zadzwonila dzis kolezanka (z placzem) do mnie i pytaniem. a ja zielona jestem.
poradzilam jej pojsc do adwokata i sie pewnie w przyszlym tygodniu
wybierze.ale moze ktos z was zna sie na tym?
otrzymala ona dzis poleconym zawiadomienie, ze eksmalzonek zlozyl wniosek o
uznanie rozwodu niemickiego przez sad polski. ona przypuszcza, ze on ma zamiar
sie ozenic, czego mu z serca zyczy. ale ona boi sie, ze to bedzie mialo wplyw
na alimetny dla ich zyjacego u niej syna. bo maz nagle jest "obywatelem
Polski" i "mieszka na stale w Polsce".
asbtrahujac od tego, ze on zrzekl sie dobrowolnie przed laty obywatelstwa
polskiego i nie chcial z nia rozmawiac po polsku, bo jest upss: byl NIEMCEM.
tak wiec on nadal pracuje w niemczech i jest tutaj zameldowany. czy jego
fikcyjna przeprowadzka moze byc powodem do zmniejszenia alimentow? ona pracuje
duzo, zarabia malo, wiec te alimenty to byla szansa zapewnienia 13latkowi
bardziej dostatniego zycia, zal mi jej bardzo by bylo, jesli on by ja
wykolowal (co czesciowo juz robi, bo umowil sie z szefem na dienstwagen,
deinsthandy, dienstlaptop usw). ona nigdy od niego dla siebie alimentow nie
zadala, ale uwaza, ze syn zasluzyl. co ja tez podzielam.
uff, dzieki z gory za odpowiedz, jesli jakas bedzie