matrix888
02.06.06, 08:43
Sytuacja może jest trochę dziwna i może sama sobie stwarzam problem, ale
jakoś dziwnie się czuję... Chodzi mianowicie o byłą dziewczynę mojego faceta
i to nie ostatnią a jego pierwszą. Odkąd z nią zerwał minęło już sporo czasu,
kilka lat. Generalnie za dużo o niej nie mówi, ale kiedy zaczynamy rozmawiać
o naszych pierwszych kontaktach z płcią przeciwną, jej postać powraca jak
bumerang. Oki, ja też miałam tam swoje doświadczenia, było minęło...:)
Ich związek z tego co wiem nie należał do za bardzo udanych. To wszystko co
go najbardziej z tego wszystkiego fascynuje, to fakt że jako pierwszy z
całego towarzystwa, wszystkich kolegów miał regularne stosunki seksualne
(fakt w takim wieku, albo się ich nie ma w ogóle, albo jakieś sporadyczne).
Jest z tego tak dumny jakby co najmniej odkrył kolejny kontynent.
To wszystko sprawia, że nie wiem jak się mam zachować, co o tym myśleć. Może
to głupie, ale zaczynam się o tę całą sytuację robić zazdrosna. Wkurza mnie
ta jego duma, nic tylko postawić go na pomniku!!!.
Czuję się tak jakby od tamtego czasu nie spotkało go w sferze prywatnej nic
dobrego. Nasz seks, myślę, że jest udany, jak sam stwierdził nauczyłam go
wiele, poznał jak można z niego wpełni korzystać. Nie przekonuje mnie to
jednak. I jak ja mam to wszystko odbierać? Może znajdzie się jakiś mężczyzna,
który będzie potrafił mi to wyjaśnić, albo któraś z Was była w podobnej
sytuacji?