Dodaj do ulubionych

Idę na Waltona do FN w ten piątek

27.02.07, 02:01
i w ogóle przybywam na 3 dni do Wawki. Można będzie mnie znaleźć w (uwaga, bo
ładnie zabrzmi) Ogrodzie Sztuk :) A ogród tenże będzie na terenach targowych
przy Prądzyńskiego.
Palec pod budkę, kto idzie ze mną do filharmonii :)
Obserwuj wątek
    • arana Re: Idę na Waltona do FN w ten piątek 27.02.07, 15:07
      Uffff, nie mogę! Ale może w niedzielę wpadniesz na Woronicza? Na dole jest
      przyjemny bufet. Co Ty na to?

      04.03.2007
      godz. 18.00
      niedziela Program 2 Polskiego Radia
      Koncert kameralny
      Urszula Kryger mezzosopran
      Ryszard Groblewski altówka
      Katarzyna Jankowska fortepian


      Program: Johannes BRAHMS - Zwei Gesänge na alt, altówkę i fortepian op. 91,
      Charles LOEFFLER - Quatre Poems op. 5 na mezzosopran, altówkę i fortepian,
      Frank BRIDGE - Three Songs for medium voice, viola and piano, Hermann REUTTER -
      Fünf antike Oden op. 57 na mezzosopran, fortepian i altówkę

      Bilety godzinę przed koncertem w kasie Studia Koncertowego im. Lutosławskiego,
      ul. Z. Modzelewskiego 59, tel. 022 645 54 39
      Informacje, możliwość rezerwacji biletów:
      tel. 022 645 52 52



      • zamek Re: Idę na Waltona do FN w ten piątek 27.02.07, 23:52
        Aranko, Ty mnie nie strasz! ;) Już myślałem, że nas wydudkali:
        www.perspektywy.pl/salon/fair/pdf/katalog/14.pdf
        Niestety, w niedzielę będę już w Łodzi, zatem ani Pogoreliča, ani Uli Kryger et
        consortes.
    • arana Zamkowy ogród 27.02.07, 15:44
      Przejrzałam sobie Ogród Sztuk, ale nie znalazłam Twojej grządki. Co będziesz
      uprawiał?
    • jan_telecki Re: Idę na Waltona do FN w ten piątek 28.02.07, 14:31

      ja ide na Takemitsu.
    • kanarek2 Re: Idę na Waltona do FN w ten piątek 01.03.07, 23:42
      Raczej idę - się skomurkujemy na ewentualną kawę, jeśli masz czas.
      Pozdrawiam,
      k.
    • zamek Tośmy się, panowie, zgadali, nie ma co... 03.03.07, 22:10
      Byłem i pozostaje pod bardzo dużym wrażeniem. IV Lutosławskiego zawsze niezwykle
      silnie na mnie oddziaływała i pod palcami studentów AMFC nic nie straciła ze
      swego czaru, a wręcz przeciwnie (nawet mimo małych niedostatków i nieścisłości).
      Koncert Waltona - daj Boże każdorazowo taka podmianę! Mogło się nie podobać, że
      Barley zachowywał się pretensjonalnie na estradzie (te odwrócenia głowy ku
      orkiestrze czy miny do dyrygenta!), ale wszakże grał nader satysfakcjonująco i z
      polotem. No i ten bis niezwykły! Dla niewtajemniczonych - kiedy już wszyscy
      oczekiwali części z jakiejś Suity Bacha (jak to określił Miłosz Bembinow po
      koncercie), p. Barley zapowiedział, iż zagra coś współgrającego z tematyką
      koncertu. Kazał wiolonczelom i kontrabasom trzymać niskie D, a na jego tle
      zaimprowizował świetną, błyskotliwą i bardzo sensowna kadencję. Duuże brawa
      dostał i słusznie.
      Takemitsu po przerwie... wstyd się przyznać, że tak mało go dotąd znałem.
      Oczarowujące po prostu. Im dłużej słuchałem, tym lepiej rozumiałem, jak wiele
      znaczy on dla mojej ulubionej poniekąd Björk, której muzyka jest dla mnie
      najbardziej, nazwijmy to, alkowianą... Teraz chyba częściej sięgnę po
      Inspiratora niż po Zainspirowaną :)
      Następnym razem nie chowajcie się po kątach. Stolik forumowy obszedłem w
      przerwie trzykrotnie. A o paru uparcie milczących numerach telefonicznych
      wspominać ad personam nie będę ;P
      • schaetzchen Re: Tośmy się, panowie, zgadali, nie ma co... 04.03.07, 01:44
        Takie atrakcje! A ja od tygodnia za Wielką Wodą!
        Skąd ślę serdeczne pozdrowienia dla Wszystkich! :-)
        • zamek Re: Tośmy się, panowie, zgadali, nie ma co... 04.03.07, 05:46
          Ale Ci fajnie! Odpozdrawiam równie serdecznie :)))
          • kanarek2 Re: Tośmy się, panowie, zgadali, nie ma co... 04.03.07, 10:31
            Zamku, no nie mogłem po prostu, żałuję.
            Schatz, byłaś na czymś ciekawym?
            Pozdrawiam serdecznie i wracaj szybko! - tu cudowna malownicza burość nieba,
            marcowe pluchy i to słowiańskie błoto na chodnikach:)
            k.
            • schaetzchen Re: Tośmy się, panowie, zgadali, nie ma co... 04.03.07, 16:40
              Dziękuję za pozdrowienia! Wracam, wracam, w połowie marca :)
              Ach, byłam na cudownym recitalu Piotra Anderszewskiego w Carnegie - mnogość
              wrażeń odebrała mi mowę... Bagatele Beethovena (cudownie kameralne, jakby grał
              tylko dla mnie ;) Metopy - piękne i w milionach delikatnych odcieni (ależ on ma
              piana!!!) a w drugiej części utwór-fetysz, czyli Wariacje nt Diabellego.
              Wysubtelniały (w stosunku do wersji płytowej), są absolutnie genialne, mistyczne
              i natchnione.
              Wspaniały koncert...
              • jastej Re: Tośmy się, panowie, zgadali, nie ma co... 04.03.07, 17:57
                Ogromnie przyjemnie czyta się takie relacje. Uwielbiam grę Anderszewskiego i
                cieszy mnie informacja o każdym udanym koncercie p.Piotra. I jeszcze to
                zaangażowanie i emocje Schaetzchen! Tylko dlaczego tak mało?! Napisz coś więcej
                (jeśli się da, oczywiście, i nie brakuje słów...). Ciepło pozdrawiam
                jastej
        • jdrk Re: Tośmy się, panowie, zgadali, nie ma co... 04.03.07, 23:58
          Dziękujemy :) No właśnie się zastanawiałem gdzieś Ty - a Ty aż tam! ;)

          A propos atrakcji, to mi się niestety nie udało dostać na Pogorelicha :(
          Słyszałem tylko z dalekiego głośnika jak gra - piana w ogóle nie docierały, ale
          forte dalej miał potężne :) (wydaje mi się, że w FN wyciszyli ten głośniki w hallu)

          Wracaj szybciutko i bezpieczenie :)
      • jan_telecki Re: Tośmy się, panowie, zgadali, nie ma co... 05.03.07, 11:30
        Takemitsu był gwiazdą Warszawskiej Jesieni 2005 - wykonano wtedy 4 albo 5 jego
        utworów. To bardzo ciekawy kompozytor. Nie wiedzialem o tym ze lubi go Bjork -
        powinni zrobic cos kiedys razem - moze przyczyniloby sie to do popularyzacji
        muzyki wspolczesnej...

        Koncert Waltona stał sie rzeczywiscie najjasniejszym punktem programu. Spełnia
        on mój osobisty postulat, ktory kieruje do kompozytorow wspolczesnych i ktory
        brzmi: "więcej MELODII w muzyce!"
        Wiolonczelista robiący zastępstwo za innego chorego (?) muzyka porwał
        publicznosc. Jego wykonanie było egzaltowane, ale ta egzaltacja moim zdaniem
        bardzo wpasowała sie w muzyke Waltona. Bis fenomenalny, prawie gwiazdorski -
        lubie takie niespodzianki w filharmonii.


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka