koszty sądowe

26.05.11, 18:12
Mam do Was kilka pytań odnośnie zarządu sądowego. Jakie są koszty sądowe ustanowienia zarządu sądowego? Czy sąd zwraca te koszty? Jakie dokumenty trzeba dołączyć do wniosku? Czy sąd może nałożyć koszty tylko i wyłącznie na wnioskodawcę za wyciągi z dokumentów dotyczące nieruchomości? Co można zrobić, żeby uniknąć kosztów?
    • cherubinowska Re: koszty sądowe 27.05.11, 12:43
      W tej sprawie koszty sądowe nie są małe. wpis sądowy, odpisy pozwu w liczbie wszystkich właścicieli nieruchomości, odpisy wszystkich ksiąg wieczystych, opłata za biegłego. Można wnosić o zwolnienie z kosztów sądowych ale to jest prawo "ubogich" .
      Co najważniejsze to musi być merytoryczna podstawa do ustanowienia zarządcy przymusowego. Tj. działania sprzeczne z prawem -UWL lub uchwałami i nie możność naprawienia tej sytuacji w drodze konsensusu.
      Trudna sprawa do udowodnienia oczywistych rzeczy
      • sumilla Re: koszty sądowe 27.05.11, 19:50
        Dowody mam dość mocne. Tylko liczyłam na zwrot kosztów, przynajmniej w części :-( W końcu to jest w interesie wszystkich właścicieli.
        A o co chodzi z tym biegłym? Musi być jak mam dokumenty, które świadczą o tym, że zarząd działa niezgodnie z prawem?
        • ag2697 Re: koszty sądowe 28.05.11, 11:39
          Jeśli działa niezgodnie z prawem to trzeba powołać inny zarząd. Nie polecam zarządców, których wyznaczy sąd.
        • cherubinowska Re: koszty sądowe 28.05.11, 11:40
          dla sądu nie ma rzeczy oczywistych. Zwykle trzeba powołac dowód z opinii biegłego. Zresztą sama opinia biegłego też może być wątpliwa. Wtedy trzeba jeszcze walczyć z biegłym sądowym.
          U mnie przez 8 lat wydawane były pieniądze bez uchwał i bez powołanego uchwałą zarządu i żeby to udowodnić i przełożyć na wyrok sądu to było to naprawdę bardzo, bardzo, bardzo bardzo t r u d n e.
          • sumilla Re: koszty sądowe 28.05.11, 18:38
            ag2697 - gdyby się dało, to nie wnosiłabym sprawy do sądu.

            Ja mam uchwały niezgodne z ustawą. I dokumenty podpisane przez zarząd z których wynika, że podejmuje sprzeczne z prawem decyzje i nakłania do tych decyzji właścicieli. Sami te dokumenty załączyli więc może nie będzie źle ;-). Przeraża mnie tylko to 8 lat. Z czego wynika tak długi czas? Pisałaś skargę na opieszałość sądu?
            • cherubinowska Re: koszty sądowe 28.05.11, 22:21
              Nie pisałam, bo rozprawy się odbywały.
              W świetle obowiązujących przepisów prawa udowodnienie w Sądzie rzeczy oczywistych jest bardzo trudne.
              Jeżeli masz wiedzę prawną popartą ciężką pracą i poświęceniem to walcz o swoje racje.
              Walcz z głupimi opiniami niektórych biegłych sądowych, walcz- bo smak zwycięstwa nawet po osmiu latach walki jest tego wart.
              Ja to piszę z własnego doświadczenia - nie tylko 8 letniego
    • balanger4 Re: koszty sądowe 29.05.11, 11:40
      sumila pisze:
      "...Ja mam uchwały niezgodne z ustawą. I dokumenty podpisane przez zarząd z których wynika, że podejmuje sprzeczne z prawem decyzje i nakłania do tych decyzji właścicieli. Sami te dokumenty załączyli więc może nie będzie źle..."

      Weź proszę przede wszystkim pod uwagę to co radzi Cherubinowska:
      "...W świetle obowiązujących przepisów prawa udowodnienie w Sądzie rzeczy oczywistych jest bardzo trudne..."

      Potwierdzam w całej rozciągłości - rzeczy oczywiste i takie które wydają się nam, że sędzia nie może inaczej interpretować bo w ustawie jest napisane tak a nie inaczej - jest złudną nadzieją. Sędzia (sąd) jest "niezależny od wszystkiego" - także od przepisów prawa i zdrowego rozsądku.

      Występując o zarząd przymusowy czeka cię ciężkie zadanie bo musisz udowodnić przed sądem, że zrobiłaś wszystko aby normalną drogą uzdrowić sytuację, czyli czy np. próbowałaś zwołać zebrania właścicieli aby zmienić zarząd, jeżeli tak to dlaczego nie zmieniono na właściwy i uczciwy itd itp. Jeżeli nie, to sąd odrzuci pozew i każe ci probować zmienić sytuację normalną drogą.
      Wszystko to oczywiście pod warunkiem że trafisz na sędziego co ma pojęcie o UoWL i rzeczywistych problemach nurtujących właścicieli lokali - wielka to rzadkosć.
      Naczęściej, tak jak pisze cherubinowska będziesz musiała walczyć z opiniami biegłych, z zarządem, zarządcą, ze sfałszowanymi dokumentami, z fałszywymi zeznaniami sąsiadów, udowadniać rzeczy proste jak konstrukcja cepa a i tak niezrozumiałe np. dla sędziego, itd... Jeżeli wystarczy ci sił, determinacji i pieniędzy to po kilku latach wygrasz prawdopodobnie. Jeżeli nie - starcisz zdrowie, pieniądze i .... zostaniesz okrzyknięta oszołomem i pieniaczem.
      Moja rada - jeżeli nie możesz przekonać większości właścicieli do swoich racji to....daj sobie spokój!
      Skoro im nie zależy na marnotrawieniu własnych pieniędzy, lubią być robieni w balona...niech tak mają, a Ty zamknij oczy i uszy - olej to wszystko bo "oszalejesz". Nieliczne wyjątki (vide Cherubinowska) potwierdzają regułę ciężkiej i najczęściej bezsensownej "walki". W Polsce prawo nie jest dla uczciwych i maluczkich.
      • sumilla Re: koszty sądowe 29.05.11, 12:02
        Widzę, że będzie ciężko :-(
        Niestety nie mogę odpuścić, bo chcę sprzedać mieszkanie a bez zmiany zarządu to jest nierealne. Brak dokumentacji i KOB. Kontrole i kary nic nie dały. Zarząd dalej robi to co chce. Muszę spróbować w ten sposób. Może chociaż zmądrzeją podczas sprawy. Zawsze jakiś plus. Przynajmniej mieszkanie będę mogła sprzedać ;-)
        • balanger4 Re: koszty sądowe 29.05.11, 12:26
          Będzie bardzo ciężko!
          Cóż - moją radę Ci przedstawiłem. Dodam w uzupełnieniu, że to tylko Tobie się tak wydaje że masz mocne dokumenty, że masz dowody że zarząd źle robi.
          Musisz mieć jeszcze mocniejszą odpowiedź na pytanie każdego sędziego: dlaczego większość właścicieli nie popiera Cię?
          Prawa jednostki (pojedynczego właściciela) się nie liczą dla sędziego jeżeli nie ma poparcia innych właścicieli.
          Ty, jako jednostka "zawracająca głowę sądowi" masz się podporządkować woli większości. Jeżeli jest inaczej, tak jak w Twoim przypadku to musisz mieć niewykłe umiejętności przekonywania, czego Ci życzę z całego serca.
          Przepraszam jednocześnie za "katastroficzne" wizje bo chcę abyś przygotowała się na ciężką walkę i uodporniła zawczasu na rzucane pod nogi kłody.
          • cherubinowska Re: koszty sądowe 29.05.11, 17:42
            balanger 4 jesteś mądry. Pewno z niejednego pieca chleb jadłeś - tak to się mówi potocznie.
            Żeby dojść do takich wniosków o jakich piszesz to trzeba mieć niezłe doświadczenie
            pozdrawiam te osobyi które wbrew utartym poglądom idą pod prąd. dzięki takim ludziom świat jest piękny i się rozwija
            • sumilla Re: koszty sądowe 29.05.11, 18:28
              Dziękuję za rady i podpowiedzi.
              Szczerze, to nie chciałam iść do sądu ale czasem po prostu nie ma się wyboru. Wszystkie inne drogi załatwienia sprawy zawiodły :-(
              Mam tylko nadzieję, że to potrwa znacznie krócej niż u cherubinowskiej :-) Perspektywa tych 8 lat jest najbardziej przerażająca.


              • serafin666 Re: koszty sądowe 30.05.11, 09:57
                ja byłem zarządcą przumusowym; od złożenia wniosku ( nie pozwu ! ) do wydania postanowienia minęło około 1/2 roku; sądy nie są takie głupie jak niektórzy z forumowiczów piszą, ale pamiętaj o zasadzie kontradyktoryjności - Twoje argumenty muszą być "nie do podważenia"; może powinnaś mieć w sądzie pełnomocnika - fachowca ?
        • malutka.k Re: koszty sądowe 24.08.11, 21:53
          Witam,
          dlaczego nie możesz sprzedać mieszkania? Zarządowi przecież nic do tego?
          • sumilla Re: malutka.ka 25.08.11, 00:13
            A jak mam wycenić jego wartość bez dokumentacji technicznej? I co mam odpowiedzieć potencjalnemu klientowi, kiedy pyta z którego roku jest budynek, z czego jest zbudowany, jakie remonty były przeprowadzone i co jeszcze trzeba zrobić?

            • malutka.k Re: malutka.ka 25.08.11, 10:03
              My też nie mamy prawie żadnej dokumentacji a jednak nikt nie miał problemów ze sprzedażą.
              Moim zdaniem jako właścicielka powinnaś wiedzieć ile warte jest mieszkanie, z którego roku jest budynek czy z czego jest wykonany.
              Remonty wykonane i planowane najlepiej wziąć z planów gospodarczych i sprawozdań zarządu.
              • sumilla Re: malutka.ka 25.08.11, 10:57
                To jest mieszkanie po babci. Poza aktem notarialnym, w którym babcia wykupiła mieszkanie nie mam nic :-( Tak, że nie mam żadnych informacji technicznych, wszystko co wiem od właścicieli jest na zasadzie "prawdopodobnie" . Oni dokładnie też nic nie wiedzą. Sprawozdania zarządu nikt nie widział a plan gospodarczy jest niestety bardzo lakoniczny.
                • iziula1 Re: malutka.ka 25.08.11, 15:04

                  Aby ocenić wartość mieszkania powołaj rzeczoznawce majątkowego. Oszacuję on jego wartość rynkową. Wyjdzie Ci taniej i szybciej niż boje w sądzie.

                  Pozdrawiam
                  Iza
                • malutka.k Re: malutka.ka 25.08.11, 21:19
                  Rozumiem. Gdybym była na Twoim miejscu zrobiłabym tak: sprawdziłabym ceny podobnych mieszkań w okolicy, bez wydawania na rzeczoznawcę, doliczyłabym z 20% żeby ew. mieć z czego zejść. Co do szczegółów technicznych - podawałabym dane, które masz od sąsiadów. Na walkę z zarządem szkoda by mi było czasu, pieniędzy i energii.
                  Chyba, że chciałabyś tam mieszkać, to wtedy nie odpuściłabym takiemu zarządowi :)
                  • sumilla Re: malutka.ka 26.08.11, 20:55
                    To niestety nie jest takie proste :-(
                    Już rozmawiałam z kilku pośrednikami z biura nieruchomości. Nikt nie podejmie się sprzedaży mieszkania bez zapoznania się z dokumentacją techniczną, nawet rzeczoznawca nie dokona wyceny (zwłaszcza części wspólnej). Chodzi o odpowiedzialność za wady po sprzedaży. Ten kto kupi może potem ich podać do sądu , że napisali, że jest tak a w rzeczywistości jest dużo gorzej. Jak sprzedam na własną rękę, to wtedy jest ryzyko, że ten co kupił może zaskarżyć mnie :-(
                    • hal.ina Re: malutka.ka 01.09.11, 19:29
                      popieram cherubinkę mogę powiedzieć po walce 5 lat ,że sądy to dla ludzi bogatych uczą się na nas mechanizmu wspólnot, trzeba mieć dobrego adwokata to podstawa i to takiego który się zna na wspólnotach i który kosztuje dużo, życzę powodzenia i wytrwałości.
                    • iziula1 Re: malutka.ka 01.09.11, 19:45
                      sumilla napisał:

                      > To niestety nie jest takie proste :-(
                      > Już rozmawiałam z kilku pośrednikami z biura nieruchomości. Nikt nie podejmie s
                      > ię sprzedaży mieszkania bez zapoznania się z dokumentacją techniczną, nawet rze
                      > czoznawca nie dokona wyceny (zwłaszcza części wspólnej).


                      Ale co ty chcesz sprzedać? Prawo własności do lokalu mieszkalnego czy cały budynek ? :)
                      Nie za bardzo rozumiem.
                      Masz akt własności mieszkania, księge wieczystą, wypis z ewidencji gruntów i budynku.
                      Po co chcesz wyceniać wartość części wspólnej?


                      Chodzi o odpowiedzialn
                      > ość za wady po sprzedaży. Ten kto kupi może potem ich podać do sądu , że napisa
                      > li, że jest tak a w rzeczywistości jest dużo gorzej. Jak sprzedam na własną ręk
                      > ę, to wtedy jest ryzyko, że ten co kupił może zaskarżyć mnie :-(


                      To napisz prawdę, podaj metraż, lokalizację, zamieść zdjęcia mieszkania.
                      Ktoś kto będzie zainteresowany zakupem mieszkania z pewnością zechce je obejrzeć i przy okazji oceni wizualnie budynek.


                      Chcesz iść do sądu i zrobić porządek ze wspólnota-idź.


                      • sumilla Re: malutka.ka 02.09.11, 23:25
                        Po co chcesz wyceniać wartość części wspólnej? - to nie chodzi o wartość części wspólnej, tylko o stan techniczny urządzeń wspólnych, dachu, ogrzewania, wody itp, itd. To ma wpływ na cenę lokalu, bo ten kto kupi mieszkanie będzie ponosił koszty ewentualnych remontów i napraw. W zależności od stanu technicznego będą to koszty mniejsze lub większe. Jeden nawet spytał o ubytki wody i ciepła :-)

                        To napisz prawdę, podaj metraż, lokalizację, zamieść zdjęcia mieszkania - tak też robię, tylko klienci, którzy przychodzą pytają o rok budowy i z czego jest zbudowany. A to mogę podać tylko w przybliżeniu, na zasadzie z tego co mi wiadomo - zazwyczaj po tym się kończy rozmowa, bo jak właściciel może nie wiedzieć kiedy i z czego jest zbudowany budynek w którym ma mieszkanie. To jest podstawa. Co bardzej dociekliwi pytają o to kiedy i jakie były remonty. I co im mam powiedzieć?


Inne wątki na temat:
Pełna wersja