czyli o sprzedazy sieciowej, w nawiazaniu do wzmianki w poscie Jurka.
Z przedstawicielem Amwaya spotkalam sie raz, w Polsce, na poczatku lat 90
tych. Bylam z wizyta u krewnych i on wlasnie przyszedl werbowac moja kuzynke.
Byl to czas, kiedy Polacy bylyi na fali "brania spraw we wlasne rece", kiedy
rodzil sie polski kapitalizm i kazdy na wyscigi chcial sie dorobic i wierzyl,
ze jest to mozliwe, jezeli tylko on sam wystarczajaco mocno sie postara.
Pan przekonywal, ze za kilka lat sprzedaz domokrazna bedzie jedyna forma
sprzedazy ze znikna sklepy i hipermarkety, bo one po prostu za duzo kosztuja.
I sam pewno mocno w to wierzyl.
Przekonywal oczywiscie ze produkty Amway sa najlepsze na swiecie i dlatego
takie drogie. A to, ze nie ma ich w normalnym handlu swiadczy tylko o ich
ekskluzywnosci.
I opowiadal jaka kariera czeka najlepszych sprzedawcow- pieniadze, najlepsze
hotele, samochody...
Malo kto mogl sie takim wizjom w owczesnej Polsce oprzec.
I malo kto sie w Polsce na tym naprawde dorobil
Mialam tez przygode z Herbalife. Kolezanka mi to tak reklamowala, ze zamowilam
jakies produkty. W paczce z produktami (diabelnie drogimi) przyszedl list, ze
jestem wciagnieta na liste dystrybutorow i ze bede dostawac prowizje za
kazdego nowego klienta .Byly tez materialy instruktazowe jak najlepiej
zdobywac klientow, jak z nimi rozmawiac itd. Ale ja przeciez nigdy nie
chcialam byc dystrybutorem Herbalife!
Nigdy wiecej nic od nich potem nie zamowilam.
Macie jakies podobne doswiadczenia?