Dodaj do ulubionych

Iowa lotniskowcem

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.05, 14:00
Jak amerykanie planowali zmodernizować pancernik IOWA, czyżby Tjażelye
avianosnye krejsery pr.1143 spodobały się amerykanom?
forum.keypublishing.co.uk/attachment.php?attachmentid=74612
Charakterystyka:
forum.keypublishing.co.uk/attachment.php?attachmentid=74613
Obserwuj wątek
    • Gość: Speedy Re: Iowa lotniskowcem IP: 217.17.35.* 11.04.05, 14:34
      Gwoli ścisłości projekty takich hybrydowych pancerników "chodzą" od lat 30-
      tych. Oferowano je m.in. ZSRR w okresie międzywojennym. Bardzo ładne
      projektowali też Niemcy, od "maluchów" wielkosci "pancernika kieszonkowego" z
      12 samolotami po takie kolosy po 60-70 tys.t. Zrealizowali taki okręt tylko
      Japończycy w IIws a i to wyszedł nie najlepszy.
      To w ogóle jest średni pomysł. Posiadanie samolotów sprawia że można prowadzić
      walkę na odległosc setek km, daleko poza zasięgiem dział które w związku z tym
      są niepotrzebne. W wypadku starcia artyleryjskiego, rozległy pokład lotniczy z
      wszelkimi instalacjami, hangarami, zapasami paliwa lotniczego, bomb itp.
      stanowi znaczną objętość okrętu którą trudno porządnie opancerzyć i w efekcie
      trafienie w to miejsce może spowodować straszliwe zniszczenia.
      Te niemieckie projekty miały być rajderami, operującymi w zasadzie samodzielnie
      i atakującymi żeglugę wroga na odległych oceanach. W tym przypadku działa
      przydałyby sie do niszczenia napotkanych statków handlowych a nawet ich nie za
      mocnej eskorty, zaś posiadanie własnych samolotów umożliwiłoby prowadzenie
      porządnego rozpoznania i wyszukiwanie konwojów a nawet zaskakujące ataki na
      cele leżące w głębi lądu. Ale oczywiście wady zostają te same...
      • xapur Re: Iowa lotniskowcem 11.04.05, 15:16
        Podstawowym problemem był zbyt mały pokład lotniczy. Stąd samoloty z "Ise"
        i "Hyuga" (japońskie pancerniko-lotniskowce) mogły wystartować, ale lądować
        musiały już na lotniskowcu np. "Shinano"
        Pomysł niemiecki był niezły, ale tylko przy założeniu, że taki okręt byłby
        znacznie szybszy od ewentualnego pościgu. Inaczej prędzej czy później zostałby
        dopadnięty, a nieliczne samoloty, które mógłby zabrać nie na wiele, by się
        zdały. Pozostaje jeszcze problem samolotów. Skoro nie mogłyby lądować na
        pokładzie musiałyby robić to na wodzie. Wystarczyłyby więc nieco większe fale i
        kłopot gotowy. Poza tym takie samoloty zapewne miałyby znacznie słabsze osiągi
        od klasycznych. Chociaż Japończycy próbowali pójść w tym kierunku, by móc
        uniknąć konieczności budowania lotnisk na zdobywanych wyspach. Wodnosamoloty
        lądowałyby w lagunach, uzupełniały paliwo i ruszały do akcji. Odpadałby problem
        zbyt małej ilości lotniskowców. Ostatecznie nic z tego nie wyszło.

        Zastanawiam się jednak czy dziś nie możnaby przerobić "Iowa" np. na
        śmigłowcowiec. Ewentualnie zastosować samoloty pionowego startu i lądowania.
        Zawszeć to taniej niż budować nowy lotniskowiec.
        • Gość: Marek Re: Iowa lotniskowcem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.05, 15:30
          >
          > Zastanawiam się jednak czy dziś nie możnaby przerobić "Iowa" np. na
          > śmigłowcowiec. Ewentualnie zastosować samoloty pionowego startu i lądowania.
          > Zawszeć to taniej niż budować nowy lotniskowiec.
          można tylko po co????
          należałoby zdemontować tylnią wieżę, tylko że wtedy tracisz 33% wartości
          bojowej okrętu bo na nią przede wszystkim składały sie działa 406 mm.
          Śmigłowce ZOP i tak były zawsze na okrętach eskorty.
        • Gość: Speedy Re: Iowa lotniskowcem IP: 217.17.35.* 11.04.05, 15:35
          > Pozostaje jeszcze problem samolotów. Skoro nie mogłyby lądować na
          > pokładzie musiałyby robić to na wodzie.

          Cały urok tych niemieckich projektów polegał na posiadaniu prawdziwego pokładu
          lotniczego, umożliwiającego operowanie klasycznych samolotów, nie
          wodnopłatowców. Te japońskie owszem, miały ten pokład taki trochę za mały.

          Co do przerabiania Iowa na lotniskowiec - moim zdaniem nie ma to chyba
          wielkiego sensu. USNavy i tak ma znaczną liczbę lotniskowców (kilkanascie!) i
          nie jest za bardzo potrzebny jeszcze jeden taki "kaleki" ani też nie jest
          wielkim problemem włączyć lotniskowiec do każdego zespołu z pancernikiem w
          składzie. Więc w zasadzie pancernik nie musi miec za strasznie własnych
          samolotów bo współdziala z innymi okrętami co je mają (aczkolwiek na Iowach od
          dawna były śmigłowce a od lat 80/90-tych także bezzałogowe samoloty
          rozpoznawcze).
          • xapur Krążowniko-lotniskowce? 11.04.05, 15:44
            Jeszcze "Akagi" i "Kaga" uzbrojono w kompletnie im niepotrzebne działa 203 mm.
            W czasach konferencji waszyngtońskiej mało kto przypuszczał, że lotniskowce tak
            bardzo się przydadzą dzięki samolotom, ale obawiano się, że pod płaszczykiem
            lotniskowca przemyci się ciężkiego krążownika omijając zapisy rozbrojeniowe,
            hi,hi. Historia płata figle.
            Czyżby niemieckie projekty miały taką bazę? Nie słyszałem o nich. Oznaczałałoby
            to raczej nie tyle projekt łączony ile zwykły lotniskowiec tylko uzbrojony w
            artylerię do niszczenia statków. Chociaż w sumie dobre działa uniwersalne 127
            mm i tak by chyba wtedy wystarczyły. Z krążownikami i tak nie byłoby sensu
            walczyć - jedno trafienie i pokład lotniczy z głowy.
            • Gość: Speedy Re: Krążowniko-lotniskowce? IP: 217.17.35.* 11.04.05, 16:16
              > Czyżby niemieckie projekty miały taką bazę? Nie słyszałem o nich.

              Próbowałem teraz znaleźć coś na szybko w sieci ale jakoś nie mogę. W każdym
              razie jest taka stronka www.combinedfleet.com i w dziale Furashita są własnie
              takie fikcyjne okręty (to jest taka fikcyjna historia II ws na morzu,
              opracowana dla potrzeb jakiejś tam gry strategicznej, na zasadzie co by było
              gdyby, jakby np. nie było traktatu waszyngtońskiego i wszyscy nabudowali sobie
              w latach 30-tych ogromne floty i pełno dziwnych okrętów). Jakkolwiek okręty są
              fikcyjne to oparte na realnych projektach jakie się wtedy pojawiały, w tym i
              tych niemieckich.
    • Gość: Słoju Re: Iowa lotniskowcem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.05, 15:57
      Sam pomysł takich przeróbek wynikał z koncepcji reaktywacji okretów typu Lowa
      oraz ich przeznaczenia czyli wsparcia piechoty morskie. Dlatego idea pokładu
      lotniczego i zaokrętowania samolotów tyu Sea Harrier.
      Pomysł nie był głupi poza oczywiście kosztami. Co prawda okręt tracił 1/3 siły
      ognia arylerii głównej ale kilkanaście Harrierów to już znaczący czynnik
      wsparcia US Marine Corps, który woli polegać na własnych samolotach niż
      maszynach marynarki.
      pzdr
      • Gość: Marek Re: Iowa lotniskowcem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.05, 16:19
        > ognia arylerii głównej ale kilkanaście Harrierów to już znaczący czynnik
        > wsparcia US Marine Corps, który woli polegać na własnych samolotach niż
        > maszynach marynarki.
        > pzdr
        sorry ale nawet kilkanaście Harrierów nie niest w stanie w krótkim
        czasie "przenieść" na ląd tylu ton amunicji, poza tym 1,5 tonowe pociski
        burzące są w stanie zmieść z powierzchni ziemi znacznie więcej niż zwykłe bomby.
        No i jest jescze kwestia morale piechoty morskiej lądującej pod osłoną takich
        dział ;-)) słyszałem że to był najważniejszy arument za użyciem pancerników w
        ojnie wietnamskiej.
        • Gość: Słoju Re: Iowa lotniskowcem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.05, 16:38
          Kwestie moralne, oczywiście nie można nie docenić psychologicznego
          oddziaływania takich pocisków na wroga, tu się zgadzam.
          Przeciw to niska celność, nawet jak na standarty początku lat 80-tych tych
          armat oraz częściowa nieefektywnośc wynikająca z braku amunicji kasetowej.
          pzdr
          • Gość: Marek Re: Iowa lotniskowcem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.05, 16:45
            > Przeciw to niska celność, nawet jak na standarty początku lat 80-tych tych
            > armat oraz częściowa nieefektywnośc wynikająca z braku amunicji kasetowej.
            > pzdr
            >
            hmmm z tą niską celnością to bym nie przesadzał, tym bardziej że były dalmierze
            laserowe co dawało możliwość trafienia nieruchomego celu jak na przykłd
            nadbrzeżne bunkry pierwszą salwą.
            A co do amunicji kasetowej to, wybacz ale mom zdaniem to rozmienianie się na
            drobne przy kalibrze 406 mm, nie do tego on służył ;-)
          • Gość: Speedy Re: Iowa lotniskowcem IP: 217.17.35.* 12.04.05, 08:42
            Co do niskiej celności: gwintowane działa są generalnie z zasady bardzo celne.
            Mając tyle miejsca co na okręcie można zafunfować sobie masę bajerów,
            komputerów balistycznych GPSów itp. W czasie jakichś ćwiczeń na Karaibach w
            1989 Iowa popisał się trafiając w cel (niestety nie wiem jaki) z 43 km... 1
            strzałem :).
            Co do amunicji kasetowej 406 mm: owszem jest taka, w każdym razie była w czasie
            wojny wietnamskiej. Już teraz tak dokładnie nie pamietam ale pociski zawierały
            zdaje się 444 granaty kumulacyjno-odlamkowe lub 666 min przeciwpiech. (albo na
            odwrót :) )
            • Gość: J Re: Iowa lotniskowcem IP: *.belma.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 29.04.05, 08:02
              Problem z okrętami typu "Iowa" mamy z głowy bo w głębokiej rezerwie pozostaje
              tylko "Wisconsin". "Missouri" i "New Jersey" są okrętami-muzeum,a "Iowa jest w
              odstawce. Przyznam, że szkoda bo to obecnie jedyne na świecie okręty z systemem
              biernej ochrony z prawdziwego zdarzenia. Wszystkie inne mają w porównaniu z
              okrętami typu "Iowa" symboliczne opancerzenie. Choć podobno nie ma okrętów
              dobrze opancerzonych, a jedynie źle trafione. Przykład; Bismarck - szczęśliwie
              trafiony torpedą w ster i do dziś bezmyśle powielanie za Brytyjczykami opinii
              jaki to słaby okręt w porównaniu z ich okrętami oczywiście. Tyle, że pociski
              406 mm Rodneya nie były w stanie przebić pancerza z 2 - 3 mil. Rujnowały
              jedynie nadbudówki.
              Popatrzcie na film o odkryciu wraku Bismarcka. Pancerz burtowy jest cały.
              Pewnie moja opinia niektórych "fachowców" zbulwersuje.
              • Gość: Marek Re: Iowa lotniskowcem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.05, 11:14
                Choć podobno nie ma okrętów dobrze opancerzonych, a jedynie źle trafione.
                Przykład; Bismarck - szczęśliwie
                > trafiony torpedą w ster i do dziś bezmyśle powielanie za Brytyjczykami opinii
                > jaki to słaby okręt w porównaniu z ich okrętami oczywiście. Tyle, że pociski
                > 406 mm Rodneya nie były w stanie przebić pancerza z 2 - 3 mil. Rujnowały
                > jedynie nadbudówki.
                > Popatrzcie na film o odkryciu wraku Bismarcka. Pancerz burtowy jest cały.

                Po pierwszym zdaniu sam sobie zaprzeczasz
              • Gość: Speedy Re: Iowa lotniskowcem IP: 217.17.35.* 29.04.05, 11:42
                > Problem z okrętami typu "Iowa" mamy z głowy bo w głębokiej rezerwie pozostaje
                > tylko "Wisconsin". "Missouri" i "New Jersey" są okrętami-muzeum,a "Iowa jest
                w odstawce

                W dodatku Iowa jest niepełnosprawna, po eksplozji w czasie ćwiczeń w 1989
                zniszczonej wieży nie wyremontowano, po prostu wyłączoną ją z użycia. Nie wiem
                czemu nie zostawiono w rezerwie New Jersey zamiast niej.
                • Gość: Szafa Re: Iowa lotniskowcem IP: *.belma.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 12.05.05, 10:29
                  (Marek) Moje odniesienie do Bismarcka dowodzi, że opancerzenie może być super
                  ale wystarczy jedno szczęśliwe trafienie (np: w ster) i cały pancerz psu na
                  budę. Czyli sobie nie zaprzeczam ale to wręcz udowadniam.
                  (Speedy) zgadzam się z tobą. I to chyba świadczy o tym, że nic już z tego
                  pięknego okrętu skądinąd nie będzie. Obym się mylił.
                  • Gość: J Re: Iowa lotniskowcem IP: *.belma.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 12.05.05, 10:39
                    Oczywiście J= Szafa :-) sorry.
                    Jeszcze jedno apropos Angoli. Szkoda, że te głupole pocieli na żyletki
                    Vaunguarda. Ten okręt też był niezły (moim skromnym - subiektywnym zdaniem)
                    • Gość: zwiadowca Re: Iowa lotniskowcem IP: 204.151.5.* 12.05.05, 12:15
                      Gość portalu: J napisał(a):

                      > Vaunguarda. Ten okręt też był niezły (moim skromnym - subiektywnym zdaniem)

                      Nie tylko twoim - to dobry okret bez fajerwerkow. Mial swoje wady (np uklad
                      artylerii), ale mial tez swoje zalety (jak np. dzielnosc morska). Tyle, ze
                      powstal sporo za pozno...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka