maosia1
23.07.05, 13:15
Witam serdecznie wszystkich forumowiczów ! Jak zwykle liczę,że pomożecie mi
rozwikłać kolejny problem.Tym razem chodzi o remont dachu.Mamy zebrane jakieś
70% środków na remont dachu i jakoś go nie możemy rozpocząć.W marcu miały być
już zebrane oferty ,wyłoniony wykonawca i zaczęta praca w lipcu.No i klops
zarządca po prostu nie ma na to czasu.Sama zabrałam się za zbieranie ofert na
podstawie kosztorysu,który został wykonany prawie dwa lata temu.Kiedy
przedstawiłam go zarządcy zabrał się do pracy tzn.przysłał inspektora
nadzoru,który wykonał nowy kosztorys,zebrał oferty które są 40% wyższe od
mojej.No i oczywiście zaczęły się schody.Mojej oferty nie chcą uwzględnić i
wymyślają tysiące rzeczy. Co my mamy zrobić? Właściciela są po mojej stronie
chcą tego człowieka i te materiały co on zaproponował tylko gmina nie zgadza
się choć ma tylko 35% udziału i jeden głos.Jaka jest procedura ,czy musimy
mieć tego inspektora ,który nam miesza i wymyśla blachy tytanowo cynkowe i
docieplenie mieszkań gminnych na poddaszu?Nie chcemy się na to zgodzić,bo
musimy dołożyć kolejne 10 000 zł mieszkania wkrótce zostaną wykuione gmina
dostanie zwrot kosztów swojej inwestycji no a my figę z makiem trochę to
nieuczciwe.Czy musimy wybrać tego wykonawcę ,którego gmina miała w swoich
zasobach?Czy nasz wykonawca musi dostosować swój kosztorys do
pozostałych ,żeby zaczął się liczyć?Proszę pomóżcie lato ucieka a nasz dach
nie wytrzyma kolejnej zimy.