Dodaj do ulubionych

z dzisiejszej Gazety Prawnej

12.09.07, 16:24
Ponad 50 proc. skontrolowanych biur pośrednictwa oraz zarządców
nieruchomości prowadzi działalność z naruszeniem prawa -
poinformował w środę Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów
(UOKiK).

Na zlecenie Urzędu, Inspekcja Handlowa skontrolowała 124
przedsiębiorców.

Większość uchybień miało charakter formalny. "W umowach brakowało
imienia i nazwiska przedsiębiorcy odpowiedzialnego za realizację
zlecenia, numeru jego licencji zawodowej" - wyjaśnia Urząd.

W wyniku kontroli okazało się, że biura pośrednictwa
nieruchomościami często nie posiadają też ubezpieczenia
odpowiedzialności cywilnej (OC) z tytułu wykonywanej działalności.
Dotyczyło to 8 biur.

"Polisa zabezpiecza interesy klientów, którzy z powodu
niedopełnienia obowiązków przez agencję nieruchomości ponieśli
straty finansowe" - wyjaśnia Urząd.

40 proc. umów ogranicza prawa klienta


Kontrola wykazała również, iż w ok. 40 proc. umów zawartych między
agencjami nieruchomości a ich klientami znajdowały
się "postanowienia ograniczające prawa konsumentów lub znajdujące
się już w Rejestrze Klauzul Niedozwolonych, prowadzonym przez
prezesa UOKiK".

"Przedsiębiorcy zastrzegali sobie wynagrodzenie za transakcje
sfinalizowane w wyniku osobistych starań zleceniodawcy lub
wprowadzali rażąco wygórowane kary umowne za rezygnację z kontraktu
lub dokonanie transakcji z klientem niewskazanym przez pośrednika" -
czytamy w komunikacie Urzędu.

W przypadku przedsiębiorców stosujących sprzeczne z prawem klauzule,
prezes UOKiK może wszcząć postępowanie administracyjne i nałożyć
karę finansową w wysokości do 10 proc. ubiegłorocznego przychodu.

W niektórych agencjach konsumentom utrudniano możliwość porównywania
ofert różnych pośredników. "Nie stwierdzono jednak nieprawidłowości
dotyczących sposobu pobierania prowizji - w kilku przypadkach
pośrednicy policzyli nawet mniej, niż wynikało to z umów" -
podkreśla Urząd.

Większość agencji - jeszcze w czasie kontroli - dostosowywało się do
zaleceń Inspekcji. W 22 przypadkach Inspekcja nakazała usunięcie
nieprawidłowości. Do sądu skierowała 6 wniosków o ukaranie
przedsiębiorców, w jednym przypadku zawiadomiła prokuraturę, zaś na
12 skontrolowanych agencji nałożyła mandaty karne.

Obserwuj wątek
    • serafin666 ze strony www.krn.pl 12.09.07, 16:33
      Pytanie
      Czy w budynku wielorodzinnym posiadającym wspólnotę mieszkaniową
      można wymóc prawnie na kilku właścicielach, którzy nie zamieszkują
      lokali, aby je w okresie zimowym ogrzewali? Każdy lokal mieszkalny
      posiada własne gazowe ogrzewanie.
      Odpowiedź
      Jest to właśnie wynik nieprzemyślanych decyzji nowo powstałych
      wspólnot mieszkaniowych, które zamiast razem zarządzać i
      eksploatować nieruchomość w myśl zasady „razem jest taniej i
      praktyczniej”, w pierwszych chwilach działalności rezygnują z
      funduszu remontowego, zakładają własne ogrzewania i rezygnują z
      jakichkolwiek form wspólnego zarządzania.
      Skoro wspólnota podjęła uchwałę o indywidualnej formie ogrzewania,
      to różne temperatury w różnych lokalach są czymś zupełnie normalnym –
      wynikają z formy ogrzewania nieruchomości przyjętej przez daną
      wspólnotę. Są oczywiście przepisy z zakresu „prawa sąsiedzkiego”,
      zawarte w kodeksie cywilnym, które się do tej problematyki odnoszą,
      zakazując niekorzystnego oddziaływania (immisji) na nieruchomość
      sąsiednią. Jednak w praktyce ich zastosowanie w takim przypadku
      byłoby bardzo trudne. Kwestię dopuszczalności immisji pośrednich
      przesądzono w art. 144 k.c., w którym stwierdza się, że właściciel
      nieruchomości powinien przy wykonywaniu swojego prawa powstrzymywać
      się od wszelkich działań, które mogłyby zakłócić korzystanie z
      nieruchomości sąsiednich ponad przeciętną miarę, wynikającą ze
      społeczno-gospodarczego przeznaczenia nieruchomości oraz ze
      stosunków miejscowych. Uregulowanie to odnosi się do nieruchomości,
      a więc obejmuje zarówno nieruchomości gruntowe jak i budynkowe oraz
      lokalowe. Jednak wynika z niego, że immisje pośrednie są
      dopuszczalne. Dopóki nie przekraczają przeciętnej miary. W tej
      sytuacji należałoby zatem wykazać przed sądem, że nieogrzewanie
      jednego lokalu oddziałuje na drugi lokal w stopniu przekraczającym
      tę przeciętną miarę.
    • babczyk Re: z dzisiejszej Gazety Prawnej 12.09.07, 17:33
      Jesteś gorszy od Jędrusia gdyż nawet nie podajesz odnośników czy tez
      autorów tej wypowiedzi.

      Chłopie, zeszmaciłeś to forum z takim jak ty Jędrusiem więc, daj
      sobie siana bo obaj przesadzacie tylko .....dla czego?
      • yappaa Re: serafin 666 jest złodziejem czy NIE 12.09.07, 20:36
        Czegoś mi tu brakuje.
        Aaaa juz wiem... wpisów, że serafin jest "złodziejem"
        a może to xxxll-elek napisał pod szyldem serarina666?
    • serafin666 ze strony www.krn.pl 17.09.07, 20:33
      Każdy może zarządzać nieruchomością
      Wprawdzie zgodnie z art. 184 ustawy z 21 sierpnia 1997 r. o
      gospodarce nieruchomościami (tekst jednolity: Dz.U. z 2004 r., nr
      261, poz. 2603 ze zm.) zarządzanie nieruchomościami jest
      działalnością zawodową wykonywaną przez licencjonowanych zarządców
      nieruchomości lub przedsiębiorców prowadzących działalność w
      zakresie zarządzania nieruchomościami (jeżeli czynności z tego
      zakresu są wykonywane przez zarządców nieruchomości), odbywającą się
      na zasadach określonych w ustawie o gospodarce nieruchomościami, a
      tytuł zawodowy „zarządca nieruchomości” podlega ochronie prawnej, to
      jednak uchwała Sądu Najwyższego z 17 lipca 2007 r. (sygn. akt. III
      CZP 69/07), wyjaśnia, że obowiązek posiadania licencji dotyczy tylko
      umowy o zarządzanie nieruchomością w zrozumieniu art. 185 ust. 1 i 2
      wyżej cytowanej ustawy. Tak więc prywatni właściciele, którzy zawrą
      umowę zlecenia dotyczącą zarządzania nieruchomością i powierzą
      zarząd osobie fizycznej albo prawnej, w myśl art. 18 i n. ustawy z
      24 czerwca 1994 r. o własności lokali (tekst jednolity: Dz. U. z
      2000 r., nr 80, poz. 903 ze zm.), nie muszą wybierać
      licencjonowanego zarządcy, o ile nie mają na celu zawarcia umowy ze
      skutkami opisanymi w ustawie o gospodarce nieruchomościami.
      Właściciele mogą więc wybrać każdą dowolna osobę, muszą jednak
      specyficznie uregulować jej uprawnienia i obowiązki. Istotne jest
      jedynie to, by umowa taka nie odwoływała się do regulacji zawartej w
      ustawie o gospodarce nieruchomościami i by nie była też tak szeroko
      ujęta. Dla bezpieczeństwa interpretacyjnego wskazanym jest też, żeby
      umowa taka nie była określona jako „umowa o zarządzanie”, co mogłoby
      stanowić dodatkową przesłankę do interpretowania jej w myśl wyżej
      wymienionej ustawy. Przy tym, oczywiście, zleceniobiorca nie
      powinien posługiwać się tytułem zawodowym „zarządca nieruchomości”,
      o ile nie ma stosownej licencji, jednak mimo tych zastrzeżeń może
      wykonywać wszelkie czynności związane z zarządzaniem nieruchomością.
      Trzeba podkreślić, że zgodnie z art. 185 ust. 1 i 2 wyżej cytowanej
      ustawy zarządzanie nieruchomością polega na podejmowaniu decyzji i
      dokonywaniu czynności mających na celu zapewnienie właściwej
      gospodarki ekonomiczno-finansowej nieruchomości oraz zapewnienie
      bezpieczeństwa jej użytkowania i właściwej eksploatacji, w tym
      bieżącego administrowania nieruchomością, jak również czynności
      zmierzających do utrzymania jej w stanie niepogorszonym zgodnie z
      jej przeznaczeniem oraz do uzasadnionego w nią inwestowania. Przy
      tym zarządca nieruchomości lub wspomniany przedsiębiorca działa w
      wyżej wymienionym zakresie na podstawie umowy o zarządzanie
      nieruchomością, zawartej z właścicielem nieruchomości, wspólnotą
      mieszkaniową albo inną osobą lub jednostką organizacyjną, której
      przysługuje prawo do nieruchomości, ze skutkiem prawnym bezpośrednio
      dla tej osoby lub jednostki organizacyjnej. Umowa ta wymaga formy
      pisemnej pod rygorem nieważności. Wskazuje się w niej zarządcę
      nieruchomości odpowiedzialnego zawodowo za jej wykonanie oraz numer
      jego licencji zawodowej, a także zamieszcza się oświadczenie o
      posiadanym ubezpieczeniu od odpowiedzialności cywilnej za szkody
      wyrządzone w związku z wykonywaniem czynności zarządzania
      nieruchomościami.
      W uzasadnieniu uchwały Sąd Najwyższy stwierdził, że umowa o
      zarządzanie nieruchomością jest tzw. umową nazwaną, czyli jej
      zawarcie powoduje powstanie uprawnień i obowiązków zarządcy
      określonych ustawowo. Przy tym Sąd Najwyższy zauważył, że jedynie
      zarządzanie nieruchomościami należącymi do zasobów nieruchomości
      Skarbu Państwa oraz gminnych, powiatowych i wojewódzkich zasobów
      nieruchomości, zgodnie z art. 189 cytowanej ustawy, wymaga – w
      wypadku powierzenia zarządu – działań licencjonowanego zarządcy. Tak
      więc nieruchomości publiczne (o ile nie są zarządzane przez
      właściciela) muszą być zarządzane przez fachowy, mający stosowne
      przygotowanie i licencje podmiot, natomiast nieruchomości prywatne
      (przykładowo należące do osób fizycznych, w tym przedsiębiorców lub
      spółek) mogą być zarządzane przez osoby nieposiadające licencji,
      nawet spoza grona właścicieli.
      Zdaniem Sądu Najwyższego ograniczenie osoby prywatnej w wyborze
      zarządcy nieruchomości nadmiernie ograniczałoby zakres uprawnień
      właściciela określony w art. 140 kc i mogłoby być kwestionowane w
      świetle konstytucyjnej ochrony własności. Jednak jak wskazano wyżej,
      jedynie z licencjonowanym zarządcą można zawrzeć umowę o zarządzanie
      skutkującą obowiązkami i uprawnieniami opisanymi w ustawie o
      gospodarce nieruchomościami. Tym samym Sąd Najwyższy stwierdza
      zatem, że zawarta po 31 grudnia 2001 r. umowa o zarządzanie
      nieruchomością – w rozumieniu art. 185 ust. 1 i 2 ustawy o
      gospodarce nieruchomościami – przez osobę nieposiadającą licencji
      zawodowej zarządcy nieruchomości jest nieważna. Istnieje zatem spore
      ryzyko powodujące, iż zawieranie umowy z osobą nieposiadającą
      licencji może się okazać wielce nieopłacalne, tym bardziej że
      konsekwencją nieważności umowy jest również nieważność wszelkich
      czynności podjętych na jej podstawie (np. wypowiedzenia najmu,
      podwyższenia czynszu, zawarcia umowy o wywóz nieczystości itd.).
      Data 31 grudnia 2001 r. wynika z regulacji art. 232 ust. 3 cytowanej
      ustawy dozwalającej osobom prowadzącym bez posiadania licencji
      zawodowej działalność zawodową w zakresie pośrednictwa w obrocie
      nieruchomościami lub zarządzania nieruchomościami prowadzenie tej
      działalności do tej daty bez licencji.
      • cento11 Re: ze strony www.krn.pl 18.09.07, 09:06
        Serafinku fajnie to opisałeś tylko ,że to i tak nie zmienia
        faktu ,że tu pierwszenstwo ma ustawa o własności lokali . Czy tam
        gdzieś wyczytałeś wogóle (w uwl) o czymś takim jak zarządca
        nienotarialny ? Takiego czegoś nie ma . Rozumiem te wszystkie
        standarty zawodowe i nakazy ,zakazy i inne postanowienia ,one
        dotyczą zarządców z licencją ale co to znmienia w stosunku do
        wspólnoty?? Jeżeli uwl mówi o skutecznym powołaniu zarządu z osobą
        prawną ,notarialnie czyli zarząd powierzony to ma na myśli napewno
        zarządcę posiadającego licencję , może równiwż wspólnota wybrać
        sobie zarząd zwykły ,uchwałą . Różnica jest taka ,że w przypadku
        powierzenia zarzadu notarialnie zarządcy będzie on pełnił rolę
        zarządu zwykłego ,plus to co właściciele wraz z nim ustalą w umowie
        zawartej z nim i zaprotokołowanej przez notariusza. Zarządca
        nienotarialny choć posiada licencję i tu się z tobą zgodzę nie może
        mieć decyzyjności we wspólnocie i ograniczać prawa własności
        właścicielom . Często tak się zdarza , pisałem o tym nie raz, taki
        zarządca prubuje przejąć faktycznie całe zarządanie wspólnotą ,czego
        devakto czynić mu nie wolno gdyż to przeczy z prawem
        własnosci ,również mija się z sensem powoływania zarządu tak zwanego
        marionetkowego będącego całkowicie ubeswłasnowolnionym ,podlegającym
        wręcz zarządcy.Zrząd który zostaje powołany uchwałą przez
        właściiceli wykonuje swe zwykłe czynności ,co ponadto potrzebna jest
        uchwała lub pełnomocnictwo , a w przypadku podpisania umowy z
        zarządcą (k.m.i.z.)zarzad musi jednak raz : przedstawić właścicielom
        taką propozycję , przedstawić umowę ,uzyskać aprobatę wyrażoną
        uchwałą zawierającą wpis o ustalaniu wynagrodzenia dla takiego
        zarządcy rególowanego na zebraniach rocznych , jak i pełnomocnictwo
        dla zarzadu o możliwości zerwania takiej umowy . Oczywiście nie ma
        mowy o przekazywaniu zarządu zwykłego czy co głupsze
        zarządzania ,umowa określa i powinna czynności związane z
        administrowaniem nieruchomości , odpowiedzialność za nie zarządcy ,
        lub inne czynności nie mające decyzyjności .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka