Dodaj do ulubionych

Bać się, czy nie?

13.12.03, 01:58
Skoro już trafiłam na to forum, postanowiłam zapytać. Spotykam się ze
wspaniaym mężczyzną, planujemy ślub. Jest on spokojnym, delikatnym, czułym,
łagodnym, zupełnie niekonfliktowym człowiekiem. Nigdy nie podniósł na mnie
ręki, nigdy nie użył wobec mnie siły. Pochodzi z pełnej rodziny, jego
rodzice bardzo się kochają, podobno pokłócili się tylko dwa razy w ciągu 29
lat małżenstwa!

Kiedyś jednak, zostałam wulgarnie zaczepiona przez jakiegoś faceta. Mój
chłopak wpadł w szał. Gdyby go znajomi nie odciągnęli, chyba by skatował
tego człowieka na śmierć. Pamietam, ze patrzyłam na to i wmurowało mnie w
ziemię z przerażenia. Potem słyszałam o jeszcze kilku jego wyczynach sprzed
laty, kiedy sprowokowany przez kogoś, o mały włos go nie zabił, czy naprawdę
porządnie nie uszkodził w ataku furii.

Wiem, że w życiu nie podniósł ręki na kobietę. Był już w trzech dłuższych
związkach, nigdy nie używał przemocy wobec partnerek. Nie wiem, czy mam się
go obawiać? Czy kiedyś może się to odbić na mnie? Czy jeśli ktoś potrafi
kogoś bić dopóki ten nie upadnie na ziemię, a potem jeszcze go kopać jest
zdrowy psychicznie?
Obserwuj wątek
    • ethlin Re: Bać się, czy nie? 13.12.03, 16:18
      Czy jeśli ktoś potrafi
      > kogoś bić dopóki ten nie upadnie na ziemię, a potem jeszcze go kopać jest
      > zdrowy psychicznie?


      Wydaje mi się że sama sobie udzielasz odpowiedzi. Nie jestem ekspertem, ale ja
      bym uciekała od kogoś takiego gdzie pieprz rośnie.
      • nocnepisanie Re: Bać się, czy nie? 14.12.03, 01:51
        "Wydaje mi się że sama sobie udzielasz odpowiedzi. Nie jestem ekspertem, ale
        ja bym uciekała od kogoś takiego gdzie pieprz rośnie."

        Jest tylko jeden mały problem: Ja go bardzo kocham...
        • ethlin Re: Bać się, czy nie? 14.12.03, 12:08
          No tak, to rzeczywiście moze być duży problem;-(
          Ale ze ślubem to chyba lepiej się wstrzymaj...
    • pawel.drozdziak Re: Bać się, czy nie? 16.12.03, 00:01
      nocnepisanie napisała:

      > Wiem, że w życiu nie podniósł ręki na kobietę. Był już w trzech dłuższych
      > związkach, nigdy nie używał przemocy wobec partnerek. Nie wiem, czy mam się
      > go obawiać? Czy kiedyś może się to odbić na mnie? Czy jeśli ktoś potrafi
      > kogoś bić dopóki ten nie upadnie na ziemię, a potem jeszcze go kopać jest
      > zdrowy psychicznie?

      na takie pytanie nikt nie da ci jednoznacznej odpowiedzi. Jesli trafilas na to
      forum i zdecydowalas sie zadac to pytanie o swojego partnera to byc moze masz
      cala mase watpliwosci dotyczacych i innych spraw, nie tylko tego incydentu z
      kopaniem lezacego.

      Podstawowym narzedziem sluzacym do wykrywania zagrozenia jest intuicja.
      Swiadomie mozna nie wiedziec pewnych rzeczy o swoim partnerze, ale mozna je
      CZUĆ. Mozesz na przyklad czuc sie czasem jakos dziwnie w jego obecnosci -
      odczuwac niepokoj, albo bole glowy czy zoladka. Pewne przeczucia ze "cos jest
      nie tak" moga sie manifestowac pod postacia zmeczenia, znuzenia jego obecnoscia.
      Czasem to moze byc sennosc albo jakies inne objawy fizyczne ktore znikaja
      calkowicie kiedy tej osoby nie ma, a pojawiaja sie na przyklad na jej
      wspomnienie. Mozna tez miec czeste sny w ktorych ta osoba wystepuje jako postac
      negatywna lub inne sny o zagrozeniu pojawiajace sie kiedy z ta osoba dlugo
      przebywamy albo duzo o niej myslimy. Wszystko to moga byc przejawy tego, ze mimo
      iz swiadomie odpycha sie od siebie jakies mysli one wciaz gdzies sa. Czyli ze
      podswiadomie czujemy ze ta osoba moze byc grozna mimo, ze wolelibysmy tego nie
      wiedziec.

      Na portalu jest zredagowany przez nas dzial pt. Sztuka Samoobrony, gdzie
      znajdziesz zestaw kilkudziesieciu pytan dotyczacych partnera. Wiele odpowiedzi
      twierdzacych moze oznaczac, ze opisujemy przyszlego damskiego boksera. Radze
      przeczytac ten test i dobrze go przemyslec. Gdybys miala jeszcze jakies pytania
      to pisz.
      • ethlin Re: Bać się, czy nie? 16.12.03, 09:34
        > Na portalu jest zredagowany przez nas dzial pt. Sztuka Samoobrony, gdzie
        > znajdziesz zestaw kilkudziesieciu pytan dotyczacych partnera. Wiele odpowiedzi
        > twierdzacych moze oznaczac, ze opisujemy przyszlego damskiego boksera

        Gdzie jest ten dział???
        • pawel.drozdziak Re: Bać się, czy nie? 16.12.03, 10:24
          www2.gazeta.pl/kobieta/0,36805,0.html
          Zestaw pytan jest na samym dole.
      • nocnepisanie Re: Bać się, czy nie? 16.12.03, 10:34
        Dziękuję za odpowiedź.

        "Na portalu jest zredagowany przez nas dzial pt. Sztuka Samoobrony, gdzie
        znajdziesz zestaw kilkudziesieciu pytan dotyczacych partnera."

        Na 30 zadanych tam pytań, 8 odpowiedzi było twierdzących.

        "Podstawowym narzedziem sluzacym do wykrywania zagrozenia jest intuicja.
        Swiadomie mozna nie wiedziec pewnych rzeczy o swoim partnerze, ale mozna je
        CZUĆ. Mozesz na przyklad czuc sie czasem jakos dziwnie w jego obecnosci -
        odczuwac niepokoj, albo bole glowy czy zoladka. Pewne przeczucia ze "cos jest
        nie tak" moga sie manifestowac pod postacia zmeczenia, znuzenia jego
        obecnoscia"

        Takie obawy były na samym początku znajomości, zwłaszcza w intymnych
        momentach, ale rozwiały się z czasem. On ma coś takiego w sobie, że obcy
        ludzie się go boją. Mało kto siada koło niego w autobusie, kiedy idzie ulicą,
        ludzie ustępują mu miejsca.

        Właściwie sie go nie boję, znam go, ufam mu i czuję sie przy nim bezpiecznie,
        ale wiele razy słyszałam, że prawdziwa natura człowieka ujawnia się po latach
        bycia razem.
        • pawel.drozdziak Re: Bać się, czy nie? 16.12.03, 10:41
          nocnepisanie napisała:

          > Na 30 zadanych tam pytań, 8 odpowiedzi było twierdzących.

          ktore?
          • nocnepisanie Re: Bać się, czy nie? 16.12.03, 10:57
            1. Czy na początku znajomości mężczyzna starał się przyspieszyć naturalny
            bieg wydarzeń, proponując przedwcześnie bliższy związek, zamieszkanie razem
            lub ślub? - Tak

            9. Czy miał kłopoty z policją związane ze stosowaniem przemocy? - Tak, ale
            uszło mu "na sucho", nie on wszczynał awanturę, tylko bronił siebie i kogoś,
            choć zawsze z tą obroną mocno przesadzał.

            11. Czy jest zazdrosny o wszystkich i wszystko, rozlicza czas spędzony przez
            ciebie poza domem, śledzi?
            No, może z tym śledzeniem to przesada, ale np. sprawdza kto do mnie dzwonił na
            komórkę, czyta wiadomości.

            12. Czy nie przyjmuje odrzucenia do wiadomości? - Tak

            13. Czy oczekuje że związek będzie trwał wiecznie uzywa określeń "do grobowej
            deski", "na zawsze", "bez względu na wszystko". - Tak

            16. Czy poświęca dużo czasu na rozprawianie o tobie, opiera swą tożsamość na
            byciu twoim partnerem? - Tak

            23. Czy usprawiedliwia swą dominację lub przemoc tym, że taka jest rola
            mężczyzny? - nie przemoc, ale lubi gdy ostatnie zdanie należy do niego i w
            niektórych sprawach (często błahych, zupełnie mi nie przeszkadzających, albo
            możliwych do zaakceptowania) jest niereformowalny.

            29. Czy grozi, że popełni samobójstwo? - w przypadku gdybym odeszła od niego.
            Nie wiem, na ile mam mu wierzyć. Wydaje mi się, że to zwykły blef.
            • pawel.drozdziak Re: Bać się, czy nie? 16.12.03, 18:35
              nocnepisanie napisała:

              > 1. Czy na początku znajomości mężczyzna starał się przyspieszyć naturalny
              > bieg wydarzeń, proponując przedwcześnie bliższy związek, zamieszkanie razem
              > lub ślub? - Tak

              tu sobie trzeba dokladnie przypomniec w jaki sposob to robil. Istnieje cos
              takiego, jak silne pragnienie zamieszkania razem z osoba na ktorej nam zalezy,
              ale istnieje tez patologiczna forma takiego pragnienia. Stosowanie nacisku na
              partnera, szantazowanie, grozenie, stawianie przed faktem dokonanym itd. Dobrze
              jest przypomniec sobie jak sie w tej sytuacji czulas. Na ile to bylo tak, ze
              zamieszkaliscie razem bo oboje tego chcieliscie, a na ile to bylo tak, ze ty sie
              poczulas w pewnym momencie zmuszona do tego. Przez internet nie sposob opisac
              roznicy bo za pomoca tych samych okreslen mozna opisywac zupelnie inne
              zachowania. Podstawowe pytanie - na ile ty sama czulas, ze ten bieg wydarzen byl
              nienaturalny. Ze tempo bylo duzo szybsze niz chcialas i cos stalo sie jakby poza
              twoja decyzja i poza mozliwosciami przeciwdzialania.

              > 11. Czy jest zazdrosny o wszystkich i wszystko, rozlicza czas spędzony przez
              > ciebie poza domem, śledzi?
              > No, może z tym śledzeniem to przesada, ale np. sprawdza kto do mnie dzwonił na
              > komórkę, czyta wiadomości.

              jakiego rodzaju zachowania nazwalabys sledztwem?

              > 12. Czy nie przyjmuje odrzucenia do wiadomości? - Tak

              i tu znowu trzeba sobie zadac pytanie co to konkretnie znaczy w tym przypadku.
              Moze sprobuj przypomniec sobie kilka przykladow i przypomniec sobie jak sie w
              tym momencie czulas.

              > 13. Czy oczekuje że związek będzie trwał wiecznie uzywa określeń "do grobowej
              > deski", "na zawsze", "bez względu na wszystko". - Tak

              kolejny problem z internetem. Takich okreslen mozna uzyc w sposob pozytywny albo
              negatywny - do wyrazenia przywiazania ktore jest patologiczne. Trzeba czuc roznice.

              > 23. Czy usprawiedliwia swą dominację lub przemoc tym, że taka jest rola
              > mężczyzny? - nie przemoc, ale lubi gdy ostatnie zdanie należy do niego i w
              > niektórych sprawach (często błahych, zupełnie mi nie przeszkadzających, albo
              > możliwych do zaakceptowania) jest niereformowalny.

              a czy istnieja takie sytuacje w ktorych przyznaje ci racje mimo, ze wczesniej
              mial odmienne zdanie od twojego? Jestes w stanie przypomniec sobie kilka
              przykladow na takie zachowanie?

              > 29. Czy grozi, że popełni samobójstwo? - w przypadku gdybym odeszła od niego.
              > Nie wiem, na ile mam mu wierzyć. Wydaje mi się, że to zwykły blef.

              a co sie przez to zmienia?
              • nocnepisanie Re: Bać się, czy nie? 17.12.03, 02:00
                "tu sobie trzeba dokładnie przypomnieć, w jaki sposób to robił. Istnieje cos
                takiego, jak silne pragnienie zamieszkania razem z osoba, na której nam
                zależy, ale istnieje tez patologiczna forma takiego pragnienia."

                W pierwszym miesiącu znajomości to było niewiarygodnie szybkie tempo. Ja
                miałam wakacje, on urlop. Spędzaliśmy razem całe dnie. Już wtedy chciał, bym
                się do niego przeprowadziła, bo... po co, na co czekać? No, ale nie było
                grożenia ani szantażu. Próbował mnie przekonać, ale nie robił nic, co by
                powodowało, że czułam się w jakikolwiek sposób przymuszana do podjęcia tej
                decyzji. Przeprowadziłam się po ośmiu miesiącach, bo w końcu się na to
                zdecydowałam z własnej, nieprzymuszonej woli.

                "jakiego rodzaju zachowania nazwałabyś śledztwem?" Przeglądanie telefonu,
                wypytywanie o kontakty, czytanie korespondencji itd., to wszystko odbywa się
                przy mnie. Na początku nie czułam się z tym szczególnie źle. Nawet mnie to
                bawiło. Teraz już mnie drażni, ale na szczęście zdarza mu się to coraz
                rzadziej. Po części już mu się znudziło, a po części wywalczyłam tę sferę
                prywatności. Jednak zawsze chce wiedzieć, co robiłam danego dnia, gdzie byłam,
                z kim się widziałam. Ale to też jest chyba normalne. Przecież ja go pytam o to
                samo! Chciał przejrzeć mój telefon, więc mu pozwalałam, nie miałam nic do
                ukrycia. Wszystko to było w formie żartu: "no, ilu dzisiaj kochanków do ciebie
                dzwoniło?" Ten "żart" trzyma się go już od trzech lat i zupełnie się przejadł.
                A swoje kontrole argumentuje zazwyczaj tym, ze "ja ci ufam, ale nie ufam innym
                facetom". Jest bardzo zazdrosny, ale nie sądzę, aby to było już chorobliwe.

                "Takich określeń można użyć w sposób pozytywny albo negatywny - do wyrażenia
                przywiązania, które jest patologiczne. Trzeba czuć różnicę."

                Chyba jednak pozytywny, nie czuję w tych stwierdzeniach zagrożenia. To
                przecież normalne, skoro mamy zamiar się pobrać. Od prawie początku znajomości
                słyszałam: "nigdy nie pozwolę ci odejść", "co ja bym zrobił bez
                ciebie", "drugiej takiej nie ma" itd. Nie czułam w tych zwrotach żadnego
                zagrożenia. Przecież nigdzie nie miałam zamiaru odejść. Po co?


                "i tu znowu trzeba sobie zadać pytanie, co to konkretnie znaczy w tym
                przypadku. Może spróbuj przypomnieć sobie kilka przykładów i przypomnieć sobie
                jak się w tym momencie czułaś."

                Kiedyś chciałam z nim zerwać. Pierwszą jego reakcją była złość, oskarżanie o
                oszustwo, wymyślanie przyczyn "na pewno zrobiłaś to, albo masz kogoś itd.",
                podczas gdy chodziło o coś zupełnie innego (zwyczajnie nie mogliśmy się
                dogadać, do tego musieliśmy się rozdzielić). Potem się popłakał i powiedział,
                że nie może beze mnie żyć. Zostałam. Pierwszy raz widziałam jak płakał. Chyba
                jednak i tak bym nie odeszła, bo była to decyzja podjęta pod wpływem chwili,
                zupełnie nieprzemyślana.

                "a czy istnieją takie sytuacje, w których przyznaje ci racje mimo, ze
                wcześniej miał odmienne zdanie od twojego? Jesteś w stanie przypomnieć sobie
                kilka przykładów na takie zachowanie?"

                Zdania jako takiego nie zmienił. Zmienił swoje zachowania i nawyki, które mnie
                bardzo drażniły. W wielu sprawach się nie zgadzamy i wtedy idziemy na
                kompromisy. Raz on ustępuje, raz ja. Czasem robi coś, co mu się nie podoba,
                dlatego, że ja tego chcę, ale zdania nie zmienia. Jednak w pewnych sferach ma
                zakodowane, że taka jest rola mężczyzny, a taka kobiety i nijak nie można go
                przekonać, że może być inaczej. Przykład: Nie wolno mi prowadzić samochodu.
                Mam prawo jazdy, ale nie prowadziłam nigdy niczego poza "Elką" i nie wolno mi
                obciąć włosów. Raz obcięłam na krótko, nie odzywał się do mnie prawie tydzień.
                Mnie się to wydaje głupie i śmieszne, ale skoro to dla niego takie ważne...

                Właściwie jesteśmy normalną parą. Nie wyczuwam zagrożenia z jego strony.
                Niepokoi mnie tylko jego podejście do przemocy fizycznej. On uważa, ze na
                policję i wymiar sprawiedliwości nie ma co liczyć i jeśli zajdzie konieczność,
                trzeba "wymierzyć karę" samemu. Kiedy wróciłam do rozmowy z nim na temat
                incydentu z pobiciem mężczyzny, który mnie zaczepił, skwitował: "należało mu
                się. Jak kogoś zaczepia czy napada, musi się liczyć, że może się to dla niego
                źle skończyć. Robi to na własną odpowiedzialność. Ja miałem prawo bronić
                ciebie i siebie". Na moje pytanie, czy aby troszkę nie przesadził,
                odpowiedział, że nie. Może go trochę poniosło, ale nie żałuje. Twierdzi, że
                żałowałby tylko z jednego powodu: "Zabijesz g..., a pójdziesz siedzieć za
                człowieka". Sama ta jego filozofia w połączeniu z tym, czego byłam świadkiem
                mnie przeraża. Poza tym, nie czuję zagrożenia.

                "a co sie przez to zmienia?"
                Właściwie nic.
                • pawel.drozdziak Re: Bać się, czy nie? 18.12.03, 00:17
                  No i tu jest podobnie jak z Ethlin. Jest sporo szczegolow w zachowaniu twojego
                  partnera, ktore powtarzaja sie statystycznie dosc czesto w zachowaniach mezczyzn
                  sklonnych do przemocy w stosunku do partnerek. Co moze oznaczac, ze jest on
                  potencjalnie do tej przemocy zdolny, ale nie ma co do tego zadnej pewnosci.

                  Po prostu musisz zwracac uwage na to, czy w miare rozwoju zwiazku pewne zjawiska
                  sie nie poglebiaja - na przyklad czy nie ma z jego strony sklonnosci do
                  ograniczania twoich kontaktow towarzyskich, czy zazdrosc nie robi sie coraz
                  intensywniejsza bez powodu, czy nie ma tendencji do postrzegania twojej nauki
                  lub pracy zawodowej jako zagrozenia dla zwiazku itd.
                  • nocnepisanie Re: Bać się, czy nie? 18.12.03, 13:39
                    "Jest sporo szczegolow w zachowaniu twojego partnera, ktore powtarzaja sie
                    statystycznie dosc czesto w zachowaniach mezczyzn sklonnych do przemocy w
                    stosunku do partnerek. Co moze oznaczac, ze jest on potencjalnie do tej
                    przemocy zdolny, ale nie ma co do tego zadnej pewnosci."

                    Przypuszczam, że gdyby nawet wszystkie znaki na niebie i ziemi mówiły, że
                    facet będzie prał swoją żonę, zakochana kobieta i tak będzie na nie ślepa i
                    głucha. Nic nie pomogą przestrogi i ankiety... Obudzi się dopiero, kiedy
                    pierwszy raz poczuje pięść męża na swojej twarzy. Tyle, że wtedy jest to dość
                    późne przbudzenie, bo są małżeństwem, mają dzieci i sprawy są już bardzo
                    skomplikowane.

                    Dziekuję za poświęcenie mi czasu i udzielenie odpowiedzi. Życzę wesołych Świąt
                    i wszystkiego dobrego w Nowym Roku!
    • ethlin Re: Bać się, czy nie? 16.12.03, 11:07
      Dzięki za link.
      Przepraszam że się wtrącam, ale mi wyszło 3 tak:
      5 - w złości niszczy różne przedmioty, stosuje przemoc symboliczną
      20 - przeżywa gwałtowne zmiany nastroju
      21 - obwinia innych za swoje kłopoty

      Czy to może być powód do niepokoju? Często jak się zdenerwuje wali ręką w
      ścianę (aż dziwne że jeszcze sobie krzywdy nie zrobił), potrafi rzucać rzeczami
      o podłogę, drobiazg potrafi doprowadzić go do takiego stanu. Jak jest taki
      roztrzęsiony, zawsze zastanawiam się co mógłby zrobić. Ale ani mi ani nikomu
      nigdy nic złego nie zrobił - nigdy też do niczego nijak mnie nie zmusił.

      • pawel.drozdziak Re: Bać się, czy nie? 16.12.03, 18:37
        ethlin napisała:

        > Ale ani mi ani nikomu
        > nigdy nic złego nie zrobił - nigdy też do niczego nijak mnie nie zmusił.

        a jak czesto zdarza ci sie z nim spierac?
        • ethlin Re: Bać się, czy nie? 16.12.03, 18:50
          Spieramy się dość często, ale z równowagi wytrąca się mniej więcej co kilka
          tygodni (to zależy; czasem dłużej jest spokój (parę miesięcy), a czasem
          potrafi "urządzać sceny" parę razy w tygodniu).
          • pawel.drozdziak Re: Bać się, czy nie? 17.12.03, 11:34
            Ethlin, powiem ci szczerze. Diabli wiedza. Z tego co piszesz ja wnioskuje, ze
            facet jest bardzo porywczy, gwaltowny, slabo panuje nad soba i bywa agresywny.
            To sa warunki mocno sprzyjajace psychicznej i fizycznej przemocy wobec
            partnerki, ale na pewno nie sa to warunki wystarczajace.
            Tak naprawde to ty sama musisz ocenic, czy jestes czy nie jestes poddana
            przemocy w zwiazku. No i wtedy postepowanie nasze jako ekspertow z tej listy
            jest juz standardowe. Jesli zauwazasz, ze facet nie panuje nad swoja agresja na
            pewno wskazana jest duza ostroznosc przy zaciesnianiu takiego zwiazku. Jesli
            takie "sceny" beda sie powtarzac pare razy w tygodniu przez nastepnych 20 lat
            twojego zycia to bedzie to miec na ciebie i ewentualnie twoje dzieci bardzo
            istotny wplyw, ktory sobie mozesz juz teraz latwo wyobrazic.
            • ethlin Re: Bać się, czy nie? 17.12.03, 11:52
              Dzięki za odpowiedź. Masz rację, ze potrafi być bardzo gwałtowny i słabo panuje
              na sobą. Nie wydaje mi się, abym była poddana przemocy z jego strony, ale
              właśnie czasami zastanawiam sie jak to będzie gdy np. weźmiemy ślub. W tym
              momencie jest OK, ale właśnie nachodzą mnie wątpliwości jaki on moze być za
              kilka, kilkanaście lat. Bardzo go kocham, i wiem że nie zrobiłby mi nic złego,
              ale te momenty kiedy traci nad sobą kontrolę budzą we mnie niepokój. No nic, ja
              będę go obserwować, a co będzie dalej - czas pokaże. Jeszcze raz wielkie
              dzięki. Pozdrawiam cieplutko

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka