IP: 212.182.114.* 07.01.05, 15:43
Czy ktoś wie coś o użyciu we wrześniu 1939 r. samolotów Potez XXV.
Obserwuj wątek
    • Gość: barnaba Re: Potez XXV IP: *.lodz.msk.pl / *.devs.futuro.pl 07.01.05, 17:32
      Wtedy większość Potezów była szykowana do kasacji.

      Użyto pojedyńczych, głównie do lotów łącznikowych, czasem rozpoznawczych. 3
      latały w plutonie Warszawskiej Brygady Panc.-Motorowej, 8 w Esk. Ćwiczebnej
      Obserwatorów z Dęblina, jeden znalazł się w oddziale podległym płk. Hance-
      Kuleszy.

      Sporo Potezów wpadło w ręce Niemców i Rosjan. Uruchomiono niewiele.

      pozdrawiam
      • Gość: GE Re: Potez XXV IP: 212.182.114.* 07.01.05, 19:14
        A szkoda gdyż były lepsze od Po 2
    • Gość: Herbie Re: Potez XXV IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.05, 16:16
      Z tego co pamietam wycofano je z pierwszej linii na pare(nascie?) miesięcy
      przed wrzesniem '39. Ciekawe, gdyby je zostawiono w eskadrach, do czego mogly
      sie (realnie) przydac w kampanii wrzesniowej?
      • Gość: barnaba Re: Potez XXV IP: *.lodz.msk.pl / 81.219.169.* 08.01.05, 19:09
        Jak wspominał m.in J. Meissner- zdacydowano się na ich wycofanie gdy podczas
        mobilizacji przeciw Litwie w 1937r. spora część lądowała przymusowo z powodu
        awarii.

        Do czego się mogły przydać? Te mało zużyte (bo samolotów w latach 20 zamówiono
        zbyt dużo i wiele z nich leżakowało w magazynach- niektóre składano jeszcze w
        1937 (!), a może i 1938r.) do bombardowań nocnych. Pod warunkiem wcześniejszego
        przeszkolenia załóg.

        Bombardowań nocnych w 1939r. nasze lotnictwo nie wykonywało. A szkoda. Można
        było do tego wykorzystać nie tylko Potezy, ale przede wszystkim Karasie i Żubry.

        pozdrawiam
        • Gość: kwato Re: Potez XXV IP: green.d* / *.mofnet.gov.pl 10.01.05, 13:35
          Trochę byłbym ostrozny z tymi bombardowaniami nocnymi, biorąc pod uwagę
          brak szkolenia w tym zakresie przed wojną. Lądowanie na małym
          trawiastym lotnisku polowym Karasiem/Łosiem w dzień to niezła jazda a
          co dopierow w nocy. A ze sprzętu radionawigacyjnego było mało...
          Ale zgadzam się że nie wykorzystano Żubrów, mozna by było zmontować choć
          1 eskadrę bojową ( 9 maszyn ). Nie czytalem nigdzie o ich stanie
          technicznym i poziomie ukompletowania ale przecież to były zupełnie nowe
          maszyny 1-2 letnie.
          • Gość: barnaba Re: Potez XXV IP: *.lodz.msk.pl / *.devs.futuro.pl 11.01.05, 11:27
            > Trochę byłbym ostrozny z tymi bombardowaniami nocnymi, biorąc pod uwagę
            > brak szkolenia w tym zakresie przed wojną. Lądowanie na małym
            > trawiastym lotnisku polowym Karasiem/Łosiem w dzień to niezła jazda a
            > co dopierow w nocy.

            To właśnie był główny problem.

            > Ale zgadzam się że nie wykorzystano Żubrów, mozna by było zmontować choć
            > 1 eskadrę bojową ( 9 maszyn ). Nie czytalem nigdzie o ich stanie
            > technicznym i poziomie ukompletowania ale przecież to były zupełnie nowe
            > maszyny 1-2 letnie.

            Stan techniczny Żubrów był, oprócz 2 czy 3 samolotów, dobry. Nadawały się do
            akcji. Krótko mówiąc- około 12 Żubrów było na chodzie, pozostałe wymagały
            najczęściej drobnych napraw.

            Gorzej ze skompletowaniem wyszkolonej załogi. W pierwszych dniach września
            najprawdopodobniej takich załóg nie było. Potem, w powstałym bałaganie,
            skojarzenia załogi z samolotem było w naszych warunkach niewykonalne.

            pozdrawiam
            • Gość: Herbie Re: Potez XXV IP: *.dcfs.pl 11.01.05, 18:11
              > Stan techniczny Żubrów był, oprócz 2 czy 3 samolotów, dobry. Nadawały się do
              > akcji. Krótko mówiąc- około 12 Żubrów było na chodzie, pozostałe wymagały
              > najczęściej drobnych napraw.

              Cos mi sie kojarzy, ze czytalem gdzies ("Sily lotnicze Polski i Niemiec" albo w
              monografii WKL o P-37 Losiu?), ze ze wzgledu na zbyt duza mase ich udzwig bomb
              byl wrecz symboliczny - ledwie kilkaset kg, poza tym w niektorych lub nawet
              wszystkich egzemplarzach trzeba bylo zablokowac podwozie w pozycji otwartej z
              powodu technicznych problemow z jego wciaganiem. Ale do czegos na pewno mogly
              sie przydac.
              Ich zaleta byla niezwykla latwosc pilotazu - znany jest przypadek ucieczki do
              Rumunii Zubra pilotowanego przez jakiegos mlodego chlopaka, dla ktorego byl to
              pierwszy samodzielny lot, udalo mu sie szczesliwie doleciec i wyladowac nie
              uszkadzajac samolotu.

              Pozdravki
              Herbie
              • Gość: GE Re: Potez XXV IP: 212.182.114.* 12.01.05, 15:34
                Potezów XXV w wrześniu 1939 było około 150 sztuk a użyto ich tylko
                kilka.Uzbrojone stanowiłyby duży potencjał.jeśli się nie mylę to piloci byli
                szkoleni do lotów nocnych?Co do Zubrów mogły one stanowić trzon sił
                rozpoznawczych Brygady bombowej.
                • Gość: barnaba Re: Potez XXV IP: *.lodz.msk.pl / *.devs.futuro.pl 12.01.05, 18:01
                  > Potezów XXV w wrześniu 1939 było około 150 sztuk a użyto ich tylko
                  > kilka.Uzbrojone stanowiłyby duży potencjał.jeśli się nie mylę to piloci byli
                  > szkoleni do lotów nocnych?

                  Także do lądowania w nocy na lotniskach polowych? Z jakiegoś powodu Łosie i
                  Karasie latały jedynie w dzień.

                  > Co do Zubrów mogły one stanowić trzon sił
                  > rozpoznawczych Brygady bombowej.

                  Czteroosobowy dość powolny samolot niezbyt się nadawał do rozpoznania. Lepiej
                  już było wysłać Karasie.

                  pozdrawiam
              • Gość: barnaba Re: Potez XXV IP: *.lodz.msk.pl / *.devs.futuro.pl 12.01.05, 18:04
                > Cos mi sie kojarzy, ze czytalem gdzies ("Sily lotnicze Polski i Niemiec" albo
                > w monografii WKL o P-37 Losiu?), ze ze wzgledu na zbyt duza mase ich udzwig
                > bomb byl wrecz symboliczny - ledwie kilkaset kg

                Prawie taki sam jak Karasi.
                Przy projektowaniu popełniono błąd w konstrukcji skrzydła, co skończyło się
                katastrofą prototypu. wzmocnienie skrzydła oznaczało moc masy samolotu.

                > poza tym w niektorych lub nawet
                > wszystkich egzemplarzach trzeba bylo zablokowac podwozie w pozycji otwartej z
                > powodu technicznych problemow z jego wciaganiem

                Tak.
                Jego wciągnięcie wymagało wyłączenia na pokładzie wszystkich innych odbiorników
                prądu.

                pozdrawiam
                • patmate Re: Potez XXV 12.01.05, 21:38
                  Udźwig Żubra 400-440 kg bomb.
                  Pzdr
        • patmate Re: Potez XXV 10.01.05, 19:55
          Zmodernizowane Potezy XXV z silnikami Bristol Jupiter służyły do marca 1939 w
          61 i 62 eskadrze które zostały rozwiązane z braku Karasi!
          A wystarczyło może przeszkolić lotnictwo towarzyszące i przekazać im
          wycofywane Potezy?
          Pzdr
          • Gość: barnaba Re: Potez XXV IP: *.lodz.msk.pl / *.devs.futuro.pl 11.01.05, 11:23
            Do lotów łącznikowych? Teoretycznie można. Problem tkwi w lotniskach polowych
            (jak już ktoś wspomniał) dobieg Poteza był większy niż RWD-8 czy PWS-26 oraz
            przeszkoleniu pilotów (zupełnie inaczej zachowywał się w powietrzu niż Lubliny).

            I jeszcze jedno. Lotnictwo łącznikowe miało sprzetu dość. W trakcie mobilizacji
            RWD-8, PWS-26 oraz innych mniej popularnych lekkich samolotów było więcej niż
            dostępnych pilotów. Potez przewyższał je szybkością, natomiast miał mniejszą
            zwrotność. K.m. tylnego strzelca miał mniejsze znaczenie- po prostu jego siła
            ognia przeciw myśliwcom była za mała (zresztą większość strąconych samolotów
            łącznikowych ma na koncie artyleria p-lot). Poza tym
            • patmate Re: Potez XXV 11.01.05, 13:19
              Nie do lotów łącznikowych, po prostu rozszerzenie zadań lotnictwa
              towarzyszącego do interwencji na polu walki też nocnej, nie tylko rozpoznanie.
              Pzdr
              • Gość: barnaba Re: Potez XXV IP: *.lodz.msk.pl / *.devs.futuro.pl 12.01.05, 17:59
                > Nie do lotów łącznikowych, po prostu rozszerzenie zadań lotnictwa
                > towarzyszącego do interwencji na polu walki też nocnej, nie tylko rozpoznanie.

                Możliwe, pod warunkiem przeszkolenia pilotów w lotach nocnych.

                Interwencje na polu walki w dzień skończyłyby się dużymi stratami. Potezy nie
                było przecież opancerzone i nie nadawały się do bombardowań z lotu nurkowego.
                Trafienie w pojazd z lotu poziomego rzadko się udaje.

                pozdrawiam
                • patmate Re: Potez XXV 12.01.05, 21:31
                  Zgoda, ale jeżeli we wrześniu'39 Lubliny R-XIII latały na rozpoznanie, mogły
                  to też robić Potezy, a że przy okazji mogły wziąć parę bombek (288 do 488kg)-
                  czemu nie posypać ich na głowy Wechrmachtu?
                  Loty nocne - w formie szczątkowej przed wojną szkolono pilotów myśliwskich-113
                  eskadra, zdaje się że Fokkery F-VII przymierzano do roli bombowców nocnych.
                  Niemniej ze wspomnień śp Skalskiego-nocne lądowanie na nieoświetlonym lotnisku
                  rzeczą przyjemną nie było ("Czarne Krzyze nad Polską")
                  A wracając do września'39, to z rozpoznanie nie radziły sobie zbyt dobrze ani
                  Karasie ani tym bardziej "towarzysze" skoro wysyłano na zwiad P-11c.
                  Ewentualne nocne bombardowania byłyby utrudnione przez niejasną sytuację na
                  froncie i problem z wyznaczeniem celów.
                  Jedyny nocny nalot nękający wodnosamolotu R-XIIIG (było już o tym) odbyty w
                  nocy 7/8 września (zrzut 6 x 12,5kg bomb) odbył się w sprzyjających warunkach-
                  hitlerowcy mieli w Gdańsku fiestę z okazji zdobycia Wsterplatte i przyłączenia
                  Gdańska do Rzeszy. Ze wspomnień pilota (kiedyś w "Skrzydlatej Polsce")
                  wynikało, że nie mieli problemów z namierzeniem ponieważ impreza była mocno
                  iluminowana. Swoją drogą czy nie należałoby tego nazwać terrorystycznym
                  nalotem? Przecież to był wiec z udziałem ludności cywilnej. Swoją drogą
                  Luftwaffe musiało dostać niezły opie..ol, bo już 8 września zniszczyło
                  wszystkie polskie wodnosamoloty w okolicy Helu.
                  Pzdr
                  • Gość: barnaba Re: Potez XXV IP: *.lodz.msk.pl / *.devs.futuro.pl 14.01.05, 15:33
                    > Zgoda, ale jeżeli we wrześniu'39 Lubliny R-XIII latały na rozpoznanie, mogły
                    > to też robić Potezy, a że przy okazji mogły wziąć parę bombek (288 do 488kg)-
                    > czemu nie posypać ich na głowy Wechrmachtu?

                    Oczywiście, problemem tylko operowanie z lotnisk polowych. R-XIII mógł
                    wylądować prawie wszędzie. Potez nie.

                    > Loty nocne - w formie szczątkowej przed wojną szkolono pilotów myśliwskich-113
                    > eskadra, zdaje się że Fokkery F-VII przymierzano do roli bombowców nocnych.

                    Ilość przeszkolotych załóg była śladowa, na pewno nie wystarczająca do
                    stworzenia na poczekaniu silnego lotnictwa nocnego. Fokkerów w wersji bombowej
                    był 10 czy 20, a załogi przeszły na Łosie.

                    > A wracając do września'39, to z rozpoznanie nie radziły sobie zbyt dobrze ani
                    > Karasie ani tym bardziej "towarzysze" skoro wysyłano na zwiad P-11c.

                    Nie istniało coś takiego, jak koordynacja działań lotnictwa. Wysyłano samolot,
                    który akurat był pod ręką.

                    > Swoją drogą czy nie należałoby tego nazwać terrorystycznym
                    > nalotem? Przecież to był wiec z udziałem ludności cywilnej

                    Bomby poleciały na defiladę wojska i policji. Udźwig R-XIII był nieielki,
                    podejrzewam, że było więcej strachu i huku niż rzeczywistych strat.

                    pozdrawiam
                    • Gość: Ge Re: Potez XXV IP: 212.182.114.* 14.01.05, 16:52
                      Załogi Potezów XXV były chyba jak się nie mylę szkolone do lotów nocnych.Jako
                      samoloty obserwacyjne nie nadawały się gdyż miały za dużą prędkość
                      minimalną.Jako bombowce nocne jak najbardziej.Przecież były lepsze od
                      sowieckich PO 2.
                      • Gość: barnaba Re: Potez XXV IP: *.lodz.msk.pl / *.devs.futuro.pl 15.01.05, 18:38
                        > Jako bombowce nocne jak najbardziej.Przecież były lepsze od
                        > sowieckich PO 2.

                        Potezy z Po-2 porównać trudno- nie ta klasa. Już prędzej można Po-2 porównywać
                        z Lublinami.

                        Po-2 miały jedną przewagę przy bombardowaniach nękających- mogły wyladować
                        praktycznie wszędzie. O Potezach tego powiedzieć nie można.

                        pozdrawiam

                    • patmate Re: Potez XXV 14.01.05, 19:19
                      Całe nasze lotnictwo bojowe od 26 sierpnia operowało z lotnisk polowych, nie
                      tylko R-XIII, więc i Potez mógł lądować na lotniskach polowych.
                      Wyraźnie we wspomieniach polskich pilotów myśliwskich padały stwierdzenia, że
                      P-11c latały ZAMIAST samolotów towarzyszących.
                      Co do wysokiej prędkości minimalnej Poteza przeszkadzającej przy rozpoznaniu:
                      czy była ona wieksza niż niemieckiego Henschla HS-126?
                      Faktycznie byłby wiekszy problem przy podchwytywaniu meldunków z ziemi.
                      O odstawieniu Poteza XXV na pewno zadecydowała logistyka i ekonomia. Lubliny
                      i Czaple były tańsze w eksploatacji. Jednak przeszkolenie na Potezy nie powinno
                      było nastarczyć problemów, bo samoloty były mniej więcej tej samej generacji.
                      Pzdr
                      • Gość: Aso Re: Potez XXV IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.05, 21:02
                        > Całe nasze lotnictwo bojowe od 26 sierpnia operowało z lotnisk polowych, nie
                        > tylko R-XIII, więc i Potez mógł lądować na lotniskach polowych.

                        Wymagania na samolot towarzyszący nie ograniczały się do możliwości operowania
                        z lotnisk polowych - chodziło o dosłowną możliwość operowania "w polu". Czyli
                        maksymalnie krótki rozbieg i dobieg żeby można było lądować gdzie się tylko da,
                        składane skrzydła żeby można było samolot hangarować w stodołach i specjalną
                        konstrukcję podwozia żeby samolot można było holować po szosie za samochodem
                        przez dłuższy czas. Potez żadnego z tych wymagań (i jeszcze szeregu innych) nie
                        spełniał. Poza tym samolotów towarzyszących nam nie brakowało, brakowało czego
                        innego o czym dalej.

                        > Wyraźnie we wspomieniach polskich pilotów myśliwskich padały stwierdzenia, że
                        > P-11c latały ZAMIAST samolotów towarzyszących.

                        Tak, ale to wynikało albo z tego, że lotnictwo towarzyszące było za słabe
                        liczebnie aby podołać wszystkim potrzebom albo z tego, że w miejscach gdzie opl
                        przeciwnika była silna posyłanie takiego samolotu jak R-XIII czy Czapla nie
                        miało sensu. Potez nie stanowił odpowiedzi na żaden z tych problemów.

                        > Co do wysokiej prędkości minimalnej Poteza przeszkadzającej przy rozpoznaniu:
                        > czy była ona wieksza niż niemieckiego Henschla HS-126? Faktycznie byłby
                        > wiekszy problem przy podchwytywaniu meldunków z ziemi.

                        Pytanie rzeczywiście dobre. Nie znam prędkości minimalnej Hs-126 ani Poteza ale
                        w przypadku R-XIII i Czapli to było 90 km/h. Hs-126 mógł mieć mniej bo np.
                        nasza Mewa przy vmax=360 km/h miała vmin=72-80 km/h (zależnie od źródła). Jak
                        pisałem wyżej b.ważny był też rozbieg/dobieg. Dla R-XIII było to 60/90 m.

                        > O odstawieniu Poteza XXV na pewno zadecydowała logistyka i ekonomia. Lubliny
                        > i Czaple były tańsze w eksploatacji. Jednak przeszkolenie na Potezy nie
                        > powinno było nastarczyć problemów, bo samoloty były mniej więcej tej samej
                        > generacji.

                        Przede wszystkim pamiętajmy, że koszt zakupu samolotów stanowi stosunkowo małą
                        część łącznego kosztu wystawienia eskadry czy dywizjonu. Gdyby przed wojną
                        podjęto decyzję o rozbudowie lotnictwa towarzyszącego czy liniowego to lepiej
                        byłoby to zrobić dokupując nowe Czaple czy Karasie niż przywracać do służby
                        Potezy. Oszczędność byłaby niewielka i tylko na etapie "inwestycji" za to
                        różnica w możliwościach bardzo duża. Z kolei tworzenie nowych jednostek już po
                        wybuchu wojny nie było możliwe. Samoloty były, załogi może by się znalazły ale
                        skąd wziąć zaplecze techniczne, logistyczne, itp.

                        Pozdrawiam
                        • patmate Re: Potez XXV 14.01.05, 23:17
                          We wrześniu'39 do dyspozycji było około 40 zmodernizowanych Potezów XXV i
                          pytanie brzmi dlaczego nie było pomysłu na wykorzystanie ich w nadchodzącym
                          konflikcie, gdy przy mizerii finansowej brakło w eskadrach Karasi, Łosi było
                          jak na lekarstwo. Jeżeli świeżo zmodernizowane samoloty odstawiono do lamusa,
                          to coś tu nie tak. I nie chcę dywagować czy powinno być więcej Czapli i
                          Lublinów, bo przecież czekano na Mewy.
                          CYT.:.."Przede wszystkim pamiętajmy, że koszt zakupu samolotów stanowi
                          stosunkowo małą
                          > część łącznego kosztu wystawienia eskadry czy dywizjonu. Gdyby przed wojną
                          > podjęto decyzję o rozbudowie lotnictwa towarzyszącego czy liniowego to lepiej
                          > byłoby to zrobić dokupując nowe Czaple czy Karasie niż przywracać do służby
                          > Potezy. Oszczędność byłaby niewielka i tylko na etapie "inwestycji" za to
                          > różnica w możliwościach bardzo duża. Z kolei tworzenie nowych jednostek już
                          po
                          > wybuchu wojny nie było możliwe. Samoloty były, załogi może by się znalazły
                          ale
                          > skąd wziąć zaplecze techniczne, logistyczne, itp..."
                          Kosztu zakupu Potezów nie było bo znajdowały się w rezerwie.
                          Lublin RXIII - nie był przystosowany do przewozu drogą, prędkość minimalna 85-
                          90km/h. Czapla prędkość min. 85 km/h. Poteza nie znalazłem. HS-126 prędkość
                          lądowania z klapami 90-100km/h.
                          Załogi i trochę logistyki chyba było skoro w marcu rozwiązano dwie eskadry
                          Potezów.
                          Potezy mogły spełniać rolę pomocniczą w stosunku do Karasi.

                          .."Poza tym samolotów towarzyszących nam nie brakowało, brakowało czego
                          > innego o czym dalej.
                          >
                          > > Wyraźnie we wspomieniach polskich pilotów myśliwskich padały stwierdzenia
                          > , że
                          > > P-11c latały ZAMIAST samolotów towarzyszących.
                          >
                          > Tak, ale to wynikało albo z tego, że lotnictwo towarzyszące było za słabe
                          > liczebnie aby podołać wszystkim potrzebom albo z tego, że w miejscach gdzie
                          opl
                          >
                          > przeciwnika była silna posyłanie takiego samolotu jak R-XIII czy Czapla nie
                          > miało sensu..."
                          Sory że się czepiam ale tu lekka sprzeczność z tymi ilościami.
                          Jeżeli już jednak brakowało "towarzyszy" to te 40 Potezów też by sie przydały.
                          Logistyka: patrz wyzej, ale nawiązując do postów dotyczących czołgu 7TP to
                          faktycznie mogły być problemy.
                          a jeszcze jedno: we wrześniu walczył ewidentnie przestarzały P-7, a Potezowi
                          ni pozwolono?
                          Pzdr
                          A niech to imprezka czeka!
                          • Gość: Aso Re: Potez XXV IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.05, 00:39
                            > We wrześniu'39 do dyspozycji było około 40 zmodernizowanych Potezów XXV i
                            > pytanie brzmi dlaczego nie było pomysłu na wykorzystanie ich w nadchodzącym
                            > konflikcie, gdy przy mizerii finansowej brakło w eskadrach Karasi, Łosi było
                            > jak na lekarstwo. Jeżeli świeżo zmodernizowane samoloty odstawiono do lamusa,
                            > to coś tu nie tak. I nie chcę dywagować czy powinno być więcej Czapli i
                            > Lublinów, bo przecież czekano na Mewy.

                            Pomysłu nie było bo też trudno znaleźć sensowny sposób wykorzystania Poteza:

                            - jako samolot liniowy obok Karasia - przecież dobrze wiemy jakie straty
                            ponosiły we wrześniu Karasie to wyobraź sobie jakie byłyby straty Potezów.
                            Szkoda ludzi. Przypuszczam, że polskie dowództwo było zaskoczone stratami
                            Karasi ale myślę, że złudzeń co do szans Potezów nie było.
                            - jako samolot towarzyszący - już pisałem, że nie spełniał większości wymagań
                            naszego lotnictwa na samolot towarzyszący. A poza tym nie było takiej potrzeby
                            bo R-XIII czy Czapli było dość. W eskadrach było 84, w rezerwie 60 R-XIII i 10
                            Czapli i jeszcze 65 R-XIII i 20 Czapli w szkolnictwie i remontach. Żaden z
                            rodzajów naszego lotnictwa nie miał takiego pokrycia stanów I linii rezerwami.
                            - jako nocny bombowiec "nękający" a'la Po-2 - to jedyna sensowna możliwość ale
                            tu też są duże problemy. Po pierwsze trzeba by było zorganizować jednostki
                            takich bombowców i natrafiamy na brak infrastruktury wspierającej (i brak
                            pieniędzy na taką infrastrukturę). Po drugie jest problem załóg. Po trzecie
                            jest problem skuteczności - we wrześniu coś takiego jak "linia frontu"
                            praktycznie nie istniała, wojska były w ciągłym ruchu. Przy naszych brakach w
                            łączności te Potezy równie często bombardowałyby naszych jak Niemców. I to
                            można było przewidzieć bo nasi wojskowi raczej nie zakładali, że będzie wojna
                            statyczna jak w I wś na Zachodzie.

                            > Kosztu zakupu Potezów nie było bo znajdowały się w rezerwie.

                            Tak ale ten koszt zakupu to byłby wierzchołek góry lodowej gdyby chciano
                            zorganizować dodatkowe eskadry na Potezach. No i potem byłyby większe koszty
                            bieżącej eksploatacji, zwłaszcza w porównaniu np. z Czaplami. A samolot był już
                            kiepski - jako liniowy to z Karasiem nie ma co porównywać a na "towarzysza" się
                            nie nadawał.

                            > Sory że się czepiam ale tu lekka sprzeczność z tymi ilościami.
                            > Jeżeli już jednak brakowało "towarzyszy" to te 40 Potezów też by sie przydały.

                            Sprzeczność pozorna - brakowało "lotnictwa towarzyszącego" a nie "samolotów
                            towarzyszących", to nie to samo. Samolotów towarzyszących było dość o czym
                            napisałem wyżej co najwyżej za mało ich było w I linii, za mało było eskadr.

                            > Logistyka: patrz wyzej, ale nawiązując do postów dotyczących czołgu 7TP to
                            > faktycznie mogły być problemy. a jeszcze jedno: we wrześniu walczył
                            > ewidentnie przestarzały P-7, a Potezowi ni pozwolono?

                            Zgadzam się, jest tu jakaś sprzeczność w podejściu do P-7 i Poteza ale ja
                            rozwiązanie widziałbym raczej w likwidacji eskadr na P-7 i wzmocnieniu
                            (zapleczem) innych niż na mnożeniu eskadr walczących na sprzęcie szkolnym czy
                            wręcz muzealnym. A pilotów wysłać jeszcze przed wojną do Francji - niech się
                            szkolą na MS406 i wejdą do walki jak będą mieli jakąś szansę.

                            Pozdrawiam
                            • Gość: GE Re: Potez XXV IP: 212.182.114.* 15.01.05, 09:03
                              W 1939 r zlikwidowano 5 eskadr liniowych,czy zamiast je likwidować nie należało
                              wyposażyć je w Potezy XXV i zachować je jako eskadry rezerwowe?.Czy nie
                              należało powtórzyć tego co zrobiono w eskadrach myśliwski gdzie przez dłuższy
                              czas istniały w 3 i 4 pułku lotniczym 3 cie eskadry myśliwskie rezerwowe.Te 5
                              eskadr będąc w rezerwie mogły poczekać na Sumy bądż na pewien czas przejąć
                              Karasie z zamówienia Bułgarskiego.A tak przy okazji dlaczego zamówiono Karasi
                              tak mało? że wystarczyło tylko na 15 eskadr.
                              • Gość: Aso Re: Potez XXV IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.05, 12:35
                                > W 1939 r zlikwidowano 5 eskadr liniowych,czy zamiast je likwidować nie
                                > należało wyposażyć je w Potezy XXV i zachować je jako eskadry rezerwowe?.Czy
                                > nie należało powtórzyć tego co zrobiono w eskadrach myśliwski gdzie przez
                                > dłuższy czas istniały w 3 i 4 pułku lotniczym 3 cie eskadry myśliwskie
                                > rezerwowe.Te 5 eskadr będąc w rezerwie mogły poczekać na Sumy bądż na pewien
                                > czas przejąć Karasie z zamówienia Bułgarskiego.A tak przy okazji dlaczego
                                > zamówiono Karasi tak mało? że wystarczyło tylko na 15 eskadr.

                                Na przełomie 38/39 rozwiązano nie tylko te eskadry liniowe ale i dużo eskadr
                                towarzyszących. Zrobiono to bo liczba eskadr w 1938 była "na wyrost" w stosunku
                                do ilości posiadanego sprzętu i siły zaplecza. Poteza nie traktowano już jako
                                samolot bojowy. Jego vmax nawet z Jupiterem to było 230 - 240 km/h a wówczas
                                normą dla lekkich bombowców czy dalekiego zwiadu było 400 - 450. A do bliskiego
                                zwiadu mieliśmy lepsze samoloty.

                                Pomysł z eskadrami rezerwowymi, gdzie załogi mogą utrzymać umiejętności w
                                czasie gdy czekają na nowy sprzęt, jest oczywiście dobry ale pod warunkiem, że
                                stać cię na utrzymanie tych eskadr. W 38/39 nasze lotnictwo miało podobny
                                problem do tego jaki od parunastu lat ma Rosja - mają samoloty (lepsze czy
                                gorsze), mają pilotów ale nie stać ich na utrzymanie tylu jednostek w linii.
                                Teraz doszli już do takiego stanu że wycofują z eksploatacji nie jakieś stare
                                MiG-23 czy Su-17 ale Su-27, MiG-31, MiG-29 czyli swoje najnowsze samoloty. Też
                                można by się pytać: jak to? po co? może jakieś eskadry rezerwowe?

                                Dlaczego tak mało zamówiono Karasi czy P.11? Pewnie dlatego, że w czasach gdy
                                je zamawiano sądzono, że wojna jest sprawą jeszcze na tyle odległą, że nie ma
                                znaczenia ile ich kupimy bo i tak do wojny zastąpią je nowe typy. No i
                                oczywiście dochodziły bieżące ograniczenia budżetowe. Myślę, że to nie jest
                                przypadek, że i Polska i Niemcy realizowały sześcio-letnie plany rozbudowy
                                armii 1937 - 42. Naprawdopodobniej polski wywiad wiedział, że Niemcy mają taki
                                plan, wyciągnięto stąd wniosek, że Niemcy nie planują wojny przed 1943 i
                                odpowiednio dostosowane nasze plany i działania rozwojowe (np. dużo inwestowano
                                w COP który był inwestycją długoterminową). Niestety Hitler zdawał sobie
                                sprawę, że ten ich plan jest nierealny, że szybciej zbankrutują więc
                                przyśpieszył wydarzenia i zostaliśmy złapani w wykroku (nie tylko my - Francja
                                i Anglia też, a Sowieci w 1939 sprzętowo byli niemal w tym samym miejscu co w
                                1935).

                                Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka