Dodaj do ulubionych

DOKOCIŁAM SIĘ (I HOPE) KOCIĄ BIDĄ

06.09.06, 17:42
tak, tak, to było przeznaczenie. Miałam dokocic sie w lecie w zeszłym roku,
ale nie wyszło (medyczne powody, pisałam). I pogodziłam się z tym... A tu
dzis - idę ze sklepu, drogę zaszła mi malizna przeraźliwie miaucząca.
stanęła, patrzyła i kwiliła. Ja nie miałam jak jej wziąć i poszłam. Ale
naszedł mnie impuls: zadzwoniłam do wetki, zrobiłam wywiad, wróciłam z
transporterem i mięsem. SŁUCHAJCIE, CZEKAŁA NA MNIE !!! WYSZŁA SPOD AUTA
PODESZŁA I WESZŁA DO POJEMNIKA.
No to ja do weta od razu. A diagnoza taka- kicia ma z okiem tak jak Fryga
Wiesi, tylko zasklepione - głowa - na pól łepka strup po urazie, ale
zagojony, tylko chyba brudny od ziemi. W oku ropa. Drugie czyste, kocia
ogólnie silna, żywotna. Wygląda na zdrową, chyba, ze będą urazy wewnętrzne
(oby nie) Ale - przecinek. Zostawiłam ja na zabieg wyjęcia oczka, jeśli bedą
warunki zdrowotne - to od razu sterylka. Kicia młoda- na oko pół roku , ale
mała i taka zostanie po sterylce, jeśli teraz sie zrobi. Ale myślę, ze i tak
wiele większa nie urośnie z powodu zagłodzenia - jak Maksio.
No i tak chciał los - ale niczego, co zrobiłam pod wpływem szybkiej decyzji
nie żałowałam - poćząwszy do pracy, skończywszy na kupnie mieszkaniasmile)).
A mam tylko nadzieję, ze Maksio ją zaakceptuje - mam już nawet imię: Mini. I
Będzie Mini i Max. Trzymajcie kciuki, ludzie.

PS. będę wdzieczna szczególnie, jeśli odezwie sie Wiesia i poradzi, jak
postępować z kicią, bo miała taki przypadek.

Jeju, ale numer, sama jeszcze w to nie wierze!!!
Mam nadzieję, że kicia zniesie leczenie i zabiegismile)) Ale ma wolę życia na
pewno. Aha - to śliczna buraska z plamką na bródce - jak od mleka i
trójkątnym pyszczkiem. Ma duże uszka, wysokie nózkismile)
Przepraszam za chaos i pewnie literówy ,ale jestem rozemocjonowana.
Obserwuj wątek
      • beali Re: DOKOCIŁAM SIĘ (I HOPE) KOCIĄ BIDĄ 06.09.06, 19:01
        He, he nie ma jak impulssmile Widzisz bide i co niby
        masz zrobić?Bierzesz,no bo przeciez nie zostawisz,
        a potem masz miłość na lata. W końcu Mira,w końcu,
        bo Max musi się podzielieć przecież super domem
        i pancią.Trzymam kciuki za małą i wszystkiego dobrego!
          • misia007 Re: DOKOCIŁAM SIĘ (I HOPE) KOCIĄ BIDĄ 06.09.06, 20:05
            Mirmunn strasznie się cieszę i doskonale rozumiem twoje uczucia.ja tez zawsze
            idę za impulsem i nigdy tego nie żalowałam.Tez mi stanęły na drodze życia dwie
            kocie bidy ni i nie mogłam przejśc nie widząc.Pierwsza Misia juz nie zyje ale
            Mirmunn nikt mnie tak mocno nie kochał jak ona.Trzymam za Mini, zeby nie bylo
            komplikacji a Tobie kochana moc buziaków ,bo dzieki tobie poryczałam sie z
            radości a to miłe uczucie.pozdrawiam z moja trójką
                  • beali Re: trzymajcie kciuki, operacja się zaczęła 06.09.06, 20:30
                    Z okiem sytuacja jest dla mnie oczywista,ale na tym stanęłabym.
                    Wiesz,przeszłam parę sterylek i wiem jak może kota zareagować,
                    kilka dni bez jedzenia to częste przypadki,a w przypadku takiej biedy
                    raczej niewskazane.Po co ja dodatkow męczyc,organizm może się nadwyręzyć,
                    ale oczywiście nie musi,bo koty róznie reagują.
                        • mirmunn odebrałam właśnie telefon od wetki 06.09.06, 20:58
                          zabiegi jednak odwołane, muszą ja podkarmic i potrzymać pod kroplówką , zrobią
                          całość tzn oko (na pewno) i sterylkę (może)w piątek. Nie daja mi jej do domu,
                          bo może sobie uszkodzić oko, stres ma i tak - siedzi w kąciku, wiec lepiej
                          zostawić ją w jednym miejscu. Ale je piękniesmile)))i dostaje zastrzyki .
                          Ale moje pierwsze hasło teraz do telefonu: Jezu, pani doktor, zyje????? Bo
                          myślałam, ze sie nie udało i dlatego od razu dzwonią.
                        • smillaaraq trzymam, trzymam za Mini 06.09.06, 21:01
                          i oczywiście gratuluję decyzji.
                          Ale zgadzam się z beali, co do sterylki - nie tylko podtuczyć, ale wyleczyć
                          wszelkie infekcje. Rozumiem, że to oko faktycznie wymagało resekcji już teraz,
                          że nie dało się inaczej infekcji zlikwidować.

                          Będzie dobrze, tylko cierpliwości wink

                          smil
                          • mirmunn Re: trzymam, trzymam za Mini 06.09.06, 21:11
                            tak, oko nie do uratowania - jeszcze gorsze niz u Fryguni na pierwszych
                            zdjęciach plus pas zdartej i zabliźnionej skóry koło ucha plus gigantyczny
                            strup jak zaschła gruda błota na czaszce nad okiem czyli pół łepka to jedna
                            rana była - bliskie spotkanie z psem (koty chyba takich małych nie atakują) ,
                            butem lub autem. Nóż się otwiera w kieszeni normalnie.... Kocina błagała o
                            pomoc z taką rozpaczą, mówię wam, dreszcz mnie teraz przeszedł na samo
                            wspomnienie... Tak chciałabym juz ją mieć w domu, żeby się już nie bała ...
                            ale bedę cierpliwa. Najważniejsze jest leczenie.
    • dalija26 Re: DOKOCIŁAM SIĘ (I HOPE) KOCIĄ BIDĄ 07.09.06, 04:07
      trzymam ogromne kciuki za zdowko Mini a moje futzrane szczescia trzymaja lapki!!
      chcialam tylko podkreslic niesamowitosc instynktu kociego ,jesli chodzi o
      wyczuwanie wlasciwych osob.Titi przeciez wlazl przez balkon i sobie zostal.u
      rodzicow Elmas na tydzien prysnal pozazywac wolniosci a na drugi dzien pod
      drzwiami rodzicow siedzial chuda i glodna bida i siedziala 2 dni,az rodzice
      zdecydowali sie ja wziac,odkarmili,wykapali,wypiescili,wtedy wrocil elmas i
      zaczela sie przewracanie domu do gory nogami.tata zabral kiciusia do swoje
      firmy,ale kotem byl juz na tyle silny i zdrowy ze postawonil wrocic na lono
      przyrody i tyle go widziano...no ale mimo wszytko.czemu do kocich maniakow
      przychodza koty,a nie do naszych sasiadow??
      • karus100 Re: DOKOCIŁAM SIĘ (I HOPE) KOCIĄ BIDĄ 07.09.06, 07:56
        Do sąsiadów chyba też przychodzą, tylko oni to po prostu ignorują. "O, kotek,
        jaki ładny, ale nie mamy czasu, idziemy dalej." Koci maniak zaraz się przy kotku
        zatrzyma, pogłaszcze, nakarmi, weźmie do domu i zacznie szukać osoby, która
        mogłaby się kociakiem zająć. Dlatego u kocich maniaków koty widać, u innych
        nie. Bo nawet jeśli kotka wezmą, to dadzą mu mleka i wystawią spowrotem na podwórko.

        Ja się zawsze boję, żeby taki mały, głupi kociak, nie trafił na jakiegoś
        psychola, ale niestety różnie z tym bywa. Dziewczyna, która opisuje w tym wątku
        swojego znalezionego kotka, pisze zresztą, że rany u maluszka mogły powstać też
        od buta, niestetysad
        • mirmunn Re: DOKOCIŁAM SIĘ (I HOPE) KOCIĄ BIDĄ 07.09.06, 14:55
          MINI MA WOLĘ ŻYCIA - CYTUJĘ DOKTORA: "JE CAŁY CZAS, A QPY MA WIELKIE JAK
          PIES!!!!"
          Jest wystraszona,przycupnięta w klateczce, patrzy tak przrażona tym jedynym
          oczkiem, że aż się serce kraje. Ale siedzi spokojnie i je je je je je je je -
          To mnie bardzo cieszy, bo Maksio miał post ze stresu, jak wiecie.
          Dzięki za słowa otuchy.
          Jutro wyłuskanie oczka i zdejmowanie strupa na głowie - pod tym wszystkim ropy
          mnóstwo jak się okazało po badaniu - na zewnątrz nie było widać. Czyli dla Mini
          to był ostatni dzwonek. Lekarze - wspaniali, zaglądają, obserwują i dokładają
          papu bidulce.
          Narkoza będzie na 1.5 h, jeśli doktor nie napotka komplikacji w 1 części
          zabiegu i kicia bedzie silna -podejmie się sterylizacji. Ale tylko w przypadku
          braku zagrożenia - to raczej mało pewne. Najwyżej poczekamy. Po zabiegu
          leczenie główki przewidywane na jakieś 2 tygodnie (antybiotyki itp)

    • weekenda Re: DOKOCIŁAM SIĘ (I HOPE) KOCIĄ BIDĄ 08.09.06, 13:53
      Trzymam palce za małą i Ciebie!!!

      zobaczysz jak kota będzie Ci wdzięczna, jak już zapomni o tym całym leczeniu
      itd. Będzie w Ciebie wpatrzona jak przysłowiowa sorka w gnat. Zobaczysz jak
      strasznie będzie Cię kochała. Mam to w domu z takim uratowanym przez mnie,
      pokiereszowanym przez los kociakiem...

      smile
        • mirmunn Mini - najnowsze wieści 08.09.06, 15:29
          Odwiedziłam Mini, niestety zabieg dalej sie odwleka - dziś dostała biegunki .
          Jest u wetów, więc jedzenie na pewno pod kontrolą i stopniowo, a mimo to
          bidusia ma rozwolnienie. Ale głowny powód czekania to taki, ze po oczyszczeniu
          strupa i rany na łepku okazuje się, ze rana 2 razy większa!! Głowa rozwalona do
          samego oka, po prostu dolnej powieki nie byłoby do czego przyszyć - żywa
          rana!!! Ale zasycha , goi się i byc może w weekend oczko będzie robione. Jeśli
          nie - zabieram ją do domu i tak w niedzielę (chyba). Pożyczą mi prawdopodobnie
          dużą klatę na początek, zeby jej wszystko tam wstawić.
          Łapka - po zdjęciu strupa i oczyszczeniu - zabliźnina, ale cały wydarty pas -
          goła skóra. Pytam - to państwo ja goliliście? Nie, to takie ogromne
          spustoszenie.
          Wysmarowana czymś zielonym była, zawinięta w kocyk - pani doktor ją trzymała
          tak jak niemowlaka na rękach, to nawet bidulinka się nie wyrywała tylko
          patrzyła wielkimi oczami. Głaskałam ją po łepku, pogadałam.
          Pytam - , czy wyżyje, pani doktor mówi, że ok, chyba, ze przy narkozie coś,
          odpukać, tfu tfu!!!
          Odpchlona i odrobaczona już, oczywiscie na antybiotyku cały czas.

          na deser - najbardziej rozbrajająca rzecz.
          Otóż, państwo doktorostwo dali jeść, potem zostawili kicię na jakiś czas,dali
          wody. Miskę wiekszą z przewidywaną następną porcją karmy postawili na razie
          poza klatką i wyszli z pomieszczenia . Pani wraca, a tu rozsypane wszędzie po
          podłodze poza klatką jedzenie - Mini wyciągała łapki przez kraty i usiłowała
          się do niego jeszcze dostać.

          Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze z tą dzielną bidą. Cały czas pod opieką
          i obserwacją. Trzymajcie kciuki!!!

          Aha - kotka została znaleziona pod apteką na Azorach - wg babki ze sklepu obok
          tam chodziła i nawet ją "dożywiali". Co jak co, ale farmaceuci na urazach się
          znają i na brak kasy nie cierpią, to mogli jej leki chociaz jakieś na gojenie
          do karmy dodać. A jak ją karmili podobno, to czemu taka chuda???? I mogli
          patrzyć na te na oko kilkutygodniowe rany??
          Oczywiście JA w życiu nic w tej aptece już nie kupię i pozostali forumowicze z
          Kraka mam nadzieję też!!!!!
                • mirmunn Miniusia w domku!!!!!! Tak!!!! 08.09.06, 20:37
                  Jednak zdecydowałyśmy z pania doktor, ze wezmę Miniusię już dziś. Jest w
                  okrytej klatce w łazience, na pralce, z uchylonymi drzwiami. n a początku -
                  strach wielki, czepiała sie łapkami, nie dała wyjać z transportera. Potem dałam
                  jeść, zjadła wypiła , bała się ręki (zapach mydła chyba). ale... odprężyła się
                  po chwili, zaczęła mruczeć, wezwała mnie miauczeniem , gdy odeszłam i domagała
                  się głasków, wystawiała tę biedna głowinkę. Potem się umyła. maxo ją 2 razy
                  obejrzał, ale bez agresji, żadnych fuczeń, ona tez nie. Patrzyli na siebie.
                  Maxo połasił się do mnie i poszedł sopkojnie na drugi koniec mieszkania. Mini
                  została w klatce, ale otworzyłamm drzwiczki.
                  Jest śmielsza niż u wetki. i to po niecałej godzinie!!! Przeniosła sie na
                  kocykową część klatki, mała dama i złożyła pięknie łapki.
                  To był dobry pomysł wziąć ją do domku już. Tu poczeka na zabieg. Pani doktor
                  przuyjdzie jutro, a w niedziele zaniosę na zastrzyk do jej męża. Dzis były
                  antybiotyki (co 2 dni), przeciwzapalne i kroplówka.
                  Dobra, lecę do mini - dalej się aktywnie myje, pannica jedna. może maxo ją
                  zauroczył, kto wie???? Kiedy podsunęłam jej rękę, którą głaskałam Maxa, wąchała
                  i pomiaukiwała ożywionasmile)
                  Czuję, ze to bedzie niezła aparatkasmile))))
                  Za 2 godziny dam jej saszetkę RC dla rekonwalescentów (tzn część). Teraz dałam
                  pokarm dla małych - dostałam próbki od wetkismile))
                      • smillaaraq Re: Miniusia w domku!!!!!! Tak!!!! 08.09.06, 21:55
                        Otóż to, na pewno trochę się uspokoi, no i jednak trochę więcej ciepła
                        ludzkiego non stop smile

                        MIrmunn, wiem, że nie masz głowy teraz do tego, ale to może dobrze w sumie, że
                        weci postanowili poczekać. Niech leki zdążą zadziałać, Mini sie wzmocni, będzie
                        można się przygotować do tego wszystkiego.

                        A sterylkę w tej sytuacji chyba nalezy przełożyć. To naprawdę za dużo jak na
                        nią, tu są rozległe infekcje. IMHO nie powinno sie otwierać jej dodatkowo w tym
                        stanie.

                        Kciuki nieustające,


                        smil
                        • mirmunn Mini wyszła i biega po domku!! 08.09.06, 22:18
                          Co do zabiegów - kolejny raz odpowiadamsmile .Weci są rozsądni, podkreślam. Ja też
                          ( hobby:medycyna) Nic na siłę. Na razie robione będzie oko. Nie mamy zamiaru
                          sterylizować Mini bez pewności, ze nic sie nie stanie.Moze być za miesiąc- dwa.
                          To tyle z najnowszych ustaleń. Nie obrażam się, doceniam rady,ale naprawdę
                          myslę rozsądnie, nie martwcie się o Minismile))))). Mam nadzieję, ze wszystkich
                          uspokoiłam i temat sterylki wyczerpanysmile)))

                          Z ciekawszych newsów - Mini zwiedziła cały dom,zrobiła znienacka kupę (już
                          normalna)w kuwecie Maxa (aby uprzedzić wątpliwości hihi- dzwoniłam do lekarza,
                          jak wyszła z klatki i spytałam, co wolno, co nie) poznała, poocierała się o
                          Maxa. Dużo miauczała. On zaczajony obserwuje. Raz fuknął ale bez ataków i
                          agresji. Chce byc głaskany, dopomina sie o to., zeby pokazać, kto ważny. Na
                          mnie reaguje normalnie - teraz jest obok. Jest troszkę nieswój.Mini po porcji
                          papki RC i smarowaniu maścią poszła na noc juz do klatki, aby uczyła się
                          naszego rytmu dnia. Maxon w tym momencie przyszedł na kolanka do mnie.Idziemy
                          spać. Pozdrawiam i dzięki wszystkim za wsparcie.
                          Aha, Mini ma zapaszek, ale o kąpieli nie myślę. Myje się ładnie. Może Max
                          szybciej zaakceputje naturalną woń - wącha intensywniesmilezresztą, jak
                          wyzdrowieje, pewnie nie będzie już tak pachnieć.
                            • mirmunn jak na razie - spox, ale mam kupę śmiechu 09.09.06, 07:17
                              Maxon zdziwiony, obserwuje i demonstracyjnie domaga się głasków. gdy go
                              głaszczę, przeciąga się i patrzy na Mini z miną(do rymu) :"No i zobacz, kto tu
                              jest królewiczem Pańci", hihi. Dziś raz syknął, ale byli też blisko - prawie na
                              noski. On podchodzi i odchodzi, wącha, ona krąży wokół i umyka , schodzi z
                              drogi. Śmiało spaceruje po mieszkaniu, ale wtula się też pod kanapę i obserwuje
                              nas. Qpal do kuwety, siku dziś rano niestety w kącie, ale na płytkach. Umyłam
                              domestosem. Myją się na zmianę, patrząc na siebie z pewnego dystansu. Utrzymują
                              odległość około pmetra - pół metra, czasem na minutkę się zbliżają.
                              Kiedy jest w klatce (była w nocy i zamknęłam ja , kiedy się kąpałam rano)
                              siedzi cichutko, drzemie, ale jak mnie zobaczy tym jedynym oczkiem, miauczy,
                              woła i domaga sie wypuszczeniasmile
                              Do papania pierwsza, jak zobaczyła, ze dająę Maxowi, szalała. musiałam jej też
                              dać kilka chrpek (wcześniej oczywiście była karmiona!)i zamknąć, zeby Max
                              zjadłsmile)
      • mirmunn Mini po zabiegu w domku 09.09.06, 19:38
        Oczko zoperowane, mała czuje sie dobrze. Chodzi normalnie,zero reakcji po
        narkozie , byliśmy nawet w trójkę na kanapie razem przez chwilę. Kiedy chce
        odpocząć, sama idzie do transportera do łazienki i drzemie chwilkę, potem znów
        do nas przychodzi. Max wącha i patrzy, popisuje się trochę żądaniem głasków,
        ale jest spokojnysmile))
        Dzięki za wszystkie kciuki i łapki
        • mirmunn Re: Mini wygrzewa się na słonku na kanapie 10.09.06, 07:24
          lubi mięciutko podścielone - na kołdrę rano też wskoczyłasmile)) Max dalej z
          lekkim dystansem - dziś robił noski, wąchał, ale tez i 2 razy machnął łapą na
          nią. Oczywiscie na razie w powietrzu, Mini nie jest głupia, wycofała się, a ja
          też powiedziałam, ze nie wolnosmile. Ona się garnie do Maxa i ociera o niego, zero
          agresji. Maxon je i pije, sika z Mini do dwu kuwet na zmianę, ciagle
          sprzątamsmile)W sumie bałam się, zeby Maksio nie przestał jeść i się załatwiać,
          ale na szczęście nie ma problemusmile))
          A wieczorem oglądałam film, Max siedział mi na kolanach i drzemał, Miniusia
          drzemała też obok na kanapiesmile. Zresztą, taki dystans chyba lepszy po
          operacji, bo nie bedą się nawzajem lizać itp.
      • wiesia.and.company Re: No, uffff, bardzo dobre wieści. Będzie fajne 11.09.06, 10:31
        towarzystwo. Maxio Valentino, trzepie teraz pawi ogon, ale nie wie, że przy
        temperamencie Mini, to chyba jednak będzie grał drugie skrzypce. Pewnie da się
        zawojować tak powolutku, powolutku. I zapewne sam odzyska wigor przy małej,
        odmłodnieje. Malutkiej życzę szybkiego procesu zdrowienia, ale że ma wolę
        życia, to już udowodniła. No i cieszę się mirmunn, że tak rozsądnie wszystko
        załatwiłaś i ten pobyt w domu to najlepsze rozwiązanie (i ja też wolałam wziąc
        do domu małego Filipka od pani weterynarz, mimo że wyjeżdżałam na urlop, dom to
        dom a nie obce zapachy i wyczuwanie zdenerwowania innych pacjentów...).
        Świetnie i poproszę o dalsze wieści. Jak tam szwy na oczku, mam nadzieję że się
        nie interesuje nimi (druciki sztywne,sterczące, czy po prostu szew krawiecki?).
        Pozdrawiam. Wiesia + 7 (Fryga trzyma paluszki, o swoim oczku wydaje się nie
        pamiętać)
        • mirmunn Darth Max czyli ciemna strona Mocy:)))))))))))) 11.09.06, 22:21
          Tak, tak - pochwaliłyście futrzaka, to maciesmile)
          Maxon zaczepia Mini, wymachując jej łapą przed nosem albo w
          powietrzu"poklepuje" jej grzbiet. Ona z powodu łepka boi sie jakichkolwiek tego
          typu ruchów bardzo - przed moją ręką też sie cofa. Wyczuł to gnojek!! Zrobił to
          kilka razy, opierniczyłam łobuza. Ale Mini, kiedy jej tak zrobi, to nie chce
          potem do nas przyjść i siedzi w otwartej klatce. Kiedy ją wołam, przychodzi,
          pokręci sie i wraca tam. Zawsze tak po południu, wieczorem. Do południa chętnie
          siedzi w pokoju i sie wygrzewa. Może tak robi nie z powodu Maxa, tylko źle
          widzi i woli półmrok? Nie wiem.
          Poza tym, kiedy Mini je, Darth Max robi desant dywersancki i sprawdza
          transporter, gdzie Mini śpi w kocyku (dodam, ze normalnie nie cierpi klatki i
          ucieka, a teraz drze sie i chce tam wleźć). I obserwuje ją czając się zza
          winkla za koszem na bieliznę - z miną cyniczną. A potem zmyka przed nią.

          Ale ona też dzielnie go zaczepia - łasi się i nasz Vader na czterech łapach
          pomyka aż miło i wącha ją potem z pewnej odległosci. A szczyt wszystkiego był
          po południu - Mini robiła kupę, a Darth Max przyczaił się 5 cm za nią i wąchał
          ogon i pupę. Baaaaaardzo niekulturalnie, nawet jak na przywódcę Imperium, nie
          uważacie?

          Co do medycznych spraw: oczko goi się szybko i ładnie - doktorzy zadowoleni.
          Zaszyte jest nicią, która się rozpuści, ale na zewnatrz ma supełki. W środku
          tampon z antybiotykiem wyciągany po kawałku. jutro idę na kolejna kontrolę i
          wyciąganie nastepnego fragmentu tamponu. Pani doktor zrobiła zdjęcie oka, moze
          mi je prześle mailem, to spróbuję wsadzić. Zdjęć całej Mini nie mam, czekam na
          cyfrówkęsmileAle widok nadal drastyczny - chudzinak , poraniona. w porównaniu ze
          stanem z pierwszego dnia jest jednak znacznie lepiej.
            • misia007 Re: Nie martw się Darth Maxem 12.09.06, 12:26
              Ja jednak myslę, ze to chwilowy wyskok i Max sie opamieta.Kocina widac poczciwa,
              tylko za duzo sie na niego zwalilo.Musi to sobie bidak poukładac na
              spokojnie.Nikt go w końcu o zdanie nie pytał.Będzie dobrze
              • wiesia.and.company Re: To i tak nieźle się Maxio zachowuje.... 12.09.06, 15:29
                Nie bije tak naprawdę, tylko potrząsa i wygraża, w gruncie rzeczy "usadza" małą
                na przyszłość. Więcej w tym cacanek-obiecanek przecież niż czynu. Mini ma
                widzieć, kto tu rządzi. Oczywiście, że każdy kot natychmiast chce do
                transportera, kiedy nowy kot z niego wyjdzie. Mój transporter stanowi stały
                element wyposażenia pokoju, ale jeśli go postawię na łóżku - staje się obiektem
                zainteresowania wszystkich - robi się do niego kolejka chętnych.
                Obwąchiwanie zapachu nowego kotka z miejsc charakterystycznych, phi, normalka.
                Moje się ciągle wzajemnie obwąchują, zwłaszcza w celu rozpoznania co się działo
                w kuwecie (siusiu, czy wręcz przeciwnie). Czasem pomoc w zakopywaniu.
                A co do pola widzenia, to moja Fryga czasem jest zaskoczona, kiedy coś (moja
                ręka np.) pojawia się od strony ślepego oczka. Jest to coś, czego nie widziała
                i nagle jest. Staram się więc aby podtykać jej wszystko od strony oczka
                widzącego (które i tak jest w 1/3 zasłonięte trzecią powieką z powodu zmian po
                kocim katarze, Frygusia ma ograniczenie pola widzenia). Ale Fryga nic sobie z
                tego nie robi, szaleje z Filipkiem, siłują się "na ręce", podgryzają, ale żyć
                bez siebie nie mogą. Fryga na długich nóżkach, cieniutka (wszystko spala, a je
                że ho, ho..) już podrosła mocno i osiągnęła wzrost Filipka (ten znów ma
                zaokrąglone boczki, pysio ciągle szukający jedzenia, zaglądający we wszystkie
                kąty). Oj, będzie bardzo fajnie. Maxio ustawia Mini, nie bije jej tylko chce
                się zaprezentować jako groźny władca. Ważne, że malutka niewiele sobie z tego
                robi. Teraz można tylko obserwować i robić zdjęcia, bo to niepowtarzalne
                sytuacje. (Moje zdjęcia się opóźnią - przyczyny techniczne)
                Pozdrawiamy. Wiesia + 7
    • mirmunn i oto Mini - pierwsze fotki 13.09.06, 22:42
      na razie tyle mam, wkrótce więcej, jeśli Was to interesujesmile
      Popatrzcie na główkę i tę biedną łapkę (ostatnie zdjęcie)- na połowie nie ma
      sierści, ale zagojona już
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=631&w=48549917&v=2&s=0
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka