mysza_myszynska
12.07.06, 20:10
jakiś czas temu pisałam na tym forum, ale jako że problemu nie udało się
zlikwidować i raczej się na to nie zanosi, poszukuję prawnika, który doradzi
mi co mogę zrobić, bo w niemoc nie wierzę.
Na moim podwórku stoją trzy śmietnikowe boksy obsługujące pięć budynków
mieszkalnych. Jakies pół roku temu (jeszcze tu wtedy nie mieszkaliśmy) boksy
zostały zamknięte na klucz i ponoć wszyscy mieszkańcy owe klucze dostali.
Ponoć był problem z nurkami buszującymi w śmieciach oraz podobno śmieci z
domów jednorodzinnych były podrzucane do tych śmietników i mieszkańcy burzyli
się, że nie będą płacić za innych.
Może i intencje dobre ale efekt jest taki, że spora cześć mieszkańców czy to
zgubiła, czy też z lenistwa nie bierze klucza i zostawia worki pod
śmietnikiem wzdłuż śmietnikowego murka. Nie muszę chyba mówić co się dzieje i
jak to wszystko wygląda jak kilkanaście osób coś takiego zrobi - jest wielki
syf, śmieci są rozdmuchiwane przez wiatr, rozgrzebywane przez ptaki oraz
nurków. No i oczywiście jeśli ktoś obcy chce podrzucić swoje brudy to i tak
to zrobi - po prosu rzuci na istniejąca już kupę. Najgorzej jest w weekendy,
kiedy dozorcy nie pracują i czasem rośnie gigantyczna kupa śmieci, która się
rozkłada w upale, śmierdzi i bez wątpienia roznosi zarazki - a to wszystko,
dodam, w centrum Warszawy!!!
Próbowałam interweniować ale konstruktywnie - zarzuciłam pomysł, że można by
wyciąć metalowe sztachetki w górnej części wszystkich drzwi i dzięki temu ci
bez klucza też nie musieliby zostawiać śmieci pod śmietnikiem a i żaden nurek
by nie wszedł do środka (pomysł podpatrzony na podwórku obok). Pomysł nie
wiedzieć czemu nie spodobał się administratorom poszczególnych wspólnot
(budynki nie stanowią jednej wspólnoty) i zapanował generalny pat.
Nie chcę tu wchodzić w dywagacje na temat natury ludzkiej i w to, że ludzie
sami powinni dbać o swoje podwórko. Chodzi o to, że w tym konkretnym
kontekście system najwyraźniej jest zły i trzeba go zmienić. Ponieważ nie
wierzę, że sprawy nie można jakoś ruszyć poszukuję osoby, która by mi
doradziła jakie mam instrumenty prawne i ewentualnie poprowadziła sprawę.