asta7
29.06.06, 16:11
Sąsiadka jest członkiem duzej wspólnoty.Do tej pory co wspólnota /czyt. parę
osób/ wymysliło podpisywała i za wykonane remonty,udogodnienia płaciła bez
szemrania,pomimo iz nie k0rzystała z nich.Jest osoba niechodzącą ,na rencie
tak więć choćby remont ławek,czy zasadzanie roslin w ogródku na który nie ma
widoku nie jest w stanie z nich korzystać,ale zapłaciła.Dzis zadzwoniła do
mnie prosząc o pomoc.2 sąsiadki wymysliły i dały kazdemu z członków do
podpisania nastepną petycje;cyt.grabienie ogródka,sprzatanie obejścia i cos
jeszcze czego sasiadka nie zdążyła zapamietać.Za nie wykonanie tego ,czlonek
ma zapłacic karę w wysokości 15zł.Pytanie brzmi:czy wspólnota ma prawo bez
żadnych kont,aktów żądać pieniedzy ,jesli tak to czy pobieranie takich opłat
nie powinno podlegać opodatkowaniu jako darowizna?.Nastepne pytanie
brzmi:jesli sasiadka ma rację,to gdy podpisała wiekszość jak ma dochodzic
swych praw zwłaszcza,ze jest osoba chorą.?