emes-nju
03.08.09, 12:35
Godzine temu ruszylem z miejsca przy krawezniku. Przede mna stala
mala ciezarowka jakiejs firmy kurierskiej. Jak zrownalem sie z jej
tylem (stalismy przodami do siebie), wyjechal zza niej jakis facet.
Na paleciaku... Potraktowal go jako hulajnoge i, korzystajac ze
spadku chodnika oraz braku kraweznika, zjechal na jezdnie. A ze
pooonioooosloooo, to dojechal do jej srodka.
Do wypadku nie doszlo wylacznie dlatego, ze w zasadzie jeszcze nie
jechalem, a dopiero ruszylem.
Jestem piratem drogowym. Osmielilem sie ruszyc, bo "nie
przewidzalem", a tym samym "nie dostosowalem". Na swoje
usprawiedliwienie napisze jednak, ze gdybym jednak jechal, to
potracilbym nie swietego pieszego, a uzytkownika pojazdu
mechanicznego :-P
PS Jaka predkosc jest bezpieczna na drodze, na ktorej, zgodnie z
europejsko pojmowanym bezpieczenstwem, musze spodziewac sie
takich ludzi jak "moj" pan z paleciaka/hulajnogi i
odpowiednio "dostosowywac"?