tak, tak, to było przeznaczenie. Miałam dokocic sie w lecie w zeszłym roku,
ale nie wyszło (medyczne powody, pisałam). I pogodziłam się z tym... A tu
dzis - idę ze sklepu, drogę zaszła mi malizna przeraźliwie miaucząca.
stanęła, patrzyła i kwiliła. Ja nie miałam jak jej wziąć i poszłam. Ale
naszedł mnie impuls: zadzwoniłam do wetki, zrobiłam wywiad, wróciłam z
transporterem i mięsem. SŁUCHAJCIE, CZEKAŁA NA MNIE !!! WYSZŁA SPOD AUTA
PODESZŁA I WESZŁA DO POJEMNIKA.
No to ja do weta od razu. A diagnoza taka- kicia ma z okiem tak jak Fryga
Wiesi, tylko zasklepione - głowa - na pól łepka strup po urazie, ale
zagojony, tylko chyba brudny od ziemi. W oku ropa. Drugie czyste, kocia
ogólnie silna, żywotna. Wygląda na zdrową, chyba, ze będą urazy wewnętrzne
(oby nie) Ale - przecinek. Zostawiłam ja na zabieg wyjęcia oczka, jeśli bedą
warunki zdrowotne - to od razu sterylka. Kicia młoda- na oko pół roku , ale
mała i taka zostanie po sterylce, jeśli teraz sie zrobi. Ale myślę, ze i tak
wiele większa nie urośnie z powodu zagłodzenia - jak Maksio.
No i tak chciał los - ale niczego, co zrobiłam pod wpływem szybkiej decyzji
nie żałowałam - poćząwszy do pracy, skończywszy na kupnie mieszkania

)).
A mam tylko nadzieję, ze Maksio ją zaakceptuje - mam już nawet imię: Mini. I
Będzie Mini i Max. Trzymajcie kciuki, ludzie.
PS. będę wdzieczna szczególnie, jeśli odezwie sie Wiesia i poradzi, jak
postępować z kicią, bo miała taki przypadek.
Jeju, ale numer, sama jeszcze w to nie wierze!!!
Mam nadzieję, że kicia zniesie leczenie i zabiegi

)) Ale ma wolę życia na
pewno. Aha - to śliczna buraska z plamką na bródce - jak od mleka i
trójkątnym pyszczkiem. Ma duże uszka, wysokie nózki

)
Przepraszam za chaos i pewnie literówy ,ale jestem rozemocjonowana.