Morcinek, Stalinogród i Dachau

IP: *.ssp.dialog.net.pl 28.08.11, 17:38
Gustawa Morcinka poznałem podczas spotkania dla uczniów I Liceum Ogólnokształcącego w Bielsku (byłe Gimnazjum Polskie, obecny "Kopernik"), gdzieś w roku 1950. Mówił trochę o swojej przedwojennej twórczości i więcej o pobycie w obozach koncentracyjnych, wyjaśnił też przyczynę swojej powojennej przerwy w twórczości literackiej - poza wspomnieniami obozowymi "Listy spod morwy":
"Aby jakąś wielką całość dobrze zobaczyć, należy się od niej oddalić, niejako zrobić krok do tyłu; aby więc coś dobrze opisać, należy to uczynić z dystansu czasowego".
Niestety, zasadzie którą nam nastoletnim uczniom wyłożył, w tych złych czasach nie do końca pozostał wierny ...
    • Gość: Jozue Morcinek, Stalinogród i Dachau IP: *.54.168.5.tvksmp.pl 28.08.11, 21:27
      Postawa Morcinka skłania do pytania, jak to było możliwe, że wielu ludzi, którzy podczas wojny wykazali się niezłomnością, czasami wręcz bohaterstwem, po wojnie przeobraziło się w konformistów i oportunistów, współpracując ze zbrodniczym reżimem, mającym na sumieniu zbrodnie na polskich prawdziwych patriotach, jak generał "Nil". Kto kazał Morcinkowi zasiadać w prostalinowskim sejmie i firmować ten zbrodniczy system ? Nikt go do tego fizycznie nie był w stanie zmusić , ceną odmowy mógł być jedynie zakaz publikacji, co spotkało wielu współczesnych mu pisarzy.
      • Gość: Ślązak Cieszyński Re: Morcinek, Stalinogród i Dachau IP: 80.48.151.* 29.08.11, 10:31
        Można też zadać pytanie "ile można być "niezłomnym" "? Może po prostu miał już dosyć tej swojej niezłomności i popłynął z prądem? Poza tym PRL to jednak była jakaś-tam Polska, więc mógł mieć, nawet bardzo długo, złudzenia co do tego systemu. Myślę,że obozowe przeżycia nie pozostały tu bez wpływu.
Pełna wersja