Dodaj do ulubionych

Co byście zrobili?

30.01.15, 07:20
Nie wielkie podwórku w centrum miasta - co oczywiste, każe miejsce dla samochodu jest na wagę złota.
Na jednym z nich od kilku lat wrasta w ziemie Opel Kadett E - na czarnych tablicach.
Auto nie ma szans na legalny powrót na nasze drogi, choć na pierwszy rzut oka nie jest to złom pt. dziury w karoserii, podłodze, itd.
Należy do starszego Pana, z którym kontakt jest dość mocno utrudniony i pewne argumenty zupełnie nie trafiają.
Sytuacja cięgnie się już długo.
Proponowano mu, by oddal auto do skupu - dostałby jakieś 500 zl, zero kłopotu, lawet zabiera.
Oczywiście nie chce tym słyszeć, bo przecież dlaczego on ma to auto sprzedawać, itd... ono jest prawie dobre, drobiazgi są do zrobienia.
Jednocześnie od lat auto nie ma opłaconej polisy OC - i to pojawia się problem zasadniczy.

Po pierwsze, co się stanie jak się ten Opel sam z siebie zapali? Może i prawdopodobieństwo nie jest duże... ale cholera wie.... auto jest stare, zdarzyć się może.
Obok kolejnych 20-30 samochodów - prawie drzwi w drzwi

Po drugie, pomimo ustalonych znaków strefy ruchu i nowych zasad przez wspólnotę, nie bardzo jest jak wzywać SM gdy pojawiają się auta parkujące zle/bez zezwolenia (obok sporo biur wiec zawsze są chętni by zająć darmowe miejsce) bo automatycznie SM (co już zapowiedzieli przymykając oko na sytuacje ze pierwszym razem) będą musieli się zająć brakiem OC Opla.

Tłumaczeniem i prośbami nic się nie załatwi a z drugiej strony mam wyrzuty sumienia by uruchamiać cala maszynę urzędniczą w sprawie braku OC tego pana, bo zapewne na pokrycie kary nie będzie go stać.

Jednocześnie, boje się co będzie jak jednak cos się stanie.... nie będzie Kadetta na parkingu, to na 100% nie będzie powodem problemów.

Co byście zrobili?
Obserwuj wątek
      • galtomone Re: Co byście zrobili? 30.01.15, 07:37
        To zależy, który fragment. Jak to w mieście sprawa jest skomplikowana.
        Kawałek należy do banku, kawałek do miasta a wspólnota ma zezwolenie/umowę na użytkowanie, itd.
        W każdym razie obecne oznakowanie wprowadziło strefę ruchu z informacja o zakazie zatrzymywania i zezwoleniach dot. parkowania.
        OC w każdym razie musi być..
    • samspade Re: Co byście zrobili? 30.01.15, 07:40
      Niech wspólnota się zrzucić i odkupi oldtimera. W końcu wrażenia estetyczne są ważne. Bo kto to widział żeby obok samochodów członków stał jakiś trup. I to jeszcze z ryzykiem samozaplonu.
          • galtomone Re: Nie realne 30.01.15, 09:02
            Znaczy uważasz, ze nie należy nic robic z faktem, ze auto nie ma OC i badan?
            Bo to by było niemoralne?
            Stosowac to tlko doe tego dziadka, czy generalnie wszystkich?
            • samspade Re: Nie realne 30.01.15, 09:07
              Znaczy ze brak OC czy badań nie ma znaczenia. Skoro samochód jest unieruchomionym trupem nikomu nie zagraża. I stosować to generalnie wszystkich. Choć wiem ze jest to irytujące kiedy miejsce parkingowe jest blokowane.
              • galtomone Re: Nie realne 30.01.15, 09:11
                Skad wiesz, ze nikomu nie zagraza?
                Rozumiem, ze jak się skontaktujemy na priv, to dostane od ciebie oświadczenie, ze przejmujesz finansowa odpowiedzianosc za to auto?
                  • galtomone Re: Nie realne 30.01.15, 12:35
                    Zgaraza potencjalnie.
                    Ja np. nie mam pewności, ze ktoregos dnia nie zacznie się palic - z powodu jakiegs zwaracia w instalacji, peknietego baku i niedopałka, czy innego powodu.
                    Stoi lekko z gorki... i może ktregos dnia się ztoczyc i porysować przejezdzajace za nim auto.
                    Nie wiem co się może stać, wiem za to, ze uto jest nie sprwne i nie ma OC a korzysta z publicznego miejsca.
          • galtomone Re: Co byście zrobili? 30.01.15, 08:48
            Możesz - zgadzam się w 100%.
            Problemem nie jest nie jeżdżenie (choć faktycznie auto już samo nie ruszy) ale fakt braku OC i badan tech. - czyli praktycznie jest złomem, który zajmuje miejsce i stwarza potencjalne zagrożenie.

            Ale z drugiej strony jest starszy człowiek, który już nie do końca rozumiem powagę sytuacji.
              • galtomone Re: Co byście zrobili? 30.01.15, 09:05
                Po pierwsze OC ma być bo tak mowi prawo.
                Po drugie auto nie stoi w prwatnym garażu gdzie gora mogloby spalic dom nad garażem.
                Po trzecie, czy gwarantujesz na pismie, ze wrazie "W" pokryjesz straty - skoro nie ma zadnego zagrozenia to nie będziesz mieć problemu z przejeciam odpowiedzialności za to auto.
                Po piate, czy jest to fair wobec innych starszych osob, które tez zarabiają nie wiele ale jednak OC placa bo maja auta.
                Po szóste - posiadanie złomu pod oknami, na który nas nie stać nie jest obowiązkowe.

                Tylko mi dziadka trochę szkoda....
                • samspade Re: Co byście zrobili? 30.01.15, 09:13
                  1. A według prawa komornik może sprzedać skradziony sprzęt w komisie i sąd uzna ze nie ma sprawy.
                  Mamy głupie prawo ale to wiadomo i nie o tym mowa.
                  2. A w jaki sposób rupiec ma cokolwiek spalić? Sam nie podpali.
                  3. Nie wiem jakie straty miły spowodować, ale jest ufg
                  5. Niestety tak już jest skonstruowany świat ze często nie jest sprawiedliwy. Ale nie o tym mowa.
                  6. W innym poście dałeś rade w związku z gazem.
                  • galtomone Re: Co byście zrobili? 30.01.15, 12:44
                    samspade napisał:

                    > 1. A według prawa komornik może sprzedać skradziony sprzęt w komisie i sąd uzna
                    > ze nie ma sprawy.
                    > Mamy głupie prawo ale to wiadomo i nie o tym mowa.

                    Akurat w tym zakresie az takie głupie nie jest. Sa inne niedorobki dot rej i OC - ale obowiązek posiadania go, jeśli korzystasz z drogi publicznej gupi nie jest.

                    > 2. A w jaki sposób rupiec ma cokolwiek spalić? Sam nie podpali.

                    Nie wiem... ale auta się pala, wyciekają z nich rozne rzeczy, poki co za ewentualne straty zapłacisz Ty i ja.

                    > 3. Nie wiem jakie straty miły spowodować, ale jest ufg

                    Skad bierze pieniądze UFG?

                    > 5. Niestety tak już jest skonstruowany świat ze często nie jest sprawiedliwy. A
                    > le nie o tym mowa.

                    Wlasnie.

                    > 6. W innym poście dałeś rade w związku z gazem.
                    ????
                    Was mi nie szkoda - bo jakos swiadomie macie domy, płacicie rachunki i ogrzewacie je jednak gazem.
                    Gdyby to był 30 letni sąsiad, co ma to po prostu w duie, to już dawno dzwoniłbym na policje żeby zrobila z tym porządek .
                    Tu mam pewne opory.
                    • jureek Re: Co byście zrobili? 30.01.15, 13:44
                      galtomone napisał:

                      > Akurat w tym zakresie az takie głupie nie jest. Sa inne niedorobki dot rej i OC
                      > - ale obowiązek posiadania go, jeśli korzystasz z drogi publicznej gupi nie je
                      > st.

                      W Polsce ten obowiązek nie jest uzależniony od korzystania z drogi publicznej, bo wystarczy samo posiadanie auta, żebyś musiał płacić OC. To jest właśnie głupie w tym prawie. Mam własny garaż, zimą z samochodu nie korzystam, auto stoi w garażu, ale OC płacić muszę. Za co? Za to, że mój własny garaż może się zapalić? A od czego, jeśli nawet akumulator wyjmuję (może dziadek też tak robi)?
                    • samspade Re: Co byście zrobili? 30.01.15, 14:09
                      galtomone napisał:

                      > Akurat w tym zakresie az takie głupie nie jest. Sa inne niedorobki dot rej i OC
                      > - ale obowiązek posiadania go, jeśli korzystasz z drogi publicznej gupi nie je
                      > st.

                      Tyle że mówimy o przypadku kiedy ten pojazd nie korzysta z drogi publicznej.

                      > > 2. A w jaki sposób rupiec ma cokolwiek spalić? Sam nie podpali.
                      >
                      > Nie wiem... ale auta się pala, wyciekają z nich rozne rzeczy, poki co za ewentu
                      > alne straty zapłacisz Ty i ja.

                      Auta same się nie palą. A na pewno nie te nie jeżdżone przez x lat.

                      Rozumiem że może Ci się nie podobać fakt że samochód zajmuje miejsce. Ale bez jaj. Samochód nie stwarza niebezpieczeństwa, nie jest na drodze publicznej. Co ma do tego OC?
                      • galtomone Re: Co byście zrobili? 30.01.15, 16:05
                        samspade napisał:

                        > Tyle że mówimy o przypadku kiedy ten pojazd nie korzysta z drogi publicznej.

                        Zwal jak zwal.
                        Strefa ruchu jest, inne auta sa, przestrzen nie jest prywatna - oc ma być.

                        > > > 2. A w jaki sposób rupiec ma cokolwiek spalić? Sam nie podpali.
                        > >
                        > > Nie wiem... ale auta się pala, wyciekają z nich rozne rzeczy, poki co za
                        > ewentu
                        > > alne straty zapłacisz Ty i ja.
                        >
                        > Auta same się nie palą. A na pewno nie te nie jeżdżone przez x lat.

                        Ok, to ustalmy, ze jak ktoś będzie trzymać kupe złomu pod Twoim oknem we wspólnej przestrzeni to jest OK. A my uważamy, ze to nie jest OK ale jednocześnie nie chcemy starszej osobie dokladac klopotow finansowych.
                        Prawo (skad inad w tym przypadku słuszne) jest po naszej stronie. Jak chcesz sobie gdybac to może stare auto, to sobie gdybaj - mnie interesuje by miało OC i bym w razie czego nie musial się swoja skladka do UFG dokladac.

                        > Rozumiem że może Ci się nie podobać fakt że samochód zajmuje miejsce. Ale bez j
                        > aj. Samochód nie stwarza niebezpieczeństwa, nie jest na drodze publicznej. Co m
                        > a do tego OC?

                        Googlaj skoro oczywiste sprawy do ciebie nie docierają - albo nie plac OC, to się dowiesz co ma jedno z drugim wspólnego (tylko nie zapomnij potem np. nie zaciagnac gdzies recznego jak będziesz parkować gorce). zobaczysz wtedy związek OC z pustym autem.
                        • samspade Re: Co byście zrobili? 30.01.15, 16:14
                          A jakie prawo jest po waszej stronie? A tak,sluszne. Powalajace decydowac ktorym samochodom pozwolicie parkowac na nie waszym terenie. Kadett za stary wiec out, dodamy dla pozoru "argumenty" o bezpieczenstwie.
                    • tbernard Re: Co byście zrobili? 30.01.15, 17:57
                      > Akurat w tym zakresie az takie głupie nie jest. Sa inne niedorobki dot rej i OC
                      > - ale obowiązek posiadania go, jeśli korzystasz z drogi publicznej gupi nie jest.

                      Pisałeś coś o strefie ruchu a nie drodze publicznej.
                        • tbernard Re: Co byście zrobili? 30.01.15, 18:16
                          galtomone napisał:

                          > W strefie ruchu nie musisz mieć OC?

                          No oczywiście, że musisz, zupełnie tak samo jak na auto stojące całkowicie w prywatnej zagrodzie i od jakiegoś czasu nieużywane. Nie wiedziałem, że tak bardzo pragniesz egzekwowania OC od takich nikomu nie zagrażających pojazdów.
                          • galtomone Re: Co byście zrobili? 30.01.15, 18:35
                            Ja nie wiem czy on nikomu ne zgaraza.
                            Gdyby satal na prywatnej posesji - można dyskutować.
                            Ale tu nie stoi. A to czy cos się może stać czy nie... ja nie jestem ekspertem. Ale może być tak, ze idiota zachce podpalić auto i mieszkańcy będą mieć problem, i dziadek będzie miecdopiero problem.

                            Co z tego ze UFG zapłaci za naprawdę czy odszkodowanie kilku/kilku nastu aut.... kiedy odzyska pieniądze z faceta co ma ponad 90 lat?
                            Tak bylby to problem uzpepieczalni a to będzie nas wszystkich.

                            Czy fakt, ze ktoś auto może podpalić tez jest niemożliwy????
                • samspade Re: Co byście zrobili? 30.01.15, 11:22
                  UFG. Takie samo zagrożenie a nawet większe stwarzają samochody zaparkowane obok.
                  Przecież tu nie chodzi o OC ale o zajmowanie miejsca przez trupa. A to pokazuje też po raz kolejny jak "rozsądne" mamy przepisy w kwestii OC
                  • wstrzasniety_nie_zmieszany Re: Co byście zrobili? 30.01.15, 11:29
                    samspade napisał:

                    > UFG. Takie samo zagrożenie a nawet większe stwarzają samochody zaparkowane obok
                    > .
                    > Przecież tu nie chodzi o OC ale o zajmowanie miejsca przez trupa. A to pokazuje
                    > też po raz kolejny jak "rozsądne" mamy przepisy w kwestii OC

                    Ubezpieczenie OC na pojazd kompensuje szkody nie tylko gdy pojazd jest w ruchu.

                    Załóżmy, że ten miły pan siedzi w swoim od lat unieruchomionym Kadecie i bez rozglądania się czy może to zrobić bezpiecznie, otwiera drzwi samochodu uderzając przejeżdżającego obok dzieciaka na rowerze. Dzieciak się wywraca, łamie rękę. Wina starszego pana jest (ze strony dziecka można rozważyć przyczynienie), musi zapłacić odszkodowanie a OC nie ma.
                      • wstrzasniety_nie_zmieszany Re: Co byście zrobili? 30.01.15, 13:05
                        samspade napisał:

                        > Jak często ten pan siedzi w tym swoim unieruchomionym pojeździe? I otwiera drzw
                        > i bez upewnienia się czy można zrobić to bezpiecznie.

                        Nie ważne jak często, to tylko przykład, że nie tylko jeżdżące auto może wyrządzić szkodę.
                        • jureek Re: Co byście zrobili? 30.01.15, 13:59
                          wstrzasniety_nie_zmieszany napisał(a):

                          > Nie ważne jak często, to tylko przykład, że nie tylko jeżdżące auto może wyrząd
                          > zić szkodę.

                          Przykład mocno naciągany. Szkodę może wyrządzić nawet ciągniona przeze mnie walizka. Czy jest to wystarczający powód, żeby wprowadzić obowiązkowe OC dla walizek.
                          • wstrzasniety_nie_zmieszany Re: Co byście zrobili? 30.01.15, 14:20
                            jureek napisał:

                            > wstrzasniety_nie_zmieszany napisał(a):
                            >
                            > > Nie ważne jak często, to tylko przykład, że nie tylko jeżdżące auto może
                            > wyrząd
                            > > zić szkodę.
                            >
                            > Przykład mocno naciągany. Szkodę może wyrządzić nawet ciągniona przeze mnie wal
                            > izka. Czy jest to wystarczający powód, żeby wprowadzić obowiązkowe OC dla waliz
                            > ek.

                            Szkodę na osobie bądź mieniu możesz wyrządzić każdym działaniem. Pojazdy generują jednak więcej zagrożeń niż walizka, dlatego są objęte obowiązkowym OC.

                            A przykład nie jest wydumany. Wielokrotnie zetknąłem się z przypadkami, gdy podczas otwierania drzwi samochodu, uderzał w nie rowerzysta. Niekiedy kończy się na połamanych kościach, ale są też przypadki śmiertelne. Jeżeli na skutek otwarcia drzwi taki rowerzysta zostanie inwalidą, to wobec braku OC dziadka, wypłatę przejmie UFG, ale dziadek będzie musiał zwrócić kasę w ramach roszczenia regresowego i zostanie na stare lata bez środków do życia.
                            • jureek Re: Co byście zrobili? 30.01.15, 14:24
                              wstrzasniety_nie_zmieszany napisał(a):

                              > Szkodę na osobie bądź mieniu możesz wyrządzić każdym działaniem. Pojazdy generu
                              > ją jednak więcej zagrożeń niż walizka, dlatego są objęte obowiązkowym OC.

                              Zagrożenia generują przede wszystkim pojazdy używane, a nie stojące w garażu, czy na podwórku.

                              > A przykład nie jest wydumany. Wielokrotnie zetknąłem się z przypadkami, gdy pod
                              > czas otwierania drzwi samochodu, uderzał w nie rowerzysta.

                              Oczywiście, że zdarzają się takie przypadki. Dlatego jadąc rowerem zachowuję dystans od zaparkowanych pojazdów. Ten samochód stoi jednak na podwórku, a nie przy drodze rowerowej. Znaj proporcjum, mocium panie :)
                              • galtomone Re: Co byście zrobili? 30.01.15, 16:12
                                jureek napisał:

                                > wstrzasniety_nie_zmieszany napisał(a):
                                >
                                > > Szkodę na osobie bądź mieniu możesz wyrządzić każdym działaniem. Pojazdy
                                > generu
                                > > ją jednak więcej zagrożeń niż walizka, dlatego są objęte obowiązkowym OC.
                                >
                                > Zagrożenia generują przede wszystkim pojazdy używane, a nie stojące w garażu, c
                                > zy na podwórku.

                                Jednym słowem uważasz, ze jak Twoje auto jest puste i sobie stoic to rezygnujesz z posiadaniej ochrony OC i w razie czego sam zapłacisz za wszelkie straty spowodowane przez twoje auto, bo przecież nigdy nic się nie dzieje????

                                Nie wierze, ze ta rozmowa skupia się nad tym czy auto dziadka może cos komus zrobić czy nie!!!
                                Toz prawo musi być w opisie ogolne i generalnie dotyczyc wszystkich, bo gdyby każdy przepis i sytuacja wymagaly opisania akty prawne bylyby nieskończenie długie.
                            • tbernard Re: Co byście zrobili? 30.01.15, 18:38
                              > Szkodę na osobie bądź mieniu możesz wyrządzić każdym działaniem. Pojazdy generu
                              > ją jednak więcej zagrożeń niż walizka, dlatego są objęte obowiązkowym OC.

                              Ale pojazdy używane generują tą większą liczbę zagrożeń.

                              > A przykład nie jest wydumany. Wielokrotnie zetknąłem się z przypadkami, gdy pod
                              > czas otwierania drzwi samochodu, uderzał w nie rowerzysta. Niekiedy kończy się
                              > na połamanych kościach, ale są też przypadki śmiertelne. Jeżeli na skutek otwar
                              > cia drzwi taki rowerzysta zostanie inwalidą, to wobec braku OC dziadka, wypłatę
                              > przejmie UFG, ale dziadek będzie musiał zwrócić kasę w ramach roszczenia regre
                              > sowego i zostanie na stare lata bez środków do życia.

                              To jest świetny przykład na to, że mamy burdel pojęciowy przy OC. Tak na prawdę powinno ono być dwuskładnikowe, jedno na pojazd a drugie na osobę. W przypadku otwieranych nieostrożnie drzwi powinno zadziałać OC na osobę. OC na pojazd powinno dotyczyć tylko przypadków, gdy nie można uznać, że szkoda powstała przez zaniedbanie lub lekkomyślne działanie i generalnie to OC powinno być niewielkie, ale jednak niezerowe. Dopiero OC na osobę powinno być solidnie dobrane do temperamentu kierowcy i skłonności do ryzyka. Na przykład stan punktów karnych mógłby świetnie się do tego przydać oraz rzecz jasna dotychczasowa historia szkód na oświadczenie.
                          • galtomone Re: Co byście zrobili? 30.01.15, 16:07
                            Najwyrazniej to wystarczający powod by sprowadzić dyskusje do absurdu.
                            Ale widać taka masz potrzebe.
                            Wiec co się stanie jak holowana przez ciebie walizka przejedzie komus po nodze i co się stanie jak będzie to auto?
                            • jureek Re: Co byście zrobili? 30.01.15, 18:51
                              galtomone napisał:

                              > Najwyrazniej to wystarczający powod by sprowadzić dyskusje do absurdu.

                              Już post otwierający wątek z dywagacjami o samozapłonie sprowadził dyskusję do absurdu.
                              • galtomone Re: Co byście zrobili? 30.01.15, 19:01
                                Ok. To inaczej.
                                Co będzie jak ktoś to cos podapli i przy okazji spali nascie innych aut obok. Kto powinien wyplacic odszkodowanie?
                                UFG?
                                A skad odzyska wypłacone pieniądze?

                                Chesz powiedzieć, ze na 100% nie jest możliwy akt wnadalizmu i podpalenie takiego auta?
                                • jureek Re: Co byście zrobili? 30.01.15, 19:12
                                  galtomone napisał:

                                  > Chesz powiedzieć, ze na 100% nie jest możliwy akt wnadalizmu i podpalenie takie
                                  > go auta?

                                  Chcę powiedzieć, że taki akt wandalizmu może spotkać każde auto, a nie tylko starego kadeta.
                                      • galtomone Re: Co byście zrobili? 31.01.15, 06:35
                                        A co mnie jego auto obchodzi. Bez OC za szkody powstale do okola zapłaci UFG czyli Ty i ja. Nie watpie, ze UFG jest skuteczne w sciąganiu naleznosci, ale sa pewne granice. Jeśli człowiek jest starszy i można mu zabierać 100 czy 200 zl.... to jak ma oddac nascie k - może czasu nie starczyc.
                                        Wtedy by UFG kase miał skladaja się ubezpieczalnie naszymi składakami.
                                        • jureek Re: Co byście zrobili? 31.01.15, 07:38
                                          galtomone napisał:

                                          > A co mnie jego auto obchodzi. Bez OC za szkody powstale do okola zapłaci UFG cz
                                          > yli Ty i ja. Nie watpie, ze UFG jest skuteczne w sciąganiu naleznosci, ale sa p
                                          > ewne granice. Jeśli człowiek jest starszy i można mu zabierać 100 czy 200 zl...
                                          > . to jak ma oddac nascie k - może czasu nie starczyc.
                                          > Wtedy by UFG kase miał skladaja się ubezpieczalnie naszymi składakami.

                                          Co Ty teraz znowu wymyśliłeś? Wandale podpalili auto, ale za szkody ma odpowiadać ten starszy człowiek, albo jego OC? A niby z jakiej paki? OC odpowiada za szkody spowodowane używaniem auta. Podpalenie auta przez wandali to jest używanie auta?
                                          • galtomone Re: Co byście zrobili? 31.01.15, 19:06
                                            JAk nie zlapia wandali to niestety miedzy innymi po to jest OC.
                                            Co mnie obchodzi kto i jak czyjes auto podpali, skoro to lasnie auto było przyczyna spalenia mojego.
                                            Jak nie wiesz jak działa OC to nie moja wina podobnie jak fakt, ze nie lapisz skrotow myślowych. Oczywistte jest bowiem, ze w przypadku złapania sprawcy odpowiada sprawca.
                                          • tbernard Re: Co byście zrobili? 31.01.15, 11:09
                                            samspade napisał:

                                            > Co ty gadasz. Przecież kiedy samochód zostanie podpalony przez wandali Tu z OC
                                            > poszkodowanego nie będzie płacić za te szkody?

                                            W przypadku, gdy bezsporne jest, ze to jacyś obcy wandale, to oczywiście właściciel niczemu nie winny i nie ma powodu aby wymagać na taką okoliczność OC. Bo to mniej więcej tak jakby jakiś czubek wyrwał galtomowi torbę, potem tą torbą kogoś przypadkowego uderzył i zwiał w siną dal i oczekiwać, że galtom będzie odszkodowanie płacił uderzonemu jego torbą.
                                            Ale co w przypadku, jeśli starszy człowiek wykorzystuje to autko jako altankę, gdzie sobie wychodzi posłuchać radia i zapalić fajeczkę i nie ma żadnych śladów, ani świadków, że jacyś obcy to zrobili i równie (a może bardziej) prawdopodobna jest hipoteza, że mu żar z fajki spadł?
                                                  • wstrzasniety_nie_zmieszany Re: Co byście zrobili? 01.02.15, 10:01
                                                    samspade ma rację, ubezpieczenie OC pojazdu pokrywa szkody związane z eksploatacją samochodu, nie obejmuje szkód wynikających z innych źródeł. Jeżeli ktoś podpali Kadecika i od niego zajmą się pozostałe pojazdy na parkingu, to żaden ubezpieczyciel nie uzna takiej szkody, ponieważ podpalenie nie jest szkodą wynikłą z ruchu pojazdu tylko działania osób trzecich bez związku z komunikacją. Właściciele spalonych aut mogliby naprawić szkody z własnych AC, ewentualnie pociągnąć pod odpowiedzialność podpalacza w przypadku ustalenia jego tożsamości.
                                                  • wstrzasniety_nie_zmieszany Re: Co byście zrobili? 01.02.15, 20:48
                                                    galtomone napisał:

                                                    > OK.
                                                    >
                                                    > Hipotetyczna sytuacja.
                                                    > Dziadek podpala swoje auto - to samo?
                                                    > OC nie działa?

                                                    Komunikacyjne obowiązkowe ubezpieczenie OC ma zastosowanie jeżeli szkoda powstała w wyniku normalnej eksploatacji pojazdu. Dwa przykłady:

                                                    1. dziadek schodzi na dół, odpala rumpla, który w wyniku uruchomienia zapłonu zajmuje się ogniem, twój Lexus zaparkowany obok płonie - w tej sytuacja ubezpieczyciel OC wypłaci odszkodowanie, gdyż pożar powstał w wyniku eksploatacji (ewentualnie ścignie dziadka o kasę w ramach roszczenia regresowego za zaniedbania w konserwacji pojazdu, braku badan technicznych itp)

                                                    2. dziadek schodzi na dół, siada w Kadeciku, odpręża się, zapala zachomikowanego od czasów późnego Gierka extra mocnego, odpręża się jeszcze bardziej, po czym rzuca kiepa, na podłogę autka, która jest nasiąknięta jakimś oleistym gównem wyciekającym z tego wraku. Samochód staje w płomieniach, niestety twój Lexus dzieli jego los - w tym wypadku ubezpieczyciel odmówi wypłaty odszkodowania, bowiem szkoda w żaden sposób nie powstała w związku z eksploatacją pojazdu ani nawet szeroko pojętą komunikacją. Trzeba będzie ścigać samego dziadka, chyba że miał wykupione niekomunikacyjne OC (rzadkość).
                                                  • samspade Re: Co byście zrobili? 02.02.15, 09:46
                                                    galtomone napisał:

                                                    > Trzecie???
                                                    > Moje auto spaliloby się z podowu pozaru tego auta a nie osob trzecich.

                                                    Ale pożar byłby wywołany przez te osoby trzecie i nie miła by związku z eksploatacją samochodu.
                                                  • galtomone Re: Co byście zrobili? 02.02.15, 09:50
                                                    Dobra, już przyjalem na klatae, ze się myliłem w tym zakresie.
                                                    Tym bardziej jednak bym chciał by wrak na placu nie stal.
                                                    Sam pewności nie mam co z tego może wyniknąć a druga sprawa, ze takie wraki często bezmyślnych ludzi do dziwnych zachowan prowokują.

                                                    Nie licząc faktu, ze ktoś z glupoy może obok niedopałek rzucic, wiatr go wdmuchnie pod kadeta i zapali się to co z niego wyplywa.
                                                    Może to i mało prawdopodobne ale nie niemożliwe.
                    • jestklawo Re: Co byście zrobili? 30.01.15, 15:16
                      wstrzasniety_nie_zmieszany napisał(a):

                      > Załóżmy, że ten miły pan siedzi w swoim od lat unieruchomionym Kadecie i bez ro
                      > zglądania się czy może to zrobić bezpiecznie, otwiera drzwi samochodu uderzając
                      > przejeżdżającego obok dzieciaka na rowerze

                      :))) załóżmy też, że w Polsce są jakieś przepisy o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych

                      w skrócie:
                      - OC jest ubezpieczeniem odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych za szkody powstałe w związku z ruchem tych pojazdów
                      - objęcie ochroną OC dotyczy każdego, kto kierując pojazdem, wyrządził szkodę
                      • wstrzasniety_nie_zmieszany Re: Co byście zrobili? 30.01.15, 16:09
                        jestklawo napisała:

                        > - OC jest ubezpieczeniem odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechani
                        > cznych za szkody powstałe w związku z ruchem tych pojazdów
                        > - objęcie ochroną OC dotyczy każdego, kto kierując pojazdem, wyrządził s
                        > zkodę

                        Odpowiedzialność ubezpieczyciela OC rozciąga się nawet wtedy, gdy pojazd nie jest w ruchu, nawet gdy nie jest włączony silnik. Istotą jest wyrządzenie szkody związanej z używaniem tego pojazdu otwarcie drzwi jest używaniem).
                        • jestklawo Re: Co byście zrobili? 30.01.15, 18:37
                          wstrzasniety_nie_zmieszany napisał(a):

                          > Odpowiedzialność ubezpieczyciela OC rozciąga się nawet wtedy, gdy pojazd nie je
                          > st w ruchu

                          może jakiś link do podstawy prawnej?, chętnie dowiem się czegoś nowego
                        • jureek Re: Co byście zrobili? 30.01.15, 18:52
                          wstrzasniety_nie_zmieszany napisał(a):

                          > Odpowiedzialność ubezpieczyciela OC rozciąga się nawet wtedy, gdy pojazd nie je
                          > st w ruchu, nawet gdy nie jest włączony silnik. Istotą jest wyrządzenie szkody
                          > związanej z używaniem tego pojazdu otwarcie drzwi jest używaniem).

                          Czyli szkody z powodu samozapłonu samochodu pozostawionego na parkingu pod OC nie podlegają, bo samochód nie jest wtedy używany, tak?
                  • galtomone Re: Co byście zrobili? 30.01.15, 12:50
                    Skad UFG ma kase???
                    Mnie osobiście trochę wkurza, ze pokrywam szkody powodaowane przez ludzi bez OC swoja skadka - ciebie nie?

                    Owszem chodzi o trupa pod oknami. I gdyby toko o to chodzlio nie byłoby problemu.
                    Chodzi tez o starszego człowieka i ewentualne problemy dla niego z tym związane.
                    Fakt jest taki, ze w obecnej chwili to auto nie ma prawa tam stać.

                    A przepisy OC maja niedorobki w innym zakresie, który tu nie ma zastosowania bo nie mówimy o rywatnej działce.
                    • samspade Re: Co byście zrobili? 30.01.15, 14:12
                      galtomone napisał:

                      > Skad UFG ma kase???
                      > Mnie osobiście trochę wkurza, ze pokrywam szkody powodaowane przez ludzi bez OC
                      > swoja skadka - ciebie nie?

                      Więc ten samochód nie powinien cię wkurzać. Bo on tych szkód nie robi.

                      > Owszem chodzi o trupa pod oknami.

                      Wiemy.

                      > Fakt jest taki, ze w obecnej chwili to auto nie ma prawa tam stać.

                      Ponieważ?

                      > A przepisy OC maja niedorobki w innym zakresie, który tu nie ma zastosowania bo
                      > nie mówimy o rywatnej działce.

                      Nie mówimy też o drodze publicznej.
                  • samspade Re: Co byście zrobili? 30.01.15, 14:15
                    Oraz pieniądze sprawców wypadków czy kolizji
                    Zgodnie z obowiązującymi przepisami, w takiej sytuacji, ofiary wypadku otrzymują odszkodowanie od UFG, który następnie występuje o solidarny zwrot wypłaconego świadczenia - zarówno do kierującego jak i nieubezpieczonego właściciela pojazdu.
        • galtomone Re: Co byście zrobili? 30.01.15, 08:47
          To ze stoi i nie jeździ nie jest problemem.
          Jeżdżenie własnym autem nie jest obowiązkowe.
          Jak długo miałby OC i ważne badanie nie byłoby tematu bo parkować może tak samo jak ci co jeżdżą. - ale nie ma.
    • liczbynieklamia Re: Co byście zrobili? 30.01.15, 08:48
      W wypadku samozapłonu nie będzie problemu - jest Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny.
      Co do samochodu, ja bym zagadał ze strażnikiem miejskim, a najlepiej policjantem - to też ludzie. Mundurowy może pójść do faceta i powiedzieć mu, że ma obowiązek odholować samochód z powodu braku OC i będzie to kosztowało kilka tysięcy złotych, ale może się wstrzymać do kolejnego dnia - wtedy ma szansę sprzedać samochód do skupu. Jeżeli pomoże (a autorytet "władzy" u starszego człowieka może tu bardzo pomóc) to świetnie. Jeśli nie - trudno, chcącemu nie dzieje się krzywda.
      • trypel Re: Co byście zrobili? 30.01.15, 08:53
        to jest całkiem niezłe rozwiazanie - nie wiem jakie macie kontakty z dzielnicowym. To zazwyczaj sympatyczni ludzie i można takiego poprosić o przysługę porozmawiania z włascicielem
        • galtomone Re: Co byście zrobili? 30.01.15, 09:09
          Pisalem wyżej - probowalismy. Co prawda nie przez dzielnicowego... tylko S/M ale nie pomoglo.
          Jeszcze jedna probe podjąć można - to nie kosztuje.
          Tylko co dalej? Bo obawiam się, ze to nie wiele da.
          Chyba, ze jeśli nie pomoze to dzielnicowy już sam będzie musial sprawa zajac się dalej....
      • galtomone Re: Co byście zrobili? 30.01.15, 09:08
        liczbynieklamia napisał:

        > W wypadku samozapłonu nie będzie problemu - jest Ubezpieczeniowy Fundusz Gwaran
        > cyjny.

        Tak twierdzisz???
        A skad ten fundusz ma kase?

        > Co do samochodu, ja bym zagadał ze strażnikiem miejskim, a najlepiej policjante
        > m - to też ludzie. Mundurowy może pójść do faceta i powiedzieć mu, że ma obowią
        > zek odholować samochód z powodu braku OC i będzie to kosztowało kilka tysięcy

        To już mamy za sobą - nie pomoglo, Pan wie lepiej i nikt mu nic nie będzie wmawiać.

        > Jeśli nie - trudno, chcącemu nie dzieje się krzywda.

        Czyli uwzasz, ze jeśli przez prawie rok probowalismy mediować, pisać listy, wysylac zarzadce wspólnoty, rozmawiać przez Straz Miejska, itd... i nie pomoglo to jesteśmy rozgrzeszeni i mogę spokojnie zadzownic na policje i oficjalnie o złomie bez OC poinformować?
        • misiaczek1281 Re: Co byście zrobili? 30.01.15, 09:21
          Prawo własności jest święte....nie jest to auto porzucone i zagrażające komuś...? po prostu stoi.?...jest auto i jest właściciel bez długów więc możecie go za przeproszeniem pocałować :)
          Ps. porozmawiajcie z jego rodziną....może jego syn albo wnuczek da się wam przekonać i zabierze tego Kadecika?
    • wstrzasniety_nie_zmieszany Re: Co byście zrobili? 30.01.15, 09:17
      Na podwórzu posesji, w której zamieszkuje moja mama przed kilku laty był podobny problem. Od dwunastu lat, jedno z miejsc parkingowych zajmował Polonez Caro należący do sąsiadów z trzeciego piętra. O dziwo auto to zostało tam zaparkowane, gdzieś tak w okolicach 1996 roku, gdy miało najwyżej z 5 lat, było sprawne i nawet wówczas dobrze wyglądało. Powodem unieruchomienia samochodu, była choroba właściciela, uniemożliwiająca mu jazdę (jakiś problem neurologiczny). Nie wiem dlaczego nie sprzedał auta, kiedy mógł za nie dostać przyzwoite pieniądze. Samochód przez te kilkanaście lat rdzewiał sobie wesoło, a nagabywania sąsiada na zebraniach wspólnoty kończyły się niczym.
      Parę lat temu wspólnota przekazała zarząd nieruchomości specjalizującej się w tym firmie. Działająca z jej ramienia administratorka początkowo usiłowała się porozumieć z właścicielem Poloneza, ale tradycyjnie bez skutku. W tym czasie Polonez wyróżniał się od innych zaparkowanych pojazdów, wyglądał jak porzucona kupa złomu, ze sparciałymi, sflaczałymi oponami, obsrany przez ptaki, jednym słowem szczecił zadbaną nieruchomość, o żadnym ubezpieczeniu OC nawet mowy nie było.
      Administratorka wysłała zatem do właściciela auta oficjalne pismo, wyznaczając mu termin do usunięcia tego wraku, z zagrożeniem, iż w przypadku jego bezskutecznego upływu, samochód zostanie zabrany przez administrację i przewieziony na specjalny parking (znalazła takie specjalne miejsce dla wraków), a koszty operacji poniesie właściciel. Jednocześnie zagroziła skierowaniem do Wydziału Komunikacji wniosku o wyrejestrowanie tego auta, z uwagi na fakt, iż utraciło ono jakąkolwiek możliwość samodzielnego poruszania się.
      Ku zdziwieniu wszystkich właściciel Poldka-weterana w wyznaczonym mu terminie sprzedał strucla na złom i koszmarek zniknął sprzed budynku.

      Nie wiem czy próbowaliście z gościem od Opla Kadeta tej drogi, niemniej tak wyglądała procedura w przypadku wraku Poloneza. Często wobec ludzi starszych wszczęcie konkretnej urzędowej procedury daje zaskakująco dobre efekty.
      • galtomone Re: Co byście zrobili? 30.01.15, 12:58
        Wslalem opis twojej historii do przewodniczącego zarządu wspólnoty i administratora nieruchomości.
        Kto wie, może jeszcze tak spróbujemy.
        Jeśli można zglosic wniosek o wyrejestrowanie...
        • wstrzasniety_nie_zmieszany Re: Co byście zrobili? 30.01.15, 13:10
          galtomone napisał:

          > Wslalem opis twojej historii do przewodniczącego zarządu wspólnoty i administra
          > tora nieruchomości.
          > Kto wie, może jeszcze tak spróbujemy.
          > Jeśli można zglosic wniosek o wyrejestrowanie...

          Historię, którą przedstawiłem na forum słyszałem od matki, którą z kolei poinformował o tym bezpośrednio administrator (była wówczas w radzie wspólnoty).

          Nie wiem, czy technicznie chodziło wówczas wniosek o wyrejestrowanie pojazdu, czy jedynie o pismo do Urzędu Komunikacji wskazujące na stan techniczny auta, zaprzestanie jego eksploatacji przed wielu laty i związaną z tym konieczność podjęcia z urzędu procedury wyrejestrowania.
      • misiaczek1281 Re: Co byście zrobili? 30.01.15, 18:54
        wstrzasniety_nie_zmieszany napisał(a):

        > Administratorka wysłała zatem do właściciela auta oficjalne pismo, wyznaczając
        > mu termin do usunięcia tego wraku, z zagrożeniem, iż w przypadku jego bezskutec
        > znego upływu, samochód zostanie zabrany przez administrację i przewieziony na s
        > pecjalny parking (znalazła takie specjalne miejsce dla wraków), a koszty operac
        > ji poniesie właściciel. Jednocześnie zagroziła skierowaniem do Wydziału Komunik
        > acji wniosku o wyrejestrowanie tego auta, z uwagi na fakt, iż utraciło ono jaką
        > kolwiek możliwość samodzielnego poruszania się.
        > Ku zdziwieniu wszystkich właściciel Poldka-weterana w wyznaczonym mu terminie s
        > przedał strucla na złom i koszmarek zniknął sprzed budynku.

        już to widzę: starszy niedołężny schorowany dziadziuś ma słaby wzrok , niekumaty, nie-czytaty jeśli w ogóle odbierze pocztę i przeczyta list z urzędu to pewnie nie zrozumie zawiłego urzędowego języka i list wyrzuci do kosza :) A jeśli zrozumie to pewnie z racji wieku ledwo chodzi nawet jeśli będzie chciał oddać swoje ukochane autko z którym jest zżyty jak ja ze swoim Polo to pewnie nawet nie jest w stanie chodzić po urzędach i załatwić spraw związanych ze złomowaniem pojazdu z racji wieku, choroby itp...
        Zamiast straszyć i donosić trzeba człowiekowi życzliwie pomóc...
        Jeśli chcecie załatwić sprawę po ludzku to nie straszcie dziadziusia urzędami i karami tylko idźcie do jego rodzinki : syna, córki, wnuczka, powiedzcie że stary grat wam zaśmieca podwórze i grzecznie poproście by w imieniu dziadka oddali autko na złom....bo kapowanie do urzędów pachnie komuną....wtedy też donosili sąsiad na sąsiada :)
    • toreon Re: Co byście zrobili? 30.01.15, 09:26
      Można np. zapytać owego właściciela kadetta z głupia frant czy ma OC i opowiedzieć jakąś historyjkę o rzekomej akcji policji która ma kontrolować złomy pod kątem posiadania obowiązkowego ubezpieczenia. I że na jego miejscu byśmy coś z tym zrobili itd itp. Jak jest kumaty to pewnie domyśli się że to ściema ale jeśli dobrze rozumiem opis to chyba niekoniecznie.
      • galtomone Re: Co byście zrobili? 30.01.15, 12:59
        Dziadek nie jest kumaty. To gość po 90tke i już czesc rzeczy które się do niego mowi nie do końca trafia we wlasciwe miejsca.
        Stad nikt mu nie chce narobić klopotow i problemów z kara z UFG - a z drugiej strony kupa złomu jest nam niepotrzebna
    • chris62 Re: Co byście zrobili? 30.01.15, 09:34
      A parking jest Twoją własnością?
      Dlaczego niby czyjś Kaett ni emoże na nim stać.
      Może ten pan żywi do niego sentyment? Wiesz co to takiego?
      Nie podoba się wybuduj dom będziesz miał własny parking.
      W bloku trzeba szanować swoje prawa wzajemnie.

      O pożar się obawiasz?
      niepotrzebnie, np. dziś w rudzie Śląskie spłonęło fafnaście aut choć Opla Kadetta przy nich nie było.
      • wstrzasniety_nie_zmieszany Re: Co byście zrobili? 30.01.15, 09:45
        chris62 napisał:

        > A parking jest Twoją własnością?
        > Dlaczego niby czyjś Kaett ni emoże na nim stać.
        > Może ten pan żywi do niego sentyment? Wiesz co to takiego?
        > Nie podoba się wybuduj dom będziesz miał własny parking.
        > W bloku trzeba szanować swoje prawa wzajemnie.
        >
        > O pożar się obawiasz?
        > niepotrzebnie, np. dziś w rudzie Śląskie spłonęło fafnaście aut choć Opla Kadet
        > ta przy nich nie było.

        Parking, jak sama nazwa wskazuje przeznaczony jest do parkowania pojazdów, nie jest składowiskiem dla wraków. Jeżeli Opel Kadett nie ma ubezpieczenia OC i nie jest w stanie się poruszać, to trudno mówić o nim w kontekście samochodu.

        Oprócz tego istnieje coś takiego jak zasady współżycia społecznego, które nakazują tak korzystać ze swoich praw (w tym prawa własności), aby w jak najmniejszy sposób przeszkadzać w korzystaniu ze swoich uprawnień innym podmiotom. Z doświadczenia wiadomo, że przed dużymi budynkami w mieście miejsce do zaparkowania jest deficytowym towarem, jego zajmowanie przez niejeżdżący od lat samochód jest niczym innym niż pozbawieniem reszty mieszkańców możliwości korzystania z tego miejsca postojowego. Galtomone nie pisał nic o tym, że jest to prywatne, wykupione przez tego starszego pana stanowisko, więc zakładam, że ma charakter ogólnodostępnego. Zatem działanie tego sąsiada jest całkowicie sprzeczne z zasadami współżycia społecznego i może stanowić podstawę usunięcia pojazdu.

        Poza tym jest jeszcze coś takiego jak wizerunek nieruchomości wpływający na jej wartość. Nie muszę chyba tłumaczyć, że mieszkania w posesji zadbanej, z terenem zielonym i schludnymi miejscami do parkowania, osiągną na rynku większą cenę niż te przy których stoją rdzewiejące wraki, które zaburzają estetykę otoczenia.
          • wstrzasniety_nie_zmieszany Re: Co byście zrobili? 30.01.15, 10:00
            samspade napisał:

            > Kwestia OC nie ma tutaj znaczenia. Bo gdyby miał opłacone to mógłby gnic na par
            > kingu i zajmować miejsce?
            > Zresztą o głupich przepisach OC juz było nie raz.

            Oczywiście, że opłacanie OC jest bez znaczenia, chodzi o sam fakt pernamentnego, rozciągniętego na wiele lat okupowania miejsca kosztem innych mieszkańców
          • galtomone Re: Co byście zrobili? 30.01.15, 13:05
            Owszem, mialby prawo.
            można by się czepiac czemu jest brdny i szpeci okolice, ale bylaby to zupełnie inna dyskusja.

            Na obecna chwile OC i badania techniczne ma miec - a ich nie ma.
            I dlatego jest to problem bo oficjalne odholowanie tego uta będzie się wizac z wysoka kara dla wlasciciela,
        • chris62 Re: Co byście zrobili? 30.01.15, 11:48
          Czy miejsce zajmuje samochód "jeżdżący" czy nie nie ma znaczenia.
          Gość ma prawo posiadać swój samochód i ma prawo go parkować w miejscu dozwolonym.
          Gdzie ma go zabrać do domu?
          Roszczenia z tego tytułu może mieć tylko i wyłącznie właściciel terenu a nie inni posiadacze "Luksusów" którym Kadet w oku kole.

          Kwestia OC jest kwestią prawną i to on odpowiada za to. O ile wiem OC można nie mieć tyle, że auto trzeba wyrejestrować.
          Jeżeli jest zarejestrowane to w każdej chwili może dostać mandat za brak polisy nawet kiedy stoi.

          Roszczenia Galtoma są w stylu - nie zgadzam się na to żeby syrenka jechał po szosie bo zawadza mojemu Lexusowi i muszę na 4tym biegu piłować.
          No niestety Galtomie żyjesz w społeczności i trzeba szanować też prawa innych na m.in. tym polega wolność - każdy może posiadać co chce i Ty do złomowania auta nie możesz zmuszać jego właściciela bo Tobie się nie podoba choć owszem możecie o tym z nim dyskutować bo skąd wiesz że nie osiągnięcie jakiegoś kompromisu?

          BTW zauważam wzrost liczby miłośników starych aut widuję coraz częściej odrestaurowane " ze złomu" piękne mustangi itp.
          Może jakiś kolekcjoner chciałby kupić Kadetta?
          • galtomone Re: Co byście zrobili? 30.01.15, 13:09
            Caly Twój wywod nie jest wart funta klakow i nie ma nic wspólnego ze stanem faktycznym.
            Tym bardziej, ze auto przeszkadza nie tylko mnie ale generalnie mieszkańcom. Za to tylko dzieki mnie ten Pan jeszcze nie ma do oplacenia faktury za odholowanie złomu i ponad 3 tys kary z UFG.
            Choc nie wiem jak długo uda mi się przekonywać sasiadow, ze uda się to zalatwij polubownie, bo na razie efektow brak.
            Wczesniej S/M zabrala z podworka Skode, która już nie miała polowy podwozia bo odpadlo i której mieszkaly koty - na szczęście wlascicielm auta był sad i jakas pani (która wyprowadzila się z bloku lata wcześniej), wiec niech się dalej dogadują, kto placi.
          • wstrzasniety_nie_zmieszany Re: Co byście zrobili? 30.01.15, 13:22
            chris62,
            pozwolę nie zgodzić się z twoją tezą, że żądania usunięcia niejeżdżącego wraku z parkingu przed budynkiem nie są zasadne.

            Każdy lokator ma prawo korzystać z części wspólnych nieruchomości takich jak korytarze, windy, strych itp. a także parking zgodnie z ich społeczno-gospodarczym przeznaczeniem. Rolą parkingu wspólnego dla mieszkańców jest zapewnienie im miejsca, gdzie mogliby zostawić pojazdy służące im w życiu codziennym. Jeżeli jedna osoba przez wiele lat blokuje tam miejsce za pomocą niezdatnego trwale do jazdy wraku to nie korzysta z parkingu zgodnie z jego przeznaczeniem, gdyż równie dobrze mogłaby tam postawić wielką ladę chłodniczą, która ma obecnie takie same zdolności do poruszania się jak ten Opel Kadett.

            Czy wówczas też broniłbyś prawa tego lokatora do pozostawienia tam takiego sprzętu?

            A co jeżeli starszy pan postanowi zakupić kolejny motoryzacyjny zabytek i zająć następne miejsce parkingowe, postawić tam następny niejeżdżący samochód?

            Pamiętaj, że każde prawo jakie przysługuje człowiekowi jest ograniczone prawami innych podmiotów, które muszą być respektowane. Oprócz blokowania miejsca parkingowego nikt nie chce mieszkać w budynku z widokiem na złomowisko.

            • jureek Re: Co byście zrobili? 30.01.15, 14:13
              only_the_godfather napisał:

              > To źle wiesz bo w PL auto osobowe można wyrejestrować całkowicie tylko raz w pr
              > zypadku złomowania. Samochodu o dmc poniżej 3.5 tony nie można czasowo wyrejest
              > rować.

              Niestety, takie durnowate prawo wylobbowały sobie towarzystwa ubezpieczeniowe i nie ma odważnego, żeby to zmienić. A może szykują się jakieś zmiany i dlatego lobbyści wyciągają z kapelusza takie pseudoargumenty jak ten o samozapłonie?
      • galtomone Re: Co byście zrobili? 30.01.15, 13:03
        chris62 napisał:

        > A parking jest Twoją własnością?

        A co to ma do rzeczy?

        > Dlaczego niby czyjś Kaett ni emoże na nim stać.

        A czy ja napisałem ze nie może?

        > Może ten pan żywi do niego sentyment? Wiesz co to takiego?

        Owszem.

        > Nie podoba się wybuduj dom będziesz miał własny parking.

        Troche idiotyczny sposób rozwiązania problemu.

        > W bloku trzeba szanować swoje prawa wzajemnie.

        No wlasnie - a ten Pan ich nie szanuje. Raz ze zlom szpeci okolice, dwa, ze nie spelnia wymaganych praw by z przestrzeniu publicznej korzystać.

        Na drodze masz mieć OC - miedzy innymi dlatego, ze nie jest twoja wlasnoscia.

        > O pożar się obawiasz?

        Owszem, ale nie tylkp. Obawiam się przez dowolne straty na mieniu/zdrowiu wywolane przez to "auto".

        > niepotrzebnie, np. dziś w rudzie Śląskie spłonęło fafnaście aut choć Opla Kadet
        > ta przy nich nie było.

        I???
        To gwarantuje, ze opel się nie zapali - czy co???

        A kiedyś pisales posty z sensem....
    • 1realista mam wrażenie że trochę sztuczny problem 30.01.15, 10:08
      a tak naprawdę chodzi jedynie o zajmowanie miejsca. Bo samochód by sie zapalił potrzebuje mieć paliwo w baku które podejrzewam już odparowało oraz sprawny akumulator a jak myslę ten co jest w samochodzie padł. Co z zajmowanym miejscem? Przeboleć bo własciciel sam musi dojrzeć do usunięcia auta. Zresztą podejrzewam że niedługo dostanie karę za brak oc bo coraz częściej przeszukuja bazy danych.
      • galtomone Re: mam wrażenie że trochę sztuczny problem 30.01.15, 13:12
        Acha.... czyli każdy może się powolac na sentyment i robic sobie smietnik w przestrzeni publicznej. A za usuniecie auta mamy zaplacic my wszyscy (wspolnota) jak już wlasciciel wyciągnie nogi... bo akurat ma potrzebe posiadania złomu pod oknem.

        Nie no... w sumie jakiś argument to jest :-)
      • wstrzasniety_nie_zmieszany Re: Co byście zrobili? 30.01.15, 11:21
        lew_ napisał:

        > Auto sie nie zapali,tylko glatomone swierzbi reka zeby zakapowac,ma to we k
        > rwi bo jak tu kiedys pisal,jego dziadkowie pod czas 2 wojny zydow denuncjowa
        > li.

        Kolego lew,
        pomimo, że na tym forum co rusz wybuchają kłótnie i sypią się wyzwiska, to jednak chyba tym razem mocno przekroczyłeś granicę. Nie dobieraj się do czyjeś rodziny jak nie chcesz, aby nie tykali twojej. Ot, taka przyjacielska rada.
      • galtomone Re: Co byście zrobili? 30.01.15, 13:16
        Właśnie udowodniłeś, ze jesteś anonimową wszą i czym wyjątkowo obrzydliwym.
        To ze usiłujesz obrazić mnie to mi lata bo za cienki jesteś w uszach, ale żeby sobie jaja z tragedii ludzi robić, to naprawdę trzeba być robakiem a nie człowiekiem. Nie licząc faktu, ze wycieczki rodzinne są czymś wyjątkowo niskim i podłym - ale czego się można po kimś tak durnym i prymitywnym jak Ty spodziewać?
        Na szczęście dziadkowie to tez byli ludzie na poziomie i na takie ścierwo jak Ty uwagi by nie zwrócili.
      • galtomone Re: Co byście zrobili? 30.01.15, 13:22
        Taki pomysł się pojawił, nie przeczę.
        Problem w tym, ze znów najprawdopodobniej skończy się kara ponad 3 tys zl dla właściciela za brak OC.

        Problem nie jest w samym zabraniu złomu - bo prawo jest po stronie wspólnoty i praktycznie wystarcza jeden telefon do rozwiązania sprawy.
        Mnie chodzi o to by uniknąć obciążania dziadka kara z UFG.... Ewentualnie czy mam racje, ze się tym przejmuje czy możne jednak nie potrzebnie mam wyrzuty sumienia, bo prosiliśmy właściciela o rozwiązanie sprawy auta już wielokrotnie i na różne sposoby.
        Najgorsze to, ze to chyba nie do końca wynika z jego olewania sprawy - ale raczej faktycznie sentymentu, w oczach tego Pana ten Opel pewnie nadal jest wart tyle co 20 lat temu i faktu, ze rzeczywistość już nie jest przez niego w pełni rozumiana.
        Dlatego szkoda mi dokładać mu jeszcze problemu na kolejne 3 tys zl.- a z drugiej strony jest to naprawdę uciążliwe dla wszystkich.
        • klemens1 Re: Co byście zrobili? 30.01.15, 14:07
          galtomone napisał:

          > Mnie chodzi o to by uniknąć obciążania dziadka kara z UFG....

          Więc mu to powiedz. Niech to będzie jego problem - podobnie jak wybór scenariusza:
          1. Usuwa sam.
          2. Dostaje karę z UFG.
          • galtomone Re: Co byście zrobili? 30.01.15, 16:22
            No wlasnie chyba z uwagi na wiek, to marnie działa.
            Jak czegos nie wymysle, to go w końcu sąsiedzi na butach wyniosą, bo z miejscem do parkowania faktycznie krucho. On nie korzysta ani z auta, ani z miejsca i generalnie robi się smietnik na placu (kolo tego auta).
            • klemens1 Re: Co byście zrobili? 01.02.15, 13:01
              galtomone napisał:

              > No wlasnie chyba z uwagi na wiek, to marnie działa.

              Człowiek uczy się całe życie. Czasami nauka jest bolesna.

              > Jak czegos nie wymysle, to go w końcu sąsiedzi na butach wyniosą, bo z miejscem
              > do parkowania faktycznie krucho. On nie korzysta ani z auta, ani z miejsca i g
              > eneralnie robi się smietnik na placu (kolo tego auta).

              Facet ma was głęboko w dupie. Co jeszcze powinien zrobić, żebyś go potraktował tak, jak na to zasługuje?