Dodaj do ulubionych

Granica polsko - sowiecka Anno Domini 1989 prolog

07.04.05, 01:19
Czas może do tego niestosowny. ale myślę, że zadam pytanie, które nurtuje
mnie od kilku lat, ale wpierw krótka historia.

Na swoje pierwsze samodzilene wakcje wyjechałem w wieku 16 lat właśnie w
sierpniu 1989 w Bieszczady. Czas był gorący. Z jednej strony po wolnych
wyborach. Ale już było wiadomo, że Prezydentem będzie Jaruzelski, a na
premira usilnie był lansowany...... Kiszczak. W trakcie mojego pobytu
Premierem został jednak Mazowiecki.

Byłem w grupie kumli najłodszy. wieszość miał 18/19 lat. Na dworcu jeszcze
przysięgałem mojemu staremu, iż co jak co ale od granicy będę się trzymał z
daleka. Mój Ojcec jeszcze w czasach studenckich o mało co nie miał darmowej
wycieczki na Kołymę .... tylko straż graniczna PRL była szybsza i skończeło
się tylko na zbluzganiu. Oczywiście pierwsze co zrobiliśmy to wyprawę na
Opołonek. To nabardziej na południe wysunięty punkt Polski wcinający się w
Ukrainę Zakarpacką. Jeszcze przed wejściemw strefę nadgraniczną, tuż przy
tablicy informującej, iż zaczyna się strefa nadgraniczna dokładnie nas
wylegitymowano informując, iż aby wejść do strefy trzeba mieć pozowlenie.
Oczywiście weszliśmy. strefa była pusta zero ludzi także wopistów. Pierwszej
nocy jak szliśmy taka stara przedwojenną droga nadjechał jakiś patrol, i
zauważył jakis ruch - to my skakliśmy za jakis głaz. Zwycięzyła rutyna
wojskowa, bo chłopaki zaczeli z wozu dyskutować, czy my to było zwierzęta,
czy też ludzie, uszłuszeliśmy jak jeden powiedział, ze ruskie wszytskiego
dobrze pilnuja i sobie odjechali. Następnego dnia doszliśmy do granicy.
Pamiętam jak powiedziałaem o to na tamtym polu jest już sojuz, a kumpel mnie
zganił nie sojuz tylko sowriemeinna Ukraina. Droga na południe ta stara
przedwojenna szła wzdłuż granicy, przy czym granicę stanowił SAN, który w
tamtym miejscu miał może ze 3 metry szerokości. Droga natomiast od Sanu była
oddalona od 5 25 matrów zależy od miejsca. W tamtym miesjcu często szliśmy
jakimiś połoninami otwartym polem, ot pozostałościach po wioskach
zniszczonych przez UPA, bądź LWP.

Jak tak koło 20.30 zaczęło się robić ciemno to nas zatkało. Najpierw
usłyszeliśmy od sowieckiej strony granicy huk jakiś bardzo cięzkich
samochodów, a potem ruscy całą granicę macali reflektorami. Dosłownie jak
cała granica długa i szeroka, to oni reflektorami szperaczami jeździli tak po
wzdłuz granicy. widok kolosalny, trochę jak patrzenie na gigantyczny obóz
koncentracyjny. Na szczęście szperali tak obszar na 50metrów od Sanu po
ruskiej stronie. Zaczeliśmy to głośno komentować. WZa głośno, bo wniebo
wzbiły się trzy race. No to wtedy to my zaczeliśmy tak zapie..ć do
najbliższego lasu po polskiej stronie, zę nam się nogi z dup ledwo nie po
urywały i to zplecakami tak sredni po 20 kilo.

jeszcze lepdszy był nastęny dzień ale bez mojego udziału. "obóz" rozbiliśmy
na cmentzrzu we wsi widmo Beniowa. Nie wiem kto ja zniszczył UPA, czy Ludowe
Wojsko Polskie. Moi kumple argumentując ze jestem najmłodszy i ze mojemu
staremu coś obiecali kazali mi tam zostać na cmentarzu, a sami poszli na
Opłonek. Wrócili rano nastęnego dnia. Niech zyją cmentarze. Byli na opołonku
i opowiadali, że w ostaniej chwili unikneli kłopotów. Usłyszeli na granicy
przy opołonku jakieś głosy, i zdązyli się schowac w krzaki. I oczom ukazał
się widok. kilkunastu Babuszek w chustach zbierającyh Maliny ......
eskortowanych przez dwu ruskich pograniczników z kałachami.
Obserwuj wątek
    • panzerviii Re: Pytania 07.04.05, 01:25
      Czy oni ruskie, byli tak porabani, że pilnowali całej swojej granicy w ten
      sposób. Polacy wyraźnie to olali. Ten krajmusiał się rozpaść
      Czy nadal pilnują tak swojej granicy.

      Czy nalini kolejowej Przemyśl - Ustrzyki Dolne, która przebiega przez Ukrainę,
      nadal są takie szopki jak kiedyś. tj Sałdat w każdym przedziale na czas wjazdu
      do Ukrainy 9wtedy sojuza) Pamiętam tylko jak przejeżdzaliśmy koło miasteczka
      Dobromil. Widać była zatarty ale nie do końca jeszcze polski napis łacińskimi
      literami oraz obok ten sam napis Cyrlicą ale tak koślawie
      • panzerviii Re: reasumując to był 07.04.05, 01:26
        poje..y kraj, mam na mysłi Sojuz, i fajnie ze się zawalił pod swoim cięzarem.
        • panzerviii Re: polsko ukraińska granica AD 2000 Epilog 07.04.05, 01:34
          w to samo miejsce z zoną i psem pojechalismy w 2000, taka podróz sentymentalna.
          Zadnej strefy nadgranicznej. Tereny objęte Bieszczadzkim Parkiem Narodowym.
          Przedwojenna droga dziurawa jak ser szwajcarski w 1989 wyremontowan z grubsza.
          Ponieważ to park za opłata trzech zeta można wjechać samochodem, co też naszym
          świeżokupionym samochodem zrobiliśmy, po drdze parkingi i schroniskano i dwór
          hrabiny prawie cywilizacja.

          Po drugiej stronie granicy żółto niebieskie słupki. W tym miejscu gdzie jak
          urzeczeni wpatrywaliśmy się 11 lat wcześniej w pokaz reflektrów by CCCP się
          zatrzymaliśmy. Akurat po drugiej stronie przechadzał się Ukraiński
          pogranicznik, którego pozdrowiliśmy. Suka przez San przeleciała na drugą stronę
          stronę. Pan pogranicznik pozwolił mi odwiedzić Ukrainę cobym mógł mojego
          czwronoga przeprowadzić na zad na naszą stronę. Bajka

          Czasy mimo wszystko się zmieniły na lepsze. Co wy na to:)))?
          • Gość: Mamlas Re: polsko ukraińska granica AD 2000 Epilog IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.05, 02:00
            Jedno jest pewne: Przygody masz zarąbiste :-) Cholera jestem wiekowo całą
            dekadę za Tobą i myslałem że tylko w moich czasach młodzież taka porąbana ;-)))
            Pozdro!
            • adrzewoj Inna granica AD 1989 07.04.05, 08:18
              Karpaty Wschodnie (Marmaroskie) czyli Rumunia-ZSRR.

              Gruntowa droga w lesie, ogrodzona z obu stron płotem z drutu kolczastego (drut
              sowiecki - jednożyłowy, rumuński - dwu). Ale w obu płotach wyrwy, więc można
              było zaryzykować spacer tą drogą. Uczestniczyłem w obozie wędrownym po
              Rumuńskich górach, więc oczywiście nie mogliśmy sobie odmówić takiej
              przyjemności. Doszliśmy do dziury po stronie rumuńskiej, kawałek tą drogą, i
              weszliśmy na teren imperium dziurą sowiecką. Po paru minutach marszu
              zatrzymaliśmy się w miejscu dobrym (tak sądziliśmy) na chwilowy popas. Mi
              akurat zachciało się załatwić potrzebę fizjologiczna, więc odszedłem w krzaki
              trochę dalej. Robiłem to, co musiałem i z miejsca, gdzie zostawiłem kolegów
              usłyszałem gwizd i okrzyki: "Stojtie, ruki w wierch!" Oczywiście kiedy
              skończyłem wróciłem do swoich i zobaczyłem, co się stało.

              Sowieccy pogranicznicy okrążyli naszą grupkę. Byli z psami (w kagańcach) i
              mieli AK-74, ale bez podpiętych magazynków. Dowodzący nimi oficer, po
              zapoznaniu się z naszymi paszportami stwierdził, że musimy wrócić do Rumunii,
              bo w ZSRR przebywać nam "nielzia". I dodał, że gdyby to się zdarzyło kilka lat
              wcześniej, to moglibyśmy wracać do domu przez Moskwę.

              Czyli moja niewola bolszeiwcka trwała w sumie może kwadrans...

              Pozdrawiam
              • panzerviii Re: Inna granica AD 1989 15.04.05, 12:43
                Ale ci zazdroszczę wy się chociaż odważyliście wejść do imperium zła, moi
                koledzy też na Opołonku, przeszli granicę, a ja nie. Aha moi koledzy z Opołonka
                przynieśli "trofiejny" chełm robotniczy z napisem drużba w cyrlicy oczywiście.
                Potem w tym chelmie chadzałem po całych Bieszczadach (z dala od granicy
                oczywiście). Wygładałem z grubsza jak idianin, który ubrał jakąś część
                garderoby białego, czyli w sumie śmiesznie )))))))))))
                • adrzewoj To był tylko drobny smaczek 15.04.05, 14:05
                  Najważniejsze te fantastyczne góry.

                  Pozdrawiam
                  • adrzewoj W tym samym roku zdobyliśmy Kabul 18.04.05, 09:56
                    Szczyt w Bułgarii (Riła).

                    Nie potrafiliśmy sobie odmówić przyjemności - tylko ze względu na nazwę...

                    Pozdrawiam
                    • panzerviii Re: W tym samym roku zdobyliśmy Kabul 18.04.05, 12:16
                      Och ranisz moją duszę i serce. Riła i Pirin, Faragasz i całe rumuńskie karpatya
                      także Triglav w Alpach Julijskich w Słowenii snią mi się po nocach, a nic z
                      tego nie wyjdzie
                      :(((((. jeden Synek ma dwa lata drugi 4 miesiące. Żona wpadła w histerię
                      prokreacyjną i nic się nie dało opóźnić. Wprawdzie targam starszego malucha w
                      nosidle gdzie się da, ale dajmy na to takie Pilsko to już nie to. Dobre w tym
                      to, że synek będzie kochał góry jak tata. I może w końcu razem będziemy
                      jeździć.

                      Ostatnio wpadłem na pomysł, żeby wykupić wycieczkę, na taką Riwierę Olimpijską,
                      Korsykę albo nawet Krym. Żonka z dziaciaszkami będzie mogła zostać na plaży
                      wraz całym plażowym blichtrem, a ja sobie skoczę na trzy dni w góry. W każdym
                      razie chodzi o takie miejsce, gdzie od plaży do podnóza gór mozna w godzinę
                      albo i krócej dojechać tubylczym PKS-em. Morze z wysokości 2 - 3 kilometrów
                      musi wyglądać zajebiście. Osobiście widziałem morze z wysokości ponad
                      póltorakilometra w Welebitach w Chorwacji, robi wrazenie.
                      Tylko że taka wycieczka to wydatek 6-7 kafli (sam bym pewno wydał 600 700 PLN),
                      a 6 -7 kafli to kwota nie w kij pierdział. Ale pewno w przyszłym roku się
                      szarpnę.
      • x2468 Re: Pytania 07.04.05, 11:53
        Mala uwaga.Nie San lecz Wiar.
    • grogreg Brzesc 1988 07.04.05, 10:43
      Odprawa celna na dwocu.
      Jak, ksztyl i z rodzice po wyprawie turystycznej po Zaglebiu Donieckim.
      Na bagaz skladaja sie typowe z tego okresu turytyczne pamiatki. Kolorowy
      telewizor marki Elektron, dwa aparaty fotograficzne Zenit, kilka obiektywow,
      powiekszalnik, kilka kilo chalwy, i troszku zabunkrowanego zlota.

      Wywalamy sie z pociagu i czekamy na odprawe. Troche straszno z poodu te zlota.
      Pojawiaja sie nawet pokusy aby je wyrzucic. Tuz przed odprawa celna pojawia sie
      przemily pan "tragalszczik" z wozeczkiem i zlocistym usmiechem. Ojciec daje mu
      odruchowa kikadziesiat rubli - i tak bylky dla nas juz bez wartosci.
      Podchodzimu do stanowiska celnika (wyposarzonego w rentgena) i zalatwiamy
      formalnosci. Celnik zaczyna sprawdzac nasz bagasz osobisty - Ojciec raz blednie
      raz purpurowieje. A "tragalszczik" Z wozeczkiem naszego bagazu przepieknym
      lukiem omija stanowisko celnika i czeka na nas ju po Polskiej stronie. Celnik
      skrzypiacego niemilosiernie wozka i "tragalszczika" oczywiscie nie zauwazyl.

      Tak oto niesiwadomie skorumpowalim radzieckie sluzby graniczne.
    • wladca_pierscienii Re: Granica polsko - sowiecka Anno Domini 1989 pr 14.04.05, 12:28
      W latach 90-tych czytałem artykuł o pracy naszych pograniczników przy granicy z
      Białorusią.

      Problemy z przemytem ludzi przez "zieloną granicę" i konieczność budowy nowych
      strażnic usprawiedliwiano tym, że za ZSRR Ruscy tak uszczelnili granicę, że
      nasi nie musieli zbytnio się przykładać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka