pablomokry
01.01.09, 05:38
Witam serdecznie!
Pomysł napisania tego posta zrodził się ok. godz. 1.15 w dniu
dzisiejszym, a więc już w pierwszym dniu nowego roku. Chcę się
podzielić swoimi wrażeniami ze swojego niezbyt udanego balu
sylwestrowego. A skoro go piszę o godz. 4-tej, to znaczy, że jestem
trzeźwy, a to nie powinno mieć miejsca w tym dniu i o tej godzinie.
Wybierając lokal, w którym chciałbym spędzić ten niepowtarzalny
wieczór w roku kierowałem się m.in. tym, że lokal jest nowy, a
właściciel będzie chciał się pokazać z jak najlepszej strony. Nawet
cena 400 zł. (najwyższa w okolicy) nie zniechęciła mnie do zapisania
się na bal sylwestrowy w SFERZE. W cenie 4 dania na ciepło, lampka
szampana, przystawki, itp.
Jeśli chodzi o lokal, to wystrój jest OK. Już na początku
dowiedziałem się od znajomych, że jeść będzie się na piętrze, zaś na
tańce schodzić trzeba będzie piętro niżej. Smutna perspektywa. Po
kilku minutach siedzenia przy stole odniosłem wrażenie, że jest
trochę za ciasno, aby w sposób dowolny można było operować takimi
przyrządami jak nóż i widelec. Ciasnota z jaką trzeba było się
zmierzyć przy stole dała na samym początku imprezy dużo do myślenia.
Nie tylko mi udzieliło się przekonanie, że osób przy stołach jest
zbyt wiele, aby móc swobodnie zjeść posiłek. Dostawiane krzesła w
szczytach stołów oraz duże trudności z przejściem kelnerki za gośćmi
(od strony ścian) świadczyły tylko o tym, że zaplanowano przyjęcie
większej ilości gości, niż przewiduje to ludzka logika. Kończąc jeść
ciepłe danie ze smutkiem patrzyłem na znajomych siedzących
naprzeciwko mnie i czekającym na swoją porcję.
Mogę zrozumieć chęć zarobku, bo przecież jest to impreza komercyjna,
a nie charytatywna, ale przede wszystkim należało pamiętać o
wrażeniach uczestników sylwestrowego wieczoru, które już na samym
początku zabawy były, co najmniej mieszane. Należało też pamiętać o
tym, że była to pierwsza większa impreza tego typu w tym lokalu i
opinia o niej pójdzie w „świat”.
O godz. 1.09 „zespół”, bo tak nazywano trzech panów „zabawiających”
gości (klawisze i nic poza tym) zaprzestało swojej estradowej
działalności. Nie wiem, jaka była przyczyna takiej decyzji (podobno
brak było zasilania w sprzęcie audio, chociaż w całym budynku
wszystko było O.K.) Oczywiście nie obyło się bez dosyć ostrych
potyczek słownych między gośćmi, właścicielami, a CZŁONKAMI zespołu.
Nie wiem, kto sprawił to, ale po upływie 1,5 h znów dało się
słyszeć „niepowtarzalny” głos gościa trzymającego w zespole mikrofon.
Podsumowując: za dużo osób, za wysoka cena w stosunku do usługi,
zespół z najniższej półki (żeby nie powiedzieć spod lady) – nie
pamiętam nazwy. Ciepłe danie- OK. ale pozostałe – sporo do życzenia;
siedząc przy stole nie słyszy się muzyki na parterze, więc trudno
trafić na ulubioną piosenkę lub wolniejszy utwór.
Pisząc ten tekst nie chciałem nikogo zniechęcać do tego lokalu. Być
może komuś odpowiada taki standard usług. Przedstawiłem to, czego
byłem naocznym świadkiem i co mi jako uczestnikowi sylwestrowego
balu po prostu się nie podobało (nie jestem wybredny).
Piszcie swoje uwagi na temat sylwestrowych imprez w Łapach, bo
trzeba przecież gdzieś pójść za rok.
Pozdrawiam!