spirania
05.09.05, 16:23
Mój facet zawsze odznaczał się zarośniętą klatą.Nie było to coś w rodzaju
Yeti, raczej miłe, mięciutki włoski, do których uwielbiałam się przytulać.
Wyobrażacie sobie jakie było moje zdziwienie, kiedy wczoraj mój miś włożył mi
moją rękę pod swoją bluzkę, a ja poczułam tam gladki tors.On zadowolony, że
teraz bardziej mi się podoba, bo przecież nigdy nie lubilam takiego buszu
zaskoczył siemoja reakcja-odsunieciem ręki i brakiem zrozumienia.Podobno
zawsze wytykalam mu te wlosy.dlatego zgolil je wlasnie dla mnie.Przyznam że
czasem nabijałam się z jego futerka,które wychodiło spod koszuli, ale
przecież wlasnie takiego go kochałam. Te docinki były raczej elementem
zaczepek, "kto sie lubi, ten...".Teraz mam w glowie zal do siebie, ze
pozwolilam mu tak myslec,choc blednie odczytal moje intencje, no i oczywiscie
żal do niego że nie spytał mnie o zdanie.Proszę poradzcie mi co byscie
zrobily/zrobili na moim miejscu?