Dodaj do ulubionych

Działalnośc argentyńskich op pod Falklandami

02.05.11, 16:15
W trakcie wojny falklandzkiej (2 kwietnia 1982 - 14 czerwca 1982) między Wielką Brytanią i Argentyną, zwanej też wojną o Falklandy-Malwiny, nieliczne argentyńskie okręty podwodne zmusiły Royal Navy do podjęcia znacznego wysiłku w celu zachowania kontroli nad morskim obszarem działań wojennych, w tym zaangażowania w działania przeciwpodwodne 12 okrętów nawodnych, sześciu okrętów podwodnych oraz 25 helikopterów.

W momencie wybuchu konfliktu, stanowiące część argentyńskiej marynarki wojennej argentyńskie siły podwodne dysponowały czterema dieslowskimi okrętami podwodnymi. Dwa z nich stanowiły zwodowane w latach 1944-1945 amerykańskie okręty modernizacji GUPPY ARA "Santa Fe" ex-USS "Catfish" (SS-339) i ARA "Santiago del Estero" ex-USS "Chivo" (SS-341) typu Balao, dwa pozostałe zaś to zakupione w Niemczech jednostki typu 209 ARA "Salta" (S-31) oraz ARA "San Luis" (S-32). Ostatnie dwa z tych okrętów, stanowiły w tym czasie cieszący się największą popularnością nowoczesny projekt eksportowy. Jedynie jednak dwie z czterech jednostek argentyńskich nadawały sie do prowadzenia operacji bojowych - "Salta", która właśnie kończyła planowy remont w stoczni, opuściła ją i w trakcie kontrolnych testów stoczniowych okazało się że okręt generuje tak duży hałas, że nie nadaje sie do prowadzenia działań bojowych w związku z czym musiała powrócić do stoczni w celu dokonania dalszych napraw, "Santiago del Estero" natomiast nie nadawał się do zanurzenia, w związku z czym w roku 1981 został wyłączony ze służby liniowej i skierowany do statycznej działalności szkoleniowej. Zdolne do prowadzenia działań operacyjnych były jedynie stary "Santa Fe" o ograniczonej już zdolności bojowej oraz "San Luis" - w pełni operacyjny lecz z nową załogą z niewielkim jeszcze doświadczeniem w prowadzeniu operacji bojowych. Po odrzuceniu przez argentyńskie dowództwo kilku planów działań na morzu, przyjęto koncepcję wojny na wyniszczenie polegającej na nękaniu przeciwnika, w której argentyńska marynarka - wobec przewagi Royal Navy - atakować miała nie bezpośrednio lecz w dogodnych dla siebie warunkach. W innych przypadkach, argentyńskie okręty pozostawań miały poza ogłoszoną przez Brytyjczyków strefą zamkniętą i oczekiwać na pojawienie się celu w dogodnych okolicznościach do ataku.

W pierwszym okresie operacji, "Santa Fe" wykonał zadanie wysadzenia oddziału sił specjalnych oraz zaopatrzenia, "San Luis" natomiast przeprowadził patrol na północ od Wysp Falklandzkich podczas którego zaatakował brytyjski okręt który wpłynął w sektor jego patrolu. "W pierwszym okresie konfliktu "Santa Fe" nie został jeszcze wykryty, toteż patrolował obszar między Wyspą Wniebowstąpienia, a Georgią Południową, w celu przecięcia brytyjskich linii komunikacyjnych. "Santa Fe" był jedynym argentyńskim okrętem podwodnym zaangażowanym w inwazję na Falklandy. Jego pierwsza misją było wysadzenie oddziału komandosów na przylądku Pembroke mającego zająć tamtejsza latarnie morską. W tym celu 26 marca opuścił bazę morską w Mar del Plata, jednak w międzyczasie Brytyjczycy poznali plan ataku i wzmocnili obronę latarni. Wobec zmiany sytuacji, dowództwo argentyńskie nie zdecydowało się na atak małym oddziałem komandosów, toteż po otrzymaniu odpowiednich rozkazów, "Santa Fe" 2 kwietnia 1982 roku wysadził oddział na plaży, na północ od latarni. Po przeprowadzeniu kilkudniowego patrolu w tym rejonie, okręt powrócił następnie do bazy. Podczas następnego patrolu połączonego z dostarczeniem 20 ludzi i zaopatrzenia do Georgii Południowej, 24 kwietnia, "Santa Fe" wykrył brytyjską operację za pomocą sonaru aktywnego, sam pozostał jednak nie wykryty. Już jednak następnego dnia, w trakcie przepływania na powierzchni w kierunku głębszych wód umożliwiających zanurzenie, argentyński okręt został wykryty przez brytyjskie śmigłowce i ostrzelany pociskami rakietowymi. Z obawy jednak przed atakiem za pomocą bomb głębinowych oraz torped, dowódca okrętu nie zdecydował się na zanurzenie. "Santa Fe" został w efekcie kilkakrotnie trafiony pociskami odczuł tez skutki pobliskich wybuchów bomb głębinowych. Uszkodzenia jednostki były na tyle poważne, że jego dowódca zdecydował się wysadzić okręt na brzeg w Zatoce Króla Edwarda, gdzie załoga porzuciła okręt. Po zajęciu Georgii Południowej przez wojska brytyjskie, "Santa Fe" został zajęty przez Brytyjczyków. Od tego momentu, jedynym argentyńskim okręte podwodnych w służbie operacyjnej został "San Luis".

Tyle o "Santa Fe" - działalnośc "San Luis" opiszę wkrótce
Obserwuj wątek
    • chateaux Re: Działalnośc argentyńskich op pod Falklandami 02.05.11, 16:28
      Czyli Brytyjczycy zniszczyli stary okręt tylko dlatego ze przypadkiem trafili na niego gdy płynął na powierzchni. Całkiem jak podczas 2 w.ś.
    • kstmrv Re: Działalnośc argentyńskich op pod Falklandami 02.05.11, 16:59
      Wiemy że jesteś fanatykiem OP, ale tu już przesadzasz. Argentyńskie ciubaryki na jakichś muzealnych OP podjęły wojnę z Royal Navy. Wynik był do przewidzenia.
      Jak już chcesz podać jakiś sensowny epizod podobnego typu, to możesz opisać zeszłoroczne zatopienie Cheonana przez OP Północnych. Tam, w przeciwieństwie do Argentyny, akcja została przeprowadzona perfekcyjnie i choć też użyto muzealnego OP i torpedy starej generacji to w efekcie po pojedynczym trafieniu została zatopiona (wraz z połową załogi) 1000-tonowa korweta naszpikowana nowoczesną elektroniką i uzbrojeniem z USA.
      • bmc3i Re: Działalnośc argentyńskich op pod Falklandami 02.05.11, 17:14
        kstmrv napisał:

        > Wiemy że jesteś fanatykiem OP, ale tu już przesadzasz. Argentyńskie ciubaryki n
        > a jakichś muzealnych OP podjęły wojnę z Royal Navy. Wynik był do przewidzenia.
        > Jak już chcesz podać jakiś sensowny epizod podobnego typu, to możesz opisać zes
        > złoroczne zatopienie Cheonana przez OP Północnych. Tam, w przeciwieństwie do Ar
        > gentyny, akcja została przeprowadzona perfekcyjnie i choć też użyto muzealnego
        > OP i torpedy starej generacji to w efekcie po pojedynczym trafieniu została zat
        > opiona (wraz z połową załogi) 1000-tonowa korweta naszpikowana nowoczesną elekt
        > roniką i uzbrojeniem z USA.


        Tobie cały świat kojarzy sie tylko z dupą, czyli z tym kogo lubisz i kogo nie lubisz. i ani Ci do głowy przyjdzie, ze można cokolwiek na tym forum napisac bez emocji, bez żenujących prób dopier.dalania komukolwiek, tylko i wyłacznie z racji zainteresowania działaniami militarnymi. Napisz jeszcze cos ciekawego o O'Gradym.

        • kstmrv Re: Działalnośc argentyńskich op pod Falklandami 02.05.11, 19:57
          > Tobie cały świat kojarzy sie tylko z dupą, czyli z tym kogo lubisz i kogo nie l
          > ubisz. i ani Ci do głowy przyjdzie, ze można cokolwiek na tym forum napisac bez
          > emocji, bez żenujących prób dopier.dalania komukolwiek, tylko i wyłacznie z ra
          > cji zainteresowania działaniami militarnymi.

          To co mi się kojarzy, a co nie, nie ma żadnego znaczenia. Dziadowska armia z kraju trzeciego świata, wyposażona w stare OP i niedoszkoloną załogę. A naprzeciwko Royal Navy. Wynik łatwy do przewidzenia. Analizowanie czegoś takiego przypomina strzelanie z F-15 do Miga 21, dlatego i owszem zajmują się tym intensywnie co najwyżej amerykańskie uczelnie i instytuty wojskowe.
          Przykład z Cheonanem jest o tyle trafny że pokazuje jak można to zrobić SKUTECZNIE mimo że właśnie ma się taki stary OP.

          > Napisz jeszcze cos ciekawego o O'G
          > radym.

          Właśnie, dawno już o tym nie pisałem.
      • premier_stulecia Re: Działalnośc argentyńskich op pod Falklandami 02.05.11, 17:29
        Czy coś poza pierdzeniem potrafisz wnieść do tematu?
        Przestań pieprzyć jak potłuczony i sam napisz jakiś sensowny tekst. A jak nie umiesz, to wracaj do swoich topiców i wklejaj sobie dalej linki do wikipedii. To ci najlepiej wychodzi.
      • m87orkan Jesteś chory psychicznie, wiesz? 02.05.11, 19:33
        Piszę to bez złośliwości, najzupełniej serio.
      • chateaux Masz jakichś przyjaciół? 02.05.11, 20:14
        Nie sadzę abyś miał jakichś przyjaciół w rzeczywistości nieelektronicznej? Jeśli uważasz że masz, to dobrze radze - zerwij z nimi wszelkie kontakty. To fałszywi przyjaciele. Ci prawdziwi i oddani Ci, ostrzegliby Cie przed Tobą samym dla Twojego dobrze pojętego dobra, i poradziliby Ci odpowiednia konsultację.
      • thomas4friends Re: Działalnośc argentyńskich op pod Falklandami 03.05.11, 15:29
        kstmrv napisał:

        > Wiemy że jesteś fanatykiem OP, ale tu już przesadzasz. Argentyńskie ciubaryki n
        > a jakichś muzealnych OP podjęły wojnę z Royal Navy. Wynik był do przewidzenia.
        > Jak już chcesz podać jakiś sensowny epizod podobnego typu, to możesz opisać zes
        > złoroczne zatopienie Cheonana przez OP Północnych. Tam, w przeciwieństwie do Ar
        > gentyny, akcja została przeprowadzona perfekcyjnie i choć też użyto muzealnego
        > OP i torpedy starej generacji to w efekcie po pojedynczym trafieniu została zat
        > opiona (wraz z połową załogi) 1000-tonowa korweta naszpikowana nowoczesną elekt
        > roniką i uzbrojeniem z USA.


        To jakiś żart?
        • chateaux Re: Działalnośc argentyńskich op pod Falklandami 03.05.11, 15:47
          nie, to u niego stan normalny
    • bmc3i "San Luis" 02.05.11, 17:31
      "San Luis" wyszedł na patrol w drugim tygodniu kwietnia 1982 roku. Jego rejonem operacyjnym był obszar na północ od Falklandów, gdzie miał atakować okręty brytyjskie według zasad ustalonych przez obowiązujące go zasady użycia broni. W trakcie tego patrolu, okręt przeprowadził trzy ataki torpedowe, dwa z użyciem przeznaczonych do ataku na jednostki nawodne torped SST-4 oraz jeden atak przy użyciu amerykańskiej torpedy przeciwpodwodnej Mark 37. Celem pierwszych ataków przeprowadzonych 1 maja 1982 roku były średniej wielkości jednostki brytyjskie wyposażone w helikoptery ZOP fregata rakietowa typu 22 HMS „Brilliant” (F90) oraz fregata typu 12 HMS „Yarmouth” (F101). Oba ataki nie przyniosły powodzenia, a okręty brytyjskie przypuściły trwający 20 godzin kontratak za pomocą bomb głębinowych oraz co najmniej jednej torpedy. Drugi atak argentyńskiego okrętu, którego celem był okręt podwodny, został przeprowadzony 8 maja. 12 minut po odpaleniu przeciwpodwodnej torpedy Mk.37, z kierunku celu słyszalny był odgłos eksplozji, jednakże Wielka Brytania nigdy nie potwierdziła straty okrętu podwodnego, toteż przypuszcza się że torpeda mogła eksplodować uderzając w dno. Ostatni atak miał miejsce 10 maja - podobnie jak poprzednie przeprowadzony został bez użycia peryskopu. Jego celami były fregaty rakietowe typu 21: HMS "Arrow" (F173) i "Alacrity" (F174), przy czym atak na każdy z okrętów nastapił przy uzyciu jednej torpedy na jeden cel. Podobnie jak poprzednie, także ten atak nie przyniósł sukcesu, miło że na atakującym okręcie usłyszano niewielką eksplozję z kierunku celu 6 minut po odpaleniu torpedy. Co istotne, po wciągnieciu przez "Arrow" jej holowanej przynęty przeciwtorpedowej okazało się, że urządzenie jest zniszczone. Zostało to uznane za dowód, iż brytyjska pułapka zadziałała i zwiodła układ naprowadzania torpedy SST-4. Atak na drugi okręt brytyjski został przeprowadzony w sytaucji szybko zwiększającej się odległości miedzy "San Luis" a celem, w związku z czym przyczyną jego bezskuteczności było prawdopodobnie wyjście "Alacrity" poza zasięg torpedy

      Wg informacji podawany przez opracowanie amerykanskiego Naval War College, przyczyną co najmniej trzech niepowodzen były błedy torped oraz praktyczna niezdatnosc do uzytku okretowego systemu okreoli ognia, w wyniku czego dane do strzalu byly obliczane przez załogę "San Luis" "ręcznie". Powodem byly takze zrywajace sie kable sterowania przewodowego, oraz prawdopodobie błędy w systemie pomiaru głebokosci torped, w wyniku czego kilka argentyńskich torped przeszło zbyt głeboko.
      • marek_boa Re: "San Luis" 03.05.11, 00:42
        To samo Matrek można wyczytać ze wspomnień dowódcy op "San Luis" komandora Fernando Azceuta!:) Nie Dodałeś tylko ,że strzelania torpedowe odbywały się bez użycia peryskopu bo ten był po prostu uszkodzony i nie dało się z nie go korzystać!
        Więcej informacji w tym temacie Możesz Znaleźć na:
        www.ops.mil.pl/op/wspolczesne_op/?aid=268
        • bmc3i Re: "San Luis" 03.05.11, 01:11
          marek_boa napisał:

          > To samo Matrek można wyczytać ze wspomnień dowódcy op "San Luis" komandora Fern
          > ando Azceuta!:) Nie Dodałeś tylko ,że strzelania torpedowe odbywały się bez uży
          > cia peryskopu bo ten był po prostu uszkodzony i nie dało się z nie go korzystać
          > !


          Pisalem ze bez peryskopu, co jest oczywiste współczesnie.


          > Więcej informacji w tym temacie Możesz Znaleźć na:
          > www.ops.mil.pl/op/wspolczesne_op/?aid=268


          A od tego miejsca w sieci to radze jak najdalej. Czasami pisza takie bzdury, ze nóż sie w kiszeni otwiera.
        • bmc3i Re: "San Luis" 03.05.11, 01:38
          marek_boa napisał:

          > Więcej informacji w tym temacie Możesz Znaleźć na:
          > www.ops.mil.pl/op/wspolczesne_op/?aid=268


          No, tym razem nie moge im nic zarzucic :)
    • jopekpl Jedno proste pytanie ?? 02.05.11, 23:10
      Jaki wpływ miały argentyńskie OP na odniesione przez to państwo zwycięstwo w wojnie z GB???
      • bmc3i Re: Jedno proste pytanie ?? 02.05.11, 23:43
        jopekpl napisał:

        > Jaki wpływ miały argentyńskie OP na odniesione przez to państwo zwycięstwo w wo
        > jnie z GB???



        Pytasz w celu ponownej kłótni? Ja rozpocząłem ten watek, bo byc może niektórych zainteresuje jak to wyglądało.

        Ale odpowiem. Zwiekszenie kosztów brytyjskiej operacji o miliardy funtów. A miałyby ogromny wpływ, jak twierdzi autor opracowania Naval War College, gdyby "San Luisowi" udało się odnaleźć brytyjski lotniskowiec. Zmieniłby przebieg wojny.
        • bmc3i Re: Jedno proste pytanie ?? 02.05.11, 23:52
          bmc3i napisał:

          > jopekpl napisał:
          >
          > > Jaki wpływ miały argentyńskie OP na odniesione przez to państwo zwycięstw
          > o w wo
          > > jnie z GB???
          >
          >
          >
          > Pytasz w celu ponownej kłótni? Ja rozpocząłem ten watek, bo byc może niektórych
          > zainteresuje jak to wyglądało.
          >
          > Ale odpowiem. Zwiekszenie kosztów brytyjskiej operacji o miliardy funtów. A mia
          > łyby ogromny wpływ, jak twierdzi autor opracowania Naval War College, gdyby "Sa
          > n Luisowi" udało się odnaleźć brytyjski lotniskowiec. Zmieniłby przebieg wojny.


          Nie wspominajac o tym, ze duza czesc argentynskich operacji desantowych, zwlaszcza przy uzyciu sil specjlanych, wykonana była przy pomocy desantu wlasnie z tych okretów podwodnych. Poza tym, po zamknieciu przez brytyjczykow strefy zakazanej, zaopatrzenie dla jednostek argentynskich na zajetych wyspach, moglo byc dokonywane jedynie przez op.
          • chateaux Re: Jedno proste pytanie ?? 03.05.11, 15:52
            bmc3i napisał:

            > Nie wspominajac o tym, ze duza czesc argentynskich operacji desantowych, zwlasz
            > cza przy uzyciu sil specjlanych, wykonana była przy pomocy desantu wlasnie z ty
            > ch okretów podwodnych. Poza tym, po zamknieciu przez brytyjczykow strefy zakaza
            > nej, zaopatrzenie dla jednostek argentynskich na zajetych wyspach, moglo byc do
            > konywane jedynie przez op.


            Swoja droga ciekawe, jak można zmieścić zespół uderzeniowy komandosów wraz z wyposażeniem na stosunkowo niewielkim przecież okręcie. Ale widocznie się da. Co do tych okrętów typu 209, gdzieś słyszałem, ze mogły przebywać w zanurzeniu prawie trzy tygodnie! To prawda?
        • jopekpl Re: Jedno proste pytanie ?? 03.05.11, 01:04
          bmc3i napisał:


          >
          > Pytasz w celu ponownej kłótni? Ja rozpocząłem ten watek, bo byc może niektórych
          > zainteresuje jak to wyglądało.

          A to przepraszam .
          Faktycznie niech więcej osób uzmysłowi sobie że działania argentyńskich OP nie przyniosły swojemu krajowi żadnych korzyści i ich działania były jedynie marginalnym nic nie znaczącym dodatkiem.
          Pzdr.
          > Ale odpowiem. Zwiekszenie kosztów brytyjskiej operacji o miliardy funtów. A mia
          > łyby ogromny wpływ, jak twierdzi autor opracowania Naval War College, gdyby "Sa
          > n Luisowi" udało się odnaleźć brytyjski lotniskowiec. Zmieniłby przebieg wojny.

          gdyby babcia miała wąsy.....resztę znasz
          • bmc3i Re: Jedno proste pytanie ?? 03.05.11, 01:13
            jopekpl napisał:

            > bmc3i napisał:

            > > Pytasz w celu ponownej kłótni? Ja rozpocząłem ten watek, bo byc może niek
            > tórych
            > > zainteresuje jak to wyglądało.
            >
            > A to przepraszam .
            > Faktycznie niech więcej osób uzmysłowi sobie że działania argentyńskich OP nie
            > przyniosły swojemu krajowi żadnych korzyści i ich działania były jedynie margin
            > alnym nic nie znaczącym dodatkiem.
            > Pzdr.
            > > Ale odpowiem. Zwiekszenie kosztów brytyjskiej operacji o miliardy funtów.
            > A mia
            > > łyby ogromny wpływ, jak twierdzi autor opracowania Naval War College, gdy
            > by "Sa
            > > n Luisowi" udało się odnaleźć brytyjski lotniskowiec. Zmieniłby przebieg
            > wojny.
            >
            > gdyby babcia miała wąsy.....resztę znasz


            To napisz jakie korzyści przyniosly swojemu krajowi dzialania argentyńskich wojska lądowych :)
        • kstmrv Re: Jedno proste pytanie ?? 03.05.11, 16:26
          bmc3i napisał:

          > jopekpl napisał:
          >
          > > Jaki wpływ miały argentyńskie OP na odniesione przez to państwo zwycięstw
          > o w wo
          > > jnie z GB???
          >
          >
          >
          > Pytasz w celu ponownej kłótni? Ja rozpocząłem ten watek, bo byc może niektórych
          > zainteresuje jak to wyglądało.
          >
          > Ale odpowiem. Zwiekszenie kosztów brytyjskiej operacji o miliardy funtów. A mia
          > łyby ogromny wpływ, jak twierdzi autor opracowania Naval War College, gdyby "Sa
          > n Luisowi" udało się odnaleźć brytyjski lotniskowiec. Zmieniłby przebieg wojny.

          Bredzisz jak podczas niedawnej dyskusji z Ogarkiem nt "Rola OP w polski wojsku". Każdy kraj kupuje taki sprzęt jaki jest mu potrzebny do walki z potencjalnym przeciwnikiem. Argentyna musiała walczyć z przeciwnikiem który przypłynął z daleka, więc optymalnie było postawić na OP. A jeszcze optymalniej (bo koszt, eksploatacja OP i utrzymywanie ich baz kosztuje drogo, a walczyli nie z US Navy tylko z Royal Navy) mieć dużo Exocetów.
          • chateaux Re: Jedno proste pytanie ?? 03.05.11, 17:04
            kstmrv napisał:

            > Bredzisz jak podczas niedawnej dyskusji z Ogarkiem nt "Rola OP w polski wojsku"
            > . Każdy kraj kupuje taki sprzęt jaki jest mu potrzebny do walki z potencjalnym
            > przeciwnikiem. Argentyna musiała walczyć z przeciwnikiem który przypłynął z dal
            > eka, więc optymalnie było postawić na OP. A jeszcze optymalniej (bo koszt, eksp
            > loatacja OP i utrzymywanie ich baz kosztuje drogo, a walczyli nie z US Navy tyl
            > ko z Royal Navy) mieć dużo Exocetów.


            Argentyna nigdy nie zbroiła się przeciw Royal Navy, lecz tak wówczas jak i dzisiaj, uczestniczy w regionalnym wyścigu zbrojeń Ameryki Płd, i jest oraz była elementem regionalnej równowagi sił. Ale żeby to wiedzieć, trzeba czytać coś więcej niż Wikipedię.
          • bmc3i Re: Jedno proste pytanie ?? 03.05.11, 17:18
            kstmrv napisał:


            > Bredzisz jak podczas niedawnej dyskusji z Ogarkiem nt "Rola OP w polski wojsku"
            > . Każdy kraj kupuje taki sprzęt jaki jest mu potrzebny do walki z potencjalnym
            > przeciwnikiem. Argentyna musiała walczyć z przeciwnikiem który przypłynął z dal
            > eka, więc optymalnie było postawić na OP. A jeszcze optymalniej (bo koszt, eksp
            > loatacja OP i utrzymywanie ich baz kosztuje drogo, a walczyli nie z US Navy tyl
            > ko z Royal Navy) mieć dużo Exocetów.


            Żebys Ty jeszcze, jak już wyżej kolega napisał, wiedział o czym piszesz.
            • kstmrv Re: Jedno proste pytanie ?? 03.05.11, 20:59
              bmc3i napisał:

              > kstmrv napisał:
              >
              >
              > > Bredzisz jak podczas niedawnej dyskusji z Ogarkiem nt "Rola OP w polski w
              > ojsku"
              > > . Każdy kraj kupuje taki sprzęt jaki jest mu potrzebny do walki z potencj
              > alnym
              > > przeciwnikiem. Argentyna musiała walczyć z przeciwnikiem który przypłynął
              > z dal
              > > eka, więc optymalnie było postawić na OP. A jeszcze optymalniej (bo koszt
              > , eksp
              > > loatacja OP i utrzymywanie ich baz kosztuje drogo, a walczyli nie z US Na
              > vy tyl
              > > ko z Royal Navy) mieć dużo Exocetów.
              >
              >
              > Żebys Ty jeszcze, jak już wyżej kolega napisał, wiedział o czym piszesz.

              W przeciwieństwie do ciebie w konflikcie z Rosją nie stawiam przede wszystkim na OP.
              • mickey.mouse Re: Jedno proste pytanie ?? 03.05.11, 21:23
                kstmrv napisał:


                > W przeciwieństwie do ciebie w konflikcie z Rosją nie stawiam przede wszystkim n
                > a OP.

                Nastawiasz sie na pilotowanie Tu-22M
                • kstmrv Re: Jedno proste pytanie ?? 04.05.11, 01:29
                  mickey.mouse napisał:

                  > kstmrv napisał:
                  >
                  >
                  > > W przeciwieństwie do ciebie w konflikcie z Rosją nie stawiam przede wszys
                  > tkim n
                  > > a OP.
                  >
                  > Nastawiasz sie na pilotowanie Tu-22M

                  Kolejna parka na forum - mickey.mouse/thomas4friends? Czy to tylko tstawiu/chateaux przybrał nowe nicki? tstawiu, jesteś tu już w 4 osobach?
      • thomas4friends Re: Jedno proste pytanie ?? 03.05.11, 15:08
        jopekpl napisał:

        > Jaki wpływ miały argentyńskie OP na odniesione przez to państwo zwycięstwo w wo
        > jnie z GB???


        Generalnie broń podwodna jest bronią czysto ofensywną. Zostało to nawet oficjalnie potwierdzone traktatem waszyngtońskim z 1922 roku, kiedy Wielka Brytania chciała nawet całkowitego zakazu posiadania i używania tej broni. Nie bez kozery, bo kilka lat wcześniej Niemcom prawie udało się załamać brytyjska gospodarkę przy pomocy okrętów tego rodzaju.

        Jak broń ofensywna, mają jednak wielkie znaczenie defensywne - przez sam fakt swojego istnienia na danym obszarze, przez możliwość zadania nieakceptowalnych strat, spełniają rolę środka odstraszania. I nie piszę tu wcale o okrętach rakietowych z głowicami jądrowymi, lecz o zwyczajnych okrętach myśliwskich. Ich rola wzrosła zwłaszcza od czasów, gdy potrafią nie tylko zatapiać jednostki morskie, lecz stały się także jednostkami wielozadaniowymi. Od czasu gdy są przystosowane do przewożenia oddziałów specjalnych, do atakowania celów lądowych w odległości setek km od brzegu, gdy potrafiąc przebywać w zanurzeniu przez całe tygodnie bez wiedzy któregokolwiek z państw regionu, szachują wszelkie działania floty przeciwnika.

        Skoro już mowa o konflikcie wokół Falklandów-Malwinów, wpływ brytyjskich okrętów podwodnych na ten konflikt nie polegał na tym, że zatopiły Generała Belgrano, lecz na tym, że przez sam fakt iż Brytyjczycy posiadali te okręty, Argentyńczycy musieli przeprowadzić zajęcie Falklandów w bardzo niedogodnym dla siebie terminie. Musieli zrobić to, zanim przybędą brytyjskie okręty podwodne, bo nie mogliby przeprowadzić tej operacji przy ich obecności, a nie mogli też wstrzymać się z tym. Z jednej bowiem strony, argentyńskiej juncie wojskowej palił się grunt pod nogami w kraju, z drugiej strony raz przybyłe okręty Royal Navy mogły tam spędzić wiele miesięcy, a nawet gdyby odpłynęły, Argentyńczycy nie wiedzieliby o tym. Dlatego Argentyna podjęła rozpoczęła wysiłek gdy nie była do niego jeszcze wojskowo przygotowana - wszystko, byleby zdarzyć przed brytyjskimi atomówkami podwodnymi.

    • bmc3i Działanosc brytysjkich okretów podwodnych 03.05.11, 01:19
      1 kwietnia 1982 roku wypłynęły na południowy Atlantyk okręty podwodne z napędem jądrowym typu Swiftsure HMS "Spartan" (S105) oraz "Splendid" (S106), które przybyły w rejon Falklandów 10 dni później. 4 kwietnia w rejon Falklandów wypłynął także HMS "Conqueror" (S48) typu Churchil, który dotarł tam 11 kwietnia - równocześnie z dwiema wcześniejszymi jednostkami. Celem wsparcia ogłoszonej przez Wielką Brytanię "Zamkniętej Strefy Morskiej" (Maritime Exclusion Zone), "Spartan" patrolował w pobliżu Port Stanley. Między 12, a 30 kwietnia przez cztery kolejne dni obserwował argentyński okręt desantowy ARA "Cabo San Antonio" (Q-42), przeprowadzający w tym czasie operacje minowe. Zadaniem "Splendid" w operacji brytyjskiej, było patrolowanie wód miedzy wybrzeżem Argentyny, a Falklandami. Po przybyciu na miejsce operacji głównych sił brytyjskich, "Spartan" i "Splendid" zmieniły rejony patroli na odpowiednio północny-wschód i północny-zachód od wysp falklandzkich. 29 kwietnia "Spartan" uzyskał kontakt wizualny z dwoma argentyńskimi niszczycielami rakietowymi typu 42 sprzedanymi wcześniej temu krajowi przez Wielką Brytanię, o czym zameldował brytyjskiemu dowództwu w Northwood.

      HMS "Conqueror" przed wypłynięciem na wody południowo-atlantyckie przyjął na pokład zespół sił specjalnych Special Boat Service (SBS), który wysadził 19 kwietnia na brzegu Georgii Południowej, po czym kontynuował patrolowanie powierzonej mu w tym miejscu strefy działań. 23 kwietnia okręt otrzymał informację że w kierunku Georgii Południowej płynie argentyński okręt podwodny ("Santa Fe") - "Conqueror" przeprowadził bezskuteczne w rezultacie poszukiwania jednostki argentyńskiej. Po przybyciu głównych sił brytyjskich, "Conqueror" objął nowy sektor patrolowania na południe od wysp falklandzkich. 1 maja wykrył argentyński zespół nawodny skupiony wokół zwodowanego a marcu 1938 roku krążownika ARA "General Belgrano" (C-4), ex-amerykańskiego USS "Phoenix" (CL-46). Po zameldowaniu o spotkaniu do Northwood, okręt podwodny rozpoczął śledzenie krążownika. "General Belgrano" znajdował się poza zastrzeżoną strefą morską, jednakże zmieniające się co kilka dni brytyjskie zasady użycia broni, 2 maja upoważniały już okręty podwodne Royal Navy do otwarcia ognia w kierunku każdej argentyńskiej morskiej jednostki wojskowej. HMS "Conqueror" odpalił trzy stare prosto płynące torpedy Mark VIII z czasów drugiej wojny światowej. Dwie z nich uderzyły w argentyński krążownik, trzecia zaś w okręt eskorty krążownika, ostatnia z nich jednak nie eksplodowała. Brytyjska jednostka nuklearna wycofała się z rejonu operacji, bezskutecznie kontratakowana przez siły argentyńskie, "General Belgrano" natomiast zatonął około 45 minut po trafieniach. Po zatopieniu krążownika, do końca wojny flota argentyńska nie przekraczała zasadniczo linii wyznaczonej 12-milową odległością od własnego brzeg, gdyż rządząca tym krajem junta nie mogla sobie pozwolic na utrate wiekszej liczby okrętów, z uwagi na powojenny stosunek sil morskich w regionie.
      • thomas4friends Re: Działanosc brytysjkich okretów podwodnych 03.05.11, 15:21
        Oni go źle wykorzystali. Umieścili go nie w tym miejscu gdzie należało. Stąd, pomijając rzeczywiście zadziwiającą nieskuteczność która normalnie nie miała prawa ówcześnie wystąpić, nie mogli znaleźć brytyjskiej królowej roju.

        Ale to jednak nie do końca ich wina. Wartość okrętów podwodnych zawsze jest ograniczona o połowę, jeśli jednostki tej klasy nie mają wsparcia rozpoznawczego. Co z tego, że potrafią współcześnie odnaleźć sobie cel odległy o dziesiątki czy setki kilometrów, jeśli jest w takiej odległości zbyt daleko aby mogły go dosięgnąć. Sytuacja jak z amerykańskim "Tamborem" 8 grudnia 1941 roku, który niedaleko Wake wpadł na japoński zespół uderzeniowy z "Akagi", krótko po ataku na Perl Harbor, jeśli przez dwa dni nie potrafił zbliżyć się do niego na odległość umożliwiającą atak. Dlatego submariny potrzebują zewnętrznego wsparcia informacyjnego, a Argentyńczycy mieli je zbyt słabe, tak aby submarina mogła zawczasu odpowiednio przygotować się do ataku.
        • bmc3i Re: Działanosc brytysjkich okretów podwodnych 03.05.11, 16:11
          Mogę się tylko podpisac pod tym, choć w sprawie argentynskiej nie mam wiedzy co Argentyńczycy mogli zrobic, aby wyslac San Luis w miejsce gdzie beda Invicible czy Hermes
          • marek_boa Re: Działanosc brytysjkich okretów podwodnych 03.05.11, 19:58
            Ano niestety nie jest to do końca prawda! Argentyna miała bardzo dobry wywiad lotniczy jak i elektroniczny(jak na swoje skromne możliwości)! Cały pic polegał na BRAKU przepływu informacji pomiędzy lotnictwem i marynarką wojenną! Proponuję Zauważyć ,że Argentyńskie samoloty zawsze zjawiały się tam gdzie trzeba i kiedy trzeba - chyba ,że ktoś udowodni ,iż Galtierii zatrudniał wróżkę!:)
            • jopekpl Re: Działanosc brytysjkich okretów podwodnych 04.05.11, 08:34
              marek_boa napisał:

              > Ano niestety nie jest to do końca prawda! Argentyna miała bardzo dobry wywiad l
              > otniczy jak i elektroniczny(jak na swoje skromne możliwości)! Cały pic polegał
              > na BRAKU przepływu informacji pomiędzy lotnictwem i marynarką wojenną! Proponuj
              > ę Zauważyć ,że Argentyńskie samoloty zawsze zjawiały się tam gdzie trzeba i kie
              > dy trzeba - chyba ,że ktoś udowodni ,iż Galtierii zatrudniał wróżkę!:)

              No właśnie marku,lotnictwo z niewiarygodnym poświęceniem atakowało brytyjskie okręty ,tyle że metodą bezpośrednią konwencjonalnymi bombami .Stąd bardzo duże straty, gdyby lotnictwo posiadało więcej Exotów (tak ze 100) to z brytoli by tylko wióry pozostały .Atak mamy piękną kartę bezużytecznego użycia drogiej zabawki pod postacią OP i temat na dyskusję;-)))
              Pzdr..
              • marek_boa Re: Działanosc brytysjkich okretów podwodnych 04.05.11, 09:59
                Znaczy się Jopuś szczerze pisząc to nie do końca podzielam Twoje poglądy na temat "mania" lub "nie mania" okrętów podwodnych! Osobiście uważam ,że komponent podwodny w MW powinien być - czy to Polskiej czy to innych krajów - oczywiście komponent zrównoważony czyli jak na nasze warunki 2-3 op w zupełności by wystarczyły! jak byt nie patrzeć to taki komponent zawsze angażuje większe siły po stronie przeciwnika i podraża mu wielokrotnie koszty ewentualnej agresji!
                - Jeśli chodzi o Argentynę to ogółem zamówili 14 sztuk samolotów "Super-Etendard" i 28 pocisków "Exocet"! Do momenty rozpoczęcia konfliktu zdążono dostarczyć 5 samolotów i 5 pocisków - z tego jeden samolot po tym jak Francuzi ze względu na konflikt zawiesili dostawy przeznaczono na części zamienne!
                - Jeśli chodzi o użycie op w tym konflikcie przez MW Argentyny to na brak sukcesów złożyło się wiele czynników:
                - braki w wyszkoleniu załóg - najbardziej doświadczeni Argentyńscy podwodniacy przed samym konfliktem wysłani zostali do Niemieckich stoczni w celu zaznajomienia się z dwoma nowymi op ,które znajdowały się w końcówce budowy!
                - brak przepływu informacji pomiędzy poszczególnymi rodzajami wojsk!
                - Ogólnie źle wybranym czasem zajęcia Falklandów-Malwinów przez Galtieriego czyli nie zwróceniem uwagi na gotowość operacyjną własnej armii do tego typu poczynań! Najwartościowsze jednostki bojowe Argentyńskich Sił Zbrojnych były albo w trakcie przezbrajania i szkolenia ("Super Etendarty" operowały z lotnisk naziemnych - przed rozpoczęciem konfliktu piloci nie wykonali ani jednego startu z lotniskowca) , lotniskowiec "25 De Mayo" nie posiadał grupy uderzeniowej (czyli "Super Etendardów"), no i z posiadanych wartościowych op - jeden był w remoncie a drugi tego remontu wymagał!
                - Reasumując gdyby konflikt rozpoczął się rok później cała batalia mogła by wyglądać inaczej - wtedy Argentyna posiadała by sprawne 4 okręty podwodne i eskadrę w pełni wyposażonych samolotów uderzeniowych!
                -Pozdrawiam!
                • bmc3i Re: Działanosc brytysjkich okretów podwodnych 04.05.11, 12:27
                  marek_boa napisał:

                  > Znaczy się Jopuś szczerze pisząc to nie do końca podzielam Twoje poglądy na tem
                  > at "mania" lub "nie mania" okrętów podwodnych! Osobiście uważam ,że komponent p
                  > odwodny w MW powinien być - czy to Polskiej czy to innych krajów - oczywiście k
                  > omponent zrównoważony czyli jak na nasze warunki 2-3 op w zupełności by wystarc
                  > zyły!

                  pewno by wystarczyly, gdyby jednak mialy jakies wsparcie, a nie jak tu niektórzy na forum proponuja wykonywanie zadan lotnictwa morskiego przez 48 naszych szesnastek z Krzesin i Łask, ktore w razie czego nie beda w stanie obsluzyc nawet wszystkich wymaganych operacji nad lądem, nie mowiac juz nawet o tym, jak ucierpialo by wyszkolenie pilotow do operacji nad ladem, gdyby jeszcze musieli poswiecac czas na szkolenie morskie.


                  Zaden rodzaj broni w pojedynke nie obroni kraju. Niezaleznie od tego, czy bedą to takie czy inne okręty, takie czy inne wyposazenie wojsk ladowych, czy tez takie czy inne samoloty. Jednakze dziury w podstawowych rodzajach uzbrojenia sil zbrojnych, maja zwykle katastrofalne skutki dla tych rodzajów broni, ktore istnieją w systemie obrony panstwa.

                  Łatwo mi sobie wyobrazić podobne jak nasze dyskusje, w latach 30-tych XX wieku, gdyby istnial wowczas internet. Wówczas równiez zapewne wielu udowadnialoby, że czolgi sa Polsce zbedne, bo to drogie w utrzymaniu, nie moze przejechać przez gęstą w Polsce siec rzek, mniej ruchliwe od kawalerii i jak ciagnac za nimi cysterny aby zaopatrywac je w paliwo na polu walki....

                  Wszystko z powodu braku wiedzy, i swego rodzaju "zaprogramowania" uksztaltowanego na podstawie minionych wojen.


                  jak byt nie patrzeć to taki komponent zawsze angażuje większe siły po str
                  > onie przeciwnika i podraża mu wielokrotnie koszty ewentualnej agresji!
        • jopekpl Re: Działanosc brytysjkich okretów podwodnych 04.05.11, 08:26
          Dlatego lotnictwo jest nadal najlepszym środkiem walki na morzu, nie ma kłopotu z dogonieniem potencjalnego celu,w przeciwieństwie do najlepszego nawet OP którego za wczasu trzeba ustawić na potencjalnym kursie ofiary.
          Matrak zapomina jeszcze o jednym małym szczególe, a mianowicie o tym że brytyjski lotniskowiec nie płynoł samotnie ,ale posiadał bezpośrednią osłonę którą OP musiał albo wymanewrować albo pokonać.więc znalezienie lotniskowca to dopiero początek drogi do ewentualnego sukcesu .Potem należało go dogonić zająć dogodna pozycję odpalić torpedy i liczyć że wróg będzie ślepy i głuchy .A to jest proste tylko na kartce papieru a nie w rzeczywistości .
          • bmc3i Re: Działanosc brytysjkich okretów podwodnych 04.05.11, 12:35
            jopekpl napisał:

            > Dlatego lotnictwo jest nadal najlepszym środkiem walki na morzu, nie ma kłopotu
            > z dogonieniem potencjalnego celu,w przeciwieństwie do najlepszego nawet OP któ
            > rego za wczasu trzeba ustawić na potencjalnym kursie ofiary.


            Próbujesz wywazac dawno temu juz otwarte drzwi. Dokladnie tak samo argumentowalo mnostwo amerykanskich politykow a nawet wojskowych zaraz po 2 ws. Amerykanie na szczescie sa madrzejsi od Polaków, i nie powierzaja kształtowania swoich sil zbrojnych swojemu ministtrowi finansow, lecz przeprowadzili szereg eksperymentów w morzu, w ktorych ta teza zostala calkowicie obalona. A jak pokazaly nastepne dziesieciolecia, w praktyce, nigdy nie miala racji bytu.


            > Matrak zapomina jeszcze o jednym małym szczególe, a mianowicie o tym że brytyjs
            > ki lotniskowiec nie płynoł samotnie ,ale posiadał bezpośrednią osłonę którą OP
            > musiał albo wymanewrować albo pokonać.więc znalezienie lotniskowca to dopiero p
            > oczątek drogi do ewentualnego sukcesu


            Ty zapominasz o tym co od wielu miesiecy udowadnia na tym forum kmstrv.... W czym akurat wyjatkowo sie nie myli, choc wychodzi ze specyficznej motywacji. Gdy wspolczesny nowoczesny okret podwodny juz znajdzie lotniskowiec, to jest juz prawie pozamiatane... Amerykanie udowodnili to nawet sami sobie wielokrotnie - zarowno przy pomocy wlasnych okretow, jak i okretow obcych.


            .Potem należało go dogonić zająć dogodna
            > pozycję odpalić torpedy i liczyć że wróg będzie ślepy i głuchy .A to jest prost
            > e tylko na kartce papieru a nie w rzeczywistości .
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka