starymason
05.12.04, 19:32
Czeski filozof Jan Patočka, w swojej pracy „Kim są Czesi”, wydanej
pośmiertnie w Wiedniu w r. 1991 napisał: „Beneš [...] był ambitną, pilną i
gadatliwą przeciętnością [...] był słabym człowiekiem nadającym się dobrze na
sekretarza, ale i na nic więcej. I takiemu to człowiekowi powierzona została
decyzja, co do przyszłego moralnego profilu narodu czeskiego.
W latach poprzedzających II wojnę światową, wbrew zdrowemu rozsądkowi i
interesom własnego kraju, Beneš czynił wszystko, by nie dopuścić do
porozumienia z Polską, robił wszystko, co nakazywała mu Moskwa. W wywiadzie z
Kazimierzem Wierzbiańskim, attaché prasowym poselstwa polskiego w Pradze w
latach trzydziestych XX wieku, zamieszczonym w „Przeglądzie Polskim” (dodatku
do nowojorskiego „Nowego Dziennika”) w r. 1985 czytamy: „W 1938 r. jeszcze
przed rozbiorem Czechosłowacji, proponowaliśmy Benešowi rozmowy.
Nieoficjalnie złożyliśmy propozycję premierowi i ministrowi spraw
zagranicznych, sugerując, że jeżeli Czechosłowacja wystąpi z propozycją
[...] konkretnych rozmów wojskowych i politycznych – Polska takich rozmów nie
odmówi [...] Po dziesięciu dniach od złożenia tej propozycji [...] przyszła
odpowiedź odmowna [...] Jednego z moich pośredników w kontaktach z rządem
Beneša spotkałem potem na uchodźstwie w Jerozolimie, potwierdził, że całkiem
po prostu - nie zgodziła się Moskwa.” Choć armia czechosłowacka była
znakomicie uzbrojona, a w Sudetach dysponowała silnymi, trudnymi do
sforsowania fortyfikacjami, choć Beneš miał w r. 1938 obiecaną pomoc ZSRR,
postanowił pójść na ustępstwa wobec Niemców i nie dopuścić do wojny. Kiedy
gen. Ingr wyraził w imieniu grupy wyższych oficerów czechosłowackich gotowość
do walki, Beneš kazał go aresztować.
to tak w ramach dygresju dlaczego nie moglismy sie z nimi dogadac