tow.stalin
31.08.06, 12:39
jak wiadomo wszystkiemu winne centrale, gorole, krasnale i ciśnienie
atmosferyczne w arktyce :)
info z dzisiejszej rzepy:
w tym tygodniu MG ma ogłosić strategię dla gornictwa na lata 2007-2015. chyba
najlepiej scharakteryzował ją prof. Barczak z AE w Katowicach, członek rady
nadzorczej KW: "Wreszcie dostrzega się, że spółka węglowa jest firmą, która
nie powinna być zarządzana z Warszawy". a co na to wolne związki zawodowe,
wybierane wszak przez górnicze załogi?
"Związkowcom nie podoba się nawet to, co eksperci uważają za jej głóny atut,
czyli propozycję by węglowe spółki same przygotowywały swoje plany rozwoju.
Dotychczas były przywożone ze stolicy"
no nie, zalogi górnicze nie chcą uniezależnienia się od centrali w
warszawie :)))))))))) jak miło :)))))))))
"Monisterstwo chce, by wzrost płac był powiązany z wydajnością kopalń. Bo
pensje mają największy udział w stalke rosnących kosztach produkcji.
Związkowcy nie godzą się na to."
pewnie nie godzą się na to w myśl antykomunistycznej zasady: "czy się stoi,
czy się leży, to podwyżka się należy" :)))))) ach ta okropna centrala,
proponuje barbarzyńśkie zasady wzrostu wynagrodzeń, tylko autonomija może
uratować nas przed gorolami z centrali ;)
"(związki zawodowe) Stanowczo przeciwstawiają się też temu, by spółki
samodzielnie tworzyły systemy zachęt i osłon dla pracowników, którzy chcą
odejść z branży. Według "Solidarności" doprowadzi to do zmniejszenia
zatrudnienia i do podziału pracownikow na lepszych i gorszych"
i tu się akurat częściowo zgodze: po pierwsze, w górnictwie mamy do czynienia
z niedoborem pracowników dołowych (kłaniają się "reformy" poprzednich kilku
ekip) ale po drugie, co do zmniejszenia zatrudnienia (ogółem w sektorze), to
można podejść do tego spokojniej, mianowicie, duża część górników z kopalń
likwidowanych byłaby potrzebna w kopalniach rentownych, które też cierpią na
brak wykwalifikowanej kadry dołowej.
a jako ciekawostke nie do pogardzenia, dodam tylko, że Kompania Węglowa ma
bagatelka - 4 miliardy PLN długu, innymi słowy 4 000 milionów, co starczyłoby
na 2000 (2 razy w tygodniu) losowań dużego lotka, czyli na jakieś 38,5 roku
do przodu. licząc od dziś to byłby do końca 2045 roku. a górnicy za pomocą
związkowców (a jak co, to za pomocą śrub, rurek i nakrętek) nie zgadzają sie
nawet na likwidację najbardziej nierentownych kopalń i przenosiny pracownkiów
z jednej kopalni do drugiej. widać gornikóm nie w smak wnioski, do jakich
doszedł prof. barczak :)