Dodaj do ulubionych

nosówka psa a ciąża

20.12.05, 13:41

Witam,

chciałam poprosić o wytłumaczenie na czym polega
zagrożenie dla suki, która jest w ciąży, a miała nosówkę. Została
znaleziona jako szczeniak 4 lata temu i prawdopodobnie zachorowala
na nosowke z powodu zbyt duzej dawki szczepionki, przezwyciezyla
kryzys, ale do dzis ma drgawki zwiazane z przebyta chorobą. Sunia
na poczatku listopada nabroila i wedlug naszych obliczen powinna
rodzic na poczatku roku. Dodam, ze jest malym kundelkiem. Kiedys
pani weterynarz, powiedziala, zebysmy ja wysterylizowali, poniewaz
jesli zajdzie w ciaze to zdechnie. Chcialam sie zapytac dlaczego
tak moze sie stac, czy jest to zwiazane z niemoznoscia urodzenia,
poprzez ciagly scisk miesni? Czy wtedy konieczna jest operacja?
Czy w ogole istnieje cos w rodzaju cesarskiego ciecia u psow?

Bede wdzieczna za wszelkie informacje i porady.
Obserwuj wątek
    • anna.jozwik Re: nosówka psa a ciąża 20.12.05, 14:58
      A jak wyglądają te drgawki? czy to sa ataki przypominajace padaczke, tzn.
      konwulsje całego ciała, nagłe przewrócenie sie psa na podłogę, chwilowa utrata
      świadomosci?
      czy też są to drobne skurcze drobniutkich mieśni, przypominajace np. tiki
      powieki?
      Jeśłi suka ma do tej pory objawy neurologiczne, to jest prawdopodobne, że być
      moze w jej mózgu i rdzeniu kręgowym toczy się cały czas walka organizmu z
      wirusem, a ponieważ, obrazowo mówiąc, siły organizmu i siły wirusa są
      wyrównane, to walka wciąż toczy się na wyrównanym poziomie. Natomiast ciąża
      jest takim stanem organizmu, w którym dochodzi do zdecydowanego obniżenia
      odporności organizmu, a na tym moze skorzystac wirus, choroba może się
      pogłębić, objawy nerwowe - nasilić i wzmocnić i nawet spowodować śmierć suczki.
      Nagły ścisk mieśni (jakich?) nie ma z tym nic wspólnego, stąd pomysl z
      cesarskim cięciem moim zdaniem jest tu zupełnie nie na miejscu.
      • vandikia Re: nosówka psa a ciąża 20.12.05, 15:52
        dziekuje za odpowiedz, mimo, ze czytalam o nosowce to zupelnie nie zdawalam
        sobie sprawy, ze ta choroba moze wciaz trwac, mimo ze minely 4 lata. 4 lata
        temu suka byla w takim stanie, ze nie chodzila, byla szczeniakiem. jej cialo
        drgalo cale i prawdopodobnie powodowalo bol. Po ostatniej fazie choroby (a
        przynajmniej tak to nazywalam do dzis) gdy caly dzien przelezala nieruchomo z
        jezykiem na wierzchu, chcielismy ja uspic, ale po nocy wstala i zaczela
        chodzic, widac bylo, ze przezwyciezyla najgorszy kryzys.
        Teraz nie zdarzaja jej sie upadki ( a przynajmniej nie ma upadkow spowodowanych
        choroba, co najwyzej zabawa), jedyna pozostaloscia po chorobie sa drgawki
        brzucha. Widac to szczegolnie jak lezy lub spi, wtedy caly brzuszek
        jej "chodzi". Zasmucila mnie Pani, ale skoro to juz koncowka ciazy, a nie ma
        symptomow powrotu choroby (a przynajmniej jakis silnych, wyraznych zmian), to
        chyba powinno byc dobrze? I sam porod nie powienien szczegolnie wplynac na nia?
        Czy moze sie myle?
      • vandikia aha 20.12.05, 15:53
        ostatnio weterynarz powiedzial, ze nie moze jej zbadac (ciązowo), bo ma silne
        zaciski miesni, do konca nie wiem co to znaczy.
      • blueone Do Pani doktor i Vandikii 21.12.05, 14:06
        Pani doktor, czy to znaczy, że trwające objawy neurologiczne świadczą o dalszej
        walce organizmu i niekoniecznie choroba się zatrzymała? W jakim czasie jest
        możliwe cofnięcie się objawów neurologicznych ( mówię o drganiu przednich
        łapek, które powoduje ciągłe "kłanianie sie" mojej suni. Jeśli sunia walczyła
        z nosówką od maja do września, teraz jest wesoła i radosna ale nadal są tiki to
        czy jest jeszcze nadzieja, że one się cofną? Czy sunia powinna dostawać leki
        przeciwdrgawkowe? (dostaje nadal luminal ale w zmniejszonej dawce bo powoli ma
        być wycofywany) Czasem odnosimy wrażenie, że częstotliwośc tików się chwilowo
        nasila, a czasem znowu wraca do tej samej częstotliwości. Czy to świadczyłoby o
        dalszym postępie choroby? Będę wdzięczna za radę Pani doktor. Pozdrawiam.

        Do Vandikii: Czy dobrze rozumiem, że Twoja sunia miała znacznie większe tiki
        na początku a teraz tylko na obszarze brzuszka? Jeśli tak to kiedy one
        ustąpiły, czy od razu po tym najgorszym okresie czy stopniowo na przestrzeni
        długiego czasu ( jeśli tak to jak długiego?). Ciekawe, że Twoja sunia ma
        drgawki jak śpi bo nasza kiedy mocno uśnie to nawet nie drgnie ( co nas cieszy
        bo przynajmniej wtedy mięsnie i system nerwowy trochę odpoczywają ).
        Życzę Ci aby wszystko przebiegło szczęsliwie dla suni i dla maleństw. Mam
        nadzieję, że masz już dla nich domki.
        Pozdrawiam
        • anna.jozwik Re: Do Pani doktor i Vandikii 21.12.05, 15:45
          Do vandikii: Właśnie końcówka ciaży nasilniej obciąża organizm suki, a punktem
          kulminacyjnym jest sam poród, po którym wystepuje najsilniejszy spadek
          odporności. Moze być wiec tak, że po porodzie drgawki u suki mocno sie nasilą
          albo dołączą się jeszcze jakieś nowe objawy neurologiczne. Ale może też być
          tak, że orgaznim suki jest na tyle mocny i wytrzymały, a jej odpornosć na tyle
          wysoka, że drgawki utrzymają sie na tym samym poziomie co obecnie. Rozumiem że
          suka "na ciążę" była badana per rectum i po prostu silnie zaciskała mieśnie
          zwieracza odbytu na palcach badajacego. Moim zdaniem dużo bardziej wiarygodnym
          badaniem byłoby badanie usg macicy i płodów.
          Do blueone - specjalistki od ciekawych pytań :) Tak, ciągłe utrzymujące sie
          objawy neurologiczne nie muszą świadczyć o tym że choroba się zatrzymała, ale
          również nie musza świadczyć o tym że choroba postępuje. Tak jak pisałam kiedyś
          wcześniej, objawy neurologiczne mają swoje podłoze w dwóch sprawach -
          niszczycielskim dzialaniem wirusa plus nisczycielskim działaniem swoich
          własnych sił obronnych organizmu. Jeśłi choroba się ustabilizowała, tj, jeśli
          drgawki ani sie nie nasilają, ani nie słabną, to może świadczyć o tym że:
          a) walka jest wyrównana i siły obronne organizmu zatrzymały replikację wirusa,
          tzn. nie jest on w stanie zakażać nowych neuronów, ale cały czas jest obecny w
          mózgu i rdzeniu kręgowym i jakieś sprzyjające warunki mogą spowodować nawrót
          choroby i wznowienie repliakcji wirusa
          b) organizm plus wirus na tyle mocno uszkodził neurony mózgu i rdzenia, ze ich
          odbudowa do stanu pierwotnego jest niemożliwa i nawet jesłi dojdzie do
          pokonania choroby, całkowitego zniszczenia wirusa, to uszkodzone neurony mogą
          dawać objawy neurologiczne dożywotnio. Rozwijając temat - badaniem przewlekłej,
          nerwowej posatci nosówki zajmują się obecnie dwa wielkie zespoły ludzi - w
          Niemczech i w Szwajcarii i przy pomocy dużych nakładów finansowych i ludzkich
          próbują rozwikłać zagadkę w jaki sposób wirus moze utrzymywać sie tak dlugo w
          ośrodkowym układzie nerwowym, uciekając niejako przed odpornością psa-
          gospodarza. Niesety jeszcze wiele lat badań przed nami.
          • blueone dziękuję za odpowiedź Pani doktor i Vandikii 22.12.05, 21:02
        • vandikia Re: Do Pani doktor i Vandikii 21.12.05, 21:36
          podczas choroby sunia miala strasznei silne tiki, wrecz nie mogla utrzymac sie
          na lapach. stopniowo, po przebyciu najwiekszego kryzysu one sie zmniejszyly,
          ale od momentu zachorowania minely ok 4 lata i caly czas je widac. Najbardziej
          widac jak spi, lub spokojnie lezy. Dziekuje za zyczenia i rowniez mam nadzieje,
          ze wszystko bedzie dobrze, bo takiego przyjaciela jakim jest moj pies, zycze
          wszystkim wlascicielom czworonogow ;)
          • blueone Re: Do Pani doktor i Vandikii 13.01.06, 12:26
            Czy sunia już urodziła? Jeśli tak, to jak się czuje mama i szczeniaczki?
            Pozdrawiam
    • titu_titu Re: nosówka psa a ciąża 20.12.05, 15:05
      ..."Sunia na początku listopada nabroiła i według naszych obliczeń powinna
      rodzić na początku roku." .... Jak pięknie i łatwo przychodzi zrzucić z siebie
      odpowiedzialność za zachowanie zwierzęcia zgodne z naturą i przyzwolone przez
      włąsną nieodpowiedzialność i brak wyobraźni... Dobrze, że się winny znalazł.
      • vandikia Re: nosówka psa a ciąża 20.12.05, 15:47
        człowieku chyba ci się fora pomyliły
        więcej humoru - to wydłuża życie.
        • titu_titu Re: nosówka psa a ciąża 21.12.05, 08:08
          Celem pośmiania się proponuję wizytę w najbliższym schronisku, gdzie gniją
          niechciane, małe kundelki narodzone na skutek niefrasobliwości suczek :))))
          Może wtedy uda Ci się zrozumieć co miałam na myśli pisząc pierwszy komentarz.

          PS. Jak sądzę żyję dłużej niż Ty i pogody ducha mi nie brakuje. Mam nadzieję że
          i Tobie dobry nastrój nie minie gdy okaże się, że np. Twoja suczka urodzi 8
          szczeniąt (dla Ciebie będą one oczywiście cudowne) ale niestety okaże się, że
          nikt ich nie chce. Prawdopodobnie zaistniejesz na bliźniaczym forum "zwierzęta
          oddam-przyjmę" wśród dziesiątek identycznycgh ogłoszeń bez odzewu : "komu
          szczeniaczki, urocze kundelki..."
          • vandikia Re: nosówka psa a ciąża 21.12.05, 21:34
            moze i zyjesz dluzej, ale z przykroscia stwierdzam, ze rozumu to za wiele nie
            masz, oceniasz nie znajac sytuacji i po prostu wymyslasz bajki. skad wiesz, ze
            nie mam gdzie trzymac szczeniakow, skad wiesz, ze nie mam dla nich domu? boli
            fakt trzymania zwierzat w schroniskach - moze masz jakies przykre
            doswiadczenia? Bo poki co odnosze wrazenie, ze mierzysz innych swoja miara..a
            to raczej madre nie jest.
            • urbanchaos Re: nosówka psa a ciąża 22.12.05, 09:01
              grunt to zadowolenie z siebie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka