Gość: Pzl
IP: *.interkam.pl / *.interkam.pl
01.12.04, 22:15
Jeśli to zrobi Rosja straci miliardy na handlu z Chinami. Inni mogą zyskac
jeszcze wiecej w tym i my. Sami chińczycy zyskają dostęp do najnowszych
technologi i sprzetu. Czy wtedy dalej beda mowic o sojuszu z Rosja czy raczej
zaczną myslec o zajęciu Syberi i Tajwanu.
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_041201/swiat/swiat_a_1.html
JĘDRZEJ BIELECKI, ZBIGNIEW LENTOWICZ
Tylko krok dzieli Chiny od uzyskania prawa do swobodnego zakupu najnowszej
broni od europejskich producentów. Mimo protestów Amerykanów nawet Polska i
Wielka Brytania zastanawiają się nad zniesieniem embarga wprowadzonego po
masakrze na placu Tienanmen. Eksperci ostrzegają: to naruszy równowagę
wojskową w Azji i na całym świecie.
Nie chodzi tylko o broń. Stawką jest cały rynek chiński. Dla Pekinu embargo
na broń to papierek lakmusowy, który pokazuje, czy dany kraj jest "przyjaźnie
nastawiony". A od tego zależą nie tylko kontrakty podpisywane z władzami, ale
także możliwość rozpoczęcia produkcji na własną rękę i eksport towarów.
Dlatego na kilka dni przed szczytem UE - Chiny, który odbędzie się 8 grudnia,
tylko Holandia i państwa skandynawskie mają opory przed obiecaniem
Chińczykom, że embargo zostanie zniesione. - Chcemy wysłać pozytywny sygnał w
tej sprawie - przyznają rzecznicy Rady UE.
Widmo konfrontacji
Amerykanie są przerażeni. - To będzie fatalny sygnał dla chińskich władz,
które nadal łamią masowo prawa człowiek - mówi Van Readhead, radca misji
amerykańskiej przy UE. - Konsekwencje polityczne będą ogromne. Wojska
amerykańskie stacjonujące dziś w Japonii, Korei Południowej i na Tajwanie
mogą utrzymać strategiczną równowagę w Azji, bo przewaga ich uzbrojenia nad
Chinami jest przytłaczająca. Jeśli embargo zostanie zniesione, to się
skończy - mówi amerykański dyplomata. Nie wyklucza on nawet poważnego kryzysu
w NATO, jeśli okaże się, że "nasi sojusznicy nas zdradzili, a wyprodukowana
przez nich broń jest wycelowana w naszych żołnierzy".
Siemon Wezeman, ekspert Sztokholmskiego Międzynarodowego Instytutu Badań nad
Pokojem (SIPRI), ma podobne zdanie. - Na początku lat 90. Chińczycy zaczęli
na wielką skalę unowocześniać broń. Mają jednak dostęp tylko do technologii
rosyjskiej, a ta, szczególnie jeśli chodzi o elektronikę, jest przestarzała.
Nowoczesne uzbrojenie mogą kupić tylko od USA, Izraela i krajów Unii.
Amerykanie boją się, że prędzej czy później dojdzie do otwartej konfrontacji
z Chinami - mówi.
Nawet dla najbardziej proamerykańskich krajów, takich jak Wielka Brytania i
Polska, pokusa współpracy gospodarczej z Chinami jest zbyt duża, by zmarnować
szansę.
Entuzjazm Francuzów
Od października minionego roku, kiedy po raz pierwszy o zniesienie zakazu
zaapelował prezydent Francji Jacques Chirac, Amerykanie robili wszystko, aby
do tego nie doszło. Zwracał się o to prezydent George W. Bush, sekretarze
stanu i obrony oraz ambasadorowie w krajach Unii.
- Zbliża się moment podjęcia decyzji. Rozumiemy niepokój innych krajów
azjatyckich w obliczu możliwości uzyskania przez Pekin dostępu do najnowszej
broni, ale dzisiejsze Chiny to nie te sprzed 15 lat, kiedy wprowadzono
restrykcje - tłumaczy dyrektor Departamentu Unii Europejskiej MSZ Paweł
Świeboda. Jasnej odpowiedzi unika także rzecznik MSZ Aleksander Chećko. -
Sprawa jest bardzo złożona. Będziemy analizowali ten problem do ostatnich
minut przed spotkaniem - mówi.
Jeśli Polska poprze zniesienie embarga, będzie to pierwszy od lat sprzeciw
naszego kraju wobec Waszyngtonu.
Najbardziej entuzjastyczni są Francuzi. Prezydent Chirac obiecał to
Chińczykom podczas wizyty w Pekinie w październiku 2004 roku, dyskutując
jednocześnie o wielkich kontraktach na dostawę systemów energetycznych,
budowę szybkich linii kolejowych TGV i samolotów Airbus. - Nie można
utrzymywać embarga i budować strategicznych stosunków gospodarczych z
Chinami - tłumaczy Etienne de Poncins, rzecznik francuskiej misji przy UE.
Przyznaje: - Gdyby to od nas zależało, embarga dawno by nie było.
8 grudnia przywódcy Unii nie podejmą jednak takiej decyzji. Warunkiem
zniesienia embarga ma być wprowadzenie nowych, bardziej restrykcyjnych zasad
kontroli eksportu broni.
Najważniejsza elektronika
Siemon Wezeman ostrzega: - Nikt nie wstrzyma eksportu technologii
elektronicznych, bo nie są tak widoczne, jak sprzedaż czołgów czy samolotów.
Potwierdzają to polscy eksperci. Zdaniem Wojciecha Łuczaka, analityka
wojskowego z fachowego pisma "Raport", Chińczycy są bardzo zainteresowani
najnowszymi polskimi urządzeniami radiolokacyjnymi. - Warszawski Radwar czy
Przemysłowy Instytut Telekomunikacji, produkujące radary, systemy dowodzenia
i obrony przeciwlotniczej, oferują unikalne trójwspółrzędne radary i całe
elektroniczne systemy sterowania precyzyjną bronią - mówi Łuczak.
Hitem mógłby być mobilny artyleryjski zestaw przeciwlotniczy Loara, który nie
tylko wykrywa i śledzi cele powietrzne, ale automatycznie steruje ogniem
dwóch sprzężonych armat. Polscy eksporterzy broni liczą jednak na sprzedaż
innych polskich specjalności przemysłu zbrojeniowego. - Chińczycy mają aż 10
tysięcy czołgów, ale wymagają one zasadniczej modernizacji - mówi Antoni
Szulborski z Bumaru. - Polski przemysł dysponuje własnymi sprawdzonymi
technologiami, poprawiającymi walory bojowe poradzieckich konstrukcji.
Przykładem nasz najnowszy produkt: czołg PT-91 M w wersji malezyjskiej.
Agencja Rozwoju Przemysłu, która kontroluje grupę zbrojeniowych zakładów
branży lotniczej i radioelektronicznej, nie jest zadowolona z tego, że z
powodu embarga musi się ograniczać do oferowania w Chinach samolotów
rolniczych Dromader.
- Od dawna prowadzimy negocjacje. Perspektywy współpracy w sektorze cywilnym
(statki, maszyny budowlane) wydają się rzeczywiście ogromne - mówi Arkadiusz
Krężel. Prezes ARP nie ukrywa jednak, iż chińscy rozmówcy wielokrotnie
potwierdzali zainteresowanie polskimi produktami podwójnego przeznaczenia i
systemami obronnymi. - Respektujemy międzynarodowe zakazy i nie
podejmowaliśmy dyskusji w tej delikatnej sprawie - podkreśla. Dodaje, iż
zniesienie embarga oznaczałoby otwarcie nowego rynku dla wyrobów najbardziej
zaawansowanych technologicznie.
Nawet sfinalizowanie tych wszystkich kontraktów nie musi zrównoważyć strat,
jakie możemy ponieść we współpracy ze Stanami Zjednoczonymi. Waszyngton jest
gotów wstrzymać handel najnowszą technologią wojskową z Unią. Zagrożone
mogłyby być niektóre porozumienia offsetowe, zawarte przy zakupie przez
Polskę myśliwców F-16. Amerykański Senat przyjął także rezolucję zakazującą w
takim przypadku współpracy Pentagonu z firmami, które sprzedały broń do
Chin. -