aleksandrauknown
12.09.10, 11:35
Witam Wszystkich
Jestem nowa i chcę poznać klasykę więc wybaczcie jeśli mój post wyda się komuś infantylny.
Mam 4 pytania do wielbicieli Bacha. Będę ogromnie wdzięczna za pomoc. Zacznę może trochę na okrętkę :^)
Pamiętam jak w akademiku znajomy, który raczej znał się na muzyce, sam też grał rewelacyjnie na skrzypcach, zachwycony był Bachem. Uważał że to "waga ciężka" wśród kompozytorów, że muzyka wręcz niebiańska itd. Posłuchałam ostatnio kilka rzeczy organowych, polecaną przez niego kiedyś kantatę "Ich habe Genug" i stwierdziłam że Bach to jest to. ALE.... Pożyczyłam ostatnio kilka płyt, m.in słynną podobno Art of fugue grane przez kwartet smyczkowy i odddzielna płyta z tym samym, grane przez Glenna Goulda. Pożyczyłam też Das Wohltemperierte Klavier i jakieś sonaty, partity. Słucha się tego... i tak na prawdę po pewnym czasie zaczyna to trochę nudzić. Wszystko brzmi jakby podobnie. I tutaj pierwsze pytanie:
1. Czy Bacha należy słuchać w jakiś szczególny sposób? Czy teoria o fugach, kontrapunkcie, łącznikach, pomaga docenić i posmakować lepiej tej muzyki? Niby głupie, ale jak człowiek poczyta trochę o malarstwie, to lepiej "widzi" niektóre elementy. Czy Wy jak słuchacie Bacha, to śledzicie wszystkie poszczególne motywy jego fug, czy słuchacie po prostu całości, ogólnego brzmienia, nie koncentrując się na szczegółach? Pytam bo chcę polubić Bacha. Wiele osób twierdzi, że "Art of fugue" to taki majstersztyk, a mnie (przyznam, osobie zupełnie nie wyrobionej w klasyce) zaczyna to nużyć po kilku utworach. Zdobyłam np. książkę G. Goulda
"Sztuka fugi". Pozycja jest Waszym zdaniem ciekawa, żeby zorientować się o co w tej "sztuce" chodzi i poprzez taką wiedzę lepiej słyszeń niuanse?
2. Jaką polecacie rzetelną biografię Bacha? Jak poczyta się fora, to jedni starają się ukazywać Bacha jako nudnego mieszczucha z umysłem geniusza, inni podkreślają że był wybuchowy, miał zasadniczo tragiczne życie (umierało mu sporo dzieci, młoda żona), miał nawet utarczki z jakimś uczniem i wcale nie był nudziarzem. Kupiłam sobie wczoraj biografię (ostatnio wznowioną) Alberta Schweitzera.
Niby zapowiada się super, zawartość kusi (w spisie treści jest o interpretacji kantat, chorałów etc, dużo o muzyce, nie o samym życiorysie Bacha), ale zraziło mnie jak Schweitzer napisał, że "Bach był chyba jedynym z geniuszy-kompozytorów, ktory nie był świadomy wielkości swoich dzieł". Dalej pisze, jak to Wagner czy Beethoven byli świadomi, byli buntownikami, a Bach świadomy nie był i to jest niesamowite. Kurcze! Skąd niby Schweitzer mógł wiedzieć CZEGO świadomy był Bach? A może był skromny i dlatego nie zarzucał całemu światu że powinien paść przed nim na kolana. A może łatwiej się buntować jak się nie ma gromadki dzieci na wychowaniu? A Bach miał. I to całkiem przecież liczną. Buntowanie i cwaniakowanie raczej by mu nie ułatwiło wyżywienia i wykształcenia tej gromadki. Czy poza tym wszystkim, same interpretacje muzyki Bacha w biografii Schweitzera są ok? A może są jakieś nowsze, lepsze biografie czy opracowania?
3. Czy moglibyście polecić jakiś chorał lub kantatę Bacha, gdzie jest na zasadzie polifonii prowadzonych kilka głosów? Jestem laikiem, ale chodzi mi o mieszanie się dwóch "linii głosowych" podobnie jak motywów w fudze. Czy coś na kilka głosów Bach też pisał? Jak słucham kantaty "Ich habe genug" czy jakiejś Arii Kathleen Battle, to nie ma tam wielogłosowości.
4. W sieci czytam, że Bach miał 23 dzieci. Schweitzer pisze, że miał 20 (7dmioro z Marią Barbarą i 13 z Anną Magdaleną). Znana jest w końcu dokładna liczba?
pozdrawiam
Ola