Dodaj do ulubionych

Dziewczyny co byście zrobiłyby gdyby

30.10.06, 12:59
wasz chłop powiedział wam że : jako Polka czyli czytaj : dobra matka, żona,
gospodyni itp. jak urodzisz dziecko masz siedzieć w domu conajmniej do czasu
kiedy ono pójdzie do szkoły ( czyli 6-7 lat ) - a Wy chciałybyście i mieć
dziecko i chodzić do pracy bo bardzo ją lubicie? a facet takiej opcji w ogóle
nie dopuszcza do swojej głowy...

*na szczeście to nie mój chłopek taki durny :-) ale koleżanka ma problem...
Obserwuj wątek
    • kwaliczek Re: Dziewczyny co byście zrobiłyby gdyby 30.10.06, 13:06
      ja by mu powiedział "goń się, chłopie" :) a bardziej kulturalnie : jako Polka
      żyje sobie w demokratycznym wyzwolonym wolnym i pełnym feministek kraju, w
      dodatku w epicentrum Europy i mam zamiar sie realizowac równiez zawodowo czy Ci
      sie to podoba czy nie. czy ja cie chłopie ograniczam w jakiejs sferze życia? a
      moze mam byc poddana Ci żona przez te 6-7 lat jak w krajach arabskich albo w XVIIIw?
      • lotos.flower podpisuję sie pod kwaliczek 30.10.06, 13:28
        nie może jej zabronic
        ja bym sie postawiła, dziecko do przedszkola a ja do pracy
    • luciii moje zdanie nie będzie podporą dla Twojej kole- 30.10.06, 13:29
      żanki...

      jakby mi chłop tak powiedział, skakałabym pod niebo z radości, bo ponad
      wszystko kocham być w domu!
      pracowałam od drugiego dnia po maturze, zasuwałam 7 dni w tyg. w niedziele i
      święta, potem miałam swoją firmę, tam to już szalałam na całego!
      teraz jestem pracownikiem mojego taty [rodzinny biznes], ale jak nigdy
      wcześniej wyśmienicie czuję się w roli całkowitej matki i kury domowej!

      nie wypowiem się za "wolnością", bo uważam, że ta "wolność" jest naprawdę różna
      i zależna od punktu siedzenia :)))))

      w moim przypadku, na dzień dzisiejszy byłaby to fantastyczna propozycja :)

      a może ja staromodna jestem, bo wychodzę z założenia, że to właśnie facet jest
      od bycia mrówkiem, bykiem i zderzakiem :P

      lubię swoją pracę, baaaardzo, ale bez łez rzucę ją dla dzieci
      ech...
      tyle, że ja nie mam tak komfortowo ;/

      ps, ale tak to już jest, co dla jednych jest problmem, dla innych jest
      zbawieniem ;)
      • magda_bb1 Re: moje zdanie nie będzie podporą dla Twojej kol 30.10.06, 13:57
        luciii napisała:
        > ps, ale tak to już jest, co dla jednych jest problmem, dla innych jest
        > zbawieniem ;)

        no właśnie :-) zazwyczaj inni mają to co my byśmy chcieli :-)

        no, ale co rzucić chłopa? od 2 lat im razem cudownie, ślub planują a tu facet
        wyjeżdża z taką teorią... kompromis? ogólnie wiadomo że "podstawą dobrego
        związku jest kompromis" ale przecież obowiązuje on chyba 2 strony?

        szczerze współczuje mojej koleżance bo widzę że trochę ją to poraziło, a
        najgorsze że rzecz dzieje się w dalekiej Australii gdzie ona została dla
        niego... i w końcu znalazła pracę o której marzyła...
      • mpd3 Re: moje zdanie nie będzie podporą dla Twojej kol 30.10.06, 14:13
        Lucii, możemy więc podać sobie ręce. Ja też kocham być w domu i nie czuć tej
        materialno-finansowej odpowiedzialności. Jesli chop jest rozsądny, mądry, dobry
        i kochany - taki jak mój (odpukać!!!!!!!) - nie mam nic przeciwko
        staroświeckiemu podziałowi obowiązków.
        No, ale skoro dziewczyna marzy o tej pracy i zdobyła ją w pocie i trudzie -
        należałoby się chyba dogadać. Zwolenniczką zabraniania i nakazywania to ja
        absolutnie nie jestem!
        • luciii jedno jest pewne > brak rzeczowej rozmowy, 30.10.06, 14:43
          jako wymiany poglądów i pójście na kompromis
          [obu stron] nie wróży dobrego związku

          jeśli już byłabym na miejscu tej dziewczyny, to poważnie bym się zastanowiła
          nas sensem bycia razem, jeśli nie ma między nimi poprawnych damsko-męskich
          relacji

          ale to się łatwo mówi
          sama nie raz, mimo, że innym w takich sytuacjach, w jakich ja się znajdowałam
          potrafiłabym godzinami radzić, sama łamałam się i naprawdę ciężko było mi
          zachować zdrowy rozsądek i zdecydowanie w działaniu

          jedyne, co mogę doradzić, to rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa
          spokojne, rzeczowe przedstawienie swojego punktu widzenia i wspólne próby
          porozumienia się w danej kwestii

          jeśli to się nie uda, to takiego związku nie widzę przyszłościowo...

          ,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.,.
          . do jasnej cholery! wietrznej ospy! i różyczki! co z tym porem?!?
          • magda_bb1 tak też jej powiedziałam - że musi z nim pogadać 30.10.06, 14:46
            jeszcze raz i jeszcze raz... jeśli jej zależy...
    • e_rubi Re: Dziewczyny co byście zrobiłyby gdyby 30.10.06, 15:39
      nie bardzo moge sobie wyobrazic taka sytuacje...co to za zwiazek, ze mi facet
      mowi: masz zrobic tak i tak i koniec dyskusji...obojetnie czego by taki nakaz
      dotyczyl. Przeciez to nie jest jej Pan i Wladca, tylko maz...
      wspolczuje chorej sytuacji

      jedyna szansa to szczera rozmowa i walczenia o rowne prawa w zwiazku do
      decydowania o sobie. my wszystkie wazne decyzje podejmujemy wspolnie, jesli
      mamy odmienne zdania tak dlugo gadamy albo szukamy innych rozwiazan, az
      dojdziemy do porozumienia. nie wyobrazam sobie, zebym mogla byc z kims, kto tak
      nie potrafi
    • mysty Re: Dziewczyny co byście zrobiłyby gdyby 30.10.06, 22:52
      ja bym go wyśmiała, a potem ewentualnie w klejnoty kopnęła, coby mu podobne
      fantazje na przyszłość z 'główki' wybić :P

      a tak na poważnie: kompromis w związku to rzecz święta, ale - zbyt częste
      wkraczanie na drogę kompromisu sprawia, że w którymś momencie ta droga okazuje
      się nie tą, po której chciałyśmy wędrować

      Skoro ona chciałaby i mieć dziecko i chodzić do pracy a on tej opcji w ogóle
      nie dopuszcza ... cóż, życie mamy jedno. Cokolwiek by nie powiedzieć, Twoja
      koleżanka musi podjąć tą decyzję sama bo to ona będzie później zbierać żniwo
    • lechickachata Re: Dziewczyny co byście zrobiłyby gdyby 30.10.06, 22:56
      Dla mnie to sytuacja niemożliwa. Nie wyobrażam sobie życia bez pracy. Lubię być
      w domu, lubię prace domowe, wszystko OK, ale potrzebuję też realizować się w
      zawodzie. Chłop, który narzuca swoją wolę i nie pyta o zdanie musi liczyć się z:
      "Już się zepsułeś i wiem co zrobię, zamienię Cięęęęę na..."

      Gosia
      Michasia
    • ciri_77 Re: Dziewczyny co byście zrobiłyby gdyby 31.10.06, 08:29
      Dobrze ze z takim tekstem wychodzi chłopak a nie mąż. Jest jeszcze czas, zeby
      sna spokojnie porozmawiać o wizji przyszłego życia, zanim bedzie zbyt późno. Bo
      jeśłi ona nie wyobraża sobie siedzenia w domu a on nie wyobraża sobie pracującej
      żony - to czas podjąć poważne decyzje.
      A gdyby dotyczyło to mnie - jeśli mąż zarabia wystarczająco dużo, to chetnie
      zostanę w domu - przez DWA czy TRZY lata :) Wychowam dzieciaki, wróce na studia.
      Ale potem wracam do pracy, początkowo na pól, potem na cały etat, a dzieci do
      przedszkola - kocham swój zawód, firma jest mi obojętna ale lubię pracować. Na
      szczęście problem tu przedstawiony mnie nie dotyczy, bo nie cierpię być "pod murem"
    • uma.pax Re: Dziewczyny co byście zrobiłyby gdyby 31.10.06, 11:43
      ta dziewczyna chyba musiala wiedziec ze jej facet ma takie poglady zanim zaszla
      w ciaze.... ja bym sie z takim facetem niezwiazala nigdy.
      • magda_bb1 Na szczęscie ona jeszcze nie jest w ciąży 31.10.06, 11:50
        sama jestem ciekawa jak rozwiażą ten problem...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka