Muzyka na dłuuuuuugi weekend

21.04.07, 16:12
Od blisko dwóch dób forum zamarło, zatem wnioskuję, że wszyscy już wujechali
na długi weekend. Kto jednak został, może podzieli się z innymi
nieszczęśnikami swoimi pomysłami na muzycznespędzenie najbliższch dni.
Ja na przykład planuję kilka dni z Wariacjami Goldbergowskimi w różnych
transkrypcjach i wykonaniach: Klawesyn Hantai, fortepian - 2x Gould, do tego
nowy Mischa Maisky i może jeszcze coś pożyczę lub kupię.
A jak czasu starczy, to jeszcze Requiem Verdiego: Biondi, Karajan i Margaret
Hilli (akurat tej pani nie znam, ale nagranie z serii Living Stereo ponoć
legendarne). A może ktoś zaproponuje inne, lepsze wykonania?
    • mmmarcinnn Re: Muzyka na dłuuuuuugi weekend 21.04.07, 16:16
      Przepraszam - oczywiście ostatnim wymienionym Requiem dyryguje Georg Solti (pani
      Hillis jest szefową chóru. Chyba). Tak, czy owak - nie znam.
    • mmmarcinnn Re: Muzyka na dłuuuuuugi weekend 21.04.07, 19:19
      Uhuuuu!!! Jest tu kto? Czy jestem na tym forum zupełnie sam? Jak Kevin w domu?
      Ta samotność ciąży jak młyński kamień. Boję się...
      • bwv1004 Re: Muzyka na dłuuuuuugi weekend 22.04.07, 16:32
        Jestem, jestem, ale nie mam długoweekendowych propozycji :-)
        • kanarek2 czy da się słuchać w polu? 22.04.07, 23:03
          Bwv, propozycje propozycjami, ale do pewnego stopnia chodzi o poważne pytanie:
          czy w ogóle należy słuchać klasyki w lesie? jeżdżąc na nartach? patrząc na łąkę
          na której jak raz przepiórka czy inny pierwiosnek ćwiergoli i wije sobie gniazdko?

          No bo tak: ostatnio byłem trochę w górach, i nie wyobrażam sobie słuchania na
          gór szczycie (nie mówię o szumie jodeł, rzecz jasna). Natomiast owszem, po
          południu przed schroniskiem, gapiąc się Tatry, słuchało się dobrze, i nie miałem
          poczucia jakiegoś zasadniczego dysonansu. Co prawda gdy Mordkowicz gra I konc.
          skrzypcowy Szostakowicza to trudno bardzo narzekać, ale jak powiadam - tu chodzi
          o zasady.

          Czyli: czy można słuchać poza domem?
          • bwv1004 Re: czy da się słuchać w polu? 23.04.07, 01:12
            Ja nie lubię. Może w samochodzie trochę, ale że tak powiem w otwartym polu -
            nie.
          • arana Re: czy da się słuchać w polu? 23.04.07, 05:37
            Ależ tak! Tylko w duszy.
            Np. dzień wybucha słońcem i radością jak Allegro z "Włoskiej" Mendelssohna lub
            rodzi się lirycznie jak "Poranek" Griega, a ty, idąc do pracy, słyszysz to
            wszystko w swoim ulubionym nagraniu - bez żadnej maszynki, ma się rozumieć,
            tylko w duszy.
          • mmmarcinnn Re: czy da się słuchać w polu? 23.04.07, 14:59
            Kto tu mówi o słuchaniu w lesie?
            Ja na długi weekend zostaję w domu, żeby się nim wreszcie nacieszyć. A muzyka
            będzie częścią programu nacieszjącego!
            • kanarek2 Re: czy da się słuchać w polu? 25.04.07, 22:35
              Niby tę domatorskość podzielam, ale przecież nawet w przejsciu do metra czasem
              nie jest źle, jak zaznaczył niedawno winoman.

              Bvw pisze o aucie, i tu, owszem, zgadzam się. Tyle że w nocy jest znacznie
              lepiej, ze względu na wyższy stopień uduchowienia (z braku lepszego określenia).
              I powyżej baroku nic nie przechodzi, bo pian nie słychać. (Zamka skarżącego się
              na niewyraźne piana u Mahlera powyżej 120 na trasie Wwa-Łódz to ja łatwo nie
              zapomnę:-)). Z nocnych słuchań w aucie to podróże z Monteverdim, Handlem i mszą
              h-moll polecam.
    • jdrk Re: Muzyka na dłuuuuuugi weekend 25.04.07, 22:34
      Ja proponuję "Koncerty Brandendurskie" Bacha - brzmią tak wiosennie :)
      • kanarek2 Re: Muzyka na dłuuuuuugi weekend 25.04.07, 22:38
        Dorzucam IV część II konc. fort. Brahmsa. Tam jest taki jeden cudny zielony
        temacik:-).

        > Ja proponuję "Koncerty Brandendurskie" Bacha - brzmią tak wiosennie :)
      • bwv1004 Re: Muzyka na dłuuuuuugi weekend 27.04.07, 15:59
        jdrk napisał:

        > Ja proponuję "Koncerty Brandendurskie" Bacha - brzmią tak wiosennie :)

        Uch, jak trzeci brzmi wiosennie to chyba trzeba zmienić wykonanie :-)

        Z poziomem tła w samochodzie jest problem. U mnie przy wolnej miejskiej jeździe
        (z zamknietymi oknami oczyiście) jest jako tako, przy szybkiej hałas zaczyna
        przeszkadzać i trzeba kręcić gałą. raz jechałem samochodem, który miał opcję
        automatycznej zmiany głośności w zależności od prędkości jazdy. Zadziwająco
        dobrze się to sprawdzało.

        Pomaga też słuchanie radia a nie płyt - radio czesto trochę kompresuje
        dynamikę. Dopóki nie robi tego w stopniu przesadnym, w samochodzie poprawia to
        odbiór.
    • mmmarcinnn Re: Muzyka na dłuuuuuugi weekend 27.04.07, 11:57
      Małe sprostowanie. Oczywiście Abbado, a nie Biondi. Nie wiem dlaczego, zawsze mi
      się te dwa nazwiska mylą.
      A skoro już o tym - ktoś poleca jakieś szczególnie udane wykonanie Requiem Verdiego?
      • stary71 Re: Muzyka na dłuuuuuugi weekend 28.04.07, 00:20
        Jest takie stare pod Igorem Markevitchem - nazwisk solistów i orkiestry nie
        wspomnę. Dla mnie była to bomba. Może gdzieś w internecie się znajdzie (miałem
        to na czarnej płycie 100 lat temu).
        Precyzja nieporównana, wydaje się aż zimna, a kładzie człowieka na łopatki
    • apfelbaum Re: Muzyka na dłuuuuuugi weekend 28.04.07, 09:10
      Rzadko słucham muzyki poza domem, a na łonie natury nigdy.
      Mam dość osobliwe podejście do ztuki dźwięków, nie wyobrażam sobie słuchania
      podczas innych czynności typu prowadzenie samochodu. Spowodowałbym wypadek.
      Tak samo słuchanie na ulicy - nie robię tego, ponieważ mocno się wczuwam i
      otoczenie bierze mnie za wariata, skądinąd słusznie.
      A co do Requiem Verdiego - lubię Rillinga.
      Bo sam w tym brałem udział :-)
      apf
Pełna wersja