jessi_a
17.06.09, 18:38
Magdalena Felchnerowska Monachium, 3 czerwca 2009
r.
Szanowny Panie Prezydencie,
błagamy o pomoc, o interwencję:
rząd polski, po cichu, w cieniu kampanii do europarlamentu,
likwiduje polskie szkoły przykonsularne.
Właśnie wczoraj, 2 czerwca b.r., kierowniczka szkoły w Monachium,
Jolanta Jackiewicz, otrzymała zalecenie nieuwzględniania w
przyszłorocznym planie klas licealnych.
Otrzymała zakaz tworzenia klas podwójnych (ok. 40 uczniów), ale
również – zakaz tworzenia nowych klas. Oznacza to dla wielu uczniów
koniec edukacji w polskiej szkole.
Pisma z tymi zaleceniami (a także błędami ortograficznymi) zostały
rozesłane do szkół na całym świecie (!!!)
Historia walki naszej monachijskiej szkoły o przetrwanie wydawała
nam się odosobniona, a brak pomocy ze strony Zespołu Szkół dla
dzieci Polaków Czasowo Przebywających za Granicą i Ministerstwa
Edukacji Narodowej, skandalicznym zaniedbaniem. Jakże się myliliśmy –
był to jedynie element przygotowywanej „reformy”.
Panie Prezydencie,
zabronienie niektórym polskim uczniom korzystania z edukacji po
polsku na świecie oznacza powolne wynaradawianie się Polonii, jest
też łamaniem konstytucji, a także praw dziecka. Dla tysięcy dzieci
list wysłany wczoraj z Zespołu Szkół oznacza brutalne przerwanie ich
edukacji.
Zespół Szkół pisze, że MEN przejmuje edukację na poziomie liceum.
Oznacza to, że młodzież licealna od września ma zakaz przestępowania
progu szkoły. Może jedynie wypełniać prace kontrolne i wysyłać je do
oceny do Warszawy. Odbierane jest jej prawo do kontaktu i dialogu z
nauczycielem!!! Jaki procent uczniów pogodzi się z takim
potraktowaniem jej przez państwo polskie? Młodzież w tym ważnym
okresie edukacji – przed maturą, przed wyborem drogi życiowej –
zostaje wyrzucona ze szkół.
W naszej placówce jest około 300 uczniów, pełni ona nie tylko rolę
edukacyjną, ale jest też bazą integracji Polonii, zarówno dzieci,
młodzieży, jak i rodziców. Rząd polski zrobił właśnie pierwszy krok
w celu zniszczenia Szkoły i Polskości.
Wiemy też, że wiele szkół przykonsularnych ma zostać całkiem
zlikwidowanych.
Mój dziadek Jan Makowski, gdy miał 16 lat uciekł z domu, by bić się
o Polskę. W 1920 r. walczył o Wschodnie Kresy, a w czasie II wojny
światowej był zesłany na roboty do Niemiec. Nikt z moich bliskich
nigdy nie był w partii, mama, Jolanta Makowska-Lach, była aktywnym
członkiem „Solidarności”, a ja z bratem nosiliśmy w szkole oporniki.
Za tym kryje się coś więcej niż zewnętrzna demonstracja, dlatego nie
mogę milczeć, gdy krzywdzi się polskie społeczeństwo, polskie dzieci
i tym samym dokonuje się zamachu na Polskę.
Jest Pan naszą Ostatnią Nadzieją!
polska-szkola-monachium.info/e107_plugins/content/content.php?content.56