mysty
07.12.06, 17:18
dziewczyny, te, które mają kilkumiesięcznych chłopczyków: coś takiego jak
stulejka u małego dziecka nie istnieje !!! Ale po kolei:
któraś tam z rzędu wizyta u pediatry, Tyma ma może z 2 miesiące i lekarka do
mnie: on ma stulejkę, jest za mały na operację, ewentualnie można mu trochę
odciągać po kąpielu i dalejże mi pokazała. Tymosław zaczął wrzeszczeć
przeokropnie więc w domu szybko do neta i czytam - do roku nie wolno nic
robić z siusiakiem. No to nie robię i nikt nie wrzeszczy ;P. Jesteśmy na 2
kontroli bioderek i lekarka (nota bene polecam kobietę, spędziłam tam chyba z
30 minut tak fajnie się z nią rozmawiało, chętnie odpowiada na pytania, dr
Zapart z Euromedica) do mnie z hasłem: 'ale nie rusza pani siusiaka, wie
pani, że absolutnie nie wolno 'tam' grzebać do roku !' ja 'tak, tak, wiem' i
krew mnie zalewa (ktoś nam zalecił delikatne odciąganie po kąpieli, k***).
Dzisiaj mój siostrzeniec (5 lat) wylądował u Kaczmarczyka (bo w przeciwnym
razie groził mu szpital) z ... zapaleniem prącia. Pani pediatra zaleciła
mycie staranne i odciąganie siusiaka. Jak Kaczmarczyk to usłyszał to złapał
się za głowę - 'absolutnie nie wolno grzebać w siuśku i nic tam nie myć, to
są ochronne wydzieliny' i gadu-gadu z moją siostrą a propos' Tymka - 'coś
takiego jak stulejka u dziecka do roku nie istnieje !!!! Nie wolno grzebać
przy siusiaku !!!'
so, drogie mamuśki, zostawcie siusiaki swoich synków w świętym spokoju ! ;P
a w ogóle to chyba najlepiej zasięgnąc informacji u 5 lekarzy nim cokolwiek
się zrobi :/