlo wylacznie dlatego, ze w zasadzie jeszcze nie
      > jechalem, a dopiero ruszylem.

      Mieliście razem po prostu QPĘ szczęścia...

      > PS Jaka predkosc jest bezpieczna na drodze, na ktorej, zgodnie z
      > europejsko pojmowanym bezpieczenstwem, musze spodziewac sie
      > takich ludzi jak "moj" pan z paleciaka/hulajnogi i
      > odpowiednio "dostosowywac"?

      Ustawowo tego się nie da określić ale spodziewać się paleciak-mana powinieneś,
      gdyby istniały do tego przesłanki.
      Czasami idiototwórczość jest widoczna i ostrzega na czas.

      Nie można przewidzieć wszystkiego.

      Ale warto zrobić wszystko, by oprócz czystego konta zachować ... czyste
      sumienie. ;-)

      Pozdrawiam,
      Mejson
      • emes-nju Re: Po raz kolejny - jaka predkosc bezpieczna? 04.08.09, 12:49
        mejson.e napisał:

        > Nie można przewidzieć wszystkiego.

        Otoz to.

        Pytanie zadane bylo do Wszystko Najlepiej (po fakcie) Wiedzacych
        Sfjentoszkow, ale odpuscili. Moze wiedzieli, ze komunalami nie da
        sie takiej (wcale nie takiej nietypowej) sytuacji opedzic, a
        przyznanie, ze "nie mozna przewidziec wszystkiego" nie przeszlo im
        przez klawiature? ;-)
        • jane14 Nie mozna przewidzieć wszystkiego ... 04.08.09, 13:13
          Ale Mejson wyrażnie ci napisał ze wiele przesłanek moze wskazywac na
          dalszy rozwój wypadków, nie pamietasz ?
          Dlatego nikt ci nie poda predkosci bezpiecznej w ustawie czy zza
          klawiatury, ale już mógłby spróbowac siedzac obok ciebie w aucie ...
          Wiele zalezy co kto uzna za wystrczajaca przesłanke by zwolnic. To
          poprostu własnie ta "zdolnosc bycia wróżką" czy inaczej zdolność
          przewidywania pewnych zdarzeń.
          Np skoro stoi auto i ktoś go rozładowuje, to moze zza niego wyleżć...
          • emes-nju Re: Nie mozna przewidzieć wszystkiego ... 04.08.09, 13:21
            > jane14 napisał:

            > Ale Mejson wyrażnie ci napisał ze wiele przesłanek moze wskazywac
            > na dalszy rozwój wypadków, nie pamietasz ?

            Pamietem.

            Poprosze o podanie mi przeslanek w konkretnej, opisanej przeze mnie
            sytuacji.

            A moze nalezy zatrzymywac sie przed kazda zaslaniajaca widok
            przeszkoda?

            > Np skoro stoi auto i ktoś go rozładowuje

            Np. stalo przodem do mnie auto i jedyne co moglem zobaczyc, to to,
            ze nie bylo w nim kierowcy. A jak juz cala sprawe ominalem, to w
            lusterku zobaczylem, ze w samochodzie nie byly nawet otwarte tylne
            drzwi.

            Jeszcze raz. Zatrzymujesz sie ZA KAZDYM RAZEM jak cos zaslania
            widocznosc na chodnik?
            • jureek Re: Nie mozna przewidzieć wszystkiego ... 04.08.09, 13:39
              Widzę, że lubisz sprowadzać rzecz do absurdu i zerojedynkowego stawiania sprawy.
              Oczywistą rzeczą jest, że nie zawsze da się wszystko przewidzieć. Ale nie
              zwalnia to od myślenia na drodze. Wiadomo, ze nie wszystkich przestępców da się
              wyłapać, ale nie znaczy to, że nalezy w ogóle zaniechać łapania przestępców. To
              nie jest tak "albo wszystko, albo nic".
              Jura
              • emes-nju Re: Nie mozna przewidzieć wszystkiego ... 04.08.09, 13:56
                jureek napisał:

                > Widzę, że lubisz sprowadzać rzecz do absurdu i zerojedynkowego
                > stawiania sprawy.

                Wrecz przeciwnie!

                Usiluje pokazac naszym sfjentoszkom, ze ich widzenie sprawy -
                wlasnie zero-jedynkowe - jest absurdem. Sorry, ale to nie ja PO
                KAZDYM opisie czyjegos zdarzenia snuje opisy jaki to bohater tego
                zdarzenia pirat, bo "nie dostosowal" i gdyby "jechal wolniej, to".

                Raz dlatego, ze zawsze jadac wolniej jest bezpieczniej niz jadac
                szybciej (co jest komunalem, a do tego moze doprowadzic do
                nieco absurdalnych wnioskow), a dwa dlatego, ze PO FAKCIE, kazdy
                moze byc mundry, ale taka mundroscia tylko sie osmiesza.

                Pokazuje tylko sytuacje ewidentne i tylko takie, jakie mialem
                nieprzyjemnosc przezyc. Wiem, ze jestem piratem, bo... sie do nich
                przyznaje. Sfjentoszki za to sa sfjentoszkami, bo... sie nie
                przyznaja, a tylko pouczaja, prawiac z reguly oklepane komunaly. Do
                tego, Lo Jezu!, osmielam sie miewac watpliwosci (to chyba dowod na
                to, ze nie widze swiata czarno-bialo), a nawet poddawac pod
                watpliwosc jakosc organizacji drog. A jak jeszcze napisze, ze
                rozumiem przyczyny totalnego olewania przepisow w Polsce, to czytam,
                ze jezdze po Warszawie szybciej niz moze jezdzic moje auto :-P Bo
                przeciez sa tylko dwie opcje - prawdziwy kierowca bez watpliwosci i
                nie krytykujacy, oraz cala reszta piratow. Sorry, czy nie jest to
                zero-jedynkowe?

                Czy emes nie moze jezdzic bezwypadkowo, bezmandatowo, a jednoczesnie
                miec w glebokiej pogardzie urzedasow, dla ktorych ruch drogowy to
                pole walki o utrzymanie sie na stolku, a nie cos, czego organizacja
                sluzy dobru wspolnemu?
                • staszek585 Re: Nie mozna przewidzieć wszystkiego ... 04.08.09, 21:12
                  Emes-nju, z tego co piszesz, jest to możliwe :-)
                  I bardzo dobrze. oby jak najwięcej było takich "piratów drogowych" :-)
    • inguszetia_2006 Re: Po raz kolejny - jaka predkosc bezpieczna? 04.08.09, 21:22
      Witam,
      Apropos ruszania. Koleżanka moja tak ruszyła ostatnio, że zabrała ze
      sobą motorynkę;-D Zaklinała się, że jej nie widziała w lusterku.
      Motorynka przyczepiła się do bagażnika i jechała razem z
      koleżanką,ale ludzie zaczęli machać rękoma, wiec koleżanka się
      zaniepokoiła. I wyszła... I zobaczyła, że chciała ukraść motorynkę;-D
      Zabawne jak diabli, nawet motorynkarz nie chciał zadośćuczynienia,
      bo uznał, że takie cuda widział raz w życiu i więcej nie zobaczy,a
      w motorynce coś tam pękło,jakiś plastik i groszowa sprawa,więc
      darował. Dobry człowiek, docenił wagę wydarzenia;-D Szkoda, że
      kamery nie było. Chętnie bym to zobaczyła.
      Pzdr.
      Inguszetia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka