Dodaj do ulubionych

Mam kota - nie mam matki

16.10.09, 09:36
Wzięliśmy kota ze schroniska. Kota bardzo pragnął synek - wielbiciel
kotów pluszowych. Kocio piękny, zdrowy, spokojny. Dzwonię do mojej
mamy a ta na mnie- że co, że kocie smrody przy dziecku, że choroby
że alergie, że na pewno dlatego synek tak często choruje, bo
wcześniej przed ciążą i jak się synio urodził też mieliśmy kota i na
pewno dlatego jest taki nieodporny. Że synek pacierza nie umie , że
znaku krzyża nie potraf ale na zabawy z kotkiem to mamy czas. Syn
jedy dzieckiem ruchliwym, inteligentnym, wesołym. Nie ma czasu
nauczyć się wierszyka bo ciągle jest zajęty czymś innym. Ma 4 lata i
jest mądrzejszy i sprawniejszy fizycznie pod wieloma względami od
rówieśników. Choruje jak każdy porządny przedszkolak. W pierwszym
roku więcej teraz jakby ciut lepiej.
Mamy - kociary podsuńcie mi mądre artykuły nt kota a zdrowia
dziecka, bo nie mam ochoty na "fochy" mojej mamy. Nie mieszkamy
wprawdzie razem i nie jetem od niej zależna ale wkurza mnie takie
durne podejście.
Obserwuj wątek
    • madalenka25 Re: Mam kota - nie mam matki 16.10.09, 09:37
      moja kochana polecam forum www.miau.pl
      • embeel Re: Mam kota - nie mam matki 16.10.09, 09:42
        lomatko, a co ma kot do pacierza. dobre.
    • karra-mia Re: Mam kota - nie mam matki 16.10.09, 09:40
      Emwu ja się obawiam, że do twojej mamy nie dotrze żaden artykuł,
      nic! Moja mama gadała podobnie, jak sprawilismy sobie psa. Zresztą
      do dziś, jak syn zachoruje, wyrzuca mi, ze to dlatego, ze pies
      ważniejszy, a o dziecko nie dbamuncertain Smutne to...
      • emwu55 Re: Mam kota - nie mam matki 16.10.09, 09:42
        też tak myślę, że artykuł to niewiele, ale zawsze coś.
      • ludwigvanbeethoven Re: Nie mam matki - ja zdecydowanie wole kota:) 16.10.09, 13:04
        Moja matka tez sie produkowala w swoim czasie i dlatego wynioslam
        sie z kotem i synem 1200 km od niej...Cisza,spokoj,maz
        zadowolony,syn przeszczesliwy ze babcie wreszcie sie
        odwalila...Ponadto dodam,ze pacierza to sie zawsze mozna nauczyc,a
        dzieci chowane ze zwierzetami sa bardziej normalne i zdrowsze wiec
        podrawiam Ciebie,synka,meza i kociambra z Danii...smile
        • everettdasherbreed Re: Nie mam matki - ja zdecydowanie wole kota:) 17.10.09, 09:56
          Kot rozwija inteligencję dziecka, także inteligencję emocjonalną.
    • stillgrey Re: Mam kota - nie mam matki 16.10.09, 09:46
      Tez sie masz czym przejmowac, daj spokoj, niech sobie pogada, tyle jej.
      My mamy 3 latka, a w domu 2 koty, doga niemieckiego, szczura, straszyki
      australijskie i dwa zolwie, to dopiero patologiabig_grin a niedlugo dojda konie i
      osiolekbig_grin Syn wychowywany ze zwierzetami chorowal poki co 3 razy i na pewno nie
      byly to choroby odzwierzece. Najwazniejsze zebys odrobaczala i odpchlala
      systematycznie kota.
    • guderianka Re: Mam kota - nie mam matki 16.10.09, 09:49
      Zaden artykuł nie pomoże-bo "kot" to wytrych dla twojej mamy -
      wytrych do przekazania tego co ją boli- a więc że dziecko nie umie
      pacierza bo ty nie potrafisz o to zadbać, dziecko choruje -a to
      twoja wina. Gdybyś miała rybki babcia pewnie uknułaby teorię nt
      szkodliwości rybek.
      • agysa Re: Mam kota - nie mam matki 16.10.09, 09:53
        Przykre to jest jak matki mogą znęcać się nad własnymi dorosłymi dziećmi sad
        Nie pozwolą im ŻYĆ!!!
      • ola_motocyklistka Re: Mam kota - nie mam matki 16.10.09, 10:10
        Popieram. Znalazła się okazja aby Ci nawrzucać. Ja wolę kota niż fochy mamysmile
    • default Re: Mam kota - nie mam matki 16.10.09, 09:50
      Eeee, pewnie nawet nie będzie chciała przeczytać artykułu, bo się z
      góry uprzedziła. A tak w ogóle lubi zwierzęta ? Jak lubi to z czasem
      kota polubi i zaakceptuje, jak nie.... przechlapane sad
      Ja z moją matką, która bardzo lubi zwierzęta, sama ma i zawsze miała
      psa, też wykłócałam się o każde kolejne zwierzę, które do mojego
      domu przybywało (nie mieszkam z matką dla ścisłości). Ale ona
      przedstawiała argumenty typu "więcej roboty dla ciebie, kłopoty i
      wydatki". Alergie czy pacierz (szok!!!) nie przyszłyby jej do
      głowy smile
    • przeciwcialo Re: Mam kota - nie mam matki 16.10.09, 09:51
      Jestes dorosła. Czym ty sie przejmujesz? Byc może każda zmiana u was
      jest tak obgadywana.
    • jowita771 Re: Mam kota - nie mam matki 16.10.09, 09:54
      Ja Ci argumentów nie podam, tylko radę. Nie dyskutuj z mamą i nie próbuj jej
      przekonywać, bo tym sposobem stawiasz się w pozycji dziecka, które prosi mamę o
      pozwolenie. Nie rozmawiaj z nią o tym, a jak sama zacznie, to powiedz, że kot
      mieszka w Twoim domu i to Twoja sprawa, a nie jej. Może być foch za pierwszym
      razem, drugim, trzecim, ale w końcu mama zrozumie, ze jesteś dorosła i masz
      prawo do samodzielnych decyzji.
    • angazetka Re: Mam kota - nie mam matki 16.10.09, 10:53
      Obawiam się, że osoby o takim podejściu nie przekona i setka
      artykułów. Bardzo współczuję takiej mamy i życzę wiele pociechy z
      kota smile
      PS. Najbardziej ruszył mnie fragment: Że synek pacierza nie
      umie , że znaku krzyża nie potraf ale na zabawy z kotkiem to mamy
      czas.
      • kocianna Re: Mam kota - nie mam matki 16.10.09, 10:59
        Nic nie dadzą artykuły. Mój teść - weterynarz z wykształcenia - nie znosi
        zwierząt i był przeciwny naszym kotom.

        Trudno.
        • przeciwcialo Re: Mam kota - nie mam matki 16.10.09, 11:07
          Czy twój teść pracuje w zawodzie? Bo to w sumie straszne że
          weterynarz nie lubi zwierzat.
          • everettdasherbreed Re: Mam kota - nie mam matki 17.10.09, 09:58
            Większość weterynarzy pracuje w zakładach mięsnych wykonując badania przed- i
            poubojowe.
            Tutaj dobry emocjonalny stosunek do zwierząt nie jest potrzebny a wręcz przeszkadza.
        • angazetka Re: Mam kota - nie mam matki 16.10.09, 11:11
          Dlaczego poszedł na weterynarię wobec tego? Wrodzony masochizm?
          • embeel Re: Mam kota - nie mam matki 16.10.09, 11:26

            raczej nie masochizm tylko znecanie sie nad zwierzetami.
          • kocianna Re: Mam kota - nie mam matki 16.10.09, 14:27
            Po weterynarii można:
            a) pracowac w Zakladzie Medycyny Doswiadczalnej
            b) pracowac w ubojniach, przetworniach ryb etc i zajmowac sie badaniem miesa
            c) pracowac w zakladach farmaceutycznych i testowac LD50
            Te zajecia a priori zakladaja obojetny stosunek wobec zwierzat.

            A tesc w zawodzie i tak nie pracuje.
            • jowita771 Re: Mam kota - nie mam matki 16.10.09, 15:47
              > Te zajecia a priori zakladaja obojetny stosunek wobec zwierzat.

              Nigdy tak o tym nie myślałam, odechciewa się do weterynarza chodzić.
              • everettdasherbreed Re: Mam kota - nie mam matki 17.10.09, 10:00
                Prywatne gabinety weterynaryjne dla domowych zwierząt powstały dopiero po 1990.
    • nedzioza Re: Mam kota - nie mam matki 16.10.09, 11:24
      Ne przejmuj się!!! To twoje życie i twój kiciuś! Szlachetny czyn
      wzięcia kotka ze schroniska nauczy twoje dziecko więcej o empatii i
      dobroci niż ten pacierz (sic!). Cieszcie się kotkiem z rodzinką a
      matce przejdzie kiedyś. Zresztą wyjścia nie ma.
      • kasia191273 Re: Mam kota - nie mam matki 16.10.09, 11:33
        mam dwa koty, tesciowa lekarz pediatra/domowy, a potrafi takie
        glupoty opowiadac, ze watpie w jej kompetencje, np. ze toksoplazmoza
        zaraza sie przez glaskanie zwierzat. Nienawidzi zwierzat, wiec budzi
        moje powazne podejrzenia jako czlowiek...

        regularnie wiec, powolujac sie na swoj lekarski autorytet, napomina
        nas i ostrzega przed milionem zagrozen. Jak zaszlam w ciaze, padlo
        pytanie 'co z kotem' (zakladala, ze sie go natychmiast pozbedziemy).
        Jak kupilismy drugiego kocura (kiedy dziecko mialo rok), stracila
        wszelka nadziejewink))
    • asella Re: Mam kota - nie mam matki 16.10.09, 11:36
      heh........ to u mnie jest sytuacja odwrotna wink jak przyjeżdża mój tata to
      użala się nad kotkiem "biedny kicia - dzidzia znowu cię oskubała, ugryzła etc.,
      ty się musisz nauczyć bronić...." i kot nauczył się bronić , ale przed tatą wink
      a Igor (10 m-cy) dalej ma futrzaka za kumpla, z którym razem się wściekają.
      Kocur jest duży i zanim pojawił się młody nie przepadał za dziećmi. Bardzo bałam
      się co będzie jak Igor pojawi się w domu, do tego te opowieści rodzinne o kotach
      mordercach (do których niewątpliwie mój też się zalicza). Ale okazało się, że
      strach był niepotrzebny, kot ubóstwia synka, chociaż nadal obcych ledwo
      toleruje. Wracając do wątku - nieprzekonanych i tak nie przekonasz - a na Twoim
      miejscu dałabym mamie czas na zaakceptowanie zaistniałej sytuacji, bez zbędnych
      tłumaczeń.
    • szadoka Re: Mam kota - nie mam matki 16.10.09, 12:09
      Rany, jaki ciemnogrod, zal, ze wlasna matka moze takie glupoty gada.
      Nie ma co przekonywac , nic to nie da.
      Poza tym , kot nie smierdzi. Mam kota i nawet moj mezczyzna, ktory
      kotow nie lubi (kot sie nielubieniem nie przejmuje ) musial
      przyznac, ze kot pachnie bardzo ladnie. Poza tym dziecko lepiej sie
      chowa ze zwierzakiem.
    • mariolka55 moja rada 16.10.09, 12:15
      z mamami/babciami nie warto dyskutować,przekonałam się o tym na własnej skórze
      puszczaj takie uwagi koło ucha i rób swojesmile

      nie ma sensu sie tłumaczyc
    • babcia47 Re: Mam kota - nie mam matki 16.10.09, 12:27
      zignoruj a wszelkie naciski ucinaj w zarodku (moja sprawa, mój kot,
      moje dziecko, moja decyzja)..im bardziej będziesz chciała
      przetłumaczyć, tym bardziej bedzie uważała, że ma prawo (dajesz je
      mamie), by robic Ci takie "jazdy". Moje dzieci wyrosły na normalnych
      mężczyzn mimo towarzystwa kotów, psów i rybek, pacierz umiały a sa
      ateistami..gorzej im zrobił "pyzykład" takich chrzescijan jak Twoja
      mama i ich babcie, co każa modlitwy klepac a uczycia miłosierdzia
      nie maja dla żadnego stworzenia, w tym nawet czasem własnych dzieci
    • 4aaa Re: Mam kota - nie mam matki 16.10.09, 12:39
      Droga Emmo smile


      Wychowana jestem w rodzinie gdzie koty zawsze były ważnym członkiem rodziny.
      Odkąd tylko pamiętam za czasów mojego dzieciństwa koty były w naszym domu, są i
      będą. I najczęściej u nas w domu lądują koty gdzieś tam znalezione zbłąkane,
      zaniedbane, wygłodzone - jednym słowem przybłąkańce i znajdy. Moja mama jest
      straszna kociarą wskutek czego ja przejęłam to po niej smile))).


      I nigdy ale to przenigdy nie było w naszym domu przypadku żebyśmy z bratem jako
      małe dzieci zachorowali na jakakolwiek ze zwierzęcych chorób, pomimo ryzyka
      jakie niesie ze sobą przygarnięcie kota który nie wiadomo gdzie wcześniej
      przybywał. Jedynymi chorobami jakimi się zarażaliśmy w dzieciństwie to była
      najczęściej angina od innych dzieci z przedszkola. To po pierwsze.


      A po drugie : brat dorósł, ożenił się, bratowa zaszła w ciąże i mieszkali przez
      jakiś czas u nas. Akurat wtedy mieliśmy w domu dwa koty. Nie było żadnych
      komplikacji z ciążą bratowej że to niby przez koty i przez rozsiewane przez nich
      zarazki. Bratowa sobie siedziała na kanapie, obok niej spały koty - i co ??? I
      nic się nie stało.


      Owszem, w momencie gdy jest podejrzenie u kota jakiejś choroby bo się np. ciągle
      drapie, robią się mu rany które nie chcą się np. goić i nie wygląda to za
      ciekawie wtedy owszem powinno się zachować środki ostrożności w kontakcie z kotem.


      Ale poza tym to naprawdę nie powinno nic Twojemu synkowi grozić - a przy okazji
      plusem będzie to ze zwierzaki to też żywe istoty i nauczy się swego rodzaju
      odpowiedzialności i szacunku do zwierząt ( że nie wolno ich bić, kopać itd.). A
      to że Twoja mama sobie gada - ja bym na Twoim miejscu całkowicie to olała, jak
      zobaczy w końcu ze to jej gadanie nie przynosi żadnego oczekiwanego przez nią
      efektu, to da sobie spokój.


      Powodzenia życzę i wytrwałości w wysłuchiwaniu gadania swojej mamy wink. I
      miłości do kotka tez dużo smile)))))))
      • arwena_11 Re: Mam kota - nie mam matki 16.10.09, 13:02
        Ja niestety mam alergie na kocią sierść, na psią nie co może dziwne jest ale
        prawdziwe. Do znajomych, które mają koty nigdy nie wpadam bez zapowiedzi, bo
        niestety kota trzeba odizolować, a mieszkanie wyczyścić prawie idealnie. Inaczej
        po 5 minutach jestem spuchnięta, zakichana i oczy mam czerwone jak królik.

        Może mama się boi takich właśnie objawów? A może sama ma alergię?.

        W sumie dopóki nie musi się opiekować waszym kotem i po nim sprzątać to powinno
        jej być wszystko jedno.
        Pytanie jakie mi sie nasuwa, to gdzie bedzie kot jak wy wyjedziecie na wakacje?
        Bo nie wszędzie można zwierzęta zabierać.

        Co do tego czy kot śmierdzi, to może nie sam kot ale jego siki tak. Zwłaszcza
        niewysterylizowanego kocura.
        U kilku moich znajomych są koty, ale tylko w jednym nie "czuć" kota. Tyle że
        koleżanka nie pracuje i uwielbia sprzątać. Robi to codziennie a kuwetę czyści
        dwa razy dziennie. W innych domach nawet jak jest często sprzątane to czuć
        zwierzaka. Nie każdemu to odpowiada. No i miałam też znajomą, u której po prostu
        było brudno. Nie lubię jak zwierzaki śpią w łóżkach i mogą włazić na każdy
        mebel. Sama miałam zawsze psy i nigdy nie spały na fotelach i kanapach. Do
        koleżanki przestałam przychodzić jak każda wizyta kończyła się tym, że ciuchy
        musiałam oddawać do pralni, bo nie można było pozbyć sie sierści.
        Podobnie zresztą nie chodzę do znajomych u których w domu się pali. Przeszkadza
        mi smród papierosów i nie lubię jak mi całe ubranie śmierdzi. kiedyś znajomi
        wpadli do nas, i u nas nie palili, ale wcześniej chyba bardzo dużo, i ich ciuchy
        tak śmierdziały, ze następne 5h miałam pootwierane wszystkie okna żeby się
        pozbyć tego zapachu.

        Niemniej zazdroszczę tym co mogą mieć koty, a moja córka marzyła o takim fajnym
        "przytulaku". Teraz jednak odkąd nasz ukochany pies odszedł we wrześniu do
        lepszego świata, nie chce żadnego zwierzaka. Doszła do wniosku, że za trudno się
        jest pożegnać na zawsze.
        • Gość: autor Re: Mam kota - nie mam matki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.10.09, 14:09
          arwena_11 napisała:

          ..............
          Nie obraź się, ale współczuję znajomym. Ciekawa jestem, ilu ich Ci jeszcze
          zostało (tych "nieśmierdzących" i "czystych").
      • martica Re: Mam kota - nie mam matki 16.10.09, 15:20
        ja tez uwazam, ze to piekny gest z wzieciem kota,a teraz w dobie
        antybiotykow i ogolnie wiekszej niz kiedys higieny, choroby
        oddzwierzece nie sa az tak wilekim problemem.
        Mam tylko apel do wszystkich kocich mam - jak macie wybor miedzy
        kotem a mezem/dzieckiem, ktorzy sa uczuleni to nie wyrzucajcie
        dziecka/meza do drugiego pokoju 9albo na strych czy balkon!) bo kotek
        ma spac z mamcia. A znam taka sytuacje - moj kolega poskarzyl sie
        najpierw matce zony, a ta tez kociara i poparla corke. I on i
        coreczka bez przerwy mieli jakies wysypki (w tym ropiejace) i lekarz
        stwierdzil ze to na siersc kota! A kocia mamcia uznala, ze to lekarz
        dla sie przekabacic. Dopiero wspolna interwecja ojcow (i jej i mojego
        kolegi) rozwiazala sprawe - kot poszedl do jej rodzicow, ale fochy
        jakie ona robila...

        Zeby nie bylo, uwielbiam zwierzeta, a koty szczegolnie - zawsze byl u
        mnie w domu co najmniej jeden smile). I tez nie chorowalam, ale
        uczulenie moze byc problemem. Jesli dziecko nie ma uczulenia na kota,
        to nie ma sprawy.
    • jola9932 Re: Mam kota - nie mam matki 16.10.09, 13:15
      emwu olej gadanie, tak tak i rób swoje. Choćbyś na głowie staneła nie przekonasz
      mamy bo kot to tylko argument przeciwko wszystkiemu.
      Ze choruje, ze pacierza nie zna itd wszystkiemu winny kotsmile
      Mam kota juz 10 lat i teściowa najpierw usilnie wmawiała nam ze kot i ciąza to
      bardzo źle, potem ze kot i niemowle a teraz hmm ... mamy dwa dodatkowe koty
      znajdy, wyleczyłam je, wykarmiłam i sobie sąsmile
      teraz to dopiero teściowa ma o czym gadacsmile jak nas odwiedza to koty nogą
      przesuwa bo jej przeszkadzają i dziecku zabiera bo to niezdrowo.
      Postawiłam sprawe jasno mój dom, moje koty i zyjemy z nimi więc jak się nie
      podoba to trudno, po stołach nie łazą na kolana nie wchodzą obcym.
    • lavinka Re: Mam kota - nie mam matki 16.10.09, 13:31
      Obawiam się,że kot jest tu tylko pretekstem....
    • emwu55 Re: Mam kota - nie mam matki 16.10.09, 13:44
      dziewczyny dziękuję za wsparcie. Generalnie wiem, że powinnam olac
      jej gadanie ale przykro mi okropnie bo druga babcia ma syna w .....
      a tylko moja mama okazuj mu swoją miłość. A teraz jak pojedziemy to
      tak jakoś "drewniano" będzie. Kobita starej daty jest (po 70) i
      zwierzęta to owszem - w zagrodzie, na polu ale nie w kawalerce.
      • madalenka25 Re: Mam kota - nie mam matki 16.10.09, 13:50
        nauczy syna pacierza i zobaczysz babcia zmięknie smile)
        • emwu55 Re: Mam kota - nie mam matki 16.10.09, 13:57
          też tak pomyślałam hehe
      • cc.c Re: Mam kota - nie mam matki 16.10.09, 23:15
        >Generalnie wiem, że powinnam olac
        > jej gadanie ale przykro mi okropnie bo druga babcia ma syna w .....
        > a tylko moja mama okazuj mu swoją miłość. A teraz jak pojedziemy to
        > tak jakoś "drewniano" będzie.

        Wiesz co emwu55?Do tej chwili ci współczułam , ale teraz widzę , że problem tkwi w tobie , bo chociaż jestes juz dorosla i masz wlasna rodzinę , to pozwalasz matce na manipulowanie sobą .Myslę , że nie pomogą tu żadne przekonywania , ale o wiele bardziej przydalaby się ksiązka typu "Toksyczni rodzice". Sytuacja z kotkiem jest pierwszym krokiem do zdecydowanego wyznaczenia przez ciebie granic , ktorych nie może przekraczać.Inaczej do końca zycia nie uwolnisz się od jej emocjonalnego szantażu .Ale to twój wybór, tylko pamietaj ,że "drewniano" będzie jeszcze wielokrotnie , a powod będzie zawsze tan sam :niezadowolenie twojej mamusi , bo zrobiłaś coś nie tak , jakby sobie tego życzyła.

        Kobita starej daty jest (po 70) i
        > zwierzęta to owszem - w zagrodzie, na polu ale nie w kawalerce.

        Tym bardziej powinnaś ją trzymac jak najdalej od jakiegokolwiek zwierzęcia , dla jego dobra.A matka niech się spełnia jako siostra miłosierdzia wobec ludzi(szkoda , że pomija przy tym własną córkę i jej potrzeby) , bo dla zwierząt jak widać serca nie ma i nie sadzę , aby coś się zmieniło w tej kwiestii. Pozdrawiam.
      • red-koltun Re: Mam kota - nie mam matki 17.10.09, 12:18
        Przeczytałam wszystkie posty i zgadzam się,że Twojej mamie nic nie pomoże.Pomóc musisz sobie.Ja (pod 50,nastoletnie dzieci,mieszkamy w innym mieście) uczę się ciągle jak zachować zdrowie psychczne i poczucie własnej wartości ,bo tu nie chdzi o kotka.Moja mama po 70 (żwawa) a od zawsze "wpierniczała" się w moje życie.Co do zwierząt,to też oczywiście spać nie mogłam,co mama powie na nowe stworzonko.Mamy teraz psa,pająki,myszkę,szczurki(2),kanarka,ogromne akwarium.
        Mieliśmy wcześniej juz koszatniczki,świnki,szczurka,węża,patyczaki,skolopendrę.Te same argumenty:smród,pieniądze,obowiązki.A poza tym złą pracę wybrałam,złego męża,źle,że się rozwiodłam,dzieci nie chodzą do kościoła i wiele, wiele innych.Mama musi mieć problem i zawsze znajdzie pretekst, ale my nie dajmy się niszczyć!!! Nic nie poradzisz
        na stan umysłu i świadomości swojej mamy,bo ona prawdopodobie nic nie chce zmieniać.Ty się nie tłumacz,bo tłumaczą się winni i Twoja mama tyle właśnie wie doskonale i tej pożywki jej do życia potrzeba.
        Chroń siebie i swoją rodzinę i rób co chcesz! Pozdrawiam!
    • pani_myszka Re: Mam kota - nie mam matki 16.10.09, 14:02
      Myślę ze jako odpowiedź wystarczą zdjecia.
      Mój syn jest niepełnosprawny, a kot Tymon to jego najlepszy
      przyjaciel smile

      farm4.static.flickr.com/3363/3316035157_1f2fc37119_o.jpg
      farm4.static.flickr.com/3424/3316035075_b95db5e2d7_o.jpg
      farm4.static.flickr.com/3383/3281377809_e815f22df5_o.jpg
      • jagoda491 Re: Mam kota - nie mam matki 16.10.09, 14:15
        Kot to najlepszy przyjaciel człowieka. W domu mam trzy przygarnięte
        z działek, a w altance też mieszka jedna. Bez zwierząt wogóle a bez
        kotów w szczególe życie byłoby nic niewarte. Mam nadzieję,że nie
        ulegnie pani swojej mamie. Gorąco pozdrawiam.
        • kindofmagic Re: Mam kota - nie mam matki 16.10.09, 15:26
          kot czy pies jeden pies smile nie ma roznicy jakie zwierze. Dzieci
          wychowujace sie ze zwierzetami staja sie czesto "lepszymi" ludzmi.
          Kontakt ze zwierzeciem i opieka nad nim daje dziecku bardzo duzo.
      • uknown Re: Mam kota - nie mam matki 16.10.09, 14:17
        oboje są super - i dziecko i zwierzak, razem na pewno im lepiej, są sobie
        potrzebni smile
      • 4aaa Re: Mam kota - nie mam matki 16.10.09, 14:41
        O kurcze, jestem pod wrażeniem smile)))
      • pani_myszka Re: Mam kota - nie mam matki 16.10.09, 14:47

        i na deser - foto sprzed 9 miesięcy
        farm4.static.flickr.com/3091/3154507384_3b5b9ec556_o.jpg
        koty są dobre i do zabawy i do wspólnego spania smile
        powodzenia!
        • madalenka25 Re: Mam kota - nie mam matki 16.10.09, 15:53
          Pani Myszko zdjęcia piękne smile powodują uśmiech na mojej twarzy za co bardzo
          dziękuje smile))
        • babcia47 Re: Mam kota - nie mam matki 16.10.09, 19:42
          pani_myszka napisała:

          >
          > i na deser - foto sprzed 9 miesięcy
          a także leczą i są najlepszymi fizykoterapeutami..pozdrawiam i życzę
          dużo zdrówka
        • solejrolia Re: Mam kota - nie mam matki 17.10.09, 12:30
          Pani Myszko! Piękny ten Twój Synuś i widać, że są sobie bliscysmile Trzymajcie się
          cieplutko!

          Ja nie jestem kociarą, ogólnie mówiąc brzydzę się kotami. Dotknę, pogłaszczę,
          ale na tym koniec, tak po prostu mam.
          Do teściów w związku z tym jeżdżę raz na rok, raz na półtora roku, na pewno nie
          częściej, bo tam kotów jest...sama nie wiem... 7? 12szt ? pewnie na zimę więcej,
          a wszystkie niemal jednakowe i nie rozróżniam ich.
          no i ten smród. w tym domu wszystko przesiąknięte jest tym smrodem.

          Mamy za to psa w domu, psy uwielbiam. Jak córeczka dostała go na gwiazdkę, to
          moja mama była w szoku (mieszkamy razem), ale ja z nią nie dyskutowałam, po
          prostu ucinałam dyskusję i tyle, inaczej też strzelałaby fochy.
          Pozdrawiam.
      • jowita771 Re: Mam kota - nie mam matki 16.10.09, 15:55
        Pani_myszko, zdjęcia bombowe! Świetnie razem wyglądają, widać, że są sobie bliscywink
      • emwu55 Re: Mam kota - nie mam matki 16.10.09, 16:35
        Pani Myszko - istna woda na młyn mojej matki - że niby choroba synka
        to na pewno od kota. Ciemnogrodu nie wytępisz a plotka niby to
        choroby od kota są to wiadomo jak to plotak zapadnie w pamięć
        bardziej niż naukowe fakty. Zdjęcia super!!
        • pani_myszka Re: Mam kota - nie mam matki 16.10.09, 16:47

          uszkodzenia mózgu nie da sie wytlumaczyc obecnoscia kota (nawet
          dwóch)
          tak czy owak zyczę wam dużo radości ze zwierzaka, bo jestem
          przekonana że kazdy sierściuch uczy dziecko odpowiedzialności i
          troski!
      • cirilla28 Re: Mam kota - nie mam matki 16.10.09, 21:34
        Super zdjęcia - zwłaszcza to ostatnie smile brzuchol koci w sam raz do giglania smile
        Widać wielką przyjaźń, synek jest pięknym chłopcem
        życzę mu duzo zdrowia!

        PS Po temacie wątku myslałam, że założył go kolejny kandydat na premiera big_grin
      • margo_18 Re: Mam kota - nie mam matki 17.10.09, 08:17
        Cudne fotki!
        Życzenia wszystkiego co najlepsze dla Tymka
        i jego przyjaciela smile
    • daga_j Re: Mam kota - nie mam matki 16.10.09, 14:22
      Nie przejmuj się - wiesz, że mama nie ma racji. Głupoty opowiada, a jak taka
      troskliwa babcia to niech se sama uczy wnuczka paciorka czy czego tam. Powiedz
      jej "taka troskliwa jesteś a czemu Ty nie masz czasu go nauczyć wierszyka?
      przyjedź, pobaw się z nim, spróbuj go nauczyć, będzie fajnie". Kotek jako
      towarzysz jest bardzo fajny, pilnuj jedynie by nie był kolejną "pluszową
      zabawką" co nie.
    • kindofmagic a kot przynajmniej katolik? 16.10.09, 15:23
      co tu doradzic? predzej kota pacierza nauczysz niz twoja mama sie
      uspokoi z fochami. Nie przypuszczam aby pomogly tu racjonalne
      argumenty, bo sam atak jest irracjonalny.

      A moze jej sie nie podoba twoj styl zycia skoro wyjezdza z tekstami o
      pacierzu? Moze bedzie sie czepiac z byle powodu, bo prowadzisz dom
      "bez boga" albo cos w tym rodzaju?

      Czlowiek wsord zwierzat wyrasta na lepszego czlowieka, tu nie ma o
      czym czytac. Jesli nie jest uczulony to nie ma problemu.


      Ty jestes mama synka, a babcia moze co najwyzej mu ciastko kupic (za
      twoim pozwoleniem), a nie wychowywac. Nie daj sobie wejsc na glowe.

    • daga_1 Re: U nas w domu zawsze był kot a potem i pies. 16.10.09, 15:40
      Uważam,że dzieci lepiej się chowają ze zwierzętami. Oczywiście pod
      warunkiem,że rodzice też są chętni do wzięcia zwierzaka. Jak
      widzialam jak mój syn tuli do siebie kota i jak dba potem o psa
      (chociaż go nie chciał, bo psa chciala corka), to nigdy nie
      żałowalam decyzji o wzięciu zwierząt do domu.
    • handzia55 Re: Mam kota - nie mam matki 16.10.09, 16:03
      Znam ten ból.Taki sam jest mój ojciec.Człowiek niby inteligentny,
      wykształcony,ponad pół wieku żyjący w mieście,mentalnie pozostał
      wieśniakiem. Jest święcie przekonany, że miejscem psa jest buda(z
      łańbuchem!!!) a kota w domu też byc nie powinno. Moja ś.p.Mama
      kochała zwierzęta, miała (wdomu!) psa i koty ale też miala
      ustawiczne awantury. Ja też miałam ukochanego psa, moja córka ma
      kota i wiecznie wysłuchujemy gadania. Kiedy mój Lord odszedł za TM
      musiałam wysłuchiwać ironicznych komentarzy typu: "za matka tak nie
      płakałaś" przestań ryczeć bo ludzie się śmieją itp. Wierzcie mi,
      byłam wtedy o krok od morderstwa. Takiego człowieka niczy nie
      przekonasz. Puśc gadanie mamy koło uszu i ciesz się kotem i radością
      dziecka.
    • gacusia1 wspolczuje 16.10.09, 16:40
      Mam 4-letniego syna(corke 14lat) i obecnie w domu 4 koty. Dwa
      wlasne,dwa tymczaski. Uwazam,ze najlepsze co moze byc to kot.
      Dzieciak uczy sie delikatnosci i obowiazkow. Zanim przygarnelismy
      pierwszego kota wszyscy mielismy alergie na siersc kotow. Teraz
      alergia zniknela. Posiadanie kota zadzialalo,jak odczulanie. To jest
      naukowo udowodnione.
      Twoja matka po prostu kotow nie lubi i wiesz...to juz jej problem.
      Ty jestes dorosla i masz prawo robic w zyciu to,na co masz ochote i
      decyzje podjete przez Ciebie sa jedynie Twoimi decyzjami a Twojej
      matce nic do tego.
    • boykotka Re: Mam kota - nie mam matki 16.10.09, 16:47
      na pocieszenie - mój ojciec zareagował podobnie jak wzięłam sobie
      kotka. Dziś ( minęły ponad 4 lata )bardzo kocha moje koty i jak do
      mnie przyjeżdża to od progu woła je i chyba tylko suka mojego brata
      jest bardziej kochana. Ale tata zawsze wolał psy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka