co jest z amunicją

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.08.04, 18:46
z ekscentrycznie położonym środkiem ciężkości pocisku. Ostatnio niezbyt o
niej słyszę. Czy jest wycofana, czy poprostu o niej się nie mówi.
Czy samopspalające się łuski do pocisków artyleryjskich,czołgowych weszły do
powszechnego użytku, czy są jeszcze w fazie opracowań?
    • Gość: Paul Re: co jest z amunicją IP: *.nwrk.east.verizon.net 14.08.04, 20:50
      Gość portalu: ciekawy napisał(a):

      > z ekscentrycznie położonym środkiem ciężkości pocisku. Ostatnio niezbyt o
      > niej słyszę.
      A kiedy ostatnio o niej slyszales i w nawiazaniu do jakiego tematu?
      > Czy jest wycofana, czy poprostu o niej się nie mówi.
      Nie ma jej, a byla.
      > Czy samopspalające się łuski do pocisków artyleryjskich,czołgowych weszły do
      > powszechnego użytku, czy są jeszcze w fazie opracowań?
      Nie weszly wogole uzytku, ale nie sa tylko w fazie opracowan. Sa w fazie
      testow. Faza opracowan przypadala na WW2, przodowali Niemcy. Sybko do uzytku
      nie wejda (tak mysle). Z pociskami artyleryjskimi np. do halbic to chyba wiesz
      ze wchodza twarde ladunki modularne (MTLS) zamiast "miekkich" ladunkow
      workowych. Uszanowanie,
      Paul
      • Gość: ciekawy Re: co jest z amunicją IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.08.04, 21:28
        O pociskach mimośrodowych rozmawiałem (dowiedziałem się) 10 - 15 lat temu. W
        luźnych rozmowach. Nie wiem co to są twarde ładunki modularne. Materiał
        miotający w twardych porcjach? Co to są miekkie workowe - wiem.
        • Gość: Paul Re: co jest z amunicją IP: *.nwrk.east.verizon.net 14.08.04, 21:50
          Gość portalu: ciekawy napisał(a):

          > O pociskach mimośrodowych rozmawiałem (dowiedziałem się) 10 - 15 lat temu.
          Przy jakiej okazji? Czy nie przypadkiem rozmow o dziewietnastowiecznej
          artylerii? Dowcip polega na tym ze podobny efekt wirowania odsrodkowego mozna
          uzyzkac i uzyskuje sie na inne sposoby, nardziej brzewidywalne i mozliwe do
          kontrolowania. Uszanowanie,
          Paul
    • Gość: Speedy Re: co jest z amunicją IP: *.org.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 15.08.04, 02:57
      Jesli chodzi o taką amunicje z przemieszczonym środkiem masy - coby dobrze
      koziolkowala - trzeba pamietac o jednym, zeby koziolkowala jak w kogos walnie a
      nie w locie bo to byloby calkiem niepożądane.
      Jedyną amunicją która od biedy tak sie zachowuje jest rosyjska 5,45x39. Dosc
      dziwna budowa tego pocisku wskazuje ze chyba chciano wymusic na nim wlasnie
      takie zachowanie. Ma on pustą przestrzen pod wierzchołkiem, dalej jest rdzen,
      nie wiedziec czemu z dwóch części: przednia mała ze stopu arsenu i bizmutu i
      tylna normalnie z ołowiu. I w tym ołowiu jeszcze jest wtopiona malutka stalowa
      kulka. Wydaje sie ze to mial byc taki wlasnie super-zabójczy pocisk
      zapewniający 100% wygraną kumunizmu na świecie :) przy uderzeniu w przeszkodę
      wierzcholek deformuje sie a oba rdzenie przemieszczają do przodu, przesuwając
      ów środek masy i wymuszając bardzo intensywne koziolkowanie zaczynające sie
      chyba juz po pokonaniu 5 cm czy cos kolo tego. Pocisk zwykle jednak sie nie
      rozrywa wiec cały ten pomysł z arsenem się zmarnował :) i kozolkuje owszem
      mocno ale w zasadzie kazdy pocisk o stabilizacji obrotowej koziolkuje w lepkim
      osrodku takim jak ludzkie ciało, mniej czy bardziej.
      Drugim podobnym pomysłem był niemiecki pocisk 4,6x36 z 1976 (nie mylic ze
      współczesnym 4,6x30... albo może i mozna mylic bo zdaje sie do niego tez jest
      taki pocisk :) ) miał on tzw. "ostrołuk łyżeczkowy" tzn. wierzcholek pocisku
      był asymetryczny, mial takie wgłebienie jakby odcisk maleńkiej łyżeczki (trudno
      to jakos inaczej opisac) nie wplywalo to zbytnio na lot pocisku w powietrzu a
      po trafieniu w kogoś wymuszalo bardzo silne koziolkowanie. Byla to
      eksperymentalna amunicja do bardzo oryginalnego karabinka HK-36 (nie mylic ze
      wspólczesnym HK G36, to calkiem co innego)i ostatecznie nie wprowadzono jej.
      Spalające się łuski do amunicji czolgowej spotykane są dosyc powszechnie. Dwa
      najbardziej obecnie rozpowszechnione dziala czolgowe - 120 mm Rheinmetall (i
      oczywiscie wszystkie jej pochodne, klony itd.) oraz rosyjska 125 mm Rapira-3 (i
      oczywiscie wszystkie jej pochodne itd.) strzelają wlasnie amunicją ze spalającą
      się łuską (chociz moze nie tak do konca, bo ma metalowe denko). Brytyjskie 120-
      tki tez mają amunicje ze spalającą sie łuską (i chyba bez denka nawet :) ) Od
      paru lat rozne firmy oferują tez bardzo ciekawą amunicję do armat 105 mm
      (brytyjskich L7 i ich klonów) wciąż jeszcze bardzo szeroko stosowanych.
      Normalnie 105-ka strzela nabojem scalonym z metalową łuską, a ci kolesie
      proponują łuskę wlasnie spalającą sie (z metalowym denkiem). Ponoc nie wymaga
      to zadnych przerobek działa, zachowano w 100% zgodność z amunicją standardową.
      Jesli pomysł chwyci to chyba byłby taki pierwszy przypadek w dziejach,
      opracowania luski spalającej się do normalnej broni.
      A do Paula: moze nie wiesz ale chyba pierszwym czolgiem uzbrojonym w dzialo na
      scaloną amunicje ze spalającą się luską był amerykański M551 General Sheridan.
      Pod wieloma względami nie byla to może konstrukcja zbytnio udana ale w kazdym
      razie pierwszenstwo sie jej należy.
      • Gość: Paul Re: co jest z amunicją IP: *.nwrk.east.verizon.net 15.08.04, 04:08
        > A do Paula: moze nie wiesz ale chyba pierszwym czolgiem uzbrojonym w dzialo
        na
        > scaloną amunicje ze spalającą się luską był amerykański M551 General
        Sheridan.
        > Pod wieloma względami nie byla to może konstrukcja zbytnio udana ale w kazdym
        > razie pierwszenstwo sie jej należy.
        Sheridan to bardzo specyficzna konstrukcja z bardzo specyficzna bronia i
        amunicja. Ale Sheridan zotal wycofany przy ogolnym akompaniamencie
        zolnierskich przeklenstw (zaloze sie ze przydal by sie w Iraq'u). Co do armat
        to wlasnie chodzilo mi o te "denka" jak napisales. Tew denka sa calkiem
        pokazne. Trodno mowic o spalajacej sie lusce. To moze 2/3 luski. Prawde
        mowia nie wiedzialem o luskach spalajacych sie calkowicie (to znaczy juz teraz
        w uzyciu). Co do naboju z przenieszczonym srodkiem masy to myslalem, ze
        pan "ciekawy" ma cos innego na mysli nie "koziolkujaca" amunicje posrednia.
        Stad pewnie glupawo w tym swietle wypada moje pytanie o artylerie z XIX wieku.
        Jest to dowod na to ze nie trzeba wydziwiac i szukac dziury w calym. Postaram
        sie tak czynic na przyszlosc. Pozdrawiam, uszanowanie,
        Paul
      • Gość: ciekawy Re: co jest z amunicją IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.08.04, 09:05
        Dziękuję, odpowiedź satysfakcjonująca. Może trochę ńiedokładnie czasem zadaję
        pytania. O amunicji koziołkującej w zasadzie wiedziałem to co napisałeś.
        Oczywiście cały czas miałem na myśli tą do Tantala. Nie wiem czy była (jest) do
        Kałasznikowa. Absolutnie nie znałem budowy jej pocisku.
        Spalające się łuski. Wiem, że muszą mieć trwałe denko, bo ono uszczelnia komorę
        nabojową przy wystrzale. Zaskoczony jestem, że są takie(w próbach) które
        spalają sie całe. Przecież tam musi być zupełnie inne uszczelnianie komory nab.
        A! amunicja koziołkująca. Czy konwencje międzynarodowe dopuszczają ją
        do "użytku" analogicznie do półpłaszczowej? Czy poprostu po cichu jest i czeka.
        I właściwie do tego sprowadzało się moje pytanie.
        Zaskoczyłeś mnie tym arsenem. Super perfidia.
        • Gość: Speedy Re: co jest z amunicją IP: *.org.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 15.08.04, 11:11
          Co do konwencji jak sądze chodzi ci o k.haską z 1899 r. Zasadniczo nie
          sprecyzowano tam zbyt szczególowo jakiej amunicji wolno uzywac - wyraznie
          zakazano tylko właśnie tej półplaszczowej (grzybkującej). I padlo takie ogólne
          stwierdzenie ze nie wolno uzywac srodków powodujących "nadmierne cierpienia".
          Pozniej byly podejmowane takie proby doprecyzowania konwencji o konkretny
          rodzaj amunicji ale z tego co wiem nigdy nic z tego nie wyszło.
          Co do spalających sie łusek - bez tego denka naprawde trudno sie obejsc. Raz ze
          uszczelnienie - to komplikuje konstr.zamka. Dwa ze gdzies musi byc jakis
          zapłonnik/spłonka, cos co inincjuje wystrzal, z wielu względów trudno to zrobic
          nie uzywając ani odrobinki metalu a wszak skoro zakładamy ze łuska ma sie
          spalic calkowicie to ma po niej naprawdę nic nie zostawac. A resztki takiego
          zapłonnika żarzące sie gdzies tam po wystrzale mogą po zaladowaniu kolejnego
          naboju popsuć użytkownikowi cały dzień :)
          W artylerii polowej, zwlaszcza cięższej, powiedzmy gdzies tak od 150 mm
          wzwyż "od zawsze" stosuje sie taką powiedzmy amunicję bezluskową - oddzielnie
          ładuje sie pocisk, za nim ładunek miotający - ma on formę takiego pakietu
          woreczków z prochem (a współczesnie juz zwykle pojemniczków ze spalającego sie
          tworzywa) a zaplonnik, przypominający "ślepy" nabój karabinowy ładuje sie
          oddzielnie do takiego gniazda w zamknietym juz zamku. Tak że można powiedziec
          ze "łuska" spala sie w calosci. I cos mniej wiecej podobnego jest w brytyjskiej
          armacie czolgowej 120 mm - za pociskiem ładuje sie łuskę ze spalającego sie
          materiału a zaplonniki są w gniezdzie w zamku (tyle ze nie wklada sie ich
          pojedynczo, sa w takich magazynkach po 10 chyba).
    • Gość: Gabriel Re: co jest z amunicją IP: *.dip.t-dialin.net 15.08.04, 04:10
      info.- Pierwsze T-72-T-80 od 1989. Zagan-Lubice- 8-ma Diw.pan.1-sza
      Komp.panz.Sam spendzilem 2,5 Roku."- T-72,125mm-luski-po odsztrzale zadne,
      tylko pierscien uderzeniowy autom.wyrzucanay na zewnontsz.Ladowanie aut./3
      osoby obslugi-dowudca, dzialowy,kierowca.Najwienkszom prubom dla T-72 byl-jest
      Awganistan. Czesc "Zalogo"
Inne wątki na temat:
Pełna wersja