20.05.03, 18:54
LIBAN
Obserwuj wątek
    • saint-agnes Re: LIBAN 27.08.03, 13:52
      witaj :)
      regularnie odwiedzam to forum i bardzo się ciesze , ze tak się rozrasta.
      mam pewien dylemat.
      poznałam mężczyznę. Libańczyka. Już brzmi infantylnie, ale trudno. Aktualnie
      trwa promocja LOTu. Bilety sa w miare tanie. Chciałabym polecieć. On proponuje
      mi gościnę. Powiedzmy ze mam szósty zmysł i że mu ufam. Jednak rozsądek
      podpowiada mi raczej poczekać na jego urlop i spotkać się gdzieś na neutralnym
      gruncie. Kręcę... Chodzi o to - czy jeśli okaże się on kompletnym bałwanem to
      ja sama dziewczynak w Libanie dam sobie radę/ Co tam mnie może czekać? Mogę
      czuć się bezpiecznie? Wiem że Liban to nie Arabia Saudyjska, ale...
      Pozdrawiam
      agnieszka
      • beduinka Re: LIBAN 27.08.03, 14:24
        Hej
        moim zdaniem powinnaś wykorzystać swoją szansę i pojechać do Libanu...jest to
        piękny kraj, o bogatej kulturze, szerokiej gamie atrakcji - przyrodniczych +
        zabytki. Ja odwiedziłam Liban dwukrotnie - raz z dwójką znajomych, raz w
        pojedynkę...nic mi się nie stało...
        jednak jest kwestia, o któej pamiętać należy...niektórzy uważają Liban za
        burdel Bliskiego Wschodu...zjeżdżają się tam Saudyjczycy, Kuwejtczycy itp. A w
        super night clubes (kluby ze striptisem) oraz w agencjach towarzyskich -
        pracują przede wszystkim kobiety z Europy Środkowo-wschodniej, w tym także z
        Polski...dlatego wjeżdżając do Libanu - przejdziesz przez przemiał na
        lotnisku...musisz mieć rezerwację z hotelu, straż graniczna może zadzwonić do
        hotelu i kazać przyjechać po ciebie pracownikowi hotelu itp...da się przez to
        przejść, a później hulaj dusza...
        mam nadzieję, że ciebie nie wystraszyłam...jak najbardziej zachęcam cię do
        obejrzenia Libanu, ale chciałam poinformować także o tej kwestii
        pozdrawiam
        • saint-agnes Re: LIBAN 28.08.03, 13:04
          dziękuję :) ale chyba musze to jeszcze przemyśleć. Liban zobaczę na pewno. Jak
          nie teraz, to kiedyś. Za dużo dobrych rzeczy słyszałam o ludziach, ich radości
          i rozrywkach :)
          Ale dzięki za porady.
          a.
    • anouk1 Re: LIBAN 03.09.03, 18:41
      Hej
      Ja tez polecam ten kraj jako jeden z najpiekniejszych
      krajow arabskich. Bylam tam wielokrotnie i nawet
      przemieszkiwalam tam przez kilka miesiecy a to dlatego
      ze byl tam na kontrakcie moj mezczyzna.
      Rzeczywiscie na grancy raz (i to ostatni raz ja bylam)
      mialam problemy bylo raczej smiesznie niz strasznie bo
      egzaminowalo mnie kilku wojskowych z ktorych tylko jeden
      mowil po angielsku. NO i wiedzialam ze mnie wpuszcza.
      Mialam bilet powrotny a na lotnisku czekal na mnie moj
      chlopak. Zdzwonili do niego i bylo ok tym bardziej ze
      pracuje on dla Heinekena na dosc wysokim stanowisku no i
      nie jest LIbanczykiem. Ale pamietam ze jedna rosjanke
      trzymali bardzo dlugo a czekal na nia z kwiatami
      mezczyzna libanczyk z cala rodzina...
      Co do Libanu to czasem trudno uwiezyc ze to kraj arabski
      moze dlatego ze wielu tam mieszka chrzescijan. Kobiet w
      chustach prawie sie nie widzi bardzo poularne sa
      dyskoteki i nocne kluby. Ludzie bawia sie tu we
      wszystkie dni tygodnia. Ludzie sa naprawde super
      otwarci, lubiacy dobra zabawe, towarzyscy,
      przyjacielscy. Mezczyzni dla mnie troche za bardzo macho
      style..
      A jeszcze konsul jest bardzo sympatyczny..
    • raja1 Re: LIBAN 07.09.03, 17:18
      LIBAN jest super, ale co do libanczykow mialabym pewne obawy. Uwazam, ze nie ma
      co zawracac sobie nimi glowy. Skoro LIbanki tak sie strasznie prostytuuja to
      ciezko pozniej znalesc faceta ktory by myslal o kobietach w inny sposob.
      Ogolnie inna kultura i trzeba to brac pod uwage pomimo ze to taki nietypowy
      kraj muzumanski. Bardzo piekny tak wogole. :) Juz Ci zazdroszcze ze tam
      pojedziesz. Napisz na priva jak chcesz sie dowiedziec o detalach. BYlam w tym
      roku i pewnie bym duzo Ci pomogla. Dodam jeszcze ze jechalam sama!!!!
      POzdrowienia :)
      • anouk1 Re: LIBAN 09.09.03, 20:32
        To nie Libanki sie prostytują ale kobiety najczęsciej z Rosji,ogólnie z krajów
        byłego Związku Radzieckiego, słyszalam też o Czeszkach, Węgierkach(o Polkach
        nie może ze względu na to że jestem Polką, na ogół o Polsce w Libanie panuje
        bardzo dobre zdanie sporo tu strej Polonii).
        Jeżeli chodzi o Libanki to są one dość zasadnicze i wybredne, dużo expatów
        skarży się że za bardzo, randka ok ale do łóżka to już nie tak łatwo...
        Trzeba być naprawdę bardzo bogatym, wogóle to kraj w którym pieniądze sa bardzo
        ważne...
        • raja1 Re: LIBAN 10.09.03, 19:24
          Slowianki faktycznie prostytuuja sie, ale z Libanka nigdzie sie za darmo nie
          umowisz. Nie bez powodu mowi sie ze nawet Saudyjczycy przyjezdzaja do
          LIbanu "na dziewczynki". A ze trudno zaciagnac je do lozka to moze byc prawda
          ale po czesci. Liczne operacje plastyczne pozwalaja im zataic prawde.
    • beduinka Świątynię sprzed 2000 lat odkryli pol. archeolodzy 08.11.03, 19:58
      Świątynię sprzed 2 tys lat odkryli polscy archeolodzy w Libanie

      Polscy archeolodzy odsłonili w ruinach starożytnej wioski Shimm w Libanie Ślady
      świątyni z I w. p.n.e., związanej z kręgiem kultur semickich - poinformował PAP
      kierujący badaniami dr Tomasz Waliszewski z Centrum Archeologii
      Śródziemnomorskiej UW.

      Archeolodzy z UW od kilku lat prowadzą badania śladów starożytnej górskiej
      wioski Shimm, położonej 30 km na północ od Bejrutu. Dotychczas znaleziono tam
      ślady z czasów rzymskich, bizantyjskich i wczesnoarabskich od I wieku p.n.e. do
      VIII wieku n.e. Jest to jedna z nielicznych tak dobrze zachowanych starożytnych
      górskich osad.

      W czasie tegorocznej jesiennej kampanii wykopaliskowej prace koncentrowały się
      w otoczeniu odkrytej wcześniej niewielkiej świątyni rzymskiej z II wieku.

      "Podejrzewaliśmy, że pod rzymską świątynią znajdują się pozostałości jeszcze
      starszego obiektu sakralnego. Tegoroczne badania potwierdziły te
      przypuszczenia. Zidentyfikowaliśmy obiekt starszy o 100 lat - z początków II
      wieku. Była to świątynia związana z kręgiem miejscowych kultur semickich, które
      ustąpiły później kulturze hellenistycznej i rzymskiej" - powiedział dr
      Waliszewski.

      Rozpoczęły się też polskie prace na drugim stanowisku - starożytnym mieście
      Porejon. Dr Tomasz Herbich z UW przeprowadził w tym rejonie badania
      geofizyczne, które ujawniły zarysy ulic i budowli ukrytych pod powierzchnią
      ziemi, m.in. ślady kościoła.

      źródło: PAP 06.11.2003
      • alex.4 Re: O LIBANIE na stronach GAZETY 23.02.04, 03:11
        Liban to nieszczesliwy kraj. Kiedy powstawal jako mandat francuski w 1920 jego
        granice byly dosyc sztuczne. Do czesci Syrii w ktorej dominowali chrzescijanie
        dolaczono wybrzeze, w ktorym proporcje wyznaniowe byly inne.
        Najpierw byla wojan domowa w latch siedemdziesiatych i osiemdziesiatych, a od
        jej zakonczenia okupacja Libanu przez wojska syryjskie...
        pozdr
    • beduinka Atak helikopterów izraelskich na południowy Liban 24.03.04, 00:57
      Atak helikopterów izraelskich na południowy Liban

      Helikoptery izraelskie ostrzelały we wtorek wieczorem zgrupowanie palestyńskich
      bojowników w południowym Libanie zabijając dwóch Palestyńczyków i raniąc
      jednego - podały źródla libańskie.

      Według tych źródeł, Palestyńczycy odpalili rakiety na terytorium izraelskie z
      okolic miejscowości Wadi Sluqi, położonej w odległości 10 km od granicy z
      Izraelem.

      Natomiast rzecznik armii izraelskiej oświadczył, że atak uniemożliwił odpalenie
      rakiet nastąpił bowiem w momencie przygotowywania ataku.
    • beduinka "Pasja Irakijczyków" 18.05.04, 12:33
      PAP, LW /2004-05-16

      Muzułmanie przerobili "Pasję"



      Al-Manar TV, telewizja należąca do radykalnej organizacji islamskiej
      Hezbollah, przygotowała własną wersję reklamówki filmu "Pasja" Mela Gibsona.
      Została ona przerobiona w ten sposób, że pokazuje cierpienia Irakijczyków pod
      okupacją USA.


      Kadr z filmu "Pasja"

      Zmieniona reklamówka nosi tytuł "Pasja Irakijczyków". Trwa 40 sekund i pokazuje
      irackich więźniów torturowanych przez żołnierzy wojsk koalicyjnych. W filmiku
      znęcanie nad Irakijczykami jest porównane do tortur, jakim Rzymianie poddali
      Jezusa Chrystusa, a które bardzo realistycznie Mel Gibson odtworzył w swoim
      filmie.

      "Cierpienia Jezusa Chrystusa to uniwersalny motyw. To jest coś, w co wszyscy,
      także muzułmanie, wierzą" - powiedział Ibrahim Musawi, odpowiedzialny za
      polityczne programy w telewizji Al-Manar.

      W czasie filmu widać sceny torturowania Irakijczyków. Na ekranie co chwila
      pojawiają się napisy "Żadnej litości", "Żadnego współczucia".

      "My po prostu używamy uniwersalnego motywu, aby przekazać ważną informację: że
      ból Irakijczyków jest wielki, a ich cierpienie narasta" - powiedział Musawi.

      Film "Pasja" Gibsona został niezwykle ciepło przyjęty w świecie arabskim. Wielu
      widzów zgromadził zwłaszcza w Jordanii, Syrii, Libanie i Egipcie.
    • beduinka Syria przystąpiła do dyslokacji swych wojsk 15.10.04, 20:23
      Syria przystąpiła do dyslokacji swych wojsk w Libanie

      Syria przystąpiła do dyslokacji swych wojsk, stacjonujących w Libanie - podał w
      Bejrucie libański minister obrony Mahmud Hammud.

      Szczegóły dyslokacji syryjskich oddziałów - obecnych w Libanie od 1976 roku -
      były we wtorek rano w Bejrucie przedmiotem dyskusji przedstawicieli resortów
      obrony obu państw.

      Hammud wyjaśnił, że decyzje, podjęte w związku ze "stabilizacją sytuacji w
      Libanie w zakresie bezpieczeństwa", dotyczą "planowanego wycofania oddziałów
      syryjskich z głównych miast na wschodzie i północy kraju".

      Według różnych źródeł Syria utrzymuje obecnie w Libanie 15-20 tysięcy
      żołnierzy. AFP podała - powołując się na anonimowe wojskowe źródło libańskie -
      że dyslokacja ma dotyczyć trzech tysięcy żołnierzy i że większość z nich wróci
      do Syrii.

      Zdaniem obserwatorów, powołujących się na libańskie źródła, operacja obejmie
      przede wszystkim oddziały syryjskie stacjonujące na obrzeżach Bejrutu. Wg AFP
      dyslokacja dotyczyć ma czterech miejsc zgrupowania wojsk syryjskich w rejonach
      Damur i Aramun, 15 kilometrów na południowy wschód od Bejrutu.

      Decyzja w sprawie dyslokacji wojsk syryjskich w Libanie stanowi odpowiedź na
      przyjętą na początku września rezolucję Rady Bezpieczeństwa ONZ w sprawie
      Libanu, w której zażądano natychmiastowego wycofania "obcych sił" z tego kraju.

      Liban niemal natychmiast odrzucił dokument Rady. Jeszcze przed głosowaniem
      domagał się zdjęcia z porządku obrad projektu wskazując, że Rada Bezpieczeństwa
      nigdy jeszcze w ten sposób nie ingerowała w wewnętrzne sprawy państwa
      członkowskiego. W dokumencie ONZ - argumentował Liban - "zignorowano podstawowy
      czynnik w regionie: kwestię izraelskiej okupacji". Syria - nie wymieniona z
      nazwy w rezolucji - zachowała w tej sprawie milczenie.

      Rozpoczęta we wtorek dyslokacja sił z pewnością nie zadowoli inicjatorów
      rezolucji Rady. Nie mówi się o całkowitym wycofaniu Syryjczyków z Libanu, czego
      domagała się Rada Bezpieczeństwa. Częściowe wycofanie wojsk z kolei nie
      zadowoli Waszyngtonu, inicjatora rezolucji. Natomiast całkowite wycofanie
      syryjskich wojsk z sąsiedniego kraju mogłoby - jak twierdzi brytyjska sieć BBC -
      podważyć autorytet prezydenta Syrii Baszara Asada w samym kraju, a także
      osłabić go w oczach świata arabskiego.

      W stolicy Syrii Bejrucie argumentowano zresztą we wtorek, iż powodem dyslokacji
      nie są żądania RB ONZ, lecz ustalenia libańsko- syryjskie, zawarte w jeszcze w
      układach z Taif z 1989 r.

      W układach tych uznano, iż stacjonujące w Libanie od czasu wojny domowej w tym
      kraju (1975-1990) wojska syryjskie, mające pełnić rolę "sił pokojowych",
      pozostaną tam do czasu "pełnej normalizacji sytuacji i wyeliminowania groźby
      ponownego wybuchu bratobójczej wojny".


      źródło: PAP, jkl /2004-09-21
    • beduinka Liban - wielobarwna mozaika 31.10.04, 12:20
      Liban–wielobarwna mozaika


      Libańczycy mówią, że Bóg stworzył ich kraj jako ostatni.

      Ludzie podróżujący po Bliskim Wschodzie z reguły decydują się na dwu-,
      trzydniowy pobyt w Libanie. Bardzo często odstraszają ich wysokie ceny. Czasami
      poddają się także złudnemu wrażeniu, że Liban to malutkie państewko, którego
      atrakcje można odkryć w ciągu 70 godzin. Innym, spragnionym egzotyki, nie
      odpowiada europejski charakter tego kraju. Wszystko to jest prawdą, ale w
      rzeczywistości to tylko jedna strona medalu.
      Liban jest jak wielobarwna mozaika – można w nim znaleźć wszystko. Sami
      Libańczycy mówią, że Bóg stworzył ich kraj jako ostatni i dlatego jest on taki
      różnorodny – zieleń i piasek, rwące potoki i wysokie, nagie góry, śnieg i
      ciepłe morze, a także chrześcijanie i muzułmanie. I wszystko to zgromadzone na
      tak niewielkiej przestrzeni.

      Bejrut – perła Wschodu

      Zazwyczaj podróż po Libanie zaczyna się w Bejrucie. W swoich wspomnieniach
      Agata Christie nazywa go perłą Wschodu i najbardziej uroczym zakątkiem tego
      rejonu. Jednak z Bejrutu znanego angielskiej pisarce zostało niewiele.
      Miasto poddano wielu torturom w trakcie trwającej szesnaście lat wojny domowej.
      Bejrut wyszedł z tej próby bardzo okaleczony. Spacerując jego ulicami, wciąż
      można napotkać spalone kikuty starych domów, ślady po kulach i liczne ruiny.
      Jednak Bejrut nie poddał się. Odbudowuje się w szybkim tempie, a do tego z
      gustem.
      W rezultacie działań wojennych odzyskał też swoją starożytną historię. W
      czasach rzymskich znajdowała się w tym miejscu kolonia wojskowa – Berytos. Od
      tamtych czasów miasto było bez przerwy zamieszkane, w ten sposób zapomniano o
      starych budynkach, znalazły się one pod warstwami kolejnych gruzów. Dlatego,
      choć znano dawne dzieje miasta, brakowało jakichkolwiek materialnych jej
      śladów. Dopiero zniszczenia wojenne odsłoniły historię skrywaną pod ziemią.
      Bejrut to nowoczesna aglomeracja, gdzie żebracy spotykają się na tej samej
      ulicy z milionerami, gdzie istnieją dzielnice szyickie, a nieopodal europejskie
      kluby. Z pewnością trzeba w nim zobaczyć Skały Gołębie – symbol miasta, a także
      dawne stare centrum, gdzie obecnie są widoczne pozostałości rzymskich budowli.
      Warto także odwiedzić Muzeum Archeologiczne, najlepsze na całym Wschodzie. Tym
      bardziej, że naprzeciw budynku muzealnego sprzedają najsmaczniejsze kanapki.

      Do nurka i playboya

      Dalej, na północ od Bejrutu, znajduje się inny port o dawnych korzeniach –
      Byblos. Historia tego miasta sięga czasów jeszcze bardziej odległych.
      Odsłonięto tam ślady osadnictwa już z okresu neolitu. W parku archeologicznym
      znajdują się obok siebie monumenty z różnych okresów – zamek krzyżowców,
      świątynia obelisków (z epoki brązu) oraz budowle grecko-rzymskie. Poza
      wykopaliskami warto zajrzeć na świeżo odrestaurowany souk [targ, bazar – przyp.
      red.] – w mojej opinii jednak zbyt sterylny.
      W Byblos jednak jest jeszcze jedno magiczne miejsce – Fishing Club. Jest to
      restauracja, przy nadbrzeżu, prowadzona przez legendarnego Pepe Abeda,
      honorowego konsula Meksyku, nurka, playboya, a dziś ponad
      osiemdziesięcioletniego człowieka z mnóstwem fantastycznych i barwnych
      wspomnień. Na ścianach lokalu wiszą liczne fotografie, bowiem do Pepe, który
      oczywiście posiada bajeczną fortunę, przyjeżdżali sławni, piękni i bogaci tego
      świata, m.in.: Brigite Bardot, Sean Connery, François Miterand, Roger Moore
      itd.
      Nad stołami w Fishing Club wiszą oryginalne, greckie i rzymskie amfory, których
      pozazdrościłoby niejedno muzeum. Pepe jako nurek wyławiał zabytki z morza i
      stworzył własną kolekcję, którą umieścił w małym muzeum, znajdującym się przy
      lokalu.

      Nocleg w opuszczonej osadzie

      Z reguły po opuszczeniu Byblos osoby podróżujące po Libanie udają się do
      Trypolisu. Warto jednak zatrzymać się w wioskach na północy od Byblos. Są tam
      dosyć liczne, opuszczone osady. Niektóre były zamieszkiwane jeszcze do
      niedawna, a niektóre są zdecydowanie starsze. Niepowtarzalną przygodą jest
      nocleg w takim opuszczonym domu, ale trzeba zabrać ze sobą śpiwór. Noce bywają
      bowiem chłodne…

      W góry

      Kolejnym punktem na mapie, rzadko jednak odwiedzanym przez turystów, jest Afqa.
      Miejsce bardzo malownicze. Skaliste góry, duża jaskinia, wypływający z niej
      potok, spadający z góry kaskadą, wprost do malutkiego, górskiego jeziorka. Na
      skałach, nad jeziorkiem, znajdowało się sanktuarium Bachusa, które uległo
      zniszczeniu w czasie trzęsienia ziemi. Można zapuścić się w głąb jaskini i
      skosztować chłodnej wody ze źródełka Bachusa.
      Z Afqi idziemy na przełęcz Pszarę, po drodze wstępując do rezerwatu cedrów. Z
      przełęczy można się wybrać na górską wędrówkę, na najwyższy szczyt Libanu
      Kurnet es Sauda (3083 m n.p.m.).

      Kultowe miejsce Rzymian

      Z Pszary nieuchronnie podążamy do Baalbek, jednej z największych atrakcji
      Libanu. Miasto, znane dawniej jako Heliopolis, w czasach panowania Rzymian było
      centrum kultowym. Wznoszono tam przez wiele lat kompleks świątyń, jeden z
      najlepiej zachowanych w basenie Morza Śródziemnego. Największa świątynia
      dedykowana była Jupiterowi Heliopolitańskiemu (odpowiednikowi fenickiego Baala,
      od którego wywodzi się dzisiejsza nazwa miejsca), jednak po tej budowli
      pozostało zaledwie kilka kolumn i platforma.
      Po przeciwległej stronie znajduje się zachowana w świetnym stanie świątynia
      Bachusa. Prawdopodobnie budynek ten był zmniejszoną repliką świątyni Jupitera.
      Budowle przytłaczają swoim rozmiarem oraz liczbą odwiedzających je turystów,
      warto więc odpocząć w ich cieniu, popijając kawę z kardamonem i paląc sziszę.
      Po gwarnym Baalbek kolejny przystanek będzie wytchnieniem. Miejscowość Anjar,
      mimo wielu atrakcji, nie przyciąga licznych zwiedzających. Jest to miasto
      założone w czasach dynastii Omajadów. Sposób jego rozplanowania nawiązuje do
      tradycji budowania rzymskich obozów, ponadto główna aleja została ozdobiona
      grecko-rzymską kolumnadą. Na końcu alei został wzniesiony typowy omajadzki
      pałac z elementami zdobniczymi, charakterystycznymi dla sztuki islamskiej.
      Wszystko w Anjar jest ciche, nierealne i bajkowe. Dodatkowo Anjar jest
      doskonałym punktem do podziwiania góry Hermon (2814 m. n.p.m.).

      W kierunku najbrzydszego miasta

      Z Anjar można skierować się do Saidy. Po drodze jednak trzeba zajrzeć do
      miejscowości Beit Eddine. Znajdują się tam fantastyczne pałace, wzniesione w
      XIX w. nad urwistymi przepaściami. W jednej z tych budowli zostało założone
      muzeum, którego kustoszem jest bardzo gościnny Libańczyk, doskonale mówiący po
      polsku (pan Munir Attalah ukończył w Polsce studia doktoranckie). W muzeum
      znajdują się m.in.: bizantyjskie mozaiki, odkryte przez polskich archeologów.
      Na dziedzińcu muzeum latem odbywa się festiwal kulturalny, w trakcie którego
      występowali m.in.. Joe Cocker i Kiri Te Kanawa.
      Saida to ponoć najbrzydsze miasto Libanu. Jednak ma swój urok. Do atrakcji
      turystycznych należy malutka cytadela krzyżowców, wzniesiona na małej wysepce.
      Ponadto warto odbyć spacer po souku, który – mimo że brudny, zatłoczony i
      śmierdzący – kryje w sobie niespodzianki. Jedną z nich jest interesujące
      muzeum… mydła. Gorąco polecam.

      Budowle pod wodą

      Na południe od Saidy leży Tyr. Kolejny port fenicki, którego ludność została
      wycięta w pień przez Aleksandra Wielkiego. Dziś miesza się tam stara tradycja z
      najnowszą historią. Z pozostałości trybun największego w rzymskim świecie
      hippodromu można dostrzec liczne obozy uchodźców z Palestyny. Tyr to także
      miejsce, gdzie po wycofaniu się w 2000 r. wojsk izraelskich uaktywnił się
      Hesboallah. Spacerując ulicami, można wstąpić ad hoc do sklepu tej organizacji,
      zakupić ich koszulkę, flagę czy kasetę z muzyką, sławiącą działalność
      Hesboallahu.
      Tyr to także świetne miejsce do wypoczynku. Szczególnie polecane są mało
      zachęcające knajpki nad samym
      • beduinka Re: Liban - wielobarwna mozaika 31.10.04, 12:21
        Budowle pod wodą

        Na południe od Saidy leży Tyr. Kolejny port fenicki, którego ludność została
        wycięta w pień przez Aleksandra Wielkiego. Dziś miesza się tam stara tradycja z
        najnowszą historią. Z pozostałości trybun największego w rzymskim świecie
        hippodromu można dostrzec liczne obozy uchodźców z Palestyny. Tyr to także
        miejsce, gdzie po wycofaniu się w 2000 r. wojsk izraelskich uaktywnił się
        Hesboallah. Spacerując ulicami, można wstąpić ad hoc do sklepu tej organizacji,
        zakupić ich koszulkę, flagę czy kasetę z muzyką, sławiącą działalność
        Hesboallahu.
        Tyr to także świetne miejsce do wypoczynku. Szczególnie polecane są mało
        zachęcające knajpki nad samym brzegiem morza. Można tam zjeść, ale także
        nurkować. W Tyrze jest to tym bardziej przyjemne, że pod wodą, w skutek
        trzęsienia ziemi, znalazła się część rzymskich budowli. W tym miejscu kończy
        się nasza spieszna wędrówka po Libanie.

        Wino i wynalazki

        Poza zwiedzaniem w Libanie koniecznie trzeba spróbować miejscowych specjałów, w
        tym także alkoholu. Liban bowiem, mimo że częściowo jest krajem mułzumańskim,
        jest także krajem świetnych winnic. W latach dwudziestych XX w. Francuzi
        zdecydowali się przewieźć do Libanu szczepy winnej latorośli z Bordeaux.
        Przyjęły się one znakomicie w dolinie Bekaa, gdzie powstały liczne winnice.
        Liban to kraj wielu atrakcji i bogatej historii. Należy pamiętać, że tutaj żyli
        przemyślni Fenicjanie, tutaj zaczęto produkować szkło i tutaj wynaleziono
        alfabet oraz… pieniądze. Tędy wędrowali egipscy faraonowie, władcy asyryjscy i
        perscy oraz Aleksander Wielki.
        To także kraj paradoksów i jeden z punktów zapalnych Bliskiego Wschodu. Z
        pewnością podróż tam dostarczy wielu wrażeń i barwnych wspomnień.

        Marta Tchórzewska
        źródło: semestr.pl
    • beduinka Plaga atakuje w Libanie 03.11.04, 15:31
      Plaga atakuje w Libanie

      Szarańcza zaatakowała pola uprawne w Byblos, na północ od Bejrutu. Libańskie
      władze rozpoczęły akcję spryskiwania środkami owadobójczymi, by zniszczyć plagę
      owadów zjadających plony.

      Niedawno z problemem szarańczy borykała się zachodnia Afryka. Szalejącą tam
      plagę określano jako najgorszą od dziesięciu lat. Do walki z ofensywą owadów
      zaangażowano wojsko. Rządom zagrożonych krajów brakuje pieniędzy na zapowiadane
      badania nad skuteczną bronią przeciw szarańczy. Jej ofiarą padło od 40 do 100
      proc. zbiorów w Mauretanii, Mali, Nigrze i Czadzie.

      autor: BP
      źródło: superexpress, 03.11.04
    • beduinka książka o historii Libanu 13.11.04, 01:22
      Danuta Madeyska „Liban”, Wydawnictwo TRIO Warszawa 2003
      XX-wieczna historia Libanu. Bogato ilustrowana monografia tego niewielkiego
      kraju bliskowschodniego, którego samo istnienie po dziś dzień budzi
      kontrowersje. Jedno z dwóch opracowań historii Libanu wydanych w ostatnim
      czasie.

      “Liban” to kolejna monograficzna książka z serii “Historia państw świata w XX
      wieku”. Tak się złożyło, że to jedno z dwóch opracowań najnowszej historii
      Libanu wydanych w 2003 r. – pierwszych książek o Libanie po wielu latach.
      Jednak w odróżnieniu od pracy Elżbiety Rekłajtis “Liban między wojną i
      pokojem”, koncentrującej się przede wszystkim na odbudowie państwa po
      kilkunastu latach wojny domowej – “Liban” obejmuje z równą uwagą całą XX-
      wieczną historię tego kraju.

      W krótkim wprowadzeniu autorka zaprezentowała warunki geograficzne,
      etnologiczne, społeczne, gospodarcze i historyczne, charakteryzujące ten kraj.
      Krótki zarys historyczny został doprowadzony do I wojny światowej, kiedy to
      zaczęły tworzyć się zręby państwowości libańskiej. Przez kolejne niemal
      ćwierćwiecze terytorium tzw. Wielkiej Syrii, w którego skład wchodził
      dzisiejszy Liban, znajdowało się pod władzą Paryża. Był to dla Bliskiego
      Wschodu, a francuskiego dominium w szczególności, okres niezwykle niespokojny.
      Działo się tak z wielu powodów, począwszy od rozdrobnienia grup etnicznych i
      religijnych, narodzin ruchów społecznych, arbitralnej i nierzadko brutalnej
      władzy Francuzów, a wreszcie – uwarunkowań międzynarodowych. W 1925 r. nastąpił
      podział Wielkiej Syrii, który zapoczątkował też okres sporów między
      Libańczykami i Syryjczykami o poszczególne regiony – wedle znanej nam skądinąd
      retoryki Wielkich – kolejno – Syrii i Libanu. Historię tych lat kształtowały
      kolejne wystąpienia antyfrancuskie i polityka divide et impera, która jednakże
      miała pozostawić dosyć trwałe podziały.

      Proces uniezależnienia się zapoczątkowała de facto klęska Francji w zwarciu z
      Wehrmachtem. Co prawda, Francuzi jeszcze w 1943 r. próbowali utrzymać swoją
      pozycję w Libanie bez wprowadzania swobód politycznych lecz pod naciskiem
      Wielkiej Brytanii doszło do przełomu. Pod koniec owego roku Libańczycy zaczęli
      przejmować realną władzę ustawodawczą i administracyjną. Już wówczas trafiała
      ona w ręce przedstawicieli najważniejszych rodów i w ich rękach pozostaje
      właściwie do dziś. Chrześcijanie zawarli też z muzułmanami tzw. Pakt Narodowy,
      który miał wyznaczać granice politycznej praktyki na wiele lat i stabilizować
      życie polityczne kraju. Do lata 1946 roku, kiedy to z Libanu wyjechały ostatnie
      oddziały brytyjskie i francuskie, władze uzyskały pełną suwerenność.

      Dekada, która nastąpiła po tym wydarzeniu miała olbrzymie znaczenie dla
      nowopowstałego państwa – upłynęła w spokoju, gospodarcze trudności zostały w
      dużej mierze przezwyciężone, nastąpił rozkwit ruchów politycznych i
      społecznych, życia intelektualnego, oświaty. Nie działo się to w oderwaniu od
      świata – wiele emocji wzbudziło oczywiście w Libanie powstanie w sąsiedztwie
      Izraela, ideologia socjalizmu arabskiego i panarabizmu, podobnie rywalizacja
      supermocarstw miała swój wpływ na libańską codzienność. Choćby i taki, że
      Waszyngton wspierał rozwój Libanu wieloma milionami dolarów. Kończący się w
      1957 r. okres względnego dobrobytu – pomimo iż trwał tylko nieco ponad dziesięć
      lat – pozwolił ugruntować państwowość libańską i stworzyć poczucie odrębnej
      tożsamości. Stworzony niejako wbrew sąsiednim państwom Liban przetrwał przecież
      do dziś w nie zmienionych granicach. Wówczas również stał się – nie do końca
      słusznie – wzorcem “Szwajcarii Bliskiego Wschodu”. Rozbudowany i cieszący się
      zaufaniem sektor bankowo-finansowy nie mógł zapełnić jednak pustki w całej
      gospodarce.

      Wydarzeniem, które definitywnie zakończyło ten okres, było powstanie w 1958 r.
      wywołane niezadowoleniem z działań rządu. Dzięki amerykańskiej interwencji
      zakończyło się ono klęską i względnym wyciszeniem nastrojów. Jednak trudno
      byłoby mówić o stabilizacji. Chociaż na tle innych państw regionu Liban był
      oazą spokoju – na przełomie lat 50. i 60. uciekali tu niepokorni
      intelektualiści z sąsiednich Syrii, Egiptu, Iraku, Palestyny i innych krajów
      Półwyspu.

      Nie bez znaczenia były wydarzenia w regionie i obraz Libanu, który powstawał w
      ich konsekwencji. Teoretycznie Liban solidaryzował się z państwami arabskimi.
      Gdy w 1967 r. Bejrut postanowił poprzeć państwa arabskie w wojnie z Izraelem
      nie przełożyło się to jednak na udział w walkach – co wzmocniło podejrzenia, że
      Libańczycy “poszli na układ” z Tel Awiwem. Z drugiej strony – to właśnie
      wówczas Liban przyjął wielotysięczne fale uchodźców palestyńskich, co miało
      sprowadzić na ten niewielki kraj nieproporcjonalną masę kłopotów. No i nie
      można pominąć faktu, że pomimo upływu kilkudziesięciu lat, wielu Syryjczyków,
      co najistotniejsze – również w elitach politycznych – nie mogło pogodzić się z
      utratą części terytorium na rzecz Libanu.

      Osobny fragment autorka poświęciła kwestii obecności Palestyńczyków w Libanie,
      ich rosnącemu wpływowi na libańską politykę, a wreszcie – wyraźnej niechęci do
      uchodźców, jaka wkrótce zrodziła się wśród Libańczyków. Sprawiło to,
      paradoksalnie, że Libańczycy początkowo witali późniejszą interwencję izraelską
      z pewną dozą entuzjazmu. Kwestia palestyńska wraca w kolejnych rozdziałach
      wielokrotnie – choć z pewnością do nakreślenia pełnego obrazu udziału
      Palestyńczyków w libańskiej polityce potrzebne są inne lektury uzupełniające.

      Najobszerniejszy fragment książki poświęcony jest, co oczywiste, wojnie
      domowej, jaka wybuchła w Libanie w 1975 r. Nieustanne spory polityczne, balans
      między poszczególnymi grupami etnicznymi i religijnymi (oparty na coraz mniej
      przystającym do rzeczywistości Pakcie Narodowym), wreszcie ambicje liderów
      politycznych i karuzela kolejnych ekip rządowych – doprowadziły do eskalacji
      napięcia i wybuchu walk zbrojnych. W grze oczywiście udział wzięli również
      Organizacja Wyzwolenia Palestyny oraz Syryjczycy. Interwencja zbrojna Damaszku
      otworzyła etap otwartego niemal uczestnictwa Syryjczyków w libańskiej polityce –
      zjawisko to ma miejsce także dzisiaj i właściwie nikogo już nie dziwi.
      Oficjele libańscy podkreślają w wywiadach dobroczynny wpływ obecności wojsk
      syryjskich w kraju, zaś oddziały Hezbollahu mogą po dziś dzień liczyć na
      wsparcie Damaszku (oraz Teheranu).

      Nie mniej istotnym wydarzeniem w historii Libanu była izraelska interwencja
      wojskowa, która wpisała się w toczącą się wojnę domową, jako jeden z
      najważniejszych jej aktów. Obecność militarna Tel Awiwu w Libanie była impulsem
      zarówno do krwawych rozpraw z Palestyńczykami (masakry w obozach Sabra i
      Szatila), umocnienia się maronitów, a z drugiej strony – szyickich sił
      paramilitarnych, z których wykwitł Hezbollah.

      Obszerny rozdział został poświęcony procesowi wygaszania konfliktu pod
      naciskiem wspólnoty międzynarodowej i wewnętrznego wyniszczenia kraju (lata
      1985-1991). Książka obejmuje jeszcze niektóre wydarzenia z 2002 r.

      “Liban” to przede wszystkim źródło informacji. Autorka koncentruje się przede
      wszystkim na istotnych wydarzeniach historycznych, skrupulatnie odnotowując np.
      ilość miejsc w parlamencie uzyskanych w kolejnych wyborach przez poszczególne
      ugrupowania, zmiany w składzie kolejnych rządów itp. W nieco mniejszym stopniu
      poświęca uwagę znaczącym wydarzeniom, które składają się dziś na “popularny”
      wizerunek tego kraju w publicystyce (jak choćby stereotyp “Szwajcarii Bliskiego
      Wschodu” czy masakra w palestyńskich obozach uchodźców). Stąd też nieco
      trudniej czyta się tę książkę w porównaniu nawet do innych pozycji
      serii
      • beduinka Re: książka o historii Libanu 13.11.04, 01:23
        “Liban” to przede wszystkim źródło informacji. Autorka koncentruje się przede
        wszystkim na istotnych wydarzeniach historycznych, skrupulatnie odnotowując np.
        ilość miejsc w parlamencie uzyskanych w kolejnych wyborach przez poszczególne
        ugrupowania, zmiany w składzie kolejnych rządów itp. W nieco mniejszym stopniu
        poświęca uwagę znaczącym wydarzeniom, które składają się dziś na “popularny”
        wizerunek tego kraju w publicystyce (jak choćby stereotyp “Szwajcarii Bliskiego
        Wschodu” czy masakra w palestyńskich obozach uchodźców). Stąd też nieco
        trudniej czyta się tę książkę w porównaniu nawet do innych pozycji
        serii “Historia państw świata w XX wieku”. Jednak na tle swoistej “posuchy” w
        polskiej publicystyce poświęconej Libanowi i tak jest to jedna z książek, z
        którymi warto się zapoznać. Choćby dla poznania najistotniejszych informacji.
    • beduinka Ekspedycja felix 25.11.04, 09:20
      Polacy dostali koncesję na badania w Libanie
      Ekspedycja felix

      Rzeczpospolita 25.11.2005


      KRZYSZTOF KOWALSKI

      Polacy penetrują kompletnie niezbadaną dolinę w Libanie. Odkryli w niej zabytki
      z trzech epok - kamienia, brązu i żelaza.

      Samo uzyskanie licencji na tego rodzaju prace w Libanie jest wielkim sukcesem.

      Dolina - dziś bezludna i zarośnięta - w starożytności tętniła życiem. Naukowcy
      zdążyli już natrafić na świątynię Asklepiosa, groby z czasów rzymskich i
      siekiery z epoki kamienia.

      Badaniami polsko-libańskiej misji archeologicznej do doliny Eshmoun kierują:
      Michał Neska z Instytutu Archeologii i Etnologii PAN oraz Krzysztof Jakubiak z
      Instytutu Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego. Koncesji na prowadzenie
      wykopalisk udzielił Departament Starożytności Libanu. Wstępny rekonesans
      przeprowadzony został w 2003 roku, na tej podstawie postanowiono o prowadzeniu
      badań w mikroregionie rzeki Auali. Obszar ten stanowi białą plamę na
      archeologicznej mapie Libanu.

      Szansa

      Liban w starożytności znany był jako Fenicja felix, Fenicja szczęśliwa. Liban
      jeszcze na początku lat 70. ubiegłego stulecia zasługiwał na przydomek "felix",
      ale niestety w ciągu ostatnich dekad poznał, czym jest wojna. Jednym z
      rezultatów takiego stanu było wstrzymanie wykopalisk prowadzonych w ogromnej
      większości przez ekspedycje zagraniczne. Dlatego wydanie Polakom (dr Tomasz
      Waliszewski, Uniwersytet Warszawski) pod koniec lat 90. licencji na prowadzenie
      badań było po trosze sukcesem organizacyjnym, dyplomatycznym, ale przede
      wszystkim doceniony został poziom naukowy polskich archeologów.

      A teraz kolejna polska "ekspedycja felix" otrzymuje szansę w Libanie, w
      okolicach słynnego Sydonu (obecnie Saida), jednego z najważniejszych portów i
      miast starożytnej Fenicji.

      W regionie Sydonu w starożytności stykały się różne kultury, krzyżowały się
      szlaki komunikacyjne i handlowe. Źródła pisane potwierdzają wyjątkowe znaczenie
      portu i regionu.

      W takiej okolicy, nadzwyczaj nasyconej zabytkami archeologicznymi, pracują
      Polacy. Badają dolinę prowadzącą od "kosmopolitycznego" wybrzeża Morza
      Śródziemnego w górę, w głąb kraju, aż do pasma górskiego Gebel Barouk.
      Sprawdzają, czy dolina ta była fragmentem szlaku pomiędzy Sydonem a żyzną
      rolniczą Doliną Bekaa w głębi kraju.

      Obecne badania trwały dwa miesiące, w przyszłym roku będą kontynuowane, terenem
      prospekcji będzie środkowy bieg rzeki w kierunku Sydonu (Saida).

      Rozstaje

      Płynąca przez dolinę rzeka nosiła w czasach fenickich nazwę od imienia boga
      uzdrowiciela Eshmouna, w czasach hellenistycznych zastąpiono go imieniem (także
      uzdrowiciela) Asklepiosa; aktualnie nazywa się Auali. Bogom wzniesiono
      świątynię przy ujściu rzeki, nad samym brzegiem morza - właśnie na nią
      natrafili Polacy; Michał Neska i Krzysztof Jakubiak oceniają, iż jest to jedna
      z najważniejszych budowli sakralnych z terenu Lewantu.

      Dolina nie biegnie prosto, jedna jej odnoga (Barouk) prowadzi w góry i dalej do
      Doliny Bekaa, druga (Jezzine) na południe. Polacy penetrowali rejon tego
      rozwidlenia. Strome zbocza doliny w tym miejscu są trudno dostępne, porasta je
      gęsta, kolczasta roślinność, zbocza te są dziś niezamieszkałe, ale dawniej tak
      nie było, polscy badacze natrafili tam na ruiny różnych konstrukcji, także
      domostw, na ceramikę, a także na pozostałości tarasowych upraw drzew oliwnych.

      Najstarsze z tych śladów pochodzą z czasów perskich, a najwięcej z czasów
      cesarstwa rzymskiego i bizantyjskiego. Nie brak też "skorup" z okresu
      otomańskiego, co świadczy, że jeszcze w czasach nowożytnych dolina tętniła
      życiem.

      Odkrycia

      Najwięcej zabytków Polacy znaleźli na dnie doliny, wzdłuż rzeki. Po obu
      brzegach widnieją wysokie skarpy, naniosła je woda, świadczą one o tym, że
      niegdyś poziom rzeki był wyższy o 10 metrów. Skarpy te w kilku miejscach
      rozkopali archeolodzy, znaleźli w nich ceramikę z czasów rzymskich i
      bizantyjskich. Sporym zaskoczeniem było odkrycie dwóch grobowców z okresu
      cesarstwa rzymskiego. Pierwszy z nich to mała, jednokomorowa konstrukcja, jej
      wiek określono wstępnie na II stulecie naszej ery. Drugi grobowiec jest nieco
      większy, prawdopodobnie służył jako miejsce pochówku rodzinie, ponieważ w jego
      wnętrzu znajdowały się cztery kamienne sarkofagi. W ziemi, jaka przykrywała
      grobowiec, badaczom udało się odnaleźć ułamki ceramiki pochodzące z Pergamonu -
      jednego z najważniejszych ośrodków miejskich wschodniego wybrzeża Morza
      Śródziemnego; ceramika ta pochodzi z początku III stulecia naszej ery, co
      zarazem wskazuje na wiek grobowca.

      Nieoczekiwanym odkryciem są narzędzia krzemienne pochodzące ze schyłku epoki
      kamienia, wśród nich piękne okazy siekier.

      Fenicja, kraina u stóp gór Liban. Nazwa pochodzi od greckiego słowa phoiniks -
      purpura. Semicki lud Fenicjan zamieszkiwał wschodnie Śródziemnomorze, w
      odrębnych i niezależnych miastach (od połowy III tysiąclecia p.n.e.), nigdy nie
      stworzyli jednolitego państwa. Fenicjanie zasłynęli jako żeglarze (nawigowali
      po Atlantyku, docierali do Wysp Brytyjskich), kupcy, rolnicy. Byli aktywnymi
      kolonizatorami, zasiedlili między innymi Kartaginę, Sycylię. Do perfekcji
      doprowadzili rzemiosła - metalurgię, szklarstwo, tkactwo, farbiarstwo.
      Przypisuje im się wynalazek pisma alfabetycznego, z którego rozwinął się
      alfabet grecki. Słynęli jako architekci - według tradycji, zbudowali słynną
      świątynię w Jerozolimie. Wprowadzili do obiegu metalowe pieniądze. -

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka