bmc3i
08.01.17, 06:32
Mutual Assured Destruction dzięki pewności wzajemnego zniszczenia okrzyczana została jako gwarancja wzajemnego bezpieczeństwa, która zapewniła przetrwanie zimnej wojny. Ale czy na pewno? Skąd to wiadomo? Jeśli przyjąłeś szczepionkę przeciw grypie i nie zachorowałeś na grypę, to nie zachorowałeś na grypę bo wziąłeś szczepionkę, czy po prostu nie miałeś zachorować na grypę?
A co z przypadkami nieprzewidywalnymi jak błędy systemów wczesnego ostrzegania, czy działalność nie posługującego się logiką szaleńca? Wszyscy słyszeli o pułkowniku Pietrowie, który dzieki zachowaniu zdrowego rozsądku zapobiegł globalnemu starciu jądrowemu w 1983 roku, gdy radziecki system wczesnego ostrzegania zgłupiał i wykrył nie mający w rzeczywistości miejsca start 5 amerykańskich ICBM.
Niedawno słuchając lokalnego radia, dowiedziałem się że podobną sytuacje mieli również Amerykanie. Zbigniew Brzeziński opowiadał, że w czasie gdy pracował dla Cartera jako doradca ds bezpieczeństwa, obudził go w nocy telefon alarmowy. Niestety nie słyszałem reszty wspomnień rodaka, bo nastąpiły jakieś zakłócenia w eterze. W każdym razie jednak, chodziło o taki fałszywy alarm.
Co więc z tym MAD? Chroni, czy przeciwnie - zwiększa ryzyko anihilacji? Bo przecież na taki atak - nawet fałszywy - trzeba odpowiedzieć z cała mocą, na zasadzie use it or lose it.
A co z szaleńcami? Ktos oglądał Doktor Strangelove Kubricka?
Może więc lepiej pochylić się nad słynnym zdaniem Ronalda Reagana "czyż nie byłoby lepiej ratować życie ludzi, zamiast mścić ich śmierć?" - z orędzia zapowiadającego uruchomienie programu SDI.