Dodaj do ulubionych

Reksio pomoże potrąconym zwierzętom. Pomóż więc...

IP: *.chello.pl 03.02.10, 00:04
Panie Marcinie Czyżewski,
Opisał pan świetną kampanię łącznie z przykładami uratowanych zwierzaków. Ale
więcej zrobiłby Pan dla potrąconych zwierząt, gdyby podał Pan np. nr telefonu
gdzie można by zgłosić przypadek potrąconego psa. Proszę zauważyć, że po
potrąceniu zwierzaka nikt właściwie nie wie do kogo zwrócić się o pomoc.
Obserwuj wątek
    • Gość: frwoyz Re: Reksio pomoże potrąconym zwierzętom. Pomóż wi IP: 62.87.186.* 03.02.10, 06:37
      To samo chcialem napisac. Ostatni mialem taki przypadek. Dzwonilem najpierw na
      Straz miejska potem na policje, wreszcie zadzwonilem do znajomego weterynarza i
      on zadzwonil do Arki... Numer telefonu to rapetm kilka znakow wiecej...
      • rikol Re: Reksio pomoże potrąconym zwierzętom. Pomóż wi 08.02.10, 16:37
        Oczywiscie. Wiekszosc ludzi nie wie w ogole jak sie zachowac w takiej sytuacji,
        gdzie dzwonic. A udzielajac pomocy nieumiejetnie mozna spowodowac dalsze
        obrazenia. Zreszta w polskich warunkach strach wejsc na ulice, bo kierowcy pedza
        jak szaleni.
    • anna22290 Reksio pomoże potrąconym zwierzętom. Pomóż więc... 03.02.10, 08:55
      akcja wspanial bo Polska na tle innych krajow ;stare;EU wyglada jak
      kraj barbazyncow ,nawet ich oprawcy sa bezkarni bo
      zwierzeta ;dadtkow;na potrzeby prywatne sedziow nie daja a
      mentalnosc ludzi w duzej mierze tez zostawia duzo do
      zyczenia.POWODZENIA W TEJ TAK NIEROWNEJ WALCE
    • sherman-doberman Reksio pomoże potrąconym zwierzętom. Pomóż więc... 08.02.10, 17:02
      Dobry pomysł. Reksio sympatyczny - należałoby zrobić kreskówkę i
      nadawać przed lub po dzienniku na różnych kanałach telewizyjnych co
      najmniej raz w miesiącu, bo większość społeczeństwa pewnie przed TV
      się byczy,to do koga ta akcja trafi?
      Ponadto należałoby zrobić ulotki w ramach tej Reksiowej akcji. już z
      telefonem lub nawet różnymi telefonami(wg regionów Polski) i wtykać
      wszystkim kierowcom wjeżdżającym w granice Polski lub płacącym na
      autostradach w okienku.
      Z pewnością wielu ludzi się zatrzyma z powodu zwierzaka, ale
      cudzoziemcy a nawet Polacy mieszkający od lat za granicą pojęcia nie
      mają, co dalej zrobić.
      Jakąś akcję z wielkimi plakatami. Reksio zamiast półgołych bab...
      Samej mi się zdarzyło z 15 lat temu być świadkiem, jak jakiś
      parszywiec potrącił pod samym Poznaniem ogromnego psa i pojechał
      dalej. W życiu w Poznaniu nie byłam, komórkowych telefonów w tym
      czasie też jeszcze nie było, naokoło żywej duszy i diabli wiedzieć,
      co robić,,,płacząc pojechałam dalej.


    • Gość: Beti Reksio pomoże potrąconym zwierzętom. Pomóż więc... IP: 83.13.39.* 08.02.10, 17:10
      Proszę o rozszerzenie takiej akcji na całą Polskę. Sama nie dam rady...
    • Gość: miau Reksio pomoże potrąconym zwierzętom. Pomóż więc... IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 08.02.10, 18:17
      Pomysł jest genialny!!!
      Oby więcej takich!
      !!!
      :)
    • Gość: katibe Reksio pomoże potrąconym zwierzętom. Pomóż więc... IP: *.promax.media.pl 08.02.10, 18:25
      Super, tyle że może najpierw wypadałoby zacząć od władz - gdy sama znalazłam
      pod domem potrącone zwierzę, nikt, łącznie ze schroniskiem, zoo i lekarzem
      weterynarii nie był zainteresowany udzieleniem pomocy, ani nie doradził mi, co
      z rannym zwierzęciem zrobić, jeden spychał odpowiedzialność na drugiego lub
      nie miał nic do powiedzenia.
    • Gość: miau ps IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 08.02.10, 18:28
      To prawda - namiary kto może przyjechać i zabrać zwierzę z wypadku by się
      przydały. Mieliśmy już taki przypadek - ok 3 rano znaleźliśmy potrąconego kota
      na ulicy, cały we krwi. Ale żywy. Opłaciliśmy taksówkę weterynarzowi, żeby
      przyjechał. Przybył i powiedział, żebyśmy wzięli zwierzę. Na pytanie czy sam
      nie mógłby, bo z pewnością wie jak bezpiecznie podnieść ranne zwierzę z
      asfaltu, ma przy sobie coś, żeby unieruchomić łapę itp, powiedział, że nic ze
      sobą nie wziął. Nawet rękawic. Opłaciliśmy mu drogę z powrotem i pojechał. A
      my zostaliśmy z kotem na środku jezdni. Potem podzieliliśmy się - ktoś
      pilnował kota, żeby go nie rozjechano na tej jezdni, a inny wziął taksówkę i
      pojechał do schroniska prosić, żeby się zlitowali i pomogli. Dopiero oni
      przyjechali własnym wozem i profesjonalnie zabrali kota. Potem trzeba było
      opłacić operację i sprawdzać, jak się kot miewa, bo początkowo nie domyto mu
      nosa z krwi i nie chciał jeść, bo nie czuł zapachu.
      Ale się wylizał kocina :)
      Więc jakiś nr pomocy w razie czego byłby przydatny.
      • Gość: seiendes Re: ps IP: *.torun.mm.pl 08.02.10, 20:59
        @miau - pełen szacunek, za jednym zrobiłeś więcej, niż 30 statystycznych
        obywateli łącznie.

        O bezduszności niektórych weterynarzy słyszę i przekonuję się nie pierwszy raz.
        To przykre, bo o nieetycznym lekarzu pacjent-człowiek może krzyczeć,
        pacjent-zwierzę o swoim - nie. Ale są i weterynarze wspaniali, ofiarni i czuli -
        pewna pani doktor (zapomniałem nazwiska) napisała do "Polityki o dziesiątkach
        razy, kiedy sama zatrzymuje się przy napotkanych potrąconych zwierzętach,
        czasami już tylko po to, żeby pomóc oszalałemu z bólu psu umrzeć spokojnie,
        mówiąc do niego albo głaszcząc po głowie, a jednocześnie chroniąc od kolejnego
        rozjechania przez jakąś głowę rodziny spieszącą do żony i dzieci; jest też
        wspaniały facet przygarniający i leczący chore i okaleczone jeże, o których
        nawet weterynarze wiedza niewiele.

        Wspaniale, że są tacy ludzie. Stosunek do słabszych (zwierząt) to w jakimś
        stopniu też miara człowieczeństwa.

    • nowak11 Dzwonić na 986-to chyba... 08.02.10, 21:03
      ...ogólnopolski numer do Straży Miejskiej, albo na 112. Jeśli odmówią pomocy
      spisać dane dyżurnego i powiadomić jego przełożonego. Nagłośnić sprawę w
      prasie... Polaków trzeba paru rzeczy po prostu nauczyć.
      • Gość: Hanka Re: Dzwonić na 986-to chyba... IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 08.02.10, 21:29
        W moim powiecie nie ma żadnego schroniska dla zwierząt. Żadna gmina -
        a jest ich 11 - nie ma podpisanej umowy z jakimkolwiek schroniskiem
        dla bezdomnych zwierząt. I co z tego? Nic. Więc o czym my tu
        mówimy???
    • Gość: mk w Warszawie dzwonic na numer 22 353 50 60 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.10, 03:14
      to numer Strazy dla Zwierzat.
      • Gość: mk ambulans dla zwierzat tel. 0-660 444 111 w Wa-wie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.10, 03:19
        wejdzcie na strone kundelpolski.pl
    • Gość: gość W Warszawie nr: 986 IP: 178.56.6.* 16.04.10, 11:30
      Dzwoniąc pod numer 660 444 111 usłyszymy że abonent jest czasowo niedostępny.
      A pod numerem Straży dla Zwierząt odeślą nas do Eko Patrolu, czyli pod numer: 986

      Kiedy ostatnio do nich dzwoniłam, czekałam ponad godzinę na ich przyjazd.
      • mniejsi W Bielsku 16.04.10, 14:47
        W Bielsku działa 112, można też oczywiście zadzwonić bezpośrednio do schroniska
        lub zabrać zwierzę to weterynarza. Ważne jest okrycie rannego kocem, kurtką lub
        czymś podobnym. Po pierwsze żeby nie tracił ciepła, co jest bardzo ważne a po
        drugie zabierając z drogi ranne zwierzę żeby nas nie ugryzło. Jest w szoku,
        czuje ból, jest często bardzo przerażone a ponieważ nie wie co się dzieje chce
        się resztką sił obronić.
        Dzięki interwencji ludzi potrącone zwierzaki mają szansę na życie. Pamiętny
        Loluś biega i skacze i nikt nie pomyślałby nawet że przeszedł piekło. Potrącony
        przez jeden, przez drugi samochód czekał na śmierć. On też ugryzł panią która
        chciała mu pomóc. Dopiero przykryty kurtką dał za wygraną.Dzięki tej pani żyje.
        Weterynarz, rehabilitacja, wózek inwalidzki a teraz normalne psie życie....tylko
        bez domu Loluś czeka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka